Posted by: futrzak | 4 December 2021

Bajka o piesku i o mentalności urugwajskiej

Najpierw szkic sytuacji: mieszkamy na posesji (wynajmowanej) o wielkosci tysiąca metrów kwardratowych. Nie mamy własnych zwierząt (dochodzące: opos, obce koty).
Posesja jest ogrodzona płotem-siatka; wszystkie dziury załatalismy, bo po wprowadzeniu się psy sąsiadów przełaziły i robiły rozpierduchę i straszyły oposa.

Fast forward, mieszkamy już prawie dwa lata tu.
Sąsiad z działki z tyłu posesji ma dwa psy: jedna stara suka i jeden młody pies (oba wielkie, ale nie rasowe, jakaś mieszanka), którego niedawno dokupił.
Od czasu do czasu psy dostawały pierdolca, jak na naszym terenie pojawiał się opos albo właziły cudze koty. Na pierdolcu się kończyło, bo płot i psy nie mogły go przekroczyć. Az do dziś. Pod płotem (dkładnie na przeciwko okna mojej kanciapy komputerowej) się zakotłowało, zaszczekało, zapieniło i łomot.
Chłop mówi, że coś nie tak, ale ja słyszę, że BARDZO nie tak. Wychodzę i widzę, że ten młody pies sąsiada dostał pierdolca. Biega dookoła płotu po naszej stronie.
Jakoś udało mu się sforsować płot, wylądował na naszej posesji a potem nie potrafił/nie mógł wrócić i dostał pierdolca ze strachu.
Najpierw biegał przy płocie, zdemolował nam kilka roślin, potem zaczął ryć w kompostowniku, znalazł jakieś kości, zajął się nimi, potem znowu pierdolec i rozpierducha;
Chłop zadzwonił do sąsiada i mówi, ze jego pies dostał się na naszą posesję, szaleje i żeby coś z tym zrobił. Sąsiad odparł, że on w pracy, ale zadzwoni do córki. AHA.
Nic, nic, pies z pierdolcem biega, trochę posesji zemolował.
Biega.
Biega.
Znalazł kość, gryzie.
W końcu do płota przychodzi córka sąsiada z dzieckiem małym na ręku. Mówi, że jest sama i nie ma z kim dziecka zostawić, więc sie nie ruszy z domu.
Ok.
Podjęłam próbę złapania psa: nic z tego nie wyszło, bo pies ostentacyjnie dał znać, że jak dalej wyciągnę rękę, to mnie ugryzie.
Ok, rozumiem, spanikowane zwierzę, nie na swoim terenie, lepiej nie podchodzić. Z drugiej strony to nie był groźny pies, nie rzucał się na nas, raczej uciekał i nie atakował.

No ale co dalej?
Trochę się już zaczełam denerwować, jak już wlazł na grządkę i zabrał się za kopanie pod dojrzewającymi krzaczkami pomidorów, no ale.
Za chwile słysze: KOPIE.
Dopadł płotu na przeciwko mojego okna od kanciapy i kopie tak, że aż wióry lecą.
Kopie.
Kopie.
Pcha łeb i dupę.
Nie mieści sie, utknął pod prętami siatki.
Kopie.
Przecisnął się
Zawył, spierdolił.

I tak se myślę, że sąsiad jak wróci z pracy, to może podejdzie, chociażby zeby przeprosic, pogadac i odebrac smycz, bo jak pies podkopem pchał sie, to zawadził smyczą i została na siatce?

Nieeeeee kurwa, dzie, po co?
CHUJ.
godzina 22.50, sąsiada jak nie było jak nie ma, no po co.
Problem się sam rozwiązał: pies znalazł wyjście, nothing happened, problem solved.

I to jest, karwas, standard. Był problem, sam się rozwiązał, nie ma potrzeby iść i coś powiedzieć. Feedback i komunikacja w tym kraju, na takim najbardziej podstawowym poziomie, leży i kwiczy, by nie rzec, ryja drze.

Tyle dobrze, że pies w miarę cywilizowany i nie pogryzł nas.


Responses

  1. O ja, pieski i ich beztroscy wlasciciele to moj “ulubiony” temat. Co ci po tym, ze by przyszedl i przeprosil? Ja juz mam po dziurki w nosie sluchania “sorry, mate” jak mnie cudzy pies obskoczy brudnymi lapami. Albo leci do mnie szczekajac, a wlasciciel krzyczy “don’t worry mate, I promise he won’t touch you”. Tylko, ze ja juz jedank 3 razy bylem mimo zapewnien, przez takiego psa ugryziony. To przepraszanie to jest taniocha. Anglicy za wszysko przepraszaja, czesto nawet bez powodu, i to ma byc wytrych zalatwiajacy kazda szkode. Mdlo sie czlowiekowi robi. Ok, bycie uprzejmym to jedno, ale wolalbym, zeby jeden z drugim uruchomil czasem szare komorki i pomyslal za wczasu, a nie potem mnie po fakcie przepraszal, jak mam juz droga pare jeansow upieprzona blotem, nie do doprania. A psa, minimum jednego, tutaj ma doslownie kazdy. I kazdy ma tu pieprzone, swiete prawo doslownie wszedzie puszczac psa zeby se gonil luzem.
    Nie wiem jak w Urugwaju, ale tutaj nie mozna zrobic nic, zeby sie przed agresywnym, czy chocby natarczywym psem bronic. Posiadanie jakiegokolwiek gazu jest zabronione i jest klasyfikowane tak samo jak nielegalne posiadanie broni palnej, a za to w UK sie idzie do ciupy. Dopiero jak cie upierdoli, to mozesz sie jakos tam probowac bronic, bo inaczej by bylo animal cruelty, a za to tez mozna zostac aresztowanym. Pies i jego dobrostan jest wazniejszy ludzkiego.
    PS. Ja bym tam poszedl do nich na posesje i tez im cos popsul. Moze wtedy by dotarlo.

  2. Jest specjalne miejsce w piekle dla ludzi, którzy nie potrafią należycie zadbać o swoje zwierzęta.

  3. Zupełnie poza tematem: Szwecja ratuje Polskę prądem. https://www.bloomberg.com/news/articles/2021-12-06/sweden-starts-oil-fired-plant-to-help-poland-avoid-power-outages

    Powinniśmy honorowo nie przyjąć pomocy, gdyż prąd będzie skażony europejskimi wartościami i w pewnie jeszcze imigrantami oraz LGBT. Czekam, czy w radiu zaczną znowu ogłaszać stopnie zasilania.

  4. @Andrzej B:

    A co sie stalo tym elektrowniom węglowym w Polsce?

  5. @futrzak
    O dziwo, zaszkodzilo nam szybkie przechodzenie na zielona energię. Wiatr wczoraj w Polsce nie wiał i brakło nam blisko 10% potrzebnej energii elektrycznej. Mało kto zdaje sobie sprawę że momentami byliśmy drugim co do względnego przyrostu OZE krajem w UE (bezwzględnie to nadal u nas nadal rządzi wungiel, ale już tylko w 65% a nie 95%). Tylko równocześnie nie rozwijaliśmy sieci przesyłowych (jest to co zbudowano za Gomułki) ani żadnej formy backupu energetycznego…

  6. @Arturro:

    Tia… czyli typowa bezmyślność, ale potem znowu będą wrzaski, ze OZE się nie da, bo slonca nie ma w nocy a wiatr nie zawsze wieje i BUDOWAC ATOM :-(

  7. @nuccio
    Polecam ultradźwiękowy odstraszacz przeciw psom. Używam od prawie 10 lat i sobie chwalę. Chyba że trafisz na głuchego psa, ale takie na ogół są stare i mało napastliwe.

  8. @challenger
    Zamiast nowoczesnej techologii w postaci urządzenia ultradźwiękowego można szybciej nabyć mały i tani dezodorant. Psiknięcie w nos skutecznie odstraszy każdego psa.

  9. Rzecz w tym, że odstraszacz ultradźwiękowy pozwala zatrzymać psa na dystansie kilku-kilkunastu metrów, a dezodorant to jak walka na bagnety…


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

Categories

%d bloggers like this: