Posted by: futrzak | 16 December 2020

Kobiety w nauce

Bajka o tym, jak to mniejsza obecnosc kobiet na uniwersytetach jest spowodowana ich brakiem predyspozycji:

“Młoda lekarka nie doceniła skali mizoginii panującej nad Wisłą. Pierwsze studentki medycyny przedstawiano w polskiej prasie jako nierozgarnięte i otumanione prowincjuszki bez jakichkolwiek predyspozycji do zawodu.
Także sami lekarze patrzyli na nie z pogardą. Sławny i honorowany do dzisiaj chirurg prof. Ludwik Rydygier mówił wprost: „Precz z Polski z dziwolągiem kobiety-lekarza! Niech nam nadal słynie chwała kobiet naszych, którą tak ładnie głosi poeta”.

zrodlo


Responses

  1. Dr. Quinn miała łatwiej.

  2. Bedac juz nie tak mlodym naukowcem stwierdzam – dluga droga jeszcze przed nami do rownosci. Jest lepiej niz w poprzednich stuleciach, ale na pewno nie ma rownosci, zwlaszcza w naukach STEM, ktore reprezentuje. Jak mawia moja kolezanka fizyk (Michal Lipson) – jest jedna korzysc z bycia kobieta w naukach scislych: na kazdej konferencji mozesz czuc sie wyjatkowa, jak Liz Taylor.

  3. A co, czy w jakiejś krainie właściciele niewolników dali im wolność, równość i braterstwo (czy siostrzaństwo) tylko od tego, że im zaświtało w głowie, że to są tacy sami jak i oni ludzie?

  4. o widze że blog skręcił w strone historii – to może teraz należy dać odszkodowanie pra-pra-wnuczką tych poszkodowanych niedoszlych lekarek ? najlepiej z naszych kieszeni ( czyli mi dzisiejszych krawcowych i salowych bo one nie miały szczęscia mieć tak poszkodowanych prababek )

  5. @karroryfer:

    To co robisz to jest błąd logiczny, nazywa sie reductio ad absurdum. Wygooglaj sobie, jak nie wiesz co to jest.
    Nastepne takie komentarze bedą wywalane do spamu.

  6. @andsol:

    Fakt.

  7. @Kaja:

    Smutne to :((((
    Ja w swojej dzialce (IT) widze niejaka poprawe w porownaniu z tym, co bylo 20 lat temu (wtedy kobiety to byly faktycznie rodzynki i straszliwie dyskryminowane, pogardzane i wysmiewane, jak pierwsze lekarki w Polsce), ale nadal dalekie to jest od rownosciowego traktowania. Przecietna programistka, zeby byla traktowana tak samo jak programista, to musi byc co najmniej kilka razy lepsza od faceta w tym, co robi :(((((
    Widac tez kolosalna roznice w trktowaniu kobiet w zaleznosci od wieku – dyskryminacja ze strony dziadersow (biali faceci po 40-tce) jest ogromna – troche to lepiej wyglada wsrod najmlodszego pokolenia, ale tylko progresywistow i lewicowcow, bo narodowi konserwatysci to nadal zakute paly dla ktorych miejsce kobiety jest przy dzieciach i w kuchni.

  8. Tu jest inny problem bo ewidentnie istnieje nadwyżka mężczyzn w zawodach typu systemizing (skrajny takiego zawodu przykład to programista) i nadwyżka kobiet w zawodach typu empathizing (skrajny takiego zawodu przykład to pielęgniarka)

    Problem w tym, że nie da się doprowadzić do tego, żeby w zawodzie pielęgniarki było 50% mężczyzn, ani żeby w zawodzie programisty było 50% kobiet, chyba że z zastosowaniem ekstremalnie dyskryminujących w dostępie do zawodu osoby o “złej” płci metod.

  9. @Sasaro
    Mam wrażenie (popraw, jeśli błędne) dyskutować z jakimś postulatem, że w tych zawodach ma być 50-50. Który tu nie padł.

    Uprzedzając ewentualne pytanie. Ja wyczytałem między wierszami postulat, że może jakby przestać gnoić ludzi, którzy idą do zawodów stereotypowo nie przypisywanych ich płci, to świat byłby dla nas wszystkich lepszy (itd, itp, itd).

  10. Gdzieś zgubiłem w poprzednim komentarzu parę słów. Po “Mam wrażenie (popraw, jeśli błędne)” powinno być “że starasz się”. Przepraszam za zamieszanie.

  11. “biali faceci po 40-tce”
    Rasizm? Ageism?

  12. “biali faceci po 40-tce”
    Rasizm? Ageism?

    Pewnie nie miala do czynienia poza praca z Hindusami lub czarnymi, czy nawet z Hiszpanami lub Grekami. Oni dopiero traktuja swoje kobiety jak meble, bez wzgledu na status spoleczny. Co roku kumpel zaprasza do siebie na przyjecie z okazji swiat BN gosci, z ktorymi pracowalismy razem w roznych firmach, to widze jaki tam jest patriarchat. Wszyscy swietnie wyksztalceni, dzieci na studiach prawniczych, lekarskich, inzynierskich itp., dorobieni. Przyjezdzaja z zonami, ale te babki zawsze siedza gdzies jakby troche z boku i nigdy sie nie odzywaja. Mowie, meble. Oni tych zon chyba zle nie traktuja, ale tabu jest wyraznie widoczne. Zyja w zlotych klatkach.

    Natomiast w pracy to zupelnie inna historia. Tu musza sie dostosowac i babki, i na rownych stanowiskach i przelozone, respektowac, bo zasady wlasnie narzucaja ich przelozeni, “biali faceci, po 40-stce”, ktorzy obecnie wszyscy maja jebla na punkcie zwiekszania dostepu kobiet do zawodow STEM . Do pomocy maja dyrektorki HR, oczywiscie zawsze biale kobiety w srednim wieku. W korpo, a pracowalem przez ostatnie 15 lat w 6, ci “biali faceci, po 40-stce” to sa wlasnie najwieksze kukoldy i beciaki, ktorzy poza praca do kobiet, zwlaszcza mlodych i ladnych, dostepu nie maja, wiec robia wszystko, zeby chociaz miec z nimi kontakt w pracy. W takim Arupie, w UK, w dizajnie, jest wiecej zatrudnionych kobiet niz mezczyzn, ale przynajmniej raz na miesiac dostajesz email od jakiegos kuka z dyrekcji, ze jeszcze jest tych kobiet za malo.

  13. “Uprzedzając ewentualne pytanie. Ja wyczytałem między wierszami postulat, że może jakby przestać gnoić ludzi, którzy idą do zawodów stereotypowo nie przypisywanych ich płci, to świat byłby dla nas wszystkich lepszy (itd, itp, itd).”

    Przeciez obecnie w krajach tzw. pierwszego swiata jest dokladnie na odwrot. Cisnie sie kobiety doslownie wszedzie i w dobrym tonie pijarowo jest zatrudniac ich jak najwiecej, i wlasnie odpowiedzialni za to sa ci biali, beta males w srednim wieku z duzych korpo, na dyrektorskich stolkach.

  14. Jaka znowu mniejszosc kobiet na uniwersytetach? Obecnie? W tej wstretnej, patriarchalnej Polsce, wez wybierz sie na teren Polibudy Slaskiej w Gliwicach i pochodz po wydzialach. Dzis przewazajaca liczba studentow to laski. Ja studiowalem w 2002-2007, na wydziale architektury i mialem sporo wiecej kolezanek niz kolegow. W kadrze dydaktycznej wtedy tez przewazaly kobiety.

  15. @gszczepa:

    tak, rasizm i ageism jest najczęstszy w grupie białych facetów po 40-tce. Mają straszny ból dupy i traktują podle kobiety, które “śmią” wkraczac do działek, ktore do tej pory uznawali za “własne”.

    @nuccio:

    Pewnie nie miala do czynienia poza praca z Hindusami lub czarnymi, czy nawet z Hiszpanami lub Grekami.

    Mialam czy nie mialam nie ma tu znaczenia. To, ze dyskryminacja wystepuje wsrod jakichs grup częsciej nie usprawiedliwia dyskryminacji ani nie sprawia, ze ona magicznie znika.

    Oraz: to, ze jakas firma sobie chce dobry pijar zrobic zatrudniajac wiecej kobiet BYNAJMNIEJ nie wyklucza tego, ze owe kobiety sa potem dyskryminowane. A są i jest na to mnóstwo dowodów.

  16. Masz na to jakieś badania? Bo dla mnie brzmisz jak osoba która nigdy w życiu nie pracowała dla azjatyckiej korporacji.

  17. @gszczepa:

    A ty masz na to jakies badania? Bo dla mnie brzmisz jak osoba, ktora nigdy w zyciu nie pracowala dla amerykanskiej korporacji,

  18. Co my tu mamy? A klasykę.

    Wystarczy napisac, ze w jakiejs dzialce jest dyskryminacja kobiet (ciągle i nadal) i zaraz odzywaja się faceci z żelaznym repertuarem:

    – a u mnie w fimie
    – no chyba nie pracowalas w X
    – wszyscy maja jebla na punkcie zwiekszania dostepu kobiet do zawodow STEM
    – masz na to jakies badania?

    Oczywiscie oni sami nie musza pokazywac zadnych badan, bo przeciez skoro powiedzieli, ze “a u mnie x” to przeciez nie musza nic udowadniac, bo jest tak jak mówią. Za to kobieta, ktora narzeka na dyskryminacje, na kazde jedno zdanie musi miec “badania” oraz musi udowodnic, ze biali faceci tez dyskryminuja, bo przeciez kazdy wie, ze dyskryminacja to tak, ale u Azjatów, Arabów, tam kobiety traktuja jak smiecie, u nas jest ok, patrzcie, u nas kobiety mogą pracowac!

    Caly repertuar srodkow erystycznych i demagogii a wszystko tylko po to, zeby nie przyznac, ze sie samemu dyskryminuje, bo przeciez kruche ego jeszcze mogloby sie w cholerę potłuc, pokruszyć i zniknąć!.

    Keep going.
    Jesteście częscią problemu, ale mnie sie juz nie chce kopać z koniem.

  19. Tak, tak na studiach na Politechnikach jest obecenie wiele dziewczat, na niektorych Wydzialach wiecej niz chlopcow. Potem na doktoratach te liczby sa dosc zblizone, na asystenture juz dostaje sie jednak wiecej mlodych mezczyzn a potem konczy sie tak, ze w gronie profesorow np. inzynierii materialowej (20 osob) sa 2 kobiety. I sama czasem sie zastanawiam jak to sie dzieje? Moze wczesniej brakowalo wzorcow? Ja mialam i mam wiele doktorantek, jedna z nich jest juz nawet po habilitacji, druga zaczyna asystenture. Trudnosc na pewno polega na laczeniu obowiazkow, mimo duzego zaangazowania partnerow same sobie zakladamy petle, ze “matka musi”. Aha, i bedac w Oksfordzie zlaplam sie na myslach, ze moj syn powinien tu studiowac a o corce nie pomyslalam….ale walcze z tymi schematami w mojej glowie.

  20. Jeśli porównamy naukę do szachów (intelekt) to mimo wydaje się równych szans, kobiety w szachach nie dorównują mężczyznom. W łączonym rankingu w pierwszej setce jest tylko jedna kobieta. Nie wiem skąd się to bierze ale to fakt, który podała w wywiadzie polska arcymistrzyni szachowa.

  21. @Dominik

    “Wydaje się” i “równe szanse” są tutaj slowami kluczowymi.

    Wsrod najlepszych graczy jest tak malo kobiet bo jest ich żalosnie malo na wejsciu.
    Rodzice od najmlodszych lat wpychaja dzieci w role genderowe – mowiąc co jest “wlasciwe dla dziewczynek” i “tylko dla chłopców”.
    Lalka barbie, kupowana dziewczynkom (wersja mowiaca) mówi “matematyka jest trudna”. Zabawki przeznaczone dla chlopcow niczego takiego nie mowia.

    I są na to konkretne badania:

    Some of that might be due to something called stereotype threat. In a 2013 study, the US psychologists Hank Rothgerber and Katie Wolsiefer found that girls as young as six are aware of the stereotype that ‘good chess players are usually boys’. Even worse, awareness of the stereotype affects the way girls play. The psychologists analysed data from 12 chess tournaments, and calculated expected winning percentages for different pairings. Because chess players are all rated by the US Chess Federation, this is a simple calculation to make – a player with a 1000 rating is going to get smoked by a player rated at 2000, but has a fighting chance against one who is at 1100. Rothgerber and Wolsiefer found that when girls played against boys who presented a strong or moderate challenge, they lost more than they should have.

    Stereotype threat isn’t confined to kids. In a 2008 study, researchers at the University of Padua in Italy matched 42 expert female chess players with similarly ranked male opponents online. When the women weren’t told the gender of their opponent, or were told (incorrectly) that they were playing against another woman, they performed as expected. When they were told their opponent was male, they played dramatically worse. Which could partially explain why girls are quick to quit. If somewhere back in the recesses of your brain you believe that girls aren’t naturally gifted at chess, then working to improve at the game would be an exercise in futility.

    Cytat stad https://aeon.co/essays/why-are-only-two-of-the-world-s-top-100-chess-players-women


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

Categories

%d bloggers like this: