Posted by: futrzak | 5 June 2022

Centralny rejestr ciąż

Właśnie został wprowadzony.
To stary pomysł Platformy Obywatelskiej z 2008 roku. Wtedy kobiety ostro protestowały, minister Kopacz dostała jako dowód nie bycia w ciąży 300 zużytych podpasek. Rząd się przestraszył i z pomysłu wycofał.
A teraz PYK, jednym pociągnięciem pióra min zdrowia załatwił sprawę.

Sztuczne Chwasty celnie podsumowały ten pomysł:

_________________________
Zawsze, gdy myślisz, że prawica nie posunie się tak daleko, zakładaj, że posunie się jeszcze dalej i jeszcze bezczelniej. Minister Zdrowia Adam Niedzielski pociągnięciem pióra i próżnym rechotem, zamiast niezbędnych środków, podwyżek, czy ograniczenia niepotrzebnej biurokracji, narzuca medykom wszelkiej maści obowiązek raportowania o ciążach pacjentek.

Centralny rejestr ciąż prowadzony pod kontrolą ministerstwa zdrowia staje się faktem.
Pozornie są to niewielkie zmiany, ot, wprowadzenie dodatkowej rubryki do Systemu Informacji Medycznej, w ramach której podmiot leczniczy musi przekazywać informację o ciąży, jeśli informacja o niej zostaje uzyskana w związku z udzielaniem świadczenia zdrowotnego lub realizacją istotnej procedury medycznej.

Pozornie niewinne, prawda? Obok tego poszerzono zakres informacji o grupę krwi, alergie, czy wybory medyczne, z których pacjent korzysta. Ot, informacje niezbędne do leczenia w normalnym kraju.
Problem w tym, że Polska nie jest normalnym krajem, tylko, cóż, prawicowym potworkiem, który od 1993 roku prowadzi wojnę przeciwko kobietom, a pyskami partii rządzącej i jej marionetek w Klubie Fanów Szamb i Toj-Tojów Julii Przyłębskiej (także zwanego Trybunałem Konstytucyjnym) zaostrzył i tak już niezwykle restrykcyjny zakaz aborcji, który niedługo będzie miał trzydzieści lat.

Wymuszenie rejestrowania ciąż w SIMie oznacza wyposażenie prawicowego państwa w kolejne narzędzie represji, pozwalające na identyfikowanie i karanie kobiet za przerwanie ciąży. Oczywiście, Niedzielski i jego kreatury zarzekają się, że rejestr będzie bezpieczny i tylko uprawnieni pracownicy medyczni będą mogli z niego korzystać.

Tyle tylko, że to bzdura.
W świetle obowiązujących przepisów zarówno prokuratura, jak i sąd mogą żądać wydania rzeczy stanowiących dowód w sprawie (art. 217 kodeksu postepowania karnego; kodeks nie definiuje, czym jest rzecz, pozostawiając ogromne pole do kreatywnych decyzji), a także może zwalniać z obowiązku zachowania tajemnicy lekarskiej, jeśli niezbędne jest do dla dobra wymiaru sprawiedliwości, albo dowodu nie da się uzyskac w inny sposób (art. 180).
Informacja z Systemu Informacji Medycznej kwalifikowałaby się w zupełności, a biorąc pod uwagę kryminalizację przerywania ciąży, oraz próby wprowadzenia karania kobiet za przerwanie ciąży (powolny marsz w kierunku Salwadoru, państwa totalitarnego wobec kobiet), to nietrudno sobie wyobrazić, jak można takie informacje wykorzystać.

I nie musi to być nawet masowe gromadzenie danych, wystarczy działanie na podstawie donosu – a jak pokazują tchórzliwi “prolajferzy”, opierający się na kapusiach i szpiclach, donosić będą ochoczo i z entuzjazmem, licząc na ordery (co już staje się faktem, dość przypomnieć Zuzannę W., odznaczoną przez Ziobrę za zaszczucie siedemnastolatki i zmuszenie jej do urodzenia niechcianego dziecka). Donos wystarczy, by wszcząć postępowanie, a od teraz wystarczyć będzie krok do SIMu, by uzyskać informację.
A dlaczego SIM będzie tak niebezpieczny? Pytanie o ciążę jest jednym z istotnych elementów wywiadu przy przepisywaniu leków, czy analizowaniu objawów. A jak personel medyczny otrzyma tę informację, to będzie zobowiązany ją umieścić w systemie.

Co to oznacza dla nas?
Ano potrzebę stawiania oporu. Fajnie by było, gdyby personel medyczny stawiał bierny opór i nie raportował ciąż – problem w tym, że wymaga to odwagi cywilnej i gotowości do poświęcenia finansów, gdyż NFZ czyha na wszelkie potknięcia, a w przypadku wątpliwości zwyczajnie ogranicza wypłaty pieniędzy na świadczenia. Poza tym pozostaje ścisły opsec i trzymanie gęb na kłódkę, żeby donosiciele w postaci wspomnianej Wiewiórki, czy degeneratów skupionych wokół Płódek i Ordo Szuris nie mieli o czym donosić swoim mocodawcom, a także oddolne wspieranie inicjatyw mających zapewnić kobietom prawo do decydowania o sobie.

Czyli znowu FAQ:
1. Nie lubisz aborcji, to jej sobie nie rób.
2. Nie, nie masz prawa decydować za kobiety, co mają robić ze swoim ciałem.
3. Cisfaceci nie mają nic do gadania, poza “w razie czego będę równoprawnym rodzicem i nie będę kurwiem migającym się od alimentów, ale uszanuję każdą twoją decyzję i nie wpłynie to na nasze relacje”.
4. Naprawdę, posiadanie penisa nie czyni kogoś ekspertem w sprawach ludzkiej seksualności.
5. Nie, aborcja to nie morderstwo, dziękujemy za udział w loterii.

A na koniec runda bonusowa. Oficjalne wytłumaczenie MiniZdrow, dlaczego nagle zacznie rejestrować wszystkie ciąże to “bo Unia każe, będzie Patient Summary”. Pomijając niewyjaśnione zamiłowanie do wykonywania zaleceń Unii, jakie znienacka wykazuje PiS, to jest to zwyczajną bzdurą.
W obecnym stanie prawnym, platforma eHealth, w ramach której będą wprowadzane Patient Summaries, nie wprowadza obowiązku rejestrowania ciąż. Ba, nie wprowadza obowiązku raportowania czegokolwiek, delegując implementację właściwie w całości na państwa członkowskie, wydając jedynie niewiążące zalecenia:

> These guidelines are non-binding and Member States are considered to have the right to choose freely their way of implementing Patient Summary Data Sets. The Patient Summary guidelines focus on the content issues and the description of possible ways to produce this content for crossborder exchange, taking existing national implementations into consideration.

I to państwa, nie Unia, decydują o tym, jakie dane będa wymagane, jakie będą fakultatywne, oraz jak często będa się w Patient Summary pojawiać:

> It is up to each implementation project to decide on the conformance and cardinality (i.e. data elements required or optional and
number of repetitions).

Innymi słowy: PiS jak zwykle łże.
Oni chcą i właśnie wprowadzają rejestr ciąż. Po co? Już my wiemy po co.


Responses

  1. To bardzo drażliwy temat. Ja uważam, że ani całkowity zakaz, ani dowolność typu “na życzenie” nie powinny mieć miejsca w cywilizowanym świecie. Chodzi o ciało matki, ale i o ciało nowej istoty, która się w ciele matki “zalęgła”. Odstępstwa od złotego środka (zgniłego kompromisu?) i ekstremizmy to dowód na zdziecinnienie i egoizm żądających.

    Jak na razie nie ma mowy o karaniu kobiet za aborcję, więc centralny rejestr ciąż nie jest sam w sobie niebezpieczny.

  2. “Nie lubisz aborcji, to jej sobie nie rób.”

    Chcesz mieszkać w małej chatynce? To mieszkaj. Nie czepiaj się tych, którzy chcą mieszkać w pałacu. :)))

  3. @kira: ale co to za kompromis jak nie było rozmów z obywatelami, przyjęte zasady były wbrew opinii obywateli a później i tak nie działano zgodnie z regułami, które przyjęto. Serio wyjaśnij, proszę.

  4. Jakimi obywatelami? Referendum nie było, o ile się nie mylę. A obywatele mają różne opinie.

    Najlepszy był kompromis sprzed jesieni 2020.

  5. @Kira:

    Cos ci sie pomieszalo. Sytuacja w Polsce (trzymając się twojej metafory) jest taka:

    antyaborcjoniści zmuszają wszystkich do mieszkania w kurnej chacie z klepiskiem, bez prądu i wody bieżącej, bo twierdzą, ze to jedyny naturalny sposób życia w zgodzie z bogiem, w którego oni wierzą.

    Co jest o tyle zabawne, że ani judaizm ani inne odłamy chrześcijaństwa nie uwazają, zeby zarodek miał większe prawa niż kobieta. To tylko katolicy mają taki odpał, i dopiero od jakiegos XIX wieku.

  6. Kobieta nie ma mniejszych praw niż zarodek. W razie konfliktu życie kobiety vs życie zarodka według PRAWA decyzję podejmuje kobieta.

    Jakieś prawo istnieć musi, tak poza tym, chyba się zgodzisz, że nie każdy będzie zadowolony. Tak jak nie wolno znęcać się nad zwierzętami niezależnie od światopoglądu, tak nie można dokonywać aborcji na życzenie – czy takie porównanie nie jest lepsze?

    Osobiście wolałabym, żeby w końcu zrobić referendum, żeby raz na… no, chociaż 10 lat, można było ustalić, jakie są nastroje społeczeństwa.

  7. @Kira

    Kobieta nie ma mniejszych praw niż zarodek. W razie konfliktu życie kobiety vs życie zarodka według PRAWA decyzję podejmuje kobieta.

    Kobieta ma w Polsce mniejsze prawa niz zarodek.
    Przypomnę śmierc Izabeli z Pszczyny: miala bezwodzie. Na calym swiecie w takim wypadku jak najszybciej dokonuje sie aborcji (jesli plod ponizej 22 tygodnia), bo to stan bezposrednio zagrazajacy zyciu kobiety w ciazy.
    Ale nie w Polsce.

    Wiadomosc przeslana przez Izabele do siostry na kilkanascie godzin przed śmiercią:

    “Zaczekają, aż umrze lub coś się zacznie, a jeśli nie to extra mogę spodziewać się sepsy. Bo przyśpieszyć nie mogą. Musi albo przestać bić serce, albo się coś zacząć”

    Proszę wskaż mi gdzie tutaj Izabela o czymkolwiek decydowała?
    A przypadek Izabeli to nie jedyna śmierc z powodu komplikacji ciąży zagrazajacych zyciu kobiety. Wiec z łaski swojej przestan opowiadac nieprawdę.

  8. “Cisfaceci nie mają nic do gadania, poza “w razie czego będę równoprawnym rodzicem i nie będę kurwiem migającym się od alimentów, ale uszanuję każdą twoją decyzję i nie wpłynie to na nasze relacje”.”

    Aha, czyli gęba pełna frazesów o równości płci, ale jak przychodzi co do czego to mężczyzna nie może zdecydować, że nie chce być ojcem. Jak to ktoś trafnie ujął w sieci: “Facet nie chce dziecka i nie chce na nie płacić alimentów – może jedynie usiąść i płakać. Kobieta nie chce dziecka i nie chce na nie płacić alimentów – robi aborcję i ma po problemie”.

    Gdyby środowiska walczące o prawo wyboru naprawdę poważnie traktowały pojęcie równości, to do projektów dotyczących dostępu do aborcji wprowadziłyby zapis, że o urodzeniu potomstwa decydują zgodnie oboje rodzice. Jeśli _którekolwiek_ z nich nie chce go mieć –> terminacja ciąży.

  9. @Challenger:

    Aha, czyli gęba pełna frazesów o równości płci, ale jak przychodzi co do czego to mężczyzna nie może zdecydować, że nie chce być ojcem. Jak to ktoś trafnie ujął w sieci: “Facet nie chce dziecka i nie chce na nie płacić alimentów – może jedynie usiąść i płakać.

    Jak to mężczyzna nie moze decydowac ze chce byc ojcem? Bozia rąsie ucieła i mózg urąbała i dlatego ni ma i nie bylo antykoncepcji? Nie chcesz byc ojcem to se zrób wazektomię i tyle. BTW: w wypadku męzczyzn to zabieg odwracalny. Są tez kondomy.
    Nie chcesz uzywac antykoncepcji to uwazaj, gdzie pchasz swojego penisa i nie narzekaj, jak źle wybrales. Kobietom tacy faceci jak ty radzą “niech sie zabezpieczy” “nie chce być w ciąży to niech się nie gzi” to niech sami zastosuja te rady na sobie.


    Gdyby środowiska walczące o prawo wyboru naprawdę poważnie traktowały pojęcie równości, to do projektów dotyczących dostępu do aborcji wprowadziłyby zapis, że o urodzeniu potomstwa decydują zgodnie oboje rodzice.

    To nie facet ryzykuje swoje zdrowie i życie w wypadku ciąży, tylko kobieta. W samych USA dziennie umiera 800 kobiet z powodu komplikacji związanych z ciążą i porodem. Jestem jak najbardziej za “zgodnym” decydowaniem obojga rodzicow o kontynuacji ciąży, jesli ludzkosc wynajdzie wreszcie sztuczne macice i kobiety przestaną umierać z powodu ciąży i porodu. Dopóki tego nie ma, tutaj nie ma zadnej “rownosci” bo to nie facet ryzykuje swoje zdrowie i zycie.

  10. @Futrzak

    Takie działanie byłoby bezprawne. A ja piszę, jakie jest prawo w Polsce. Możemy mieć wpływ na teorię, co do praktyki, to różnie…

  11. @Kira:

    Takie działanie byłoby bezprawne. A ja piszę, jakie jest prawo w Polsce

    Nie, nie piszesz “jakie jest prawo” w Polsce.
    Ty nie wiesz, ze oprócz ustawy jest jeszcze cos takiego, jak przepisy wykonawcze. I jesli podmiot wskazany w ustawie (zwykle jest to minister danego resortu, ale nie zawsze musi tak byc) nie dopełni swoich obowiązków i nie stworzy przepisów wykonawczych, to nic mu za to nie grozi.
    I to jest dość częsta sytuacja w Polsce i dotyczy najrozniejszych rzeczy, nie tylko zdrowia reprodukcyjnego.
    A jak brak jest przepisow wykonawczych (albo są niejasne) to wtedy jest sytuacja taka jak DZIS w Polsce, gdzie to nie kobieta decyduje o wlasnym zyciu, tylko jakies konowały zasłaniające się “klauzulą sumienia”.

    Nie opowiadaj więc tutaj nieprawdy jakoby to kobieta w Polsce decydowala o tym, czy ciaza zagrazajaca jej życiu ma byc usunięta czy nie. W Polsce decydują o tym lekarze a kobieta ma g* do powiedzenia i to jest niestety zgodne z prawem takim, jakie jest w Polsce w tej chwili.

    Serio, system prawny obowiazujacy w danym kraju to cos duzo, duzo więcej niz jeden czy dwa paragrafy w jakiejś ustawie. Czas juz najwyzszy przyjąć to do wiadmości.

  12. Zapewne masz rację, ale zbaczasz z tematu. Możemy dyskutować albo o tych paragrafach, albo o tym, jak jest faktycznie, jak postępują lekarze. Ty zaczęłaś pisać o aborcji w kontekście nowych przepisów o “rejestrze ciąż”, ale też wkleiłaś wpis, z którego wynika, że aborcja to tylko prawo kobiety, z czym się nie zgadzam. A w komentarzu zasugerowałaś, że obecna sytuacja jest wynikiem katolicyzmu rodaków, z czym też się nie zgadzam, bo Polacy to PSEUDOkatolicy.

    Ty czytałaś o Izabeli z Pszczyny, a ja czytałam o przypadkach kobiet, które same zadecydowały, że urodzą, mimo iż ciąża im zagrażała – a miały możliwość dokonania aborcji. Nie jest prawdą, że w każdym przypadku wszechmocny lekarz każe rodzić.

  13. @Kira:

    Ja nie zbaczam z tematu, to ty przytoczylas tutaj argument “takie dzialanie byloby bezprawne”. Odpowiedzialam na twój argument. Wiec jesli ktos tu zboczyl z tematu, to ty.

    ja czytałam o przypadkach kobiet, które same zadecydowały, że urodzą, mimo iż ciąża im zagrażała – a miały możliwość dokonania aborcji. Nie jest prawdą, że w każdym przypadku wszechmocny lekarz każe rodzić.

    A ktoś tutaj, oprócz ciebie, twierdził gdzies, ze w kazdym przypadku lekarz każe rodzić? NIE.
    Chodzi o to, ze to lekarz decyduje o tym, czy zrobic aborcje czy nie, a nie kobieta, ktora ryzykuje swoim zyciem. I osobliwie te decyzje są jednostronne: jesli kobieta chce urodzic to urodzi, nikt w Polsce NA SILE aborcji nie dokonuje (tak jak to mialo np. miejsce w Chinach w zwiazku z polityka jednego dziecka jeszcze kilka dekad temu).

    Natomiast jesli kobieta chce aborcji, to polskie prawo odmawia jej tego, nawet wtedy, kiedy ciąża zagraza jej zyciu, nawet wtedy, kiedy wiadomo, ze urodzą martwy, znieksztalcony płód.

  14. @Kira: ale to właśnie o tą praktykę chodzi! Podjęto decyzję wbrew woli narodu (na pocz. lat 90. poparcie dla aborcji było o wiele, wiele większe) a później wbrew przepisom utrudniano przeprowadzanie aborcji w dopuszczalnych prawne wypadkach przy jednoczesnym pełnym przyzwoleniu na rozkwit podziemia aborcyjnego realizowanego rękami lekarzy.

    ps.: To kobieta jest w ciąży i to do niej powinna należeć ostateczna decyzja, a to czy dana kobieta poruszy sprawę ewentualnej aborcji z partnerem to już jej decyzja.

  15. @futrzak
    “Bozia rąsie ucieła i mózg urąbała i dlatego ni ma i nie bylo antykoncepcji?”

    Zdajesz sobie sprawę, że a) antykoncepcja czasem zawodzi, b) jeden z partnerów niekiedy nadużywa zaufania drugiego i przez beztroskę lub świadomie doprowadza do zapłodnienia bez jego/jej zgody, c) partnerzy świadomie decydują się na ciążę, ale płód czasami okazuje się obciążony ciężką chorobą, a jedno z rodziców nie chce mieć chorego dziecka? Shit happens i nie widzę powodu, żeby prawo do neutralizacji skutków tego shita przysługiwało tylko jednej płci.

    “To nie facet ryzykuje swoje zdrowie i życie w wypadku ciąży, tylko kobieta.”

    Owszem, ale co to ma do tego, co napisałem? Ja nie domagam się, żeby mężczyzna miał prawo zmuszać kobietę do kontynuacji niechcianej ciąży.

  16. @challenger:

    Zdajesz sobie sprawę, że a) antykoncepcja czasem zawodzi

    Wazektomia nie zawodzi. Dodam, ze w przeciwienstwie do podwiązania jajowodów, mozna ja wykonac w Polsce, to tylko kobiety sa ubezwlasnowolnione i decydowac o swoich jajnikach nie moga, faceci mogą.
    Kto tu jest bardziej poszkodowany?

    b) jeden z partnerów niekiedy nadużywa zaufania drugiego i przez beztroskę lub świadomie doprowadza do zapłodnienia bez jego/jej zgody

    Owszem, niestety tylko kobieta jest zmuszana do ryzykowania wlasnym zdrowiem i zyciem, jesli zostala zapłodniona bez swojej zgody. Mezczyzna nie ryzykuje ani zdrowiem ani zyciem.

    c) partnerzy świadomie decydują się na ciążę, ale płód czasami okazuje się obciążony ciężką chorobą, a jedno z rodziców nie chce mieć chorego dziecka?

    Znow to kobieta jest zmuszana do urodzenia nieodwracalnie uszkodzonego płodu, ryzykujac swoje zdrowie i zycie. To zwykle kobiety chca takie ciąże usunąc, ale im nie wolno. To zwykle na barki kobiety spada ciezar potem opieki nad takimi dziecmi, ale w Polsce zmusza się je do tego.

    Ja nie domagam się, żeby mężczyzna miał prawo zmuszać kobietę do kontynuacji niechcianej ciąży.

    A ja uwazam, ze mężczyzna powinien móc się zrzec praw rodzicielskich, i zeby pociągalo to za sobą zakaz zblizania sie do dziecka do czasu uzyskania przez nie pełnoletności.

  17. @Mall

    Nie wiem, jakie było poparcie dla aborcji 30 lat temu. Myślę, że warto by zrobić referendum, żeby poznać nastroje dzisiejsze.

    Ostatni akapit to Twoje osobiste zdanie, więc nie skomentuję.

  18. @ challenger: przecież dokładnie tego się domagasz żeby facet decydował o donoszeniu niechcianej ciąży.

  19. Ja zrozumialem jego komentarze jako wlasnie postulat by ojciec tez mial prawo zadecydowac o przeprowadzeniu aborcji, kiedy matka chce urodzic dziecko, ktore bedzie niedorozwiniete. Nic nie napisal o sytuacji odwrotnej.

    “Aha, czyli gęba pełna frazesów o równości płci, ale jak przychodzi co do czego to mężczyzna NIE MOZE ZDECYDOWAC, ZE NIE CHCE BYC OJCEM. Jak to ktoś trafnie ujął w sieci: “Facet NIE CHCE DZIECKA i nie chce na nie płacić alimentów – może jedynie usiąść i płakać.”

    Co Futrzak przekrecila na: “Jak to mężczyzna nie moze decydowac ze CHCE BYC OJCEM?”

  20. @nuccio: podal trzy przykłady gdy facet ma decydować w tym przykład klasyczny “on chce, ona nie chce” przywołany w punkcie a).

  21. @Kira:

    Ostatnie badania opinii publicznej są zdecydowanie na korzysc legalizacji aborcji:

    “W najnowszym sondażu Ipsos dla OKO.press aż 66 proc. badanych opowiedziało się za prawem kobiety do aborcji do 12. tygodnia ciąży. 26 proc. jest przeciwnych. To o 9 pkt proc. mniej niż w 2019 roku.”

    Odnosnie zas referendum to przypominam, ze w Polsce jego wyniki i tak nie bylyby wiążące, ze wzgledu na “wyrok” pseudotrybunalu Przyłębskiej.

  22. @mall
    “przecież dokładnie tego się domagasz żeby facet decydował o donoszeniu niechcianej ciąży.”

    Nie. Przeczytaj moje posty uważnie. Nuccio1982 nie miał trudności ze zrozumieniem.

    “w tym przykład klasyczny “on chce, ona nie chce” przywołany w punkcie a).”

    Nic takiego nie napisałem, ani w punkcie a) ani żadnym innym. Na wszelki wypadek powtórzę co postuluję: “Shit happens i nie widzę powodu, żeby prawo do neutralizacji skutków tego shita przysługiwało tylko jednej płci.”

  23. @challenger: wg twojego punktu a) masz potencjalną sytuację taką:
    1- antykoncepcja nie zadziałała;
    2- ona nie chce i chce aborcji;
    3- on chce.

    Gdy zastosujesz swój postulat “prawo do neutralizacji skutków tego shita przysługiwało tylko jednej płci” masz sytuację, gdzie to on decyduje (tak jak pisałem).

  24. @mall
    Ok, teraz rozumiem co masz na myśli. Ale idąc tokiem myślenia autorki wpisu zacytowanego przez Futrzaka (która, przypomnę, napisała “faceci nie mają nic do gadania”), mamy mieć wyłącznie sytuację, w której tylko kobieta decyduje:

    1- antykoncepcja nie zadziałała;
    2- on nie chce lub chce aborcji
    3- ona nie chce —> rodzi się dziecko.

    Moim zdaniem równościowe uregulowanie takich sytuacji powinno wyglądać tak:

    1. ona chce, on chce –> aborcja
    2. ona chce, on nie chce –> aborcja
    3. ona nie chce, on chce –> aborcja
    4. ona nie chce, on nie chce –> rodzi się dziecko.

  25. @Challenger:

    Ile razy mam powtarzać, ze tutaj nie ma zadnej symetrii ani równości, bo TYLKO KOBIETA ryzykuje swoim zdrowiem i zyciem? Oraz, to ona musi byc dawcą swoich organów i ciała na czas ciąży, a nie męzczyzna.

    Zmuszanie kobiety do donoszenia niechcianej ciąży jest odebraniem jej podstawowego prawa czlowieka do decydowania o swoim ciele. To jest rownoznaczne z przymusem bycia dawcą organów.
    Ale takiego przymusu w stosunku do ojca nie ma, nawet jesli bylaby to operacja ratująca zycie dziecka.

    Natomiast jesli chcialbys miec mozliwosc zrzeczenia sie praw rodzicielskich to mozesz zalozyc organizacje NGO i zaczac kampanię w tym kierunku, a nie podczepiac sie pod ruchy feministyczne walczące o prawo kobiet do decydowania o wlasnym ciele.
    Serio – to jest wkurwiające na maksa, jak tylko napisac cos w temacie legalizacji aborcji to zaraz zjawiaja sie samce gardłujące jak to oni biedni pokrzywdzeni bo ICH sie do czegos zmusza. Tak jakby to im ktos zakazywal aborcji i jakby to ich dotyczylo.

    Organizujcie sobie swoje wlasne kampanie i odpieprzcie sie od zwolennikow aborcji.

  26. “Zmuszanie kobiety do donoszenia niechcianej ciąży jest odebraniem jej podstawowego prawa czlowieka do decydowania o swoim ciele.”

    Ile razy mam powtarzać, że nie domagam się zmuszania kobiety do donoszenia niechcianej ciąży?

    “Ale takiego przymusu w stosunku do ojca nie ma”
    “Tak jakby to im ktos zakazywal aborcji i jakby to ich dotyczylo.”

    Nas to też dotyczy bo jest przymus utrzymywania niechcianego potomstwa przez wiele lat, a w pewnych przypadkach do końca życia, którego to przymusu kobieta może uniknąć, wykonując aborcję, a mężczyzna nie.

    “Organizujcie sobie swoje wlasne kampanie i odpieprzcie sie od zwolennikow aborcji.”

    Ja się nie dopieprzam do zwolenników aborcji tylko do hipokrytów takich jak autorka zacytowanego wpisu czy Ty, którzy wycierają sobie gębę słowem “równość”, jednocześnie pisząc, że “faceci nie mają nic do gadania”.

  27. @Challenger:

    KTO tutaj “wyciera sobie gębę słowem równość”????
    Ile razy jeszcze mam powtórzyć, ze tu nie ma zadnej równosci bo to nie ciałem faceta rozporządzają tutaj osoby trzecie i nie facet ryzykuje swoim zdrowiem i życiem? Trzy razy to za mało?

    Piszesz “Nas to też dotyczy” — CO was dotyczy???? Oślepłes? ten wpis jest o rejestrze ciąż. Od kiedy to faceci są w ciąży!?!?! Od kiedy to facetów zmusza się do porodu albo do aborcji!?!?!

    Nie podoba ci się przymus utrzymywania spłodzonego przez siebie potomstwa to juz napisalam – zorganizuj sobie swoja wlasna NGO i walcz o zmiane prawa. A teraz won. To nie jest wpis ani dyskusja o biednych uciśnionych cis facetach, umęczonych przez patriarchat.

  28. @Challenger: Pisałeś o “neutralizacji tego shita” czyli sytuacji niechcianej przez nią ciąży, ale chcianej przez niego, i jednocześnie odmawiasz kobiecie prawa samodzielnego decydowania w takiej sytuacji sugerując, że prawo do uporządkowania powinny mieć obie strony.

    W konsekwencji domagasz się zmuszenia kobiety do donoszenia niechcianej ciąży.

    I owszem: to powinna być jednostronna decyzja kobiety. Bo to jej organizm ponosi wszelkie koszty. Nie faceta.


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

Categories

%d bloggers like this: