Posted by: futrzak | 10 July 2022

Podsumowanie religii :)

Ukradłam z profilu Mirosława Miniszewskiego i puszczam w świat, bo szkoda żeby się zmarnowało :)))))

“Czy zauważyliście, że każda religia związana jest nierozerwalnie z czapkami oraz różnymi kijami czy laskami, które noszą jej kapłani lub też przywódcy religijni?
Pamiętam słynne spotkanie w Asyżu, ekumeniczny zjazd, kiedy to na zaproszenie papieża Jana Pawła II przejechali przywódcy religijni z całego świata, przedstawiciele różnych religii. Tam można było zobaczyć różne rodzaje czapek, czap, kapeluszy, dziwacznych nakryć głowy. Każdy z tych, którzy się tam pojawili, był w jakimś nakryciu głowy, w jakimś kapeluszu bądź w jakiejś czapce. Były one śmieszne i zabawne. Wielu z nich trzymało w rękach różnego rodzaju laski, kije, podparcia, drągi, belki.

Charakterystycznym elementem wyposażenia każdego biskupa katolickiego jest karnisz do firan, zwany, nie wiedzieć czemu, pastorałem.
Prawosławni biskupi noszą inne śmieszne ustrojstwo zwane żezłem. Na wierzchu to żezło, taka laseczka, ma taki kapturek z firanki zrobiony. Zabawna bardzo rzecz. Patrzysz na to i po prostu nie wierzysz, że ktoś mógł coś takiego wymyśleć.
Prawosławni biskupi mają też najpotężniejsze i najbardziej masywne w całym świecie religii nakrycia głowy. To są wręcz pancerne hełmy wykładane szlachetnymi kamieniami i złotem, które sprawiają wrażenie bardzo solidnych. Są prawdopodobnie tak solidne, że chronią przed atakiem bombowym a nawet wybuchem nuklearnym. Żadna inna religia na świecie nie posiada tak potężnych i tak pancernych nakryć głowy, jak prawosławie. Zawsze bałem się zapytać, ile taki hełm prawosławnego biskupa waży. Sądzę, że jest to z 40-50 kg.

W czapkach i kapeluszach lubują się też buddyjscy lamowie z Tybetu. Różnorodność form i kolorów nakryć głowy w buddyzmie przekracza wszystko, co jesteśmy w stanie sobie wyobrazić. Z kolei buddyzm zen lubuje się w kijach, kijaszkach i gałęziach, które mistrzowie trzymają w ręce podczas wygłaszania swoich przemówień.
Byłem kiedyś mocno związany z buddyzmem, zarówno tybetańskim jak i buddyzm zen i zapytałem kiedyś, kiedy nie wytrzymałem w końcu, jednego z mistrzów zen, dlaczego trzyma w ręku taką gałąź, taki kijaszek. Coś jak różdżka Harrego Pottera. Powiedział mi, że otrzymał go od swojego nauczyciela na znak, że też jest nauczycielem i mistrzem, że to jest bardzo ważny znak. To był moment, w którym ten człowiek jakoś przestał być dla mnie wiarygodny i zaczął jawić się mi jako śmieszny. Trzyma taki gość podpałkę w ręku i to jest ważny znak potęgi jego oświecenia – tak ważny, że na ów kijaszek jest specjalne miejsce do trzymania go, a jak się zapytasz o ten patyk, to jesteś podejrzany, mistrz trochę obrażony, a inni dookoła przestają z tobą rozmawiać.

Buddyzmu tybetańskiego natomiast nie wytrzymałem z powodu czapki Karmapy, która nazywają Czarną Koroną. To bardzo święta rzecz w tradycji Kagyu, ale ja zawsze parskałem śmiechem, jak była o tym mowa, więc mnie w końcu wyjeb…li z tej religii.
Nie można z niej szydzić, z tej korony (resp. czapki). O ile prawosławny hełm czy mitra katolicka nie jest aż taka ważna i można być zbawionym, żartując z nich, o tyle tam absolutnie nie. Czapka Karmapy jest tak ważna, że jak się z niej śmiejesz, to masz przej…ane po całości. To jest wręcz zbrodnia. Kiedy Karmapa zakłada tę czapkę, buddyści płaczą ze szczęścia. Nieczęsto ją zakłada, ale jak już ją zakłada, to ho ho, ale właśnie wtedy mnie brało na atak śmiechu. Nie dawałem rady. Bo kiedy ją zakłada, to jeszcze na takich trąbkach tam dookoła trąbią, na takich fujarkach przygrywają, więc trudno to wytrzymać w poważnym nastroju. Normalny człowiek kula się po ziemi ze śmiechu.
Problem w tym, że byłem tam jedynym normalnym człowiekiem, więc mnie wyrzucili z tej religii. Bez żalu z mojej strony…
Kiedyś byłem bardzo zainteresowany religijnością i duchowością. Bywałem tu i tam, ale wszędzie w końcu parskałem śmiechem i mnie wyjeby…li. Nie nadawałem się do żadnej religii.”


Responses

  1. Nie tyle “podsumowanie religii” co opis “opis pokryć i podpórek szefów religii”. Ten człowiek idąc do teatru zauważa tylko, że tam ludzie przebierają się jakoś dziwnie?

  2. @andsol:

    Tyle, że w teatrze każdy wie, że mamy do czynienia ze sztuką teatralną czyli fikcją, czego nie da się powiedzieć o religii.
    Ba, w Polsce to nawet można mieć rozprawę sądową, bo się jakiś rekwizyt religijny “znieważylo”, jest paragraf o “obrazie uczuć religijnych”.
    Slyszał kto kiedy, zeby rekwizyty teatralne byly zniewazone….?

    O ile jestem w stanie zrozumieć duchowość i wiarę w coś tam, o tyle ten cały sztafaż związany z wielkimi religiami jest po prostu cóż – śmieszny właśnie.
    Zwłaszcza, jak sobie czlowiek zda sprawę z tego, CO właściwie dana religia głosi – chrześcijaństwo na przykład – na temat dóbr doczesnych tego świata.
    No nic nie poradzę, że zderzenie tej właśnie treści i rekwizytów wypada tak groteskowo, że wzbiera na zdrowy śmiech.

    Od tej strony, paradoksalnie, islam jest bardziej konsekwentny – imamowie nie mają żadnych wyszukanych strojów, lasek, obrzędowości i całej reszty, nie mają też jakiejś skomplikowanej liturgii, modlitwa w meczecie jest dość, ze tak to ujmę, nieskomplikowana.

  3. @Futrzak

    o tyle ten cały sztafaż związany z wielkimi religiami jest po prostu cóż – śmieszny właśnie.

    Ogólnie to już tysiąclecia temu było to wiadomo… ^^
    https://filozofuj.eu/epikur-list-do-menoikeusa/
    Jestem prawie pewien, że za 2000 tyś. lat (jeżeli wtedy jeszcze na tej planecie będziemy?) to takich przebierańców nadal będzie sporo ;-)

    Od tej strony, paradoksalnie, islam jest bardziej konsekwentny – imamowie nie mają żadnych wyszukanych strojów

    Za to ich meczety też nie najbiedniej wyglądać potrafią ;-)

  4. @Futrzak, myślę, że dla większej części Twoich gości jest jasne, że sztuka jest niespójna (aż do bezsensu), przeładowana jarczmarnymi efektami i często prowadząca do społecznie szkodliwych efektów publiczność wychodzącą z tego teatru, ale…

    Człowiek, który odkrywa, że to teatr i z niego się wyśmiewa nie odznacza się (tutaj? Nie znam jego innych działań) szczególną bystrością. Problemem nie jest to, że to teatr, ale jak działać, by ludzie odróżniali teatr od realnego życia i umieli wynieść z teatru to, co w ich odczuciu pomaga żyć.

    Pomaga żyć im, a nie ich otoczeniu. Bo nie chodzi o to, by ludzi odciągać od religii (mam nadzieję, że i Tobie nie o to chodzi), ale by ludzie z potrzebą religii nie próbowali wpierać jej i jej oglądu świata innym.

    A dla takiego stanu rzeczy trzeba bardzo dobrze zrozumieć w jakim stopniu teatralizacja pojęć była naturalna a w jakim narzucana. Jakie potrzeby  ona spełnia. Czy inne, dobrej jakości przedstawienia (proponowane, nie narzucane) relatywizują wpływ złych przedstawień (typu teatru rydzykowego)?

    Chciałbym wiedzieć czy takie jak od Nerona były konkurencją dla obfitości oferowanych wówczas religii. (Nie, żebym proponował hodowlę lwów i kształcenie gladiatorów). Albo czy tłumy nastolatek piszczących na występach gwiazd rocka zastępowały czy uzupełniały tymi występami potrzeby religijne. I pasje futbolowe czy tenisowe nie wydają się zbyt odmienne od kultów. Oszołomy typu PrawdziwkoPolaków ryczących o akcie seksualnym z islamem też są w religijnym zapale, czy to im zastępuje rytuały KRK?

    Samo wydrwiwanie w stylu “Zosia jest gupia bo ma długą suknię” to marnowanie czasu i mózgu.

  5. Na mój chlopski rozum wszystkie historyczne ceremonialy zawieraja smieszne czapki i cos do trzymania w reku. Królowa angielska ma korone (czapka) i berlo (cos do trzymania). Zwyciezcy olimpijscy dostawali wieniec na glowe (czapke) i amfore z oliwa (cos do trzymania) z której to amfory wyewoluowal puchar jako trofeum.

  6. @andsol
    Hmmmm… nie wiem, co powiedzieć.
    Sam swego czasu trochę rozmyślałem nad tym, na ile faktycznie właśnie piłka, gwiazdy rocka, herosi komiksów itp itd wypełniają masom rolę świętych/bogów, a wcześniej na ile tę rolę pełnili właśnie gladiatorzy, czy inni bohaterowie tamtego świata…? względnie jaka jest natura tych potrzeb?
    Nie jestem przy tym oryginalny… zdaje się, że w jakimś filmie komediowym lata temu poczyniono takie właśnie takie porównanie uniesień religijnych do tych na stadionach piłkarskich… hmmm

  7. @PawelW – no cóż, przewinęło się nas na tym świecie parę miliardów osób, więc nie dziwota, ż refleksje się powtarzają. Przypuszczalnie i to, co jet zauważył, już gdzieś kiedyś się pojawiło – ale ja nigdy nie pomyślałem o tym, więc dla mnie to świeża refleksja.

    A skoro liturgiczne (na ogół ogłupiające) zabiegi w kościołach powtarzają się codziennie, to może nie jest takie złe codzienne wracanie do refleksji nad nimi?

  8. @andsol:

    Bo nie chodzi o to, by ludzi odciągać od religii (mam nadzieję, że i Tobie nie o to chodzi), ale by ludzie z potrzebą religii nie próbowali wpierać jej i jej oglądu świata innym.

    Kiedyś tak myślałam, ale zmieniłam zdanie w temacie katolicyzmu.
    W Polsce należy jak największej liczbie ludzi uświadomić absurdalnosc religii katolickiej. Bo bez odchodzenia ludzi z kościoła będziemy nadal mieć bezkarnych przestępców w sutannach gwałcących dzieci i prokuraturę, której biskup moze sie śmiać prosto w twarz na żądanie dokumentow potrzebnych w śledztwie.
    Bez odchodzenia wiernych nadal ludzie, co dorysowali aureolę jakiemuś portretowi będą ciągani po sądach i skazywani.
    Bez odchodzenia wiernych nadal co roku będą na kościół szły miliardy złotych, nadal będzie sie wpychać do gardła w publicznych szkolach i przedszkolach (btw: wiedziales, ze religia jest juz w przedszkolu wtlaczana dzieciom do glow?), nadal będą umierać kobiety z powodu nieluudzkiego prawa stawiającego płód ponad ich zycie i zdrowie.

    I nie, odsunięcie PiS od władzy nic tu nie da, to nie PiS wprowadzil religie do szkol, nie PiS uchwalil nieludzka ustawe antyaborcyjną; wiedziales, ze Zoll chcial cichcem do kodeksu karnego (pod pretekstem jego “reformy”) wprowadzic calkowity zakaz aborcji oraz karanie kobiet za poronienia? To byl 2013 rok.
    To nie PiS ustanowil fundusz koscielny, nie oni zaczeli oddawanie gruntow za bezcen KK.

    To wszystko jest mozliwe, bo ludzie są obojętni, po prostu obojętni.
    Nie ma religii bez wyznawców, a jak historia pokazuje, KK cofa sie tylko wtedy, kiedy musi. Co powoduje, ze musi? Albo brute force zarządzona od góry (co zwykle konczy sie krwawo), albo wlasnie odpływ wyznawcow.

    A dla takiego stanu rzeczy trzeba bardzo dobrze zrozumieć w jakim stopniu teatralizacja pojęć była naturalna a w jakim narzucana. Jakie potrzeby ona spełnia.

    Nie wydaje mi sie, zeby w odniesieniu do obrzędowości religijnej w ogole mozna bylo mówic o “naturalności”. To część kultury, a więc wytwór człowieka. Obrzędowość wraz z jej sztafazem zmieniala sie wraz z ludzmi.

    Co do tego, jakie potrzeby spelnia – to tez nic nowego, troche juz ksiazek na ten temat napisano, całe teorie w antropologi kulturowej powstały zeby wyjasnic rolę religii i obrzędowosci w niej (funkcjonalizm, strukturalizm, symbolizm); ba, jest odrębny dział badań tym się zajmujący, antropologia religii.
    Ale zeby nie zrzucac ci na glowe wielkich tomow, zerknij do tego raportu, strona 98:
    https://books.google.com.uy/books?id=iTDFSECe0e8C&printsec=frontcover&source=gbs_ge_summary_r&cad=0#v=onepage&q&f=false

    to takie wprowadzenie do tematu. Sam raport sprzed 20 lat, fajnie byloby zrobic nowe badania, ale w wielkim skrocie pokazuje, jakie potrzeby obrzędowosc religijna wypelnia w Polsce teraz.

  9. Samo podejscie humorystyczne do religii i jej obrzędowości (“wyśmiewanie się”) pełni bardzo ważną rolę: odbrązawia sacrum, pokazuje, ze mozna miec do obrzędowosci dystans i nie brac wszystkiego na serio, zmusza do zastanowienia nad tym, co jest wazne i co jest sednem religii. Obrzędowosc wypelnia wiele ról tutaj, ale nie jest sednem, o czym wielu wierzacych zapomina, stawiając ja na pierwszym miejscu.

    I nie, nie porownywalabym tego do wyśmiewania sie z Zosi, bo ma brzydką sukienkę. Jest zasadnicza roznica między śmianiem sie z kogoś, konkretnej osoby, a śmianiem się z czegoś. Religie usiłują wymusić na wszystkich ludziach szacunek do idei i karać tych, ktorzy ich idei nie szanują. Zwykle potem nastepnym krokiem jest zmuszanie innych, niewierzących, do akceptacji systemu prawnego opartego o religię.

    Jeśli ze świeckiej władzy i jej obrzędowości mozna sie smiać, dlaczego nie z religijnej obrzędowości? Z punktu widzenia osoby niewierzącej nie ma tu zadnej roznicy. Zadnej.

  10. @jet

    Na mój chlopski rozum wszystkie historyczne ceremonialy zawieraja smieszne czapki i cos do trzymania w reku

    Bo obrzędowość to nie jest coś zarezerwowanego tylko dla religii, bynajmniej. Jest i świecka obrzędowość/rytuał. Co bynajmniej zresztą nie umiejsza jej śmiesznosci.

    W czasach PRL były na przykład pochody pierwszomajowe, w IIIRP są procesje na boże ciało. Funkcje pełnią wlasciwie takie same.
    Inny przyklad: Putin w Rosji odkurzył kult “Wielkiej Wojny Ojczyznianej”. Bo to jest swiecki kult, swietowanie tej rocznicy.

  11. Rektor uczelni tez ma czapke i berlo:
    https://akademia.kalisz.pl/uczelnia/wladze-i-administracja/wladze-rektorskie/

  12. @andsol & @jet & @nuccio1982
    Co do czapek na głowie itp i ich źródła, to swego czasu na racjonaliście był na ten temat ciekawy artykuł, o ten
    https://www.racjonalista.pl/kk.php/s,10308

  13. @PawelW:

    Podlinkowany przez ciebie artykul nie jest o czapkach, ma tytuł “Mleczne korzenie Europy [1]”

  14. @futrzak
    Bo to jest dalej w tekście.
    Chodzi próbę wyjaśnienia dlaczego królowie noszą korony… a niby ma to związki z wcześniejszym pogańskim zwyczajem noszenia rogów przez władców… a rogi bo od krów/byków… bo żywicielki itd itp ;-)
    I niby mleczne korzenie europy, ale mnóstwo powiązanych rzeczy…

  15. Uff… Futrzaku “Nie ma religii bez wyznawców, a jak historia pokazuje, KK cofa sie tylko wtedy, kiedy musi. Co powoduje, ze musi? Albo brute force zarządzona od góry (co zwykle konczy sie krwawo), albo właśnie odpływ wyznawcow.”

    Dzięki za te słowa.
    Czasami zacząłem sam siebie już obwiniać, gdyż na wyznawców czyli “podążaczy za lewym/prawym sandałem” mam strasznie silną alergię.
    A Miroszewskiemu za argument, że nawet buddysci nie maja dystansu do swych rytuałów

  16. W naszej dyskusji nie widze jednego waznego argumentu. Co zrobic jesli ludziom nie spodoba sie wysmiewanie ich religii i zrobia Charlie Hebdo? A co jesli oskarza o antysemityzm i wywala z pracy? Czy ograniczac sie w wysmiewaniu do Chrzescijanstwa i Buddyzmu jak autor artykulu?

  17. @jet:

    Dziwne to pytanie, ale odpowiem w ten sposob:

    – co zrobic jeśli ludziom nie spodoba się wyśmiewanie ideologii która wyznają (Mlodziez Wszechpolska, zwolennicy neonalizmu) i urządzą sobie krwawą strzelaninę? Jak myslisz?

    – co jeśli czlonkowie Mlodziezy Wszechpolskiej oskarżą o antysemityzm i wywalą z pracy ze swojej firmy?

    Widzisz, na to wszystko są już regulacje prawne, nie widzę powodu dla którego wyznawcy jakiejs religii bądz ideologii mieliby byc wyjatkiem i dlaczego prawo do nich mialoby nie stosowac sie?

    Wolnosc slowa polega na tym, ze kazdemu wolno mowić co chce. Jesli twoje wysmiewanie jest skierowane w strone konkretnej osoby, ta osoba moze cię pozwac z paragrafu o znieslawienie i to jest ok.

    Natomiast nie widze powodu, zeby nadal istniał paragraf o “obrazie uczuć religijnych”, takie rzeczy są tylko w panstwach wyznaniowych. Idei ani rytuału nie da się obrazić.
    Wychodzi więc na to, ze Polska jest państwem wyznaniowym, bo z tego paragrafu skazuje się ludzi za to, ze wyśmiewaja się z “jedynie slusznej religii”.
    A wiesz co w tym najsmutniejsze? Ze ludzie tacy jak ty nie zauwazaja słonia w składzie porcelany i dają się terroryzowac, chcieliby zamykać usta wszystkim, ktorzy odważą sie wysmiewac durne rytuały, no bo przeciez jak sie wyznawcy tych rytuałów wkurzą, to moga zabić!

    Tak jest, siedzmy pod miotłą i nie mowmy nic, przeciez mogą zabić i co wtedy?

    … a Okno Overtona w polskiej dyskusji o religii juz dawno odplynelo na prawo tak bardzo, ze az jebło w ściane…

  18. @futrzak:
    “Okno Overtona w polskiej dyskusji o religii”

    Ale mi nie chodzi o Polske, od paru dekad tam nie mieszkam. Temat jest uniwersalny.

    “ludzie tacy jak ty nie zauwazaja słonia w składzie porcelany i dają się terroryzowac, chcieliby zamykać usta wszystkim, ktorzy odważą sie wysmiewac durne rytuały”
    Nie mam nic do gadania jako osoba prywatna. Zamykaniem ust zajmuje sie policja szczuta przez wladze. Nawet doslownie, w angielskim prawie nazywa sie to “gag order”.

  19. @jet:

    Ale ja pisalam o Polsce, to w tym kraju skazuje się ludzi bo cos tam obrazowi domalowali albo dlatego, ze komus ubzduralo się, ze wagina na patyku to obraza jego religii.

    Co do innych krajów:
    Nie wiem gdzie mieszkasz, więc nie będe sie wypowiadac.

    Niemniej, skoro mowimy w sensie bardziej uniwersalnym.
    W jakich krajach jeszcze skazuje się za “obrazę religii”, nawet na śmierc, za “bluźnierstwo” ? Np. Pakistan. Arabia Saudyjska.
    Za bluznierstwa i herezje jeszcze nie tak dawno przeciez palono na stosach w Europie, ostatnie takie wypadki to XVIII wiek – przeciez nie tak dawno.

    W Polsce spalono Łyszczynskiego za ateizm (a konkeretnie za książkę ktorą napisal).

    No i teraz ja mam do ciebie pytanie:
    Co spowodowało, ze w Europie wszechobecny wpływ religii poluzowal sie i powstal koncept panstwa świeckiego?
    Czy stalo sie tak dlatego, ze ludzie siedzieli cicho z uszami polozonymi pod sobie, bo przeciez “moga nas zabić”?

    Nie.
    Gdybys poczytal pisma filozofów Oswiecenia, ot chociazby takiego Woltera, to zobaczylbys, ze powyzszy cytat wysmiewajacy sie z rytuałów religii to jest betka i małe piwo.
    A potem poczytaj Nietzschego.
    To nie były jakieś tam trywialne w sumie zarciki z obrzędowości, o nie. To ciężki kaliber, zdaniem Nietzschego chrzescijanstwo zrobiło z ludzi niewolnikow i bylo najgorszym, co sie moglo przytrafic Europie.

    Szacunek do ludzi to jedno, a otwarta krytyka toksycznych idei i religii to drugie.
    To drugie wlasnie to jest cos immanentnego racjonalistycznej filozofii europejskiej, to z tego nurtu myslenia wyrosli Russell, Popper, Quine.

    Oczywiscie ja nie mam zludzen, ze zwykly przecietny Kowalski kiedykolwiek w ogole cokolwiek z tego, co wymienilam powyzej, przeczyta. Jak mozna dotrzec do Kowalskiego? Potrząsając nim. Jak mozna potrząsnac? Napisac cos smiesznego, co bedzie na tyle proste, ze kazdy, nawet ktos, kto nie przeczytal w zyciu jednej ksiazki, zrozumie to.
    Jesli chociaz chwile zastanowi sie, dlaczego go to bulwersuje, to juz będzie sukces.

  20. @jet:

    I jeszcze powtorze to, co napisalam kilka komentarzy wyzej w odpowiedzi Andsolowi:

    Samo podejscie humorystyczne do religii i jej obrzędowości (“wyśmiewanie się”) pełni bardzo ważną rolę: odbrązawia sacrum, pokazuje, ze mozna miec do obrzędowosci dystans i nie brac wszystkiego na serio, zmusza do zastanowienia nad tym, co jest wazne i co jest sednem religii. Obrzędowosc wypelnia wiele ról tutaj, ale nie jest sednem, o czym wielu wierzacych zapomina, stawiając ja na pierwszym miejscu.

  21. Słaby ten mistrz zen, co mu tak odpowiedział. Powinien go po prostu tym kijem uderzyć, wtedy by wiedział po co on jest :).
    (Tak, naprawdę do tego służył i służy – oczywiście dzisiaj już się bardzo rzadko zdarza, żeby mistrz faktycznie uderzył kogoś kijem, ale werbalnie w wymianach między mistrzema a uczniem ciągle się do tego nawiązuje). A mistrz zen, który się czuje urażony czy obrażony, to już w ogóle absurd. Ktoś na sali powinien mu wprost powiedzieć “jesteś dupa nie mistrz”. Tak, to jest właśnie zen :)
    No cóż, jakość nauczycieli spada i jest wielu takich, którzy nie powinni nimi być… :(


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

Categories

%d bloggers like this: