Posted by: futrzak | 11 May 2022

Bajka o obronie koniecznej

Mawia się, że każdy ma prawo do obrony koniecznej. Oczywiste, prawda?
Ale nie dotyczy to dzieci.
Wezmy szkołę. W szkole przemoc rowiesnicza jest niestety nagminnie przez doroslych lekcewazona i olewana, zwlaszcza przemoc wobec dziewczynek. Rzeczy typu ciągnięcie za włosy, popychanie, obmacywanie notorycznie sa ignorowane przez doroslych pracujacych w szkole, w najlepszym razie zbywane tekstami typu “to są końskie zaloty”, “widocznie cie lubi, bo okazuje zainteresowanie” itp.

Jak czuje się ofiara? Przede wszystkim się boi. Jej mózg zalewa fala kortyzolu, ktory na dluzsza mete ma niszczacy wplyw na ciało dziecka i uposledza zdolnosci poznawcze. I tak dzien w dzien, bo przeciez napastnicy sa calkowicie bezkarni.
Jesli takie cos zdarza się wsrod doroslych np w pracy, to jest mobbing i jest karalne. Ostatecznie w takich warunkach, ciaglego stresu, nie da sie pracowac.

Ale wsrod dzieci to bezkarne.
Ba, malo tego: co sie dzieje, jesli ofiara doprowadzona do ostatecznosci brakiem reakcji dorosłych wreszcie zdobędzie sie na odwagę i np. przywali agresorowi? Albo rzuci czyms w niego, podstawi nogę etc?
Czy dorosli potraktuja to jako obronę konieczną? W ogormnej wiekszosci przypadkow nie, ukarana zostanie za przemoc ofiara właśnie.
Czego nauczy się takie dziecko? Nie ufania zadnym instytucjom, traktowania ich jako zło konieczne. W wypadku, kiedy dziecko nie ma wsparcia od wlasnej rodziny, nauczy sie tego, ze doroslym w ogóle nie mozna ufac, a świat jest dżunglą, gdzie mozna liczyc tylko na samego siebie, a jesli się bronic to robic to tak, zeby nikt nie zauwazyl i nic nie udowodnił.

Taki swiat kreują dorosli. Z punktu widzenia dziecka nie ma znaczenia, ze “przepisy mi nie pozwalają”, “ja nic nie mogę zrobić”, “to nie powinno tak być”. To sa tylko wymowki, one nic nie zmieniaja.
Przemoc rodzi przemoc a gromada dzieciakow wyrastajaca w takiej szkole bedzie potem grupą dorosłych z których wyrosną albo agresorzy, albo ofiary. Agresorzy i ofiary, ktore doskonale wpasuja sie w nastepna zorganizowana instytucję lub zamkniete srodowisko. A pozniej zdziwienie: skąd bierze się zjawisko fali? Jak to możliwe, ze przez lata tak to trwało? A stąd, że spoleczenstwo daje przyzwolenie na przemoc.

Także, zapamiętajcie sobie: nastepnym razem zanim ukaracie jakiegos dzieciaka za to, ze uderzyl rowiesnika, sprawdzcie dlaczego to zrobił. I nie opowiadajcie bajek o pacyfizmie i ze nigdy nikogo pod żadnym pozorem nie można uderzyć. Można, a nawet trzeba jeśli jest to obrona konieczna. I przyznajmy dzieciom do niej prawo jesli my, dorośli zawiedliśmy je pozwalając na przemoc rówieśniczą.

PS: jedną z najgorszych rzeczy, jaka moze zrobic nauczyciel lub inny opiekun, to “wziąć na dywanik” uczestników bójki i równo ukarać wszystkich niezaleznie od tego, co się wydarzyło. Uzywając metafory świata dorosłych, jest to równie sensowne, jak sytuacja w której jeden kraj napadł zbrojnie na inny, zabija cywilów, niszczy miasta, poczem przychodzi “rozjemcze mocarstwo'” i w ramach rozwiazania konfliktu bomabrduje miasta tak agresora jak i napadniętego.


Responses

  1. “W ogormnej wiekszosci przypadkow nie, ukarana zostanie za przemoc ofiara właśnie.”

    Czy masz jakieś dane na potwierdzenie tego stwierdzenia czy tylko ustawiłaś sobie chochoła, żeby mieć temat na wpis?

  2. @Challenger:

    A ty masz dane pokazujące, ze nie mam racji? Chętnie sie z nimi zapoznam.

  3. Uzupełniająco do wpisu polecam te artykuły:
    https://portal.librus.pl/szkola/artykuly?name=przemoc+r%C3%B3wie%C5%9Bnicza

  4. @Challenger: tak było w latach 90 w szkole za moich czasów, tak było za czasów mojego młodszego brata i tak jest teraz gdy mój bratanek chodzi do szkoły.

    Co więcej od wielu lat trwa negatywna selekcja do zawodu nauczyciela i są tego konsekwencje: ot nauczyciel nie umie wyłapać, czy dziecko go oszukuje i wrabia inne (ot taki przykład: dziecko fałszywie donosi na inne, że stosuje wobec niego przemoc, nauczyciel nie sprawdza sytuacji i karze rzekomo dokuczające dziecko, a gdy wychodzi na jaw, że donosiciel kłamał nauczyciel ani nie ukarał kłamcy ani nie przeprosił pokrzywdzonego). A to wszystko należy podlać totalnym tchórzostwem dyrekcji wobec rodziców, którzy najmniejszy przejaw złego zachowania traktują jak powód do wydalania ze szkoły.

    ps.: w Polsce mobbing nie jest karalny. Trzeba bowiem wykazać, że dręczenie było uporczywe i planowane (czy coś koło tego). Zdaje się, że nie udaje się to jakimś 95+% dręczonych, którzy zdecydowali się na wniesienie spraw do sądów.

  5. @PawelW:

    Nie obejrze tych artykulow, bo strona najwyrazniej jest zablokowana. Takie cos mi sie wyswietla przy probie wejscia na ten portal:

    A, juz wiem, zablokowane bo connection is not secure. A najnowsze wersje browserow (Chrome, Firefox, Safari) od jakiegos czasu blokuja takie strony, po to zeby wymusic na administratorach ich naprawienie.

  6. @mall:

    O, nie wiedzialam ze to prawo odnosnie mobbingu jest tak ch*jowo sformulowane.
    Ze uporczywe ma byc to mozna zrozumiec, bo ostatecznie trzeba wykluczyc sytuacje, gdzie ktos zrobil cos z niewiedzy, dostal ostrzezenie i juz wiecej nie robil.
    Ale ze planowane, to juz jest powazny problem. No bo jak to udowodnic? Czy mobbingujacy szef bedzie sobie robil rozpiski w kalendarzu z tym, co danego dnia zamierza robic?
    Hm….dobrze byloby uslyszec glos jakiegos prawnika, ktory prowadzil takie sprawy.

  7. @Futrzak: Przepis został tak sformułowany (wyjdzie, że pewnie wietrzę antypracowniczy spisek :) by utrudnić pracownikom walkę z patologicznymi menadżerami/zatrudniającymi.
    Objaśnienie (za: https://kruczek.pl/sprawy-o-mobbing/ )
    “Co istotne, aby uznać daną osobę za ofiarę mobbingu, muszą zaistnieć wszystkie przesłanki jednocześnie, czyli:
    – działania lub zachowania dotyczą pracownika lub skierowane są przeciwko niemu,
    – działania lub zachowania są długotrwałe i uporczywe,
    – zachowania lub działania polegają na nękaniu lub zastraszaniu,
    – celem oddziaływania jest poniżenie lub ośmieszenie pracownika, odizolowanie go od współpracowników lub wyeliminowanie z zespołu,
    – w efekcie prowadzonych działań u pracownika występuje zaniżona ocena przydatności zawodowej, a także poczucie poniżenia czy ośmieszenia albo odizolowanie lub wyeliminowanie go z zespołu współpracowników.”

    I tak: sędziowie SN potwierdzili też, że wszystkie te przesłanki muszą zachodzić JEDNOCZEŚNIE. Powodzenia w dowodzeniu! Więc nie powinno dziwić, że prawie wszystkie sprawy są przegrane (wystarczy, że mobber powstrzyma się na tydzień i już nie ma uporczywości!).

  8. No to ch*jowo…. ale z drugiej strony w kraju takim jak Polska nie dziwi :(

  9. @futrzak
    Nie, to Ty postawiłaś radykalną tezę, więc od Ciebie oczekuje się przedstawienia konkretnych danych na jej poparcie.

    @mall
    Też chodziłem do szkoły w latach 90., bywałem świadkiem i ofiarą przemocy rówieśniczej i nie znajduję uzasadnienia dla tezy, że w “ogromnej większości przypadków” karana za przemoc była ofiara. Tak się zdarzało, ale nie w “ogromnej” ani nawet “większości” sytuacji. A jak jest z tym teraz, wiem od znajomych pracujących w polskich szkołach, którzy mówią, że kwestie przemocy w grupie, w tym rozróżniania i sprawiedliwego traktowania sprawców i ofiar, są przedmiotem szkoleń skierowanych do nauczycieli i opiekunów.

  10. @challenger:

    Ah rozumiem, nie masz zadnych danych pokazujących, ze ja się mylę ani tez zadnych danych pokazujacych, ze ty masz rację.
    Po prostu wydaje ci się.

    A jak jest z tym teraz, wiem od znajomych pracujących w polskich szkołach, którzy mówią, że kwestie przemocy w grupie, w tym rozróżniania i sprawiedliwego traktowania sprawców i ofiar, są przedmiotem szkoleń skierowanych do nauczycieli i opiekunów.

    Owszem, sa szkolenia organizowane przez rozne fundacje, NGO czy Centrum Edukacji Obywatelskiej. Z których niektore szkoly korzystaja, podobnie jak korzystaja z zajęć prowadzonych przez NGO na temat edukacji seksualnej. Ale ani to nie jest powszechne, ani wymagane w kazdej szkole ani tez nie znajduje sie w podstawie programowej. Twierdzenie, ze “teraz jest lepiej” na podstawie szkolen przeprowadzonych w kilkuset szkolach w skali kraju ma takim sam sens jak twierdzenie, ze polskich szkolach jest uczciwa edukacja seksualna, bo takie zajecia przeprowadzono w kilkuset szkolach w calym kraju.

    Zreszta, o czym tu mowa, w normalnej szkole na etacie powinien pracowac pedagod/psycholog, w polskich szkolach pojawia sie albo na kilka godzin w tygodniu albo nie ma go wcale.
    I nie jest dobrze:

    “Rozmawialiśmy z wieloma świadkami przemocy szkolnej. Często mówili nam, że nie reagowali, bo myśleli, że to tylko żart. Ale sytuacja przemocowa powtarzała się codziennie, a nawet kilka razy dziennie. Im dłużej to trwało, tym trudniej było im podjąć jakieś działania, by stanąć w obronie ofiary.”

    poczytaj sobie: https://kobieta.onet.pl/wiadomosci/przemoc-w-szkole-przesladowani-uczniowie-znikaja-nauczyciele-nic-nie-wiedza/5qp1spd

    Polska z przemoca w szkole wypada zle na tle reszty Europy, niestety.

  11. @Challenger: jeżeli chodziłeś do szkoły w latach 90. to pewnie pamiętasz, że zgłoszenie przemocy do nauczyciela, a co dopiero dyrekcji!, było wyjątkiem.

  12. ps. Mała poprawa: moje doświadczenie to przełom lat 80 i 90. Zdania jednak nie zmieniam.

  13. Ja bylem w pedalowie od 89 do 97 i skarzenie bylo na porzadku dziennym :). Zazwyczaj nauczyciel tez wiedzial kto byl oprawca, a kto ofiara, bo po prostu te dzieciaki znal, obserwowal na codzien w klasie i widzial, kto jaki ma charakter. Natomiast byla dyskryminacja ze wzgledu na pochodzenie z dobrego lub zlego domu, w tym sensie, ze predzej uwierzono w wersje dziecka lekarza, prawnika, wojskowego lub nauczyciela jezeli na codzien bylo tym grzeczniejszym i dobrze sie uczylo.
    Zeby bylo smieszniej to za moich czasow fizyczna przemoc to wlasnie dziewuchy lejace chlopakow. W sensie piescia w twarz to nie, ale walnac reka w ramie, czy w plecy to byla codziennosc i bylo to akceptowane. Zawsze uchodzilo im to plazem. No bo jak dziewczynka walnela chlopca, to przeciez musialo byc dlatego, ze oddala. Chlopiec jak by tak zrobil, to mogl wylapac od nauczyciela liscia, albo miec wykrecone ucho lub wlosy, uwaga do dzienniczka i potem wyplata pasem od ojca w domu. Laski o tym dobrze wiedzialy, bo czasem ktorys przychodzil do szkoly z siniakiem od pasa na ramieniu, lub udzie, i pozniej to wykorzystywaly do malych szantarzy :).
    Dziewczynkom jak juz, to sie dokuczalo wsypujac ostruzyny z olowka do pirnika, w najgorszym wypadku dziubiac igla z cyrkla. Bic czy obmacywac nikt by sie nie odwazyl. Mysmy nawet w takim wieku niespecjalnie wiedzieli co z czym i jak. Moze to byla taka szkola i takie srodowisko, ale wydaje mi sie, ze tak wczesna inicjacja seksualna zaczela sie duzo pozniej (dowcip: tata mowi do nastoletniej corki: “coreczko chyba czas zebysy porozmawiali o seksie”, na to corka: “dobrze tato, to co chcialbys wiedziec”)
    Mnie kiedys corka kierowniczki swietlicy tak jebnela Panem Tadeuszem w glowe, ze az mi cos w szyi chrupnelo. Oczywiscie poskarzyc sie moglem tylko panu bogu…

  14. nuccio1982,

    u syna w klasie też dziewczyny są tymi gorszymi. Wiem o tym z wielu źródeł (rozmowy z nauczycielami, rozmowy z opiekunami po wyjazdach klasowych).
    Syn marzy o szkole tylko dla chłopców :-) Więc jest chyba znacznie gorzej, niż w latach 80/90.

  15. @futrzak
    Dzięki za link, ciekawy artykuł (zwłaszcza wyjaśnienie czym jest przemoc relacyjna). Nadal jednak nie znalazłem tam argumentów potwierdzających tezę, że za przemoc najczęściej karana jest ofiara…

    @mall
    @nuccio
    Mam z tego okresu (druga połowa lat 80. i pierwsza 90.) częściowo podobne, a cześciowo odmienne spostrzeżenia. Mniej więcej do 10-12 roku życia przemoc rówieśnicza to była domena chłopców z ewidentną nadpobudliwością. A to popchnął, a to nogę podstawił, a to uszczypnął lub uderzył – ot tak, dla draki, zwykle innego, spokojnego i wycofanego chłopaka, rzadziej dziewczynkę. Czasami dwóch takich wzięło się za łby. Wszyscy (uczniowie i nauczyciele) dobrze wiedzieli, kto jest napastnikiem a kto ofiarą, chodziło się na skargę, klasa potrafiła się wstawić za pokrzywdzonym i nie było problemu z niesprawiedliwym karaniem. Potem, w drugiej połowie (ośmioletniej) podstawówki, zaczęła się u chłopców przemoc na tle zdobywania dominacji i ustalania hierarchii. Zachowania typu: grupowe blokowanie komuś przejścia korytarzem, spychanie z drogi, zaczepki słowne i wykpiwanie, rzucanie w upatrzoną ofiarę petardami (“kredkami”) i strzelanie w nią plastikowymi kulkami z pneumatycznego pistoletu (cud że nikt przy tym oka nie stracił), próby wciągnięcia i zamknięcia upatrzonej osoby w kiblu (znów – zwykle cichego i spokojnego, co to “nie umie się bić”), bójki jeden na jednego (“solówy”) tych bardziej zadziornych i dominujących chłopaków. Oczywiście w tym czasie już nikt nie chodził z tym na skargę do nauczycieli. Zaczęła się też przemoc ze strony dziewczynek, głównie słowna, polegająca na wyśmiewaniu, dokuczaniu, zawstydzaniu i “zahukiwaniu” co bardziej wycofanych i lękliwych koleżanek i kolegów. Wszystko to poznałem z autopsji, bo oczywiście to ja byłem tym grzecznym, cichym i spokojnym, co to bał się oddać cios napastnikowi i nie umiał odpyskować agresorce… Przynajmniej w kiblu nigdy mnie nie zamknęli, bo stawiałem bierny opór. Taka jawna przemoc fizyczna i słowna zdarzała się jeszcze na początku szkoły średniej, gdzieś tak do 16 roku życia, potem się skończyła. Zostało ciche obgadywanie i naśmiewanie się “za plecami”. Natomiast raczej nie było prześladowania ze względu na pochodzenie z “gorszej” czy uboższej rodziny. To były jeszcze czasy względnego egalitaryzmu społecznego. Na jednym osiedlu i w jednym bloku mieszkali robotnicy i lekarze, sprzedawcy i urzędnicy, różnice materialne nie rzucały się w oczy, dzieci z różnych środowisk wyglądały i ubierały się podobnie i mieszały się ze sobą od wczesnych lat.


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

Categories

%d bloggers like this: