Posted by: futrzak | 22 December 2021

Płaca minimalna a koszty życia w Dolinie Krzemowej

Od stycznia 2022 roku płaca minimalna w Mountain View (tam gdzie mieszkałam w CA) będzie wynosić $17.10 brutto za godzinę.
Pomyśli ktoś, że to oszałamiająca suma, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę, że obecna min wage federalna to nędzne $7.25/h.

Zakladając, że pracujemy 40 godzin tygodniowo, bez urlopów, wakacji i chorobowego,
po uiszczeniu wszystkich podatków, na rękę zostaje nam 29,054 (dwadzieścia dziewięc tysięcy, pięćdziesiąt cztery dolary) rocznie

Co dalej? Jeden przyjaciel z Mntv policzył:

Najtańsze studio (kawalerka), które można wynająć, kosztuje 24 tysiące dolarów rocznie.
Zostaje nam więc 5 tysięcy dolarów na całą resztę, na cały rok.
Jeśli musisz dojeżdzać gdziekolwiek (a w Kalifornii musisz bo nie ma komunikacji publicznej), miesięcznie wydasz przynajmniej 100 dolarów na benzynę. Zostaje $3,800.
Jeśli chcesz mieć telefon komórkowy, to za taki tańszy, no-name i tak zapłacisz miesięczny abonament ok. 50 dolarów. Do tego musisz mieć ubezpieczenie samochodu – ok. $700/rok i zostaje nam już tylko $2,500.
Dorzucamy opłaty za elektryczność – nawet jeśli będą wynosić tylko $30/mies, zostało nam już tylko $2,140 dolarów. Najbardziej gówniany i wolny Internet to co najmniej 40 dolarów na miesiąc. Zostało już tylko $1,660 – czyli miesięcznie, na życie zostało nam 138 dolarów, $4.54 na dzień. Z tego ma wystarczyć na jedzenie, opiekę zdrowotną (zauwazmy, ze na ubezpieczenie zdrowotne już nie starczy, bo najtansze miesięczne abonamenty zaczynają się od ok. 400 dolarów miesięcznie), ubrania, emergencies – na wszystko.

Oczywiście, jak ktoś się bardzo uprze, to pewnie znajdzie tańszy wynajem, tyle że będze musiał dalej dojeżdzać.
Powiedzmy, ze w odległości pół godziny jazdy autostradą znaleźliśmy coś tańszego o 500 dolarów miesięcznie. To daje nam spowrotem do dyspozycji $7,660/rok czyli $20.9 na dzień na jedzenie i całą resztę. Niestety, benzyna kosztuje $5 za galon, a ty spędzasz ponad godzinę codziennie dojeżdzając, na dodatek twój samochód jest stary, więc musisz wydać na tygodniowe dojazdy sto dolarów na benzynę (zakładając, że twój samochód nigdy sie nie psuje i nie musisz nic płacić za jego serwis).
Czyli: jestesmy spowrotem na sumie $2,460 rocznie. Każdego dnia godzinę spędzasz na dojazdach, a ile z tego oszczędności? oszałamiające $2.19 dziennie…

Co dalej? Co jeśli zachorujesz i nie będziesz mógł pracować? Z czego opłacić rachunki medyczne? Lekarstwa? Chcesz znaleźć lepszą pracę, ale z czego opłacic studia, kursy? Kiedy je robić? Jak odkładać na emeryturę? A co jeśli ma się jeszcze kogoś na utrzymaniu?

Czy nadal ktoś się będzie dziwił, skąd tylu bezdomnych w San Francisco, Los Angeles, Dolinie Krzemowej? Czemu pobocza ulic pozastawiane są starymi RV i samochodami, w których mieszkają ludzie?

Tak, praca w USA jest. Za minimalną stawkę godzinową lub za niewiele ponad, co nie wystarcza na życie. Za mało, żeby żyć, za dużo, zeby zdechnąć z głodu.


Responses

  1. Czy mozna bezproblemowo budowac mieszkania w Kalifornii? Jesli nie, to dlaczego?

  2. Co to znaczy “bezproblemowo budować mieszkania” w tym kontekście?

  3. NIMBY (Not In My BackYard)
    BANANA (Build Absolutely Nothing Anywhere Near Anything).

    Jeśli wynajem najtańszej kawalerki daje 24 000 rocznie czyli gdzieś milion przez 40 lat, to znaczy że mamy do czynienia z reżimem NIMBY i BANANA.
    Bez NIMBY i BANANA znalazłby się ktoś kto by takie kawalerki pobudował w ogromnych ilościach i zarobił miliony.

  4. Dodam jeszcze, że w reżimach NIMBY i BANANA wzrost płac zasadniczo nie działa.

    Jeśli na danym obszarze jest np. 10 mln miejsc w mieszkaniach, a musi tam (aby móc pracować) mieszkać 12 milionów ludzi, a mieszkań dla tych 2 mln nie można zbudować ze względu na NIMBY i BANANA, to po prostu ceny wynajmu wzrosną do takiego poziomu, że 2 mln najgorzej sytuowanych nie będzie na wynajem mieszkania stać.
    To wynika z podstawowej matematyki.

  5. kiedyś mi zadałaś pytanie, co z reformy podatkowej małby przeciętny Kowalski? W tym przypadku, nie zapłaciłby ani grosza z tytułu Land Value Tax (bo żadnej działki nie posiada), a zyskałby na redukcji podatku dochodowego. więcej pieniędzy w kieszeni, to chyba nieźle?

  6. Jak od strony biurokratycznej wyglada kwestia np. wybudowania apartamentowca z mieszkaniami na wynajem?

  7. @Aiden
    Generalnie łatwiej niż gdziekolwiek indziej w USA. Po 2 wś przepisy przerobiono tak, aby było obłędnie drogim zbudowanie czegokolwiek innego niż dom jednorodzinny, więc oprócz tego występują tam tylko wysokie apartamentowce z mieszkaniami droższymi od tych domów.
    W Kalifornii od dłuższego czasu władze stanowe robią dość dużo aby rozmontować te ograniczenia i aby powróciło małe budownictwo jednorodzinne. Co nie jest łatwe walcząc zarówno z regulacjami federalnymi jak też oporem lokalnych władz, które nie chcą widzieć zagęszczania zabudowy, bo się boją spadku wartości domów (co jest idealnie głupie, ale tak jest)
    Tylko to “łatwiej” nadal oznacza biurokratyczny skok przez płotki niemożliwy do pokonania przez kogokolwiek oprócz profesjonalnych deweloperów.

  8. @Piotr Wasik:

    Ale osoba odnajmująca w Kalifornii dzisiaj nie płaci podatku od nieruchomości i co z tego.

  9. @futrzak – druga część mojego komentarza – niższy podatek dochodowy => więcej pieniędzy w kieszeni przeciętnego Kowalskiego, który mieszka w wynajętym.

    To nie przypadek, że cena najtańszego najmu jest tak dobrze dopasowana do najniższej pensji. To wyliczenie to wprawdzie tylko jeden punkt pomiarowy w całym uniwersum, ale i tak dobrze ilustruje, co jak nieraz pisałem: czynsz = pensja minus jedzenie i inne postawowe sprawy, minus bardzo mały margines. Dlatego mimo nominalnie wyższych pensji w dużych miastach, wzrost poziomu życia dla nowych migrantów z biedniejszych obszarów jest marginalny. Nie ma znaczenia, czy wzrost pensji zostanie wymuszony przez podniesienie płacy minimalnej czy nastąpi samoczynnie z powodu ogólnego wzrostu gospodarczego w danym miejscu – wzrost czynszu natychmiast zje nową nadwyżkę, chyba, że zastosuje się inne środki (jak rent control albo LVT).

  10. @Piotr Wasik:

    Pisalam juz kiedys, powtórze raz jeszcze: land value tax nie rozwiazuje immanentnych problemow systemu neoliberalnego.

    LVT jest wprowadzony w kilku krajach i counties. Nie poprawil sytuacji najbiedniejszych, nie znormalizowal rynku nieruchomosci.

    Podawalam juz kiedys przyklad Singapuru, podam raz jeszcze: mieszkania sa tam dostepne dla normalnych ludzi. Wiesz czemu? Bo większość terenu jest wlasnością państwa, ktore oddaje go w uzytkowanie wieczyste (99 year lease), a oprócz tego development uplift jest oblozony podatkiem w wysokosci ok. 70%.

    Nie rozumiem twojego oślego uporu do stosowania rozwiazan, ktore nie działaja w Late Capitalism i odmawianie racji tym, ktore – co widac na przykladzie Singapuru – działają.

  11. “land value tax nie rozwiazuje immanentnych problemow systemu neoliberalnego.” – pewnie, że nie rozwiązuje wszystkich problemów, ale nawet w wyliczeniu twojego przyjaciela na temat sytuacji Kowalskiego w Mountain View problem odsysania dochodów przez rynek nieruchomości stoi na bolesnym, pierwszym miejscu, a problemy jak straty Kowalskiego z powodu zgromadzenia ogromnego majątku przez Gatesa czy zarobki prezesów korporacji są daleko w tyle, tak daleko, że nawet w tym wyliczeniu nie zostały uwzględnione. Uważam, że ruch rozwiązujący najbardziej bolesne problemy jest warty zachodu nawet, jeśli nie rozwiąże wszystkich problemów. Zacznijmy od największych problemów.

    “LVT jest wprowadzony w kilku krajach i counties. ” – gdzie? chętnie się temu przyjrzę. ale LVT, nie kataster. I wystarczająco duży, nie “token fee”. Stosowany w wielu miejscach kataster jest niewielki w porównaniu i do rocznej wielkości czynszu (np. 24k USD w waszym opisie), i do innych podatków, które mogłyby zostać zmniejszone, więc i jego wpływ na cokolwiek jest niewielki. W UK też jest teraz “token fee” zwany “council tax”, około 100 GBP na miesiąc za mieszkanie, no i co z tego? Za mało, żeby mieć wpływ na cokolwiek. W porównaniu czynsz – np. 1,500 GBP na miesiąc.

    Kiedyś pojawił się przykład Teksasu (wyższy podatek od nieruchomości) i Kalifornii (niższy podatek od nieruchomości). Ceny nieruchomości w Teksasie były sporo niższe. Zgoda, kolejna anegdota, trudno powiedzieć jaki jest wpływ samego podatku na to.

    Także współczesnych przykładów dużego LVT nie znam; może dlatego, że dla neolibów LVT jest złem wcielonym i w ostatnich dekadach go wszędzie wycofano? Dawałem przykład UK w latach 1945-1970, gdzie cząstkowe rozwiązania sumujące się do +/- LVT funkcjonowały bardzo dobrze. Zanim pojawiła się Thatcher, osiągnięto maksimum odsetka społeczeństwa mieszkającego w swoich mieszkaniach. Neoliby za samo wspomnienie o podatku, który miałby mieć korzystny wpływ na cokolwiek (LVT) wyzywają mnie od lewaków i komunistów. Jak to? Podatek dobry?

    “Podawalam juz kiedys przyklad Singapuru” – gdybyś zaakceptowała, że ja wielokrotnie napisałem, że *rozwiązanie Singapuru mi się podoba*, i że jest skuteczne, to może przeniosłoby to dyskusję na wyższy poziom? Na przykład można byłoby rozmawiać o tym, dlaczego ja rozwiązanie singapurskie w warstwie finansowo ekonomicznej widzę jako równoważne z prywatną własnością gruntów, ale 100% LVT, a ty uważasz, że nie są one równoważne?

    Swoją drogą, wiesz o tym, że neoliby lubią Singapur za niskie podatki dochodowe, ale oszukańczo pomijają państwową własność gruntów?

  12. … aha, gdzie jest LVT? przypomniałem sobie o jednym przykładzie, wprawdzie niski LVT, ale LVT, nie kataster, w jednym regionie w Niemczech: https://www.grundsteuerreform.net/aktuelles/

    Znasz inne?


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

Categories

%d bloggers like this: