Posted by: futrzak | 1 March 2021

Codzienność osób niepełnosprawnych w Polsce

Cytuję za pozwoleniem Ani:

Dawno przestałam się przejmować tym, co ludzie mówią, ale po ostatnich wpisach dostałam wiadomości od osób niepełnosprawnych i ich opiekunów, abym pisała o codzienności, bo ich mówienie jest niesłyszane, niedostrzegane.
Wczoraj udostępniłam wywiad z matką, której pełnoletniej córki nie wpuścili do ubera, ponieważ zgodnie z przepisami nie miała maseczki.
Ja doskonale znam takie sytuacje.
W czasie pandemii byłam kilkanaście razy kontrolowana przez policję i wojsko właśnie z powodu braku maseczki u córki, a Ola nie nosi, bo byłaby to dla nas męka. Wystarczą nam krzyki ze zmęczenia.

Robię zakupy w markecie. Zwracają mi uwagę staruszkowie, że Ola nie ma maseczki i ich naraża.
-Ola ma autyzm i nie jest w stanie nosić maseczki.
-Jak obowiązek to obowiązek – tłumaczą mi.
-Zgodnie z przepisami osoby z autyzmem nie mają obowiązku.
-Policję wezwiemy to zaraz zobaczysz czy nie ma obowiązku – grożą.
-Wiedzą państwo, że teraz poza przymusem noszenia maseczek wprowadzono obowiązek codziennego mycia się. Raz w tygodniu nie wystarczy, bo roznosi się wirusy.
-A jak zbadają? – Pyta zaskoczona staruszka.
-Nie muszą badać. Wystarczy, że będą czuć przez maseczkę.

Zakupy zrobione, stoimy w kolejce. Zwykle jest tak, że gdy zachowuję 2 m odstęp, aby nie narażać innych, siebie i córki to ciągle ktoś się wpycha w kolejkę, bo przecież tę przestrzeń trzeba wykorzystać… Za to za mną przestrzeń mała. No i znalazł się pan, który namierzył, że dziecko w wózku nie ma maseczki, więc depcze mi po piętach.
-Proszę pana, proszę zachować odstęp.
-Nie będziesz mnie pouczać. Bachor ma maseczkę założyć.
-Moja córka nie musi nosić maseczki, bo ma autyzm i padaczkę.
-Sraczkę nie padaczkę. Naraża mnie pani.
-Pan naraża siebie nie zachowując odstępu.

Przy kolejnym razie wyzwisk zaczęłam kolejnego delikwenta nagrywać:
-Pani nie ma prawa mnie nagrywać.
-Pan nie ma prawa mnie obrażać. A nagrywać mam prawo. Nie mam prawa udostępniać. Zresztą jest pan w monitorowanym sklepie. Jeden monitoring w tę czy w tę.
-Tylko k*rwy mają niepełnosprawne dzieci.
-Widocznie pańska siostra też jest k*rwą.
-Jej się takie urodziło. Bóg tak chciał, a ty od k*rwienia masz.
-Skoro wszystkie to wszystkie. Bez wyjątku. -I wyszłam ze spakowanymi zakupami.

I wiecie, że k*rwą nie są prostytutki tylko osoby, które potrafią przeciwstawić się patriarchalnym chłopcom w każdym wieku?
A Ola jak to Ola: miewa okresy, że nie jestem w stanie namówić jej, aby usiadła w wannie, więc ma siedzisko do wanny na takie okazji, nie jestem w stanie namówić jej do wejścia do niektórych budynków, dlatego to ona wybrała szkołę, bo nie będzie chodziła gdzieś, gdzie rękami i nogami by się zaparła, nie jest czasami w stanie wejść, aby odwiedzić znajomych, nie chodzi na żadne uroczystości rodzinne, bo gwar jej przeszkadza, nie chodzi na imprezy w mieście, bo boli ją hałas. A my musimy się do tego dostosować. I z tego powodu unikamy takich spotkań.

Od siebie dodam, że Ola ma 9 lat, nie mówi, a na dłuższe trasy jej mama zabiera wózek, bo nigdy nie wiadomo, kiedy Ola “odpłynie”, będzie miała kolejny atak i upadnie. A łatwiej wieźć nieprzytomne dziecko w wózku niż ciągnąć na plecach.
Niestety, sam fakt wożenia dziewięcioletniej dziewczynki w wózku też spotyka się z ostracyzmem społecznym.
Ciągle.


Responses

  1. Cóż, niektórych “boli” że nie da się już przywiązać chorego do palika za wygódką i musi przez to niepełnosprawnych oglądać…
    Coraz częściej dochodzę do wniosku, że spora część populacji ma tak niską empatię i wyobraźnię, że od pawiana różni ich tylko brak czerwonej d..y i umiejętność mowy.

  2. @Arturro:

    Tyle, ze pawiany (podobnie jak inne naczelne) maja znacznie więcej empatii.
    Nie pamietam juz z ktorymi małpami to bylo, ale naukowcy robili eksperymenty: dawano małpom różne ilości bananów, w tym takie, ze jedna małpa dostawala kilka razy więcej, niz inne – wystarczajaco duzo, ze sama nie mogla tej ilosci zjesc. Jesli nie podzielila sie z reszta – dosc szybko byla doprowadzana do porządku.

    U ludzi tez to tak dzialalo w spoleczenstwach lowiecko-zbierackich. Ale juz nie dziala, a ideologia neliberalna z egoizmu zrobiła cnotę….

  3. @arturro: faktycznie polska kultura ma w sobie coś ze sposobu bycia pawianów: agresja bez sensu na każdym kroku.

  4. @Futrzak
    Nie nazywajmy empatią podatności na “peer pressure” ;-)

    Kiedyś pamiętam też badania, że dawano małpom banany w zamian za przyniesienie jakichś rzeczy (kamieni albo muszel). I jak zmieniono cenę, czyli ilość muszel/kamieni do zapłacenia to samice zawsze się zgadzały na wyższą cenę, a samce nigdy. I o czym to mówi?

  5. @sybilla: o tym, że takie wyniki dał ten akurat eksperyment. Każda grupa pawianów jest indywidualna- siła hierarchii jest różna, siła presji jest różna, metody stosowane w danej grupie też się różnią od innych grup. A wszystko to powiązane jest min. z okolicą, w której grupa żyje.

  6. Pawiany i ich empatia: https://www.youtube.com/watch?v=PcnH_TOqi3I

  7. Przepraszam, że dorzuciłem swoje trzy grosze do zboczenia z wątku ohydnych postaw Polaków wobec słabszych. Ale w sumie faktycznie to jak u pawianów, jak Arturro napisał.

  8. @Sybilla:

    Nie wiem o czym to mówi. Nie moge znaleźć tego eksperymentu, możesz podać źródło? Bez źródła nie da sie ocenic, jakie z tego mozna wnioski wyciągnąc.

  9. Codzienność azjatyckich kobiet w USA:
    https://newyork.cbslocal.com/2020/12/25/nypd-woman-assaulted-on-subway-for-not-wearing-a-mask/

    Codzienność osób niepełnosprawnych w UK
    https://www.mirror.co.uk/news/uk-news/mum-autistic-girl-terrified-going-22549343

    A może jednak lepiej spojrzeć rzeczywistości prosto w twarz i przyznać, że ludzka natura jest jaka jest. Czyli, że jesteśmy agresywnymi zwierzętami (jak zresztą inne drapieżniki na planecie ziemia) i jedynie twarde egzekwowanie pewnych norm trzyma nas w pionie?

  10. @PawelW:

    A moze zamiast przytaczac przypadkowe wyniki 5 sekund googlania z brukowcow jak Mirror to sprawdzic, co na ten temat mowia naukowe badania?

    Bo troche ich juz bylo w temacie, owszem, i konkluzja jest mniej-wiecej taka:

    Humans can, and do, engage in a wide variety of aggression. However, aggression is not our primary “go to” behavior as successful organisms. There is insufficient evidence to argue that we have evolved a suite of specifically aggressive behaviors to succeed in the world. In fact, it is largely our abilities to get along and to negotiate complex social problems, with and without aggression, that make humans one of the most successful species on this planet

    Cytat z https://www.psychologytoday.com/us/blog/busting-myths-about-human-nature/201204/bad-the-bone-are-humans-naturally-aggressive. , do tego artykulu sa dołaczone zrodla.

  11. @futrzak: weź przestań. Przecież widać, że agresywni naukowcy agresywnie główkowali nad koronawirusem i agresywnie opracowali szczepionki, które to testowali na ochotnikach (agresywnie!) i teraz są agresywnie aplikowane w każde napotkane ramię!

  12. @mall:

    Zalozenie o agresywnej naturze homo sapiens jest bardzo wygodne dla politykow, ktorzy uwielbiaja dyktature i chcieliby ja zaprowadzic w spoleczenstwie, ktore reprezentuja.
    A argument typu “naukowo udowodnione jest ze ludzie to agresywne zwierzeta i jedynie twarde egzekwowanie norm chroni nas przed zalewem agresji i kolapsem spoleczenstwa” ma sluzyc uzasadnieniu wprowadzania zamordyzmu.

    Przed dlugi czas mnostwo osob (w tym niektorzy u mnie komentujacy, jak PawelW) powolywalo sie na artykuly majace niby “udowodnic” “agresywna nature” czlowieka. Po czym cytowali albo akrtykul pisany ze z góry zalozoną tezą, albo tez badania opisujace agresywne zachowania jakichs grup ludzkich (takich owszem bylo i jest mnostwo i nikt temu nie zaprzecza) i z tego wyciagali wniosek: “prosze, naukowcy udowodnili, jestesmy agresywni z naturzy”.
    Ręce opadaja.

    @PawelW:

    Dokladnie wlasnie z tego powodu nie puscilam twoich ostatnich komentarzy i nie puszcze. Jestem zmęczona twoim brakiem zrozumienia tego, co czytasz. Nie rozumiesz, na czym polega metodologia naukowa; nie umiesz odroznic (poza swoja wąską dzialką zawodową) artykulu/researchu nie spelniajacego podstawowych kryteriów metodologicznych; nie rozumiesz kluczowych terminow z dzialki szeroko pojętej biologii – ale tokujesz jak jakis obrazony samiec.
    I jest tak od ladnych paru lat, wyklocales sie w tematach o ktoych ewidentnie nie miales pojęcia (jak np usilujac udowodnic niska skutecznosc badan genetycznych na trisomie poslugujac sie artykulem mowiacym o tym, ze badania screeningowe maja niska skuteccznosc i nie dales sobie wytlumacyc roznicy miedzy jednymi i drugimi) – i dalej to robisz.
    Tyle ze ja nie mam zadnego obowiazku wdawac sie w dyskusje z osoba, ktora nie jest nawet w stanie zauwazyc, ze nie rozumie tego co czyta. Jestes klasycznym przykladem efektu Duninga-Krugera i dopoki nie nauczysz sie merytorycznie argumentowac w okreslonych tematach twoje argumenty nie beda brane pod uwagę.

  13. Ja tylko chcialem poprzec teze, ze ludzie wcale nie sa tacy zli. Niedawno internet obiegla ksiazka/badania (nie pamietam), z ktorych wynika ze ogromna wiekszosc ludzi jest zwyczajnie dobra.
    Jesli popatrzymy obiektywnie na nasze zycie, to nasi znajomi, sasiedzi, wspolpracownicy – to w ogromnej wiekszosci ludzie dobrzy.

    Do tego pisalem juz o malpach, nie wiem czy tutaj – wyszlo z badan, ze stada z osobnikami egoistycznymi, maja mniejsza szanse na przetrwanie. Malpa ostrzegajac inne przed dostrzezonym drapieznikiem, prawdopodobnie zginie znacznie latwiej, niz uciekajac po cichu. A jednak to stada skladajace sie z malp sklonnych zaryzykowac swoje zycie, by ocalic inne, lepiej sie rozwijaja.

    Ludzie robia zlo, bo w cywilizacji nawet z tego mozemy nie zdawac sobie sprawy. Np ktos kupujacy telefon komorkowy (nie piszac o samochodach elektrycznych, choc tu mam nadzieje, ze sytuacja sie zmienia) nie ma pojecia, ze zwieksza niedole w Kongo. To nie zmienia motywacji tej osoby, ktora jest dobra – telefon kupuje np. w prezencie dla dziecka/rodzica, a samochod by nie dymic sasiadom w okna.

    Dlatego tak istotne sa dobre i madre rzady, ktore dobra motywacje wiekszosci jednostek skieruja ku prawdziwemu dobru spoleczenstw. Niestety bardzo czesto jest na odwrot – np. kk wykorzystuje ludzka troske o swoje potomstwo by szczuc na mniejszosci. Wciaz to nie oznacza, ze ludzie sa zli, choc juz ich przywodcy jak najbardziej.

  14. @Wojtek:

    Jedna uwaga. “dobrzy” i “źli” ludzie to sa kategorie etyczne/moralne, podobnie jak dobro i zlo.
    To co innego niz zastanawianie sie, czy ludzie jako gatunek wyewoluowali w ten sposob, ze zachowania altruistyczne biora góre nad egoistycznymi; troche tez co innego niz dociekanie, czy nasza “natura” jest by default agresywna czy tez nastawiona na wspolpracę.

    *Chyba* wiem co chciales powiedziec, ale nie mieszajmy tych pojęc, bo nauki biologiczne (a wiec science) owszem zajmuja sie kwestia agresji/wspolpracy i tego co przewaza, ale juz nie kwestia moralnosci (dobro/zlo).

    Etyka i moralnosc to domena filozofii oraz religii (przy czym sa etyki swieckie oraz wywodzące sie z religii).

  15. @mall @Futrzak
    Moim zdaniem ciężko wyciągac z tego eksperymentu jakieś wnioski.
    Odnośnie źródła, hmmm, pamiętam czytałam o tym w świecie nauki gdzieś pomiędzy 1995 a 2000… ale dokładnie kiedy, to już nie pamiętam.
    Jedyne co mi się wtedy w pamięć wryło, to to, że jeden z autorów źródeł nazywał się podobnie jak ten aktor komediowy Pryor i faktycznie jest :-)
    “A Survey Of The Economic Systems Of Wild Chimpanzees And Baboons” Frederic L. Pryor

    @mall @Futrzak @PawelW
    W zakresie natury człowieka, to zdaje się naukowcy nadal nie ustalili czegoś definitywnie.
    Debata trwa nadal i podziały w zdaniu na ten temat przebiegają mniej więcej po liniach: (człowiek z natury nie jest agresywny) antropologii kulturowej przeciw (człowiek z natury jest agresywny) socjobiologii/psychologii ewolucyjnej.
    Te dwa artykuły tę różnicę zdań w debacie świetnie opisują
    https://www.scientificamerican.com/article/nasty-brutish-and-short-are-humans-dna-wired-to-kill/
    https://www.discovermagazine.com/the-sciences/are-humans-inherently-violent-what-an-ancient-battle-site-tells-us
    @Futrzak Tam wspomniany jest też linkowany przez Ciebie Fuentes i jego stanowisko jest przedstawione jako “he belives”, więc to co on pisze również nie jest definitywnym udowodnieniem, że któraś ze stron ma rację, a jedynie wyrażeniem jego poglądu. Jak jest, pewnie jeszcze się długo nie dowiemy, ciekawe jest co nam w końcu wyjdzie z badań jak te:
    https://www.sciencedaily.com/releases/2018/07/180709101117.htm

    @Futrzak
    Masz absolutną rację, że “Zalozenie o agresywnej naturze homo sapiens jest bardzo wygodne dla politykow, ktorzy uwielbiaja dyktature i chcieliby ja zaprowadzic w spoleczenstwie, ktore reprezentuja.
    Jednak nie zwracasz uwagi na pewien aspekt. A mianowicie wyżej nazwałaś empatią coś co jest podatnością na peer pressure i zachowaniami nią wywołanymi.
    Właśnie często to jest najbardziej perfidna rzecz w kwestii przemocy. Grupy w swoich ramach wewnętrznie rewelacyjnie współpracują (w oparciu o hierarchię i peer pressure), natomiast wykazują się bezwzględnością do wszystkiego spoza grupy, jeżeli tylko widzą okazję.

    @Wojtek inżynier
    W zasadzie już @Futrzak Tobie na to zwróciła uwagę. Nauka nie bawi się w ocenianie złe /dobre.
    Natomiast to o czym piszesz, to… tu też tylko zgaduję, bo nie wiem, ale mam wrażenie ma sporo wspólnego z szerzącymi sie ostatnimi czasy “ezoterycznymi trednami”, które propagują ludziom (w zupełnym oderwaniu od nauki), że cała przemoc i agresja jest indukowana przez złe elity, a człowiek i inne stworzenia natury są inherentnie dobre, jdnakże ktoś je zepsuł albo napuścił na siebie. Nie szła bym tą drogą.

    Natomiast wracając do tematu posta. No smutne jest to, że matka tej dziewczynki musi znosić tę agresję. Zastanawia mnie, co można by zrobić dla niej, żeby te problemy zredukować. Bo zwalanie na “naturę człowieka” niewiele pomoże. A zapewne nie jest ona jedną jedyną tak poszkodowaną, bo zdaje się w innych krajach te problemy też istnieją, więc jakieś środki “tu i teraz” byłyby jak najbardziej wskazane.

  16. “Np ktos kupujacy telefon komorkowy (nie piszac o samochodach elektrycznych, choc tu mam nadzieje, ze sytuacja sie zmienia) nie ma pojecia, ze zwieksza niedole w Kongo. To nie zmienia motywacji tej osoby, ktora jest dobra – telefon kupuje np. w prezencie dla dziecka/rodzica, a samochod by nie dymic sasiadom w okna.”

    Ladnie naiwny jestes, gosciu.
    Myslisz, ze ludzie w bogatych krajach nie wiedza, ze ich konsumpcja jak by nie bylo jutra, latanie na wakacje z UK do Hong Kongu, NY, albo Dubaju 3 razy w roku itp., powoduje biede gdzie indzie w swiecie? Zapewniam cie, ze oni to wiedza. I maja to w dupie. Wiadomo, sa wyjatki, ale wiekszosc ma to gdzies.
    Ludzie nie kupuja elektrykow, zeby nie dymic sasiadom w okna, czy zeby uratowac ludzkosc, tylko dlatego, ze:
    – jak masz kase to kupujesz, albo leasingujesz Tesle, albo BMW i8, bo zajebiscie sie nimi jezdzi,
    – jak musisz miec company car, to tez biezesz elektryka, bo w wielu krajach one sa zwolnione z podatku tzw. benefit in kind, ktory na diesla wynosi np. w UK 26% rocznie. To sa bardzo duze oszczednosci. Mnie przez okres 48 miesiecy, na ktore mam taki samochod to oszczedza £2000 rocznie na podatku + drugie tyle na paliwie, bo mam dostep do darmowego ladowania.
    Nikt, ale to nikt, nie jezdzi tymi samochodami ze wzgledu na ekologie.

  17. @nuccio:

    Popelniasz błąd indukcji niezupełnej. Z tego, ze ty znasz ludzi, którzy mają w dupie ekologiczne powody jazdy elektrykiem nie wynika, ze “nikt ale to nikt nie jezdzi tymi samochodami ze względu na ekologię”.
    Bo owszem, są tacy ludzie, ale dopoki nie będzie jakichs kompleksowych ankiet z przynajmniej kilku krajow to nie jestesmy w stanie powiedziec, czy ich jest większosc czy mniejszosc.

    A tak w ogole poza tym, jesli nawet wszyscy przerzuca sie na elektryki z powodow oszczednosci, to i tak znakomicie. Wyeliminowanie samochodow spalinowych wyjdzie wszystkim na dobre i o to dokladnie chodzi.

  18. @Sybilla:

    smutne jest to, że matka tej dziewczynki musi znosić tę agresję. Zastanawia mnie, co można by zrobić dla niej, żeby te problemy zredukować. Bo zwalanie na “naturę człowieka” niewiele pomoże.

    Doswiadczenia innych krajow pokazują ze duzo dają kampanie edukacyjne. Bardzo niewiele ludzi w Polsce ma jakiekolwiek pojęcie o tym, czym jest autyzm. Prawie nikt nie wie, ze z autyzmem (zwlaszcza ciezka jego postacią) przychodzą sprzężone niepełnosprawności.
    I tu trzeba orać u podstaw: ludzie z dziecmi autystycznymi powszechnie donoszą, ze w calej Polsce spotykaja sie po pierwsze z przekonaniem, ze autyzmem mozna sie zarazic (!!?!?!); Polacy nie wiedza, ze to zaburzenie rozwojowe. Nie wiedza, ze to spektrum. W zasadzie nic nie wiedza, a jak widza ze dziecko (lub dorosly) zachowuje sie “dziwnie” to reagują agresją.

    Druga sprawa to przykry fakt, ze w Polsce niepelnosprawni w ogole (nie tylko autysci) traktowani są jak ludzie gorszej kategorii. Maja wlasciwie nieistniejaca pomoc od panstwa i lekcewazy sie ich na kazdym kroku. I to zaczyna sie od tak trywialnych rzeczy jak próba załatwienia czegokolwiek w jakiejkolwiek instytucji bez pomocy telefonu czy paszczy (to jest poza zasięgiem osób głuchych). Nieslyszący trafiaja na mur nie do przebicia. A co z tymi, ktorzy nie moga z domu wyjsc?

    Takich przykladow jest mnostwo. A przeciez zmiany typu urzedy publiczne musza odpowiadac na emaile i miec mozliwosc kontaktu inna, niz telefonem, to nie jest rocket science, to jest wdrozone w wielu krajach UE – w Polsce niestety kazdy ma to w dupie.
    Z jednej strony panstwo polskie zmusza kobiety do rodzenia upośledzonych podów a z drugiej potem zostawia niepelnosprawnych samych sobie.
    A z trzeciej ciagle wielu ludzi jest przekonanych, ze to dlatego, ze “ludzie sa agresywni z natury i nalezy ich trzymac krotko” czyli po prostu wprowadzic zamordyzm. Ręce opadaja, slabo sie robi i na wymioty wzbiera.

  19. @Sybilla: Jeżeli przyjąć proponowane przez ciebie wątpliwości to wychodziłoby, że ludzie na Zachodzie są inni (bo nie są agresywni wobec niepełnosprawnych, a w uogólnieniu słabszych) niż Polacy (bo są agresywni wobec niepełnosprawnych i w uogólnieniu słabszych). Czy to jest to chcesz powiedzieć?

  20. @mall:

    IMHO samo pytanie “jacy są ludzie z natury” jest źle postawione. Zeby na nie odpowiedziec, nalezaloby najpierw zdefiniowac co to znaczy “z natury”. Tymczasem, podobnie jak z kategorią dobra i zła, to jest pojęcie z zakresu filozofii i religii, a nie science.

    Co do tej pory nauka (biologia oraz psychologia społeczna) jest w stanie powiedzieć o zachowaniu czlowieka jako gatunku? Przede wszystkim to, ze jestesmy bardzo “social” ze skomplikowaną strukturą spoleczną. Jako gatunek jestesmy zdolni w okreslonych warunkach do przejawiania skrajnej agresji, ale tez i współpracy. Podobnie jest na poziomie jednostkowym. Ten sam czlowiek w okreslonych warunkach bedzie agresywny, a w innych (poza jednostkami z zaburzeniem socjopatii) bedzie empatyczny i bedzie wspolpracowal w grupie.

    Pytanie “jaka jest natura czlowieka” jest rowniez pytaniem politycznym. Nauka skupia sie na wyjasnianiu, co – jakie warunki, jaki genotyp – lezy u podstaw okreslonych zachowan czlowieka, przy czym zauwaz, ze nawet nie ma jednej jakiejs mitycznej “agresji”. Czym innym jest zachowanie socjopaty zadającego fizyczny i psychiczny ból innym ludziom, czym innym fizyczna agresja osoby broniącej się przed napaścią, czym innym agresja dziecka nie radzącego sobie z wlasnymi emocjami.

    Co do tej pory WIEMY, bo zostalo potwierdzone wieloma obserwacjami – ze okreslony sposób traktowania niemowląt, a potem dzieci powoduje określone zmiany w mózgu, niedorozwoj pewnych obszarow i w konsekwencji reagowanie agresją w okreslonych sytuacjach. Wiemy tez, ze uszkodzenie okreslonych obszarow mózgu u osoby doroslej, ktora wczesniej nie przejawiala nasilonych zachowan agresywnych, rowniez zmieni jej zachowanie. To jest poziom jednostkowy;

    Na poziomie spolecznym ROWNIEZ wiemy, ze pewne dzialnia (nasilona propaganda, docierajaca do wszystkich, a odczlowieczająca pewne grupy ludzi zycjace w spoleczenstwie) powoduja zbiorowy ostracyzm a potem agresje (ludobójstwa w historii ludzkosci zdarzaly sie dosc, niestety, regularnie).

    Podsumowując: jak narazie mamy wystarczajaco duzo danych, dostarczonych przez naukę, zeby jako spoleczenstwo nasza agresje tak na poziomie jednostkowym jak i spolecznym ograniczac. Do tego wcale nie jest potrzebna odpowiedz na pytanie “jacy jestesmy z natury”. Ba. To zle zadane pytanie, bo zakłada istnieje jakiejs mitycznej “natury”, ktorą to “naturę ludzką” da sie sprowadzic do jednego przymiotnika. Nonsens.

  21. @mall
    W zasadzie @Futrzak Ci już na wiele aspektów zwróciła uwagę odnośnie zachowania ludzi w różnych warunkach.
    Na zachodzie po prostu ciągle jeszcze jest tak, że warunki życia i koegzystencji z innymi dla większości są przyjemniejsze niż dla nawet “middle class” w państwach biedniejszych.
    Przeciętny robotnik w takim UK, Francji czy Niemczech może nie ma kokosów, ale poziomem życia przebija przeciętnego wykształciucha w państwach bloku postsowieckiego, o państwach postkolonialnych nie wspominając. To jest fakt.
    Ludzie wszędzie są tacy sami, genetycznie jesteśmy gatunkiem bardzo mało zróżnicowanym, warunki i otaczający system są odpowiedzialne za większość z tego jak się zachowujemy.
    Jak systemy tam były wcześniej mniej przyjazne dla przeciętnego Schmidta/Smitha to i wszystkie negatywne zjawiska z zakresu agresji uzyskiwały swoją ekspresję w pełnej okazałości.
    Po prostu takie czy inne zachowania są niejako odpowiedzią na impulsy zewnętrzne.

    @Futrzak
    Podsumowując: jak narazie mamy wystarczajaco duzo danych, dostarczonych przez naukę, zeby jako spoleczenstwo nasza agresje tak na poziomie jednostkowym jak i spolecznym ograniczac.

    Pozwolisz, że trochę się przyczepię do tego sformułowania. Przez taki dobór słów jednak nie-wprost przyznajesz, że jesteśmy agresywni i trzeba tę agresję ograniczać, dając tym wodę na młyn myślących inaczej.

    Ja bym to raczej sformułowała w ten sposób,
    “mamy wystarczająco dużo danych, dostarczonych przez naukę, by na ich podstawię dążyć do takiego usystematyzowania otoczenia i społeczeństwa, aby zapotrzebowanie na przemoc i agresję – jednostkową czy też społeczną – dążyło do zera. :-)

  22. P.S.
    Doswiadczenia innych krajow pokazują ze duzo dają kampanie edukacyjne. Bardzo niewiele ludzi w Polsce ma jakiekolwiek pojęcie o tym, czym jest autyzm. Prawie nikt nie wie, ze z autyzmem (zwlaszcza ciezka jego postacią) przychodzą sprzężone niepełnosprawności.
    I tu trzeba orać u podstaw: ludzie z dziecmi autystycznymi powszechnie donoszą, ze w calej Polsce spotykaja sie po pierwsze z przekonaniem, ze autyzmem mozna sie zarazic (!!?!?!);

    Tak, to jest oczywiste, że trzeba zacząć orać u podstaw i edukować. Ale efekty tego – nawet dziś podjętego wysiłku – będą nie wiadomo kiedy.
    Ja się bardziej zastanawiam, co można zrobić tu i teraz w miarę szybko i bez konieczności zaangażowania całego aparatu państwowego. Ktoś ma jakieś pomysły?

  23. @sybilla:

    Pozwolisz, że trochę się przyczepię do tego sformułowania. Przez taki dobór słów jednak nie-wprost przyznajesz, że jesteśmy agresywni i trzeba tę agresję ograniczać, dając tym wodę na młyn myślących inaczej.

    Powyzej wystarczająco jasno napisałam, o co chodzi z agresją i jesli ktos złośliwie wypacza znaczenie tego, co napisalam, to nie chodzi mu o dyskusje, ale o propagandę. Na takich ludzi nie warto tracic czasu, a juz na pewno nie warto wykrzywiać rzeczywistości po to, zeby im dogodzic.

    mamy wystarczająco dużo danych, dostarczonych przez naukę, by na ich podstawię dążyć do takiego usystematyzowania otoczenia i społeczeństwa, aby zapotrzebowanie na przemoc i agresję – jednostkową czy też społeczną – dążyło do zera.

    Nie. Usystematyzowac to mozna swoją wiedzę albo kolekcję motyli w pokoju.
    I nie, co to za dziwotwór “zapotrzebowanie na przemoc i agresję”? Skąd sie niby to “zapotrzebowanie” ma brać?
    To ludzie bywają w okreslonych sytuacjach i warunkach agresywni i to ONI muszą swoją agresję ograniczac, bo to oni są sprawcami. Opisywanie tego jakimis eufemizmami nie majacymi za wiele wspolnego z rzeczywistoscia powoduje jedynie oderwanie czynu od sprawcy i wyparcie, a w konsekwencji zamiecenie probleu pod dywan i jego zignorowanie.

    Ja się bardziej zastanawiam, co można zrobić tu i teraz w miarę szybko i bez konieczności zaangażowania całego aparatu państwowego

    Kampanie uświadamiające można robić, ale nie da się ukryc, ze to kosztuje. Oraz ze nie ma zadnego zlotego srodka gdzie o, pstrykniemy palcem i BUM! Tydzien po i juz mamy efekty.
    Jak się dzieci wychowywalo za pomocą bicia i agresji, to dorosly czlowiek, zeby zmienić schematy wdrukowne w mózg przez lata, tez będzie potrzebowal lat. Tu nie ma magicznej pigułki do zażycia ani mechanicznej zmiany uzwojenia mózgu.
    Niemniej zacząc trzeba od tego, ze lekarstwem na przemoc nie jest stosowanie więcej przemocy, bo to tylko eskaluje problem.


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

Categories

<span>%d</span> bloggers like this: