Posted by: futrzak | 11 July 2022

“Szczęśliwe koty wychodzące”

Jak to słyszę, to mnie szlag trafia.
Dziś właśnie jeden z takich kotów roz*ebał nam pazurami oczko wodne. Oczko było wyłożone folią, w środku pływały sobie rybki, kotecek pewnie chciał jakąś rybę złapać, ciachnął pazurem, rozpieprzył folię i voila.
Woda spłyneła, rybki zdechły.

W dupę sobie wsadźcie “koty wychodzące”.
Chcesz mieć zwierzę domowe, to go do k*rwy nędzy pilnuj, żeby nie robiło szkody innym – o takich drobnostkach, jak zagryzanie dzikich zwierząt, piskląt ptaków już nie wspomnę.
Jak to jest, że ludzie mający psy mają obowiązek pilnować swoich zwierząt, a właściciele kotów nie???


Responses

  1. Jak to jest, że ludzie mający psy mają obowiązek pilnować swoich zwierząt, a właściciele kotów nie???

    Bo pies często niesprowokowany jest w stanie z własnej woli zrobić człowiekowi krzywdę.
    Mnóstwo takich przypadków jest znanych.. z mojego rodzinnego to rok temu psy zagryzły 12latka.
    A teraz pokaż mi przypadki niesprowokowanego ataku kota domowego na człowieka nie mającego z nim nic wspólnego kończące się śmiercią człowieka?

  2. Errata:
    z mojego rodzinnego Przemyśla

  3. Moi rodzice mają tylko koty wychodzące, z kolei nasze koty (moje i partnera) są wyprowadzane na smyczy (jeszcze). Tak, kot wychodzący zabija ptaki i myszy – taka jego natura. Tego się nie da tak łatwo uregulować.

  4. W mojej wiosce posiadacze domów wtykaja w ogródkach takie ustrojstwa które reaguja na ruch i wydaja ultradzwieki. Pisk jest slyszalny dla ludzi ale slabo, koty sie ewakuuja. Rybom chyba to nie szkodzi chociaz cholera wie.

  5. Kotow nie lubię, ale mam 3. Nie sa to koty wychodzace, a zyjace na zewnątrz cały czas (w teorii, bo lachudry czasami wchodza do srodka). Zdecydowanie nie chce miec kota jako “zwierzecia domowego”.

    Z tego co kojarzę to Ty na wsi mieszkasz…
    Jak sobie wyobrażasz kontrolę gryzoni bez kotów?

  6. @Wojciech Majda
    W środkowej Europie gryzonie są trzymane pod kontrolą przez łasice, tchórze, kuny, borsuki, lisy, pustułki, myszołowy, rozmaite sowy, zaskrońce, żmije, a nawet jeże i ropuchy. W innych częściach świata przez lokalne odpowiedniki tychże (np. oposy). Wystarczy ich nie tępić i nie niszczyć ich siedlisk, dadzą sobie radę.

  7. @PawelW:

    “Bo pies często niesprowokowany jest w stanie z własnej woli zrobić człowiekowi krzywdę”

    — nie, to nie jest tak, ze pies ni z gruchy ni z pietruchy bedzie zagryzal ludzi. Jesli pominiemy stray dogs, czyli po prostu stada dzikich psów, to w zasadzie w kazdym innym wypadku to jest wina wlasciciela.

    Nie dalej jak wczoraj rozmawialam na ten temat z kolezanka, ktora zawodowo zajmuje sie tematem.
    Ludzie zachowuja sie nieodpowiedzialnie i okrutnie.
    Większosc psów, jesli bedzie od szczeniaka traktowana przemocowo, bita, glodzona, to wyrosnie na bardzo agresywne dorosle psy, bo ten szczeniak skojarzy sobie, ze od ludzi moze go spotkac tylko przemoc i ból (bo tylko takie zachowanie otrzymywal od ludzi i nic więcej) i na kazdego innego czlowieka bedzie dokladnie tak reagowal. Wystarczy potem, ze ten pies niepilnowany wybiegnie na ulice i rzuci sie na przechodniow, nieprowokowany. Jeszcze gorzej bedzie, jesli ktos niechcacy – jak dziecko – wejdzie na posesje, gdzie taki pies jest.
    Tak, wtedy potrafi zagryzc.

    Do tego dochodzi kwestia durnych ludzi, ktorzy kupuja sobie okreslone rasy (np. owczarek belgijski), bo to “takie fajne psy”, nie zdajac sobie sprawy zupelnie z tego, jak trudne sa to psy w ulozeniu, jak bardzo musza sie wybiegac, ile trzeba sie namęczyc, zeby taki pies nie robil w domu i dookola siebie totalnej rozpierduchy.
    Ba.
    W niektorych krajach wlasnie z tego powodu jest nawet zakaz hodowli okreslonych ras.

  8. @Wojciech Majda:

    Nie, nie mieszkam na wsi, ale na przedmiesciach. Ludzie trzymaja tutaj koty w dokladnie takiej samej funkcji jak ci, co mieszkaja w mieszkaniach w miescie. Tutaj nie ma gospodarstw rolnych i potrzeby “ochrony przed gryzonami” ktore wyjadaja zboze z silosow czy inne zapasy z piwnicy.

  9. @Kira:

    Koty zostaly niedawno uznane za invasive species i calkiem slusznie. Tutaj jest lista argumentow:
    https://www2.stetson.edu/law/news/index.php/2020/04/08/domestic-cats-an-invasive-species-the-last-biodiversity-lecture-of-2020-examines-the-issue/

    Owszem, kot jest drapieznikiem i z tym nic sie nie zrobi, ale ludzie maja mózg i to oni odpowiadaja za niekontrolowany wzrost populacji.
    W dzisiejszych czasach nie zyjemy w spoleczenstwie agrarnym, gdzie wiekszosc populacji mieszkala na wsi, a zywnosc (glownie zboza) przechowywalo sie w dosc prymitywnych warunkach, w zwiazku z czym byla potrzeba jakiejs kontroli populacji gryzoni.
    Zreszta wtedy i populacje kotow nie byly az tak wielkie, jak dzis. Koty chodzące samopas po wsiach mialy dosc ciezkie zycie, nie karmiono ich i nie rozpieszczano, z kazdego miotu tylko niewiele kociąt przezywalo.

    A co mamy dzis? Koty sa odkarmiane, trzymane w domach dla przyjemnosci, a potem wychodza na zewnatrz polowac – nie z glodu, ale bo taki maja instynkt. Dobrze utrzymany kot i dobrze odkarmiony robi prawdziwy pogrom wsrod zwierząt mniejszych od niego. Na dodatek na to naklada sie nastepna durnota ludzka, pod tytulem: o, kotka w ciazy, albo z malymi – wywalamy do lasu, zamiast wysterylizowac.

    Dodajmy do tego, ze dlugosc zycia przecietnego kota wychodzącego jest prawie dwa razy krótsza od tego niewychodzącego (lub wyprowadzanego w szelkach) – bo takie koty najczesciej gina pod kolami samochodow, są zagryzane przez psy, a w krajach takich jak Polska giną tez we wnykach zostawianych w lesie.

  10. @jet:

    My mamy na posesji dzikie oposy, nie chcę ich wystraszac, bo pelnia bardzo pozyteczna rolę.

  11. @futrzak
    To co napisałaś, to ja to wszystko doskonale wiem. Zresztą nie tylko ja, bo za tę sytuację z Przemyśla właściciel psa na 3 lata poszedł do kicia.

    Ale właśnie dlatego dalej zachodzi ta asymetria pomiędzy kotami, a psami. Bo wszystkie te głupie rzeczy, które opisałaś w kwestii psów, możesz zrobić z kotem, ale i tak nie doprowadzisz do sytuacji, że taki straumatyzowany kociak się na ulicy na niewinnego przechodnia rzuci i go zagryzie.
    To dlatego psa musisz pilnować, a kota nie.

  12. @Futrzak

    To wszystko prawda, co piszesz, tak jak i to, że wychodzące koty moich rodziców ginęły na różne sposoby. Tylko co z tego? Każdy był sterylizowany – i to wszystko. Ale utrzymać w domu – nie sposób. Poza tym taki wychodzący kot PSYCHICZNIE bije na głowę kota trzymanego w domu.

    Najlepiej byłoby wyprowadzać koty na smyczy czy w szelkach, ale to zadanie dla cierpliwych.

  13. @PawelW:

    Kot jest za maly, zeby sie na doroslego czlowieka rzucic, natomiast przypadki zagryzienia/uduszenia dzieci malych przez koty jak najbardziej zdarzaly sie:

    https://timesofindia.indiatimes.com/city/kanpur/cat-kills-45-day-old-child-in-chakeri/articleshow/55482883.cms

    https://7news.com.au/news/animals/tragedy-as-pet-cat-kills-nine-month-old-ukrainian-girl-as-she-sleeps-c-588349

  14. @Kira:

    Koty od małego kociaka trzymane w domu nie garną sie wcale na zewnątrz.

    Co do wyprowadzania w szelkach i cierpliwosci: jak ktos nie ma cierpliwosci nie powinien sobie fundowac zwierzaka domowego. To nie zabawka.

  15. Jednak kot niewychodzący to zazwyczaj zastraszony, osowiały osobnik. Chociaż mój partner nie zgodziłby się z tym stwierdzeniem, więc opinie są różne…

    Problemem przede wszystkim jest nadmiar kotów, ale i psów. Prawie codziennie dochodzą nowe ogłoszenia o szczeniakach i kociakach do wzięcia. Ludzie nie dbają o sterylizację, a może nie mają kasy. A schroniska też pełne.

  16. @futrzak
    Ale rozumiem, że widzisz dysproporcje? :-)
    Koty: kilka przypadków, na całą planetę w ciągu kilku lat i w dodatku przez totalną bezmyślność i głupotę polegającą na pozostawieniu bezbronnych dzieci ze zwierzęciem.
    Psy: w samuch USA
    https://petkeen.com/wp-content/uploads/2021/12/US_DOG_BITE_STATISTICS.webp

  17. @PawelW:

    Oczywiscie dysproporcja jest, nikt tu nie zamierza temu zaprzeczac.
    Koty (domowe) nie są zwierzętami stadnymi, nie dają się tresować tak jak psy, mają zupełnie inny behawior.

    Pies, gdy przekroczysz jego granice/rozdrażnisz go, odpowie ugryzieniem, taka jego specyfika. Rozdrazniony kot nie odpowie ci gryzieniem, tylko uderzeniem łapy z wysuniętymi pazurami. Tyle, ze nikt nie kolekcjonuje statystyk kocich podrapań do krwi tak, jak kolekcjonuje się incydenty psiego pogryzienia. Nikt tez nie kara kotów za podrapanie tak, jak ludzie potrafią skatowac psa za to, ze kogos ugryzl. Kotu łatwiej też uciec przed przemocą człowieka.
    Koty domowe poluja w pojedynkę, człowiek nie jest ich celem, bo jest zbyt duzy.
    Gdyby kot domowy nie był takiej wielkosci, jakiej jest, ale wielkosci mastiffa na przykład – czyli rozmiaru pumy – to juz nie wygładaloby to wszystko tak różowo. Jedno przejechanie łapy z pazurem po gardle i bye.
    Ba. Dla pumy mniejszy czlowiek (np. mała kobieta) to juz jest rozmiarów ofiary. To zupelnie zmienia cała sytuacje.

    Niemniej, to wszystko nie usprawiedliwia glupoty wlascicieli, ktorzy zachowuja sie w sposob calkowicie nieodpowiedzialny tak w wypadku kotow jak i psów.

  18. Ale ludzie nie trzymaja pum w domach jako pets, bo sa nieoswajalne, wiec i nie puszczaja ich by sobie po dzielni pobiegaly. Zreszta nie trzeba pumy, bo wystarczy popularny w Rosji caracat (cross karakala i kota domowego), a taki juz potrafi grubo pokasac jak sie wkurwi.

    “Jednak kot niewychodzący to zazwyczaj zastraszony, osowiały osobnik.”

    Nasz byl niewychodzacy, bo sie bal, ale bynajmniej nie byl zastraszony/osowialy :). Dac mu rano paprykarzu szczecinskiego, wyjsc na godzine i po powrocie mieszkanie wygladalo jak by ktos granat wrzucil. Potrafil bez rozbiegu, jednym susem wskoczyc na biblioteczke, ktora miala 2.4m wysokosci.

  19. @Nuccio

    Weź ty sobie porównaj zachowanie kotów wychodzących i niewychodzących. Co ma do tego skakanie, to ja nie wiem.

    A już karmienie kota paprykarzem zakrawa na znęcanie się.

  20. “Jednak kot niewychodzący to zazwyczaj zastraszony, osowiały osobnik.”

    Bo kot, jak każde zwierzę z wysoko uorganizowanym układem nerwowym, potrzebuje aktywności i pozytywnych bodźców. Jeśli opiekun codziennie poświęci mu trochę czasu na zabawę, to zwierzak nie będzie osowiały ani zastraszony. Niestety dla wielu ludzi kot to tylko element dekoracji domu a nie żywa istota mająca potrzeby wykraczające poza pełną miskę i czystą kuwetę…

  21. @futrzak
    Owszem, masz 100% rację, że charakterystyka kota czy psa nie jest w żadnym wypadku usprawiedliwieniem głupoty i nieodpowiedzialności właścicieli.

    Jednak mnie zaskoczyło teraz, że sama wiesz to wszystko o różnicach charakterystyk zachowania kotów i psów, a jednak dziwisz się diametralnie różnej percepcji społecznej oraz narzucanych w związku z tym obowiązków w przypadku tych samych zachowań – puszczania zwierząt samopas – w wersji właścicieli psów i właścicieli kotów….

    A co do pum, to taka wkurzona mama potrafi dorosłemu i wysportowanemu facetowi napędzić stracha ;-)

  22. @challenger
    To piękna teoria z tą kontrolą gryzoni przez wildlife. Tak rzeczywiście się dzieje, w teorii, ogólnie rzecz biorąc “w przyrodzie”. Jednak możesz tak mieć, że akurat wokół Twego gospodarstwa będzie dużo szczurów czy gryzoni.

    Mieszkam nadal w wynajętym domu, gdzie były właściciel ma opuszczony chlew (a pod podłogą chlewu jest jakiś system odprowadzania gnojowicy). Świń już od kilku lat nie ma. Szczury jednak miały swoje królestwo. Wieczorem wychodziły na łowy, zżerały mnóstwo najlepszych płodów z ogrodu (słodkie ziemniaki, dynie itd.)

    Mimo, że wokół sąsiedzi mają też koty, które regularnie do nas przychodziły, to dopiero zakup własnych sprawił, że szczury zostały wybite.

    P.S. Mieszkam w Wietnamie gdzie prawie cała dzika zwierzyna została w czasie wojny z Amerykanami zjedzona.

  23. @PawelW:

    Ja sie nie dziwię niczemu tutaj, mnie to wkurza ze od wlascicieli kotów nic sie nie wymaga. Pytanie z notki bylo retoryczne.

    Co do pum:
    mieszkajac w Kalifornii dwa razy wylazła mi puma (Mountain Lion) na sciezkę podczas hike’u.

  24. @futrzak:

    Mój znajomy opowiedział mi, że na takie spotkania z pumą miał zawsze ze sobą parasol automatyczny. Jak mu kociak w drogę wchodził, to on ten parasol otwierał i groźnie warczał…
    A co Ty robiłaś?

  25. @PawelW:

    Ha, patent z parasolem niezły, ja po prostu sciagalam plecak, wyciagalam go nad glowę przed sobą i darłam gebę robiąc jak najwięcej hałasu. W obu wypadkach puma uciekła – na szczescie nie byla to samica broniąca młodych, normalnie pumy wolą po prostu schowac sie przed czlowiekiem, nie idą na konfrontację.


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

Categories

%d bloggers like this: