Przytaczam za pozwoleniem autora, Staszka Krawczyka, w całości:

PUBLISH AND PERISH. HISTORIA ŚMIERCI PROFESORA STEFANA GRIMMA

„51-letni naukowiec, autor ważnych publikacji, usłyszał, że jeśli w nadchodzącym roku nie zbierze grantów wartych 200 tysięcy funtów, zostanie zwolniony. Nie ma wątpliwości, że to «zarządzanie wydajnością» przyczyniło się do jego decyzji o samobójstwie”.
Tak pisał parę lat temu na swoim blogu [1] profesor David Colquhoun (ur. 1936) – wybitny farmakolog, krytyk pseudonauki, medycyny alternatywnej i biznesowego zarządzania nauką [2].

Bohaterem notki Colquohouna był niemiecki biolog Stefan Grimm, profesor toksykologii w Imperial College London. We wrześniu 2014 roku został znaleziony martwy w swoim mieszkaniu; w wyniku dochodzenia ustalono, że popełnił samobójstwo. Miał 51 lat [3].
Parę miesięcy później grupa uczonych poświęciła mu tekst, w którym czytamy:

„Doktor Stefan Grimm spędził całą swoją karierę, rozszyfrowując molekularne mechanizmy umierania komórek w drodze apoptozy […] i tego, jak rozregulowanie tego procesu może sprzyjać zachorowaniom na raka. […] W ostatnich dwudziestu latach na jego dorobek w tym polu badawczym złożyło się 50 publikacji w najlepszych czasopismach naukowych, dwie książki, ponad 3000 cytatów i 5 patentów” [4].

Kilka miesięcy przed śmiercią Grimm otrzymał e-mail od swojego przełożonego Martina Wilkinsa, innego profesora farmakologii w ICL. W wiadomości tej znalazł się m.in. następujący fragment:

„Uważam, że dużym wyzwaniem jest dla Pana próba uzyskania wskaźników właściwych stanowisku profesorskiemu w Imperial College.
Wskaźniki te obejmują utrzymywanie finansowania wydatków naukowych w programie badawczym na poziomie 200 tysięcy funtów [rocznie]. Jestem zmuszony do podjęcia poważnego namysłu nad tym, czy pracuje Pan z wydajnością oczekiwaną od profesora Imperial College” [5].

Miesiąc po samobójstwie Stefana Grimma szereg jego współpracowników zobaczyło w skrzynkach pocztowych e-mail podpisany jego nazwiskiem. David Colquhoun opublikował tę wiadomość na swoim blogu (podkreślając, że nie jest całkowicie jasne, czy to sam Grimm zaprogramował taką datę jej wysłania i czy to on napisał tekst). Oto jej fragmenty:

„Jeśli kogoś interesuje, jak traktuje się profesorów w Imperial College – oto moja historia.
30 maja 2013 roku mój szef, prof. Martin Wilkins, wszedł do mojego gabinetu […] i zapytał mnie, jakie miałem granty. Kiedy je wyliczyłem, usłyszałem, że to za mało i że będę musiał pożegnać się z ICL w ciągu roku. «Najwyżej roku», powiedział. Jasno dał mi do zrozumienia, że działa w imieniu prof. Gavina Screatona, który kierował wówczas Wydziałem Medycyny.
Dowiedziałem się, że niedługo będę miał z nim spotkanie, na którym zostanę zwolniony. Bez żadnych dalszych komentarzy prof. Wilkins opuścił mój gabinet. Wówczas zdałem sobie sprawę, że nie miał nawet tyle grzeczności, aby zamknąć za sobą drzwi.
[…] Wtedy skończyło się całe moje pisanie grantów. Czekałem na spotkanie, na którym prof. Screaton mnie zwolni. Nigdy jednak nie nastąpiło.
Za to w marcu 2014 roku dostałem poniższego maila z ultimatum. Mam dostarczyć 200 tysięcy funtów na badania naukowe każdego roku. To bardzo ciekawe. Nigdy mnie wcześniej o tym nie informowano i nie mogę sobie przypomnieć, żeby to była część mojego kontraktu z ICL.
[…] To interesujący sposób na zmianę starego powiedzenia «publikuj albo giń» [«publish or perish»]. Obecnie brzmi: «publikuj i giń».
[…] Pewna osoba, z którą współpracuję w ICL i której opowiedziałem tę historię, spojrzała na mnie i po chwili milczenia powiedziała: «Tak, traktują nas jak g*wno»” [6].

David Colquhoun opisał również postępowanie władz ICL po śmierci prof. Grimma. Z tymi informacjami można zapoznać się na blogu „DC’s Improbable Science” [7].
*
Przypisy – w komentarzu pod notką. Moją działalność internetową można wspierać w serwisie Patronie [8]

**************
[1] http://www.dcscience.net/2015/06/15/are-women-still-at-a-disadvantage-in-science/ (cytaty ze źródeł anglojęzycznych podaję we własnym tłumaczeniu).
[2] https://en.wikipedia.org/wiki/David_Colquhoun
[3] https://www.timeshighereducation.com/news/stefan-grimm-inquest-new-policies-may-not-have-prevented-suicide https://en.wikipedia.org/wiki/Stefan_Grimm
[4] https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/25578148/
[5] https://www.timeshighereducation.com/news/imperial-college-professor-stefan-grimm-was-given-grant-income-target/ https://bulliedacademics.blogspot.com/2014/12/email-sent-by-martin-wilkins-to-stefan.html
[6] http://www.dcscience.net/2014/12/01/publish-and-perish-at-imperial-college-london-the-death-of-stefan-grimm
[7] http://www.dcscience.net/tag/stefan-grimm/
[8] https://patronite.pl/staszek_krawczyk

Posted by: futrzak | 29 November 2020

Polska policja ordynarnie łamie prawo

Wczoraj w Warszawie ludzie wyszli demonstrować z okazji rocznicy przyznania praw wyborczych polskim obywatelkom.

Na demonstracji była obecna Barbara Nowacka, posłanka.
Nie wiem co pokażą w TV, ale tutaj jest prawdziwa wersja.

Na pierwszym zdjęciu Nowacka podsuwa policjantowi pod sam nos legitymacje poselską:

Na drugim zdjęciu widzimy reakcję policjanta:

Prawo juz w tym kraju nie obowiązuje. Teraz policja po zobaczeniu legitymacji poselskiej indentyfikujacej osobę jako posła lewicy odpala gaz prosto w ślepia; gdy jednak faszystowscy chuligani podpalają mieszkania i sklepy, policja udaje że nic nie widzi. Tak wygląda faszyzm.

Posted by: futrzak | 27 November 2020

“Nowa” definicja gwałtu

Polska lewica zgłosiła projekt zmiany obecnej definicji gwałtu w KK.
Nowa definicja miałaby sie opierać na świadomej zgodzie (consent): gwałtem byłby każdy kontakt seksualny, na który ofiara nie wyraziła świadomej zgody.
Oznaczałoby to również, że ofiara odurzona alkoholem czy narkotykami, nie będąca w pełni świadoma swojego zachowania, gdyby została seksualnie wykorzystana, byłby to gwałt.

Wszystkim tym, którzy sie tak oburzają na “nową” definicję gwałtu proponuję rozważyć następującą sytuację:
przychodzi do was sąsiad w odwiedziny i wychodząc zabiera wasz laptop i telefon komórkowy.
Jesteście w takim szoku, że gdy odzyskujecie mowę, to sąsiada już dawno nie ma. Ale oczywiscie nie ma nawet sensu zglaszac sprawy na policję, bo do zadnej kradziezy nie doszlo! Przeciez nie powiedzieliście mu, zeby nie ruszal sprzetu, bo to nie jego! Nie krzyczeliscie, ani nie zablokowaliscie mu wyjścia, więc to nie była zadna kradziez przeciez, ZGODZILISCIE SIE zeby sobie wziął waszego laptopa i telefon, bo nie zgłosiliscie sprzeciwu. Czyz nie?
Jak wam sie podoba taka definicja kradziezy?
Jest dokladnie taka sama jak obecna definicja gwaltu w Polsce.

Posted by: futrzak | 25 November 2020

Nowy wspanialy swiat po pandemii

Wiecie jak wygląda, wg Deutsche Banku?

Otoż ichniejsi analitycy wymyslili sobie, ze 5% podatek od dochodu powinni płacić ludzie, którzy zdecydują się dalej pracować zdalnie, kiedy już nie będzie to dyktowane strachem przed zarazą i państwowymi nakazami.

Tak właśnie. Każdy pretekst dobry, żeby wyciągnac jeszcze więcej kasy od naiwniaków.

Furda, że firma na pracujacych z domu oszczędza i to dużą kasę, bo nie musi płacić za koszty utrzymania lokalu, prąd i całą resztę. To za mało, żeby zaspokoic ich pazerność.

Ludzie, ktorzy mogli sie przestawic na pracę zdalną oczywiscie zauwazyli, ze nagle prace, ktore absolutnie wymagaly przychodzenia do biura, wcale tego nie wymagaja. Zauwazyli, ze oszczedzaja masę czasu na dojazdach, na kupowaniu oficjalnych ubran, stolowaniu sie na miescie i tak dalej.
Nie wszyscy preferują prace zdalna, ale wystarczajaco duza grupa, zeby manadżemą uznał, ze nie mozna na to pozwalac tak o, bezkarnie. Pracownik woli pracowac u siebie w domu? Zróbmy z tego przywilej i każmy mu za to płacić, a reszcie tych, co nie mogą pracować zdalnie wmówmy, że to podatek “od przywileju”. I że ponieważ ci “uprzywilejowani” już nie generują tyle PKB co przedtem, to ich wina, że biedni są biedni a biznesy padają i muszą za swój “przywilej” zapłacić.
Late capitalism at its finest.
Nie dajcie się oszukać.

zrodlo
zrodlo 2

Posted by: futrzak | 20 November 2020

Nieformalna ekonomia

W Urugwaju istnieją oczywiście współczesne świątynie konsumpcji w postaci centrów handlowych, galerii, supermarketów etc. ale…ale najlepsze żarcie można kupić tylko w nieformalnym obiegu.

Świeża ryba, złowiona rankiem w oceanie, o połwę tańsza niż w sklepie? Proszę bardzo – ale musisz znac numer komórki rybaka. Doda cię do swojej grupy whatsapowej i następnym razem jak będzie wracał z połowu wyśle SMSa z wiadomością co dziś dostępne. Mozesz zamówić, ale potem trzeba pojechac do jego domu, zapłacic i odebrac;

Chleb domowy na zakwasie, fermentowany, razowy? Proszę bardzo, trzeba znać numer komórki piekarza, ktory zreszta mieszka kilka przecznic dalej i zbiera zamowienia 2 razy w tygodniu a potem rozwozi po klientach;

Najlepsza torta frita*, churros? A to musisz wiedzieć gdzie w twojej miejscowości staje Lopezowa ze swoim wózeczkiem-smażalnią;

Najlepsze croissanty? A tutaj, w tej chałupie obok szkoły (nijak nie oznaczonej!! Ale sąsiedzi wiedzą) mieszka Francuz (emigrant) który je codziennie robi i można odebrac między 9 a dwunastą…

I tak ze wszystkim.
I wiecie co? Bardzo mi to odpowiada.

PS:
torta frita to takie placki z drożdzowego ciasta smażone na głębokim tłuszczu, bardzo popularne w całej Am Pd.

Posted by: futrzak | 18 November 2020

Dzieje się znów w Stolicy…

Najpierw setki radiowozów policji obstawiły strategiczne miejsca i zablokowały najbliższą okolicę.

Kaczyński w sejmie do posłów:

Najpierw to łaskawie zdejmijcie te błyskawice esesmańskie. To po pierwsze. A po drugie, wszystkie te demonstracje, które żeście popierali (…) kosztowały życie już wielu osób. Macie krew na rękach. Łamiecie artykuł 165. Powtarzam: nie powinno was być w tej izbie. Dopuściliście się zbrodni.

Na ulicach: dziesiątki tysięcy protestujących. Policja wzywa najpierw do rozejścia się, potem urządza kocioł (największy na Placu Powstańców) blokując wyjście, następnie gazuje ludzi, a tajniacy biją pałami. Zupełnie jak ZOMO ponad 3 dekady temu.
Oberwało się dziennikarzom jak i posłom opozycji – jednej posłance zniszczono legitymację poselską, Czarzastego poturbowano.

Ciekawe, do czego posunie się naczelny faszysta kraju w swoim obłąkaniu? Będzie jak Piłsudski zamykał niewygodnych posłów w Berezie Kartuskiej, z powodu zagrożenia “bezpieczeństwa, pokoju i porządku publicznego”? Bez sądu, na podstawie ssanych z palca oskrażeń?
Do czego posunie się reżimowa policja? Będzie jak na Białorusi łapać przypadkowych demonstrantów i torturować ich w aresztach? Tak zamierza rozwiązać problem szerzącej się bez kontroli pandemii, umierających bez pomocy medycznej ludzi i walącej się gospodarki? Faszyzmem, bojówkami a potem terrorem?

Posted by: futrzak | 18 November 2020

Jak polska prawica fałszuje rzeczywistośc

…żeby tylko udowodnić, jakim obrzydlistwem jest “ideologia LGBT”.

Na początek mamy tweeta ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka:

O co chodzi? Chodzi o sławetne zdjęcie “zniesmaczone dziecko na paradzie” mające udowadniać zwyrolstwo LGBT i słuszność homofobii:

Czy jest to faktycznie zdjęcie z parady LGBT z ulicy Los Angeles?
NIE.
Zdjęcie naturysty pochodzi z biegu Bay to Breakers, który od 1906 r. odbywa się co roku w San Francisco. Zostało ono wykorzystane do zrobienia fotomontażu ze skrzywionym dzieckiem.

Sam Bay to Breakers nie jest żadną paradą gejów tylko biegiem ulicznym, w którym uczestnicy tradycyjnie sie przebierają oraz tradycyjnie biorą w nim udział naturyści. Każdy mieszkający w San Francisco wie, kiedy odbywa się bieg i wie, kto bierze w nim udział. Jeśli komuś przeszkadzają naturyści, to nie bierze udziału w biegu.

A pan minister niby edukacji i nauki jest niedoinformowanym ciołem lub cynicznym kłamcą, stosującym w publicznych mediach czarną propagandę. No ale czego sie spodziewac po ministrze w faszystowskim rządzie?

Posted by: futrzak | 15 November 2020

7 toksycznych treści wychowania katolickiego

Nareszcie ktoś o tym głośno mówi. Brawa dla pani Halszki Bezkurkow za odwagę – bo po tym tekście napewno tony pomyj wyleją sie na jej głowę.

Problem z Kościołem katolickim nie polega na tym, że piękną religię miłości niszczą pazerni księża zaangażowani w politykę. Przemoc, przekraczanie granic, to nie dewiacja, w którą wpadł główny nurt kościoła w Polsce, ale porządek wprost wynikający z dogmatów tej instytucji.
[…]
Kobieta w Kościele katolickim nie ma mocy stanowienia prawa ani przekazywania bożego głosu. Tę rolę i autorytet a priori mają wyłącznie rozliczni mężczyźni niepotrzebujący żadnych kwalifikacji poza koloratką.
Są oni przyzwyczajeni do wypowiadania ostatecznych sądów na tematy, które w żaden sposób ich nie dotyczą, i sprzeciw, w szczególności młodszych kobiet, traktują z emocją, którą można opisać jako coś między duszpasterską troską a pobłażaniem.
[…]
Poczucie winy oderwane od kontekstu, przekonanie, że nigdy nie postępujemy wystarczająco dobrze, jest toksyczne i wyniszczające psychiczne. A właśnie taką winą posługuje się Kościół.
Obarcza nas grzechem pierworodnym zanim mogliśmy podjąć jakąkolwiek świadomą decyzję i nakazuje wdzięczność, że tę winę za zbrodnie, których nie popełniliśmy, z nas zdejmuje.
Rytuał spowiedzi wyrabia to poczucie winy od ósmego roku życia. Bo nagle przepraszanie i zadośćuczynienie przestaje być aktem empatii kiedy wyrządziliśmy komuś krzywdę.
I nie wolno stwierdzić „wszystko zrobiłam tak dobrze, jak mogłam, a jak coś nie wyszło, to trudno”, bo to już grzeszenie pychą. Jak można nie widzieć przemocy psychicznej w zmuszaniu kilkuletnich dzieci do opowiadania swoich osobistych spraw, swoich niby-zbrodni obcym mężczyznom?
[…]
Kościół katolicki fetyszyzuje cierpienie. Zbawienie w dogmacie katolickim przychodzi przez uświęcone tortury, które z niewiadomego powodu były wszechmogącemu bogu potrzebne, żeby wybaczyć nam niepopełnione jeszcze występki.
Życiorysy świętych pełne są praktyk umartwienia, czyli celowego zadawania sobie cierpienia, które traktowane jest jako modlitwa i praktyka zbliżająca do boga.
Przeraża mnie, że nie ma w przestrzeni publicznej głosów wskazujących jak toksyczna jest ta narracja z punktu widzenia zdrowia psychicznego. W cierpieniu nie ma nic chwalebnego. Odczuwanie cierpienia jest sygnałem obronnym, informacją, że ktoś albo coś robi nam krzywdę. Narracja Kościoła katolickiego wpajana od dziecka nie tylko niszczy naturalny mechanizm rozumienia własnych granic, dostrzegania, że dzieje się coś złego i trzeba powiedzieć „nie”.
[…]
Kościół katolicki ma obsesję na punkcie seksualności. Stoi ona w absolutnym centrum jego nauk moralnych.
Wszystkie najgorsze grzechy potencjalnie „zagrażające” katechizowanym dzieciakom i nastolatkom dotyczą ciała, i nigdy nie chodzi tu np. o wrażliwość na drugą osobę, ale zawsze o złamanie jednego z długiej listy seksualnych tabu, których znaczenie często poznaje się na lekcjach religii.
[…]
O miłości w Kościele katolickim mogę powiedzieć tyle, że jest to rzeczywiście często używane słowo. Co więcej, Kościół ma u nas taki monopol językowy, że nikt znaczenia, które temu słowu nadaje, nie podważa. Co jednak nazywa się miłością w religii katolickiej? Co głosi najpopularniejszy slogan?
Bóg jest miłością. Tak, ten bóg, który obarcza nas winą za jakieś grzechy sprzed tysiącleci, żeby potem miłosiernie nas zbawić przez przyjęcie na siebie niepotrzebnych tortur. A my powinniśmy być za to wdzięczni.
[…]
Wszyscy w tym kraju zostaliśmy nauczeni, że Kościół można krytykować tylko w bardzo ostrożnych słowach, ponieważ uczucia religijne znaczą więcej niż odbieranie wolności, tożsamości i zdrowia psychicznego.
W debacie publicznej Kościół zachowuje się jak dzieciak z osiedla, który kopie cię bez ostrzeżenia, a kiedy próbujesz się bronić, oznajmia, że mama zabroniła go popychać.

Posted by: futrzak | 14 November 2020

Opowieści zwierzyńca

Niektorzy ludzie zadziwiający są i zastanawiam się, jakimi zakrętami biegną ich scieżki myślenia.

Otóż.
Od jakiegoś czasu siedzę sobie na grupie zrzeszającej miłośników oposów.
Niewielka część tych ludzi zajmuje się ratowaniem zwierzaków a potem wypuszczaniem ich na wolność, należą oni do organizacji zajmujących się wild life rescue, ale większosc to zwykli zjadacze chleba przeważnie z Ameryki Północnej, gdzie oposy żyją w naturze.
Ci własnie zwykli ludzie są najbardziej zadziwiający. Oposy żyją wokół nich, często szukają jedzenia w śmietnikach, wyżerają żarcie zostawione dla psów czy kotów – są obecne, ale to NADAL dzikie zwierzęta.

No i ci ludzie zachowują się tak, jakby oposy to były udomowione zwierzątka. Zostawiają im ludzkie żarcie – bez wyjątku. Oposy jedzą mieso (insekty, gryzonie, małe kręgowce) oraz słodkie owoce w naturze. Co dostają od ludzi? chlebek, strączkowe, sałaty, makarony, ziemniaki – you name it. Da fuck?

Co, ja się pytam CO sprawia, że te ludki nie potrafią se podstawowych informacji o oposach wygooglać – ba – zajrzeć do Wikipedii i stamtąd zacząć? Dlaczego defaultowo traktują te zwierzęta jak psa czy kota, czyli domową maskotkę???? Zero zainteresowania tematem, sprawdzenia, jaki jest normalny habitat oposów, czym się zywią, jaki tryb życia prowadzą, jak się rozmnażają?

Dziś już w ogóle rozpiardolił mnie koleś, który miał podejście jak wyżej, a potem sprawdziłam jego profil i okazało się (o ile to nie fake) że gościu pracuje jako technik weterynarii. Nosz kuerwa. Technik weterynarii i nie umie sprawdzić podstawowych informacji o dzikim zwierzęciu, coś co ja umiem znaleźć w 10 minut!?!?!?

Ręce opadają po prostu.
A potem są ludzie (na tej samej grupie) którzy pytają się “a w którym sklepie mogę dostać mojego oposika”.

PS:
Kiedy wprowadzilismy sie do obecnej chałupy w środku lasu, pomieszkiwanie zaczeło się od mocnego kontredansa oposowego: zwierzę wlazło do kuchni na blat w środku nocy, szukało żarcia, strąciło/rozbiło kilka naczyn i przyprawilo mnie niemalze o zawał serca (wyobrazcie sobie, srodek nocy i budzi was hałas włamania, wchodzicie do kuchni a tam jakiś cień przemyka..). Kilka osób radziło mi osiatkowanie/orkratowanie, stan wojny i te rzeczy. To wszystko okazało się zbędne: wystarczyło trochę poobserwować, poznać zwyczaje zwierzęcia i ustaliliśmy se reguły współegzystencji nie przeszkadzające nikomu.
Czego wszystkim życze, z dzikimi zwierzętami.

PS2:
Ludzie narzekają na oposy, że im wywalają śmietniki i robią rozpierduchę. No tak – szukają jedzenia. U nas to nie problem, bo w śmietniku nie ma nic, co nadawałoby się do jedzenia dla jakiegokolwiek zwierzęcia. Wszelakie organicznie resztki lądują na kompostowniku z tyłu domu. Kompostownik jest otwarty (chociaż ogrodzony paletami), więc opos po prostu do niego włazi, wyjada co mu pasuje a potem se idzie. Wszystko zostaje w kompostowniku. Takie rozwiazanie jest prostsze niż budowanie pancernych śmietników czy – nie daj boh – próby zabicia oposa.

Posted by: futrzak | 12 November 2020

O priorytetach obecnego rządu

Krótko a treściwie:

Ludzie się czepiają TVP (słusznie) ale ktoś mi wytłumaczy dlaczego ponoc “niezależne” media zapraszają neonazistę do studia w antenowym prime time i pozwalają gadać bez prostowania kłamstw?
Dlaczego TVN puszcza materiał z marszu niepodległosci, gdzie zdemolowano Empik, podpalono mieszkanie bogu ducha winnemu człowiekowi i zrównuje to ze Strajkiem Kobiet?

Oczywiście, to pytanie retoryczne.
Polskie media mainstreamu usprawiedliwiają i wybielają neonazistów, bo jedyną do nich przeciwwagą jest tak na prawdę Razem. A Razem media muszą tępić, bo gdyby Razem doszło do wladzy, to właścicielstwo polskich mediów musiałoby zacząc płacić podatki tak samo, jak płacą je dziś zwykli ludzie.
Także nic się nie zmieni: wszelaka lewica i idee lewicowe będą tępione i wypalane i ośmieszane przez tzw. “elity” polskie. Elity wolą dać dojść do władzy neonazistom, wolą pompować i włazić w d* kościołowi, zniewolnić całkowicie kobiety, patrzeć biernie jak epidemia niszczy kraj i ludzi niż zacząć uczciwie płacić podatki i mieć lepiej funkcjonujący kraj.

Właściwie taka sama postawa polskich elit doprowadziła już w przeszłości do rozpadu państwa. Ciekawe, co będzie teraz?

Posted by: futrzak | 11 November 2020

O mizoginii chrześcijaństwa

Czy będąc chrześcijanką można opowiadać się za prawem do aborcji? W Polsce dominuje przekonanie, że absolutnie nie. Że nawet jeśli w niektórych przypadkach aborcja powinna być dozwolona jako mniejsze zło, to jednak Kościół musi stać na pryncypialnym stanowisku ochrony życia od poczęcia – a wraz z nim jego wierne i wierni.

Nie jest to jednak wcale prawdą. Zależy, czy uznamy mizoginię wszechobecną w tej religii za kluczowy element wiary, czy też raczej za pożałowania godną naleciałość będącą skutkiem tego, że chociaż Pismo Święte miało być głosem Boga, pisali je mężczyźni. I to mężczyźni ze specyficznej, patriarchalnej kultury. Mężczyźni nienawidzący kobiet.

To właśnie dlatego za całe zło, jakie spotyka rodzaj ludzki, odpowiedzialnością zostały obarczone kobiety: zła Ewa, która skusiła Adama zakazanym owocem. Historyjka ta – żenująco bzdurna z teologicznej perspektywy – służyła przez wieki za usprawiedliwienie różnorakich prześladowań kobiet. Od polowań na czarownice, których tysiące zamordowali inkwizytorzy, po piętnowanie kobiecej seksualności i usprawiedliwianie przemocy domowej.

Tak, to właśnie dlatego niewierna żona jest wyklętą grzesznicą, zaś niewierność męża to tylko słabość, za którą oczywiście odpowiedzialna jest żona, bo najwyraźniej niedostatecznie mu dogadzała! To właśnie dlatego Kościół stale piętnuje „nieskromność” kobiet i obarcza je winą za przemoc seksualną. I to dlatego nakazuje maltretowanym przez mężów, by „niosły swój krzyż.”

Do tego repertuaru represji od pewnego momentu dołączyło też piętnowanie aborcji.
W samej Biblii nie ma o tym jednak ani słowa.
Jak pisałam kilka lat temu: „Do XIX wieku uznawano, że dusza wstępuje w płód dopiero na pewnym etapie jego rozwoju. Zmiana doktryny katolickiej nie wiązała się z postępami nauki, ale miała na celu utrzymanie władzy nad kobietami, które właśnie w tym czasie zaczęły sobie wywalczać prawa obywatelskie. Jak pisze eseistka Katha Pollitt:
“Dopóki kobiety pozostawały silnie uwiązane w obrębie rodziny jako żony i matki o niewielu prawach i niedużej władzy społecznej, aborcja pozostawała legalna i była tolerowana jako metoda ratowania niezamężnych córek przed hańbą, ograniczania wielkości rodziny i ochrony wyczerpanych matek przed mordęgą kolejnych ciąż i porodów”. Dopiero potem stała się narzędziem odbierania kobietom kontroli nad własnym życiem, którą uzyskały na innych płaszczyznach.

A zatem wbrew temu, co twierdzą prawicowi publicyści, nie jest tak, że Kościół musi walczyć o całkowity zakaz aborcji, żeby być w zgodzie z własnymi zasadami. Podobnie też pozostając katoliczką, można postawić pytanie, dlaczego przyjęto arbitralne założenie, że człowiek jest człowiekiem od momentu poczęcia. Jeśli stało się to bez związku z ochroną życia, tylko po to, żeby zdominować połowę ludzkości, to może naszym etycznym obowiązkiem powinno być przeciwstawienie się tej tezie? W końcu hierarchowie to tylko ludzie ukształtowani przez społeczeństwa z ich niesprawiedliwością i uprzedzeniami.”

Ale mizoginia w religii chrześcijańskiej to nie tylko historia o Ewie. Jej macki docierają do samego sedna wiary i kształtują to, jak w ogóle postrzegany jest Bóg. Wydawałoby się, że nieskończona Najwyższa Istota powinna być pozbawiona czegoś tak przyziemnego jak płeć. A jednak nie – Bóg jest mężczyzną. Tzn. z całą pewnością można to powiedzieć o jego dwóch osobach: Ojcu i Synu, co do Ducha Świętego można mieć wątpliwości.

Co więcej, jak każdy mężczyzna do spłodzenia syna Bóg potrzebował kobiety. Nie jest ona jednak równą mu boginią, lecz członkinią nędznego rodzaju ludzkiego, której anioł nawet nie pyta o zdanie, lecz po prostu informuje, że „oto poczniesz i porodzisz syna”. Ona może zaś tylko odpowiedzieć: „oto ja służebnica pańska, niech mi się stanie według słowa twego.” Niektórzy śmieją się, że nieobeznani z teologią ludzie na pytanie o Trójcę Świętą odpowiadają, że to Bóg, Maryja i Jezus. Ale tak przecież byłoby logicznie! Tak musiałoby to wyglądać w religii, która nie opierałaby się w aż takim stopniu na pogardzie wobec kobiet.

Jezus miał wprawdzie uczennice, lecz niestety zapomniał zaprosić je na Ostatnią Wieczerzę i tym tłumaczy się fakt, iż wyłącznie mężczyźni mogą być kapłanami. To oni mają władzę określania, „co Bóg miał na myśli.” To oni wybierają ze swego grona tego, który na podstawie dogmatu o nieomylności może ogłaszać, co jest dobre, a co złe. I kto tu pożarł owoc z drzewa wiadomości dobrego i złego?

Kobietom zaś pozostawiono w Kościele wyłączne role podrzędne: jako zakonnice mają służyć i być posłuszne. Czego ci, którzy w tej instytucji mają władzę, nie omieszkają wykorzystywać na wszelkie możliwe sposoby: od wyzyskiwania kobiecej pracy, po całkowicie bezkarną przemoc seksualną.

Jeśli zatem uznamy, że mizoginia i dominacja nad kobietami to kluczowe elementy wiary chrześcijańskiej, to faktycznie zakaz aborcji wynika z niej nieuchronnie.
Jeśli jednak chcielibyśmy widzieć je jako religię miłości, to trzeba zapytać, dlaczego przykazanie „miłuj bliźniego swego jak siebie samego” nie stosuje się do kobiet? Dlaczego w momencie, gdy zajdą w ciążę, przestają być osobami, którym przysługują prawa, a stają się wyłącznie inkubatorami, które mogą jedynie pokornie mówić „oto ja, służebnica pańska”?

Cytat z Jądra Dyskursu

Gdy dziś przeczytałam, co WSJ opublikował w temacie organizowania przez Trumpa kasy na zaskarżenie wyniku wyborów, to aż się poturlałam ze śmiechu.
W skrócie:


Czyli:
Atak na wynik wyborów, nawet całkowicie bezpodstawny, ma na celu podtrzymywanie w republikańskiej bazie histerii dotyczącej sfałszowanych wyborów. Po co? Otóż Trump organizuje zbiórkę, nakłaniając swoich zwolenników do darowizn mających pokryć koszta prawne.
WSJ jednakże zauważył, że drobnym druczkiem w Official Election Defense Fund zapisano, że 60% zebranej sumy pójdzie na na opłacenie długu Trumpa z kampanii wyborczej, a 40% zostanie przelane na konto RNC (władz partii republikańskiej). Dopiero gdy wpłaty przekroczą określony prawem limit, to co zostanie ponadto, będzie przekazane na koszty prawne.

Autorka cytatu
WSJ

Posted by: futrzak | 8 November 2020

No to mamy nowego prezydenta

czyli Bidena.
Oczywiscie, Trump juz niby przygotowuje się do podważenia wyników, ale po prawdzie – ciężko mu będzie.
Wszyscy już wiedzą, że przegral i ze jest bankrutem – a rachunek za zespół prawników będzie bardzo słony. Na dodatek wszyscy wiedzą też, ze osobisty prawnik Trumpa siedzi w pierdlu, a sam Trump ma dobrze przez dekady udokumentowany zwyczaj nie płacenia ludziom, których zatrudnia.
Dopók za jego rachunki (w tym miliony za wyjazdy na golfa do prywatnej rezydencji) płacił amerykański podatnik, zawsze znalazł się jakiś prawnik mający nadzieje na błyskotliwą karierę – ale teraz już czas minął.

Zeby bylo śmieszniej – na dzień dzisiejszy w Białym Domu już nie bardzo jest komu pracować, stoją puste biurka, bo większosc ludzi choruje na covid, albo spędza czas w kwarantannie.

A w jakim stanie Pomarańczowy Pajac zostawia kraj następnemu prezydentowi? W tragicznym.

Podczas pandemii 12 milionów Amerykanów straciło ubezpieczenie zdrowotne, a 54 miliony są dziś “food insecure” czyli nie są w stanie zapewnić sobie wystarczającej ilości odżywczego pożywienia, żeby prowadzić normalne życie (“enough food for an active, healthy life”).

Za to 644 amerykańskich miliarderów ma się znakomicie: wzbogacili się o kolejne 931 miliardów, co sprawia, że posiadają prawie dwa razy tyle, co dolne 50% Amerykanów.

644 osoby posiada dwa razy tyle, co 164 miliony ludzi. Czaicie to rozwarstwienie? Gorzej to było chyba tylko w państwach opartych o niewolnictwo…

A w czym Hameryka jest pierwsza? Oto lista:

1. Największa liczba potwierdzonych przypadków covid-19
1. Najwiekszy dług z tytułu rachunków medycznych (medical debt)
1. Najwyższe ceny leków na świecie
1. Najwyższa liczba śmierci spowodowanych brakiem ubezpieczenia medycznego/dostępu do opieki medycznej
1. Najwyższe zadłuzenie studentów
1. Największa liczba więźniów w przeliczeniu na sto tysięcy obywateli
1. Największa liczba ofiar broni palnej
1. Najwyższe wydatki na armię
1. Najwyższy deficyt handlowy
1. Największa liczba miliarderów

No. Zrobił Trump Amerykę “great again”, czyż nie?

Posted by: futrzak | 6 November 2020

Ćwiczenie na myślenie dla denialistów covidowych

To jak, statystyki śmiertelności pokazują, czy nie pokazuja roznicy zwiazanej z pandemią? Taka zwykla grypa?

Posted by: futrzak | 5 November 2020

Państwo de karton

lepione gównem i śliną, czyli Polska PiS i taka sytuacja dziś:

1) Warszawa przerabia autobusy na samochody do transportu chorych.
2) Obsługi respiratorów uczą pięciominutowym filmikiem
3) Żaden respirator z zasobów ARM i od MZ nie nadają się do użytku
4) Wysokiej jakości modele rozwoju pandemii są tworzone w oparciu o excela wypełnianego ochotniczo przez nastolatka.
5) Solidarna Polska zapowiada projekt ustawy o hospicjach prenatalnych (????)
6) Rządowe plany nie sięgają nawet na 24h do przodu
7) Kolejnych dwóch wiceministrów zlożyło rezygnację

No ale kochani, covid to ściema i spisek, a ci ludzie, ktorzy umieraja w karetkach stojących pod szpitalem to symulują.

PS:
Ah zapomnialam o tym, ze ministerstwo zdrowia wlasnie teraz postanowilo za pol miliona zlotych zakupic wielki ekran ledowy.

Posted by: futrzak | 1 November 2020

Trumpa plan na wygraną

Przytaczam za Robertem Reichem:

Trumpa strategia wygląda w tej chwili tak:

1. Zadeklarować zwycięstwo na podstawie tylko części policzonych kart do głosowania (pamiętajmy, że Amerykanie głosują korespondencyjnie w każdym stanie, a policzenie wszystkich kart zajmuje tygodnie)
2. Wytoczyć pozew w celu zastopowania pełnego policzenia głosów
3. Fałszywie oskarżyć demokratów o “fraud”
4. Wywołać przemoc i zamieszki
5. Poczekać aż Sąd Najwyższy rozstrzygnie na korzyść Trumpa

Biorąc pod uwagę to, że USPS (poczta) jest zarządzana przez poputczika obsadzonego przez Trumpa oraz że juz na Florydzie (jeden ze swing states) i w Teksasie znaleziono setki tysięcy wypełnionych kart wywalonych do kosza (mimo nakazu sądu dyrektor poczty odmawia podjęcia jakichkolwiek działan icomuzrobisz?), ten plan może się udać, o ile przewaga Bidena nie będzie miażdząca od początku w głosowaniu osobistym przy urnach.
A niestety ze względu na pandemię miliony Amerykanów już zagłosowaly mailowo.

No i tak to….

Posted by: futrzak | 31 October 2020

Przyjemność z seksu a katolicyzm


Starokawalerska wrogość do rozkoszy seksualnej przedkładała obozy koncentracyjne nad sterylizację. Oto jak kardynał Faulhaber relacjonował swe spotkanie z Hitlerem w 1936 roku i rozmowę, w której Führer wypowiedział się za sterylizacją tak zwanych obciążonych dziedzicznie w celu uniemożliwienia rodzenia się chorego potomstwa. Hitler wyjaśniał: „Operacja jest prosta i nie powoduje niezdolności do pracy i małżeństwa, a tu Kościół się nam sprzeciwia”. On, Faulhaber, odpowiedział na to: „Panie Kanclerzu Rzeszy, ze strony Kościoła państwo nie napotka żadnych przeszkód, jeśli w ramach norm etycznych i w słusznej obronie będzie chciało utrzymać tych szkodników z dala od wspólnoty narodowej. Ale zamiast okaleczenia fizycznego trzeba szukać innych środków obronnych, a taki środek istnieje – internowanie osób dziedzicznie obciążonych” (ze spuścizny kard. Faulhabera, nr 8203).
Obozy internowania znaczyły to samo co obozy koncentracyjne i – jak się zdaje – pozostawały „w ramach norm etycznych”, ale sterylizacja w żadnym wypadku do nich nie pasowała, dobrowolna czy nie, gdyż sterylizacja oznaczała zdolność do odczuwania rozkoszy bez zdolności płodzenia.

Cyt. z “Seks. Odwieczny problem Kościoła” Uta Ranke-Heinemann

Posted by: futrzak | 29 October 2020

Balon pęka….

Tymczasem protestujący nie dali się podpuścić Gnomowi na kaczych łapach i olali kościoły.
Przy okazji zaś wyszło, jakież to tłumy przyszły bronić Jedraszewskiego: 15 osób:

Nie wiem, jak sprawy potoczą się dalej. Ale w środowy wieczór stałem koło jednego z największych krakowskich prawicowych hejterów – Ryszarda Majdzika, który zwołał pospolite ruszenie pod krakowską kurię w obronie Jędraszewskiego. W sumie nic dziwnego – gdzie trzeba wesprzeć pisowską władzę, tam pojawia się on – zawodowy rewolucjonista, zawsze gotowy, żeby napluć opozycji w twarz.
Przyszło jakieś 15 osób – głównie najbliżsi kumple Majdzika. Nagle okazało się, że ten facet, który przez tyle lat miotał się, wygrażał i wrzeszczał, demaskował zdrajców i agentów, upokarzał i szczuł, jest bezradny, bo nie ma za plecami osiłków i tłumu wyznawców, tylko pustkę. A przed sobą 1200 uczestniczących w Strajku Kobiet rowerzystów, którzy mają gdzieś jego baner, jego pisowską agendę, jego brednie, urojenia i manipulacje (przyszedł bronić konstytucjim gdybyście nie wiedzieli), którzy śmieją się z niego, pozdrawiają gestem Lichockiej albo uprzejmie proszą, żeby już sobie poszedł.

zrodlo

Zamieszczę jeszcze ściągawkę dla wszystkich tych, którzy chcą o aborcji rozmawiać normalnie – bo czas już najwyższy zacząc używać takiego języka, jak reszta świata, a nie kościelnego pierdololo.

Posted by: futrzak | 28 October 2020

Gnom na kaczych łapach

Najwyraźniej wydal polecenie prowokacji – bo sorry nie wierze, zeby funkcjonariusz sluzby bezpieczenstwa tak sam ze siebie wjechal w tlum protestujacy niechcący bo nie zdawal sobie sprawy z konsekwencji….

zrodlo

O potrąceniu slyszalam juz wczoraj od znajomych, ktorzy byli na miejscu, natomiast dzis najwyrazniej ktos zadal sobie trud sprawdzenia do kogo nalezal samochod.

Posted by: futrzak | 26 October 2020

Protesty trwają

w całej Polsce.
Do protestujących dołaczyli rolnicy, taksówkarze, górnicy oraz kibice piłkarscy.
Ci ostatni wywalili z hukiem drzwi do biura poselskiego posła PiS Horały w Gdańsku.

Ludzie weszli do kościołow, osprejowali je i krzyczą katabasom wypierdalać, PiSowi wypierdalać, prawdopośrodkistom wypierdalać.
Pod katedrami i kuriami w większych miastach stoi policja, także konna (to wczoraj).
Ludzie poszli pod dom Kai Godek, a Jarusia w ogóle w przerażeniu tegoż wywieziono ze stolicy helikopterem.

Coś w ludziach pękło – to już nie są nieliczne protesty małych grupek feministek i LGBT.

Tak wczoraj wyglądał tłum, który ruszył pod katedrę poznańską:

Więcej obrazków i relacji na przykład TU

PS:
Rząd zmierza w stronę scenariusz białoruskiego:

Older Posts »

Categories