Posted by: futrzak | 28 March 2021

Czy pomysł wybicia bilionowej monety jest absurdem?

Bo oczywiście już niektórzy zaczeli tak mówić – że demokratom w USA odp*oliło i że to tylko “komuchy” mogły wpaść na taki pomysł.
Ale może przed wydaniem “opinii” warto najpierw sie oświecić i dowiedziec, skąd się w ogóle wziął taki koncept?

***************
Reprezentantka amerykańskich Demokratów Rashida Tlaib wystąpiła z pomysłem sfinansowania wydatków na odbudowę ekonomiczną Stanów Zjednoczonych po pandemii za pomocą… wybijania platynowych monet bilion-dolarowych (1 i dwanaście zer albo 56 015 sasinów).
Skąd pomysł z wybijaniem monet? Przecież jak już tworzymy pieniądze z niczego to drukowanie zwykłych banknotów miałoby więcej sensu i byłoby tańsze, prawda?
USA nie mogą jednak tak zrobić bez zmiany przepisów i bez naruszenia neoliberalnego status quo.

W turbo uproszczeniu: w większości państw kapitalistycznych monopol na dosłowne drukowanie banknotów ma bank centralny, który jest w dużej mierze niezależny od rządu.
W ramach dość skomplikowanej procedury – którą tu podaję w telegraficznym skrócie – wydrukowane banknoty najczęściej trafiają do banków w postaci rezerw. Istnienie rezerw ma umożliwiać bankom udzielanie kredytów. Kredyty potem zmieniają się w depozyty i dalej krążą po gospodarce (a część w nich wraca do państwa w postaci wpływów podatkowych). Coś na kształt półotwartego obiegu wody w ekosystemie.

To neoliberalne rozwiązanie ma powstrzymywać władzę ustawodawczą przed wpuszczaniem zbyt wielu pieniędzy do obiegu za jednym zamachem. W teorii ilość pieniędzy w gospodarce ma zatem rosnąć zgodnie z wytycznymi banku centralnego i potrzebami sektora prywatnego (jak sektor prywatny widzi, że jest czas, żeby inwestować, to zaciąga więcej pożyczek itd.). Wydatki państwa powinny się więc dostosować do nastroju prywatnych przedsiębiorstw.

W tym systemie państwo, żeby dokonać wydatków z budżetu zgodnie z prawem, państwo powinno na każdy wydatek znaleźć najpierw środki. Może to zrobić na dwa główne sposoby:
a) wpływami z podatków, lub
b) długiem (czyli wypuszczaniem oprocentowanych obligacji, które potem kupi ktoś z sektora prywatnego).

Stany Zjednoczone, podobnie jak Polska, mają limit zadłużenia. I kiedy w 2011 roku zbliżały się do sufitu zadłużenia, wtedy pomysł wybijania monet o zawrotnych nominałach pojawił się poraz pierwszy, jako sposób na obejście ustawowych ograniczeń.
Bank Rezerwy Federalnej (amerykański bank centralny) ma wprawdzie monopol na drukowanie banknotów, ale… Departament Skarbu (odpowiednik Ministerstwa Finansów) posiada prerogatywę do wybijania monet o ustalonych przez siebie nominałach (bo USA są dziwnym państwem, z rozwiązaniami prawnymi, które leżały za kanapą od czasów wojny o niepodległość w XVIII wieku).
Powstał więc pomysł, żeby Departament Skarbu wziął z Fortu Knox kawałek platyny o wartości 1500 dolarów i wybił z niego monetę nominale 1 bilion dolarów. W ten sposób amerykański budżet byłby bogatszy bez zadłużenia i bez podatków. Potem tę monetę wymieni się na banknoty w banku centralnym. I tak znalazłyby się pieniądze na wypłaty świadczeń obywatelom (dokładnie – 2000 dolarów miesięcznie w trakcie trwania pandemii i 1000 dolarów miesięcznie przez rok po jej zakończeniu).

To jest tak zwana monetyzacja i pewnie śmierdzi wam na kilometr hiperinflacją.
Otóż, nie do końca. Bo Stany Zjednoczone i inne państwa już robią coś bardzo podobnego od lat i nie powoduje to hiperinflacji.
Sęk w tym, że robią to całkowicie na okrętkę za pomocą narzędzia zwanego “Luzowaniem ilościowym” (Quantitative easing).
Pamiętacie te obligacje, o których wspomniałem wyżej? Bank centralny nie może kupować obligacji bezpośrednio od państwa, bo w ten sposób państwo finansowałoby się samo i cały pomysł oddzielenia bankowości centralnej od rządu poszedłby się… bujać.

Ale banki centralne mają z reguły możliwość kupowania obligacji posiadanych przez prywatne podmioty (najczęściej banki). Obligacje to w pewnym sensie zamrożone pieniądze, więc jeżeli taki Goldman Sachs kupi obligacje skarbu państwa, to w razie potrzeby bank centralny może może odkupić te obligacje od Goldmana i w zamian za to dostarczyć bankowi komercyjnemu rezerw (czyli “rozmrożonych” pieniędzy, które już nie przynoszą odsetek, ale za to można za ich pomocą udzielać pożyczek).
I wtedy jak FED (czyli państwo) kupi od prywatnej firmy obligacje skarbu (czyli państwa), to te obligacje są niszczone i umarzane, i wszyscy są zadowoleni… a nie czekajcie… wtedy FED staje się posiadaczem obligacji, pobiera odsetki od państwa, a potem nadwyżkę zysków oddaje skarbowi państwa.
Bo oczywiście że w neoliberalnym ustroju nie obeszłoby się od absurdalnych fikołków księgowych.

No dobra, to co powinniśmy uważać o pomyśle wybijania monet zamiast emisji obligacji? Gorzej? Lepiej? Tak samo?
Oczywiście, dokonywanie wydatków deficytowych za pomocą tworzenia pieniędzy niepokrytych podatkami i długiem może w pewnych sytuacjach prowadzić do inflacji (np. kiedy bezrobocie jest bardzo niskie i gospodarka działa na pełnych obrotach) i trzeba liczyć na wstrzemięźliwość i racjonalność ustawodawcy w tym zakresie. A z tym bywa różnie.

Ale monetyzacja ma jedną niewątpliwą przewagę nad emisją obligacji. Na całym procesie nie korzystają nieproporcjonalnie najbogatsi. Bo widzicie, obligacje w praktyce trafiają najczęściej do firm i instytucji finansowych, więc to one najbardziej korzystają na tym, że państwo obiecuje wypłacać od odsetki od swojego zadłużenia. Z kolei wiele wskazuje na to, że luzowanie ilościowe może prowadzić do baniek inwestycyjnych na Wall Street zamiast do inwestowania pieniędzy w realną gospodarkę. Za to w przypadku “tworzenia” pieniędzy trafiających bezpośrednio na Main Street (do zwykłych obywateli, małych przedsiębiorstw itd.) te pieniądze muszą dopiero – w ramach konsumpcji i inwestycji – trafić z rąk zwykłych ludzi do wielkich firm.
To daje mniej zamożnym silniejszą pozycję negocjacyjną niż w sytuacji, gdy państwo kieruje pieniądze najpierw do najbogatszych (i do tego płaci im odsetki za fatygę), licząc że część tego bogactwa łaskawie “skapnie” do zwykłych ludzi.
Z drugiej strony wyobraźcie sobie, gdyby ktoś taką monetę zgubił. Trochę byłby przypał.

Cytat z Michała Ziemskiego


Responses

  1. Wreszcie trafiłaś na niezły opis bankowości przez kogoś, kto nie używa mylącego określenia “system rezerwy cząstkowej”.

    ” Istnienie rezerw ma umożliwiać bankom udzielanie kredytów. Kredyty potem zmieniają się w depozyty”.

    Ja bym od siebie dodał, że najważniejszym ograniczeniem ilości kredytu jest stosunek wielkości kredytu udzielonego przez bank (assets) do kapitału akcyjnego banku (share capital = non-repayable liability) (np. suma kredytów nie powinna być większa, niż 10x kapitał akcyjny, wg reguł z Bazylei), nie ilość banknotów w “rezerwach”. Chodzi o to, że jeśli z powodu niewypłacalności kredytobiorców wartość kredytów spadnie o 10%, jest ciągle wystarczająco środków do spłacenia właścicieli depozytów.

    Kredyty i depozyty tworzy się jednocześnie, klient zaciągając kredyt tworzy dla banku asset (bo zobowiązuje się go spłacić), a bank albo otwiera nowe konto klienta i wpisuje tam wartość bieżącą kredytu, albo wpisuje wartość bieżącą kredytu na istniejące konto klienta, tworząc dla siebie liability (bo bank musi te pieniądze z konta na żądanie wypłacić). Bilans banku brutto jest ogromny, ale netto jest bliski zera (to, co na plus, to zyski banku).

  2. @Piotr Wasik:

    Tak, wspolczesny system bankowy to jest rak żerujący na spoleczenstwie i na zwykłych ludziach. Niestety to rak uwazany za normalnosc i koniecznosc.
    Wyzsze stadium pasozytnictwa, pozwalajace na niekonczące sie dojenie gospodarza.

  3. Ale ja nie mówię, że to rak :-) Gdzie tu widzisz jakiegoś raka?

    Tak po prostu działa system bankowy, księguje zobowiązania klientów wobec banku i zobowiązania banku wobec klientów, za co pobiera prowizję. Funkcjonowanie pieniędzy i systemu bankowego jest ze sobą nierozerwalnie związane. Kredyt i depozyt to dwie strony tego samego medalu: pieniędzy. Pieniądze zawsze dla jednej strony są asset, dla drugiej – liabilities. Nawet fizyczne banknoty. Masz banknoty w kieszeni, to znaczy że zobowiązanie ma każdy, kto te banknoty przyjmie – w ostateczności to skarb państwa, jak nikt inny nie chce ich przyjąć. Dla ciebie asset, dla innych (w tym skarbu państwa) – zobowiązanie. Nie ma pieniędzy jednostronnych. Postulowany przez niektórych tzw pieniądz oparty na złocie to zupełnie inna bajka, to się zachowuje, jak barter za pomocą cennych przedmiotów, nie ma nic wspólnego z pieniędzmi we współczesnym rozumieniu. Ludzie marudzą, że pieniądze oparte są o dług. Ale nawet wymiana złotych monet generuje “pieniądze kredytowe”, tak jak w opisie systemu bankowego. Wystarczy, że osoba A pracuje przez miesiąc dla osoby B, pod koniec miesiąca osoba A dostanie wypłatę, a jakże, złotą monetą, a przez ten cały miesiąc osoba A może np. kupować jedzenie pokazując umowę o pracę – bo przecież osoba B ma zobowiązanie wymuszone prawem wobec osoby A, więc umowa o pracę jest prawie tak samo dobra dla sprzedawcy jedzenia, jak złota moneta.

    Każde opóźnione regulowanie zobowiązań generuje asset i liability, które musi być zaksięgowane.

    Myk z platynową monetą był opisywany już przez Krugmana parę lat temu, to jest sposób na obejście pewnych przepisów, ale prowadzenie księgowości jako assets po jednej stronie i liabilities po drugiej, z plusami i minusami, to nie jest coś wymuszone przepisami, tylko wynalazek na fundamentalnym poziomie. Czy jakby usunąć te przepisy i państwo mogłoby się łatwiej zadłużać u obywateli, bez pośrednictwa platynowej monety albo obligacji, wtedy by ci system bankowy pasował bardziej? Fine by me. Usunąć limit długu publicznego? Fine by me as well.

  4. @Piotr Wasik:

    JA mowię, ze jest to rak zerujący na spoleczenstwie.

    Mówię tez, ze niestety jest to rak uwazany za normalnosc i koniecznosc przez wiekszosc spoleczesntwa.

    Pisząc “Tak po prostu działa system bankowy” wpisujesz sie wlasnie w tą cześć spoleczenstwa.

    Piszesz tez “to nie jest coś wymuszone przepisami, tylko wynalazek na fundamentalnym poziomie” — a to nie jest prawda.
    Gdyby to byl “wynalazek na fundamentalnym poziomie” to kazda, ale literalnie kazda spolecznosc uzywalaby go w takiej wlasnie formie. Tymczasem to raptem wynalazek XX wieku – bo nie oszukujmy sie – poczatki bankowosci (Holandia, jakis bodajze16 wiek) nie byly zorganizowane w ten sposob – ba, nawet banki XIX wiecznie nie dzialaly w ten sposob.

    Inzynieria finansowa oderwana od realnej gospodarki zaczela sie od ery Reagana, wczesniej nie bylo “instrumentow finansowych” kreowanych z “thin air” i nie majacych pokrycia w niczym.

    Daruj wiec sobie te bajki o “wynalazkach na fundamentalnym poziomie”.
    Zaden bank, waluta i system platniczy nie funkcjonuje w oderwaniu od umowy spolecznej. Kwestią umowy spolecznej jest forma wymiany towarowej, forma zarządzania krajem i forma instytucji finansowych w tymze kraju.
    To wszystko jest wymuszone przepisami, za ktorych przestrzeganiem stoi panstwowy aparat przemocy. To wszystko jest dzielem czlowieka i od niego zalezy.

    Takze daruj sobie te teksty o “wynalazlach na fundamentalnym poziomie” co to niby “nie sa wymuszone przepisami”. To, ze ty je za takie uznajesz, nie oznacza, ze jest to prawda obiektywna.

  5. “(system, nie rak…) uwazany za normalnosc i koniecznosc przez wiekszosc spoleczesntwa. Pisząc “Tak po prostu działa system bankowy” wpisujesz sie wlasnie w tą cześć spoleczenstwa.” – tak właśnie uważam, że ten system to normalność (nie rak, bo ja nie uważam, że to rak), wreszcie się w czymś zgadzamy :-)

    Gdyby to byl “wynalazek na fundamentalnym poziomie” to kazda, ale literalnie kazda spolecznosc uzywalaby go w takiej wlasnie formie. – od momentu wynalezienia double-entry bookkpeeping (assets, liabilities), tak właśnie jest – wszyscy tego używają. No, ale nie wszyscy mają na tyle do czynienia z księgowością czy bankowością, żeby o tym wiedzieć.

    Inzynieria finansowa oderwana od realnej gospodarki zaczela sie od ery Reagana, wczesniej nie bylo “instrumentow finansowych” kreowanych z “thin air” i nie majacych pokrycia w niczym. – LOL. Instrument finansowy ma dwie strony transakcji, jedna jest pokryciem (zabezpieczeniem) drugiej. Nie ma instrumentów jednostronnych. Umowa (bo tym jest instrument finansowy) pojawia się z “thin air” w momencie zawierania i znika “into thin air” po jej wykonaniu. Kiedyś nauczyciel fizyki zapytał, ile jest sił we Wszechświecie; odpowiedź: parzysta liczba, bo zgodnie z trzecią zasadą Newtona na każdą akcję jest reakcja. Siły z trzeciej zasady się nie równoważą, bo są przypięte do dwóch różnych obiektów. Tak samo w instrument finansowy jest “przypięty” do dwóch podmiotów wchodzących ze sobą w umowę. Depozyty i pożyczki znane były od zawsze, a ja w ogóle nie wspomniałem o innych instrumentach, tyle że oczywiście, że w Holandii istniały opóźnione płatności czy futures. A opis opcji pochodzi od Talesa z Miletu.

    “Zaden bank, waluta i system platniczy nie funkcjonuje w oderwaniu od umowy spolecznej. Kwestią umowy spolecznej jest forma wymiany towarowej, forma zarządzania krajem i forma instytucji finansowych w tymze kraju.
    To wszystko jest wymuszone przepisami, za ktorych przestrzeganiem stoi panstwowy aparat przemocy. To wszystko jest dzielem czlowieka i od niego zalezy.” – widzisz, znowu się zgadzamy. To chyba jakieś święto. Pewnie, że bez państwa czyli jak to nazywasz umowy społecznej wymuszonej sankcjami nie ma umów, pieniędzy, własności, przynajmniej nie na szeroką skalę. No i? Rozumiem, że coś ci nie pasuje w obecnej umowie w kwestii pieniędzy i bankowości, nie za bardzo wiem, co. Postulujesz może jakąś zmianę, ale tak konkretnie, a nie “bo działa na korzyść oligarchów”? Nie zauważyłem propozycji. Jeśli problemem jest ta platynowa moneta, to jak napisałem, fine by me, można zmienić pułap zadłużenia albo umożliwić bezpośrednie finansowanie długu bez pośrednictwa obligacji. Może dlatego nie zauważyłem, żeby padła propozycja konkretnych zmian obecnego systemu bankowego, skoro on taki zły, bo łatwiej proponować zmiany, jak się najpierw zrozumie obecne mechanizmy? Michał Ziemski, jak napisałem, daje niezły wstęp.

  6. Jednym z lepszych opisów obecnego systemu finansowego jest ten opublikowany na stronie Bank of England:

    Click to access money-creation-in-the-modern-economy.pdf

    Natomiast dla pobieżnego zapoznania się z tym jak się kształtowały systemy finansowe polecam dwie książki:

    Nieco inna historia cywilizacji: dzieje banków, bankierów i obrotu pieniężnego Stefana Bratkowskiego (2003), ​ISBN 978-83-901815-7-8​
    oraz
    The Ascent of Money: A Financial History of the World Nialla Fergusona (2008), ISBN 978-1-59420-192-9

    Różne instrumenty finansowe są znane od czasów antycznych z różnych kultur. Teraz, kiedy coraz więcej tłumaczy się tabliczek z pismem klinowym, pismem Hetytów, Egipcjan starożytnych Chińczyków, Rzymian, Persów… itd itp, to wychodzą coraz to nowe i fascynujące rzeczy ;-)

    Nawet na pomysły nacjonalizacji ziemi od elity co jakiś czas wpadano w różnych miejscach na świecie.
    Polecam na przykład prześledzić historię tego człowieka
    https://en.wikipedia.org/wiki/Jia_Sidao

    Też jestem ciekawa jaki pomysł ma autorka bloga, czym można by zastąpić obecny system finansowy.
    Tym bardziej jestem ciekawa tego pomysłu, bo jak historia pokazuje, to nie jest wyłącznie twór neoliberalnego systemu, a raczej kolejna inkarnacja systemu przejawiającego się w historii ludzkości.

    Co możemy zrobić inaczej i lepiej, ażeby się wszystkim lepiej żyło?

  7. @Symeonia – nie wkleił ci się link do publikacji Bank of England. Masz na myśli “Money creation in the modern economy”? Jeśli tak, to moim zdaniem ta publikacja jest w punkt :-) Jeśli nie miałaś na myśli tego, to poproszę link jeszcze raz. I dzięki za 2 tytuły książek i postać Jia Sidao. Nie znałem ani tych książek, ani postaci.

  8. @Piotr Wasik

    Tak, miałam na myśli “Money creation in the modern economy”. Chciałam zalinkować bezpośrednio do pliku pdf…. ale coś nie wyszło, więc najlepiej jak każdy zainteresowany sobie przez stronę sam wejdzie:
    https://www.bankofengland.co.uk/quarterly-bulletin/2014/q1/money-creation-in-the-modern-economy

    A proszę bardzo ;-)
    Z mojego punktu widzenia Bartnikowski wyprzedził czas. Bo Ferguson publikował dopiero w okolicach ostatniego wielkiego kryzysu.
    Fascynujące u obu jest przedstawienie tego, jak od tysięcy lat towarzyszom nam ciągle te same pomysły na wzbogacenie się jednych i zbiednienie dla innych.

  9. P.S.
    Tfu… Bratkowski, nie Bartnikowski
    i drugie tfu
    “towarzyszą” a nie “towarzyszom”
    4ta nad ranem, trzeba znikać spać ;-) bo zaczynam głupoty pisać

  10. Jedna rzecz to zasady bankowości i kreacja pieniądza i tu się wszystko zgadza, pieniądz bank może wymyślić i zapisać na kontach, jednakże w normalnej sytuacji jeśli przewiduje że te pieniądze kiedyś do banku dotrą. Znaczy kredyt wróci. A w tym celu zasadniczo potrzebne były jakieś zabezpieczenia. Towar, który gdzieś tam był, prawdziwe nieruchomości, etc. Potem też kredyt był pod zastaw kwitów, że już udzielono kredytu pod towar, i tak budowano kolejne piętra. To pierwsze jest zupełnie solidne, o ile rządzący nie wpadną na tak “genialne” pomysły jak cesarz Tyberiusz wywołując brak pieniądza w obiegu i kryzys finansowy.
    Ale kiedy dokładamy kolejne piętra tego układu kredyt-zabezpieczenie, to po pewnym czasie mamy całkiem sporo pieniądza w obiegu popartego świstkami stwierdzającymi kompletne oderwane od rzeczywistości rzeczy.
    I potem się pojawia pytanie jak z takiego bagna wyjść- trzeba zmniejszyć ilość pieniądza bankowego i przywrócić zabezpieczenia do rzeczywistości, czy inaczej przywrócić związek jego ilości z ilością towarów. A jednocześnie nie wywalić gospodarki, jak Tyberiusz czy polscy geniusze za Sanacji.
    I bezpośrednia emisja pieniądza i jego wpuszczenie przez budżet wcale nie jest takim złym pomysłem.

  11. @RE
    W zasadzie zgoda co do faktu, że trzeba jakoś z tego bagna się wykaraskać. I nawet bym nie oponował przed bezpośrednią emisją pieniądza i jego wpuszczenia przez budżet.

    Mnie raczej ciekawi co i jak można zrobić, aby znowu nie narosły tam te kolejne piętra?
    W innym przypadku znowu narosną i będzie powtórka z rozrywki.

  12. @RE
    “kolejne piętra tego układu kredyt-zabezpieczenie”
    – Żeby tylko kolejne piętra szły w tylko górę. Ta konstrukcja idzie też sporo na boki (“instrumenty pochodne”).

  13. @PawelW: konfiskata majątków zbyt bogatych, progresywne podatki spadkowe, rozbicie na mniejsze wszelkich firm z udziałem rynkowym >75%, koniec handlu z Chinami, obligatoryjne konkursy z ukrywanymi danymi nt. kandydatów na wszelkie wyższe stanowiska w korporacjach i likwidacja rajów podatkowych.

  14. @mall
    Ok. Powiedzmy, że jestem za.
    Teraz jak to zrobić i utrzymać?

  15. Kim Dzong Una zapytaj.

  16. @pawelW: A bo ja wiem? Może czas zacząć jasno i bezpośrednio mówić o tym, że elity finansowe to szkodniki i przedstawiać dobrobyt większości w kontrze do dobrobytu ich. W sumie to nawet nie będzie propaganda: państwo dopłaca top10% najlepiej zarabiającym w Polsce w podatkach do dochodu (wg danych z połączonych baz ZUS i PIT za 2017r.) z podatków pochodzących od bottom90%.

  17. @mall:

    Progresywisci w USA dosc otwarcie o tym mowią, przyczynił się do tego Sanders.

    W Polsce… w Polsce tymczasem (to moje dyskusje na publicznych forach z weekendu): jak wspomnisz, ze szlachta w Polsce żyła z pracy niewolniczej (wszak pańszczyzne w ostatnim zaborze zniesiono dopiero w 1864 roku, takoz samo przeprowadzono uwlaszczenie i to edyktem okupanta przy sprzeciwie szlachty polskiej) to się nasłuchasz obelg, ze hoho.

    Cos, co jest niezaprzeczalnym faktem historycznym jest przez wspolczesne polskie elity wypierane, ignorowane i usprawiedliwiane.
    Rzucenie pomyslu opodatkowania bogatych na polskim forum publicznym to jeszcze gorsza zbrodnia, tu juz uslyszysz groźby karalne.

    Razem od dawna postuluje i mowi o opodatkowaniu bogatych – z wiadomym skutkiem.

    Coraz czesciej ostatnio mysle, ze ten kraj to tylko bombę spuścic i zaorac.

  18. @Futrzak
    Ostatni zabór w którym zniesiono pańszczyznę to.. węgierski. Bardzo mała część 2 RP, ale dotrwała do niepodległości, a całkowicie zniesiono w 1931.

  19. Ten, tego…..

  20. @Futrzak: skoro temat opodatkowania bogatych tak kogoś rusza, to znaczy, że coś jest na rzeczy! Reakcja emocjonalna ma swoją podstawę! Trzeba w tym punkcie tłuc, aż pęknie. Trzeba przypominać bez żadnych skrupułów i wskazywać na nowe inicjatywy PIS jak np. zwolnienie z podatków fortun rodzinnych :D


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

Categories

%d bloggers like this: