Posted by: futrzak | 25 July 2021

Przedmieścia, ah przedmieścia…

W Polsce od jakiegoś czasu następuje proces podobny, jak w USA, czyli rozlewanie się przedmieść.
Wśród nowoupieczonej klasy średniej ten styl życia cieszy się powodzeniem, bo wreszcie nie muszą jeździć tą wstrętną komunikacją publiczną, mieszać się z plebsem, mogą mieć swój ukochany wystrzyżony na zero trawnik no i oczywiście zaparkowac ukochany samochód pod samym domem.

Ci ludzie na ogół nie zdają sobie sprawy z tego, jaka była geneza pierwowzoru, czyli amerykańskich suburbii – a była ona czysto rasistowska.
Dwa słowa kluczowe: zoning laws i redlining.

Zoning laws określały plan zagospodarowania przestrzennego: na obszarze przedmieść wykluczano powstawanie jakichkolwiek biznesów oraz nie planowano żadnej komunikacji publicznej. Zeby tam mieszkać, trzeba było mieć samochód i to najczęściej dwa, jeśli więcej niż jedna osoba musiała dojeżdzac codziennie do pracy.

Nie każdy mógł tam mieszkać – ludzi nie będących biała klasą średnią, wykluczano. Jak?

Urbaniści wyznaczali (zwykle nieudostępniane gawiedzi) czerwone linie na mapach do obszarowania miasta i po jednej stronie linii nie sprzedawano posesji niebiałym obywatelom.

Zoning planowano nie tylko rasistowsko, ale i całkowicie eliminując przemieszczanie się czym innym niż samochód, aż do tego stopnia, że między usługami a częścią mieszkalną dzielnicy stawiano mur i usuwano chodniki, żeby np. do marketu 100m od domu trzeba było pojechać autem albo próbować przebiec autostradę/drogę szybkiego ruchu w poprzek.
Dodajmy do tego fakt, ze właściwie wszystkie obwodnice i autostrady z lat 50-tych i 60-tych puszczano przez środek wspólnot niebiałych mniejszości, żeby rozbić ich jedność.
Szczytowym “osiągnięciem” takiego planowania wsławił się Robert Moses, główny urbanista NYC, który projektował drogi na plaże miejskie tak, żeby autobusy nie mieściły się pod mostami, tym samym eliminując z użytkowania plaż czarnych, latynosów i wszystkie inne nieuprzywilejowane finansowo grupy.

Efektem takiej polityki było jeszcze większe rozwarstwienie społeczne oraz – o czym się nie mówi głośno – spadek przęcietnego poziomu IQ i wzrost agresji wśród dzieci ludzi zamieszkujących najbliżej autostrad na skutek zatrucia ołowiem z benzyny. Ban na stosowanie benzyny ołowiowej wprowadzono dopiero w 1996 roku.

[Goldman Sachs pyta w raporcie z badań biotechnologicznych, czy wyleczenie pacjentów to jest model biznesowy do utrzymania w dłuższej perspektywie]

Posted by: futrzak | 22 July 2021

Nowe trendy w software development

Myślicie, że jak Microsoft w 2014 zwolnił prawie wszystkich testerów od OSa, to był to jednostkowy przypadek? Albo to, ze fejs pcha releases na produkcję pare razy dziennie, to jakiś wyjątek? Otóż nie. Trend polegajacy na pchaniu na produkcję zmian kilka razy dziennie, a potem poprawianiu ich poprzez hot-fixes na produkcji, staje się już właśnie trendem – przynajmniej w firmach, które są z Doliny Krzemowej i finansowane głównie przez VC.

Od strony kontroli jakości taki pomysł pchania kilka razy dziennie na produkcję dałoby sie ogarnąć tak, żeby miał ręce i nogi – trzeba po prostu większość testów zautomatyzować (oprócz unit tests również API tests, integration tests i co ważniejsze functional tests). No ale to zajmuje czas i jest drogie, bo ktoś kod tej automatyzacji musi napisać, oraz trzeba całe środowisko continous development ogarnąć tak, żeby mieć kilka środowisk testowych oraz kopiować dane z produkcji do testów.

Jak zrobić to więc po taniości, bez zatrudniania fury ludzi i czekania długi czas na efekty? A bardzo prosto:

– ustalamy nowe wewnętrzne procedury tak, że każdy pull request z branch testowej musi mieć dołączone do zmian w kodzie również API tests i integration tests, pisane przez tego samego developera, który pisze nowy kod (lub wprowadza poprawki);
– jeśli któryś z tych testów się wywala, tenże developer musi go poprawić;
– testy funkcjonalne i end-to-end są wykonywane przez ludzkich testerów tylko na większych, nowych features;
– jeśli w produkcji zdarza się babol, to ocenia się jego severity and priority wg tzw. RICE scoring model i poprawia na produkcji natychmiast tylko rzeczy tak poważne, jak padnięty/wiszący/wywalający się system, popsuty login lub błędy, które kosztują klientów korporacyjnych straconą kasę. Cała reszta czeka w kolejce, zwykle “niewielkie” bugi przegrywają z nowymi ficzersami, bo nowe ficzersy są marchewką do przyciągania nowych klientów.

No i tak to. Ryba psuje się od głowy i mam nadzieję, że już nie dziwicie się dlaczego jakość współczesnego softu pikuje w dół? Przy takim modelu zarządzania firmami nie może być inaczej, bo osoby decyzyjne są po MBA i nie daje się im wytłumaczyć ograniczeń wynikających ze specyfiki technologii danej branży, o której nie mają zielonego pojęcia.
Wszystko działa, dopóki nie nastąpi spektakulary crash – przy czym nawet to może nic nie dać, skoro wszystkie liczące się firmy w danej branży będą robić to samo.

Late Capitalism at its finest. Burn baby, burn…

Posted by: futrzak | 21 July 2021

…..

Jednak nie udało nam się zaszczepić teraz Pfizerem :(

Szczepienie odbywalo sie juz w kontakcie z systemem no i okazało się, ze w tej transzy Pfizera szczepią tych, co w ogole nie byli jeszcze szczepieni oraz tych, co dostali jak narazie tylko jedną dawkę sinvaca :(((

Posted by: futrzak | 19 July 2021

Czym jest symetryzm

podsumował bezbłędnie Łukasz:

A tymczasem zarejestrowaliśmy się na środę na szczepienie Pfizerem. Urugwaj otrzymał w “prezencie” z USA ok. milion dawek, to szczepią teraz każdego, co się zgłosi.
Gdzie i kiedy się zarejestrować dowiedzieliśmy się z lokalnej grupy whatsapowej. Zastanawialismy się, czy nas nie spławią, boć przecież oboje już jesteśmy zaszczepieni podwójną dawką sinovaca – ale nie. Rejestacja odbywała się w sposób analogowy: dawało się cedulę (tutejszy dowod osobisty), spisywano dlugopisem na papierze dane, telefon, a potem sie dostawalo karteczkę z datą szczepienia, nikt niczego nie sprawdzał.

Posted by: futrzak | 15 July 2021

Szczepionki przeciw COVID działają i dziś to wiemy

Nie mam tu nic więcej do dodania:

“8 grudnia 2020 podano pierwszej osobie szczepionkę przeciw Covid poza badaniami klinicznymi. Przyjęła ją Margaret Keenan w Anglii o 6:31 lokalnego czasu. Była to szczepionka mRNA firmy Pfizer. Mamy już więc na świecie 8 miesiąc masowych szczepień.
Od tego czasu podano już 3 miliardy 460 milionów dawek kilkunastu różnych szczepionek. Wszystkie używane u nas szczepionki – Astrazeneca, Pfizer, Moderna i Johnson podano w liczbie co najmniej kilkuset milionów dawek każdej ze szczepionek osobno, a każde ewentualne, nawet ultrarzadkie powikłanie są badane skrupulatnie przez EMA w UE i FDA w USA.

8 miesięcy i kilkaset milionów podanych dawek danej szczepionki to zdecydowanie wystarczający czas i liczba dawek, aby dowiedzieć się czy są jakieś rzadkie poważne skutki uboczne szczepionek, które nie wyszły w badaniach klinicznych. Jak coś nie wyszło do tej pory w grupach wiekowych w których podaje się daną szczepionkę, to nic nowego nie wyjdzie na masową skalę. 8 miesięcy to bardzo długi okres czasu, aby coś zaobserwować na tak licznej próbie.

Żadna z podawanych u nas szczepionek, zresztą jak żadna z podawanych na świecie nie spowodowała masowych problemów zdrowotnych u osób je przyjmujących. Nigdzie nie widać wzrostu hospitalizacji i zgonów z tego powodu. Nie ma tego nigdzie. Szczepionki można więc uznać za bardzo bezpieczne.
Dowiedzieliśmy się jedynie, że Johnson i Astrazeneca mogą powodować problemy zakrzepowe w liczbie 1 na 50 tys dawek Astrazeneca, a Johnson 1 na 200 tys.
Jednak większość tych problemów nie jest poważna, tylko część kończy się hospitalizacją. Masowe szczepienia tymi szczepionkami nie spowodowały masowych problemów u ludzi.

W przypadku szczepionki Johnson jest tez podejrzenie o jeszcze rzadszym skutku ubocznym syndromie Guillain Barré. Jednak dzieje się to jeden na kilkaset tysięcy dawek i w większości jest wyleczalne. Ryzyko wiec jest także ultra małe. Samo powikłanie zdarza się po infekcjach, w tym Covid.
Z kolei wśród szczepionek mRNA stwierdzono przypadki zazwyczaj łagodnego zapalenia mięśnia sercowego i osierdzia głównie u młodych (poniżej 30 lat) mężczyzn. Przypadki to 1 na 80-100 tys. Jednak prawie wszystkie z tych przypadków były łagodne i samoustepujące.

Te wszystkie powikłania są o skali mniejszej lub podobnej jak ma większość leków, w tym wydawany bez recepty nurofen czy aspiryna, na receptę statyny czy tabletki antykoncepcyjne. Używamy tych leków jak potrzeba i nie ma co czynić dla szczepionek przeciw Covid wyjątku. Zarówno EMA w UE jak i FDA w USA uznały te szczepionki za bezpieczne, zezwalają i zalecają ich użycie.

Oprócz tego nic więcej się nie ukazało i 8 miesięcy i kilkaset milionów podanych dawek danej szczepionki to wystarczający czas i liczba, aby uznać, że nic więcej w masowej skali się nie pojawi. Mogą się jeszcze pojawić bardzo rzadkie skutki uboczne zdarzające się raz na kilkaset-kilka milionów przypadków, bo takie skutki uboczne można wykryć tylko przy ultra dokładnych analizach po wielu miesiącach. Na takie częstsze nie mamy jednak szans, bo już zbyt długo czasu upłynęło i zbyt dużo dawek podano, aby to umknęło. Cieszmy się że żyjemy w świecie gdzie każde nawet bardzo, bardzo rzadkie powikłanie się skrupulatnie bada i nie ukrywa przed opinia publiczną.

Takie masowe powikłania nie są też możliwe z tego powodu, że badania kliniczne używanych u nas szczepionek zaczęły się w kwietniu 2020, czyli ponad 15 miesięcy temu i nie ma żadnych niepokojących sygnałów płynących od uczestników tych badań.
Dlatego banie się używanych u nas szczepionek i straszeni masowymi powikłaniami w ich wyniku jest zwyczajnie nieadekwatną i destrukcyjną postawą. Jeśli się boisz szczepionek uległeś lub uległaś dezinformacji i cierpisz z tego powodu na zaburzenia lękowe z tym związane.

Już teraz szczepionki przeciw Covid ocaliły co najmniej kilkaset tysięcy osób na świecie od śmierci (w samym UK to już ponad 30 tys osób, niestety mało który kraj robi takie wyliczenia), a od hospitalizacji liczby idą już w miliony (zazwyczaj około 6-7 razy więcej osób jest hospitalizowanych niż umiera).
Porównując te liczby ocalonych w wyniku szczepień z liczbami osób z powikłaniami po szczepieniach nie można nie dojść do wniosku, że działania zniechęcające do szczepień są działaniami na korzyść kolejnych milionów zgonów i kilkudziesięciu milionów hospitalizacji. Osoby to robiące powinny więc być za to surowo karane, bo ich działalność jest niezwykle destrukcyjna i stwarza zagrożenie dla konkretnych osób jak i całych społeczności.

Dodatkowo biorąc pod uwagę udowodnione już wysokie bezpieczeństwo używanych u nas szczepionek i wysokie ryzyko powikłań, hospitalizacji i zgonów w wyniku Covid nie widać racjonalnych powodów, aby szczepienia przeciw Covid nie szły w kierunku jakiejś formy obowiązkowości, a w najłagodniejszej wersji w kierunku ograniczeń dla niezaszczepionych.
Skutki społeczne wynikłe z dużej grupy osób niezaszczepionych są na tyle poważne, że nie może to pozostać bez odpowiedzi.
Tak jak mamy zabronioną jazdę po pijaku i odbiera się pijanym kierowcom prawo jazdy, tak samo niezaszczepionym osobom powinno się odbierać prawo do masowych wydarzeń, zwłaszcza w zamkniętych pomieszczeniach. Wolność ma swoje ograniczenia w postaci szkodliwości danego zachowania dla innych lub całej społeczności. Jeśli tego nie robimy pozwalamy zagościć destrukcyjnym, egoistycznym postawom społecznym.”

zrodlo

Posted by: futrzak | 13 July 2021

……

….albo kiedy dociera do ciebie, że największą przeszkodą w zdalnej pracy asynchronicznej jest nieumiejętność czytania ze zrozumieniem.

Czy ja wiem wszystko? Skąd. Ja tylko potrafię czytać ze zrozumieniem dokumentację, zwłaszcza wtedy, kiedy czegoś nie wiem. I robię to ZANIM się kogoś zapytam.

Niestety większość znanych mi osób, jeśli w pracy czegoś nie rozumieją, to albo siedzą na dupie i czekają, aż ich ktoś oświeci, albo zaczynają robić wg tego, co im się wydaje.
Są prace, gdzie to może być ok, ale w branży inżynierii oprogramowania to imho jest dyskwalifikujące.

Posted by: futrzak | 10 July 2021

El Aguila, czyli orzeł wylądował!

Historia tego niezwykłego domku jest dość ciekawa.
Pewien włoski biznessmen, Michelizzi, często odwiedzał Urugwaj i zauroczyło go wybrzeże w okolicach Atlantida i (dzisiaj) Villa Argentina. Chciał tam zbudować na stromym zboczu hotel, potem kaplicę z widokiem na ocean. W trakcie przedsięwzięcia ciągle jednak zmieniał zdanie, więc Juan Torres (architekt wynajęty do realizacji zlecenia) zbudował duże pomieszczenie z malutką łazienką, kuchnią i sypialnią, poczem został poproszony o dobudowanie na górze głowy orła.
Na samym końcu Michelizzi poprosił o dobudowanie duzego tarasu w kształcie łodzi, z zejściem schodami na plażę.

W efekcie końcowym wyszła dość.. hm… oryginalna z wyglądu budowla, która stała się miejscem spotkań i wypoczynku Michelizziego, jego rodziny i przyjaciół.

Po śmierci biznesmena budynek uległ zapomnieniu i powoli niszczał, w końcu został zamknięty, bo groził zawaleniem. W 2007 roku lokalna gmina wzięła go pod ochronę, w 2014 zaczęto prace renowacyjne, które zakończono w 2018.
Dzisiaj miejsce to jest nazywane szumnie “centro turístico”, co jest o tyle zabawne, że sam budynek jest malutki – tyle, że dookoła niego organizowane są różne imprezy typu wystawy i inne kulturalne eventy.
W oficjalnym opisie na Wikipedii hiszańskiej w pozycji “Estilo” [styl] stoi: “nie posiada żadnego stylu architektonicznego” :)))

Posted by: futrzak | 8 July 2021

Nie ma Kościoła bez wyznawców…

Nie ma kościoła i religii bez wyznawców.
Jeśli funkcjonariusze jakiejkolwiek religii popełniają przestępstwa i pozostają bezkarni, to dzieje się tak głównie dlatego, ze wyznawcy są obojętni i nie reagują na zbrodnie.

Kościół Katolicki rękami swoich funkcjonariuszy zabił miliony ludzi, na każdym kontynencie, gdzie tylko sie umocował. Nadal popełnia przestępstwa, chociaż juz nie takiego kalibru, bo w świeckich panstwach, które nie prowadzą wojny, ciężko jest ukryc większą ilość trupów.

Wszędzie tam, gdzie Kosciół Katolicki prowadził szkoły, domy dziecka, schroniska, dochodzilo do przemocy. Polska nie jest tutaj wyjątkiem – zapadł wyrok w sprawie sióstr Boromeuszek, czasami udaje się postawić przed sądem księdza gwałciciela – ale dostają oni śmieszne kary.
Władze Koscioła Katolickiego o przestępstwach wiedzą, chronią przestępców, ukrywają i nie wydają dokumentów świeckim sądom – chyba, ze są do tego zmuszone.
Ale to nie w Polsce.

Księża przestępcy w większości pozostają bezkarni, BO MOGĄ.
Bo wierni nadal przychodzą do Kosciołą i są całkowicie obojętni wobec popelnianych przestępstw.
Nadal bronią organizacji chroniącej przestępców. Nadal ją usprawiedliwiają. Nie przeszkadza im publiczna kampania nienawiści i odczłowieczania całych grup ludzi, prowadzona przez ich kapłanów.

“Nie wszyscy księża są źli” – mówią. Tylko co z tego, skoro organizacja, do której należą, chroni przestępców i pozwala im uniknąc kary? O przestępcach w sutannach wiedział każdy papież – przez dekady żaden nie zrobił niczego, zeby dosięgła ich sprawiedliwość. Trzeba było ofiar, składających doniesienia o przestępstwach, a potem pozwających Kościół o odszkodowania, zeby na światlo dzienne wyplyneły najgorsze zbrodnie.

Czy Kościół po fali procesów w USA i Australii zrobił coś, zeby pozbyć się przestępców ze swoich szeregów? Nie.
Wręcz przeciwnie: 10 milionów dolarów wydali na lobbystów, których celem było zniechęcenie ofiar do wytaczania procesów o odszkodowania.
Czy po czymś takim można mieć wątpliwości co do intencji tej organizacji?
A jednak wyznawcy przechodzą wobec tego obojętnie.

Instytucja, która ponoć ma szerzyć miłość, zajmuje się w sposób systemowy przemocą oraz chroni najbardziej odrazajacych przestępców i zatrudnia prawników za miliony, żeby walczyli z ofiarami domagającymi się sprawiedliwości.

Jeśli nadal chodzisz do Kościoła i dajesz na tacę, to jesteś częścią problemu, bo nie reagujesz na zło. To dzięki milionom takich jak ty nadal są popełniane ohydne zbrodnie przez przestępców w sutannach, którzy nadal unikają sprawiedliwości.

Bo nie ma Kościoła bez wyznawców. Nie ma.

Posted by: futrzak | 6 July 2021

Plaża godzinę po wschodzie słońca..

…ma w sobie magiczny urok. Jeszcze wiszą mgły, jeszcze słońce się niemrawo przedziera… i to niesamowite światło…

Posted by: futrzak | 1 July 2021

Polska prawicowa moderacja Facebooka

Poprzedni wpis z bloga powiesiłam też na fejsie. Długo sobie nie powisiał, został przez moderację fejsunia usunięty po kilkunastu godzinach.

Niejaka Jolanta Saacewicz, aktywistka, dziennikarka, zamieściła na swoim profilu na fejsie następujący wpis, poczem została za niego zabanowana na 30 dni:

Kanada domaga się przeprosin od papieża. I Franciszek powinien przepraszać na kolanach. Przed kamerami wszystkich telewizji świata powinien klęczeć i błagać o przebaczenie:

Nasza wina
Nasza bardzo wielka wina
My, katolicy jesteśmy winni tego ludobójstwa.
My katolicy jesteśmy winni śmierci tych dzieci,
Gwałconych przez nas, bitych, oddzieranych z godności, głodzonych, traktowanych jak bydło, zaniedbanych na smierć
My, kościół katolicki, my księża i zakonnice
My zbrodniarze.

Sędzia Murray Siclair, który przewodniczył komisji Prawdy i Pojednania ocenia, że mogli zamordować 10 tysięcy dzieci.
Kościół katolicki prowadził w Kanadzie 80 procent szkół z internatem dla dzieci tubylczej ludności. Rząd Kanady wymyślił, że zintegruje tę ludność z resztą populacji poprzez siłowe odbieranie dzieci tubylcom i przymusowe uczenie ich języka i kultury, białego człowieka. (Dziś 1.7 mln tubylców stanowi 4.9% populacji Kanady).

Zabrano rodzicom ok 150 tysięcy dzieci i wysłano do tych szkół prowadzonych głównie przez kościół katolicki. Szkoły działały od 1883 do 1996. Nie wróciło z nich tysiące dzieci. Ich rodzice nigdy nie dowiedzieli się co stało się z ich dzieckiem, które nie wróciło do domu.
Udokumentowane jest zaginięcie 4100 dzieci, ale szacunki mówią, że liczba ta jest bliższa 10 tysięcy dzieci, ktore nie wróciły do domów.

Dziś odkopuje się ich groby. W maju odkopano 215 grobów w Kamloops, w czerwcu 751 w Saskatchewan.
Są tam groby dzieci i spopielone szczątki spalonych niemowląt, dzieci dziewczynek zgwałconych przez katolickich księży nauczycieli.

Za to ludobójstwo przepraszał Justin Trudeau, premier Kanady. Przeprosił kościół protestancki, który prowadził kilka takich szkół. Przeprosił arcybiskup Vancouver.
Teraz Kanada domaga się przeprosin od papieża Franciszka.

A ja domagałabym się by wreszcie uznać tę organizację za winną ludobójstwa na przestrzeni dwóch tysiącleci i przynajmniej sześciu kontynentach.
Świadkowie tego kanadyjskiego ludobójstwa popełnionego przez kościół katolicki jeszcze żyją. Czas na drugą Norymbergę. Za dzieci kanadyjskie. Za dzieci żydowskie. I za zgwałcone przez księży dzieci we wszystkich krajach świata.
Katolicy powinni teraz przez 10 tysięcy niedziel modlić się za te zamordowane dzieci kanadyjskich tubylców. I za samych siebie, bo ta religia, prędzej czy później, zostanie uznana za organizację zbrodniczą.

Tak, fejs ma moderację kasującą wszystkich, którzy są antyprawicowi. To było widać już przy okazji kampanii wyborczej Trumpa, to wychodzi za każdym razem przy takich właśnie okazjach. Przy czym polskojęzyczni moderatorzy mają jeszcze dodatkowo prokatolickie skrzywienie.

PS:
Zgłaszanie wypowedzi, w których ktoś na Facebooku twierdzi, że osoby biorące udział w paradach równości “nie są ludźmi” skutkuje jedynie odpowiedzią, że post nie narusza standardów Facebooka…

PS2:
Gdyby ktoś nie wiedział, to przypomnę “moderację” sprzed czasów internetowych: niejaki Karlheinz Deschner, historyk i autor wielotomowej “Kryminalnej historii chrześcijaństwa” oraz kilku innych krytycznych opracowań na temat Kościoła Katolickiego został w 1971 postawiony przed sądem w Norymberdze za bluźnierstwo, obrazę KK i nazywanie KK najbardziej zbrodniczą organizacją w historii świata.
Proces wygrał i został uniewinniony.
Sąd po analizie dowodowej nie dopatrzył się żadnych okoliczności uzasadniających rzekomą zniewagę.
Niestety, w czasach prywatnych mediów, mogą sobie one stosować cenzurę po uważaniu, a poszkodowani nie mają się gdzie odwołać.

Niech płoną.
Należy się, wypalić do samego gruntu. Dlaczego? Dlatego ze ta instytucja torturowała, wynaradawiała, gwałciła i zabijała setki tysięcy dzieci Pierwszych Narodów na wszystkich kontynentach.

Do dziś nikt nie poniósł za to żadnej odpowiedzialności, mimo że ostatnie ofiary nadal żyją i borykają się ze skutkami traumy z dzieciństwa; do dziś nie dostały zadośćuczynienia ani finansowego, ani nawet nie doczekały się oficjalnego przepraszam od instytucji, która dopuściła się tych zbrodni.

Wyobrażacie sobie, co by było, gdyby na terenie stowarzyszenia Miłujmy Dzieci, prowadzonego przez ateistów, odkryto zatajone groby wychowanków ich instytucji? Gdyby były setki świadków zeznających, jak ich torturowano?

Myślicie, że nie byloby sledztwa i nikt nie poniósłby odpowiedzialności za popełnione przestępstwa?
Ano właśnie. Dlatego burn them. Burn them to the ground.

Na poniższym zdjęciu mogą państwo zobaczyć, jak wolny rynek, nie skrępowany żadną regulacją ani wymogiem, radzi sobie z masowym transportem:

Zdjęcie to centrum Kampali, stolicy Ugandy. Miejsce można określić jako “transportation hub” czyli coś podobnego do dworca autobusowego.

Long live the free market, unregulated!

PS:

A tak wygląda dojazd do tego miejsca:

No ale po co komuś jakieś regulacje, c’nie? Jakieś inwestycje w infrastrukture?
Posted by: futrzak | 23 June 2021

W kapitalizmie marnotrawstwo jest opłacalne

Dokładnie tak:

“Jeśli byliście dziećmi w latach 90-tych, to zapewne pamiętacie bajki w stylu “Kapitalizm jest super, bo minimalizuje marnotrawstwo” albo, że “jest innowacyjny”.

Jak wygląda minimalizacja marnotrawstwa przez kapitalizm można się było dowiedzieć dzięki szkockiemu magazynowi Amazona. Dzięki sygnaliście z magazynu w Dunfermline można się było dowiedzieć, że megakorporacja będąca własnością kiepskiej kopii Lexa Luthora co miesiąc wysyła do utylizacji setki tysięcy produktów w jednym tylko magazynie. Nie do dystrybucji albo przekazania na cele charytatywne, ale zwyczajnie, do zniszczenia i recyklingu.

“No dobra, ale co to ma do rzeczy, zdarza się, nie?”
No właśnie niedobra, bo rzeczy wysyłane do zniszczenia to w przeważającej większości produkty pełnowartościowe, także nierozpakowane i całkowicie nieużywane iPady, Macbooki, telewizory plazmowe, wentylatory i klimatyzatory z najwyższej półki, książki i tysiące innych produktów, których jedyną wadą jest to, że nie sprzedały się wystarczająco szybko.
Innymi słowy: Współczesny kapitalizm stworzył system, w którym de facto produkuje się dobra tylko po to, by je następnie zniszczyć. Coś, co miało być absurdem gospodarek nie-kapitalistycznych ziściło się w tym “najlepszym” z systemów gospodarczych.

Wszystko wynika z systemu biznesowego Amazona: Wielu sprzedawców woli wysyłać towary do magazynów rozsianych po całym świecie, a nie u siebie. Amazonowi trzeba, oczywiście, za to płacić, a im dłużej towar zalega na magazynie, tym więcej. W pewnym momencie bardziej opłaca się pełnowartościowy towar wysłać do zniszczenia, niż dalej wynajmować przestrzeń magazynową.
I jest to wszystko najzupełniej legalne.

A teraz policzmy sobie: Amazon ma 175 magazynów na całym świecie. Zgodnie z raportem, tygodniowo zniszczeń może być nawet 200 tysięcy. Weźmy połowę tego i załóżmy, że w statystycznym magazynie idzie te sto tysięcy produktów na przemiał tudzież – dosłownie – spalenie.
Można uznać, że tygodniowo prawie osiemnaście milionów produktów trafia do utylizacji praktycznie prosto z taśmy produkcyjnej. Rocznie prawie miliard. To gigantyczna ilość energii i surowców, które są zużywane bez sensu i bez najmniejszego celu, byleby kapitalistom zgadzały się tabelki i zyski. Jest to bezsensem porównywalnym z NFT czy innymi kryptowalutami, które zużywają prąd i zanieczyszczają środowisko, by wygenerować arbitralne cyferki bez żadnej faktycznej wartości albo znaczenia.

Ktoś się może przyczepić, że jak to, to przecież niemożliwe: Oczywiście, że wydaje się to absurdalne – ale przypomnimy, że Amazon jest kwintesencją późnego kapitalizmu i megakorporacją rodem z cyberpunkowych dystopii z lat osiemdziesiątych (takie nieślubne dziecko Arasaka Corp. i Żabki).
Megakorporacją, która m.in. wykorzystywała Pinkertonów (tak, tych Pinkertonów od strzelania do robotników) do inwigilacji swoich pracowników oraz prowadziła bezpardonową walkę propagandową, by uniemożliwić i zniechęcić pracowników do uzwiązkowienia (dosłownie przekonując, że składki związkowe są niepotrzebne, lepiej kupić sobie konsolę, oraz zachęcając pracowników do donoszenia na siebie nawzajem).

Jest to także rzecz powszechna w kapitalizmie. Marki modowe słyną ze swojej pazerności i bezwzględności: Burberry niesprzedane kolekcje wysyłało prosto do pieca (wartości łącznie 45 milionów funtów w latach 2016 i 2017), a włoskie Stefano Ricci także gromadzi luksusowe towary i wysyła do spalenia. Michael Kors, sprzedający m.in. towary wykonane z wężowej skóry, także “zasłynął” niszczeniem niesprzedanego towaru i upychaniem jako odpadku komunalnego.

Dlaczego?
Bo mogą. Bo im się to opłaca. Bo ważniejsze jest ego klientów i kieszeń zarządców, niż środowisko naturalne i interes szerszego społeczeństwa. A że ceną jest ogromne, bezsensowne marnotrawstwo? ”

Tak więc właśnie. Wymrzemy na kapitalizm, odcinek kolejny.

zrodlo

Posted by: futrzak | 21 June 2021

Moda na “ideologię LGBT”

Prawica w Polsce uparcie twierdzi, że w tolerancyjnych krajach przez “propagandę LGBT” jest coraz więcej homoseksualistów i osób transpłciowych.
Zastanówmy się chwilę nad wyjaśnieniem faktu dlaczego w tychże krajach liczba osób deklarujących się LGBT jest wyższa, niż w Polsce.

Czy to kwestia mody? A może po prostu ludzie queerowi nie boją się otwarcie przyznawać do tego, że nie są heteroseksualni, bo po prostu są akceptowani i nic im za to nie grozi?

Jeśli myślicie, że to drugie jest bardziej prawdopodobne, to dam wam jeszcze jeden przykład.
Oto wykres “występowania” leworęczności w Stanach Zjednoczonych:

Zgodnie z logiką prawicy, za wzrost liczby leworęcznych w społeczenstwie odpowiada moda na leworęczność. Prawda, że absurdalne?
Co więc właściwie się stało między rokiem 1900 a 1910, że nagle liczba leworęcznych zaczęła wzrastać?
Otóz stopniowo zaczęto odchodzić od bicia dzieci za leworęczność.

Leworęczność, podobnie jak nieheteroseksualność, są cechami wrodzonymi, na które jednostki nie mają wpływu. No i teraz wg “logiki” prawicy jak leworęczni przestaną być bici, to przejmą kontrolę nad światem i zaczną dręczyć praworęcznych…

Absurdalne, prawda? To dlaczego dla tylu Polaków i Polek TA SAMA ARGUMENTACJA, ale w temacie innej cechy wrodzonej, jest uznawana za wielce prawdopodobną??

Posted by: futrzak | 17 June 2021

Największym złodziejem w USA są pracodawcy

I są na to bardzo twarde dane.

Wskazują one (raport Economic Policy Institute), że co roku pracodawcy okradają pracowników na co najmniej 15 miliardów dolarów.
Z kolei dane FBI wskazują, że w 2017* roku łączna wartość kradzieży aut w USA wyniosła 5.4 miliarda, włamań – 3 miliardy.
Sumaryczna wartość wszystkich rodzajów kradzieży w gospodarce amerykańskiej jest niższa niż kwota, na jaką każdego roku okradani są pracownicy przez zatrudniających.

Jeśli osoba o ciemniejszym kolorze skóry zostanie przyłapana na kradzieży, za pierwszym razem być moze dostanie wyrok w zawieszeniu; za drugim razem pojdzie do więzienia, a za trzecim w stanach, gdzie obowiązuje three strikes law, pójdzie siedzieć na dożywocie/kilkadziesiąt lat.
Tak kara się biednych, zwykłych ludzi. Właściciele i zarządzający najwiekszymi organizacjami złodziejskimi w USA są całkowicie bezkarni.

W Polsce wage theft też ma miejsce, niestety nikt nie zbiera na ten temat danych.

zrodlo
zrodlo 2

PS:
Tak, wiem, że źródła są sprzed kilku lat, ale przeszło to zupełnie bez echa w Polsce, więc warto przypominać, może komuś otworzą się oczy na rzeczywistość panującą w ponoć demokratycznym kraju-mocarstwie.

* wklejony wykres ze źródeł FBI nie pochodzi z 2017 roku, dlatego dane nieco się różnią.

Posted by: futrzak | 16 June 2021

Wstrętna, kłamliwa propaganda Wyborczej

Nie czytam tej gazety, ale jeden z czytelników bloga (dzięki Matt Macief!) zwrocil uwage na artykuł Wyborczej. Przeczytalam i az mi sie zagotowało, z powodu tego zdania:

“Na Seszelach, w Chile i Urugwaju sytuacja epidemiczna po szczepieniach nawet się pogorszyła.”

W wypadku Urugwaju jest to bzdura.
Ilosc zakazen zaczela rosnąć zanim jeszcze rozpoczęto program szczepien, to po pierwsze.

Po drugie: stan wyszczepienia populacji na dzien dzisiejszy wyglada tak:
– pierwsza dawke szczepionki otrzymalo ok. 60% populacji
– obie dawki otrzymalo jak dotad 35% populacji
– obie dawki +15 dni troche ponizej 30% populacji

Biorac pod uwage to, ze ilosc szczepionek Pfizera byla bardzo nikla i ze populacje en mass szczepi sie szczepionka wektorową (sinovac), ktora zaczyna w pelni dzialac dopiero 15 dni po otrzymaniu drugiej dawki, trudno spodziewac sie drastycznego spadku zarazen w CALEJ populacji.

Niemniej w departamentach przygranicznych, gdzie zaczeto szczepic najwczesniej i ilosc wyszczepien jest wyzsza niz reszty populacji, widac tendencję spadkową.
Nie mam czasu na szczegolowe sprawdzenie danych odnośnie Chile (podejrzewam, ze historia moze byc podobna, bo za wczesnie zrobili “reopen”) i Seszelów – to nie moja robota, tylko dziennikarza Wyborczej, ktory pisal ten artykul.

Żenua i rzyg, po prostu. W d* sobie wsadźcie takie dziennikarstwo, w wyniku ktorego siejecie antyszczepionkową panikę. TFU!

zrodlo

Posted by: futrzak | 13 June 2021

A tymczasem w Polsce…

…już jest Salwador – no bo niby z jakiej racji w kraju, w którym teoretycznie poronienie nie jest karalne, policja po znalezieniu w Ząbkowicach Śląskich w oczyszczalni ścieków płodu ludzkiego “poszukuje matki”?

Co to kurwa jest!?!?!?!?
Na miejscu czynności śledcze pod nadzorem prokuratora??
Z jakiego paragrafu policja wszczyna śledztwo?

Czy te jebane tłuki wiedzą, że w wypadku człowieka zapłodnienie kończy się poronieniem w ok. 30-50% przypadków, a w wypadku rozpoznanych ciąż to 10-20%???

Przepraszam za przekleństwa, ale tego nie idzie normalnie, bez wkurwu opisać, to po prostu robi się drugi Gilead, tym razem już nie fikcyjny, ale autentyczny.

PS:

Znajoma postanowiła dopytać się o szczegóły. Zadzwoniła na na policję z Ząbkowic Śląskich. Pan policjant odbierający telefon powiedział, że na podstawie zgłoszeń będą sprawdzać adresy kobiet, które mogły poronić, będą sprawdzać dokumentację medyczną i rozpytywać ginekologów. Zapytany na jakiej podstawie, stwierdził, że na podstawie dochodzenia. Poza tym stwierdził, że jemu się NIE WYDAJE, że można nieświadomie poronić w 18 tygodniu ciąży.

PS2:

Natemat poszło na całośc, wyfasowali taki nagłówek: “Makabryczne odkrycie na terenie oczyszczalni ścieków. Znaleziono Marty płód”. Ośmieliłam się na ich FP sprostować: Hej, Natemat, poprawiłam wam nagłówek: “Kobieta poroniła, pozostałości spłyneły do kanalizacji. W kraju, w którym poronienie nie jest przestępstwem, prokuratura postanowiła wszcząć dochodzenie z nieistniejącego paragrafu”.

Ciekawe, jak długo se powisi moje sprostowanie…

zrodlo

zrodlo telefonu

Posted by: futrzak | 11 June 2021

Zaczipowana!

Druga dawka szczepionki zaliczona. Ramię boli jakby mnie ktoś drągiem je*nął, natomiast zawroty głowy przeszły po zjedzeniu boczku, kanapeczki z masełkiem oraz syra zapitego winem wytrawnym.

Odżywiajcie się dziateczki porządnie, bo nie znacie dnia ani godziny!

Posted by: futrzak | 8 June 2021

Szkolnictwo wyższe w Polsce…

…zmierza w stronę ciemnogrodu w tempie przyspieszonym, a polska nauka będzie się nadawała do kosza, przy takiej ocenie prac naukowców:

“Właśnie dowiedziałam się, że artykuł, uwaga , “Wybrane aspekty rozeznawania duchów na podstawie pism św. Faustyny” waży 40 punktów* – przepraszam, ale ja chyba już nie mogę. Mogę się śmiać, kpić, udawać, że w tym uczestniczę, wypełniać tabelki w pracy, w których stoi ile punktów wyrobiłam w rok, w dwa, w cztery, w pięć…

Całe życie uważałam się za naukowczynię**. Starałam się. Napisałam trzy książki (piszę czwartą, ale pandemia mi trochę nabruździła), ileś artykułów (nie liczę), występowałam na wielu konferencjach, byłam zapraszana na wykłady, odczyty, na uniwersytety zagraniczne.
A teraz, kurwa ich mać, okazuje się, że duchologia i demonologia to jest nauka. Poważna. Ja w tym nie biorę udziału. To jest farsa. A niech mnie wywalą z roboty. Dziękuję. Może ktoś potrafi się przełamać, ale ja nie.

*Niezorientowanym tłumaczę, że teraz akademiczki i akademicy piszą na punkty, każdy artykuł waży określoną ilość punktów, np. KUL-owskie pismo, w którym zamieszcza się artykuły o tym, czy JPII grał w szachy (artykuł jednak tego nie wyjaśnia) rozdaje po 100 punktów za tekst.

Edit: Maciek powiedział, iż dobrze byłoby powiedzieć, ile waży książka. Też sto punktów.

**Dalej nie będę pisać o dydaktyce, bo dziś nie o to chodzi, chociaż jest to równie ważna część mojej działalności.”

Zacytowałam bliską znajomą naukowczynię, która jest profesorką na Uniwersytecie Śląskim. To co powyżej z punktacją, to nie fejk, ale nowe zasady punktozy. Dodajmy, że sama punktoza jako ocena jakości pracy pracowników naukowych to pomysł Gowina, a teraz Czarnek to “szlifuje”.

No.

Older Posts »

Categories