Posted by: futrzak | 10 May 2021

Taki sobie memik bardzo ładnie podsumowujący jedną ze strategii pijarowych polegających na odwracaniu uwagi od problemów systemowych poprzez szukanie winy w ofiarach tegoż systemu:

Jest to bardzo dobra (niestety) strategia, wiele osób daje się na nią złapać. Któż nie zna rozrzutnych ludzi, co nie szczędzą sobie “przyjemności” a potem mówią, że nie mają pieniędzy i nie stać ich na to czy tamto.
Owe memy i pouczenia żerują na matematycznym analfabetyźmie, który w zachodnich społeczeństwach osiąga monstrualne rozmiary.
Ludzie nawet nie zadają sobie trudu policzenia, ileż to oszczędności wygeneruje rezygnacja z codziennej kawy z mlekiem ze starbucksa. Kiedy powiesz im, ze w rok w ten sposób zaoszczędzisz raptem niewiele ponad tysiąc dolarów, co nie starczy nawet (w warunkach amerykańskich) na jeżdzący samochód czy dwie plomby w zębach, nie mówiąc już o opłaceniu studiów, to się zapluwają i dalej brną.
A przecież wystarczy wziąć kalkulator do ręki i policzyć. A potem pomyśleć i zastanowić się czy to, że znamy jakąś-tam osobę może w ogóle być argumentem w dyskusji na temat warunków życia milionów ludzi?
Co ma jednostkowy przypadek do całej populacji? Otóż własnie nic, a wy daliście się złapać na prymitywny chwyt.


Responses

  1. Żeby było zabawniej, są ludzie, którzy przenoszą na polski grunt te “mądrości” o kawie w Starbucksie (żywcem przenosząc, jeśli pasuje do tezy, liczby). No ale. W świecie zachodnim broni się korporacji i miliarderów. U nas dwa wieki do tyłu – u nas broni się pańszczyzny (za pieniądze podatnika, bo pracownik uniwersytetu):

    Co durniejsze fragmenty stamtąd:

    “właściciel ziemski wydaje się być zarówno odpowiedzialnym pracodawcą, troskliwym opiekunem, a okresowe pogarszanie się sytuacji poddanych wynika bardziej z nerwowości i zachłanności ściganych terminowymi umowami dzierżawców dóbr i niesprzyjających warunków koniunktury, niż patologicznego wykorzystywania różnic stanowych”

    ” Czy to przez to, że pańszczyzny nie traktuje się tak jak powinno jako opłaty za dzierżawę, a za przymusową, darmową pracę dla pana, co rodzi skojarzenia z niewolnictwem?”

    “Zamiast opisu wiejskiej symbiozy i wspólnego działania wobec kaprysów koniunktury, klęsk elementarnych, wroga zewnętrznego, ostrze pióra przeważnie skupia się na tym, dlaczego było źle”

    “co możemy domyśleć się z osiemnastowiecznej piosenki chłopskiej: „Nie boję się pana ani ekonoma, odrobiłem pańskie, będę siedział doma”? Pierwszą moją reakcją jest okazywanie przez autora pewnej swobody, wolności osobistej. No właśnie, czemu nie zadaje się pytań: a co z resztą dnia po odrobieniu „pańszczyzny”?”

  2. @Andrzej B

    Wow, dzięki za przytoczenie.
    To jest majstersztyk najczarniejszej demagogii i nieuczciwych zagrań erystycznych.

    Zadałam sobie trud i przeczytalam caly ten wywiad.
    Ponad 80% to jest walenie piany, w pierwszej czesci na temat waznosci studiowania zrodel i metod. Kupa wody, zero konkretow, a wszystko ma wytworzyc w czytelniku nieobeznanym z naukami historycznymi wrazenie, ze inni historycy, nie zgadzający sie z tezami pana profesora, po prostu nie znaja warsztatu.
    Co wazne: w calej tej tyradzie nie ma ani jednego merytorycznego argumentu odnoszacego sie do jakichkolwiek konkretow. Nic, po prostu NIC. Jest tylko niejasne sugerowanie, ze wszyscy oponenci sa niedouczeni i za malo czasu spedzili na “badaniach zrodlowych” i stąd powtarzaja “stare tezy”, ze brak im “nowego spojrzenia”, ze byc moze publika nie jest przygotowana na takie “nowatorskie spojrzenie” itp. itd.

    No ale ktos, kto nie zna historii, nie czytal nic w temacie panszczyzny, da się nabrac, bo “awtorytet” przemowil, wiec pewnie wie.

    No a pan “awtorytet” takie perełki sadzi, ktore sa esencją manipulacji:

    No właśnie, czemu nie zadaje się pytań: a co z resztą dnia po odrobieniu „pańszczyzny”? Seks chłopski też był pełen stresu? Wysoki odsetek poczętych dzieci wskazuje, że zapadalność w ciążę była znaczna. Czy zestresowani, zagłodzeni i wiecznie bici, poniewierani chłopi mieliby nastrój do prokreacji?

    Pan profesor zakłada, ze odsetek “poczetych dzieci” pozwala wnioskowac o dobrostanie populacji chlopskiej i ze dobrze im sie zylo w kieracie przymusowej pracy.
    Ani slowa o tym, jaka byla smiertelnosc okoloporodowa i przezywalnosc dzieci chlopskich do wieku doroslego.
    Ani slowa na temat tego, ze nie istniala wtedy zadna antykoncepcja, a kobiety zamezne nie mialy zadnego pola manewru, bo seks zaliczal sie do “obowiazkow malzenskich”.
    Ani slowa na temat tego, w jakich warunkach zyli chlopi i chociazby porownania sredniej dlugosci zycia miedzy chlopami panszczyznanymi a szlachta.
    Fakty niepasujace do zalozonej tezy sa taktownie przemilczane.


    Piotr Guzowski jest w trakcie opracowywania tzw. Index of Serfdom, który ma pokazać, gdzie poddaństwo było najostrzejsze. I wcale nie jest to Polska, a Dania czy Meklemburgia.

    No tak, pan profesor sugeruje, ze w Polsce cud, miód i malinki, albowiem byly kraje, gdzie panszczyzna byla jeszcze ciezsza.
    Taktownie przemilczane kiedy panszczyzna znikla na terenach obecnych panstw zachodnich, ani slowa kiedy i kto ją zniosl w Polsce. Nie pasuje do tezy.

    gdyby nie było mobilności chłopów, nie byłoby dużych polskich miast, dokąd ludność wsi przemieszczała się etapowo (i pokoleniowo) poprzez rozsiane po kraju miasteczka.

    Nastepny majstersztyk. Implicite zakladamy cos, co dopiero trzeba udowodnic (jeden z blędow logicznych).
    Pan profesor twierdzi, ze dowodem na mobilnosc chlopow jest… istnienie duzych polskich miast i ze to ma byc dowodem na duza wolnosc chlopska, bo przeciez gdyby chlopi nie mieli wolnosci przemieszczania sie, nie byloby miast.

    Japrdl….
    Ale znow, ktos nie znajacy faktow historycznych, nie znajacy podstawowych bledow logicznych i chwytow erystycznych da sie nabrac panu profesorowi, bo widocznie skoro studiowal temat przez 10 lat, to sie zna. Koniec kropka.

    FACEPALM.

  3. Gdzieś znikł link z mojego komentarza. Pewnie jakiś filtr.

    Piszesz o nieprzygotowanej publice. W tym fragmencie wywiadu to ładnie podkreśla rozbuchane ego: “moja książka być może wyprzedza pewne mechanizmy interpretacji przeszłości współczesnego (masowego) odbiorcy. Że odbiorca nie jest na nią jeszcze gotowy.”

    A kiedy gość wali, że brak im nowego spojrzenia, to jako “nowe” proponuje całkowicie stare spojrzenie, bardzo popularne wśród feudałów: że to symbioza, współpraca.

    Jest też podlizywanie się przedsiębiorcom (bardzo na czasie!):

    “Lubię zadawać studentom pytanie, komu jest dziś gorzej: ajentowi sklepu, który zapożyczył się wobec korporacji handlowej w zatowarowanie swego sklepiku i musi mieć zysk czy pracownikom, może i będących nieraz na śmieciowych umowach, którzy jednak mogą od niego odejść, pracować niewydajnie mimo założonych w sklepie kamer, mimo systemu drobnych przywilejów, nagród miesiąca. Poza tym po dniówce są już wolni. Z przedsiębiorcy praca chyba nigdy nie wychodzi. I teraz odnieśmy współczesność do przeszłości, do sytuacji właścicieli i dzierżawców folwarków, do pracowników najemnych i chłopów pańszczyźnianych. ”

    A to wspomniane “No właśnie, czemu nie zadaje się pytań: a co z resztą dnia po odrobieniu „pańszczyzny”?”
    …byłoby śmieszne, gdyby nie poważny temat. Przecież reszty dnia nie było. Wszyscy pamiętamy z polskiego. Mickiewicz, opisując w “Panu Tadeuszu” obraz sędziego Soplicy jako bardzo łaskawego dla swoich poddanych pisze, że wymagał w żniwa pracy “zaledwie” od wschodu do zachodu słońca (sierpień, więc 13-14 godzin).

  4. @Andrzej B:

    Ktory link znikł? Z pierwszego komentarza? Ten jest, ja go widze, ale ja z dekstopu. Moze jesli czytasz na telefonie, to mobilny wordpress odfiltrowuje?

    Sprawdzilam tez folder spamu i trash, nic tam nie ma.
    Wracajac zas do tematu.

    Pan profesor znowu wali manipulanckie porownanie, zestawiajac w jednej linii dzisiejszych pracownikow na umowach (jakichkolwiek) z chlopami panszczyznanymi, ktorzy przeciez za nieposluszenstwo byli karani, z karą smierci wlącznie; niby w XIX wieku w Polsce prawo juz nie zezwalalo na bicie chłopa, ale wystarczy sobie tu przypomniec Jakuba Szelę oraz Rzeź Galicyjską (oraz wczesniejsze bunty chłopskie). No ale o tym pan profesor milczy, bo do tezy nie pasuje.

    Wg niego sytuacja chłopów panszczyznianych nie rozni sie od dzisiejszych pracownikow.
    No doprawdy, ta wstrętna konwencja genewska z 1956 roku, która uznała pańszczyznę za formę niewolnictwa – no na podstawie bajęd pewnie uznali, Polska byla wyjatkiem.
    Nóż się w kieszeni otwiera.

    Chlopi byli wolni, bo po odrobieniu panszczyzny mogli robic, co chca, nie to co biedny uciemiężony ajent dzis. J**any korwinizm czystej wody.
    I taka kanalia jest profesorem historii trąbiącym o warsztacie.

  5. Pan Profesor mówi, że buntów było mało….
    Hmmmm… a tutaj takie rzeczy w szafie się chowają
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Koliszczyzna

    A parę lat temu zainspirowany Corylusem tym:
    https://coryllus.pl/zasob-czy-podmiot-albo-o-definicjach-narodu/
    pokupiłem książek przez niego wspomnianych kilka. I smutno to stwierdzić, ale najwyraźniej wnioski z tego wpisu nie odbiegają od rzeczywistości.

  6. @PawelW:

    “I smutno to stwierdzić, ale najwyraźniej wnioski z tego wpisu nie odbiegają od rzeczywistości.”

    w sensie, ze co? (nie czepiam sie, nie wiem co masz na mysli).

  7. @futrzak
    Corylus zwrócił uwagę, że być może chłopstwo pańszczyźniane to nie byli tylko niewolnicy sprzedawani z ziemią, ale również dobytek hodowany na sprzedaż łowcom niewolników z Krymu.
    Z lektury m.in. wspomnianych przez niego lektur oraz krytycznej obserwacji rzeczywistości dochodzę do wniosku, że coś na rzeczy musi być.

  8. @PawelW: argument “szlachta hodowała chłopów na handel niewolnikami z Tatarami” chyba nie ma podparcia w rzeczywistości. Dokumentów innych niż Łoziński nie wskazano (a powinny były się zachować takie dokumenty choćby po drugiej stronie transakcji) za to presja spowodowana brakiem chłopów do pracy owocowała konkretnymi regulacjami prawnymi w IRP.

    Ciekawsze jest za to coś innego: brak chłopów do pracy miał spory wpływ na to, że bunty chłopskie w Polsce nie były specjalnie karane przez jaśniepanów na włościach (w przeciwieństwie do buntów na Zachodzie). Ciekawie to Leszczyński opisał.

  9. Łał. Teoria spiskowa o tym, że za wszelkie nieszczęścia ludności odpowiada Wyraźnie Odróżniająca Się Grupa Etniczna (a nie np. rządzący tą ludnością). Nie wiem, czy żartować, że tego jeszcze nie było, czy się za głowę złapać.

  10. @Andrzej B.
    Nie wiem skąd Waści wyciągnął teorię spiskową. Chodzi wyraźnie o spostrzeżenie, że rządzący ludnością polską – czyli panowie bracia – mieli prawdopodobnie jakieś korzyści z faktu, że nie powstrzymywali porywania ich przez tatarów w jasyr.
    A ci panowie bracia, którzy się z sytuacją nie zgadzali – np. Jeremi Wiśniowieckie, ale i inni – i skutecznie podejmowali działania zaradcze, cierpieli wyraźnie na nadśmiertelność.

    Czy spostrzeżenie jest trafne? Nie wiem.
    Jednak wiedząc jaki stosunek miała szlachta do chłopów, to nie wrzucałbym go od razu do kosza.

    @mall
    Łoziński tylko opisywał, na podstawie historycznych dokumentów sądowych, różne sytuacje i zachowania szlachty w obliczu najazdów tatarskich na kresach porywających chłopów w niewolę. I się dziwił temu zachowaniu, bo ewidentnie było zarówno głupie jak i przeciwskuteczne.
    Przykład z wpisu, że słysząc armatnie ostrzeżenia o najeździe jeden pan szlachcic wygonił chłopów na pole, zamiast kazać im się w lesie pochować… oczywiście chłopów zgarnięto i poszli w niewolę. Konstatacja Łozińskiego “głupi szlachcic”.
    Interpretacja, że to tak być może było, ponieważ szlachta jakąś dolę z tego procederu brała, to jest wniosek li tylko Corylusa.
    Zatem nie ma dokumentów świadczących o czymkolwiek po polskiej stronie, jest jedynie dedukcyjna robota detektywistyczne. A o ile mi wiadomo, to Chanat Krymski zlikwidowała Rosja pod panowaniem carycy Katarzyny…. więc jeżeli jakieś kwity tam były, to pewnie dawno znikły.

    Natomiast z tym wspomnianym przez Ciebie brakiem chłopów do pracy to naprawdę ciężko zrozumieć, bo jak to się stało, że Wiśniowiecki – który działał inaczej niż reszta szlachty na kresach i skutecznie zwalczał najazdy – był w stanie w krótkim czasie zwiększyć zaludnienie swoich włości?
    W 1640 roku w jego majątkach było łącznie 7603 domów, a pięć lat później – 38 000.

  11. @PawelW:

    I się dziwił temu zachowaniu, bo ewidentnie było zarówno głupie jak i przeciwskuteczne.
    Przykład z wpisu, że słysząc armatnie ostrzeżenia o najeździe jeden pan szlachcic wygonił chłopów na pole, zamiast kazać im się w lesie pochować… oczywiście chłopów zgarnięto i poszli w niewolę. Konstatacja Łozińskiego “głupi szlachcic”.

    Ciekawe, ze nie przyszlo ci do glowy znacznie prostsze wyjasnienie zachowania szlachcica:
    Wiedzial, ze Tatarzy przyjda po chlopow. Gdyby ich ukryl gdziekolwiek, to Tatarzy po prostu pusciliby z dymem cala wioske wlącznie z jaśniepanskim dworem i cala reszta dobytku – jako przestroge. Wolal więc juz dac zabrac chlopow niz ryzykowac puszczenie z dymem dworu, stajni, zabrania koni i reszty ruchomego dobytku.

    Prawda, ze prostsze i wcale nie glupie?

    Interpretacja, że to tak być może było, ponieważ szlachta jakąś dolę z tego procederu brała, to jest wniosek li tylko Corylusa.

    A ty go kupiles bez wiekszego zastanawiania sie, wszak to twoje slowa:

    Z lektury m.in. wspomnianych przez niego lektur oraz krytycznej obserwacji rzeczywistości dochodzę do wniosku, że coś na rzeczy musi być.

    Cos ci nie bardzo idzie z ta krytyczna obserwacja rzeczywistosci.
    Po co Tatarzy mieliby w ukryciu podplacac jakims szlachcicom pieniadze a potem fingowac “porwania” chlopow, skoro mogli sobie po uwazaniu zrobic najazd na majatek, zabrac ile chcieli chlopow (za darmo!!!) i jeszcze sie oblowic plądrując co tylko stanelo im na drodze?

    Owa koncepcja po prostu nijak sie kupy nie trzyma i na dodatek nie ma potwierdzenia w innych dokumentach/zrodlach z tego okresu.

    No ale dla ciebie “cos jest na rzeczy”. To ma byc ta “krytyczna obserwacja rzeczywistosci”?

  12. @PawelW: Nie siedzę w historii na tyle by móc wyjaśnić skąd takie liczby u Wiśniowieckiego. Równie dobrze może to być efekt likwidacji rejestru Kozaków i zakwalifikowanie wolnych Kozaków jako, już niewolnych bo Jeremiego, chłopów. A całkiem możliwe, że w tym czasie kupił/odziedziczył/zabrał majątek. Może być też tak, że wszystko powyższe połączone z wyłapywaniem przez Wiśniowieckiego chłopów uciekających z innych części IRP. OIDP szlachta między sobą regularnie miała o to pretensje właśnie.

  13. @PawelW: może też być tak, że zatrudnił więcej rachmistrzów, którzy skuteczniej policzyli coś, co wcześniej liczono błędnie. Nic nowego w RP- w XXI wieku państwu się rejestry ludności rozjeżdżają ale nikt nie ma w interesie tego skorygować.

  14. @Mall
    Ale to takie nudne w porównaniu ze spiskiem kupców ormiańskich i karaimskich. Nawet nie ma helu ani sztucznej mgły.

  15. @Futrzak

    Ciekawe, ze nie przyszlo ci do glowy znacznie prostsze wyjasnienie zachowania szlachcica:
    Wiedzial, ze Tatarzy przyjda po chlopow. Gdyby ich ukryl gdziekolwiek, to Tatarzy po prostu pusciliby z dymem cala wioske wlącznie z jaśniepanskim dworem i cala reszta dobytku – jako przestroge. Wolal więc juz dac zabrac chlopow niz ryzykowac puszczenie z dymem dworu, stajni, zabrania koni i reszty ruchomego dobytku.

    Prawda, ze prostsze i wcale nie glupie?

    Owszem kiedyś mi przyszło, jednak to wyjaśnienie miałoby wtedy sens, gdyby nie fakt, że szlachta na wschodzie cały czas blokowała ustanowienie tam stałych wojsk koronnych przeznaczonych do zwalczania takich napadów.
    A co mogłyby zdziałać stałe wojska, to pokazują po pierwsze bardzo skuteczne działania Wiśniowieckiego w tym zakresie, a po drugie wyprawa Sobieskiego na czambuły z zaledwie 2,5 tysiąca konnych, podczas której uwolnił ponad 40 tysięcy ludzi wziętych w niewolę
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Wyprawa_Jana_Sobieskiego_na_czambu%C5%82y_tatarskie

    Dodatkowo fakt, że miasteczka praktycznie bardzo późno informowały otoczenie, że nadciągają tatarzy dając za mało czasu na ucieczkę jest wyjątkowo podejrzany. Jest podejrzany, gdyż już za czasów najazdów mongolskich panowie rzeszowscy potrafili odpowiednio wcześnie poinformować chłopstwo o zbliżającym się niebezpieczeństwie i dać ludowi szansę na skrycie się np. za murami zamku. To niby czemu to modus operandi nie działało parę set lat później?

    Ponadto nie wiem czy zdajesz sobie sprawę jak wyglądały dworki na wschodzie? To nie były jakoś łatwo napadalne domki jak na zachodzie kraju ale małe warownie, których konni tatarzy tak łatwo zdobyć nie mogli.

    Dlatego nie śpieszyłbym się z taka oceną mojego krytycznego podejścia ;-)

    Napisawszy powyższe ja nie upieram się, że to spostrzeżenie Corylusa jest absolutnie prawdziwe lub że nie ma lepszego wyjaśnienia. Po prostu jest to ciekawy trop, który ma znamiona dużego prawdopodobieństwa.
    Po prostu mi to wyjaśnienie pasuje do kilku wątpliwości, których jak dotąd żaden z moich znajomych zajmujących się profesjonalnie historią nie potrafił przekonująco wyjaśnić
    https://coryllus.pl/zasob-czy-podmiot-albo-o-definicjach-narodu/#comment-113818

    @mall
    Wiśniowiecki sprowadzał chłopów z pozostałych części polski i dbał o to, aby ich tatarzy mu nie porywali. Nie miało to nic wspólnego ze zmianą stanu kozaków. Chcieć to móc.

  16. @PawelW:

    Owszem kiedyś mi przyszło, jednak to wyjaśnienie miałoby wtedy sens, gdyby nie fakt, że szlachta na wschodzie cały czas blokowała ustanowienie tam stałych wojsk koronnych przeznaczonych do zwalczania takich napadów.

    Robisz tutaj milczace zalozenie, ze cala szlachta na wschodzie miala dokladnie takie samo zdanie na temat wydawania wlasnych pieniedzy na fundowanie stalych wojsk koronnych – podczas gdy wiemy, ze wcale jednomyslni nie byli. Ba. Klocili się o wszystko, zaczynając od pieprzonej miedzy, a na zapraszaniu obcych wojsk konczac – a ty tutaj zakladasz, ze wszyscy byli jednomyslni i jeszcze uzywasz tego jako argumentu w pojedynczym przypadku zachowania jakiegos szlachcica opisanego przez jedna osobe w jednej pracy.
    WTF?

    Dodatkowo fakt, że miasteczka praktycznie bardzo późno informowały otoczenie, że nadciągają tatarzy dając za mało czasu na ucieczkę jest wyjątkowo podejrzany. Jest podejrzany, gdyż już za czasów najazdów mongolskich panowie rzeszowscy potrafili odpowiednio wcześnie poinformować chłopstwo o zbliżającym się niebezpieczeństwie i dać ludowi szansę na skrycie się np. za murami zamku. To niby czemu to modus operandi nie działało parę set lat później?

    Yyyy ty tak SERIO????
    Zakladasz, ze cos, co dzialalo sprawnie PARE SETEK LAT WCZESNIEJ ma dzialac tak samo za kilkaset lat? I mean, czy Ty sie dobrze czujesz? Czy mam ci wylistowac, krok po kroku, dlaczego w odniesieniu do jakiegokolwiek panstwa w Europie to jest zalozenie kompletnie z nosa ciagnięte, czy sam do tego dojdziesz?

    Ponadto nie wiem czy zdajesz sobie sprawę jak wyglądały dworki na wschodzie? To nie były jakoś łatwo napadalne domki jak na zachodzie kraju ale małe warownie, których konni tatarzy tak łatwo zdobyć nie mogli.

    A ty zdajesz sobie sprawę, jak wyglądaly? Warownie? Wszystkie? Mowisz tak na podstawie tego, co Corylus czy Lozinski napisal, nie sprawdzales nigdzie indziej, nie byles w zadnym, no ale skoro jeden to wszystkie i wobec tego szlachta potajemnie przekupiona zostawiala “swoich” chlopow jako niewolnikow Tatarom?
    Serio? To ma byc poprawne wnioskowanie?

    Dlatego nie śpieszyłbym się z taka oceną mojego krytycznego podejścia ;-)

    Z kazdym kolejnym zdaniem pograzasz sie coraz bardziej i juz nawet nie chodzi o twoja znajomosc historii, ale o milczace zalozenia, ktore ciagniesz nie wiadomo skad i robisz podstawowe błędy logiczne w swoim wnioskowaniu.

    Po prostu mi to wyjaśnienie pasuje do kilku wątpliwości, których jak dotąd żaden z moich znajomych zajmujących się profesjonalnie historią nie potrafił przekonująco wyjaśnić

    Nie wiem kim są twoi znajomi zajmujacy sie profesjonalnie historia – moze ich poziom jest taki jak cytowanego wyzej profesora, moze lepszy – ale w tej dyskusji nie ma to absolutnie zadnego znaczenia, bo wiesz, argument ze jakis twoj znajomy czegos nie umial, nie jest argumentem merytorycznym w tej dyskusji. ZADNYM. Mam nadzieje, ze rozumiesz dlaczego?

  17. @PawelW
    “szlachta na wschodzie cały czas blokowała ustanowienie tam stałych wojsk koronnych przeznaczonych do zwalczania takich napadów”

    – Pomijając ten szczegół, że ogromna część szlachty była przeciwna jakimkolwiek stałym wojskom w ogóle a zwłaszcza podatkom na nie, to rzeczywiście – podejrzane.
    A nie, jeszcze trzeba pominąć to, z czym się wiązało STAŁE stacjonowanie wojsk gdziekolwiek. Zwłaszcza, jeśli zniknęły środki na żołd/wyżywienie (co działo się regularnie) i żołnierze musieli, jak to się do tej pory w wojsku mówi, “sobie jakoś radzić”. No więc jak już się odrzuci (bez powodu) kilka takich logicznych wyjaśnień, to wtedy jasne, że spisek.

  18. @Pawel W.
    “gdyby nie fakt, że szlachta na wschodzie cały czas blokowała ustanowienie tam stałych wojsk koronnych przeznaczonych do zwalczania takich napadów.”
    Szlachta nie miała zamiaru tolerować silnej władzy królewskiej ani minimalnie sprawnego państwa, zupełnie nie ważne ile to miało ich kosztować. A jak ktoś ma wątpliwości co do istnienia takiej mentalności wystarczy spojrzeć na podejście PO do wspólnych funduszy europejskich w ostatnich głosowaniach.

    ” miasteczka praktycznie bardzo późno informowały otoczenie,”
    Tu jest trochę inna sprawa. Na zachodzie czy nawet rzeszowszczyźnie mamy tereny uprawy roślin, gęstego zaludnienia, regularnych opadów. I miasteczko co 30 km (tak jak od zawsze, odległość dziennego spaceru) i wsie co 2-3 km. To dawało możliwość przesyłania sygnałów przez np. bicie w dzwony. Na stepach tego nie było. Wsie były tam gdzie woda i tak samo jakieś ochłapy lasów. To mogło być co 3 km, ale cześciej co 20 czy nawet 50. Po prostu nie było możliwości przekazywania informacji szybszej niż konny, a z tą prędkością poruszały się zagony, czyli nic nie uprzedzało ataku. To jest kwestia infrastruktury, a ta pochodzi od klimatu w tym przypadku.
    A Coryllus pisze bajki, sam je tak nazywa, zwykle wstawiając w okresy historyczne dzisiejszą technologię i infrastrukturę.

  19. Lepiej miec ten dodatkowy tysiac dolcow w kieszeni niz go nie miec. Czy to juz jest tak, ze skoro banksterzy zajumali ludziom kase, to juz mozna oszczedzanie kompletnie olac, odmrozic sobie uszy mamie na zlosc i przepalac jakakolwiek nadwyzke w calosci. A kawa z sieciowek to syf przeciez. No i wlasnie ludzie wydaje sie nie potrafia liczyc. Nigdy nie pojme, dlaczego ktos wydaje £3 za kubek smierdzacej lury plus wypada jeszcze dac tip, jak za £3.6 ma 250g beans premium lavazzy, z czego zrobi 20 kubkow naprawde dobrze smakujacej kawy. Trzeba nie miec mozgu, zeby dawac sie tak skubac. Albo wlasnie laza tam po to, zeby pokazac, ze ich stac, nawet jak wiedza, ze grubo przeplacaja.


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

Categories

%d bloggers like this: