Posted by: futrzak | 16 February 2022

Lekarstwo na biedę wg prawicowych ekonomistów

A kiedy już myślisz, że żałosne kreatury takie jak Balcerowicz należą do przeszłości, że przecież mamy rok 2022, na scenę wkraczają tzw. ekonomiści z tzw. think tanku (tank to i może, ale na pewno nie think) i…..

Tak, dobrze widzicie.
Otóż owym lekarstwem na światową biedę ma być prywatyzacja Księżyca.

Wszystko mi opadło, jak ktoś chce wnikać głebiej, tutaj jest streszczenie oraz link do oryginalnego raportu.
Nie wiem, skąd takich debili biorą.


Responses

  1. A jakby taki Jowisz sprywatyzować? On jest większy to więcej biedy się usunie. Już widzę oczmi wyobraźni licytacje o cenne działki (chmurki?) na wielkiej czerwonej plamie.

  2. @Arturro:

    Tez pomyślałam o Jowiszu! I Saturnie! Na tym drugim moznaby sprzedawać “unique landscapes” albo, jak mawiają Hiszpanie, “vistas” – jedyne takie w calym układzie slonecznym!

  3. A czy nie można by sprywatyzować majątków bilionerów? ;)

    Ostatecznie to będzie ponowne wrzucenie zasobów do systemu a na procedurze znów da się zarobić? ;)

  4. @mall:

    No chyba znacjonalizować?
    Co normalnym ludziom po tym, ze majątek przejdzie z rąk jednego miliardera do innego? Kto po drodze zarobi oprócz banków (ktore juz dziś śpią na forsie i wydają ja glownie na niszczenie planety) i title companies (notariuszy)?

    Nędza jak była tak będzie dalej, bo nedza jest immanentnym skutkiem chorego systemu kapitalistycznego. Bez jego ograniczenia nędza będzie dalej trwac, bo to problem systemowy.

  5. @futrzak: trolluję, rzecz jasna. Ale pisałem o prywatyzacji, bo co nacjonalizacji nikogo nie przekona a do prywatyzacji jest szansa ;)

  6. Hm… to może by wymyśleć jakieś nowe słowo, a jak się ludzie będą pytać, to wyjasnic, ze to będzie co-op dla wszystkich i wszyscy z niego bedą czerpać zyski…

  7. ” i wszyscy z niego bedą czerpać zyski…”

    – Czy to żartobliwe nawiązanie do Milo z “Paragrafu 22” (on właśnie tak mawiał), czy faktycznie piszesz o prawdziwych co-op?

  8. @Andrzej B:

    Pisalam o prawdziwych co-op, Paragraf 22 czytalam na tyle dawno, ze zapomnialam juz nawet o postaci Milo…

    Chyba czas sobie odswiezyc ta ksiazke.

  9. Warto przeczytać podlinkowany PDF (ok. 80 stron), bo tytuł w Independencie o “prywatyzacji” i streszczenie są bardzo mylące. Wątpie, że Balcerowicz by się pod czymś takim podpisał, on reprezentuje inną szkołę ekonomiczną (neoliberalną, nie klasyczną ekonomię Lockego, do dwie inne szkoły). On pewnie chciałby kupno działek na Księżycu na zawsze, bezwarunkowo i bez stałych wpłat do funduszu zarządzającego. Artykuł skupia się na kupnie prawa do działki w z ograniczonymi prawami i stałą wpłatą do funduszu. Jest dyskutowana rekompensata dla wszystkich innych, którzy są wykluczeni z racji nieoposiadania zakupionej działki – na ziemskim przykładzie posiadacza pagórka, który swoim posiadaniem ogranicza wolność innych i wg Lockego musi to ograniczanie wolności innym kompensować. To jest kluczowy punkt, pod którym moim zdaniem neoliberał Balcerowicz by się nie podpisał. Jeśli fundusz zwracałby nadwyżki do budżetów państw, to mamy sytuację podobną do zarządzania gruntami w Singapurze.

  10. … aha, i w tym artykule jest mowa o “kupowaniu” działek na ograniczony czas, jako jeden z warunków funkcjonowania tego systemu.

    Oczywiście o ile potrzeba ograniczania dostępu do Księżyca przez wykup praw do działek to daleka przyszłość, to nie jestem pewien, czy orbity wokół Ziemi nie powinny podlegać opłatom do jakiegoś międzynarodowego funduszu już teraz – inaczej pozwolimy Muskowi zawalić przestrzeń wokół Ziemi setkami czy tysiącami minisatelitów do jego ineternetu i ją de facto zmonopolizować bez kompensowania “reszty ludzkości” za wykluczenie?

  11. @Piotr Wasik
    “inaczej pozwolimy Muskowi zawalić przestrzeń wokół Ziemi setkami czy tysiącami minisatelitów ”
    – Dziesiątkami tysięcy. Wzmiankowane w wikipedycznej stronie o efekcie Kesslera: https://en.wikipedia.org/wiki/Kessler_syndrome#Potential_trigger

  12. @Piotr

    Warto przeczytać podlinkowany PDF (ok. 80 stron), bo tytuł w Independencie o “prywatyzacji” i streszczenie są bardzo mylące. Wątpie, że Balcerowicz by się pod czymś takim podpisał

    Gdzie ktoś tu sugerowal, ze Balcerowicz by sie pod tym podpisal?
    A podlinkowanego PDFa czytac nie warto, to stek bredni.
    Przerazajace, ze w ogole ktos to bierze na powaznie, po tym, co pisał Smith, Marks, i setki ekonomistów przez ostatnie 150 lat.

  13. @futrzak, przecież ty napisałaś o Balcerowiczu w kontekście tego artykułu, tak, jakby ten artykuł był w jakiś sposób reprezentatywny dla jego myślenia.

    Ja przeczytałem tego PDFa i nie widzę w nim myślenia neoliberałów w stylu Balcerowicza, tylko myślenie ekonomistów ze szkoły klasycznej, w tym Smitha. Independent podsumował ten artykuł źle. Nie jest on o prywatyzacji Księżyca, tylko o tym, że jeśliby na Księżycu zrobiło się tłoczno, to dobrym rozwiązaniem byłoby założenie funduszu, który wydzierżawiałby działki w drodze aukcji na ograniczony czas i z ograniczonymi prawami dzierżawcy; pieniądze wpływające do tego funduszu miałby być wykorzystane w jakichś publicznych przedsięwzięciach, podane przykłady obejmują rozwój technologii kosmicznych.

    Na Księżycu łatwo o tłok, jeśli jakakolwiek działalność biznesowa miałaby tam sens, to najtaniej byłoby ją prowadzić w tych nielicznych miejscach, gdzie znajduje się w wiecznie zacienionych kraterach lód.

    W przeciwieństwie do klasyków, neoliberałowie nie widzą różnicy między kapitałem a zasobami naturalnymi (jak Księżyc, miejsce na orbicie wokółziemskiej i osławiony przez klasyka George’a grunt) i dlatego tak, jak sprzedaje się maszyny i technologię, sprzedaliby też działki na Księżycu na zawsze, bez jakichś większych zobowiązań nałożonych na nowego właściciela.

    Księżyc to “grunt”, z najcenniejszymi miejscami wyznaczonmi przez zasoby naturalne, z braku efektu miejskiej infrastruktury. Artykuł pisze wyraźnie, dlaczego grunt ma charakter szczególny, podobnie jak Locke, Smith, Ricardo, Marks i mój ulubiony George. Przynajmniej Locke, Smith i George argumentowali, że możesz posiadać grunt, ale musisz płacić rekomensatę wszystkim innym za to, że ich wykluczasz ze swojego gruntu.

    @Andrzej – tym gorzej, ale na sczęście są na niskich orbitach i same będą spadać po paru latach

  14. Aha, Intependent podsumował źle.

    Tymczasem autorka raportu powiedziala:

    According to the report’s author, researcher Rebecca Lowe, coming up with a “clear” and “morally justified” system for assigning and regulating property rights in space would “present vast benefits that go beyond financial rewards for people who would become owners”

    A szef tego, pozal sie boże “think tanku”:

    But Daniel Pryor, the think tank’s head of research, was sure that taking privatisation to the moon would help to improve living standards regardless.

    Tak, autorzy wygaduja kosmiczne bzdury, ale to Intependent winien. Jasne.

  15. Rebecca Lowe dyskutując w artykule “clear and morally justified property rights in space” przedstawia historyczny kontekst myślenia o “property rights” (prawach własności, zazwyczaj gruntu) i i ich usprawiedliwienia moralnego. Neoliberałowie wyłączyli dyskusję na temat moralności z ekonomii (dla nich ekonomia jest deskryptywna, nie preskryptywna i nie ma związku z etyką), więc samo podniesienie tego problemu oddziela autorkę od neoliberalizmu. Dyskusje o moralności są przedmiotem ekonomii klasycznej. Autorka dochodzi do konstrukcji systemu takiego, jak singapurski model zarządzania gruntami, który, jak się zgodziliśmy dawno temu, nie jest neoliberalny.

    Daniel Pryor nie wypowiada się w tym artykule. Natomiast zdanie “taking privatisation to the moon” nie tłumaczy się jako “prywatyzacja księżyca”, tylko “przeniesienie prywatyzacji na księżyc”. Bez przeczytania artykułu jedno znaczenie wydaje się bliskie drugiemu. Artykuł omawia, jak przenieść prywatną działalność na Księżyc, ale z wyłączeniem własności samego Księżyca, którego wartość komercyjna ma służyć celom publicznym. To rozróżnienie jest tak jasne, jak tylko może być – ale po przeczytaniu artykułu.

    Wolę komentować treść artykułu na podstawie zrozumienia treści artykułu (po jego przeczytaniu) niż na podstawie pojedynczych zdań wtórnie komentujących treść tego artykułu. Inaczej rygor intelektualny dyskusji jest na poziomie automatycznie generowanych podsumowań ze statystycznej analizy słów kluczowych, np. pojawi się parę razy “property rights”, to jakiś “deep learning” da wynik, że użycie języka sugeruje neoliberalizm, a neoliberalizm to “prawicowi ekonomiści”, nie? Myślę, że wielokrotnie przytaczany w artykule Locke nie słyszał o neoliberalizmie, nie te czasy. Świat staje się prostszy, jak zredukuje się go do jednego wymiaru: lewica – prawica, a tylko nawyk czytania komplikuje sprawy. Co więcej, paręnaście lat doświadczenia zawodowego z rynkami, kiedy zaczyna dostrzegać się omawiane przez autorów książek mechanizmy w praktyce, to komplikuje obraz jeszcze bardziej :)


  16. Natomiast zdanie “taking privatisation to the moon” nie tłumaczy się jako “prywatyzacja księżyca”, tylko “przeniesienie prywatyzacji na księżyc”. Bez przeczytania artykułu jedno znaczenie wydaje się bliskie drugiemu. Artykuł omawia, jak przenieść prywatną działalność na Księżyc, ale z wyłączeniem własności samego Księżyca, którego wartość komercyjna ma służyć celom publicznym.

    Cudownie. Tyle że Księżyc to nie druga Ziemia, ludzie na Księzycu zyc nie mogą, a “wycieczka” na Księżyc to nie jak wyjazd do Australii.
    Te całe rozważania są rownie wartosciowe, jak gdyby ktos chcial napisac 70 stronnicowy raport na temat zycia spolecznego idealnie kulistego człowieka zawieszonego w kosmicznej prózni.


    Co więcej, paręnaście lat doświadczenia zawodowego z rynkami, kiedy zaczyna dostrzegać się omawiane przez autorów książek mechanizmy

    Daj znac, jak juz nabierzesz doswiadczenia zawodowego z rynkami na Księzycu. Wtedy wrócimy do mądrści omawianych w tym raporcie.

  17. no dobra, pożyczam od ciebie taga “filozoficznie”:

    “Cudownie. Tyle że Księżyc to nie druga Ziemia, ludzie na Księzycu zyc nie mogą,” – przecież podkreśliłem, że ” potrzeba ograniczania dostępu do Księżyca przez wykup praw do działek to daleka przyszłość” – w tej chwili wartość komercyjna Księżyca jest zerowa, w przeciwieństwie do orbity wokół Ziemi, gdzie robi się tłoczno już teraz, bo satelity komunikacyjne, obserwacji pogody, lodowców, zalesienia są potrzebne.

    “jak juz nabierzesz doswiadczenia zawodowego z rynkami na Księzycu.” – przecież wiesz, co daje doświadczenie zawodowe. można tylko czytać o testowaniu oprogramowania albo czytać i robić to w praktyce przez lata. Różnicę znasz osobiście.

    A co do doświadczenia z rynków – ludzie są w stanie przeczytać w wiki definicję “economic rent”, ale z wielu dyskusji widzę, że nie ma to przełożenia na analizę obserwowanycw “żywym organizmie społeczeństwa” zjawisk. Bez doświadczenia zawodowego trudno też ocenić, które różnice między szkołami ekonomicznymi są istotne (między neoliberalizmem a szkołą klasyczną, dla której “rent” był kluczowy na przykład), a które, to dzielelnie włosa na czworo, albo które uproszczenia prowadzą do bredni, jak przysłowiowy kulisty człowiek w próżni, a które są pożyteczne bo, umożliwiają usunięcie zbędnych szczegółów. Zaryzykuję, że wielu wykształconych ludzi wie o “prawie dążenia do równowagi pomiędzy popytem i podażą”, ale pewnie byliby zaskoczeni, do jak małej liczby rynków w praktyce ma to zastosowanie. Ba, pewnie sami akademiccy ekonomiści byliby zaskoczeni. Ekonomia może nie być nauką, ale rynki się jak najbardziej – i skutecznie – modeluje (weź jakikolwiek system komputerowy maklera giełdowego). Dobrzy ekonomiści może nie byli naukowcami, ale byli bystrymi obserwatorami rzeczywistości, i potem z praktyki wiadomo, co działa, co działa tylko czasami, a co nie działa w ogóle.

    Ja z kolei mam wystarczająco wyobraźni ekonomicznej, żeby widzieć, że na Księżycu “rent” za działki powstałby jak najbardziej, bo różne miejscówki różnią się kosztem utrzymania tam bazy – nie tylko obecność lodu w niewielkiej liczbie miejsc dramatycznie obniża koszty, ale sprawę kompilkuje fakt, że lód znajduje się głównie w okolicach biegunów, więc z powodu geometrii orbit, koszty lotu są wyższe niż do strefy wokół równika Księżyca – dlatego z resztą misje Apollo były ograniczone do strefy niskich szerokości geograficznych.

    Z kolei na planetach typu Jowisz i Saturn rent nie powstanie, i mówię to autorytarnie, i nigdy nie będzie tam rynku kupowania działek/chmurek, bo to są miejsca bardzo jednorodne. Rent za grunt jest wyłącznie wynikiem różnej wartości działek względem siebie, nie bezwzględnej wartości całego dostępnego miejsca – i to znowu mówi moje doświadczenie. Tak samo jak i “rent” za miejsca w teatrze (umowny pierwszy rząd na balkonie najdroższy) jest wynikiem różnicy w komforcie oglądania przedstawienia z różnych miejsc. Nie wszystkie miejsca mogą być “w pierwszym rzędzie” w teatrze (niebudowanie kolejnych rzędów nie ma sensu, jak już się wybuduje teatr ze sceną). Na Jowiszu i Saturnie wszystkie miejsca są w pierwszym rzędzie.

    Po co miałby ktokolwiek robić coś na Księżycu, albo albo nurkować w atmosferze Saturna? Z jednego i z drugiego miejsca można pozyskiwać hel-3 do reaktorów jądrowych, ale nie jestem przekonany co do opłacalności tego kiedykolwiek. Energia to nie jest jakiś unikalny produkt, to commodity, który można pozyskiwać na wiele sposobów, więc nie stawiałbym na rozwój tej działalności w ogóle, ale kto wie? Może kiedyś ludzkość będzie chciała wystrzeliwać próbniki międzygwiezdne, a do tego potrzeba bardzo dużo skoncentrowanej energii. I wtedy może się okazać, że destylacja powietrza w latającym pojeździe na Saturnie jest łatwiejsza niż wyprażanie gruntu na Księżycu – ale to dygresje, naprawdę nie wiem.

    Więc po co powstał ten artykuł? A może dlatego: zastanówmy się, jak zaprojektowalibyśmy moralnie sprawiedliwy i efektywny system zarządzania działkami na Księżycu, gdzie możemy to zrobić od zera, nie obciążeni istniejącym regulacjami. Artykuł też wprost odrzuca system, który honoruje prawo własności “z dziada pradziada”, czyli “bo ja byłem tu pierwszy”. I dodaje, że z korzyścią dla całej ludzkości moglibyśmy taki sam system zastosować na Ziemi. Możesz traktować ten artykuł wyłącznie jako plan, jak zagospodarować Księżyc, albo jako eksperyment myślowy i pretekst to przemyślenia istniejących rozwiązań na Ziemi. Tu jest właśnie klucz do obiecanej poprawy warunków życia ludzi.


  18. Więc po co powstał ten artykuł? A może dlatego: zastanówmy się, jak zaprojektowalibyśmy moralnie sprawiedliwy i efektywny system zarządzania działkami na Księżycu, gdzie możemy to zrobić od zera,

    A moze zastanowmy sie, jak zmienic OBECNY SYSTEM EKONOMICZNY na ZIEMI tak, zeby był bardziej sprawiedliwy i zlikwidował wyzysk i nędzę, hę?
    Bo wiesz, ludzie zyją w nędzy TU I TERAZ NA ZIEMI A NIE NA KSIEZYCU.

  19. Oczywiście, taką sugestią kończy się ten artykuł, o czym napisałem w ostatnim paragrafie swojego komentarza. Tyle, że ja i autorka artykułu chcielibyśmy zaatakować jeden z problemów, problem gospodarki gruntowej, a ty – zmieniać cały system ekonomiczny, i tu się nie zgadzamy.

  20. …aha, i ja uważam, że możemy ten problem rozwiązać, jako jeden z nielicznych, wspólnymi głosami lewicy i pro-biznesowej prawicy, (ale nie neoliberałow). Artykuł de facto opisuje Land Value Tax na Księżycu.

    Za pomocą reformy podatkowej LVT lewica może zrealizować swoje cele likwidacji ubóstwa w bardzo dużym zakresie i podniesienia dochodów i poziomu życia nisko zarabiających i klasy średniej.

    Sama też wpadłaś na to, co LVT dałoby pro-biznesowej prawicy. Zauważyłaś, że firmy ziemi czy nieruchomości zazwyczaj nie mają, tylko wynajmują, więc nie zapłaciliby ani grosza LVT, a skorzystaliby na obniżce VATu. Przedstawiłaś to jako problem, ale ja to widzę jako szansę na współpracę.

    Obawa, którą kiedyś wyraziłaś, że zapłaciłaby za to “ubożejąca klasa średnia” jest bezpodstawna. Typowy przedstawiciel klasy średniej ma jednocześnie (1) dochód z pracy najemnej lub działalności gospodarczej i (2) korzyści z tytułu posiadania mieszkania. Korzyść (1) z dochodu z pracy jest dużo wyższa, z tego oni żyją, więc bilans obniżenia VATu (na wydatkach) i dochodowego z jednoczesnym opodatkowaniem (2) korzyści z mieszkania jest netto korzystny dla klasy średniej. Jeśli jednak ktoś ma wyższą korzyść z mieszkania niż z pracy najemnej lub swojej działalności gospodarczej, i straci na tej reformie, to sorry, to nie jest klasa średnia, tylko rentier, nawet jeśli niezbyt majętny. No i jest jeszcze ogromna klasa bogatych ludzi, nie tak bogatych jak Gates, którzy żyją wyłącznie z posiadania AirBnB, mieszkań, kamienic i gruntów miejskich na wynajem, ludzi zupełnie pasywnych gospodarczo z niemałymi dochodami, oni też straciliby na takiej reformie.

    Ja chciałbym zrealizować obydwa cele, lewicy i prawicy w tym zakresie, jestem zwolennikiem wyciągania z biedy, zwolennikiem biznesu, robotników i klasy średniej, więc możesz mnie nazywać “centrystą” :-)


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

Categories

%d bloggers like this: