Posted by: futrzak | 20 September 2021

Mniej kasy dla tych, co chcą pracować zdalnie

Tak właśnie, czołowe korpo z Doliny Krzemowej chcą przymuszać pracowników do powrotu do biur.

Od dawna pisałam, że technologia pozwalająca na pracę zdalną istnieje od ponad dekady, a jedyna przeszkodą do jej zaimplementowania jest mentalność zarządów i managerów firm.
Pandemia pokazała, że ogromna większość pracy białych kołnierzykow może być wykonywana zdalnie, ale co z tego – w miarę, jak poziom wyszczepienia rośnie, korpo zaczynają się coraz bardziej domagać powrotu do biur. Dochodzi już do takich absurdów, że giganci (Google, Microsoft, Facebook, Tweeter) zamierzają płacić mniej tym, co nadal chcą pracować zdalnie.

Jest to rozbój w biały dzień, bo firma na pracy zdalnej oszczędza (nie musi płacic za powierzchnię biurową, prąd, podłączenie do Internetu itd.).
Jest jednak jeszcze jeden aspekt sprawy: siatka płac, w której pracujący zdalnie, a mieszkający w tańszym miejscu dostają mniej za taką samą pracę, faworyzuje kastę uprzywilejowaną.
Jak?
Otóż wystarczy odziedziczyć dom/mieszkanie w prime location i już za taką samą pracę będzie sie dostawać nie dośc, że więcej niż ci z zadupia (w wypadku Google to może byc aż 1/3 pensji), to jeszcze zaoszczędzi się tysiące dolarów na samym fakcie, że nie trzeba płacić za wynajem…

Jak mawia stare przysłowie: z kasynem nigdy nie wygrasz…bo system jest tak ustawiony. I tyle.


Responses

  1. [OD MODERACJI: tutaj był jeszcze jeden chochoł telemachowy, nie wnoszący absolutnie nic do dyskusji]

    Problem wydaje się być bardziej skomplikowany:

    Click to access 2008.11147.pdf

  2. Tej samej metody można użyć w odniesieniu do innego kraju: automatyzacja umożliwia ogromną konkurencję dla klasy średniej w UE i USA w postaci całego świata. Będzie “wesoło”.

  3. @mall
    Nie do końca załapałem co masz na myśli. Prosiłbym o rozwinięcie.

  4. @Telemach:

    Nie no, serio bedziesz jako wiarygodny glos w dyskusji przedstawial tutaj jakies “badania”, ktorych autorem są pracownicy Microsoftu i Facebooka?

    Pracowales kiedys na uczelni, to wiesz doskonale co to jest “conflict of interest”. Dlaczego linkujesz tutaj cos, co jest wlasnie jawnym conflict of interest?

    Niezalezne badania w tej kwestii pokazuja, ze produktywnosc software developers, gdy pracuja z domu, jest wyzsza niz jak siedza w biurze:

    https://www.apollotechnical.com/working-from-home-productivity-statistics/

    Oprocz tego oczywiscie korporacjom, ktore wydaly miliony na pobudowanie biur, zalezy, zeby te biura nie staly puste, bo wtedy ci, co podjęli taka decyzję, musieliby poniesc jej konsekwencje, a po co, skoro mozna pracownikow zmusic do pwrotu do biur.

  5. @pawelW: Damn! Widzę, że źle się wyraziłem i wprowadziłem zamęt. Najmocniej przepraszam bo nie o automatyzację mi chodziło.

    Chodziło mi o to, że dobrze płatne miejsca pracy klasy średniej w UE/USA, dzięki możliwości pracy zdalnej, przejmie ich tańsza konkurencja mieszkająca poza UE/USA. Jeszcze tańszy outsourcing tyle, że bez potrzeby budowania zewnętrznych jednostek.

  6. @mall:

    Ale w branzy IT to sie dzieje juz od dekady, zreszta w innych tez. Outsourcuje sie nawet design, co potem ma tragiczne skutki, np. takie jak w wypadku Boeinga;
    podobnie jest w USA z obsluga klienta w calej masie branż – to jest outsourcowane do call centers, ktore sa ulokowane w Indiach i Ameryce Poludniowej;
    w branzy robienia softu Polacy od kilku lat przegrywaja z Bialorusinami i Ukraincami, bo ci ostatni sa zdecydowanie tańsi.

  7. W temacie outsourcingu: to plus odległe widoki na jakieś lepsze “sztuczne inteligencje” jednoznacznie mówi mi: jednak mądrze by było zostać hydraulikiem. Albo elektrykiem. Albo kimkolwiek, kogo praca musi być na miejscu i jest trudna do zastąpienia w całości maszyną.

  8. @Andrzej B:

    Nie wiem, czy to taki dobry pomysl.

    Po pierwsze: w razie pandemii (haha wlasnie swiezo przecwiczone mamy :( ci ludzie będą zmuszani do pracy kosztem wlasnego zdrowia i zycia
    Po drugie: w panstwach neoliberalnych tego typu profesje, mimo ze niezbędne, sa ciezko gównianie płatne. Zobacz na pielegniarki, ratownikow medycznych, nauczycieli, opiekunów do dzieci. Profesje budowlancow sa w tej chwili w Polsce lepiej platne tylko dlatego, ze wiekszosc ludzi z tej branzy wyemigrowala do lepiej platnych krajow w UE.

  9. Oczywiście, że kosztem zdrowia i życia. Jest to istota tej pracy: pracuje się “mięsem”, a ono w miarę pracy zużywa się (i to jest optymistyczny scenariusz). Ale prace “mózgiem” będą równane w dół, z zaostrzaniem podziału na tych, co mają (i żyją z tego) i tych, co zasuwają.

    Nic szczególnie odkrywczego nie napisałem, prawda?

  10. @Andrzej B:

    W ogolnosci, to w istocie nic nowego nie napisales…
    Ale… pies pogrzebany w szczegółach.
    Ja doskonale wiem, ze nozyce ze swistem się zamykają, sama wszak pracuję w branzy, gdzie wieszczy sie automatyzacje od dekady co najmniej i straszy programistów sztuczną inteliencją.
    Coz.
    Jak narazie znacznie wiekszym zagrozeniem jest praca zdalna wlasnie, niz cokolwiek innego. Bo z jednej strony mozna robic outsourcing za nizsze ceny, a z drugiej programisci z pierwszego swiata (no, z USA przynajmniej….) sami wynosza sie tam, gdzie maja lepsze warunki zycia.
    Co do automatyzacji: ta wkracza szerokim frontem w miejsca, gdzie sa łatwo powtarzalne czynnosci, dajace sie w skonczony sposób opisac, czyli np. systemy ksiegowe, logistyka, healthcare (obsluga papierologii), edukacja (obsluga tegoz) i podobne.
    Samo pisanie softu jest jak narazie nie zagrozone a to z prostego powodu: jeszcze dlugo, bardzo dlugo nie bedzie AI takiej, ktoraby byla w stanie zrozumiec wymagania klienta, ktory sam nie wie, czego chce.
    Ale jak ktos pracuje jako tlumacz, to moze sie juz zaczac przekwalifikowywac na cos innego.

  11. @Futrzak: jasne, że to się dzieje od dawna. Ale pandemia pokazała, że można to rozkręcić na znacznie większą skalę. O to mi chodziło, ale nie wyraziłem się dość precyzyjnie.

  12. W poprzedniej firmie probowali kombinowac z “pozyczaniem” Hiszpanow z zaprzyjaznionej firmy w Hiszpanii, juz pare ladnych lat przed pandemia, bo byli duzo tansi, i zawsze to lepiej brzmi, ze Hiszpan, zamiast Hindus, i wychodzilo to srednio, bo angielski oczywiscie kazdy i jego pies twierdzi, ze zna plynnie, ale jak przychodzilo co do czego to nie dalo sie z nimi dogadac. Generalnie komunikacja to byla droga przez meke. Zrobienie czegokolwiek zajmowalo dwa razy dluzej.
    Jest takie powiedzenie “chytry dwa razy traci”.

  13. @nuccio: Powiedzenie to tylko powiedzenie. Rzadko ma przełożenie na rzeczywistość. No bo jak ten chytry Amazon czy Walmart dwa razy stracił na wyzysku pracowników?

    Zobaczymy co będzie. Jak dotąd na globalizacji to klasa średnia z UE i USA traci na rzecz reszty świata (badania Milanovica).

  14. @mall
    Takimi rodzajami prac słabo podatnych na outsourcing a również w miare bezpieczne i odporne na pandemię są
    – inżynierka w (m.in. R&D/B&R) hardware’u mechanicznego / elektromechanicznego
    – produkcja dóbr inwestycyjnych wysokiej jakości
    – wszelki serwis infrastrukturalnych urządzeń technicznych
    niestety nie są to prace dla każdego.


    Zobaczymy co będzie. Jak dotąd na globalizacji to klasa średnia z UE i USA traci na rzecz reszty świata

    Jak myślisz, dlaczego tak się dzieje? Co jest tego przyczyną?

  15. @nuccio:

    Komunikacja – znana sprawa. Przy czym sama znajmosc jezyka to jedno (pies pogrzebany niestety w szczegolach), a druga rzecz to kultura pracy.
    To jest cos, co wiekszosc ludzi, ktora nie miala okazji pracowac z ludzmi z innej kultury, po prostu lekcewazy, a to jest szalenie wazna rzecz.
    Problem znam znakomicie, bo z najrozniejszymi zespolami (Hindusi, Filipinczycy, Kostarykanczycy, Argentynczycy, Urugwajczycy, Chinczycy, Japonczycy) mialam okazje pracowac i roznice sa ogromne. To sie daje obejsc, ale po pierwsze trzeba zdawac sobie sprawe z roznic, a podrugie poswiecic na to czas i zrobic szkolenia i wymagac. Tego zas przecietny manager kompletnie, zupelnie nie ogarnia.

    @mall:

    Dokladnie, traci klasa srednia z UE i USA. Tyle, ze dopoki w efekcie outsourcingu tracila tylko klasa srednia, a corpo zyskiwaly, to problem absolutnie nikogo nie ruszal. Jak teraz sytuacja sie zmienia, bo po pandemii owa klasa srenia wreszcie zauwazyla, ze system w ktorym goni sie ich do biura i zmusza do zycia w miejscu, gdzie placa jakies kosmiczne pieniadze, jest bandycki – oooooo to juz absolutnie corpo nie moga na to pozwolic, zeby warunki zaczeli dyktowac pracownicy. Stad te plany placenia mniej.

    Ale, paradoksalnie, to moze uderzyc w corpo rykoszetem. Male firmy bowiem, startupy, zaczynaja uzywac pracy zdalnej jako perks, majacych przyciagnac najzdolniejszych.
    Z jednej strony Google nadal dobrze wyglada na resume, ale jak sie zsumuje to, ze oni w ogole malo placili (bo mogli, bo “wpiszesz sobie na resume”), plus teraz obecna polityke placowa i niechec na pozwalanie na prace zdalna – to moze nastapic odplyw zdolnych ludzi.

  16. @PawelW:

    Niby dlaczego “produkcja dóbr inwestycyjnych wysokiej jakości” jest “slabo odporna na outsourcing?

    Owe “dobra inwestycyjne” to nie sa zadne tangible goods, to sa po prostu zapisy w systemach komputerowych pierwszego swiata i nic wiecej – ludzie je wymyslajacy moga zyc gdziekolwiek byle miec dostep do Internetu i dokladnie tak sie dzieje. Tyle, ze ci, co czerpia z tego korzysci, naleza do oligarchii pierwszego swiata.
    Niemniej, tutaj w razie katastrofy (aka zawalenie sie dotychczasowego porzadku ekonomicznego) mozna z dnia na dzien stac sie bankrutem, dokladnie tak jak to mialo miejsce np. podczas Great Depression, przy czym lądowanie jest o wiele twardsze, bo ci ludzie w realnym zyciu nie umieja absolutnie niczego, nawet zarcia sami se nie potrafia zrobic (na codzien wszystko za nich robi sluzba).

  17. @Futrzak

    Nie wyraziłem się do końca precyzyjnie.
    Ale ogólnie “dobra inwestycyjne wysokiej jakości” są jak najbardziej tangible, a na myśli miałem m.in takie przykładowo transformatory wysokonapięciowe itp. Te dobra produkuje się np. w Niemczech, Austrii, Szwajcarii itd, a wysyła po całym świecie…

    A co @RE podsumował to kiedyś tak>

    (…)To, że transformatory skręca się ręcznie to oczywiste, tak samo jak to, że to zostaje w cywilizowanym kraju. Bo na dobrach inwestycyjnych płacisz za inżynierię i gwarancję jakości, klienta nie obchodzi cena, tylko koszt awarii i nie kupi rzeczy robionej w Bangladeszu.(…)
    I dlatego w Niemczech czy nawet Szwajcarii jest bardzo dużo fabryk w których takie i podobne rzeczy składa się ręcznie, pracownicy dostają szwajcarskie pensje, a klienci słowa nie powiedzą na temat ceny i nikomu do głowy nie przyjdzie szukać oszczędności na rynku pracy. Obojętnie czy przez outsourcing czy jakieś “reformy rynku pracy”.(…)

    o tu https://futrzak.wordpress.com/2018/07/15/dlaczego-qe-nie-spowodowalo-inflacji/

  18. @PawelW:

    Chyba zle zrozumiales RE.

    Transformatory wysokonapięciowe to nie sa dobra inwestycyjne. Fakt posiadania transformtora wysokonapieciowego nie generuje w perspektywie roku ani lat dywidendy, a one nie zyskuja na wartosci.

    Natomiast owszem, praca polegajaca na byciu inzynierem, ktory takie transformatory (czy inne high-tech produkty) projektuje i wykonuje, jeszcze dlugo nie bedzie outsourcowana.

  19. @Futrzak

    Owszem, transformatory wysokonapięciowe, to są jak najbardziej dobra inwestycyjne. To wynika z tego, jak funkcjonuje rynek energii elektrycznej w EU, ale i w niektórych innych krajach. Takie kosztujące dziesiątki milionów euro phase-shifting transformers zwracają się nieraz w ciągu miesięcy po uruchomieniu inwestycji, a potem – pomijając maintenance – są czystym zyskiem dla operatora. I tak przez dziesiątki lat.

  20. @PawelW:

    Ok, RE wytlumaczył JAK to się dzieje, ze takie transformatory generują zysk. W tym wypadku masz rację.

  21. @Futrzak

    Na to liczyłem, że RE wyjaśni ^^ Mi się wczoraj już nie chciało szukać grafik z tym jak to wygląda w praktyce.
    Ale jak by ktoś inny był zainteresowany, to tu jest ciekawy przykład:

    How does a utility earn money?

    Click to access 1LAB000411_Phase%20Shifters.pdf

    Inwestycja idąca w ok. 80 mln EUR, a zwrot w ok 18 miesięcy dla operatora.
    Niestety, nie da się takich nastawiać jak grzybów ^^


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

Categories

%d bloggers like this: