Posted by: futrzak | 6 February 2019

Kupowanie od developera…

to zły pomysł. No chyba ze są kraje, gdzie to jest dobry pomysł, nie wiem.

W kazdym razie mam okazję oglądac case study na przykladzie znajomego, ktory przeprowadzil sie na Hawaje, kupił kompletna ruinę, teraz ją remontuje, wrzuca zdjęcia, a jak skonczy, wystawi na sprzedaz.

Ten, tego. Dom o klasycznej konstrukcji kalifornijskiej: drewniany szkielet, a reszta najtansze materialy. Stoi nie na fundamentach, ale na palach (bo teren czasami zalewa).
Poniewaz znajomy wrzucil zdjecia, to odezwalo sie sporo ludzi z komentarzami. Większosc radziła rozwalenie i zbudowanie od nowa. Sądząc po zdjęciach, mialoby sens i to duzy. Ale nie.

Zdecydował się remontować.

Belki konstrukcyjne miejscami wygląadaly na zupelnie przegnile/spróchniałe. Zostaly wymienione MIEJSCAMI.
Dach kompletnie dziurawy, zaczął od remontu dachu. Polozony nowy dwuspadowy z blachy falistej. Zero izolacji (na Hawajach słońce na prawdę napieprza, blacha falista się nagrzewa, wieczorem mamy cudowny piekarniczek), podwieszany sufit z najtanszego materialu (chyba pilśnia przykręcona do belek konstrukcyjnych), zeby ta blacha nie straszyła.
Podlogi nowe z najtanszego materialu. Sciany z cienkich desek, ktore byly zniszczone i zaplesniale (ze starą farbą ołowiową!!!) nie zostaly wymienione -zastąpione nowymi deskami tylko tam, gdzie byly dziury na wylot. Reszta obskrobana i pomalowana jakimś siuwaksem przeciwgrzybicznym, potem primerem i farbą.

Dom pewnie z parę lat postoi, a potem będzie zabawnie. Biedny nowy właściciel.

Ktoś się mnie kiedyś pytał, na co są te wszystkie building codes. No właśnie na to. Ta chałupa nie wydaje mi się, żeby przeszła w sposób pozytywny inspekcję – no w kazdym razie kalifornijskiej nie przeszłaby. Ale na Hawajach są inne building codes. Plus, dom bez inspekcji też sie sprzeda – wiadomo, po o wiele nizszej cenie, ale nadal. Jak się pozniej rozleci, to nie remontującego problem będzie przecież….

A teraz wyobraźcie sobie firmę developerską, która za bezcen skupuje takie ruiny w ilościach duzych. Za przyslowiowa złotówkę – np. na terenach, gdzie wczesniej byla ogromna powódz (tak bylo po huraganie Katrina na przyklad). Robi absolutne minimalne “odświeżenie” i sprzedaje za wiele więcej….


Responses

  1. Przy takich wpisach przypomina mi się opowieść gostka pracującego w dużej hurtowni budowlanej w PL, jak to developerzy biją się o wadliwe towary (dachówka nie trzymająca standardów, kiepska farba itd.). Podobno te materiały, zamiast iść do utylizacji, idą za pół ceny na duże budowy.

  2. @Nikt: patrz pan, zupełnie jak z wołowiną :)

  3. A mnie sie przypominaja narzekania na jakosc bloków budowanych za komuny. Fakt, w najgorszych czasach (stanu wojennego i zaraz po) byla to jakosc koszmarna… ale z drugiej strony cala reszta jakos stoi, katastrof budowlanych nie ma…

  4. Generalnie mniej więcej da sie pewne rzeczy sprawdzić, ale tak jest – deeloper robi po taniości, co gorsza dotyczy tez nowych budynków, które niby spełniają normy.
    Jak dla mnie taki sam problem jest z kupnem uzywanyc aut – właśnie swoje stare sprzedałam handlarzowi – mam nadzieję, że nowy własciciel podjedzie z nim do mechanika (i nie da się nabrac jak ja).


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

Categories

%d bloggers like this: