Posted by: futrzak | 5 January 2022

Jak Polska poradziła sobie z pandemią


Polska znalazła się na szóstym miejscu w rankingu państw, których gospodarki najlepiej poradziły sobie w pandemii według tygodnika Economist.

Pismo wzięło pod uwagę między innymi zmianę PKB w stosunku do końcówki 2019 r., ale także ogólny stan gospodarki, poziom inwestycji, kondycję giełdy czy też zadłużenie.
Teraz porównajmy sobie to z poziomem nadmiarowych zgonów i dowiemy się, kto poniósł koszty i został złożony w ofierze PKB.

Znakomicie trzymała się produkcja przemysłowa. Robotnicy nie mając innych opcji przeżycia nie szli “na zdalne”, tylko do pracy. Podobnie pracownicy i pracownice handlu, dystrybucji, itd. Zarażali siebie i następnie bliskich. Chorowali, niektórzy umierali.

Tak więc to, co jest w naszym systemie uznawane za “rewelacyjny wynik ekonomiczny”, jest tragedią na poziomie społecznym.

A i giełdy też trzymały się świetnie w pandemii. To jest najważniejsze. Pamiętacie jak na początku pandemii wyśmiałem chwilową panikę na giełdach i spadki? Tak jak przewidywałem, błyskawicznie się podnieśli i była np. w Nowym Jorku hossa jak marzenie.
Dla jednych marzenie, dla innych koszmar. Bogaci nie zbiednieli.

zrodlo
zrodlo 2


Responses

  1. Czy ludzie tygodnika Economist zdają sobie sprawę, jak bardzo “wiarygodne” są dane podawane przez wszystkie podlegające władzy instytucje?

  2. @Andrzej B:

    To niekoniecznie musi być skręcone.
    Pięc wskaźników, jakie wziął pod uwagę Economist w kazdym z krajów to:

    gdp, household incomes (aggregated), stockmarket performance, capital spending and government indebtedness.

    Pierwsze cztery zauważ nie mówią nic na temat tego, jak się ten przyrost zysków rozkłada w społeczeństwie, a wiemy z innych krajów neoliberalnych, ze tez im “przybylo” w efekcie pandemii, tylko wlasnie bardzo nierówno się rozłożyło w spoleczenstwie. Myśle, ze Polska nie będzie tutaj jakims szczegolnym wyjątkiem.

    Co do zadłuzenia – tu jest skręcone, ale tez nie sądzę ze az do takiego stopnia, jak co durniejsze neolibki się wydzierają.
    W polskich mediach, które (za wyjatkiem TVP i Radia Maryja) panuje od 7 lat narracja, ze PiS przewraca gospodarkę, zadluza Polskę, juz zaraz wszystko sie przewroci, kraj zbankrutuje etc.
    Tymczasem to tylko neolibska narracja, a ta banda durni powinna zaczac myslec, wyciągac wnioski i przestac straszyc ludzi, bo to NIC nie daje.

    Wezmy te cholerne podwyzki gazu i elektrycznosci. Jeśli sięgnąc poza skurwlone merdia, to nagle okazuje się, ze swiatowe ceny gazu wzrosły a inflacja też pojawiła sie w krajach pierwszego świata, Polska nie jest wyjątkiem:

    Polska inflacja jest po części pochodną rosnących kosztów produkcji, na które składają się m.in. rosnące koszty transportu oraz produktów ropopochodnych. Cena baryłki ropy Brent jesienią 2021 roku waha się pomiędzy 70 a 85 USD, podczas gdy wiosną roku poprzedniego, w początkach pandemii, nieznacznie tylko przekraczała 20 USD. Podobnie rekordowo wysokie ceny osiąga gaz, co jest pochodną wysokiego popytu (m.in. ze strony Europy i Chin), przy jednoczesnym niedoinwestowaniu produkcji. Drastycznie rosną także koszty transportu drogą morską, co następnie przekłada się na ceny importowanych wyrobów gotowych i półproduktów. Dla przykładu koszt wysłania jednego 40-stopowego kontenera z Szanghaju do Rotterdamu w okresie od 2016 roku do listopada 2020 roku był względnie stabilny i nie przekraczał 3000 USD. Jednak pod koniec maja 2021 roku przebił granicę 10 000 USD, a jesienią utrzymuje się już nieznacznie tylko poniżej 15 000 USD. Kolejny wzrost kosztów produkcji wynikał z zakłóconych przez pandemię procesów wytwarzania i z przerwanych łańcuchów dostaw. Niedobory produktów na rynku przekładają się na wyższe ich ceny. Przykładem może być branża motoryzacyjna, borykająca się m.in. ze zbyt małymi dostawami półprzewodników. W efekcie drożeją auta nowe, jak i używane. Szacuje się, że w Polsce w 2021 roku wzrosty cen w obu przypadkach wyniosą kilkanaście procent. Dla porównania w ciągu roku w USA nowe pojazdy zdrożały o ponad 10%, a używane o ponad 30% (listopad 2021/listopad 2020).

    Za wzrost cen w Polsce odpowiadają jednak także czynniki krajowe, oddziałujące również od strony popytu. Wysoki popyt konsumpcyjny, przy wolniej rosnącej dostępności dóbr (podaży), skłaniać może producentów i sprzedawców do podnoszenia cen. Za ten wysoki popyt odpowiedzialność przynajmniej w części spada na NBP, który prowadzi politykę stóp procentowych. Stopy procentowe banku centralnego wpływają na oprocentowanie kredytów i depozytów w bankach komercyjnych, a to z kolei przekłada się na możliwości nabywcze konsumentów. W uproszczeniu – obniżenie stóp procentowych NBP sprawia, że Polacy mogą zaciągać niżej oprocentowane kredyty, a tym, którzy już je spłacają, maleje wielkość comiesięcznej spłaty (w części odsetkowej). To powoduje, że rośnie popyt na rynku, co może przekładać się na wzrost cen. Rada Polityki Pieniężnej NBP przeprowadziła trzykrotną obniżkę stóp procentowych w okresie marzec–maj 2020 roku. Było to motywowane chęcią wzmocnienia popytu i niedoprowadzenia do załamania gospodarki spowodowanego wybuchem pandemii Covid-19. Podobne działania podjęły liczne banki centralne na świecie. Pamiętać jednak należy, że Polska w okres pandemii wchodziła z już zdecydowanie za wysoką inflacją (luty 2020 – 4,7%, marzec 2020 – 4,6%). Ponadto rekordowo niskie stopy procentowe NBP utrzymywane były aż do października 2021 roku. Z uwagi na istotne opóźnienie w przełożeniu się wyższych stóp banku centralnego na wyhamowanie inflacji można uznać, że jesienne decyzje RPP o podwyżce stóp procentowych były spóźnione o kilka miesięcy. Można zrozumieć chęć NBP dbania o koniunkturę gospodarczą w trudnych czasach, jednak zgodnie z artykułem 3.1. Ustawy o Narodowym Banku Polskim jego podstawowym celem jest utrzymanie stabilnego poziomu cen. Przy inflacji na poziomie 7,7% o skutecznej realizacji tego celu mówić nie można.

    (cyt z jednego z naukowców z UMCS https://www.umcs.pl/pl/komentarze-eksperckie,22097,przyczyny-wysokiej-inflacji-w-polsce-w-2021-roku,110567.chtm )

    Ja osobiście nie wierzę w jakąś oszałamiajaca skutecznosc regulowania inflacji poprzez bank centralny stopami procentowymi – Wielka Recesja 2008 w USA pokazala, ze ten mechanizm w globalnym Late Capitalism nie dziala. W Polsce tez pewnie nie zadziala.
    Zreszta, paradoksalnie, sama wysoka inflacja jako taka wcale niekoniecznie musi uderzac w zwyklych ludzi. Urugwaj jest (jak cala Am Pd) krajem z wysoką (kilkuprocentowa) inflacja od lat, ale jej skutki są w znaczniej mierze łagodzone nie poprzez stopy procentowe, ale indeksowanie większosci płac do inflacji, kredyty indeksowane do inflacji (unidades indexadas, w lokalnej walucie a nie obcych), kontrolowane ceny produktow ropopochodnych (panstwo ma tutaj monopol i spore mozliwosci manewru).

    W Polsce niestety zeby doszukac się wiarygodnych danych i ocen trzeba patrzec nie po tym, co merdia pierdolą, ale po badaniach niezależnych naukowców zajmujących się tematem.

  3. @Futrzak
    Prawda, że te wskaźniki niewiele mówią o życiu przeciętnych ludzi. Nie zmienia to faktu, że nie wierzę, że prawie wszystkie nie są choć lekko naciągane. :-)

    “W polskich mediach, które (za wyjatkiem TVP i Radia Maryja) panuje od 7 lat narracja, ze PiS przewraca gospodarkę, zadluza Polskę, juz zaraz wszystko sie przewroci, kraj zbankrutuje etc.”

    – Wiesz, takiemu np. Erdoganowi wprowadzenie Turcji na równię pochyłą zajęło chyba dekadę. A Turcja nie jest w UE jak Polska (co nas niesamowicie stabilizuje). Naturalnie, krakanie, że lada chwila, jest rzeczywiście idiotyzmem. Idiotyzmem jest też przekonanie, że ludzie powinni być przejęci abstrakcyjnymi wskaźnikami zdrowia abstrakcyjnego bytu pt. gospodarka kraju, a nie swoją własną sytuacją.

    “Wezmy te cholerne podwyzki gazu i elektrycznosci. Jeśli sięgnąc poza skurwlone merdia, to nagle okazuje się, ze swiatowe ceny gazu wzrosły a inflacja też pojawiła sie w krajach pierwszego świata, Polska nie jest wyjątkiem”

    – Ceny ropy wahały się i wcześniej, bez takich rezultatów. Więc zbieg wielu przyczyn. Inna rzecz, że te kilkudziesięcio-% podwyżki cen prądu w Polsce to opcja delikatna, dla gospodarstw domowych. Niektórzy odbiorcy instytucjonalni dostali czasem kilkaset %.
    Ale wracając do tematu: nałożyło się wiele problemów, ale – co potwierdza UMCSowy naukowiec spod linka, “Polska w okres pandemii wchodziła z już zdecydowanie za wysoką inflacją (luty 2020 – 4,7%, marzec 2020 – 4,6%).”. Coś u nas zgrzytało już wcześniej.

    “Przykładem może być branża motoryzacyjna, borykająca się m.in. ze zbyt małymi dostawami półprzewodników.”
    – Istnieje opinia, że stało się tak z winy wielkich szych branży motoryzacyjnej, która na własne życzenie straciła swoje preferencyjne traktowanie u dostawców. Innymi słowy: wielkie korpy zrobiły coś głupiego, teraz przerzucają skutki na klientów.

    Zapomniałbym: dziękuję za dużego kalibru odpowiedź.


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

Categories

%d bloggers like this: