Napisane przez: futrzak | 15 lipca 2018

Dlaczego QE nie spowodowało inflacji

Gdy w USA uderzyła Wielka Recesja 2008 roku, a FED rozpoczął politykę „luzowania ilościowego” (quantitative easing) wielu ludzi po obu stronach oceanu wieszczyło armageddon i hiperinflację.

Nie powiem, ja też dałam się zwieść tej retoryce, bo wydawało się niemożliwym, żeby w nieskończoność skupować śmieciowe papiery, warte dokładnie NIC, i nie naruszyć tym równowagi podaży i popytu pieniądza na rynku USA.

Little I knew back then….

Upłyneła dekada i dziś można już z całą pewnością powiedzieć, że armageddon nie nastąpił, nie było hiperinflacji, a i do bankructwa daleko.
Jak to możliwe, wyjaśnil Varoufakis w „Global Minotaur”.
Otóż.

“When the Fed buys $1,000 worth of MBS paper from Bank X, $1,000 is taken out of the bank’s ‘assets’ column in the Bank X’s balance sheet and is replaced by $1,000 spending money held at a ‘reserve account’ Bank X keeps with the Fed. The said account is called ‘reserve’ because of the conditions the Fed attaches to its uses. To be precise, the Fed stipulates that this $1,000 can “only be lent to other banks or used to buy other paper titles from other banks. Thus, the only way that the Fed’s purchase of this $1,000 ‘worth’ of MBS can find itself in the economy is if Bank X wants to buy some other piece of paper from another bank, say Bank Y. But even if it does, the money will enter the real economy only if that piece of paper title is new – for example, if Bank Y had just lent $1,000 to some customer and passed this loan on to Bank X. If the paper title concerned is old, pre-QE, debt, all that QE would accomplish is that a paper title worth $1,000 would pass from the books of one bank to the books of another. The $1,000 would simply never enter the circular flow of income.”

Gdy FED kupuje MBS (mortgage backed securities) warte tysiąc dolarów od banku X, te tysiąc dolarów jest odliczane z rubryczki „assets” i jest zastąpione przez tysiąc dolarów w rubryczce „pieniądze wydane” trzymane na „koncie rezerwowym” z FED. Owo konto jest zwane rezerwowym z powodu warunków, którymi jest obwarowane, a które są wymagane przez FED: owe pieniądze mogą być użyte TYLKO na pozyczki dla innych banków lub na kupno innych obligacji z innych banków. Przy czym nawet gdy bank kupi te obligacje, pieniądze wejdą do zwykłego obiego tylko wtedy, gdy owe obligacje są „nowe” tj. zostały wyemitowane PO kryzysie. Jeśli zostały wyemitowane przed, to nigdy nie wejdą do normalnego obiegu ekonomii jako pieniądz dłuzny.

Voila! Niech żyje inżynieria finansowa, która notabene osiągnęła swój cel. Banki zostały uratowane, budzet USA nie został zatopiony, nastąpiło tzw. „economy recovery”, giełda odbiła i tylko zwykli ludzie dostali potwornie po dupie: miliony Amerykanów straciło pracę, emerytury, oszczędności życia oraz domy.

PS:
Recesji mierzonej w skali kraju w zasadzie nie było… natomiast zwykli ludzie zaobserwowali spadek poziomu zycia, bo:
1. Setki tysiące tych, którzy potracili domy, znalazło się albo na ulicy, albo weszlo na rynek wynajmu. Poniewaz z miesiąca na miesiąc magicznie nie przybylo mieszkan/domow na wynajem, to ceny wobec zwiększonego popytu skoczyły w górę.
2. Ekonomia „odbiła” niestety w taki sposób, ze większosc ofert pracy, ktora pojawiła się, to byly niskopłatne prace dla ludzi niewykwalifikowanych, bez benefitów. Dla ludzi mających na utrzymaniu rodzinę znaczylo to podjęcie następnej i następnej pracy, zeby w ogole jakos związać koniec z końcem.
3. Koszty opieki zdrowotnej strzeliły w górę, takoż samo koszty edukacji.

Reklamy
Napisane przez: futrzak | 13 lipca 2018

Ziarna lnu

Mają szereg benefitów zdrowotnych, w tym polecane są na problemy z układem trawiennym.
Postanowiłam nabyć.
Specjalny sklep ze zdrową żywnościa w posh dzielnicy Montevideo, te rzeczy – no bo gdzie?

Ta mina, kiedy potem idziesz do lokalnego warzywniaka i widzisz te same semilla de lino, ino 2 razy tańsze.
Bo okazuje się, ze przez miejscowych są powszechnie używane. Dodaje się je do pieczywa i ciast (jako zamienniki sezamu i maku), robi sie z nich chrupiące krakersy…

Kurtyyynaaaaaaa…

Napisane przez: futrzak | 10 lipca 2018

A skoro już jesteśmy w temacie Trumpa…

Ciekawe, czy którekolwiek z mediów w Polsce wspominały, że menedżer kampanii Trumpa siedzi już w pierdlu?

Albo ze pięć osób z jego teamu z kampanii przyznało się do zarzucanych im przez prokuratora czynów?

– Rick Gates: spisek w celu popelnienia przestępstwa na szkodę władz federalnych USA (conspiracy against the USA) fraud bankowy, krzywoprzysięstwo (false statements), składanie falszywych zeznan podatkowych
– George Papadopoulos: krzywoprzysięstwo
– Michael Flynn: krzywoprzysięstwo
– Richard Pinedo: kradzież tożsamości/wyłudzenie (identity fraud)
– Alex van der Zwaan: krzywoprzysięstwo

Najdluższą listę ma Paul Manafort, który nie przyznał się do winy, ale jest już za kratami: pranie brudnych pieniędzy, krzywoprzysięstwo, utrudnianie działania wymiaru sprawiedliwości (obstruction of justice), przygotowywanie fałszywych zeznan podatkowych, zatajenie zagranicznych kont bankowych, fraud bankowy, conspiracy against USA (i to az 7 razy).

To tylko kwestia czasu, kiedy Trump skonczy za kratami – chociaz z drugiej strony, jesli oskarżony będzie z paragrafów federalnych, to wtedy następny prezydent może go ułaskawić. Niestety.

Jak kogoś temat ciekawi, a zna lengłydż, to niech sobie poczyta chociażby TU. Lektura długa i ciekawa i idę o zakład, ze o tym, jak sledztwo sie posuwa, nigdzie w polskiej prasie nie przeczytacie, a nawet jak ktos gdzies wspominał, to prawie na pewno popisali bzdury, boć któryź dziennikarz bylby w ogole w stanie poprawnie przetlumaczyc nazwy przestępstw z amerykańskiego systemu prawnego, co nie maja polskich odpowiedników? Eh.

Napisane przez: futrzak | 9 lipca 2018

POTUS przemówił….

Tłumaczenie:

„Pobiłem więcej rekordów Eltona Johna, a wydaje się, że on ma wiele rekordów. I przy okazji, nie mam instrumentu muzycznego. Nie mam gitary ani organów. Ani organów. Elton ma organy. I ma wielu innych ludzi pomagających. Nie, my pobiliśmy bardzo dużo rekordów. My pobiliśmy właściwie każdy rekord. Dlatego ze wiesz, zobacz, ja tylko potrzebuję tego miejsca. Oni potrzebują znacznie więcej miejsca. Oni potrzebują znacznie więcej przestrzeni. Do koszykówki, do hokeja i innych sportów, oni potrzebują dużo miejsca. My nie potrzebujemy miejsca. My mamy ludzi w tym miejscu. Dlatego bijemy te wszystkie rekordy. Na prawdę, robimy to bez muzycznych instrumentów. To jest jedyny musical: usta. I mam nadzieję że mózg dołączony do tych ust. Prawda? Mózg, ważniejszy niż usta, jest mózg ważniejszy. Mózg jest znacznie bardziej ważniejszy.”

PS: A tymczasem osobisty prawnik Trumpa zadeklarował, że będzie wspołpracował z prokuraturą. Oby Mueller zakończył śledztwo jak najprędzej….

Napisane przez: futrzak | 8 lipca 2018

Kiedy wieje wiatr…

Wczoraj trochę powiało (50kmh w porywach do 80kmh). Nic się nie stało, drzew nie połamalo ani nic, ale rano w gazecie napisali, że intendencja* prosi o informowanie na temat miejsca pobytu odfruniętych śmietników. Jak zostana zlokalizowane, to przyjedzie specjalny samochód i je spowrotem porozwozi na miejsce…

A jak wygląda Montevideo podczas tropikalnego sztormu w lecie, to przypomne. Kible latają :)

*intendencja to jest tutejszy urząd miasta, w którego gestii leży dbanie o śmietniki stojące na ulicach.

Napisane przez: futrzak | 6 lipca 2018

Co dalej z dziećmi emigrantów zabranymi rodzicom?

Pisałam o tym procederze tu i tu.

A tymczasem sędzia federalny w zeszłym tygodniu zarządził, aby administracja Trumpa zwróciła (reunited) dzieci poniżej pięciu lat ich rodzicom nie później, niż do wtorku, natomiast starsze nie później niż do 26 lipca.

Co na to rząd? „The government has filed a request for extension”. Czyli zlozyli podanie o przedłuzenie terminu.
JPRDL…
Bo nie mają wiarygodnej dokumentacji, i muszą robić testy DNA :-(

zrodlo

Napisane przez: futrzak | 4 lipca 2018

Zakupiony dziś termometr potwierdzil straszne podejrzenia: w mieszkaniu jest 10 st C.
Termofor rulez i aby do wiosny. W godzinach pracy mam pod biurkiem grzejnik, a biurko zaslonięte kocem. Taka sobie prymitywna wersja kotatsu. Ichniejsza, full wypas, wygląda tak:

Niestety, po 17.00 prąd jest z drogiej taryfy, zostaje więc termofor tylko i generalnie najprzyjemniejszym miejscem w chałupie jest własne łóżko z koldrą puchowa i dwoma kocami…

Taki jest trade-off. Poprzednie mieszkanie bylo maciupeńkim studio, w którym z braku przestrzeni skakalismy sobie po glowach, za to ogrzac w zimie klimą bylo to niezmiernie łatwo. Tutaj coz – przestrzenie 95m2, wysokie sufity i grube mury – ogrzac nie sposob.
Jesli zdarza sie nieco cieplejszy dzien i na zewnatrz jest temperatura w okolicach 16 st C i świeci slonce – wtedy otwieramy wszystkie okna i drzwi i wpuszczamy CIEPLO.

Jeszcze tylko z miesiąc i już powinno być cieplej, a i słońce stojące wyzej będzie zaglądać do salonu i nagrzewac w srodku…

Napisane przez: futrzak | 3 lipca 2018

Bajka o dobrym papieżu….

Pamiętacie, jak przez polskie media przetoczyły się nagłowki o papiezu Franciszku, który przyznał, że mylił się, nie wierząc w pedofilię chilijskich duchownych, przeprosił wszystkie ofiary, zarzucił kłamstwa tym, którzy dotąd go o sprawie informowali, obiecał pociągnięcie do odpowiedzialności winnych oraz wezwał do Watykanu cały chilijski episkopat?

Dobry papież, dobry.
A wiecie, o czym nie informowały polskie media? O bardzo wkurzonych Chilijczykach, którzy masowo wyszli na ulice protestować podczas wizyty papieża. I którzy pokazali, co będzie czekać księży pedofili, jeśli Watykan raz jeszcze zdecyduje się zamieść całą sprawę pod dywan:

FOTO: FRANCISCO CASTILLO D./AGENCIAUNO

Protesty jak widać poskutkowaly.
Tymczasem w Polsce narazie jest tak:

Zegar tyka, wkurw kobiet rośnie. Policja oczywiscie obstawi kurię, prokuratura wszczęła śledztwo. Ale kurii i plebanii w Polsce duzo. Kobiet więcej, niż policji…

Napisane przez: futrzak | 30 czerwca 2018

Mundial…

….. a tymczasem poszlismy na cotygodniowe zakupy na targowisko. Akurat w tym czasie Francja grała z Argentyną. Z każdą bramką strzeloną przez Francję przez targowisko przetaczał się dziki ryk radości.

Albowiem Urugwajczycy i Argentyńczycy raczej się nie lubią…

Dwie godziny pozniej:
miasto jak wymarłe, poszlismy na spacer na plaże – ni zywego ducha. Cisza, spokoj i mgla. I nagle ryk się uniosl nad miastem. To druzyna Urugwaju strzelila gola Portugalii. Potem, jak wracalismy, ryk rozległ sie raz jeszcze.
Mecz skonczyl sie 2:1 dla Urugwaju, a nad miastem rozpętało się piekło. Ryki, trąbki, petardy, samochody trąbiące i kupa flag oraz wrzeszczących Urugwajczyków. To chyba pierwszy raz kiedy widzę ich tak rozemocjonowanych… na co codzien to są cisi ludzie…

Napisane przez: futrzak | 28 czerwca 2018

O religii

Jest sobie taki, jakże trafny mem:

Niestety, wiele Polaków i Polek nie pojmuje tego: uwazają, ze gdy ktos prosi, aby penisem nie machac przed nosem, to jest to pogwalcenie wolnosci wypowiedzi, cenzura i łamanie konstytucji….

Napisane przez: futrzak | 26 czerwca 2018

Współczesny neokolonializm

Warto przypomnieć, na czym polega. Krótko a treściwie opisał to John Perkins w The New Confessions of an Economic Hit Man (swoją drogą, książkę bardzo warto przeczytać, a przynajmniej ten esej):

Moja praca polegała na przekonaniu głów państw posiadających zasoby (których to zasobów pożądały korporacje mnie zatrudniające) do wzięcia ogromnych pożyczek z Banku Światowego i pokrewnych organizacji. Zastrzeżeniem było, że te kredyty musiały zostać użyte do zatrudnienia naszych firm, takich jak Bechtel, Halliburton, Stone and Webster, aby zbudowały one sieci energetyczne, porty, lotniska, autostrady i inne elementy infrastruktury. To pozwalało na osiągnięcie ogromnych zysków przez owe firmy oraz na wzbogacenie rodzin lokalnych oligarchów, posiadających przedsiębiorstwa handlowo-przemysłowe w kraju. Cała reszta obywateli ponosiła zaś koszty spłaty odsetek od tych pożyczek, ponieważ pieniądze na nie szły z likwidacji usług takich jak szkolnictwo, opieka zdrowotna, transport publiczny etc.
Pod koniec tego procesu, kiedy kraj nie był już w stanie spłacić pozyczonego kapitału, wracaliśmy i z pomocą Miedzynarodowego Funduszu Walutowego dokonywaliśmy „restrukturyzacji” zaciągniętych długów. Restrukturyzacja polegała na tym, że w zamian zadłużony kraj musiał tanio sprzedać swoje zasoby naszym korporacjom, znosząc przy tym jakiekolwiek regulacje dotyczące ochrony środowiska oraz sprzedać za symboliczną cenę firmy użyteczności publicznej (wodociągi, kanalizacja, prąd).

Scenariusz był powtarzany w każdym kraju, który dostał się w strefę wplywów USA, a posiadał jakieś wartościowe zasoby. Podobną politykę prowadziło wcześniej Imperium Brytyjskie, a dziś…Trojka w Grecji.

Partia Zielonych wystosowała oficjalne zapytanie do niemieckiego rządu o wysokość zysków wyciągniętych z Grecji od czasów pierwszego bailoutu 2010 roku.
Okazało się, że te zyski wyniosły prawie 3 mld euro (2.9) z odsetek. Zostały one transferowane do Bundesbanku, a stamtąd do budżetu federalnego.
Co się dzieje w Grecji? Prywatyzuje się wszystko, począwszy od budynków, na plażach skończywszy. Miesięcznie z kraju ucieka 50 tysięcy młodych Greków, a tymczasem w Luksemburgu komisarz UE do spraw finansów ogłosił, że Grecja wyjdzie z dlugow w 2066 roku….
Oczywiście, to są wszystko gruszki na wierzbie, z kraju po dekadzie zostanie pustynia a to, co wartościowe, będzie w rękach międzynarodowych oligarchów. Zadnego wzrostu nie będzie (bo z czego?) tak samo jak nie było go w żadnych państwach neokolonialnych. Będzie za to chaos, zamieszki, i bardzo prawdopodobne rządy faszystowskie lub innej dyktatury. Historia zatoczy koło.

Szkoda tylko, ze zwykli ludzie nadal dają się nabierać na bajki o „przyciąganiu inwestorów”, „zaciskaniu pasa”, „uzdrawianiu gospodarki”.
Ignorance is bliss. I nadal tak jest.

Napisane przez: futrzak | 25 czerwca 2018

Z cyklu: złote cycaty wynorane w Internecie

Uwięzione za szybą pszczoły są przekonane, że konsekwencją i wytrwałością pokonaja niewidzialną barierę, ponieważ tak podpowiada im instynkt i wiedza zdobyta na szkoleniach motywacyjnych.

Napisane przez: futrzak | 21 czerwca 2018

Jak wygląda wymiana dowodu w Urugwaju?

Dziś bylismy w emigracyjnym po przedluzenie DNI czyli ichniejszego dowodu osobistego tymczasowego.
Emigracyjny emigracyjnym, ale sama procedura nowego dowodu (taka sama dla Urugwajczyków jak i dla emigrantow) wyglada tak:

– umawiamy się na spotkanie w biurze, gdzie wydaja nowe dowody. Mozna to zrobic osobiscie (uiszczajac oplate gotowka, karta, whatever), mozna zdalnie przez Internet, telefonicznie i pojsc oplacic to na poczcie, RedPago, urzędzie dzielnicy; można mieć ekspres (wtedy oczywiscie placi się więcej).
– idziemy na spotkanie, trzeba miec ze soba kwita, ze uiscilismy oplatę, na tym kwicie jest wydrukowana data i godzina, trzeba miec tez stare DNI*
– na salę głowną z poczekalni wpuszczani jestesmy dokladnie o godzinie umówionej. Jeśli ktos nie stawi sie w przeciągu pol godziny, przepada mu jego turno i musi sie umawiac od nowa

Na sali glownej jest 9 stanowisk. Przy kazdym siedzi urzędnik, ma elektroniczna maszyne do pobierania odciskow palcow, ma aparat wycelowany w krzeslo gdzie siedzi delikwent – wszystko oczywiscie podłączone do kompa i do sieci min spraw wewnętrznych, gdzie znajdują się dane obywateli. Cala procedura od wywolania numerka do zakonczenia przy okienku zajmuje jakies 10 min. Pani/pan bierze odciski palcow, spisuje adres (jesli sie zmienil), pyta o stan cywilny, telefon, gdzie sie pracuje, robi zdjęcie i odsyla na druga stronę budynku. Tam czekamy 15 minut i w okienku odbieramy gotowy nasz nowy dowód z nowym zdjęciem, wbijamy na maszynie do niego PINa, voila!
Nam obojgu zajelo to ok. 45 minut. Mam w kieszeni nowy dowód, przy okazji sobie obejrzalam bajeranckie maszyny do produkowania tych kawalków plastiku z czipem i zdjęciem i zabezpieczeniami.

Jestem pod wrazeniem! 2 lata temu kiedy robiliśmy pierwsze DNI, na odbiór trzeba bylo czekać tydzien – dziś mają maszyny na miejscu i czeka się 15 minut.

Jak przypomna mi sie opowieści z procedur odnawiania dowodu osobistego w Polsce – te wszystkie kolomyje ze zdjeciami, nie przyjeciem takiego czy srakiego zdjecia, bo niewlasciwe, odrzuceniem formularza, bo cos-tam, a potem upojnym czekaniem miesiąc na nowy – to mnie na pusty śmiech zbiera. Państwo de karton. Jesli taki kraik jak Urugwaj, gdzies na zadupiu Ameryki Poludniowej moze to zorganizowac tak, ze calosc trwa 40 minut, to nikt mi nie wmówi, ze nie da się. Da się, tylko nikomu w Polsce sie nie chce zrobić panstwa dla obywateli – bo obywatele są dla państwa, a biurokracja to świnte prawo tego bajzla.

* Urugwaj jest w trakcie wymiany dowodów wszystkich obywateli na nowe, ktore wygladaja jak karta kredytowa, maja chipa zaszytego i numer PINu.

Napisane przez: futrzak | 20 czerwca 2018

Faszyzacji ciąg dalszy

Protesty ludzi odniosły skutek. Trumpet się ugiąl i stwierdził, że podpisze executive order kończący rozdzielanie rodzin. Wiecie, to rozdzielanie, co ponoć było „beyond his control” bo „to prawo uchwalone przed demokratów”.
Anyway, ta fałszywa kanalia podpisała ów executive order, ale żeby nie było zbyt różowo: nie ma zadnych planów na to, żeby połączyć z rodzicami te kilka tysięcy dzieci już trzymanych w klatkach i (w niektórych obozach) faszerowanych psychotropami. Oraz, od dziś całe rodziny będą przetrzymywane w obozach… indefinitely. Znaczy, można ich będzie przetrzymywać bezterminowo.

Żydzi też najpierw byli zamykani w gettach. Bezterminowo…ciekawe, czy jak uwięzieni zaczną uciekać, to zastosuje się wobec nich taką samą taktykę, jak policja stosuje wobec czarnych: najpierw strzelamy, a potem sprawdzamy co denat miał na myśli?

Napisane przez: futrzak | 18 czerwca 2018

Odbieranie dzieci rodzicom przekraczającym nielegalnie granicę

Prawo to nie zostało w USA uchwalone w 1997 roku, ani przez administrację Clintona, ani tez za Obamy – Trump oczywiście kłamie w swoim twicie:

Separating families at the Border is the fault of bad legislation passed by the Democrats. Border Security laws should be changed but the Dems can’t get their act together! Started the Wall.

Nie wiem, jaka wersja trafiła do polskich mediów, ale sprawę warto wyjaśnić, bo to co się dzieje na granicy z USA dziś, to są działania horrendalne i nieludzkie.

Po pierwsze, nie ma federalnego prawa, które wymuszałoby rozdzielanie rodziców i dzieci na granicy – niezależnie od tego, w jaki sposób ta granica zostaje przekroczona.
Działania te to bezpośredni skutek tzw. „Zero Policy” ogloszonej przez prokuratora generalnego Jeffa Sessions w maju 2018 roku. W publicznym wystąpieniu 7 maja (transmitowanym przez CBS Los Angeles) powiedział:

If you are smuggling a child, then we will prosecute you and that child will be separated from you as required by law … If you don’t like that, then don’t smuggle children over our border.

Az do kwietnia 2018 roku rodziny nielegalnie przekraczajace granice owszem, byly zatrzymywane, ale prawie nigdy nie odbierano im dzieci. Za administracji Obamy owszem, nastąpił wzrost liczby zatrzymanych nieletnich, tyle że to były dzieci samotnie przekraczające granicę.
Tymczasem przez okres 6 tygodni, od kiedy obowiązuje Zero Tolerance, 2 tysiące dzieci zostały odebrane rodzicom i umieszczone w obozach, w okropnych warunkach. Ich rodzice zostali umieszczeni w więzieniach i będą oskarżeni z paragrafu o felony (ciężkie przestępstwo federalne).
Do tej pory ci, którzy pierwszy raz przekroczyli granicę nielegalnie i zostali złapani, byli oskarżani o misdemeanor (wykroczenie, kara do 6 miesięcy więzienia).

Zero Tolerance dodatkowo nie bierze pod uwagę faktu, ze wielu z imigrantów ucieka przed przemocą gangów i prześladowaniami politycznymi w ich wlasnym kraju, są to osoby szukające azylu i jako takie nie przekraczają granicy nielegalnie (USA podpisalo stosowne porozumienia miedzynarodowe, ktore dziś są łamane) – powinny być zatrzymane do czasu rozpatrzenia wniosku o azyl. Tymczasem w myśl nowych przepisów niezaleznie od tego, czy dostaną azyl czy nie, będą już mieli criminal record – co skuteczne uniemozliwia dostanie jakiejkolwiek sensownej i legalnej pracy (prawie wszyscy pracodawcy sprawdzaja criminal record przed zatrudnieniem).

Wiecie, kiedy ostatni raz w USA uzywano podobnej retoryki? Wtedy:


[tłumaczenie: starsza pani czyta dzieciom z książki o tytule „Adolf Wilk”, tekst brzmi: „I wilk przeżuł dzieci i wypluł ich kości… ale to były cudzoziemskie dzieci, więc nie miało to znaczenia”. Pod spodem objaśnienie historyjki: że to autentyczny komiks Dr Seussa z 1941 roku, który krytykowal amerykanską politykę azylową w stosunku do europejskich Zydow uciekajacych przed śmiercią z rąk nazistów. Pani ubrana jest w koszulkę z napisem „Najpierw Ameryka”]

zrodlo

Napisane przez: futrzak | 15 czerwca 2018

Be careful, what you ask…

czyli uważaj, o co prosisz.

Jak donosi Union_watch (twitter):
Skrajnie prawicowa AfD w Bundestagu wystąpiła z zapytaniem do policji, ile ujawnila ona zamachów bombowych z tłem politycznym od 2000 roku. Okazało się, że to wcale nie islamiści (17% ze 136 ujawnionych) są największym zagrożeniem dla Niemiec a… skrajna prawica (69%).

Ups!

Napisane przez: futrzak | 15 czerwca 2018

Teamwork!

Chłop wziął się za arduino. Tj. zakupił, a teraz rozkminia jak to obslugiwać, jak pisać pod to programy i budować urządzenia, które chce.

Ja w temacie komputerowo-sprzetowym (czytaj: niski poziom) w zasadzie gówno wiem, ale jednak ciuram sie w branży softu już dwie dekady.
No i dzisiaj taka sytuacja: Chłop IDE do arduino odpalił, program skompilował (w C++ którego ja ni w chooj nie znam) i bulba, nie działa. Chodził, zastanawiał się, zostawił na jutro. Ja w ciągu 10 min wynorałam, dlaczego nie działało.
I zadziałało.
Nie była to wielka rzecz, bynajmniej, ale zdalam sobie sprawę z tego, ze to co do tej pory uwazalam za trywialnie łatwe („co, nie umiesz se wygooglać?”) okazuje się wcale nie takim łatwym. Bo żeby se wygooglać coś, to najpierw trzeba umiec odpowiednio dobrać słowa kluczowe, a potem wśród tego, co nam wywali google, umieć odróżnić ziarno od plew (oraz zrozumieć i wykonać algorytm naprawy fakapu).
Ja najwyraźniej umiem jedno i drugie, oraz przez lata orki na ugorze nauczyłam się również debugować najrożniejsze niedziałające rzeczy. Umiem znajdować potrzebną informację i wynorać czemu coś sie uwaliło. Za to nie mam zielonego pojęcia o budowaniu czegoś od zera – zwlaszcza, jesli są to układy elektroniczne czy inne mechaniczne. Chłop umie.

Tadaaaa.
Ni ma to jak praca zespołowa, c’nie?

PS:
Czujnik temperatury i wilgotności w oparciu o arduino właśnie pokazał odczyt. Miejsce: blat biurka Chłopa. Temperatura: 15 st C. Wilgotność: 67%. To jest salun, najcieplejsze miejsce w chałupie, gdzie przez większość dnia chodzą dwa grzejniki. W kuchni (gdzie nie domyka się okno) jest piździarnia, w sypialni pewnie o kilka stopni mniej. Zima, the uruguayan style!

Napisane przez: futrzak | 14 czerwca 2018

Yes!

Tymczasem w Argentynie niższa izba parlamentu uchwaliła głosami 129:125 legalność aborcji (do 14 tygodnia, na prośbę kobiety, potem warunkowo). Ustawę musi jeszcze zaakceptować senat, oby tak się stało.
Wtedy Argentyna byłaby drugim po Urugwaju krajem w Ameryce Poludniowej, gdzie zalegalizowano aborcję.

A w Polsce?
W Polsce arcybiskup w mediach zaczyna ofensywę przeciwko antykoncepcji:

Mentalność antykoncepcyjna wprowadza w samą istotę aktu małżeńskiego konflikt i element agresji, ponieważ antykoncepcja jest postawą agresywną wobec ludzkiej biologii

Wszystko po to, zeby tylnymi drzwiami wprowadzić rozszerzenie stosowania tzw. „klauzuli sumienia” na farmaceutów i kilkanascie innych zawodów ze służby zdrowia – byle tylko kobietom utrudnić możliwość decydowania o sobie.

Napisane przez: futrzak | 13 czerwca 2018

Banki pod nóż

W Krytyce ukazał się wlasnie przetłumaczony krotki wpis Roberta Reicha o tymże tytule.

Dobrze, że się ukazał. W polskich mediach jest bowiem deficyt tekstów w przystępny i konkretny sposób wyjaśniających, jak to się stało, że doszlo do Wielkiej Recesji 2008 i jaki udział miały w tym banki. A miały kluczowy:

Pod koniec maja federalny nadzór bankowości zaproponował, by zwiększyć zakres swobody banków z Wall Street i zezwolić im na bardziej ryzykowne spekulowanie depozytami, które gwarantuje rząd federalny – czyli, mówiąc prościej, oszczędnościami klientów indywidualnych.

Proponowane zmiany rozluźniłyby tak zwaną „regułę Volckera”, zwaną tak od nazwiska jej autora, byłego szefa Rezerwy Federalnej Paula Volckera. Reguła Volckera została włączona do ustawy Dodda-Franka przyjętej po bankowym krachu w 2008 roku po to, by zapobiec podobnym katastrofom w przyszłości.

Sama w sobie, reguła Volckera była jedynie rozwodnioną wersją ustawy Glassa-Steagalla z lat 30. ubiegłego wieku. Tamta powstała z kolei po Wielkim Kryzysie z 1929 roku. Zmuszała ona banki, by wybrały jeden z dwóch możliwych rodzajów działalności: mogły być albo bankami komercyjnymi, tzn. przyjmować depozyty od klientów indywidualnych i udzielać im kredytów – albo stać się bankami inwestycyjnymi i spekulować własnym kapitałem.

Chodziło przede wszystkim o to, by odgrodzić ubezpieczone depozyty klientów indywidualnych od papierów wartościowych obciążonych wysokim ryzykiem. Ta zasada sprawdzała się doskonale przez pół wieku. W końcu jednak bankierom z Wall Street zamarzyły się gigantyczne zyski, a te można było osiągnąć przez spekulacje na akcjach, obligacjach i instrumentach pochodnych, czyli operacje o wysokim ryzyku. W 1999 roku przekonali więc prezydenta Clintona i republikańską większość z Kongresie, że ustawę Glassa-Steagalla warto uchylić.

Tak też się stało. Dziewięć lat później Wall Street wołała o ratunek, a miliony Amerykanów straciły oszczędności, pracę i domy.

Dlaczego w takim razie po kryzysie finansowym z 2008 roku nie przywrócono ustawy Glassa-Steagalla? Otóż gra toczyła się o zbyt wysoką stawkę i banki komercyjne z Wall Street nie mogły pozwolić, by odebrano im prawo spekulowania zwykłymi depozytami. Dlatego też zamiast przywrócenia ustawy Glassa-Steagalla dostaliśmy jedynie „regułę Volckera” – prawie trzysta stron prawniczego kuglarstwa, w którym roiło się od wyłączeń i furtek prawnych.

Teraz wszystkie te luki mają się jeszcze powiększyć, aż do całkowitego wchłonięcia reguły Volckera. Jeśli więc Kongres przyjmie przedłożony właśnie projekt, wrócimy do sytuacji sprzed krachu w 2008 roku.

Polecam uwazne przeczytanie całości i zastanowienie sie.

Napisane przez: futrzak | 11 czerwca 2018

Urugwajska zima

Zimno, szaro, siąpi i be.
Ale nawet w zimie bywa tutaj przyjemnie….
W sobotę rozpogodziło sie, poszliśmy na plażę. Usiedli na kamieniach, obserwowali żaglówki i ptaki żerujące przy brzegu, a słońce świeciło w plecy. Cisza, spokój, nawet wiatr ustał…

Older Posts »

Kategorie