Posted by: futrzak | 27 July 2022

Jak mieszkają biedni w Polsce

To są informacje powszechnie dostępne, ale media głównego nurtu nie zajmują się tematem, natomiast ludzie z klasy średniej na ogół uważają, że w Polsce slumsów nie ma. Tymczasem.

Z ostatniego spisu powszechnego:

800 tys. lokali mieszkalnych nie miało w ogóle dostępu do łazienki i toalety, natomiast aż 445 tys. pozbawionych było bieżącej wody.

Po przemnożeniu przez średnią ilość osób zamieszkujących jeden lokal (dane z 2021: 2,55 osoby) daje to ok. 2 miliony bez łazienki i toalety/1,1 miliona bez bieżącej wody*

Czyli wychodzi na to, że 2 miliony ludzi w Polsce mieszka w warunkach, jakie panują w slumsach.
Zapewne zaraz odezwie sie ktoś z komentarzem, że “przecież Polska przez ostatnie 3 dekady zrobiła ogromny postęp” i tak dalej. No owszem, zrobiła, ale ten postęp jak widać nie rozkłada się równomiernie a mierzenie bogactwa kraju wielkością/wzrostem PKB to jest propaganda.
Wielu socjologów od dawna twierdzi, że faktyczny postęp kraju najlepien mierzyć tym, w jakich warunkach mieszkają najbiedniejsi. I tutaj jak widać Polska kiepsko wypada.

* – w rzeczywistości ilość osób pozbawiona dostępu jest większa, bo w takich lokalach jest większe zagęszczenie ludzi na metr kwadratowy niż średnia krajowa, ale ponieważ tych danych nie ma, zostańmy przy średniej arytmetycznej liczonej na cały kraj.


Responses

  1. Wielu socjologów od dawna twierdzi, że faktyczny postęp kraju najlepien mierzyć tym, w jakich warunkach mieszkają najbiedniejsi. ”
    Trudno się spierać.
    Jak sobie porównam ilość mieszkających na ulicach bezdomnych w Los Angeles z ilością bezdomnych na ulicach dajmy na to takiej stolicy Azerbejdżanu to wyjdzie mi, że porównania pojedynczych parametrów zamożności nie zawsze musi prowadzić do spójnych logicznie i odzwierciedlających rzeczywistość wniosków.

    “I tutaj jak widać Polska kiepsko wypada.”
    Prawdopodobnie. W porównaniu z kim?

  2. @telemach:

    1. Wiesz, ilu bezdomnych mieszka w Baku? Chętnie się dowiem.
    2. Bezdomni to tylko część najbiedniejszych ale zgodzę się, ze ich ilosc procentowo w stosunku do liczby reszty populacji danego kraju jest bardzo waznym wskaznikiem.

    A teraz, moglbys pokazac mi krok po kroku uzasadnienie nastepujacego zdania?

    “Jak sobie porównam ilość mieszkających na ulicach bezdomnych w Los Angeles z ilością bezdomnych na ulicach dajmy na to takiej stolicy Azerbejdżanu to wyjdzie mi, że porównania pojedynczych parametrów zamożności nie zawsze musi prowadzić do spójnych logicznie i odzwierciedlających rzeczywistość wniosków.”

    Powołujesz sie na “spójność logiczną” i podales konkretny przykład, a ja tu widze niespójność logiczną w twoim rozumowaniu.
    Zeby bylo ono spójne, musialbys najpierw (przynajmniej w przyblizeniu) okreslic liczbe bezdomnych w Baku, potem ich liczbe w Los Angeles, nastepnie porównac warunki mieszkaniowe dolnego decyla jednego i drugiego kraju. Potem na tej podstawie dopiero wysnuć wnioski i zdefiniowac, jaka to jest rzeczywistosc, którą mają odzwierciedlać.

    Bez tego to co powyzej napisales to jest tylko demagogia i nic więcej, chociaz demagogia ubrana w wiele słow i ulozona w zdania mające sprawiac wrazenie uczonych i mądrych.

    Nie wiem tez dlaczego postawiles tutaj implicite znak równosci między “zamożnością” a “postępem” – ja uzylam tego ostatniego słowa, a one wbrew pozorom nie są identyczne ani zakresem znaczeniowym, ani semantyką.

    “I tutaj jak widać Polska kiepsko wypada.”
    Prawdopodobnie. W porównaniu z kim?

    – W porownaniu z innymi krajami Unii Europejskiej. Eurostat to mierzy, poszukaj pod hasłem “severe housing deprivation rate”.

  3. “w rzeczywistości ilość osób pozbawiona dostępu jest większa, bo w takich lokalach jest większe zagęszczenie ludzi na metr kwadratowy niż średnia krajowa, ale ponieważ tych danych nie ma”

    Skoro tych danych nie ma to skąd wiadomo, że to twierdzenie jest prawdziwe? Moim zdaniem bardziej prawdopodobne jest, że liczba osób pozbawionych dostępu do łazienki i bieżącej wody nie jest dużo większa, bo takie lokale znajdują się głównie na wsiach* i dożywają w nich swoich dni ich starzy gospodarze, których dzieci i wnuki w poszukiwaniu pracy i lepszych warunków życia przeniosły się do miast albo wybudowały sobie nowe domy w lepszym standardzie.

    *W miastach wszystkie stare budynki mieszkalne zostały dawno podłączone do sieci wodociągowej, a mieszkań bez łazienki nie buduje się od lat 40. XX w. (nastomiast w starszych lokalach łazienki z czasem dobudowywano).

  4. @challenger:

    Skąd wiadomo? No trochę jednak danych jest, z ktorych wynika ze większe zagęszczenie osoby na lokal jest na wsi:

    “Jak wynika z danych GUS, na koniec 2020 r. na statystyczne polskie mieszkanie przypadało średnio 2,55 lokatorów [..] Wyższy współczynnik osiągnięto na wsi, gdzie na statystyczny lokal mieszkalny przypadało średnio 3,16 osób (w mieście średnio 2,26) ”

    Co do dysproporcji między miastem a wsią owszem, istnieje, ale wcale nie jest tak, ze w miastach wszystkie stare budynki zostaly “dawno” podłaczone do sieci i mają łazienki:

    “Wciąż mamy do czynienia ze znacznymi dysproporcjami w wyposażeniu mieszkań pomiędzy miastem a wsią. Na wsi łazienki nie posiadał co szósty lokal mieszkalny (16,7 proc.), a ustępu niemal co ósmy (13,2 proc.). W miastach było to odpowiednio 4,3 proc. oraz 2,7 proc. mieszkań.”

  5. Cóż, dziękuję za odpowiedź, spełniła ona wszystkie moje oczekiwania.
    Zamożność i postęp są rzeczywiście (raczej) nie tożsame. Moje przeoczenie.

    Bezdomność w Azerbejdżanie jest całkiem sobie, z 725 bezdomnymi/10k mieszkańców. Prawie tyle co w Gruzji. To bardzo dużo, w zasadzie niebywale dużo a jednak przemierzając ulice Baku praktycznie nie dostrzega się bezdomnych. W LA county wynosi ona około 65/10k co oznacza, że jest 12-krotnie mniejsza. A jednak jak sobie pójść na spacer w okolice Universal City to na pierwszy rzut oka ma się wrażenie, że jest dokładnie na odwrót.
    Najwidoczniej stan rzeczy, sposób w jaki się on manifestuje i percepcja tegoż to jednak różne pojęcia.

    Co nie zmienia faktu, że w Polsce specjalnie dobrze nie jest. Porównywanie warunków bytowych ze “starą UE” nie wydaje mi się jednak aż takim dobrym pomysłem. Gramy w innej lidze i zasadne byłoby porównanie danych z krajami europejskimi o podobnej do naszej historii, strukturze demograficznej i dochodzie brutto na łeb. Wtedy uzyskalibyśmy kontekst pozwalający ocenić czy jest tragicznie, czy przeciętnie. Pojedyncze parametry wyrwane z kontekstu możliwości i dynamiki zmian pozwalają na łatwe oburzanie się, o tym jak jest “w porównaniu do” mówią nam jednak mało.

  6. @telemach:

    “Bezdomność w Azerbejdżanie jest całkiem sobie, z 725 bezdomnymi/10k mieszkańców. Prawie tyle co w Gruzji. To bardzo dużo, w zasadzie niebywale dużo a jednak przemierzając ulice Baku praktycznie nie dostrzega się bezdomnych. W LA county wynosi ona około 65/10k co oznacza, że jest 12-krotnie mniejsza”

    — ale zdajesz sobie sprawę z tego, ze w tej chwili porównałeś właśnie bezdomnosc na terenie całego KRAJU z bezdomnością (oczywiscie, to są wszystko szacunki) w jednym hrabstwie, nawet nie stanie?
    I z tego chcesz wyciągać jakies uprawnione wnioski? Why?

    “Najwidoczniej stan rzeczy, sposób w jaki się on manifestuje i percepcja tegoż to jednak różne pojęcia.”

    — no ale to jest truizm, nie wiem dlaczego powtarzasz mi to ciągle i co gorsza, próbujesz uzasadnic porównując pomarancze z ziemniakami?

    “Porównywanie warunków bytowych ze “starą UE” nie wydaje mi się jednak aż takim dobrym pomysłem.”

    — jakbys zobaczyl statystyki Eurostatu odnosnie severe housing deprivation rate to wiedzialbys, ze to nie jest porownanie “stare kraje UE versus nowe kraje UE”, to po pierwsze.
    Po drugie, zobaczylbys, ze oprocz Polski najgorzej wypadaja Rumunia i Bułgaria, ale juz nie reszta bylych demoludów (za wyjątkiem Litwy). I ze to wszystko jest tez porownane na tle krajow takich jak Turcja, Meksyk, ktore sluza za punkty odniesienia.

    Brzydko, ze nawet nie chcialo ci się zajrzec i zastanowic, za to z góry juz masz pod pachą “argument” typu “stara UE versus my zacofane” oraz pouczanie o “parametrach wyrwanych z kontekstu możliwości” oraz “dynamikach zmian”.

    Mógłbys mi wytlumaczyć, co to jest “kontekst możliwości” i “dynamika zmian” w odniesieniu do severe housing deprivation rate? Serio pytam, nie wiem.

    Oraz, wskaż mi które zdanie we wpisie, pod którym komentujesz, wskazuje na jakieś “oburzenie”? Zwrócenie uwagi na to, ze Polska ma w 2020 roku 800 tysiecy lokali mieszkalnych bez lazienki, nazywasz “oburzeniem”? Serio? A moze to znowu jakas demagogia?

  7. Nie mam pojęcia dlaczego za każdym razem, gdy niekoniecznie podzielam Twój pogląd na jakiś temat, imputujesz mi złą wolę, umysłowe lenistwo i demagogię.
    Pragnąłem jedynie zwrócić Twoją uwagę na to, że (moim zdaniem, naturalnie, tylko moim zdaniem) żyjemy w rzeczywistości coraz bardziej złożonej w której trudne jest wyciąganie ostatecznych i jedynie słusznych wniosków z porównując wybrane, pojedyncze parametry.
    Ani nie twierdzę, że w Polsce jest pod opisywanym względem dobrze, ani że Twoje spostrzeżenia są błędne.
    A “kontekst możliwości” wydaje mi się raczej zrozumiały i postaram Ci wytłumaczyć na konkretnym przykładzie co mam na myśli, o ile naturalnie jesteś wyjaśnieniem zainteresowana.
    W 1990 roku kupiłem w Polsce dom, mam go do dzisiaj i mieszkam w nim gdy przyjeżdżam do Polski. Wyremontowałem i w pomieszczeniu w którym była kuchnia zrobiłem łazienkę. Dom jest na wsi, a w zasadzie w wiejskiej osadzie z 18 domkami zagubionej w lasach w Polsce Zachodniej. Łazienka była pierwszą łazienką w tej miejscowości, oburzenie miejscowych na osobników, którzy mają fanaberię aby załatwiać potrzeby fizjologiczne w domu, a nie jak po bożemu przystało poza nim, było trudne do przeoczenia. Oburzenie wzmogło się, gdy wybudowałem oczyszczalnię ścieków i własne ujęcie wody, bo kto to widział – człowiek nie ma anteny satelitarnej TV na dachu a głupkuje i jakieś łazienki robi a z kranu mu leci w domu a nie na podwórku.
    Obecnie wszyscy (z jednym wyjątkiem) w tym przysiółku mają łazienki i ubikacje z bieżącą wodą. Bo sobie zrobili. Trwało długo, proces był mozolny ale zauważalny i nie do zatrzymania. Dokonał się postęp i był to postęp kolosalny biorąc pod uwagę skromne możliwości mieszkańców którzy zrobili to sami zaspokajając potrzeby, które przedtem były im obce i nieznane.
    Granice tego co można zrobić, a czego nie można wynikają najwidoczniej z wielu czynników natury psychologicznej (wiedzieć i chcieć), społecznej (presja otoczenia, przykład innych), zasobów finansowych (mieć za co).
    W oderwaniu od tego kontekstu trudno jednoznacznie ocenić czy jest postęp i/lub czy jest on wystarczający na tle tego co było możliwe.
    Moje przekonanie, że ocena możliwa jest tylko gdy uwzględnimy ograniczenia wynikające z możliwości bierze się z obserwacji własnych i jest moim zdaniem bardziej celowe i prowadzące do wiedzy o tym “jak jest” niż wyciąganie wniosków z danych statystycznych obserwowanych z Urugwaju lub dajmy na to Nowej Kaledonii. Bo dane nie poparte obserwacją kontekstu (możliwości) potrafą prowadzić na manowce. Choć nie muszą.

    Co to jest dynamika zmian i dlaczego warto ją uwzględnić oceniając jakiś proces, tłumaczyć nie będę. Myślę, że nie muszę. Nie traćmy czasu na spory tam, gdzie przedmiotu sporu nie widać.


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

Categories

%d bloggers like this: