Posted by: futrzak | 26 November 2021

Opowieści o krzątactwie, codzienne takie…

Oddziaływanie fejsbuka wielkim jest, albowiem DZIS, wlasnie z reklamy na fejsie dowiedzialam sie, ze otworzyli noooowy wieeeeeelki supermarket sieci Tienda Inglesa (dosł. “sklep angielski).
Kiedys te supermarkety byly zajebiste, bo prowadzone od 150 lat przez tą samą urugwajską rodzinę. Niestety ostatnie odpowiedzialne pokolenie zmarło, dzieci stwierdziły że nie chcą sie bawić w biznes i siec została przejęta przez południowoamerykański konglomerat.
Zrobiło się takie samo goowno jak w kazdym innym sieciowym supermarkecie, no ale zdecydowaliśmy się pojechać, bardziej z ciekawości (nie, tu nie ma Black Friday, jakby się ktos pytał).

W samej Tiendzie nic ciekawego (zgodnie z przewidywaniami) nie było, posadowiona ona w wielkim kompleksie malli i dealerów samochodów o wdzięcznej i wiele mówiącej nazwie “Car One”. Doprawdy.
Dookoła malli ogromne parkingi, rzecz jasna, i bardzo osobliwa “architektura”: zamiast trawników wydrązone jakies wąwozy, a na ich szczycie…. posadzone młode drzewka. Nie wiem co projektant miał na myśli, ale wiem, że te drzewka nawet jednego lata nie przetrwają. Jakby je wsadzono na DOLE tych wąwozików, gdzie zbiera się woda, to owszem. Ale coż…

Anyway.
Nie ma tego złego, co by na lepsze nie wyszło. Jechać warto było, z dwóch względow:
Po pierwsze: odkryliśmy pierwszy w Urugaju oddział Decathlonu
Po drugie: drzwi tylne od samochodu otworzyły się!!!!

Już wyjaśniam.

Odnośnie Decathlonu:
jest to zasadniczo sklep kiepski i ubogi w porównaniu chociażby z usiańskim REI, ale psze państwa, wpadłam W AMOK bo wreszcie, japierdolęojezusmaria sklep, w którym mają NORMALNE rozmiary. Zwykłe europejskie L/XL (odpowiednikiem urugwajskim jest 3XL, pojawiające się tak czesto, jak śnieg w czerwcu) więc zaopatrzyliśmy się z Chlopem w galoty do pływania i inne takie. Wreszcie, WRESZCIE okazało się, że ciuchy do pływania, chroniące od strzaskania słońcem, są dostępne. W sekcji dla surferów, rzecz jasna. Deski też mieli, ale narazie się wstrzymam. Mieli też trzyosobowy kajak w dobrej cenie, Chłopa trzeba było widłami stamtąd wyciągać, wdał się już nawet w smalltalka ze sprzedawcą…

Odnośnie drzwi od samochodu:
samochód do ponad 30-to letni Peugeot 405. Dziadek, by nie rzec, pradziadek. Od pewnego czasu przestały się otwierać tylne drzwi. Chłop miał koncept, że to dlatego, że mechanizm klamki był tak stary i zasyfiony, a smar tak wysechł, że po prostu zestaliły się na amen. Samochód był już u mechanika, rzecz jasna, ale mechanik zrezygnował, nie dał rady.
Tymczasem….wracamy na parking, gdzie na otwartej patelni asfaltu samochód rozgrzał sie do chuj wi jakiej temperatury i… VOILA! Drzwi się same otworzyły. Tak o. Tadaaaam!
Czyli, amoku ciąg dalszy. Chłop w tym amoku, balansując jak małpa, wreszcie wyjął cały mechanizm zamka (kanapa już dawno była wyjęta, a samochod wyglądał, jakby bomba go pierdolnęła, ale ojtam, jeździł wszak) a potem popędził na stację po ropę do odmaczania.

Co jeszcze.
Odnotowałam wielki sukces w zamawianiu warzyw. Otóż, zwykle sprzedawca przesyła Whatsappem dzień wcześniej listę tego, co jest dostępne i za ile. Zobaczyłam, ze jest pozycja “cherry” i podjarałam się, że będą czereśnie!!!! Uaaaa!
Warzywa przyjechały godzinę temu. Nie ma czereśni. Są pomidorki koktailowe, bo przez dwa dni nie doleciało do mnie, ze tutaj “cherry” to są właśnie pomidorki koktailowe, a czereśnie to przecież “cerezas”. Nie, żebym nie wiedziała – przecież wiem to od lat! Niemniej jakieś zwarcie w mózgu mi nastąpiło, coś sie poprzestawiało no i teraz mamy kilogram pomidorków koktailowych oraz kilogram zwykłych pomidorów.
Jakieś pomysły, co zrobić z taką ilością pomidorów, żeby sie nie zepsuły przez kilka dni?

No i tak wygląda życie codzienne w Urugwaju.
Nic się nie dzieje, a jak się zadzieje, to wydarzenie na miarę otworzenia się drzwi w samochodzie…


Responses

  1. Gdyby Tienda Inglesa została przejęta przez jakiś południowoamerykański konglomerat handlowy, to nie byłoby chyba jeszcze tak źle… Tymczasem ona została zakupiona przez amerykański fundusz equity/real estate Klaff Realty. Który posiada w Urugwaju także 10 tys. hektarów ziemi rolnej i… fabrykę chloru. To jednak z tych firm co kupuje, “reorganizuje” i sprzedaje.

  2. “te drzewka nawet jednego lata nie przetrwają. Jakby je wsadzono na DOLE tych wąwozików, gdzie zbiera się woda, to owszem”

    – E, najpierw będą przez parę lat próbować marnować wodę na podlewanie.

  3. @Andrzej B:
    Obawiam sie, ze masz racje. I to jest smutne jak cholera…

  4. Decathlon to zbawienie rowniez w przypadku butow (duze rozmiary), spodenek czy sensownych t-shirtow (nawet te najtansze sa dobre).

  5. @Bamboleo:

    z butami niestety nie ma tak rozowo. Najwiekszy męski rozmiar to bylo 45, ale to jakieś fałszywe 45 – Chłop nosi ten rozmiar i nie mogl wcisnąc sportowych butów na stopę. Podobnie ja – 41 nie dalo sie nawet zalozyc :(

  6. nie znam REI więc nie mam porównania, ale osobiście lubie Decathlon, a konkretnie to ich marki własne, może nie są to towary najwyższej jakości, ale stosunek cena (w Polsce)/jakość uważam za świetny (przynajmniej jeśli chodzi o adidasy, rękawiczki rowerowe i kurtki)

  7. Pomidorki na pół, ziołami i na blachę. Piekarnik nagrzać do 150 wieczorem, włożyć blachę, wyłączyć piekarnik. Rano lekko podsuszone do słoika, zalać oliwą i do lodówki. Przepis z pamieci, ale oryginalnie to Nigella, midnight tomaotes chyba się nazywały

  8. @Opos:

    w sumie koncept ciekawy, tyle ze nie mam odpowiedniego piekarnika (tylko maly przenosny, na 2 tosty, ktory po wylaczeniu po 15 min jest calkowicie zimny.
    Ale to nic, w sloneczny dzien ususzą się na sloncu w kilka godzin :) – dzięki za pomysł!

  9. @Tomek Surdel:

    Sorry, nie zauwazylam ze twoj komentarz (w liczbie 5 egzemplarzy) wpadl do spamu.

    Hm… wtedy, gdy dokonywano transakcji Tiendy, sytuacja wyglądala nieco lepiej (?):
    https://www.elpais.com.uy/negocios/noticias/tienda-inglesa-goldman-sachs-mayor-accionista.html

    przynajmniej wg dziennikarzy El Pais. Klaff mial miec tylko czesc udzialow, wiekszosc Goldman Sachs (nie, zeby to cos pozytywnego bylo…) oraz jacys tam “swoi” niby biznesmeni tez występowali…


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

Categories

%d bloggers like this: