Posted by: futrzak | 24 July 2021

Patologia prywatnej służby zdrowia podsumowana jednym memem

[Goldman Sachs pyta w raporcie z badań biotechnologicznych, czy wyleczenie pacjentów to jest model biznesowy do utrzymania w dłuższej perspektywie]


Responses

  1. Skrót myślowy doskonale ilustrujący dylemat, którego rozwiązanie jest nadal odległe, a wg. wielu nawet niemożliwe.
    Bo pojawiająca się w tytule “służba zdrowia” nie jest żadną służbą. Jest sektorem dostarczania usług i towarów, a jej produktem nie jest zdrowie lecz “obsługa choroby”. Choroba jest zasobem, im więcej zasobów, tym większe możliwości generowania obrotów i zysków.
    W związku z tym “prywatna służba zdrowia “to semantyczne nieporozumienie.

  2. @Telemach

    Jak nie odpowiada jeden lekarz, to idzie się do drugiego. Ten, który ma sukcesy w leczeniu, jest polecany – i to nie jest slogan. I jednak najlepiej wyleczyła mi zęby prywatna dentystka (a mam porównanie).

  3. @telemach:

    Po angielsku to jest healthcare, po hiszpańsku cuidado de salud. Mem jest po angielsku i odnosi sie do amerykańskiego banku i amerykańskiej healthcare.

    Rozumiem, ze nie podoba ci się semantyka języka polskiego – ale wiesz, ja nie jestem autorem tego słowa i jeśli uwazasz, ze to semantyczne nieporozumienie, mogłbyś pisać listy otwarte do wszystkich polskich gazet, telewizji i innych publicznych mediów, które używają tego terminu i przyczyniają się do jego rozpowszechniania.

    Natomiast jeśli chciałeś zwrócić uwagę na to, że służba zdrowia to termin niepoprawny, bo w myśl reformy służby zdrowia z 1999 roku określono nową terminologię:
    – system ochrony zdrowia
    – system opieki zdrowotnej

    — to wystarczylo, zebys to właśnie tak napisał w komentarzu i pewnie bym poprawiła, tak samo jak poprawiam ortografy, które zdarza mi się robić, a na które zwrócą mi uwagę komentujący.

    Ty jednak wybrałeś metodę nie wprost, metną, gdzie nie wiadomo właściwie, co chciałes powiedziec za pomocą tego komentarza. Stawia to pod znakiem zapytania Twoje intencje. Ludzie prości określają to mianem “przypierdalania się” co oddaje sedno.


  4. Jak nie odpowiada jeden lekarz, to idzie się do drugiego. Ten, który ma sukcesy w leczeniu, jest polecany

    W kazdej grupie zawodowej są ludzie, ktorzy są dobrzy w tym co robią, przeciętni, czy po prostu źli. Rozwiązaniem tego problemu nie jest prywatyzacja danej dziedziny, tylko zapewnienie odpowiednich mechanizmów wykluczajacych z zawodu ludzi żle wykonujacych swoja pracę.
    Dotyczy to zwlaszcza zawodów, gdzie pomyłki moga kosztowac zdrowie lub życie ludzkie.

    I jednak najlepiej wyleczyła mi zęby prywatna dentystka

    Cudownie, mam nadzieje ze zdajesz sobie sprawę, że ludzi biednych, prekariuszy i tych zarabiających okolice minimalnej nie stać jest na prywatnego dentystę? I ze sam fakt, ze jakis dentysta przyjmuje w prywatnym gabinecie nie gwarantuje, że będzie dobrym fachowcem?

    Poslużyłaś sie anecdatą, to ja się tez taka posłużę, tylko ze wlasną:
    plombę, którą załozyla mi panstwowa dentystka przyjmująca w szkole podstawowej za czasów PRL, mam do dziś, a ten ząb poza tym jest zdrowy.

    Koronki, które zalozyl mi prywatny, drogi i polecany dentysta z USA, za które zapłacilam majątek, wypadły po 3 latach, 2 zęby wymagaly leczenia kanałowego. W myśl twojej teorii powinno byc odwrotnie, a nie jest. A wiesz dlaczego? Pieniądze klientów moga byc znaczącym czynnikiem decydujacym o jakosci uslugi tylko tam, gdzie usluga jest na tyle prosta i nieskomplikowana, ze przeciętny Janusz nie majacy wyksztalcenia fachowego, jest w stanie to ogarnąć. To bardzo dobrze funkcjonuje w branzy gastronomicznej, gdzie po prostu dana potrawa/jedzenie/produkt jest łatwa w ocenie – smakuje albo nie.

    To zawodzi w dzialkach, gdzie przecietna osoba nie ma wystarczajacej wiedzy zeby ocenic jakosc albo gdzie fuszerka wyjdzie dopiero po wielu latach (np. zle wylany beton w scianach lub dachu budynku popęka i zawali się dopiero po kilku/kilkunastu latach, a dopóki to sie nie stanie, wszystko wyglada pięknie i profesjonalnie i ekipa budowlana moze miec multum klientow polecanych przez nastepnych klientow nieświadomych, ze spieprzyli robotę).

  5. Ależ ja jestem jak najbardziej za PAŃSTWOWĄ (opłacaną z podatków) służbą zdrowia. Jednak przynajmniej jak na polskie warunki, jeśli ktoś ma pieniądze, może też lepiej się leczyć prywatnie. Mój partner wykupił sobie ubezpieczenie za ok. 100 zł miesięcznie, ma w tym spory pakiet wizyt specjalistów. A dostać się do niektórych specjalistów na NFZ to niemal cud, jak się ma pilną potrzebę. Jak ktoś naprawi polską służbę zdrowia, wywali patałachów i przede wszystkim zapewni SZYBKI dostęp do specjalistów, przynajmniej w obrębie godziny dojazdu samochodem z miejsca zamieszkania, to zyska mój dogłębny szacunek.

  6. @Kira
    “Jak nie odpowiada jeden lekarz, to idzie się do drugiego.”

    Martwi zazwyczaj nie mają drugiej szansy.

  7. “Ty jednak wybrałeś metodę nie wprost, metną, gdzie nie wiadomo właściwie, co chciałes powiedziec za pomocą tego komentarza. ”

    Chętnie wyjaśnię co chciałem powiedzieć: chciałem powiedzieć, że stosowany powszechnie termin “służba zdrowia” nosi ze względu na nieprzystawalność do rzeczywistości wszelkie cechy semantycznego nieporozumienia. Terminy nieprzystawalne do realnie istniejącej sytuacji fałszują nasz obraz rzeczywistości i oddalają nas od sensownych rozwiązań.
    To chciałem powiedzieć.
    A wystarczyło przecież zapytać.

  8. @telemach:

    Cudownie. A jak to się ma do mema, dotyczącego healthcare i Goldman Sachsa, bo nadal tego nie wyjaśniłeś?

  9. “Mój partner wykupił sobie ubezpieczenie za ok. 100 zł miesięcznie, ma w tym spory pakiet wizyt specjalistów.”

    A jaki ma tzw. excess (nie wiem jak sie to nazywa po polsku) przy tak tanim ubezpieczeniu?
    Ja nawet majac polise oplacona przez pracodawce, musialem doplacic. Tylko przy pierwszej wizycie i tylko £100, ale jednak. Gorsze bylo to, ze zeby skorzystac z tej polisy musialem jezdzic do szpitala, ktory byl oddalony o 30 mil od domu, przez srodek centrum zakorkowanego wielkiego miasta, wiec ostatecznie popylalem na te wizyty rowerem, bo inaczej podroz zajmowala poltorej godziny, a na dwoch kolkach 20 minut haha. To samo moglem miec zrobione w szpitalu niedaleko domu, na NFZ, ale wtedy 6 miechow czekania.

  10. Ano ma się tak, że użyłaś w tytule notki terminu, który jest nader nieostry i odwołuje się do nieaktualnych, archaicznych konotacji w celu skomentowania memu trafnie i słusznie kierującego naszą uwagę na aktualne i raczej palące zjawisko merkantylnego dyktatu pozostającego w rażącej sprzeczności ze zwyczajowo akceptowaną ideologiczną nadbudową wyrażającą się w raczej bezrefleksyjnym stosowaniu słowa “służba” do czegoś, co od dziesięcioleci żadną służbą nie jest i – powiem więcej – nie ma nawet cienia szansy aby nią w warunkach gospodarki rynkowej być.
    Na wypadek gdybyś jednak chciała się ze mną spierać to zaznaczam, że nie była to zaczepka i że prowadzeniem sporu nie jestem zainteresowany. Po prostu mi się tak nasunęło przy okazji lektury. Kiedyś to się nazywało “refleksja”, ale nie mogę wykluczyć, że przy odrobinie złej woli refleksję można uznać za zaczepkę.

  11. @telemach:

    Co ciekawe, tego samego mema zaszerowałam na fejsie, z takim samym tytulem. Co najmniej kilkadziesiat osob zareagowalo wstawiając emotikona, bylo kilka szerów – więc zasięg calkiem spory.

    Jakos nikt nie mial podobnych tobie wątpliwości, a przeciez to w większosci byli ludzie na stale mieszkający w Polsce. Teraz.

  12. Pfizer nauki Goldmana wziął pod uwagę, bo już mają kontrakt na boostery (3 dawkę szczepionki dla ludzi ze słabym systemem immunologicznym). Jak do tej pory w Izraelu, ale mają w planach też w UK i Japonii.

  13. @Wojciech

    Zapomniales lub udajesz, ze nie wiesz jak dzialaja szczepionki: chronią przed zachorowaniem, a jesli nawet ktos zachoruje, to przejdzie lekko (chociaz oczywiscie szczepionka ta konkretna przeci covid nie ma stuprocentowej skutecznosci).

    Takze sorry, ale zupelnie nie ten model biznesowy.

  14. “Jakos nikt nie mial podobnych tobie wątpliwości, a przeciez to w większosci byli ludzie na stale mieszkający w Polsce. Teraz.”

    Ależ ja nie mam żadnych wątpliwości, ani podobnych, ani niepodobnych. Najzwyczajniej stwierdzam fakt semantycznej nieadekwatności i chętnie na ten temat (jeśli ktoś ma ochotę) porozmawiam, ale proszę, nie używajmy jako probierza słuszności bądź błędności tezy ilości emotikonów na fejsie, bo to jest argumentacyjna porażka.
    Nie odkrywam tu koła, ani sam tego nie wymyśliłem.
    Kiklewicz ładnie o tym napisał kilka lat temu:
    https://www.google.com/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=&cad=rja&uact=8&ved=2ahUKEwi1paKa4JfyAhUPAhAIHU44AekQFnoECAMQAw&url=https%3A%2F%2Fwww.ejournals.eu%2Fpliki%2Fart%2F6469%2Fpl&usg=AOvVaw1Co0VzGY07RjPfGpwI_Dsb

    Mądry człowiek od którego można się wiele nauczyć.

  15. @telemach:

    aha, czyli wracamy do mojego pierwszego komentarza:

    Rozumiem, ze nie podoba ci się semantyka języka polskiego – ale wiesz, ja nie jestem autorem tego słowa i jeśli uwazasz, ze to semantyczne nieporozumienie, mogłbyś pisać listy otwarte do wszystkich polskich gazet, telewizji i innych publicznych mediów, które używają tego terminu i przyczyniają się do jego rozpowszechniania.

    Natomiast jeśli chciałeś zwrócić uwagę na to, że służba zdrowia to termin niepoprawny, bo w myśl reformy służby zdrowia z 1999 roku określono nową terminologię:
    – system ochrony zdrowia
    – system opieki zdrowotnej

    — to wystarczylo, zebys to właśnie tak napisał w komentarzu i pewnie bym poprawiła, tak samo jak poprawiam ortografy, które zdarza mi się robić, a na które zwrócą mi uwagę komentujący.

    To cudownie, ze stwierdzasz fakt “semantycznej nieadekwatnosci” w tak okrężny, niejasny i zawiły sposob, na dodatek z calkowitym pominięciem powyzszego komentarza, ktory przypominam, napisalam ponad tydzien temu, a ktory zignorowales.

    Jakze to znaczace, ze potrafisz powtarzac to samo, tylko w jeszcze bardziej zagmatwany sposob, przez ponad tydzien, zamiast sie skupic na sednie memu, ktory przypominam po raz nie wiem ktory, dotyczy HEALTHCARE, a nie polskiej sluzby/opieki zdrowotnej.

    Te twoje komentarze wnoszą równie dużo do dyskusji na temat absurdu prywatnego healthcare, co czepianie się literówki/ortografa w dowolnym memie.

  16. Futrzak, sprzedaż ” teoretycznych leków do leczenia chorób” to potencjalny dochód, a sprzedaż szczepionek to pewna, rządowa kasa. Pisałem, że szczepionki Pfizera mają teraz podawane jako boostery (czyli 3 dawka na 1 pacjenta) co jakieś 6 miesięcy. Po następnych 6 miesiącach pewnie będzie musiała być następna dawka. Taka subskrypcja, podobnie jak na program antywirusowy czy coś.


    Amid the surging coronavirus pandemic, the COVID-19 vaccine became Pfizer’s top seller, bringing in nearly half its revenue — $7.84 billion from direct sales and revenue split with its partner, Germany’s BioNTech.

    Pfizer now anticipates revenue from the two-dose vaccine this year to reach $33.5 billion for the 2.1 billion doses it’s contracted to provide by year end. That doesn’t include a contract struck last week to provide an additional 200 million doses to the U.S.”

  17. @futrzak:
    jeśli tak to widzisz, to jest mi przykro. Dziwi mnie to co prawda, bo zawsze uważałem, że zwrócenie uwagi na kontrowersyjność jakiejś tezy/twierdzenia/poglądu wzbogaca wszystkich, kjest zaproszeniem do wymiany myśli i nikomu nie przynosi ujmy, ale najwidoczniej nie podzielasz tego poglądu. Szkoda.
    Nie oznacza to naturalnie że muszę mieć rację. Nie muszę. Wiesz, ja zasadniczo nic nie muszę :)


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

Categories

%d bloggers like this: