Posted by: futrzak | 14 August 2021

Zmarł Hoser

To nie był dobry człowiek, a ponieważ ja nie wyznaję zasady, że o zmarłych albo dobrze albo wcale, to pozwolę sobie przytoczyć fakty, których polscy katolicy nie chcą znać:

Zmarł potwór. Cynik i rasista, który do ostatniego dnia nie wywabił śladów krwi ze swoich biskupich, katolickich rąk po ludobójstwie w Rwandzie.

Żeby zrozumieć co się tam w Rwandzie w 1994 roku stało, trzeba obejrzeć dwa filmy:
1. „Strzelając do psów”
2: „Hotel Rwanda”.

Są filmy na których wyje się z bólu. I to właśnie na tych dwóch wyłem jak pies. Na YT jeszcze do niedawna (nie wiem czy nadal, bo nie mam siły tego sprawdzać) były filmy nakręcone amatorskimi kamerami, w których widać jak oprawcy z Hutu ścinali głowy kobietom, dzieciom, mężczyznom z Tutsi. Napadali na wioski, robili łapanki na ulicach i bez mrugnięcia okiem ścinali maczetami. Milion ofiar w 3 miesiące. To 10 tys. morderstw dziennie… Tam wybito cały naród, kilka pokoleń, od noworodków począwszy.
Tak wygląda piekło.

Ksiądz Jean Ndorima, świadek tych wydarzeń, któremu Hutu wyrżnęło całą rodzinę, opowiada o udziale biskupa Hosera w masakrze. O jego kryciu morderców i dobrych układach z Hutu. O tym, że nie pomagał ofiarom. Wspierał ludobójstwo. Przekraczał granicę Burundi i Rwandy kiedy tylko chciał. A przecież na punktach kontrolnych stali zbrodniarze z Hutu. W samej Rwandzie czuł się bezpiecznie. Podróżował bez obaw. Wielu księży i biskupów zabito. Jego nie, bo biskup Henryk był po „właściwej” stronie.

Wojciech Tochman w książce „Dzisiaj narysujemy śmierć” opisał udział Hosera w masakrze i jego działania po niej.
Hoser nie został nigdy osądzony. Do ostatniego dnia swojego królewskiego żywota nie zapłacił za współudział w jednym z największych ludobójstw w dziejach ludzkości.

I…do ostatniego dnia nie przeprosił, Tochmanowi, który pojechał do Rwandy i rozmawiał ze świadkami, zarzucał mijanie się z prawdą.
Kolejny kościelny zbrodniarz, któremu udało się uciec przed sprawiedliwością. Jak informują media zmarł w spokoju, w czystym łożu. I mam mdłości jak to czytam. Tutsi umierali w kałużach krwi, bez głów. On umarł w spokoju i czystości.

Gardził ludźmi, traktował ich z wyższością. Mówił, że zgwałconym kobietom nie należy się pigułka po, bo podczas gwałtu rzadko dochodzi do zapłodnienia.
Krył pedofilów w sutannach.

W swojej warszawskiej kurii ociekał złotem. To on zniszczył księdza Lemańskiego, gdy Lemański próbował głosić prawdę.
Lucyfer odziany w ornat.
Ludzie go wybrali, ludzie go utrzymywali, ludzie do ostatniego dnia całowali go w złoty, biskupi pierścień.

źródło


Responses

  1. Ale tu są pierdoły popisane.
    Odnośnie księdza Jeana Ndorima wszyscy piszą, że jego rewelacji nie da się w żaden sposób zweryfikować.
    Natomiast w Newsweeku zadali sobie trochę trudu i zweryfikowali różne oskarżenia odnośnie Hosera i jego bytności w Rwandzie podczas ludobójstwa i podają otwartym tekstem to:

    “(…)
    Henryk Hoser wyjechał z Rwandy na krótko przed ludobójstwem, a wrócił tuż po jego zakończeniu, mianowany na wizytatora apostolskiego pełniącego obowiązki nuncjusza papieskiego, który został ewakuowany z Rwandy zanim zaczęły się rzezie.(…)”

    https://www.newsweek.pl/polska/gwalcone-kobiety-rzadziej-zachodza-w-ciaze-tak-twierdzi-abp-hoser/v5fp8x4

    Więc jak można mówić o współudziale w ludobójstwie?

    Natomiast jeżeli kogoś interesuje jak to widział sam Hoser, to niech sobie jego wywiad poczyta
    https://www.niedziela.pl/artykul/5482/Abp-Henryk-Hoser-Kosciol-nie-bral-udzialu

  2. W artykule Newsweeka ktory przytaczasz, nie zadali sobie zadnego trudu poza zestawieniem dwoch dat i skupieniem sie na zupelnie innej sprawie.

    Przeczytaj ksiazke Tochmana. Tochman rowniez rozmawial z Hoserem.
    Tutaj skrot:

    Kiedy pracowałem nad książką “Dzisiaj narysujemy śmierć” o ludobójstwie w Rwandzie, poprosiłem pana Hosera o spotkanie. Uważałem, że to konieczne, ponieważ w Rwandzie sporo o nim w słyszałem. Mówi się tam, że – jeszcze przed ludobójstwem – sprzyjał mianowaniu nacjonalistycznych biskupów Hutu, którzy nie zrobili nic, by zabijanie powstrzymać. Warto dodać, że w czasie, kiedy na zamówienie rządu Rwandy sprowadzano z Chin skrzynie pełne nowiutkich maczet, w komitecie centralnym jedynej partii, zasiadał arcybiskup Kigali. Był on też osobistym doradcą prezydenta. Biskupi wiedzieli o nadchodzącej apokalipsie. Wiedział Watykan. Wszyscy wiedzieli. I mimo to, Kościół wciąż faworyzował Hutu, którzy szykowali masowe mordowanie Tutsi.

    Pan Hoser wyjechał z Rwandy kilka miesięcy przed rozpoczęciem rzezi i wrócił zaraz po, kiedy ziemia wciąż uginała się od miliona świeżych trupów. Mówi się tam o panu Hoserze, że pomagał wtedy ewakuować z Rwandy duchownych, którzy mieli niebawem być ścigani za popełnienie zbrodni. Nie wiem, czy to prawda.

    Poszedłem, jak nakazuje reporterskie rzemiosło, go o to zapytać. Prawdą, której się nie da zaprzeczyć, jest fakt, że kościół rwandyjski jest uwikłany w zbrodnie. Kiedy jedni duchowni ratowali ludzi i ginęli za swoich parafian, inni gwałcili i zabijali. Trzeba powiedzieć szerzej, cały kościół katolicki, jest uwikłany w rwandyjskie ludobójstwo. Postawa Jana Pawła II była w tej sprawie zawstydzająca.

    Na rozmowę o tych trudnych sprawach pan Hoser przeznaczył 25 minut. To zręczny rozmówca. Na moje pytania, mocne i stawiające sprawę wprost, odpowiadał bez zdziwienia. Odniosłem wrażenie, że żadne pytanie nie zbiło go z tropu. Odpowiadał pewnie, i w taki sposób, aby nie powiedzieć nic. Mówił okrągłymi zdaniami bez żadnej treści. W slangu dziennikarskim taki rodzaj wypowiedzi nazywamy bełkotem. Pełno słów, a nie wiadomo o co chodzi. Słuchałem go z narastającym poczuciem bezradności: jak ten bełkot przytoczyć w książce? Gdy wybiła dwudziesta piata minuta tak zwanej audiencji, gospodarz wstał i grzecznie poprosił: ale tego, co powiedziałem proszę nie cytować w książce.

    Uszanowałem prośbę mojego rozmówcy, zacytowałem jedynie swoje pytania. W ciągu trzech lat od wydania książki, pan Hoser nie zaregował na to, co napisałem w jego sprawie.”

    Arcybiskup nigdy na pytania nie odpowiedział. Mimo upływu czasu i licznych prac naukowych dowodzących, że Kościół był częściowo odpowiedzialny za wydarzenia w Rwandzie, abp Hoser upiera się, że jego instytucja i on sam mają czyste ręce.

    KK jest bardzo sprytny w unikaniu odpowiedzialnosci za wszystkie przestepstwa i zbrodnie do ktorych sie przyczynil, wprost i nie wprost, wiec nie dziwne, ze Hoser szedl w zaparte gdy wiedzial, ze nikt go nie zlapal za reke na goracym uczynku.
    […]
    Ludobójstwo popełniane w szale nienawiści maczetami, bronią palną i ogniem właściwie bezczynnie obserwowali żołnierze Narodów Zjednoczonych i katoliccy misjonarze, wśród których sporą część stanowili Polacy.

    Dzisiejszy metropolita warszawsko-praski arcybiskup Henryk Hoser przez 21 lat pełnił posługę w Rwandzie, a w Gikondo, dzielnicy stołecznego Kigali, parafii prowadzonej przez polskich księży, stworzył Ośrodek Planowania Rodziny. Do Europy wrócił w 1996 roku, w dwa lata po ludobójstwie.

    W Gikondo, gdzie służył ksiądz Hoser doszło do masakry tysięcy osób. Wojciech Tochman napisał w książce, że duchowni biernie przyglądali się śmierci parafian. Że ważniejsza była dla nich ochrona Najświętszego Sakramentu, a nie pomoc wiernym.

    Wiadomo też, że w niektórych kościołach, duchowni brali czynny udział w zabijaniu Tutsi. Niektórzy zostali za to skazani przez międzynarodowy trybunał. Przed polskim kościołem w Gikondo zabito ok 70-80 osób. Księża patrzyli (czy raczej sie schowali żeby nie patrzeć) na zabicie 70-80 osob jednego dnia na dziedzińcu swojego kościoła i kilka dni później ponownie na zabicie kilkunastu osób w klasztornej kaplicy.

    https://natemat.pl/65107,jakich-pytan-boi-sie-abp-henryk-hoser-sciana-milczenia-w-sprawie-duchownych-podczas-ludobojstwa-w-rwandzie

    Natomiast to, ze chronil pedofila z wyrokiem, to juz Polska. I fakt.

  3. O nadchodzącej WWII też wszyscy ( co najmniej od marca 39r) wiedzieli – Waszyngton, Londyn, Moskwa ( ci to od 1918) – oraz oczywiście też Watykan. Rozumiem że wg pani logiki to Watykan jest głównym odpowiedzialnym ?
    A na biskupstwie w Wawie na pewno nie ociekał złotem ( w odróżnieniu od poprzednika ) – wiem bo akurat bywałem osobiście.
    Nie wiem czy i w jakim zakresie był odpowiedzialny za jakiekolwiek czyny swych podwładnych i parafian – ale widać było że jest człowiekiem głęboko poranionym – myślę że po tym właśnie co tam się działo.
    Krótko mówiąc pani oskarżenia to stek pomówień aż do piramidalnych bzdur ( jw z tym złotem) z którym wzorem lewactwa zapewne nie zechce się pani przyznać.


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

Categories

%d bloggers like this: