Ta…
Wspolpraca z duena definitywnie popsula sie po podpisaniu kontraktu polrocznego, chociaz wczesniej byly pierwsze negatywne skowronki.
Najpierw Internet. Perypetie poczatkowe opisywalam. Przez jakis czas bylo ok, potem wprowadzili sie nowi sublokatorzy (wiszacy ehm na tym samym laczu, a raczej na naszym prywatnym Wi-Fi poniewaz albowiem kabelek se sami kupilismy i pociagnelismy takoz samo jak i routerek). No i zaczelo sie psuc lacze. Zrazu niesmialo, powoli, w koncu po tygodniu nabierajac tempa: 5-10 minut polaczenie jest, potem sie zrywa, nie ma przez godzine-dwie, znow pojawia sie na te pare minut.. i tak w kolko.
Wlascicielka z wielce niewinna mina odparla, ze tutaj jest numer do obslugi klienta firmy Speedy (nie polecam absolutnie nikomu), tu numer rachunku klienta i prosze sobie dzwonic, bo ona sie na tym nie zna i w ogole nic nie wie.
Zonk numer jeden, bo nie takie sa zasady wynajmu dla turystow ale…
Posprawdzalam tu i owdzie i zauwazylam, ze (opierajac sie na pingu, traceroute i takich tam archaicznych narzedziach) pakiety sa zjadane na pierwszym i drugim adresie IP u providera. Co ciekawe, ping dzialal nawet wtedy, gdy polaczenie sie zrywalo, ale z drugiej strony to nie dziwne, bo to jednak protokol ICMP…
Dodzwonic jednak do providera nie udalo nam sie (to bylo juz po podpisaniu umowy polrocznej najmu) – na poczatku, aby dalej przejsc przez automatyczny system telefoniczny trzeba podac numer klienta a ten… coz, okazal sie invalid. Duena albo celowo podala zly albo sie pomylila, albo chlop pomylil sie zapisujac na kartce. Na emaila z prosba o podanie prawidlowego ehm nie odpowiedziala…
No ale nic, bo jakies 3 dni potem siec dzialala normalnie, wiec nam przeszlo. Ale potem coz… piatek wieczor i coz ah coz widze? Sieci nie ma, a w przegladarce wyswietla mi sie komunikat o jakze cudnej tresci:
“termin platnosci factury uplynal w zwiazku z czym serwis zostal zablokowany. Dodatkowe 3 polaczenia po 20 minut na sprawdzenie konta zostaly wykorzystane”.
BAJ!
Zalala mnie krew. Przypominam, umowa byla taka: placimy w chuj pieniedzy, w to jest wliczone wszystko oprocz pradu i gazu (co i tak jest odstepstwem od umowy najmu para turistas). Przy nastepnej umowie duena doliczyla sobie jeszcze…podatek oraz wode. Czyli ku* glupia miala smierdzacy obowiazek zaplacic abonament za Internet, tak?
Nic to. Dzwoni chlop w sobote. Komorka wylaczona, telefon domowy nie odpowiada. I tak przez caly dzien. Wkurw doszedl do sciany, wiec zadzwonil na komorke jej corki. Uprzejmie wyjasnil sytuacje, powiedzial ze odlaczono Internet bo rachunek nie zaplacony, a dzwoni do niej, bo matka nie odbiera zadnego telefonu. Corka sie zdziwila i… ZAPYTALA matke. Matka zdziwiona wielce, ze nie wie o co chodzi i w ogole, bo ona ma direct deposit z konta i jak to nie zaplacone, ze to napewno pomylka…ale ona wyjasni wszystko, ale zanim zadzwoni do firmy to chcialaby wiedziec, czy dalej chcemy ta sama firme jako dostawce czy moze nowa?
Pokazuje chlopu na migi, ze nowa bo ta do dupy, ale na szczescie cos go tknelo i pyta sie, czy ta nowa firma bedzie na takich samych zasadach platnosci jak dotychczasowa tj. jedno lacze na caly budynek i placi ona? Na co zapadla cisza poczem duena odpowiedziala ze w takim razie to zostajemy przy starej firmie…
O zesz ty ku* sknero j* kombinatorko! Nie wiem, czy ten niezaplacony rachunek to efekt jej dzialania celowego, czy tez nie miala wtedy pieniedzy na koncie, czy tez pomylka ksiegowosci firmy od Internetu. Ale TO bylo juz najwyrazniej celowe. Chciala cwana dupa zaproponowac nam nowa firme providerska ale juz za nasze pieniadze….
Podobnie bylo pare tygodni wczesniej z kablowka. Raptem dnia ktoregos pyk – nie ma nic. Dzwonimy. Oh no ta kablowka to ona nic nie wie, to nasz poprzedni lokator sobie z tym z dolu na wlasny rachunek zalatwili, widac teraz odcieli wiec nie ma. No jak chcemy to sobie mozemy dzwonic do firmy i zrobic umowe na wlasne nazwisko…
To jednakze nas jeszcze nie ruszylo, bo telewizji w zasadzie nie ogladamy, ale juz brak Internetu bije nas w dupe potwornie, bo ja pracowac nie moge.
Czary goryczy dopelnila ulewa z soboty na niedziele. Juz przy pierwszej ulewie wiadomo bylo, ze spierdolona jest rynna, bo z niej sie lalo z jak rozprutego wora. To bylo 2 miesiace temu, potem przyszedl maz wlascicielki i “naprawil”. No naprawil tak, ze DALEJ sie lalo, ale ze w jednym miejscu, to podstawilismy wiaderko i dali znac ze DALEJ sie leje.
Wczoraj jednak deszcz dal do pieca mocarnie. I co? No nic. Budzimy sie o 5 rano a tu woda leje sie z sufitu w zylionie miejsc, scieka po lampach, po klimie, wali przy framudze jednych i drugich drzwi.. wody w salunie i kuchni na ladnych pare centymetrow. A co, jakby nas w tym czasie nie bylo???
Samo ogarniecie sytuacji tj. jazda na mopie, szmatach i podstawianie wiaderek zajelo dobre poltorej godziny. Panele podlogowe rozmiekly i wykrzywily sie – zreszta wczesniej juz bylo widac na nich slady wody, podobnie jak na suficie…
Chlop zachowal przytomnosc umyslu i kazal wziac aparat w reke i robic zdjecia zalania. Bo jakos tak przyszlo nam do glowy, ze ta ku* moze nam nie chciec oddac kaucji (a to rownowartosc miesiecznego wynajmu) pod pretekstem ze MY zniszczylismy jej podloge!
Update:
rozmawialismy wlasnie z nasza sasiadka z dolu. Jest z Kolumbii i nie bardzo sie orientuje jak tutaj dzialaja owe umowy ALE. Dostala taka sama propozycje od dueni odnosnie “rozwiazania problemu Internetu”. Co wiecej. Nie maja biedacy (z mezem) cieplej wody. Oraz – rzecz jasna – wczoraj jak zalalo nas, to zalalo ich. Normalne – pare centymetrow wody na podlodze, nie ma bata. Pokazalismy jej zalany sufit i sciany, wypaczone panele. Propozycja do niej skierowana byla taka sama: inna firma, placicie sami ze swojej kieszeni. W domysle: nadwyzke kasuje ja, a za wynajem placicie tyle samo.
Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Narazie nawet nowego locum poszukac nie mozemy, bo przeciez INTERNET odciety. Notke pisze off-line, jak ja wywiesze, to znaczy ze ja wyslalam z locutorio (lokalna forma internet cafe czyli miejsca z dostepem do Internetu platnym na godzine).
Update 2:
dzis rano Internet jest, niestety taki sam jak poprzednio czyli kilka minut dziala, potem przez godzine or so nic, i znowu.
Zastanawiam sie, czy sa tutaj duze firmy od wynajmu i jak one traktuja klientow – bo zaczynam miec sczerze dosyc falszywego cwaniaczenia na wszystkim…
Najnowsze komentarze