Napisane przez: futrzak | 23 stycznia 2019

Kultura kołczingu i co z nią nie tak


William Davies, brytyjski socjolog, w książce The Happiness Industry twierdzi, że coraz rzadziej potrafimy myśleć o szczęściu inaczej niż w kategoriach indywidualnej odpowiedzialności. Komuś nie podoba się jego praca? Jest wypalony i popadł w depresję? Mało kto pyta o systemowe, społeczne powody tej sytuacji. O stan gospodarki czy prawa pracownicze. Problem niemal natychmiast zostaje sprowadzony na poziom jednostkowy. Rozwiązaniem może być terapia, tabletki, filmik motywacyjny ze Schwarzeneggerem – cokolwiek, byle uwaga pozostała skupiona wyłącznie na osobie, która źle się czuje. Szczęście staje się indywidualnym zadaniem każdego z nas. Wymiar polityczny i zbiorowy nie grają tu żadnej roli. W efekcie zamiast przyglądać się otaczającym nas instytucjom, obsesyjnie obserwujemy i dyscyplinujemy samych siebie.
Davies zauważa, że jest to sytuacja wręcz idealna z perspektywy osób znajdujących się na szczycie systemu kapitalistycznego. Ludzie są tak bardzo pochłonięci robieniem z siebie coraz wydajniejszych pracowników, że nie mają czasu ani chęci, żeby zastanawiać się nad systemowymi powodami swojej sytuacji. Pracownicy zaczytani w książkach takich jak Can’t Hurt Me nie zorganizują strajku, bo zbiorowy protest nie będzie mieścił się w granicach ich światopoglądu.

Polecam przeczytanie calosci. Być może wielu osobom otworzy to oczy.

Reklamy
Napisane przez: futrzak | 21 stycznia 2019

O wadach ciepłego klimatu…

Polacy uwielbiają tropiki i trudno się dziwić, biorąc pod uwagę pogodę w Polsce przez większą część roku.
Ale ciepełko i wilgotność uwielbiają też inne stworzenia, na przykład karaluchy.
W tropikach mają one dość słuszne rozmiary – wielkość kciuka dorosłej osoby. Na dodatek kiedy jest bardzo ciepło (powyżej ok. 32 st C) to… zaczynają latać.
Tak proszę państwa, latają.
How about that?
No i one są wszędzie tam, gdzie żyją ludzie, ponieważ żyją w kanalizacji, gdzie mają przecudowne żerowisko resztek organicznych, ciepło, wilgotno i ciemno. Karaluszy raj.

Tak, są trutki. Ale te najlepsze działaja z opoźnieniem – żeby karaluch po zjedzeniu trutki wrócił do gniazda i przekazał nowinę o smacznym trującym jedzeniu.
Co dalej? Ano podtrute karaluchy zaczynają wyłazić w świetle dnia i nie boją się ludzi. I spokojnie może taki ci wleźć na stopę.
Mnie na przykład wczoraj wlazł.

Także ten, tego.
To już wiecie, że jak chcecie mieszkać w tropikach to trza się będzie zaprzyjaźnić z karaluszkami. Albo przynajmniej przyzwyczaić. Bo są i będą obok was żyć. Taki klimat…

PS:
W Kalifornii karaluchów nie ma, bo jest za sucho. Ale za to są czarne wdowy…

Napisane przez: futrzak | 20 stycznia 2019

Ameryka Trumpa….

….czyli wsadzamy do więzienia za pomoc humanitarną.

Cztery kobiety z organizacji No More Deaths zostały własnie skazane za zostawienie wody i żywności na pustyni Arizony.

Zostały oskarżone o wkroczenie na teren narodowego rezerwatu bez zezwolenia i zostawienie tam wody i puszek z fasolą.

„Pokażcie mi człowieka, a ja już znajdę na niego paragraf”.
A pomyśleć, że wcale nie tak dawno skazywano za pomoc Żydom w Europie…

Napisane przez: futrzak | 19 stycznia 2019

Najlepsze podsumowanie Brexitu

Tłumaczenie dla nieumiejących w bukwy:
Ostatnimi czasy w Rosji pojawiło się nowe słowo. „Brekzitować” (ew „brekzić”). W skrócie oznacza ono, że ktoś się żegna, ale nie wychodzi. Np. Wasilij Pietrowicz wypił w gościach pół litra, potłukł naczynia, obrzucił wszystkich ch*ami, gospodynię nazwał tłustodupną suką, ale nie wyszedł, tylko siedzi i brekzituje.

Napisane przez: futrzak | 18 stycznia 2019

Poziom zarządzania miastem, level hard.

Jak donosi znajomy mieszkający od dekad w Warszawie:

W ostatni wtorek chciałem zapłacić podatki od nieruchomości. Ot tak po prostu, kto mi zabroni.

No więc, NIE. W urzędzie powiedzieli mi, że muszę w Warszawie czekać na decyzję. To ważna decyzja, bo mi podwyższy ten podatek o parę zeta.
Mam epuap (tak wiem, niebezpieczne), podpis kwalifikowany, podpis dyskwalifikowany, yubikeys, moja poczta jest zabezpieczona tak strasznymi eliptycznymi kluczami, że sam Putin z Trumpem budzą się w nocy z wrzaskiem.
Na poczcie mam złożony wniosek o elektryczne powiadamianie mnie o poleconych.

Wszystko na nic. Na pewno znowu awizonosz do mnie na Puławską (ganiaj na pocztę), do mnie na Maltańską (ganiaj), do małżonki na Puławską (nie odbierze, bo zawsze robią tę samą literówkę w adresie).
I tak co rok. Co ciekawe w Grudziądzu też jest chałupa, więc tym razem przyjdą 3 listy i czwarty do Grudziądza i tak co KWARTAŁ bo tak sobie rada ustala podatki. Warszawa wyda na to ok 30 zł rocznie, a Grudziądz wyda na listy więcej niż dostanie od nas podatku, zatem byłoby taniej nas z tego podatku zwolnić.

Nie będę wyliczał ile razy można by polecieć w kosmos, ile instytutów naukowych można by zrobić, gdyby wreszcie ktoś poprawnie napisał to pieprzone dostarczanie dokumentów drogą elektroniczną, a urzędy chciały/mogły z tego korzystać.

A tu u mnie w stolycy tego zacofanego Urugwaju wyobraźcie sobie państwo podatki można płacic drogą elektroniczną! I te od nieruchomości też! Co więcej, jak się instytucjom państwowym zaznaczy, że nie chcemy dostawać papierologii tylko rachunek drogą elektroniczną, to tak się dzieje! I jeszcze za elektroniczne faktury dostaje się zniżkę! W ten sposób dostajemy i płacimy rachunek za prąd i Internet oraz czynsz.
No ale Urugwaj to jest biedny kraj, ich nie stać na takie wyrzucanie pieniędzy w błoto, jak Polskę….

Napisane przez: futrzak | 16 stycznia 2019

A jednak złamali Śpiewaka…

Jego oświadczenie:

Przegrałem właśnie proces z córką ministra Ćwiąkalskiego. Mam zapłacić 5 tysięcy złotych grzywny i 10 tysięcy nawiązki dla pani Ćwiąkalskiej. Pani mecenas była kuratorem 118 latka i przejęła w ten sposób we władanie pół kamienicy na Ochocie. Kamienicy, w której pół życia mieszkali moi dziadkowie.

Grzywny nie zapłacę. Nawet jeśli przegram apelację. Mogę iść do więzienia. Jestem jedyną osobą dwukrotnie skazaną za ujawnianie przekrętów reprywatyzacyjnych. Za to, że zawsze stawałem po stronie słabszych.

Wycofuję się całkowicie z polityki. Dziękuję za te wszystkie lata.

Poniżej protokół przekazania kamienicy na Joteyki kuratorowi pana Piekarskiego. Piekarski miał wtedy 118 lat i nie żył od 50 lat, w chwili gdy kamienicę przekazywano. Naczelny Sąd Administracyjny siedem lat później unieważnił reprywatyzację, ale nikt nie poniósł konsekwencji nielegalnego zwrotu. Tylko Śpiewak….

Napisane przez: futrzak | 15 stycznia 2019

Jak zanieczyszczone powietrze niszczy mózg

Właśnie ukazał się pod tym tytułem artykuł na Crazynauka i każda osoba mieszkająca w Polsce powinna go przeczytać. To krótkie podsumowanie tego, co już wiadomo i co zostało potwierdzone badaniami: najbardziej niszczący wpływ zanieczyszczone powietrze ma na mózgi dzieci i ich zdolności poznawcze. Pogarszają się one i u dorosłych i to juz po jednym dniu ekspozycji…

Tymczasem miasta Polski są jednymi z najbardziej zanieczyszczonych na świecie, a kolejne rządy problem starannie ignorują.
Obywatele (poza nielicznymi) wesoło spędzają czas sprowadzając każdą próbę rozwiązania problemu do kłótni między frakcją miłośników samochodów i miłośników wadliwych pieców na paliwa stałe…

Napisane przez: futrzak | 14 stycznia 2019

Śmierć Adamowicza

A tymczasem, w świetle jupiterów finału WOŚP, został zadźgany prezydent Gdańska Paweł Adamowicz.

Krucjata jeźdźca apokalipsy – nienawiści – już się rozpoczeła. Nie będę się o tym rozpisywać, wylewa się zewsząd.

Tymczasem.
Jak wynika ze śledztwa, zabójca miał zdiagnozowaną schizofrenię paranoidalną, niedawno odstawił leki. Był wcześniej karany za napady na bank z bronią w ręku.

W momencie kiedy to piszę, przez ulice polskich miast przeszły marsze mające uczcić pamięć po zamordowanym oraz protestujące przeciwko przemocy i nienawiści.

Przeszły, poszły i na tym się pewnie zakończy. Bo protestowanie przeciwko abstrakcyjnym pojęciom, oddzielanie czynów od sprawców ma skuteczność zerową.

Nie będzie marszów z postulatami dofinansowania psychiatrii polskiej, która po prostu przestaje istnieć. Ze zacytuję znajomą:

System psychiatrii dziecięcej to już jest rozmontowany. Nie ma o czym mówić. Moja mama – dziecięca psychiatra pracująca w jednej z warszawskich poradni ma citowe terminy chyba na czerwiec – a to tylko dlatego, że miała w lecie udar i była na zwolnieniu, więc jej się część pacjentów stałych wysypała. W klinice, w której sama pracowałam (Klinika Psychiatrii Dziecięcej WUM) cały zespół lekarski z początkiem roku złożył wymówienie (bo się naprawdę pracować nie dało, cały czas było 200% dopuszczalnego obłożenia).. W Józefowie oddział zamknięty jest – no właśnie – zamknięty. Nie działa. Garwolina nie ma już w ogóle. Jak masz pacjenta do szpitala, to kolejka jest na za dwa lata. Żaden oddział nie jest w stanie już nikogo przyjąć. Nie wiem, jak jest w inych miastach, ale biorac pod uwagę, że Warszawa ma te placówki referencyjne, więc w sumie relatywnie dużo miejsc – nie sądzę, by było lepiej. Mnie już nawet nie dziwi popularność egzorcystów… W Polsce jest 400 psychiatrów – w tym tacy w wieku mojej mamy, po 60-tce (moja mama jest już bardzo schorowana) są nadreprezentowani bardzo wyraźnie. To nie ma prawa zadziałać.

No i nie działa. Psychiatria dla dorosłych też niedługo przestanie istnieć…

Ale cóż. Protesty i marsze w konkretnej, palącej sprawie, są takie niemedialne…co kogo obchodzi jakaś psychiatria. Albo niepełnosprawni. Albo to, że system opieki zdrowotnej upada.
Media mają chwilową orgię bo tak się zdarzyło, że ofiara to znany polityk, burmistrz dużego miasta i jego śmierć doskonale wpisuje się w wojnę na scenie politycznej. Gdyby ofiarą został zwykły Kowalski, pies z kulawą nogą nie zainteresowałby się. Nie byloby marszów, nie byłoby niczego. A tak każdy zapali sobie świeczkę, powspomina, i z poczuciem tego, że coś zrobił, pójdzie do domu.

Napisane przez: futrzak | 14 stycznia 2019

Shutdown trwa

Jest już najdłuższym w historii USA, dobił do 24 dni.

Sporo ludzi niezorientowanych w sytuacji (zwłaszcza spoza USA) wzrusza ramionami mówiąc „i co z tego? Shutdown się skończy, dostaną zaległa kasę”. Otóż, niekoniecznie. Ok. 450 tysięcy pracowników zostało „furloughed” czyli czasowo zwolnionych. To ci, którzy nie pracowali na etacie. Nie dostali następnych godzin do przepracowania, więc nie pracowali i nikt im za ten czas nie zapłaci.
Ci, którzy są na etatach powinni dostać zaległą pensję (przynajmniej tak było do tej pory przy poprzednich shutdownach) – ale też wcale nie mają różowo. Pracownicy kluczowi np. kontrolerzy ruchu lotniczego, TSA, Coast Guards – muszą się stawić do pracy i pracować bez zapłaty, nie mogą również przez ten czas szukać innej pracy – zostaliby definitywnie zwolnieni.
Kontrolowany przez demokratów kongres przygotował i usiłowal wobec tego wdrożyć prawo, które czyniloby nielegalnym eksmitowanie na bruk tych, którzy nie zapłacili czynszu/raty pożyczki przez czas shutdownu – niestety ustawa nie przeszła, bo 4 republikanów głosowało przeciw.

Sytuacja zaczyna być bardzo, bardzo nieciekawa. W miejscach, gdzie niby obecność pracowników nie jest „niezbędna” – jak w parkach narodowych – są już nieodwracalne starty. Prawie wszędzie grozi katastrofa ekologiczna, a to z powodu nie usuwanych nieczystości. W wielu parkach, teraz niestrzeżonych, wandale zniszczyli przyrodę – jak np. w Joshua Tree Park. Wjechali samochodami tam, gdzie był zakaz, wycinając po drodze kilkusetletnie drzewa Joshua.

Pracownicy TSA, mimo tego, że muszą się stawić do pracy, usiłują protestować nie stawiając się do roboty (biorą przyslugujacy im legalnie personal time off czyli urlop na żądanie). Dzięki ich akcji część międzynarodowego lotniska w Miami została zamknięta ostatnimi dniami, na pozostałych lotniskach są potężne, kilkugodzinne kolejki do kontroli.

Gdyby jakieś obce mocarstwo chciało bez wypowiedzenia wojny, od środka, zniszczyć inne mocarstwo – nie mogliby wymyśleć lepszego scenariusza.
Trump będzie się upierał dopóki będzie miał poparcie republikanskich kongresmanów. Straty dla gospodarki przekroczyły już sumę, jakiej żądał na wybudowanie muru granicznego.

The Mad King.

PS:
Kongres jednak przeglosowal, ze po zakonczeniu shutdown pracownicy, którzy byli furloughed, też dostaną
kasę.

Napisane przez: futrzak | 11 stycznia 2019

Kraj klasy średniej

to kiedyś było USA.
Bo dzis juz nie jest.

Dekady stania płac w miejscu (przy rosnącej wydajności oraz kosztach życia) plus ostatnie recesje (2001 i 2008) sprawiły, że 78% pracujących Amerykanów żyje od pierwszego do pierwszego (paycheck to paycheck). Czyli, jakiekolwiek zdarzenie losowe, utrata pracy na dłużej niż miesiąc powoduje zadłuzenie się, a potem bankructwo/lądowanie na ulicy.

Witamy trzeci świat. Puka i skrobie do drzwi największego mocarstwa na świecie…

Napisane przez: futrzak | 10 stycznia 2019

Bo dziecko w Polsce powinno być garbate…

Dowiedziałam się dziś, ze przeciętny polski uczen podstawówki codzienne nosi na plecach 6-11kg. Ksiązki, zeszyty do cwiczen, lektury, lunch i wodę, strój na WF.
Szafki w szkole nie rozwiązują problemu, bo w domu trzeba odrabiać prace domowe, więc codzien targac w tę i spowrotem wszystko.

Wobec powyższego zapytalam sie rodziców, czy myśleli o sprawieniu dziecku zamiast plecaka noszonego na plecach taki na kółkach, jak walizka. Niektórzy myśleli ale….w wielu szkołach jest ban na plecaki na kółkach!
Tu padły rozmaite uzasadnienia tego bana, a jeden rozwalił mnie kompletnie: otóż dyrektor szkoły zakazał takich plecaków bo…kółka generują za duży hałas.

OJPRDL….jak te dzieci mają być normalne??? Jak to jest, ze w innych krajach daje się naukę zorganizować tak, że dzieciaki z podstawowki nie maja zadawanych prac do domow, a wszystkie materialy trzymaja w szafkach w szkole i nic nie muszą taszczyć? No i żeby jeszcze wodę nosic??? To szkoła nie zapewnia juz wody/herbaty dla wszystkich??

Smutne to.

Napisane przez: futrzak | 9 stycznia 2019

POTUS rasista

Zwolennicy Trumpa oburzyli się że jak to, Ocasio-Cortez śmiała powiedzieć, że Trump jest rasistą.
Ano tak, powiedziała. Tu jej oficjalna odpowiedź z twittera:

Tłumaczenie:
Prezydent bronił neonazistów, którzy zamordowali kobietę w Charlottesville.
Departament sprawiedliwości wytoczył mu proces o to, że nie odnajmował czarnym najemcom.
Prezydent rozpoczął swoją kampanię od nazwania Meksykanów „gwałcicielami”.
Zabanował muzułmanów.
Prezydent jest rasistą i powinniście czuć się z tego powodu niekomfortowo.

Napisane przez: futrzak | 8 stycznia 2019

Trump o „The Wall” dziś wieczorem

Za parę godzin Trump wystąpi z przemówieniem do narodu o potrzebie budowania trumpwall.
Zanim to się stanie, warto przypomnieć fakty dotyczące całej sprawy.

Podczas prezydenckiej kampanii wyborczej Trump posługiwał się retoryką kryzysu imigracyjnego. To jego słowa o Meksykanach przekraczających granicę z USA:

„They’re bringing drugs. They’re bringing crime. They’re rapists” [przynoszą ze sobą narkotyki, przestępczość i są gwałcicielami].
Trumpwall jego zdaniem ma powstrzymac narastająca falę nielegalnych emigrantów dostających sie do USA przez południową granicę. Tylko, że:

– Liczba nielegalnych przekroczeń granicy spada. W 2001 było to 1.3 millionow. W 2018? mniej niż 400 tysięcy.

– Hrabstwa leżące przy granicy z Meksykiem są jednymi z najbezpieczniejszych w kraju, jeśli chodzi o przestępczość.

– Wiekszośc nielegalnych emigrantów nie dostaje się do USA przez granicę z Meksykiem. Z raportu The Center for Migration Studies wynika, ze aż 2/3 to ludzie, ktorzy wjechali do USA legalnie na podstawie wiz, a potem nie opuścili kraju mimo, że ich wizy wyekspirowały.

– Biały Dom kłamie o terrorystach dostających się poprzez południową granicę. Departament Stanu zapytany przez dziennikarzy udzielił odpowiedzi, że wszyscy terroryści/potencjalni terroryści ujęci przez stosowne organa zostali złapani na.. lotniskach w USA.

– Uczestnicy tzw. „Migrant Caravan” (uchodźcy z AmPd) nie próbują nawet nielegalnie przekraczać granicy. Zgłaszają się do punktów granicznych w celu aplikowania o status uchodźcy, co jest zgodne z międzynarodowymi konwencjami o uchodźcach, ktore USA podpisało i ma obowiązek przestrzegać.

– Transporty narkotyków, które idą przez południowa granicę USA, są wg Drugs Enforcement Agency szmuglowane w LEGALNYCH transportach innego towaru odprawianego przez tąże granicę.

– Nawet sami Republikanie i konserwatywne think-tanki twierdzą, ze budowa muru nic nie da i nie rozwiąże realnych problemów z nielegalnąa emigracją.

– Granica USA-Meksyk ma długosc 1933 mil. Płot/mur jest JUZ ZBUDOWANY na 654 milach w miejscach, gdzie granica jest łatwo przekraczalna na piechotę lub samochodem (pozostałe tereny to wysokie góry, rzeka i prywatne tereny).

– Amerykanie są przeciwni budowie trumpwall. Wg ostatnich sondaży 58% wyborców jest przeciw.

Podsumowując: fakty są takie, że trumpwall to jest pusta wyborcza demagogia, która usiłuje za pomocą kozła ofiarnego z nielegalnych emigrantów wzbudzić w Amerykanach strach. Dziel i rządź – znajdź wroga i pokaż, ze z nim walczysz, a tłumy pójdą za tobą.
Pamiętacie dwa lata temu, że takim „wrogiem” mieli być muzułmanie w USA? Pamiętacie dekret Trumpa, który banował wjazd obywateli z okreslonych krajow do USA? (tzw. „muslim ban”). Został on zablokowany przez sądy jako niekonstytucyjny. Od tamtej pory cisza. No to trzeba było sobie sfabrykować nowego wroga – tym razem nielegalnych emigrantow i nakłamac o tym, jakoby szturmowali południową granice USA. Po co? Zeby moc za pieniądze podatnikow wybudować kompletnie bezuzyteczny i bezcelowy mur, co nie rozwiaze zadnego problemu poza jednym: podtrzyma poparcie trumpistów….

PS:
Do serii kłamstw Trumpa dołączyło następne: że eks-prezydenci wyrazili poparcie dla jego pomyslu budowania muru. Wszyscy czterej żyjący – Obama, GW Bush, Clinton, Carter zaprzeczyli…

źródlo

Napisane przez: futrzak | 7 stycznia 2019

A szaleństwo trwa nadal…

Shutdown rządu USA nadal trwa, już drugi tydzień, tymczasem ukazały się raporty, z ktorych wynika, ze administracja Trumpa ani też on sam nie mieli pojęcia, jakie będą konsekwencje.

Nie zdawali sobie sprawy, ze 38 milinów Amerykanów przestanie otrzymywać food stamps, co oznacza, ze będą głodować albo wyjdą na ulice żebrać. Nie zdawali sobie sprawy, ze tysiące ludzi zostanie wyrzuconych na ulicę w efekcie pozbawienia ich pomocy z Department of Housing and Urban Development. Las but not least – Amerykanie nie dostaną należnych tax refunds. Po dwóch tygodniach pracy bez zapłaty coraz więcej pracownikow ochrony lotnisk zaczyna rezygnować. Tydzien, dwa i cały ruch w przestrzeni powietrznej zostanie sparaliżowany…

Co robi prezydent? Kontynuuje szantaż. Jego najnowszy pomysl to ogloszenie stanu emergency i w jego ramach budowa muru. Tyle, że znów najpierw powiedział, a dopiero potem dowiedział się, ze w takim wypadku pieniądze na ten cel muszą iść z budżetu ministerstwa obrony…nie mówiać o tym, ze zostaloby to natychmiast zaskarżone przez sądy.

Jego działania i beznadziejne miotanie się zaczyna jako żywo przypominać postać The Mad King z Gry o Tron, który został w końcu obalony i zabity przez własnych poddanych…

PS:
Smaczku tej żenującej awanturze o mur i nielegalnych emigrantów dodaje fakt, że resort golfowy Trumpa w New Jersey… zatrudniał nielegalnych imigrantów! Jedna z nich, pokojówka, która codziennie słała łóżko Trumpa i czyściła kibel, z którego korzystał, dostała nawet certyfikat w podziękowaniu za dobrą służbę od agencji komunikacji Białego Domu…
zrodlo

Napisane przez: futrzak | 6 stycznia 2019

Koalicje, opozycje…

O co chodzi w tej błazenadzie dobrze podsumował Zandberg:

Dlaczego Grzegorz Schetyna nie chce bronić demokracji?

Od wielu miesięcy słyszę apel „zatrzymajmy PiS, zbudujmy jedną listę”. Dziś w Radiu Zet zaproponowałem Platformie prostą umowę. Mówicie, że chcecie zatrzymać PiS i zbudować wspólną listę? OK, zbudujmy taką listę, ale tylko w jednym celu – wprowadźmy proporcjonalną ordynację wyborczą. A potem rozpiszmy wybory. W takim systemie PiS, ani żadna inna partia nie dostanie pełni władzy. Zamordyzm będzie niemożliwy.

Odpowiedziało mi gromkie „NIE!” z oficjalnego profilu PO. Warto, żeby ludzie byli tego świadomi: to Platforma odrzuca propozycję współpracy. Nie chcą wspólnie zabezpieczyć polskiej demokracji przed zamordystami. Dlaczego? Bo ten system służy także im.

Dziś pełnię władzy ma partia, którą popiera mniejszość Polaków. Zamordyzm PiSu nie byłby możliwy, gdybyśmy mieli uczciwą metodę przeliczania głosów. Proporcjonalność działa w wielu krajach – choćby w Danii. Demokracja jest tam stabilniejsza, a polityka nie przypomina wojny. Ale w takim systemie PO nie mogłaby już wszystkich wokół szantażować z pozycji siły.

Pan poseł Tomczyk z PO pogardliwie porównał dziś proporcjonalne wybory do „rzucania kostką”. Panie pośle! Demokracja polega na tym, żeby ludzie mogli wybrać. Broni Pan zaciekle systemu, w którym ludzie głosują ze strachu. Tak, obecna ordynacja zapewnia wam pewne miejsca w Sejmie. Ale ten system służy przede wszystkim Jarosławowi Kaczyńskiemu. Czy o to Wam chodzi?

Nie będę udawać, że mnie to zaskakuje. Poprzednim razem Platforma też doszła do władzy obiecując rozliczenie PiSu. Nie postawiła nawet Ziobry przed Trybunałem Stanu. Kaczyński wiecznie obiecuje rozliczenie złodziei, i też wychodzi z tego wielkie nic. PiS z PO utrzymują się nawzajem przy życiu – i nawzajem naganiają sobie wyborców. Ja w takiej gierce nie mam zamiaru brać udziału.

Jeżeli Platforma zgodzi się zmienić ordynację – możemy rozmawiać. Jeśli chodzi tylko o zamianę Kaczyńskiego na Schetynę, to przestańcie wycierać sobie buzie demokracją i mydlić ludziom oczy.

I dlatego tak mnie bawia te koszulki „konstytucja” wciskane wszędzie. Nie chodzi o zadną konstytucje, koalicje, ani nic.

Napisane przez: futrzak | 5 stycznia 2019

Kuchnia pełna niespodzianek…

..czyli zagospodarowywujemy resztki walajace sie po lodówce, które przeciętnemu Polakowi do siebie nie pasują: kurczak, ziemniak, podwiędły pomidor i papryka.

Kurczaka i ziemniaki kroimy w kostkę, rzucamy na rozgrzaną oliwe na patelnie/garnek. Smazymy na duzym ogniu tak, zeby się nieco „przypalanki” zrobiło.
Pomidory siekamy/kroimy jak najdrobniej sie da, papryczke (czerwona najlepiej) w dluższe paski i wrzucamy do gara. Doprawiamy sola, papryczkami chili, tandoori albo curry.
Trza stać nad garem i mieszac, bo teraz celem jest odparowanie jak największej ilości płynu.
Gotowe będzie wtedy, kiedy uznamy, że konsystencja nam odpowiada :)

Proporcje powinny byc takie, ze kurczak plus ziemniak to jakies 2/3 objętosci, a pomidory i papryczki 1/3, przy czym pomidorów raczej więcej.

Napisane przez: futrzak | 2 stycznia 2019

Z dziejów rasizmu w USA

Październik 1960, Nowy Orlean, sześcioletnia Ruby Bridges jest eskortowana ze szkoły przez US Marshals. Dziewczynka była pierwszą czarnoskórą uczennicą, jaka pojawiła się w William Frantz Elementary School.
Bridges uczęszczała do przedszkola dla Czarnych. Na początku 1960 roku była jedną z sześciorga czarnych dzieci w Nowym Orleanie, które zdały test umożliwiający im do nauki w William Frantz Elementary School. Dwoje z dzieci zdecydowało, że będzie uczęszczało do dotychczasowej szkoły, troje zostało przeniesionych do McDonogh No. 19, gdzie również dotychczas uczyli się tylko Biali.
W pierwszym dniu szkoły Bridges i jej matka były eskortowane przez czterech funkcjonariuszy US Marshals. W kolejnych dniach dziewczynka nadal była odprowadzana przez funkcjonariuszy do i ze szkoły, a jej matka zostawała w domu zajmując się rodzeństwem.
Gdy tylko Ruby weszła do szkoły, biali rodzice zabrali z niej swoje dzieci, a nauczyciele odmówili nauczania Czarnej. Jedyną nauczycielka, która zdecydowała się zostać i uczyć Ruby, była Barbara Henry. Przez rok uczyła Ruby tak, jakby miała do czynienia z całą klasą.
Sześciolatka nie rozpoczęła jednak nauki w pierwszym dniu szkoły. Chaos, jaki zapanował po jej pojawieniu się w placówce spowodował, że Ruby i jej matka cały dzień spędziły w gabinecie dyrektora. Dopiero drugiego dnia rozpoczęła naukę. Wtedy też pojawił się pierwszy Biały, który nie dostosował się do bojkotu. Był to 34-letni duchowny Kościoła Metodystów, który przyprowadził swoją 5-letnią córkę. Razem przeszli przez zdenerwowany tłum Białych. Po kilku dniach inni biali rodzice również zaczęli przyprowadzać swoje dzieci i protest słabł. Mimo to przez cały rok Ruby była jedynym uczniem w swojej klasie.
Dziewczynka spotykała się też z groźbami. Każdego ranka, gdy szła do szkoły, pewna kobieta groziła, że ją otruje, a inna trzymała czarną lalkę w trumnie. Z tego też powodu ochraniający Ruby funkcjonariusze pozwalali dziewczynce jeść w szkole tylko to, co przyniosła z domu. Psychiatra dziecięcy Robert Coles zaoferował swoją pomoc i przez rok co tydzień odwiedzał Ruby w domu.
Rodzina Bridgesów spotkała się z prześladowaniami. Ojciec został wyrzucony z pracy na stacji benzynowej, właściciel sklepu spożywczego, w którym się zaopatrywali, zabronił im tam robić zakupów, jej dziadkom wypowiedziano dzierżawę pola uprawnego. Wiele osób im jednak pomagało. Sąsiad załatwił ojcu inną pracę, okoliczni mieszkańcy pilnowali jej domu i szli za samochodem, który odwoził Ruby do szkoły. Ruby, dopiero gdy była dorosła, dowiedziała się, że buty i ubranie, w którym chodziła do szkoły, zostały podarowane jej rodzinie przez jednego z krewnych doktora Colesa. Rodzice Ruby nie mogliby sobie pozwolić na taki wydatek.

Cytat za kopalniawiedzy.pl

Napisane przez: futrzak | 1 stycznia 2019

Ogór rulez!!

W domu zapanowala dzika radość, poniewaz albowiem ukisiły sie ogóraski!!!
W Wielkim Tlustym supermarkecie udalo sie kupic pepinitos japoneses (malutkie japonskie korniszonki), ktore są znakomite do kiszenia. I dzis dojrzaly! Po 3 dniach. Nie, nie są malosolne, po prostu w tym klimacie wszystko zasuwa jak dzikie (pleśń i karaluchy też, niestety).

PS:
Cena tych ogóreczków za kilo byla wyzsza niz polędwicy cielęcej… eh….

Napisane przez: futrzak | 31 grudnia 2018

Mini spacerek po centrum

Tak sobie wczoraj z nudów pojechaliśmy zobaczyć, co wieczorem niedzielnym w centrum i na starym miescie slychać. Jak zwykle, stare miasto wymarłe i generalnie ludzi mało, ale dzięki temu zdjęcia obiektów bez kłębiących się tłumów turystów :)
Czytaj dalej…

Napisane przez: futrzak | 29 grudnia 2018

Kwitnąca agawa

Wygląda tak:

Obok niej, gwoli porównania, stoi latarnia uliczna. Tak, ten „kwiat” jest taki olbrzymi :)

Older Posts »

Kategorie