Wiadomosc dobra jest taka, ze wczoraj przyszedl “appraisal guy” z banku oceniac moja nieruchomosc.
Znaczy sie, pieprzone cholerne banki wreszcie DOTARLY do moich ofert i je zaczely rozpatrywac. Lepiej pozno niz wcale, prawda?
Wiadomosc zla jest taka, ze facio wpadl i wypadl. Zajelo mu 3 minuty zrobic zdjecia i tyle go widzieli. To ma byc appraisal???
No cos kurna nie halo.
Ale moze ja sie nie znam. Moze praca osoby, ktorej zawod jest “appraisal” czyli, z grubsza tlumaczac na polski, wycena – moze taka osoba wcale nie musi za bardzo patrzec jakiej jakosci jest nieruchomosc czy inne rzeczy?
PS: koniec kryzysu oficjalnie odtrabiony ale co z tego, skoro ok. 55% procent pozyczek na komercyjnym rynku nieruchomosci jest niesplacane? W przyszlym roku to sie dopiero rypnie i bedzie, oj bedzie koniec recesji jak sie patrzy, ta….





