Napisane przez: futrzak | 28 sierpnia 2015

Urugwaj widziany oczami…..amerykanskiego ekspaty

Taki dzis tekst przypadkiem znalazlam w sieci i stwierdzilam, ze jednak skomentuje, bo … no bo po prostu nie wytrzymalam :)

Ale do rzeczy. Gosciu wylicza wady Urugwaju – na zasadzie, ze nie jest wcale tak rozowo, jak napisali w BuzzFeed. No pewnie, ze nie jest rozowo, oraz ze teksty „X powodow dla ktorych musisz sie natychmiast przeprowadzic do kraju Y” nalezy brac z przymruzeniem oka.
Anyway.

1.
Pogoda. Ze prawdaz, Ameryka Poludniowa oznacza party na plazy, drinki z palemka, slonce i skape bikini.
Ale to nie w Urugwaju, bo od czerwca do listopada jest zimno, mokro i depresyjnie.

Ta….no moze dla Amerykanow oraz innych nacji, co geografii nie uczyly sie w szkole, a caly kontynent znaja z folderow biur podrozy, w Am Pd wszedzie sa plaze, slonce, palmy i cieplo przez okragly rok :-/
Pewnie gosciu nie slyszal o klimacie, jaki panuje w Patagonii, albo wysoko w Andach; nie wie, ze najsuchsze miejsce na ziemii znajduje sie tez na tym kontynencie (Atacama Desert), jak rowniez wiele innych „dziwnych” miejsc.
Fakt, zima w Urugwaju jest taka sobie (wlasnie sie konczy i co co czytaja bloga pewnie pamietaja, na co narzekalam :). Ale tez w porownaniu z 3/4 roku w Polsce czy innym panstwie Europy Polnocnej to lajcik. Mrozu nie ma, sniegu nie ma, przez wiekszosc czasu slonce – tyle, ze pory roku zmieniaja sie co drugi dzien :) zgodnie z kierunkiem wiatru. Jak wieje z polnocy, to jest cieplo (kilkanascie, do dwudziestu paru stopni w dzien), a jak z poludnia, to zimno (10-11 st C w dzien).

2.
Smiecie.
Coz – zalezy skad przyjezdzamy i z czym porownujemy. Znajoma mowila, ze jeszcze nie dalej jak kilka lat temu sytuacja smieciowa w Montevideo wygladala podobnie jak w Buenos – cartoneros wybebeszajacy smietniki i poniewierajacy sie wokol smietnikow syf. Teraz jednak miasto ogarnelo sprawe. Powstawiali nowe kontenery na smiecie (na materialy do recycklingu tez) ktore sa zrobione tak, ze nie mozna ich wybebeszac. Smieciarki jezdza tez wystarczajaco czesto – smiecie walajace sie po ulicy to dosc rzadki widok.
Zreszta, pisalam wczesniej, ze juz po samym przekroczeniu granicy Argentyna-Urugwaj widac roznice. Bo widac.
Rzecz jasna Urugwaj stopniem organizacji i porzadku nie moze sie rownac z np. Dania, Szwajcaria czy Norwegia, takoz samo z niektorymi miejscami w USA. Ale juz spokojnie przewyzsza wiele krajow Europy Poludniowej i wiele miast USA. Porownanie miedzy najbiedniejszymi dzielnicami Montevideo a np. LA czy Batimore wypada zdecydowanie na korzysc tych pierwszych….

3.
Regulacje dotyczace marihuany – ze prawo z wielka wada. No, bo kupic mozna, palic mozna, ba nawet hodowac na wlasne potrzeby mozna, ale coz, trzeba sie zarejestrowac. Bo jest miesieczna quota w wysokosci 40 g na osobe.

Mhm.. o ile wiem, to byl projekt ustawy za urzedowania Mujicy, a kiedy nastal nowy prezydent (Tabare Vasquez) to ow projekt zostal wstrzymany. Teraz jest tak, ze mozna (bodajze, nie mam sily w tej chwili sprawdzac dokladnie) sobie kupic ziarno i hodowac do szesciu krzakow na leb albo wieksza ilosc w klubach palaczy – zas samej marihuany kupowac leganie nie mozna.
Poniewaz nie pale, wiec jakos specjalnie mnie to nie interesuje – natomiast jedno jest pewne – policja nikogo za palenie nie sciga. Ludzie siedza na Rambli czy w parku w srodku miasta i popalaja, zapach niesie sie daleko – i wszystkim to zwisa.

4.
Jedzenie.
Ze malo wariacji i urozmaicenia. Ze samo mieso (o kuchni urugwajskiej juz pisalam).
No tak. Kuchni swiata sie tu nie uswiadczy.

5.
Ceny. Ze niestety piwo nie leje sie za darmo i nie jest tanio, latwo i za grosze.
No nie jest.
Ze ponoc wszystko – od pieluch po samochody oblozone jest clem i kosztuje majatek.
Co do samochodow zgadzam sie – ich ceny sa z kosmosu (tj. co najmniej 2 razy wyzsze niz w USA). Importowana, markowa elektronika i AGD tez. Ale juz reszte przykladow autor artykulu z d*py sobie za przeproszeniem wyciagnal.
Porownuje na przyklad wozek-spacerowke kupiony w Targecie w USA za 250 USD i mowi, ze „taki sam” widzial Montevideo Mall za 800 USD. Tylko ze… Montevideo Mall to najdrozsze miejsce na zakupy w calym kraju. Jakby porownal wozek kupiony w ktoryms z ekskluzywnych domow towarowych czy butikow na 5th Ave. w NYC, to mogloby to byc wlasciwe porownanie.
Albo ze trzypokojowe mieszkanie w „milej dzielnicy” kosztuje 1500 USD miesiecznie.
Huh? Nie dalej jak miesiac temu szukalam intensywnie i takie apartamenta w Pocitos (dzielnica middle i upper class) chodza za 1000 USD/mies.- i to nowe!!! Takze albo tego pana ktos niezle nabral na cene, albo ma ambicje mieszkac w snobistycznej dzielnicy Carrasco, gdzie dyplomaci, sraci i szurani byznesmeni i calego kontynentu sie zjezdzaja….
Ale to jeszcze nic. Kompletnie i doszczetnie mnie zabil cena za dwa tygodnie uzywania pradu. Ze ponoc zaplacil 600 USD?!?!?! Jak dotad nasz najwiekszy rachunek za miesiac wyniosl 130 USD a i to dlatego, ze w mieszkaniu grzanie wody na prad, kuchenka na prad, a na dodatek dogrzewalismy sie elektrycznym grzejnikiem przez wiekszosc miesiaca.
Nie wiem jak ten facet to osiagnal – musial chyba miec w 3 pokojach non-stop ogrzewanie elektryczne wlaczone do temperatury 27 stopni, albo cos w tym stylu. Bo przeciez ceny energii w Urugwaju nie sa jakos specjalnie wyzsze, niz w EU..

6. Biurokracja.
Moj boze, ze to straszne, jak chcial wyjechac, to musial pojsc do urzedu imigracyjnego w Montevideo, poczekac kilka godzin (jak sie idzie rano i bierze numerek, to sie nie czeka godzin) zeby dostac pozwolenie na opuszczenie i wjazd do kraju.
Powiem tak: w dupie ci sie poprzewracalo losiu jeden – poszedlbys do urzedu imigracyjnego w USA, to zobaczylbys, ile trzeba czekac i w jakich warunkach. Pewnie nigdy nie byles, to pojecia nie masz. A ja bylam. Czekanie na takie samo pozwolenie na wyjazd i wjazd podczas zalatwiania rezydencji wynosilo w urzedzie w San Jose 2 TYGODNIE a nie kilka godzin. A czekanie na sali ze swoim numerkiem wyglada tak, ze nie mozna miec ze soba ani nic do picia, ani do jedzenia. Nawet, jesli sie jest z dziecmi i nawet, jesli sie czeka 5-8 godzin. A jak wyjdziesz, to juz cie nie wpuszcza. I gdzie wieksza biurokracja???

7. Technologia.
Ze sa do tylu. Ta….
Bo wicie rozumicie, nie mozna wszystkiego kupic placac karta kredytowa oraz kupujac online.
No nie mozna. Oczywiscie placenie karta kredytowa jest wazniejsze niz to, ze kazde dziecko w szkole dostaje za darmo laptopa do uzytku wlasnego (prymitywny i tani, ale jest, dziala).

8.
Szkoly.
Tu sie nie wypowiem, bo nie wiem.

Podsumowujac: Urugwaj to nie jest kraj idealny, ani jakis tropikalny raj; ma swoje wady i ma zalety. Kariery wielkiej sie tu nie zrobi, zycia z przygodami wiesc nie bedzie, bo to zadupie swiata; tanio specjalnie tez nie jest, a jak ktos ma przyzwyczajenia amerykanskie – ogrzewanie w zimie na full, non-stop, klima w lecie non-stop, dwa samochody, ciagle nowe gadzety – to zdecydowanie pojdzie z torbami.
W sumie takie „podsumowania” krajow jak to, zamieszczone w globalpost, pokazuja tylko ignorancje ich autorow I postrzeganie wszystkiego z perspektywy „bo u nas w pierwszym swiecie”.
Szkoda tylko, ze juz nikt nie robi jakiejs sensownej redakcji merytorycznej…

Advertisements

Responses

  1. Nie mam żadnego porównania z US, ale porównuję Twoje życie urugwajskie z moim, polskim. Ceny żywności są w Polsce tańsze, ale nie można zapominać UE dotuje rolnictwo. Prądy są minimalnie tańsze w Polsce no i tylko parę dni ostatnich energia była racjonowana. Za to my płacimy za ogrzewanie przez ponad pół roku. Wynajem mieszkania w Montevideo to majątek. Ale nie wiadomo, jak drogo jest na prowincji. Nie każdy chce i musi mieszkać w stolicy! Szkolnictwa nie porównuję, bo nie ma sensu. Wyprawka dla dziecka w wieku szkolnym to 800 złotych na dzień dobry. W tej chwili auto mocno używane (ale jeżdżące) można kupić w Polsce taniej niż rower, ale to jest przegięcie w drugą stronę powstałe na skutek polityki UE. Odnośnie motoryzacji; dziwię się, że jeszcze nie produkują w Urugwaju chińczyków, podobnie jak w Wenezueli.
    Moja ocena pewnie jest obarczona dużym błędem, w Urugwaju taniej może nie jest, ale wydaje mi się, że przyjemniej.

  2. Bronek:
    z cenami zywnosci jest tak, ze gdyby tutaj pojechac na prowincje I kupowac od rolnikow, byloby smiesznie tanio I to za jakosc, za ktora w Polsce musisz zaplacic majatek. Tylko trzeba miec to gdzie przechowywac (maly prosiaczek czy cwiartka krowy albo 10 kgmowa gomula sera w przecietnej lodowce w bloku sie nie zmiesci…)
    Mieszkania, nawet w Montevideo, sa znacznie tansze dla zwyklych Urugwajczykow (ci, ktorzy maja garantie Anda albo Contaduria, pisalam juz wczesniej) – oczywiscie to bedzie z dala od centrum I zadna wypasiona dzielnica, ale da sie wynajac 2-3 pokoje albo mala chalupke za 300-400 USD – standard tutejszy czyli np. w kamienicy/domu z zeszlego wieku. W takich kamienicach nie ma wbudowanego zadnego centralnego ogrzewania, sa za to kominki; w zimie jest w nich paskudnie

    Koszty zycia na „prowincji” to jakas polowa, 1/3 tego, co w Montevideo. Oczywiscie, nie mowie w tej chwili o kurortach nadmorskich I generalnie im dalej od Montevideo I wybrzeza tym taniej. W Salto, Durazno (a wiec male miasta w glebi kraju) da sie spokojnie zyc za 500 USD – oczywiscie, jesli nie ma sie przyzwyczajen z pierwszego swiata ale zyje tak, jak tubylcy :)

    Co do samochodow. Po ulicach jezdzi cala kupa chinczykow – jakies Geely, BYD, DongFenk etc. ktore sa po prostu kopiami duzych marek jak Toyota, Peugeot z tym, ze kosztuja 3 razy taniej.
    Te ceny samochodow wynikaja z tego, ze nie wolno sprowadzac uzywanych zza granicy. No, ale malego bydzika nowego mozna juz za 10 tys USD kupic…

  3. W Polsce na prowincji można kupić świnkę 6zł/kg bez kolczyka
    czytaj nielegalne.
    Do tego kilka stów dla Pana rzeźnika+zakup dużej lodówki i masz niezdrowe jedzenie.

    ps
    znajomej pracującej w wielkim korpo proponowałem spółkę.
    Nie chciała bo nie ma certyfikatów.
    Ale ostatnio znalazłem w lodówce kawałek kiełbasy „niezdrowej”
    wstyd powiedzieć jak długo tam siedziała i powiem szczerze że po tym pół roku ta kiełbasa nie smakowała jak kiełbasa tylko wszystkim co było w lodówce. Ale z jajkiem dało się zjeść.
    A ze sklepu. Po tygodniu …..

  4. Bolko:
    no I taka jest roznica: tutaj wyjedziesz na droge za Mntveo 10 km I mozesz sie obkupic w sery, mieso I co chcesz. To jest jak najbardziej legalne, rolnicy nie musza sie tajniaczyc po krzakach, normalnie sprzedaja….

  5. @Bronek
    „W tej chwili auto mocno używane (ale jeżdżące) można kupić w Polsce taniej niż rower, ale to jest przegięcie w drugą stronę powstałe na skutek polityki UE.”

    Zachodzę w głowę w jaki sposób UE wpływa na niskie ceny samochodów używanych. Czy inne kraje, w których samochody na rynku wtórnym są równie tanie lub jeszcze tańsze niż w UE (USA, Kanada, Japonia, Australia) też mają jakąś politykę aby „przeginać” ceny?

  6. Bez względu na opinie i tak uważam, że ja świetnie bym się tam czuła – to akurat miejsce dla mnie – lubię zadupia :)

  7. @arturze,
    Wystarczy nie rejestrować aut starszych np jak 5 lat, a Komisja Europejska takie prawo może przepchnąć i rządy narodowe nie będą miały wyjścia.

  8. Bronek:
    tylko ze w Polsce takiego prawa nie ma. Mowmy moze o tym, co JEST a nie o tym, co komisja MOZE zrobic (a nie zrobila) I wyciagac na tej podstawie dziwnych wnioskow.
    Bo odnosze wrazenie ze jest jakas frakcja ludzi w Polsce ktorzy wszystko, co nie tak, zwalaja na UE niezaleznie od tego, czy faktycznie UE cos do tego miala, czy nie.

  9. Jak najbardziej UE ma pewien wpływ na ceny uzywanych samochodów. Ale nie bezpośredni. Przez polityke popierania rozbudowy transportu publicznego i miejskiej przestrzeni dla pieszych i rowerów po prostu coraz większej liczbie ludzi na zachodzie samochód nie jest w ogóle potrzebny do życia. Stąd w kolejnych rocznikach nowych samochdoów jest mniej niż używanych, tych drugich, zupełnie sprawnych jest cały czas nadwyżka, to i śmieszne ceny. Nawet w USA jeszcze-sprawnie-jeżdżący samochód jest dziś droższy niż w UE.

  10. A w Urugwaju transport publiczny jest wszędzie, ale opiera się na fatalnie wytyczonych setkach linii autobusowych, samochód jest wszędzie lepszy, tylko niedostępny dla większości. Dziś zaczyna być jakoś dostępny i stąd takie ceny.

  11. Nie przesadzajmy z tymi cenami rowerów, oczywiście jest grupka ludzi która kupuje rowery jako dobra prestiżowe, ale tak realnie to używany rower kupiłem parę lat temu za 250 zł (i ciągle jeździ, a lekko nie ma).


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: