Napisane przez: futrzak | 20 lutego 2019

A tymczasem w Montevideo…

Odczyt live z webcam z centrum Montevideo. Godzina 17.30
Temperatura 43.1 st C
Nie mam klimy w domu….(a pracuję z domu).

Napisane przez: futrzak | 19 lutego 2019

Bo każdy może byc programistą!

Nie mogę. Gdzie nie spojrzę, atakują mnie kursy programowania. Bootcamp! Online! Dzis widzialam nawet reklamę z CNN: „Learn basic coding with this beginner-friendly course bundle”.

Nie mam nic przeciwko uczeniu sie nowych rzeczy. Nie mam nic przeciwko przekwalifikowaniu sie na inny zawód ale… te oferty i kursy robią ludziom wodę z mózgu. Niektóre zawody nie dadzą się opędzić kilkumiesięcznym kursem. Lekarz, architekt, inzynier dróg i mostów, biotechnolog, inzynier materiałowy….
Większość zawodow inżynierskich nie da opedzić sie kilkumiesięcznym kursem praktycznym. Wymagają owe zawody raz, ze solidnego przygotowania teoretycznego (matematyka, fizyka, chemia kłaniają się), a dwa: praktycznego. I praktyki, praktyki praktyki…

Takimże samym zawodem jest software engineer, potocznie zwany programistą.

Tak, programowanie polega na poznaniu „tajników” formalnego języka używanego do „przemawiania do komputera” (chrystepanie jak to piszę, to ąz mnie skręca…). Ale typowy bootcamp (czyli taki intensywny kurs co trwa od tygodni do miesięcy) wygląda tak: podstawy podstawowych konstrukcji w jakims wybranym języku np. java, python, javascript, na przykladzie najczęściej jakiejś aplikacji web. Czyli:
Baza danych (relacyjna), serwer web, jakies frameworki od frontendu, których w pytę potworną (angular, react, potem w pytkę bibliotek na przyklad do testowania, to sro tralala, coffee script, you name it).
I już.
To jest projekt, ktory ludzie muszą zrobić, zeby zakończyc kurs i zdobyc certyfikat. I robia i konczą. Co to znaczy? To znaczy, ze jak skonczą, to są w stanie zrobić inny projekt z takimi samymi wymaganiami: w tym samym języku, w tym samym frameworku, na tej samej platformie, pod warunkiem, ze im ktos tą platformę postawi, skonfiguruje i będzie dbał, zeby sie nie wypierdzieliła, a jak sie wypierdzieli, to ją podniesie i poprawi. Ci ludzie nie wiedzą nic o takich rzeczach jak co to jest TCP/IP, UDP, co to jest architektura klient-serwer, jak działaja podstawowe serwisy Internetu (DNS, NTP, SMTP, itp.). Ci ludzie nie wiedzą, co to jest kernel, co to jest OS, gdzie szukać przyczyn tego, ze ich program nie działa; nie potrafia zdebugowac ich wlasnego kodu, nie potrafia zdiagnozowac walącego sie hardware w ich własnym komputerze. Nie wiedzą, co to są struktury danych, po co to w ogole jest im potrzebne. Bardzo często nie ogarniają też podstaw logiki mających zastosowanie w programowaniu czyli: co to jest koniunkcja, alternatywa, implikacja (operatory logiczne), co to są funkcje, if-else, i tak dalej. Arrays. Jak linkować biblioteki. Jaka jest róznica miedzy jezykami obiektowymi i sekwencyjnymi (nie, nie idzmy w tą stronę…)…

To jest tona wiedzy, praktyki i wiedzy i wszystkiego. Ale oni wychodzą z takiego bootcamp przekonani, ze świat nalezy do nich, programowanie jest łatwe i w ogole o co chodzi takim ludziom jak ja, oraz innym developerom? Zapłacili, nauczyli się, dostali certyfikat, więc proszę sie odpindolić.

A potem przychodzi następna warstwa komplikacji: współczesny soft to jest praca zespołowa. Tak, są jezyki obiektowe, tak, jest automatyczne generowanie data dictionaries i generalnie świat dzisiejszy w informie to nie to, co 2 dekady temu. Ale nadal to grupa. Nadal korzystasz z jakiegoś version control (dzis to pewnie będzie GitHub), nadal twój kod musi być czytelny, nadal zorganizowany tak, zeby inni byli w stanie sie wdrozyc w krótkim czasie. Nadal trzeba komentowac sensownie to co robisz, nadal twój pull request musi byc zaakceptowany. Niektore firmy to – fiu fiu – mająa nawet wymagania, zeby kod był modularny i testowalny!

Czy tego uczą na bootcamps? Nie. Czy uczą komunikacji z resztą zespołu oraz ludzmi ze strony biznesowej, jak product managers? Nie. Tego wszystkiego nie uczą nawet na studiach z computer science – te rzeczy nabywa sie „w praniu”. Ludzie po CS przynajmniej są zmuszeni zapoznać sie (lepiej bądz gorzej) z teorią z tej dzialki i wiedzą, jak ona jest rozległa. Muszą zrobic ileś-tam projektów programistycznych na zaliczenie – ale tez bycia programistą uczą sie od dupogodzin wysiedzianych i wlasnych błędów, ktore sami poprawili we własnym kodzie.

A co daje papirek z bootcamp? Papirek. I przekonanie, ze teraz juz moga isc, zawojować świat, rządać zyliona papierków za ten papierek i czuć się królami swiata… eh.

PS:
dzisiejszy wpis sponsoruje niezindentyfikowany ktos, kto sp** wysyłanie emaili w produkcji, wpisując bezmyślną rule na serwerze auth0. Oby dostał staczki i rozwalił kibel…

Napisane przez: futrzak | 18 lutego 2019

Jak kobiety są traktowane na porodówkach

Fatalnie – to odpowiedz w skrócie. I niestety nie dotyczy to tylko Polski.

Oto okazuje sie, ze „popularne” zalecenia, typu „przyj!!!” mozna sobie w pióro wsadzić, prowadzą bowiem do zwiększonej ilości pęknięć i uszkodzeń pochwy i innych problemow, ktore rzutują na cale dalsze życie kobiet i często powaznie utrudniaja wspolzycie. Doświadcza ich dziewięc na dziesięc rodzących w szpitalach.

Skąd wiadomo, że zaprzestanie tych praktyk poprawia stan rodzących i zmniejsza ilość uszkodzeń ich ciała?
Z praktyki.

Kobiety nie powinny leżeć na płasko na łóżku ginekologicznym oraz NIE POWINNY przeć, ani też nie nalezy kobiety z porodem poganiac, byle szybciej, jak tylko główka dziecka sie pokaze.

W podlikowanym artykule jest mowa o tym, ze w szpitalu w Kent (UK) wprowadzono pilotowy program, polegajacy na tym, ze przestano kobiety zmuszać do leżenia na plecach oraz do parcia. TYLKO TO i nic więce pozwoliło na zredukowanie ilości poważnych uszkodzeń pochwy (i okolic) o… 85%!!!

Wyniki tego programu opublikowano w European Journal Of Obstetrics and Gynecology oraz są plany wprowadzenia tegoż na skalę kraju.
Biorąc pod uwagę, ze data publikacji to 2016 rok, należaloby sie spodziewac, że po 3 latach nigdzie już na terenie UE nie zmusza się kobiet do tych idiotycznych praktyk.
Niestety, tak nie jest.

Ot jeszcze jeden aspekt kompletnego olewania praw kobiet.

PS:
Wg artykułu w szpitalach w UK rodzenie w pozycji stojącej lub kucznej bylo powszechną praktyką az do lat 50-tych. Ciekawe, co stało się poźniej, ze zaczęto rodzące zmuszać do lezenia?

PS2:
Powyzsze okrutne praktyki w polączeniu z problemami z dostaniem znieczulenia zewnątrzoponowego oraz nacinaniem krocza w Polsce prowadzą do lawinowego wzrostu porodów przez cięcie cesarskie na życzenie. Czy ktos sie temu dziwi? Bo ja ani troche.

Napisane przez: futrzak | 16 lutego 2019

Tak zwany rynek pracownika….

…w Polsce podsumował Remigiusz Okraska:

Lubię poczytać o „rynku pracownika” i że „trudno teraz znaleźć ludzi do roboty”, od kilku miesięcy zdarza mi się spotykać takie wywody nawet w okolicach (centro)lewicy, że no wiecie, problem sam się rozwiązał, jest już dużo lepiej. A później czytam na lokalnym forum internetowym jak ludzie wymieniają się uwagami o okolicznych firmach i gdzie pracować, a gdzie nie warto. W większości nadal nie warto, są to długie litanie skarg i demaskacji (1200 na rękę, 10-12 godzin zamiast ośmiu bez płatnych nadgodzin, wzywanie do pracy, choć miało się mieć wolne itd.). Ale nie tylko narzekanie. Za dobre, polecane mężczyznom miejsce pracy, robi średniej wielkości odlewnia. Bo nie ma strasznego wyzysku, przełożeni nie są totalnymi łajdakami, a poza tym jak się postarasz, to wyciągniesz miesięcznie „nawet” 2100 na rękę. To jest ten rynek pracownika i przebrzmiały temat wyzysku na polskiej prowincji.

Napisane przez: futrzak | 14 lutego 2019

Najemcy w UK będą mogli podać do sądu…

… właścicieli wynajmowanych mieszkań, jeśli mieszkania te nie spełniają wymaganych standardów

Jakich standardów? Nic szczególnego, ot żeby nie było grzyba/pleśni, zeby kanalizacja i instalacje wodne działaly jak trzeba, zeby dach nie przeciekal, zeby ogrzewanie działalo, instalacja elektryczna byla w porzadku – takie tam.

Muszę przyznac, ze news ten wprawil mnie w oslupienie. Okazuje sie bowiem, ze ok. 2.5 miliona ludzi w UK mieszka w warunkach „not fit for human habitation”. Gdyby to bylo w ktoryms z krajów trzeciego świata – wiadomo. Normalne. W takich krajach państwo jest słabe lub w ogole nie zajmuje sie dziedziną budownictwa/wynajmu, więc ten sektor podlega regułom „wolnorynkowym” czyli własciciel nic nie musi, za to wynajmujacy jak nie zaplaci calosci calości sumy do konca kontraktu, to ma sprawę w sądzie i karę.
A tu proszę, to samo w UK.

Jak do tego doszlo? Otoż w epoce taczeryzmu w 1985 roku zmieniono prawo. Odtąd to lokalne władze mialy byc odpowiedzialne za weryfikcję warunków lokali do najmu. Tyle, że równoczesnie z tymże nowym prawem obcięto i to poważnie, finansowanie lokalnym gminom. Nie było więc pieniędzy na inspekcje i sprawdzanie, czy kazdy lokal ma wystarczajace standardy do wynajmu. Sytuacje szybko wykorzystali zachłanni landlordowie, podpisując dlugoterminowe umowy najmu, a potem odmawiajac podstawowych napraw.

Nie znam się na prawie obowiązującym w UK, nie wiem czemu w powyższej sytuacji najemcy nie mogli dochodzic swoich praw w sądach. A może mogli, tylko przekraczalo to ich mozliwosci i koszty, tak jak w USA?

Dość, ze organizacja Shelter przez dlugi czas lobbowała w celu zmiany starego prawa i wreszcie się im udalo. Homes (Fitness for Human Habitation) Act 2018 wchodzi w życie w marcu i cóż… oby zmienil, chociaz troche na lepsze, sytuację na rynku wynajmu….

Napisane przez: futrzak | 13 lutego 2019

Trump przegrywa bitwę na tweety…

Trump najpierw skrytykowal Green New Deal, sygnowany przez Alexandrę Ocaio-Cortez, jako „kiepsko ocenione wypracowanie ze szkoły”.

AOC odpowiedziala krótko: „oh, człowiek, który nie jest nawet w stanie czytać skrótów raportów, pisanych całymi zdaniami, krytykuje uchwałę kongresu.”
AOC odniosła się w ten sposob do cytatu z Washington Post, mówiącego o tym, ze Trump odmówil codziennego zapoznawania sie na pismie z raportami (briefings) sluzb specjalnych – polecil, aby mu je czytano…

zrodlo

Napisane przez: futrzak | 12 lutego 2019

Coaching

…czyli branża, która za twoje wlasne pieniądze robi z ciebie szczura wyścigowego, biegającego w kieracie kapitalizmu, a ty juz cieszysz się na nadchodzące wakacje na emeryturze…

Napisane przez: futrzak | 11 lutego 2019

Skapywanie czyli oszukiwanie

Kolejny dowód na to, że ekonomia skapywania (trickle-down) nie działa.

Ostatniego roku największe banki w USA „zaoszczędziły” 21 miliardów dolarów dzięki ustawie podatkowej Trumpa.
Czy użyły tych pieniędzy na kredytowanie biznesu? Nie. Zwolnili ponad 4 tysiące osób oraz ograniczyli wydawanie nowych pożyczek. Wszystko to razem wygenerowało ok. 120 miliardów dolarów zysku, który został rozdany radom nadzorczym i inwestorom w postaci „bonusów”…

zródlo

Napisane przez: futrzak | 9 lutego 2019

Dochód podstawowy

Dwuletni eksperyment z dochodem podstawowym w Finlandii właśnie się zakonczył.
Wzięło w nim udział 2 tysiące bezrobotnych (wybranych na drodze losowania). Liczba tych, którzy znalezli pracę, była prawie taka sama, jak w grupie kontrolnej (dodajmy, ze bezrobotni w Finlandii otrzymuja zasilek), natomiast zdecydowanie wzrosło poczucie szczęśliwosci i stan zdrowia uczestników…
Każdy z nich otrzymywał miesięcznie 560 euro.

Kolezanka, która mieszka w Finlandii mówi, że niedawno przegłosowano „pakiet aktywizacyjny”, który polega na obcinaniu zasiłku o ile nie uczestniczy się w kursach, które nie uwzględniają np. że ktoś ma wyższe wykształcenie i umie napisać CV i o ile nie odwiedza się regularnie UP.
Pakiet skopiowano żywcem z rozwiązania duńskiego, zapominając że Duńczycy mają mniejszy i gęściej zaludniony kraj.

zrodlo.

Napisane przez: futrzak | 8 lutego 2019

Wyborcy Trumpa budzą się….

…albowiem nadszedł czas płacenia podatków! I nagle oh co za niespodzianka, muszą placić więcej, podczas kiedy najbogatsi, jak Waltons i DeVos, dostali po kilkaset milionów bonusów…

Cóż za przyjemnosc patrzeć, jak teraz wkurzeni dają upust swojej złości i naiwności na Twitterze…

Oczywiście nikt z nich nie chciał sluchać progresywistów ani nawet centrowych demokratów, którzy po zanalizowaniu „reformy” podatkowej Trumpa i GOP dokładnie mówili, że tak to wyglądać będzie. Teraz to niekumate w matematykę stado moronów płaci po kilka-kilkanaście tysięcy więcej, niz w poprzednich latach, bo im większość deductions znikła.

Głosowali na Trumpa bo uwierzyli, że przywróci on inwestycje w przemysł, dobrze płatne prace w nim… tymczasem przemysł się zamyka (bye, GM! ), dobrze płatnych prac nie ma, podatki trzeba wyzsze płacić.

Make America Great Again – dla bogatych, of course. I bogaci maja!

Napisane przez: futrzak | 7 lutego 2019

Seksualne wykorzystywanie zakonnic

Wreszcie oficjalnie papież Franciszek przyznał, że miało miejsce.

Cały artykul warto przeczytac, ja jednak zwrócę uwagę na:

When a sister becomes pregnant, the priest insists that she have an abortion,’’ a report noted. ‘‘The sister is usually dismissed from her congregation while the priest is often only moved to another parish — or sent for studies

Ten fragment pokazuje całą hipokryzję kościoła katolickiego. Buhuuuuu łojaaaaaa aborcja, grzech straszliwy, trzeba zmusić wszystkie kobiety do rodzenia!

A co się dzieje, jeśli dawcą spermy jest ksiądz, a kobietą zakonnica? Otóż wtedy nagle aborcja cacy, można zakonnice do niej zmuszać, oraz wyrzucać z kongregacji, bo jak one śmiały! A księdzu-gwałcicielowi coś sie dzieje? Nie. Jest chroniony, dokładnie tak samo, jak w wypadku księdza-pedofila.

Od strony moralnej to jest ostatnie dno.

zrodlo

Napisane przez: futrzak | 6 lutego 2019

Kupowanie od developera…

to zły pomysł. No chyba ze są kraje, gdzie to jest dobry pomysł, nie wiem.

W kazdym razie mam okazję oglądac case study na przykladzie znajomego, ktory przeprowadzil sie na Hawaje, kupił kompletna ruinę, teraz ją remontuje, wrzuca zdjęcia, a jak skonczy, wystawi na sprzedaz.

Ten, tego. Dom o klasycznej konstrukcji kalifornijskiej: drewniany szkielet, a reszta najtansze materialy. Stoi nie na fundamentach, ale na palach (bo teren czasami zalewa).
Poniewaz znajomy wrzucil zdjecia, to odezwalo sie sporo ludzi z komentarzami. Większosc radziła rozwalenie i zbudowanie od nowa. Sądząc po zdjęciach, mialoby sens i to duzy. Ale nie.

Zdecydował się remontować.

Belki konstrukcyjne miejscami wygląadaly na zupelnie przegnile/spróchniałe. Zostaly wymienione MIEJSCAMI.
Dach kompletnie dziurawy, zaczął od remontu dachu. Polozony nowy dwuspadowy z blachy falistej. Zero izolacji (na Hawajach słońce na prawdę napieprza, blacha falista się nagrzewa, wieczorem mamy cudowny piekarniczek), podwieszany sufit z najtanszego materialu (chyba pilśnia przykręcona do belek konstrukcyjnych), zeby ta blacha nie straszyła.
Podlogi nowe z najtanszego materialu. Sciany z cienkich desek, ktore byly zniszczone i zaplesniale (ze starą farbą ołowiową!!!) nie zostaly wymienione -zastąpione nowymi deskami tylko tam, gdzie byly dziury na wylot. Reszta obskrobana i pomalowana jakimś siuwaksem przeciwgrzybicznym, potem primerem i farbą.

Dom pewnie z parę lat postoi, a potem będzie zabawnie. Biedny nowy właściciel.

Ktoś się mnie kiedyś pytał, na co są te wszystkie building codes. No właśnie na to. Ta chałupa nie wydaje mi się, żeby przeszła w sposób pozytywny inspekcję – no w kazdym razie kalifornijskiej nie przeszłaby. Ale na Hawajach są inne building codes. Plus, dom bez inspekcji też sie sprzeda – wiadomo, po o wiele nizszej cenie, ale nadal. Jak się pozniej rozleci, to nie remontującego problem będzie przecież….

A teraz wyobraźcie sobie firmę developerską, która za bezcen skupuje takie ruiny w ilościach duzych. Za przyslowiowa złotówkę – np. na terenach, gdzie wczesniej byla ogromna powódz (tak bylo po huraganie Katrina na przyklad). Robi absolutne minimalne „odświeżenie” i sprzedaje za wiele więcej….

Napisane przez: futrzak | 5 lutego 2019

A tymczasem w Urugwaju…

Chłop takie przytaszczył ze spożywczaka obok. Jeszcze nie próbowałam :)

Jest kilka powodów.

Po pierwsze:
Podatki muszą płacić wszyscy i to pod karą. Wg neoliberałów to rozbój! Oni uwazają, że powinni być ponad prawem.

Po drugie:
Dobroczynność to co innego. Masz dobry dzień, to płacisz, masz focha na ludzkość, to możesz pokazać fakulca i wysłać ich do diabła.

Po trzecie:
Kiedy już zapłacisz, możesz chodzić w glorii dobroczyńcy. To poprawia samopoczucie.

Po czwarte:
To ty decydujesz komu i ile dać. To daje władzę na biednymi.

Po piąte:
Jak już dasz, to masz jeszcze moralne prawo decydować o tym, na co obdarowanemu wolno wydać pieniądze, a na co nie.

A uczciwe płacenie podatków i wspólne decydowanie przez społeczenstwo, na co zostaną wydane, nie idzie w parze z podziałem spoleczenstwa na kastę bogatych i kastę biednych. Sensownie ustawiony system podatkowy powoduje wyrównywanie dystrybucji PKB, a rządzącym neoliberałom nie o to chodzi. Im potrzebni są biedni, bo to oni swoją niewolniczą pracą wypracowują zyski….

Napisane przez: futrzak | 1 lutego 2019

Neolibskie mity a rzeczywistość

Zapewne część z was pamięta Cejrowskiego, prawda? Jego działalność polityczna to jedno, ale na ogól większość Polaków lubi jego programy podróżnicze no i lubi czytać książki.

Na spotkaniach autorskich często padało pytanie o to, skąd wziął pieniądze na swoje podróże. Niezmiennie odpowiadał (i w którejś z książek też napisał) że aby sfinansować pierwszą podróż do Ameryki Południowej to wyprzedał się, m. in. sprzedał lodówkę.
Tekst ze sprzedażą lodówki stał się na tyle nośny, że od tamtej pory często był powtarzany przez neoliberałów jako argument w dyskusji na temat „realizowania marzeń” i „zakładania swojego biznesu”. Jak ktoś pytał, skąd wziąć pieniądze na podroze albo na sfinansowanie rewolucyjnego biznesu, padała odpowiedz o sprzedaży tej nieszczęsnej lodówki. I że nawet Cejrowski tak zaczynał…..

A jak było na prawdę? Otóż Cejrowski, żeby sfinansować swoje podróże (przynajmniej na początku) wcale nie musial sie wyprzedawać, bo ojciec dawał mu kasę. Kim był ojciec?

Stanisław Cejrowski z żoną przeprowadził się z Elbląga do Warszawy, gdzie przez lata kierował Agencją Koncertową Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego. Był menadżerem m.in. Czesława Niemena i grupy No To Co […]
Przez dziesięć lat był menedżerem swojego syna, Wojciecha Cejrowskiego (program telewizyjny „WC Kwadrans”), zaś w latach 1995–1997 organizatorem „Ciemnogrodów” – głośnych zlotów w Osieku.

I żeby jeszcze tym wszystkim neolibskim zwolennikom wolnego rynku i self-made-manów chciało się sprawdzać fakty, zanim zaczną znów pieprzyć o lodówkach, ale nie….jeśli rzeczywistość nie zgadza się z mitami, tym gorzej dla rzeczywistości!

Napisane przez: futrzak | 31 stycznia 2019

Biologiczna bzdura roku 2019

Przypadła nagroda owa w udziale tym razem Polce, osobie co skończyła studia medyczne, pracowała jako lekarz oraz była premierem rządu III RP.
Oddajmy głos tej pani!

Przypomnę strasznie dawne czasy. To jest wtedy, kiedy jeszcze dinozaury byly, a ludzie nie mieli żadnych strzelb, nie mieli żadnej broni nowoczesnej, która pozwolilaby ich zabić. Wie pani, co robili? Rzucali kamieniami!

Dziennikarka przeprowadzająca wywiad zwróciła uwagę, że może raczej chodzi jej o mamuty, ale była premier wcale się nie poprawiła….

źródło, minuta 14.35

Napisane przez: futrzak | 30 stycznia 2019

Za kazdym razem, kiedy wrzucam na fejsie jakiś tekst albo news z dziejów rasizmu w USA, objawiają się polscy rasiści, służący „niezbitymi faktami”.
Na przykład: niezbitym faktem jest wysoka przestępczośc wśród czarnych w USA – wyzsza niz wśród białych – więc to uzasadnione, ze policja obawia się o swoje życie i strzela do nieuzbrojonych czarnych. Bo przeciez skąd policjanci mieli wiedzieć, ze czarny nie ma broni i skąd mieli wiedziec, jakie były jego zamiary.

Nie wiedzieć jednak czemu gdy technikę „niezbitych faktów” zastosujemy do populacji polskich mężczyzn, polscy mężczyźni od razu rzucają się w oburzeniu.
No bo tak: zgodnie z ich rasistowską logiką, kiedy policją przyjeżdza na wezwanie do pobicia i przemocy domowej, powinna od razu od wejścia strzelac do doroslych osobników płci męskiej. Dlaczego? Bo niezbitym faktem jest, ze sprawcami przemocy domowej w Polsce są w ponad 80% dorośli biali mężczyzni. Skąd taki policjant ma wiedzieć, jakie są zamiary takiego osobnika i czy nie jest uzbrojony?

Niestety, tu następuje oburzenie i zarzucanie mi, że jestem głupia kretynką, nic nie rozumiem i tak dalej.
Czasami leci też potok bluzgów.
Serio ktoś będzie mi sugerował, że z takimi osobami trzeba rozmawiać, prowadzić dialog i przekonywać?

Badanie na ten temat wlasnie zostalo opublikowane.

Tak, ja wiem, że zaraz ktoś powie „o znowu odkrywają Amerykę”. Ale na tym polega nauka – wysnutą hipotezę, chociazby wydawala sie prawdziwa wszystkim, należy dopiero uzasadnić.

Clou badania zawiera się w poniższym stwierdzeniu:
The results showed that supernatural beliefs correlated with all variables that were included, namely, with low systemizing, poor intuitive physics skills, poor mechanical ability, poor mental rotation, low school grades in mathematics and physics, poor common knowledge about physical and biological phenomena, intuitive and analytical thinking styles, and in particular, with assigning mentality to non‐mental phenomena. Regression analyses indicated that the strongest predictors of the beliefs were overall physical capability (a factor representing most physical skills, interests, and knowledge) and intuitive thinking style.

Czyli:
Wyniki pokazały, że nadnaturalne przekonania korelowały ze wszystkimi zmiennymi, które zostały uwzględnione, a mianowicie ze słabymi umiejętnościami systematyzaji, słabymi intuicyjnymi umiejętnościami z zakresu fizyki, słabą zdolnością mechaniczną, słabą rotacją umysłową*, niskimi ocenami z matematyki i fizyki, słabą powszechną wiedzą o zjawiskach fizycznych i biologicznych, intuicyjnymi i analitycznymi stylami myślenia, a zwłaszcza z przypisywaniem świadomości/inteligencji zjawiskom nie-mentalnym. Analizy regresji wykazały, że najsilniejszymi predyktorami wierzeń były: ogólna zdolność fizyczna (czynnik reprezentujący większość fizycznych umiejętności, zainteresowań i wiedzy) oraz intuicyjny styl myślenia.

Reszta artykułu: https://ascienceenthusiast.com/study-religious-beliefs-linked-poor-understanding-physical-world/?fbclid=IwAR0032Kk39z1B3YB2eGt7hfZ-iHV6ucx44h7IQkJcLfui7mndp8ix1z0Zzg

PS:
Terminem „rotacja umysłowa” określa się w psychologii badanie mierzące zdolność do obracania w myślach trójwymiarowych brył.

Napisane przez: futrzak | 26 stycznia 2019

Shutdown chwilowo zakończony.

Trump ustąpił i podpisal budżet bez kasy na „Wall”.

Co spowodowało kapitulacje? Kontrolerzy ruchu lotniczego, którzy sparaliżowali lotnisko La Guardia odmawiając stawienia się do pracy bez zapłaty.
Do pomarańczowego pajaca doleciało wreszcie, że bez kontrolerów żaden samolot nie poleci, nie wyłączając jego prezydenckiego. Nie będzie weekendów spędzanych na grze w golfa w Mar-a-Lago, a kongresmeni nie polecą do domu.

Tak właśnie. Brute force to jedyne, co działa na Trumpa.
Przegrał.

Napisane przez: futrzak | 25 stycznia 2019

Przygoda z aduaną

czyli urugwajską agencją celną…

Przyjaciel z Kalifornii wysłał 4 wielkie pudła z resztą moich rzeczy, które przez 8 lat przechowywal u siebie w domu. Ze wzgledu na koszta przesylki, ponad dwadzieścia pudeł z roznymi rzeczami (ciuchy, art gospodarstwa domowego etc.) po prostu rozdał. Zostały essencials czyli to, co mialo dla mnie wartość sentymentalną (zdjecia, praca magisterska, pamiątki pokupowane na wyprawach dookoła świata etc.).
Cała wysyłka kosztowała 500 dolców. Po miesiącu wreszcie dotarlo, ale poczta dziś mi przywiozła pod drzwi tylko… 2 pudła!
Odebrałam, podpisałam kwita i pędzę zalogować sie na websajt correo uruguayo zobaczyć, co sie stalo z pozostałymi pudlami. A tutaj siurpryza: pudła zostały zatrzymane na aduanie.
Obok numeru przesyłki link. Klikam. Każą mi się zalogować. Ale czym, gdzie i do czego?
Chłop na poczcie obadał sprawę i powiedział, co następuje:
mam sobie załozyc konto na stronach www aduany i tam wypełnić deklarację celną.

No to założylam.
Potrzebne bylo imię, nazwisko, dokladny adres i numer mojej ceduli (tutejszego dowodu osobistego).

Paczę, paczę co dalej – a tam menu do wpisywania/deklarowania przesyłek. Jest instrukcja w postaci state diagram – ale czytam i nic nie rozumiem, bo terminy prawno-celne, ktorych nie znam.
Chyba z godzinę zajeło nam z Chłopem obczajenie, o co się mnie pytają (moja znajomość hiszpańskiego, w porównaniu z angielskim, jest podstawowa).
Wypełniłam. Klikłam.
Aduana poinformowała mnie uprzejmie, że items zadeklarowane na paczce (przyjaciel niestety nie wpisał na deklaracji w USA tego, o co go prosilam, tylko był przerazajaco uczciwy wobec czego napisal „jewelery tools and materials…) podlegają 60% ocleniu od wartości, ale dla zwykłych ludziów jest free limit 3 paczek na rok, więc zaplacę tylko handling fees od paczki w wysokosci 5 dolarów, czyli 10 dolarów total. Opłatę mogę uiścić przelewem/kartą/na poczcie.

UFFFFFF.
Jakby przyjaciel nie próbował być przerażająco uczciwy na deklaracji celnej, to by wszystkie cztery paczki przeszły, ale cóż. Mogło być gorzej.
W sumie wszystko dało się załatwic nie ruszając doopy sprzed komputera i to jest powiem wam koorewska rewelka.

W Argentynie odbiór paczki zatrzymanej na cle wyglądał tak, że trzeba było odbyc podróż do głownego biura aduany (w Buenos to hej! poltorej godziny, bo biuro w doopie ciemnej na obrzezach!) i tam odsiedzieć pół je*nego dnia czekając na swoją kolej, poczem wołali paszczą i trzeba było pilnować numerka, usłyszeć jak darli mordę i pójść z dowodem/paszportem, paczka była otwierana, mówiło się, co w środku, sprawdzali, a potem albo wydawali albo trza było płacić.

A jak jest z takimi rzeczami w Polsce? Co się dzieje, jak paka kilkadziesiąt kilogramów jest zatrzymana na cle? Jaka potem procedura?

« Newer Posts - Older Posts »

Kategorie