Napisane przez: futrzak | 3 lipca 2015

Cocina uruguaya

..czyli witamy w krainie mięsem i mlekiem płynącej…

Na pierwszy rzut oka wydaje się kuchnia urugwajska prawie taka sama, jak kuchnia z prowincji Buenos Aires – wszak i tu i tam była to przede wszystkim fuzja kuchni emigranckich – hiszpańskiej i włoskiej. Ale tylko na pierwszy rzut oka, a pies (czyli smak) pogrzebany jest w szczególach. Poniższy wpis będzie dość skrótowy – napiszę tylko o tym, czego sama próbowałam jak dotąd.

1. Parillada, czyli – powiedzmy – grill. Nie wygląda on jednak tak, jak Polakom wydaje się, ze powinien. Po pierwsze, pali się zawsze drewnem. Dziś jest to zwykle drewno z eukaliptusa, ktorego szkółek i plantacji jest calkiem sporo.
Po drugie, ruszt jest ustawiony na ogół pod kątem, wygląda to mniej-wiecej tak:

parrillada-uruguaya

Na ów ruszt pcha się przede wszystkim wołowinę i wieprzowinę, ale praktycznie każdą część zwierzęcia – równiez rzeczy uwazane w Polsce za niejadalne: jelita cienkie (chinchulines), jelito grube (tripa gorda), grasicę (mollejas); oprocz tego po wsiach nierzadko zagości też królik, nandu, kaczka, dzik. Dorzuca się też warzywa: paprykę i słodkie ziemniaki (albo zwykłe, jednak te pierwsze sa tańsze i popularniejsze).
Mozna tez spotkac asado con cuero czyli caly zwierzak, razem ze skórą, rozpięty na ruszcie w ksztalcie krzyża umiesczonego przy ognisku.

2. Chivito. Taka, wiecie, skromniutka kanapka…składa się z polędwicy wołowej (lomo) smażonej na patelni, do tego mozarella, pomidory, majonez, bekon, szynka, sałata, jajko na twardo i papryka. Może być z bułką, ale może być też „al plato” czyli z frytkami i sałatką i wtedy wygląda tak:

Chivito

Porcja jest wielkości lotniskowca i spokojnie mogą się nią najeść dwie dorosłe osoby. Ja i Chłop do mikrusów nie należymy, a ledwo byliśmy w stanie skonczyć toto we dwójkę…

3. Choripán. Powiedzmy, ze to cos w rodzaju hot-doga, ale znów, wielkości lotniskowca. W solidną bułę (zblizona do tzw. wrocławskiej) wsadza się chorizo (taką hiszpanska kielbasę), do tego obowiązkowo pomidor i sałata oraz najrozniejsze sosy i dodatki. Choripan sprzedawany jest zwykle z ulicznych budek, sałatki i sosy mozna wybrac samemu, pokazując palcem :)

4. Milanesa czyli stary dobry schabowy, tyle ze tutaj robiony najczęsciej z wołowiny albo kurczaka, tudzież…z szynki i sera. Wydaje się to dziwną kombinacją i nie wiem, jak oni to robią, że się wszystko trzyma kupy… ale się trzyma! Co więcej, milanesa może być zarówno smażona na patelni, jak i pieczona. Oprócz tego jest jeszcze milanesa napolitana, czyli wersja na bogato z szynka, serem, pomidorem (albo sosem na bazie pomidorow) i oregano. Dobre! Nasz polski schaboszczak wypada w porównaniu nader skromnie…

5. Empanady. Te można spotkać w większości Am. Pd. i przypominaja nasze pierogi – jednak nie są gotowane, ale pieczone albo smażone na głebokim tłuszczu. Nadzienie, podobnie jak w wypadku pierogów, moze byc najrozniejsze, przy czym te najczęściej spotykane są z szynka i serem, serem i cebulą, mieloną wołowiną z roznymi dodatkami, oraz na słodko z dżemem z pigwy, dulce de leche, ricottą.

6. Pizza. Tu właściwie nie ma się co rozwodzić, pizza jak to pizza włoska, lokalne dziwadło polega – jak w Argentynie – na serwowaniu „pizza a caballo” (dosłownie tłumacząc pizza na koniu) czyli pizza posadzona na placku z mąki z cieciorki – na fainie. Śmiesznie, no nie?
Oprócz tego są najrozniejsze pasty (capeletis, añolotis, sorrentinos, tortelines, ravioles, ñoquis) tarty i takie tam.

7. Wędliny. Pyszne, po prostu. Tysiąc wariacji na temat jamón (czyli szynki) – styl hiszpański. Zaraz potem idą moje ulubione: morcilla dulce (słodka kaszanka, w ktorej nie ma kaszy, za to są skórki z pomarańczy, rodzynki, cynamon, kakao), queso de cerdo (salceson biały, styl niemiecki), morcillon (czarny salceson z dodatkiem ozorków), leonesa (rodzaj mortadeli, moja ulubiona jest z kurczaka z papryka i oliwkami) no i oczywiście najróżniejsze salami i pancetta. Auuuuu!

8. Mate! Oczywiscie, że mate. W Urugwaju mate pije się wszędzie i ciągle, a po ulicach chodzą ludzie z termosem pod pachą i materą w ręku. Same matery są zwykle znacznie większe niż te argentyńskie, najpopularniejsze są robione z calabazy (roślina dyniowata, wydrążona i ususzona) obciągniętej skórą albo wypalanej gliny też obciągnietej skórą.

mate

9. Wino! Tak, w Urugwaju produkuje się wino rownie dobre, co w Argentynie, chociaz zupełnie inne. Chyba najpopularniejszy szczep to Tannat z którego wino jest mocno wytrawne, z dużą ilością tanin i głębokim dębowo-korzennym posmakiem (a przynajmniej tak mię się to kojarzy i smakuje, zawodowi winiarze mogą mieć na ten temat inne zdanie…). Miesza się go z Pinot, Cabernetem i Merlot. Oprócz tego sławę zyskało tzw. „medio y medio” czyli mieszanka słodkiego bialego wina gazowanego z białym wytrawnym. Całkiem dobre w smaku, nie powiem, ale upić się tym to tragedia dnia następnego…

10. Garrapiñada. Nad deserami i słodkościami nie będę sie rozwodzić, bo ich nie jadam – z jednym wyjątkiem, garrapiñady wlasnie. Są to orzeszki ziemne gotowane w karmelu z cukru i wanilii, a potem pakowane do małych woreczków. Mozna spotkac tez tak samo robione migdały. Zwykle są sprzedawane z obnośnych małych wózków na ulicach i na Rambli.

A teraz, jaka jest roznica między tymi samymi daniami argentyńskimi i urugwajskimi? Ostatecznie zylam 3 lata w Argentynie, a teraz zyję w Urugwaju, wiec moge porównać..
Po pierwsze jakosc miesa. Urugwajskie jest o niebo lepsze – nawet to supermarketowe czy ze zwykłego mięsnego. Po drugie, jakosc serów. Tu wiedzą, jak je robić i zapewne duza w tym zasługa emigracji szwajcarskiej…
Po trzecie: argentyńskie wersje posiłków są jakieś takie niedbałe, tak jakby nikomu nie chciało się zawracać tyłka detalami.. np. ensalada rusa składa sie z pohabatolonych byle jak marchewy i ziemniakow z paskudnym majonezem. Wersja urugwajska znacznie bardziej przypomina naszą sałatkę jarzynową, chociaż nie ma w niej cebuli i ogórka. Albo garrapiñada: ta urugwajska jest znacznie bardziej miękka i aromatyczna..do hamburgerów i choripanów z budek ma się do wyboru dwa razy więcej sosów i dodatków, na ogół znacznie lepszych… i tak prawie ze wszystkim. Temat wędlin i pieczywa argentyńskiego przemilczę, bo nie ma się nad czym rozwodzić….

Reklamy

Responses

  1. wow, ale to niezwykly, inny swiat

  2. auparisztaka:
    niezwykly? w sumie Urugwaj i Urugwajczycy sa…. bardzo europejscy. Nawet ich kuchnia taka uhm… no nie ma tam zadnych dziwnych rzeczy – nie to co np. Azja, gdzie jada sie i szarancze, i pająki, baluty i malpie mozdzki…albo kuchnia japonska (ktora zreszta uwielbiam), ze o dziwadla chinskich nie wspomne.

  3. Ile zapłaciłaś za tę kanapeczkę z drugiego zdjęcia?

  4. Dla nas, Polaków smakowitości praktycznie niedostępne! Zaporą jest cena za wołowinę, a i praktycznie taki sort jest niedostępny dla średnio zarabiających.

  5. Wojciech Majda:
    taka w centrum stolycy w restauracji kosztuje jakies 300-350 peso czyli ok. 11-13 USD. Wersja z budki, z bulka, ktora bierzesz do lapy (takie street food jak u nas hot-dogi czy zapiekanki) – ok. 3-4 usd.

    Bronek:
    no ale z tego co pamietam to w Polsce wolowina nigdy nie byla tania – nawet w czasach przedunijnych mali rolnicy chodowali krowy – ale mleczne. Potem taka stara juz niemleczna krowa szla do rzezni, a mieso z niej bylo uhm… piatego sortu…Urugwaj caly to jest pampa, duza czesc Argentyny i Brazylii tez – tam te zwierzeta caly rok biegaja i żra trawę.

  6. Nareszcie prawdziwe jedzenie. Przestalam jesc mieso kilka lat temu, jadlam ewentualnie ryby, jednak przekonalam sie do wolowiny. Wolowina jest zdrowa, wbrew temu, co jest napisane w mediach. Czesto autorzy tekstow o tematyce zdrowotnej zalecaja ograniczenie lub wykluczenie miesa z diety, nie proponujac, moim zdaniem, nic konkretnego w zamian. Przypuszczam, ze gdyby to zdjecie pokazac Amerykanom, a zwlaczcza lekarzom, podnioslby sie krzyk, ze tak nie mozna, to wszystko jest szkodliwe. Przy czym ci samobiczujacy sie Amerykanie, jak i rowniez mieszkancy wazniejszych krajow Europy jakos do zdrowych nie naleza, biorac pod uwage choroby cywiliazcyjne. Zachod niby oferuje normalne warunki do zycia, ale na nic nie ma czasu. Pomimo ruchow typu slow food w Europie juz niemal norma jest wychodzenie bez sniadania z domu. Jest tyle programow kulinarnych i przepisow w internecie, ale jesli ktos powie, ze lubi jesc, to najwyrazniej sobie poblaza. Moim zdaniem jest nietaktem szybkie jedzenie, lub odmawianie chocby sprobowania tego, co gospodarze przygotowali (teksty typu „dziekuje, jestem na diecie”), zwlaszcza jesli mieso pochodzi od zwierzat jedzacych trawe caly rok, a nie tylko tkwiacych w zamknietych oborach.

    Nie bylam jeszcze w Ameryce Pld, ale zwlaszcza w krajach hiszpanskojezycznych takich jak Chile, Urugwaj czy Argentyna, zauwaza sie latwo europejskich krewnych ich potraw, lub tradycyje europejskie przysmaki zmodyfikowane juz na kontynencie poludniowoamerykanskim. Np. dulce de leche czy alfajores. Deser „plywajace wyspy” zostal najprawdopodobniej przeniesiony z Francji.

  7. Jakis czas temu:
    tzw. hipozeta cholesterolowo-tluszczowa odchodzi na szczescie juz w niebyt – nawet w USA.
    Ludzie zawsze jedli mięso, o ile mieli do niego dostęp. W wieprzowie i innych tez nie ma nic niezdrowego, pod warunkiem ze pochodzi mieso ze zdrowego zwierzecia i jest odpowiednio przyrządzone.
    Niedozywienie i awitaminozy wystepowaly (i nadal wystepuja) najczesciej tam, gdzie dieta sklada sie prawie z samych roslin zbozowych.

  8. Tak jak już ktoś tu napisał, że kuchnia Urugwajczyków nie jest wcale udziwniona i ja się całkowicie z tym zgadzam. Jest jak dla nas Europejczyków bardzo zwyczajna, bo podoba do naszej jak się na nią patrzy, bo to danie na zdjęciu naprawdę przypomina naszą kuchnie, ale co jak co trzeba przyznać, że jego wielkość powala.

  9. Ale bym opierd…il takie chivito. Jeszcze te jajka sadzone na gore, mmmmm… Uwielbiam polaczenie miecho, zwlaszcza wieprzowe, zoltko jaja sadzonego.

  10. tylko ze w chivito jest polędwica wołowa.

  11. […] Jedzenie. Ze malo wariacji i urozmaicenia. Ze samo mieso (o kuchni urugwajskiej juz pisalam). No tak. Kuchni swiata sie tu nie […]

  12. […] O morcilli dulce – urugwajskiej słodkiej kaszance – już pisałam przy okazji postu dotyczacego kuchni urugwajskiej. […]


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: