Posted by: futrzak | 15 October 2021

Piątkowe refleksje pracowe

Zaczęło się od rantu pracowego dziś – szlag mnie trafił na jednego programistę, który wykazał się tak daleko posuniętą ignorancją, że aż mi wszystko opadło.
Żeby sobie ulżyć, wrzuciłam ranta na fejsa, z widocznością tylko dla frendsów. Że wśród swoich frendsów mam bardzo dużo ludzi z branży IT, to zaczęła się dyskusja i ludzie pododawali swoje przykłady, równie porażającej bezmyślności.

Fast forward kilka godzin, doszliśmy do tego, że bardzo wielu obecnych programistów nie ma bladego pojęcia, jak ich kod jest wykonywany. Nie ogarniają, która część jest wykonywana w przeglądarce klienta, która na serwerze webowym, która na serwerze “backendowym”, która przez bazę danych, że ważne są prawa dostępu, ścieżki, proxy, że o czymś takim jak specyficzny OS już nawet nie wspomnę.
No i to wszystko byłoby ok, wszak ludzie nie rodzą się z wiedzą dotyczącą komputerów, tego się trzeba nauczyć ale….

….ale nie nauczą się, jeśli po roku, dwóch pracy są już na stanowisku “senior”, dostają płacę sytuującą ich w górnych 10% zarobków w kraju i mogą przebierać w ofertach jak w ulęgałkach. Co stoi na przeszkodzie w uczeniu się? Przekonanie, że wszystkie rozumy pozjadali i że oni “wiedzą lepiej”, wszak gdyby nie wiedzieli lepiej, nie płaconoby im takich pieniędzy.

Pycha kroczy przed upadkiem, jak głosi stare przysłowie, jednak wymyślone ono zostało w czasach, kiedy osoby decyzyjne miały większe pojęcie o biznesie, którym zarządzały. Dzisiaj taki CEO czy dyrektor generalny nie potrafi odróżnić, kto spieprzył: programista, sysadmin/network/database admin, QA, devop. Żeby odróżnić, musiałby wiedzieć, o czym oni w ogóle mówią, a przecież pojęcia nie ma. Ba, mało, że nie ma, to nawet nie chce mieć.
Efekty końcowe? W razie dużej wtopy, która kosztuje firmę dużo pieniędzy, po łbie najczęściej dostają nie ci, którzy zawalili robotę ale ci, którzy są najmniej lubiani przez kieruwnictwo oraz, khem, khem.. użytkownicy.

A teraz pomyślcie sobie, jak to się kończy w wypadku softu, od którego zależy ludzkie zdrowie, życie i bezpieczeństwo.
Napisano nawet na ten temat książkę:
Broń matematycznej zagłady. Jak algorytmy zwiększają nierówności i zagrażają demokracji. Szczerze polecam do przeczytania, tutaj opis ze strony Empiku:

Książka dedykowana wszystkim przegranym.

Kiedy na świecie żyje ponad 7 mld osób, osobne rozpatrzenie każdego wniosku kredytowego, aplikacji na studia czy ocena indywidualnego pracownika staje się niemożliwa. By przetworzyć taką ilość danych, firmy korzystają z algorytmów. Niezależne i wolne od uprzedzeń, mają tylko jedno zadanie: wskazać poprawny, obiektywny i właściwy wynik.

Problem polega na tym, że te algorytmy pisane są przez ludzi, a ci bardzo rzadko bywają obiektywni. Zaprojektowane przez nich narzędzia zamiast opisywać świat, kreują rzeczywistość zgodnie z tym, w co wierzy ich stwórca. To właśnie Broń Matematycznej Zagłady – BMZ – ten szczególny rodzaj algorytmu, który działa poza prawem i zasięgiem naszego wzroku. Z ich powodu parabanki pogrążają ubogich i zdesperowanych, słabo wykształceni kończą na uczelniach, których dyplomy nie mają żadnej wartości, a osoby ubiegające się o pracę wypełniają kwestionariusze, których precyzji pozazdrościłby niejeden psychoterapeuta. Cathy O’Neil podąża tropem przegranych i skrzywdzonych, odkrywając kolejne Beemzety wszędzie: na uczelniach i w szkołach, w sieciowych restauracjach, służbie zdrowia, internetowych agencjach reklamowych, bankach, towarzystwach ubezpieczeniowych, policji, mediach społecznościowych czy podczas kampanii wyborczych…

O’Neil oczywiście analizowała sytuację panującą w USA – tam Big Data jest używana dziś powszechnie, w Polsce jeszcze do tego daleko, na szczęście, ale co się odwlecze, to nie uciecze…

Posted by: futrzak | 14 October 2021

O sednie kapitalizmu

Taka refleksja na dziś.

Jak bardzo Polacy nie wiedzą, na czym właściwie ten kapitalizm polega. Zapytani recytuja gładkie regułki o systemie gospodarczym opartym o prywatna własność środków produkcji i czerpania stąd zysku, o wolnym rynku i tak dalej.

Nie widzą, bądź nie chcą widzieć słonia w składzie porcelany a mianowicie tego, że sednem kapitalizmu jest oderwanie kapitału od pracy.
Tak jakby światowe kasyna (pardon, giełdy) nie istniały, jakby nie istniały banki, fundusze hedgingowe, trusty i venture capital.
Tak jakby robotnicy pracujący w fabrykach procesorów, telefonów, samochodów czy tekstyliów byli ich współwłaścicielami, podobnie jak kelnerzy pracujący w restauracji mieli udział w zyskach tejże.

Czy oni wszyscy oślepli i ogłuchli, czy też może mają tak mózgi wyprane ideologią, że wypierają niewygodną część rzeczywistości do poziomu udawania, jakby nie istniała?

Posted by: futrzak | 13 October 2021

Columbus Day

W USA się obchodzi, do niedawna obchodzono go jeszcze i w Ameryce Południowej (12 października), na szczęście już przestano, teraz jest Dzień Rasy albo Dzień Różnorodności Kulturowej.

Eduardo Galeano (1940-2015), urugwajski dziennikarz, pisarz i intelektualista, tak podsumował ten dzień:

“W 1492 r. tubylcy odkryli, że są Indianami…
Odkryli, że żyją w Ameryce…
Odkryli, że są nadzy…
Odkryli, że grzech istnieje…
Odkryli, że są winni posłuszeństwa królowi i królowej innego świata i bogowi innego nieba,
I że Bóg wymyślił winę i odzienie,
Nakazał, aby ktokolwiek, kto czcił słońce, księżyc, ziemię i deszcz, który go moczy, został spalony żywcem “

Posted by: futrzak | 11 October 2021

Pełna konwersja do życia z naturą…

… następuje wtedy, kiedy muszka topi się w kieliszku wina i dochodzisz do wniosku, że nie ma sensu jej wyciągać. Po co?
Alkohol już ją wydezyfekował, a dodatkowe białko nie szkodzi. Who the fuck cares?

Posted by: futrzak | 10 October 2021

Brednie Gądeckiego

“Kościół odrzuca ze wszystkich sił działania państwa przymuszające do antykoncepcji, sterylizacji, czy wręcz aborcji”

No ja ciekawa jestem, gdzież to i jak państwo polskie przymusza do stosowania antykoncepcji? O sterylizacji to już w ogóle szkoda mówić, bo przecież podwiązanie jajowodów jest w Polsce nielegalne.
O czym on więc bredzi?

Byłożby to klasyczne ustawianie sobie chochoła, podobnie jak w wypadku jęków i krzyków o “prześladowaniu katolików” w Polsce?

Zanim ktoś pospieszy tutaj z “nie ma się co przejmować jakimś klechą” i podobnymi, to zwracam uwagę, że trzeba a nawet powinno się przejmować owym klechą jeśli “w uroczystości w Sanktuarium w Kaliszu wzięły udział rzesze wiernych, przedstawiciele najwyższych władz państwowych, Sejmu oraz władz lokalnych Kalisza.”

Jeśli władza bierze udział w festiwalu bredni, jest to dzwonek alarmowy.
Nie, żeby mnie osobiście jakoś to dziwiło – wszak każdy faszystowski rząd miział się z Kościołem Katolickim, co wiemy z historii. Ciekawe, co będzie następne. W przygotowaniu czeka nowelizacja KK przewidująca karanie więzieniem dokonania na sobie aborcji, oraz obowiązkowa religia w szkołach.

zrodlo

Posted by: futrzak | 8 October 2021

Kto się boi strasznego oposa?

Wielu ludzi, w tym Urugwajczycy. Wiedza na temat tych zwierząt jest prawie żadna, a że przyciągane są (podobnie jak niedzwiedzie w Kalifornii) zapachami z ludzkich domostw i żerują w źle zabezpieczonych śmietnikach, to traktowane są jak szkodniki.

Do złego wizerunku przyczynia się też standardowa reakcja obronna zwierzęcia: albo udaje martwego, albo wydaje groźne dzwięki, rozwierając przy tym paszczę na całą szerokość i demonstrując swoje imponujące uzębienie:

Ładne ma ząbki, prawda? Aż pięcdziesiąt ich posiada, w tym ogromne kły. Nic dziwnego, że ludzie się boją – ale w sumie nie mają czego, oposy bowiem nie kąsają.
Wiele osób robiło eksperymenty, wsuwając w paszczę “rozzłoszczonego” oposa rekę (oczywiście odpowiednio zabezpieczoną) – ale nawet wtedy nie gryzie.

Wiecie, do czego oposinka używa tych wielgachnych kłów? Do…wspinania sie po drzewach! Tak właśnie, pomaga sobie kłami! Ma co prawda chwytne cztery łapy z przeciwstawnym kciukiem, ale jak się przednimi siega po żarcie (np. smaczne, słodkie owoce rosnące na drzewach), to kły bardzo się przydają do przytrzymania się gałęzi :)

Posted by: futrzak | 6 October 2021

Zwiększanie bioróżnorodności

powolutku, powolutku, ale idzie do przodu.

Kiedy wprowadzaliśmy się tu ponad półtora roku temu, okolice domu przypominały nieco pustynię.
Tył wyglądał mniej-więcej tak:

i był to efekt durnego maintenance, polegającego na wyrżnięciu “chaszczy” do zera, trawy (która i tak była mizerna) też prawie do zera. Potem lato, ponad 3 miesiące bez opadów, więc została łysa ziemia, która zamieniła się w wypalone słońcem klepisko; drzewka cytrusowe przetrwały tylko dzięki temu, ze podlewałam je co kilka dni. W lecie była plaga komarów.

Zaczeliśmy od wygrabienia igieł, potem pracowicie znosiliśmy materię organiczną (sasiedzi wycinający co tydzień trawniki i zostawiający scinki przy drodze ułatwiali bardzo); jakiekolwiek natywne roślinki, co same wyrosły, namiętnie podlewałam i dbałam o nie; ostatnia zima była relatwynie mokra, a teraz na wiosnę wreszcie ruszyła wegetacja.
Dzisiaj tył domu wygląda tak:

Dodaliśmy oczko wodne, teren dookoła niego nie został obsadzony darnią, ale zasialiśmy… mieszankę ziaren zakupionych w sklepie zoologicznym jako karma dla ptaków. Wyrosły z tego natywne “chaszcze”, mlecze, trochę lnu. W bajorku są rybki, zalęgły się kermity (żaby znaczy się), latają ważki. Całe to towarzystwo żywi się larwami komarów (rybki) oraz zjada już dorosłe osobniki i komarów na wiosnę jest już znacząco mniej.

Co jeszcze. Dzięki większej bioróżnorodności pomimo tego, że nadal są ślimaki, gąsiennice i inne robale, to nie rzucają się już jak wsciekłe na roślinki uprawne (rzodkiewki, kapusta, pomidory, papryka) i nie wyżerają ich do zera, bo mają dookoła mnóstwo innych roślin, poza tym jest też więcej ptaków – jedne nawet uwiły sobie gniazdo dokładnie na przeciwko okna kanciapy, w której pracuję.

Zaprawdę powiadam wam: podmiejskie trawniczki strzyzone do łysego to jest biologiczna pustynia i koszmarne marnowanie zasobów.

Posted by: futrzak | 4 October 2021

Awaria fejsa

Normalnie siedzę i polewam.

Z sieci znikły Facebook, Instagram, WhatsApp, Oculus oraz – jak donosi Ars Technica, również pracownicy Fejsa nie byli w stanie wejść do biur, bo im karty do drzwi przestały działac, oraz wewnętrzne narzędzia i platformy komunikacyjne też poszły wp***, także zero możliwości pracy – i tak juz od 5 godzin…

Wszystko wskazuje na to, że przyczyną była niekompetencja: otóż network engineers zrobili update/zmianę configuracji na głównych (brzegowych) routerach tak, że po zmianie, wszystkie BGP routes* do fejsa zostały odcięte.

Jeśli to prawda, to żeby wszystko odkręcić, jacyś technicy we właściwym data center, gdzie fizycznie znajdują się te maszyny, będą musieli przyjść i je zresetować…

PS:
BGP – skrót od Border Gateway Protocol — taki system (protokół), który umożliwia jednej sieci znalezienie “najlepszej” drogi (routingu) do innych sieci podpiętych do Internetu.

PS2:
A przy okazji sprawdziłam sobie hasło odnośnie BGP w angielskiej i polskiej Wikipedii, no i to z polskiej to po prostu cudo z serii “jak wytłumaczyc cos w sposob absolutnie niezrozumiały”. Sami porównajcie:

Border Gateway Protocol (BGP) is a standardized exterior gateway protocol designed to exchange routing and reachability information among autonomous systems (AS) on the Internet.[1] BGP is classified as a path-vector routing protocol,[2] and it makes routing decisions based on paths, network policies, or rule-sets configured by a network administrator.

GP (ang. Border Gateway Protocol) zewnętrzny protokół trasowania (routingu). BGP w wersji czwartej jest podstawą działania współczesnego Internetu. Istnieje wiele rozszerzeń BGP stosowanych przy implementacji MPLS VPN, IPv6 czy Multicast VPN.
Jest protokołem wektora ścieżki umożliwiającym tworzenie niezapętlonych ścieżek pomiędzy różnymi systemami autonomicznymi.

Posted by: futrzak | 2 October 2021

No ale są i pozytywne push-backs.

Oto gwiazda prawicowych mediów, wielki zwolennik “nie wpuszczania elementów obcych kulturowo do kraju”, Rafał Ziemkiewicz, został właśnie zatrzymany na lotnisku Heathrow podczas próby dostania się na terytorium Zjednoczonego Królestwa.

Służby brytyjskie tak uzasadniły swoją decyzję:
“pańskie postępowanie i poglądy są sprzeczne z brytyjskimi wartościami”.

W prawicowych mediach szok i niedowierzanie 😂

Posted by: futrzak | 1 October 2021

Polskie granice muszą być szczelne i dobrze chronione

— powiedział orędownik “byle odsunąć PiS od władzy”, jak tylko zaczęła się afera z uchodzcami na granicy:

Od tego czasu miały miejsce niezliczone push-backs oraz wiemy o 6 ofiarach śmiertelnych, które zmarły z wycieńczenia i zimna po tym, jak zostały kolejny raz wywiezione z posterunków straży granicznej na bagna i lasy na granicy.

Niejaki Piotr Dederko, major, w chwili słabości sam przyznał:

Jednakże owa słabość, czy pomroczność może, nie trwała długo, bo za chwilę dodał, że jednak wywieźli i wyrzucili. I jest ok, bo właśnie wyszły wyniki świeżutkiego sondażu, gdzie 52% obywateli Najjaśniejszej, tej co “za wolność naszą i waszą”, przyznało że zgadza się z organizowaniem obou koncentracyjnego na granicy i wykańczaniem uchodźców.
Bo wiecie, to co prawda straszne i oni bardzo współczują, no ale konieczne to jest – inaczej Polskę zaleją krowojebcy, terroryści, talibany a w ogóle to jak oni kobiety traktują.

No.
Jednakże sprawa zapewne znajdzie wkrótce rozwiązanie – wszak stan wyjątkowy w pasie przygranicznym został przedłużony, a ministerstwo tzw. klimatu i środowiska “podejmie działania” mające na celu zapewnienie na terenach nim objętych “możliwości prowadzenia odstrzałów sanitarnych dzików i wykonywanie polowań jako działań mających na celu m.in. zwalczanie chorób zakaźnych zwierząt”

Myśliwi wystrzelają te setki ludzi koczujących w lesie i na bagnach, nikt nic nie zauwazy, bo przeciez stan wyjątkowy, no i trupy będą się rozkładać wszak z dala od najbliższych osad ludzkich, więc może za jakies kilka, kilkanaście lat ktos odkopie jakieś kości. Kto by się przejmował? Czyż to nie genialne rozwiązanie “problemu”?

Posted by: futrzak | 28 September 2021

Takie tam uwagi na temat odchudzania

Zeby schudnąć wiadomo, że trzeba dojść do etapu deficytu kalorycznego i jeszcze na dodatek ten deficyt kaloryczny utrzymać przez dość dlugi czas.
Jest to rzecz bardzo trudna, bo ludzie jako gatunek ewoluowali w warunkach permanentnego niedoboru pożywienia, w związku z tym ewolucyjnie wykształcili mnóstwo bardzo silnych mechanizmów, które działają w sposób dokładnie odwrotny tj. skłaniają do zjedzenia jak największej ilości jak najbardziej kalorycznych posiłków kiedy jedzenia jest pod dostatkiem.
Walka z tymi mechanizmami przypomina oduczanie narkomana od brania substancji aktywnych, tyle że nie może on zrezygnować z brania narkotyku całkowicie, bo umarłby z głodu.
Co więcej: taki narkoman ma wszystko przeciwko sobie: narkotyk, od ktorego jest uzależniony, znajduje się na każdym rogu i na dodatek jest tani, legalny i nikt nie patrzy się krzywo, kiedy go zażywasz. Ba. Zażywanie narkotyku jest zwyczajowo przyjęte przy każdej większej okazji. Tort na urodziny, wielka wyżera na jedne święta, drugie święta, urodzinki, imieninki, imprezka u znajomych… lista jest długa.

Porzucenie nałogu w takich warunkach jest zadaniem godnym herosa i tylko nieliczni w ogóle są w stanie na dłuższą metę dać sobie z tym radę (tylko kilka procent pozostaje chudymi bez efektu jojo).

No ale do czego zmierzam.
W związku z plagą otyłości w pańśtwach pierwszego świata wykształciła się cała branża “odchudzeniowa” i “dietetyczna” która oferuje “złote środki” na odchudzanie.
W większości środki te mają postać “magicznej” substancji, która pomaga w odchudzaniu o ile się przestrzega zaleceń. Jaką postać mają zalecenia? Na przyklad:

– bierz mniej narkotykow, zmniejsz dzienna dawke o połowę
– bierz tylko narkotyki B, unikaj jak ognia narkotyków A
– przestan w ogole brac narkotyki i pij samą wodę
– bierz tylko trochę narkotyków i jeśli będziesz ćwiczyć codziennie, to się odzwyczaisz

Prawda, że rady te brzmią absurdalnie i prawie każdy powie, że to jest recepta na to, jak NIE rzucić skutecznie narkotyków?
Właśnie.

Chyba każda osoba, która jest otyła, już ileś tam-razy próbowała się skutecznie odchudzić i po prostu nie wyszło. Często jest tak, że kończą w gorszym punkcie, niż zaczynali, bo co prawda zbić wagę dało radę, ale potem odbicie (efekt jojo) był znacznie większy i jeszcze bardziej rozregulowali sobie funkcjonowanie organizmu.
Od strony psychologicznej działa to podobnie, jakbyśmy udzielali komuś porad w dostaniu sie na studia inzynierskie:

– sluchaj stary, no musisz sobie przyswoic material z matematyki i fizyki ze szkoly sredniej a potem zdac egzaminy!
– noooo ok, ale jak to zrobic?
– jak to jak! Malymi kroczkami! Zeby zrobic to zadanie, musisz policzyc pochodną i całki!
– noooooooo ale jak sie to robi?
– to juz sam musisz sobie wypracowac najlepszy sposob!

…. i tak właśnie wygladają rady udzielane osobom otyłym w temacie JAK właściwie utrzymać ten deficyt kaloryczny. Co gorsza, potrafia tak mowic nawet lekarze i co gorsza, zamiast zbadać, wydać diagnozę i skierować do odpowiedniego specjalisty (często otyłość związana jest z roznymi chorobami), to mówią coś, za co powinni dostać kopa w dupę, czyli “pan/pani najpierw schudnie, a potem znowu przyjdzie do mnie”.

To jest droga donikąd albo inaczej: to jest droga do psychicznego gnębienia otyłych, bo dochodzi jeszcze społeczne sekowanie za wygląd ludzi grubych. Oczywiście to sekowanie nigdy nie jest wyrażane wprost, o nie. Sekowanie jest esencją pasywnej agresji, bo kryje się pod płaszczykiem troski o cudze zdrowie. Wiadomo wszak, że otyłość to prosta droga do grobu, a jak ktoś jest gruby, to znaczy że nie chce mu się odchudzać. Słowem leń, obżartuch i rozlazłec kanapowy, co by tylko leżeć w życiu chciał….

Eh.
Bardzo bym chciała zobaczyć rady, dotyczące odchudzania a mówiące o tym np. jak radzić sobie z uczuciem głodu? Jak znaleźć aktywność fizyczną, która jakoś sie da wpasowac w napięty grafik biegania między pracą, dome, dziećmi i fuchami? Jak poradzić sobie z permanentnym brakiem czasu i gotowaniem od zera? Takie wiecie, “drobnostki” od których właściwie zalezy sukces operacji pod tytułem odchudzanie.
Odpowiedź na pytanie JAK, a nie na pytanie CO należy zrobić – bo to ostatnie wiekszość osób na ogół wie.

A już przede wszystkim i najpierw chciałabym zobaczyć zniknięcie porad typu:

– oh odżywianie sie zdrowe i ćwiczenia są łatwe! Ja na przyklad [..tu nastepuje dluga lista cudownych porad..]
– nooo ok ale ile kilogramow w ten sposob schudles?
– dwa!
Albo:
– no ja nie musze chudnac, bo dzieki doskonalym [tu jeszcze raz lista] nigdy nie bylem gruby!

Argh! Nie ma to jak uczyc jazdy samochodem kogos, podczas gdy samemu nigdy sie nie siedzialo za kolkiem, a co dopiero nawigowalo w gestym ruchu blotnik przy blotniku. I odpowiadac na pytania “to jak mam zmienic bieg”? mowiac “no masz zmienic!”.

Drodzy moi. Milczenie jest zlotem, gdy nie ma sie nic do powiedzenia, zwlaszcza jesli nie znacie danej osoby i nie wiecie, jaka ma historię i przez co przeszla. Zapamietajcie to, zanim zaczniecie sie bawic w wujka lub ciotkę dobrą radę…

Posted by: futrzak | 27 September 2021

Na granicy

umiera kolejny człowiek, dziecko jeszcze, szesnastoletni Irakijczyk. Pluje krwią, kiedy polska straż graniczna przepycha go i kilka innych osób na stronę białoruską.

Co robi Telewizja Polska? Zamieszcza taki materiał:

Gdyby ktoś nie pamiętał, to przypomnę: podobnego kalibru ssane z brudnego palucha bzdury zamieszczał “Sturmer”. Jak ktoś nie wie, co to za gazeta, niech sobie wygoogla.

PS:
To była konferencja prasowa ministra Spraw Wewnętrznych, na której pokazał video faceta ru*cego krowę.

PS:
Internety nie zapominaja – okazało się, że to video krąży w sieci już od ładnych paru lat, więc nie było “znalezione na telefonie uchodzców” tylko to zwykła, podła i prymitywna manipulacja, której nie powstydziłby się Goebbels.

Posted by: futrzak | 25 September 2021

Chałupa z cegły…

Jest sobie ogłoszenie, firm robiących za podobną sumę za metr kwadratowy, w takim standardzie jest trochę.
Chałupa wygląda TAK

Dupy nie urywa, ale za 20 tysięcy dolarów mamy 50m2 chałupy z litej cegły, oprócz tego:

– podłoga z płytek ceramicznych w każdym pomieszczeniu
– lazienka z prysznicem, kiblem, umywalką
– chałupa na wylewce
– okna z aluminiowymi ramami, pojedyncze szyby (przypominam, nie ma tu mrozów)
– instalacja wod-kan, elektryka
– szambo

Do takiego standardu buduje firma na zlecenie, potem dostaje się klucze do ręki, to jest stan nadający się spokojnie do zamieszkania, dają gwarancję na kilka lat.

No i mam pytanie: ile kosztowałaby podobna chałupa w Polsce, z takim wyposażeniem jak wyżej wymienione?

Posted by: futrzak | 23 September 2021

Szybko poszło

To już.
Dyspozytor numeru alarmowego 112 w Polsce odmówił przyjęcia zgłoszenia gdy dowiedział się, że chodzi o uchodzców:

Nie ma znaczenia, czy umiera czy nie umiera. Jest to osoba nielegalnie przebywająca w Polsce, tak?

źródło

PS:
Jakiekolwiek komentarze usiłujące bronić tego faszystowskiego bydlaka, bredzące o wojnie hybrydowej itp. będą od razu wywalane, nie trudźcie się nawet.

PS2:
Jak narazie na terenie Polski znaleziono ciała 4 uchodzców, kórzy zmarli z wyziębienia.

Posted by: futrzak | 23 September 2021

Bajka z cyklu: odszkodowania za niewolnictwo w Wlk. Brytanii

Brytyjski rząd znosząc niewolnictwo w 1833 roku wypłacił włascicielom niewolników odszkodowanie w wysokości 20 mln funtów, co stanowiło wtedy 40% rocznego budżetu państwa.
Jest to równowartość dzisiejszych 1,8 mld funtów.

Suma ta została pożyczona w prywatnych bankach, a pożyczka owa została ostatecznie spłacona przez budżet państwa w 2015 roku.

No i tak to. Potomkowie niewolników i biedota spłacali przez następne pokolenia przywilej swojej wolności. Takie to sprawiedliwe i demokratyczne państwo było.

Posted by: futrzak | 22 September 2021

Sytuacja na rynku mieszkaniowym w Polsce

Będzie wesoło:

“Zagraniczne fundusze kupują dziś hurtowo mieszkania w Polsce, aby je potem wynajmować. W najbliższych latach takich transakcji może być więcej – informuje money.pl.

Z raportu firmy JLL “Rynek mieszkaniowy w Polsce. II kwartał 2021” wynika, że to jednak dopiero rozgrzewka. W najbliższym czasie planowane są kolejne tego typu zakupy. W efekcie w następnych miesiącach pod wynajem szykowanych jest ponad 24 tys. nowych mieszkań. Duża część z tych inwestycji to projekty mieszkaniowe realizowane specjalnie dla zagranicznych funduszy.

Fundusze od deweloperów kupują całe bloki, a nawet osiedla. Często jeszcze na etapie projektowania.
Przypomnijmy, że w innych krajach europejskich mamy już podobną sytuację, gdzie wielkie fundusze kontrolują mieszkaniówkę i podnoszą czynsze. Pisałem jakiś czas temu o walkach w Berlinie o przejęcie mieszkań z rąk funduszy i ich skomunalizowanie. Gwałtowne protesty mieszkańców przeciwko wzrostom czynszów spowodowały odwrócenie trendu i teraz zamiast prywatyzować zasoby komunalne, władze miasta próbują za wszelką cenę przejąć z powrotem mieszkania, bo zaczęło to destabilizować sytuację gospodarczą i polityczną w mieście. W Berlinie brakuje niedrogich mieszkań, a czynsze rosną znacznie szybciej niż wynagrodzenia, więc średnio zarabiających rodzin nie stać na mieszkanie.

Miasto właśnie zdecydowało się odkupić 15 tysięcy mieszkań od dwóch największych niemieckich funduszy, które są właścicielami tysięcy mieszkań na wynajem. Miasto wyłożyło na ten cel 2,46 miliarda euro.

“Powrót do własności komunalnej daje najemcom niezbędną pewność, że ich mieszkania będą na stałe w segmencie tanich”, napisał Matthias Kollatz, senator ds. finansów miasta, w e-mailowym oświadczeniu.
To jednak nie koniec. Zdeterminowani ludzie zmusili władze do zorganizowania referendum, w którym mieszkańcy opowiedzą się, czy chcą przymusowego wywłaszczenia dużych właścicieli, którzy dyktują ceny wynajmu. Głosowanie odbędzie się 26 września, równocześnie z wyborami do Bundestagu.
Teraz możemy sobie zadać pytanie, kiedy taka sytuacja będzie miała miejsce w Polsce? Kiedy ludzie w końcu się obudzą i stwierdzą, że dalsze dojenie ich powinno się skończyć? ”

Cyt. za Xavier Woliński

Posted by: futrzak | 20 September 2021

Mniej kasy dla tych, co chcą pracować zdalnie

Tak właśnie, czołowe korpo z Doliny Krzemowej chcą przymuszać pracowników do powrotu do biur.

Od dawna pisałam, że technologia pozwalająca na pracę zdalną istnieje od ponad dekady, a jedyna przeszkodą do jej zaimplementowania jest mentalność zarządów i managerów firm.
Pandemia pokazała, że ogromna większość pracy białych kołnierzykow może być wykonywana zdalnie, ale co z tego – w miarę, jak poziom wyszczepienia rośnie, korpo zaczynają się coraz bardziej domagać powrotu do biur. Dochodzi już do takich absurdów, że giganci (Google, Microsoft, Facebook, Tweeter) zamierzają płacić mniej tym, co nadal chcą pracować zdalnie.

Jest to rozbój w biały dzień, bo firma na pracy zdalnej oszczędza (nie musi płacic za powierzchnię biurową, prąd, podłączenie do Internetu itd.).
Jest jednak jeszcze jeden aspekt sprawy: siatka płac, w której pracujący zdalnie, a mieszkający w tańszym miejscu dostają mniej za taką samą pracę, faworyzuje kastę uprzywilejowaną.
Jak?
Otóż wystarczy odziedziczyć dom/mieszkanie w prime location i już za taką samą pracę będzie sie dostawać nie dośc, że więcej niż ci z zadupia (w wypadku Google to może byc aż 1/3 pensji), to jeszcze zaoszczędzi się tysiące dolarów na samym fakcie, że nie trzeba płacić za wynajem…

Jak mawia stare przysłowie: z kasynem nigdy nie wygrasz…bo system jest tak ustawiony. I tyle.

Posted by: futrzak | 20 September 2021

Polska, Anno Domini 2021.

Trzeba to w całości przytoczyć, bo szkoda, żeby się zmarnowało. Dziennikarkę Adrianę Rozwadowską pewnie większość osób zna. Całe zdarzenie jest prawdziwe, a słowa starannie dobrane, bo każdy niezależny dziennikarz w Polsce musi się liczyć z pozwem.

“Z cyklu: Ministerstwu Rozwoju i Technologii gratuluję angażu wicedyrektora Departamentu Funduszy Mateusza Biesiady, a jeszcze bardziej Prozumieniu Jarosława Gowina go gratuluję.
A było to tak.
W weekend poczułam się już odchorowana i wyszłam spotkać ze znajomymi. Siedzieliśmy grzecznie rozmawiając, wtem postanowiliśmy zrobić sobie zdjęcie. Wyciągnęłam więc rękę zaopatrzoną w smartfon, kiedy ktoś ją potrącił. Był to on.
– Mogę zrobić wam zdjęcie, towarzyszko – powiedział.
– Dziękuję, poradzę sobie – odpowiedziałam.
– Pomogę! Jestem wicedyrektorem w Ministerstwie Rozwoju, Pracy i Technologii.
Oho. Ale, jak to ja, zamiast zatrzymać się na tym fakcie – że człowiek w drugim zdaniu mi tu wicedyrektoruje – odpowiedziałam po swojemu:
– To niemożliwe. Nie możesz być wicedyrektorem w Ministerstwie Rozwoju, Pracy i Technologii. Nie ma już przecież Ministerstwa Rozwoju, Pracy i Technologii. Jest Ministerstwo Rozwoju i Technologii.
– Oooooo! Ale się znasz! Skąd wiesz, że praca wróciła do Maląg? Jesteś moją podwładną? – i tu położył mi familiarnie rękę na ramieniu i mnie poklepał klepu klep. A potem zjechał tą ręką na moje przedramię, chwycił mnie za nie i już tak zostało.
– Nie jestem. Ale jestem żywo zainteresowana tematem.
– Ale powiedz, jestem twoim wicedyrektorem? Skąd wiesz, że praca jest u Maląg? Ja nie kłamię, jestem wicedyrektorem, mam 30 lat, jestem najmłodszy, w tym wieku w ministerstwie to jest osiągnięcie, nie? Patrz, tu, czytaj! Jesteś moją podwładną?
I tu wicedyrektor wyciągnął z portfela kartę kredytową, wsadził mi ją w rękę, i kazał czytać, palcem wskazującym wskazując na personalia. Faktycznie stało tam: M-A-T-E-U-S-Z B-I-E-S-I-A-D-A.
– To co, jesteś moją podwładną? Patrz, czytaj!
Czułam się coraz bardziej nieswojo, bo twarz dziwnie przyspieszonego wicedyrektora wisiała coraz niżej nad moją twarzą, wciąż chwytał mnie za rękę i poklepywał, co istotnie zirytowało moich kolegów. Ci zaczęli groźnie zerkać na Mateusza Biesiadę, jeden z nich wstał. A to z kolei zirytowało młodego wicedyrektora. Najpierw zagroził, że wezwie ABW, potem stwierdził jednak:
– A po co mi ABW, sam ci wpierdolę – i podniósł stojący obok fotel usiłując cisnąć nim w mojego kolegę. A ponieważ był pijany, zachwiał się, i prawie przewrócił z owym fotelem na siedzących obok, bogu ducha winnych ludzi.
– Kolego, jesteś pijany i agresywny, nie życzymy sobie ciebie tu – powiedział wtedy drugi z moich kolegów. O dziwo poskutkowało. Mateusz Biesiada przepadł jak się pojawił. Nagle.
No nic, młodemu wicedyrektorowi z Porozumienia Gowina życzę nie kolejnych sukcesów, ale poczucia własnej wartości z prawdziwego zdarzenia. A polskim żołnierzom, żeby broń boże nie musieli nigdy trzymać nad nim parasola.

***
I na koniec uwagi.
Pierwsza: to nie jest post o tym, że ktoś się upił lub naćpał. Każdy ma imo prawo robić ze sobą to, co żywnie uważa, i nikomu nic do tego – o ile nikomu nie zagraża. Albo przypadkiem nie mówi swoim zachowaniem zbyt wiele a propos państwa polskiego. Gdyby Mateusz Biesiada wyłącznie się upił, a potem nawet na moich oczach przewrócił, puszczał z szafy grającej Dżem lub Comę – słowa bym nie napisała. Zostałoby to tam, gdzie tego miejsce, czyli w knajpie.
Druga: w razie wątpliwości co do prawdziwości posta, służę informacjami, które umożliwią weryfikację.
Trzecia: ze względu na wiele przesłanek, vide moja druga wypowiedź do wicedyrektora, jest możliwe, że ten właśnie odreagowywał utratę pracy. W internetach Departament Funduszy jest obecnie zdublowany w MRiT i MRPiPS. Tak czy owak niestety jednak wciąż pozostaje – wicedyrektor – ambitnym politykiem PJG, JG zaś niezatapialnym JG, który obecnie nigdy nie współtworzył żadnego rządu z żadnym Kaczorem dyktatorem. Pamiętajmy więc o tym chłopaku. Kiedyś i gdzieś trzeba będzie ratować jakieś jego podwładne.”

zrodlo

Posted by: futrzak | 15 September 2021

Znajomość przepisów ruchu drogowego

Na jednej z grup dla kierowców w Polsce wstawiono ten znak:

T-6a

i zadano następujące pytania:

1. Czy jadąc w lewo sygnalizujesz to kierunkowskazem?
2. Czy jadąc prosto – jakoś to sygnalizujesz?

Około trzystu komentarzy pod tym postem i jak je poczytałam, to szczena opadła mi zupełnie.
Ja sama prawa jazdy nie robiłam w Polsce, ale nie miałam żadnych problemów z odpowiedzią na te pytania, bo one są oczywiste.
Natomiast jak poczytałam komentarze, to złapałam się za główę.

Ujmę to tak: podczas ostatniej bytności w Polsce, po obserwacji tego, co się na ulicach i drogach wyprawiało, nie odważyłam się wsiąść za kierownicę. Czytając komentarze z odpowiedziami na te proste pytania, utwierdziłam się tylko w słuszności swojej decyzji, a ta odpowiedź:

Sporo kierowców sygnalizuje jazdę prosto prawym kierunkowskazem

wprawiła mnie w niemy stupor. Do k**** nędzy, jak ci ludzie zdali egzamin na prawo jazdy!?!?!?

Posted by: futrzak | 13 September 2021

Święci Kościoła Katolickiego – Wyszyński

Wczoraj czy przedwczoraj został beatyfikowany, warto więc przypomnieć, jak u niego było z “miłością bliźniego” na którym to przykazaniu oparta została religia, której świętym właśnie został:

„Biskup Kubina oświadczył stanowczo: „Wszelkie twierdzenia o istnieniu mordów rytualnych są kłamstwem”.

Takiej pewności nie miał już biskup lubelski Stefan Wyszyński, który spotkał się z delegacją Centralnego Komitetu Żydów Polskich, zabiegającą u niego o publiczne napiętnowanie antysemickich wystąpień, wzniecanych często jako reakcja na rzekomy mord rytualny.
Wyszyński nie wykluczył możliwości używania przez Żydów krwi dzieci chrześcijańskich na macę, powołując się przy tym na głośny proces Bejlisa z 1913 roku. Odniesienie tym bardziej absurdalne, że Bejlis został uniewinniony z zarzutów.

Biskup Kubina został skrytykowany na sesji plenarnej Konferencji Episkopatu Polski we wrześniu 1946 roku.
Wypowiadający się ex cathedra hierarchowie uznali dwa miesiące po pogromie kieleckim, że otwarte potępienie tego wydarzenia, jednoznaczne wskazanie sprawców i ofiar oraz odrzucenie pogłosek o mordzie rytualnym jako fałszu jest „niemożliwe do przyjęcia z zasadniczych założeń myślowych i kanonicznych Kościoła katolickiego”.

Może i byli w KK “dobrzy księża”, ale gdy tylko któryś z nich wychylał głowę, obrywał “zasadniczymi założeniami myślowymi i kanonicznymi KK”, które to założenia nie pozwalały przyjąć, że mord na Żydach był obrzydliwą zbrodnią i że Żydzi to są “bliźni”. Wyszyński, podobnie jak reszta hierachów polskiego episkopatu, był antysemitą.
Pomyślcie: juz po IIWW, po brutalnych pogromach w Polsce, w ktorych zabijano niewinnych ludzi, Kościół Katolicki utrzymywał, że używanie przez Żydów “krwi dzieci chrześcijańskich na macę” to nie jest kłamstwo.

Religia Pokoju. Amen.

zrodlo

Older Posts »

Categories