Posted by: futrzak | 8 December 2020

Trawniczkoza

To jest choroba klasy średniej i niestety dotarła też tu, gdzie mieszkam.

Wygląda to tak samo, jak w Kalifornii i gdziekolwiek indziej:
rodzina dorabia się domku na przedmieściach no i musi mieć TRAWNIK. Nieważne, że klimat wyjątkowo nieodpowiedni, nieważne że można zrobić landscaping dostosowany do lokalnych warunków. Nie. Musi być je*any trawnik.

Zaczyna się więc od zwiezienia trawy w rolkach. Potem trzeba zainstalowac zraszacze – bo przeciez w klimacie, gdzie deszcz w lecie pada raz na miesiąc (albo raz na 7 miesięcy jak w CA…) samo ze siebie nic nie wyrośnie.
Jak się już ta bidna trawa jakoś ukorzeni i zacznie rosnąć, przychodzi kosiarka. Matoły z kosiarkami wyżynają do golej ziemi, potem na to nap*erdala słońce – więc trawa po prostu zdycha, mimo codziennego zraszania.

Po “sianokosach”, gdyby chociaz jeszcze skoszoną trawę zostawiano tam, gdzie była, zeby materia organiczna rozłozyla sie i zostala na miejscu, budując glebę – ale nie. Jest to starannie wygrabiane i zabierane.

Po jakimś czasie zostaje suche klepisko, które jest rozwiewane przez wiatr. Gleba znika i oczywiście diabelski cykl zaczyna się od początku – tym razem jeszcze dowalane są nawozy sztuczne oraz w wypadku pojawienia się jakiegokolwiek życia biologicznego – pestycydy.

Skala głupoty i marnotrawstwa jest po prostu niepojęta. Wszystko w tym diabelskim cyklu jest robione przeciwko naturze: zaczynając od sposobu podlewania*, poprzez przycinanie, a na zabieraniu siana kończąc. W efekcie mamy ekosystem który pochłania niebotyczne ilości wody, ma zerową retencję (w razie ulewnych deszczów) oraz wybija życie biologiczne dookoła (bo przenawożenie a potem pestycydy). W imię czego? W imię jakichś zdebilałych przekonań estetycznych, które każą katować naturę bo moda. Zero refleksji, zero zastanowienia się nad konsekwencjami bo MOJE i ja musze miec TRAWNIK. Po nas choćby potop albo klepisko, ale to MOJE MOJE i wobec tego mam prawo zesrać się i zniszczyć wszystko dookoła, bo moje musi być na wierzchu!

Niestety.
I teraz taka refleksja: czy ludzie tak traktujący swoje najbliższe otoczenie będą się przejmować jakiś tam klimatem, pustynnieniem, wymieraniem życia biologicznego na Ziemi? Oczywiście, ze nie. I dlatego jest, co jest. Do takich ludzi refleksja przyjdzie dopiero, jak juz nie będą mieć wody w kranie i prądu w gniazdku i skonczy sie jedzenie w sklepie. Tyle, że wtedy będzie już czas umierać, a nie cokolwiek robić w temacie zapobiegania katastrofy.

PS:
* typowy sposób podlewania trawników polega na tym, ze instaluje sie zraszacze, które maksymalnie rozpryskują wodę na jak największym obszarze. Jest to wyjątkowo durne, bo rośliny podlewane w ten sposób nie wykształcają systemu korzeniowego idącego w głąb gleby, tylko produkują gęstą siatkę korzeni przy samej powierzchni – żeby złapac jak najwięcej rozpylanej wody. W ten sposób po jakimś czasie trawa musi już polegac na codziennym zraszaniu – 2 dni przerwy i po prostu usycha.


Responses

  1. Dobrze prowadzony trawnik jest akurat (nie wszędzie) bardzo odporna na warunki atmosferyczne okrywą gleby. Ale nie wygląda tak ładnie, na etapie inwestycyjnym trzeba więcej wydać (przygotowanie gleby, nawadnianie kropelkowe itp.) a potem trzeba go dobrze pielęgnować.
    Moim zdaniem jest też cholernie nudnym elementem ogródka i potrzeba go tyle co miejsca na rozłożenie leżaków.
    BTW – dyskutowałem kiedyś z Maczeta czy jest w Polsce jakaś roślina którą można skutecznie wykorzystać to tworzenia próchnicy i jak jest wydajna. Się okazało że jest. Znana, bardzo skuteczna i czasami nawet wykorzystywana po to by tworzyć próchnice i chronić glebę przed spływem do rzek. Nazywa się perz. Rolnicy interesują się perzem bardzo. Głównie tym, jak go wytępić i jak polać jak najwięcej herbicydu na perz.
    Perz tłumi wszelkie inne trawy (zmniejsza plony) bo jest tak ekspansywny i ma tak szybkie przysroty. System korzeniowy może mieć postać słupa o długości 2m i 1m średnicy z rozlogami o grubości 5mm

  2. Dobrze prowadzony trawnik to się nazywa łąka. Albo sawanna.
    Bo dobre prowadzenie to maksymalna bioróżnorodność i akumulacja materii organicznej w glebie. Do czego optymalnymi warunkami jest krótkotrwała aplikacja przeżuwaczy raz na 2-3 miesiące czy rzadziej i pozostawienie roślin w fazie intensywnego wzrostu. Jak ktoś nie ma przeżuwaczy to można też to zrobić kosiarką, zostawiając tak z 15 cm, a nigdy mniej niż 10.
    Więc jak najbardziej trawnik tak, ale koszony 2-3 razy w roku i zawsze zostawione naście centymetrów.
    I swoją drogą zraszacze na trawniczkozie są znakomitym narzędziem do utworzenia optymalnego ekosystemu dla komarów- z obfitością miejsc do składania jaj i brakiem jakichkolwiek drapieżników.

  3. @Arturro:

    Dobrze prowadzony trawnik jest akurat (nie wszędzie) bardzo odporna na warunki atmosferyczne okrywą gleby. Ale nie wygląda tak ładnie, na etapie inwestycyjnym trzeba więcej wydać (przygotowanie gleby, nawadnianie kropelkowe itp.) a potem trzeba go dobrze pielęgnować.

    Po co? Jednym z naturalnych biomów w klimacie Polski jest łąka. Nic nie trzeba inwestować, wystarczy NIE PRZESZKADZAC. Samo wyrośnie.
    No ale jak komuś perz przeszkadza to… hm…

  4. Przeszkadzają ludziom też mlecze, babki, fiołki i inne takie roślinki które z wyglądu nie przypominają igielitu. Na szczęście powoli w Polsce przyjmuje się moda na łąki kwitnę. Ale dość opornie.

  5. @Arturro

    Całkowicie się z Tobą zgadzam. Łąka to jest to! Bioróżnorodność i przyjemność dla oka i nosa. Kto chce zaprosić do swojego życia motyle i inne owady, komu nie obce są walory smakowe ziół, ten stawia na łąkę kwietną. Paskudnie wygolony trawnik, który nadaje się właśnie do – jak to napisałeś – rozłożenia leżaka. Moi rodzice męczą się z takim sztucznie utworzonym trawnikiem, co i rusz kiepsko się trzyma i pojawiają się “chwasty”. Na szczęście pokrywa tylko znikomą część działki.

    Co jednak zrobić z przestrzenią między blokami miejskimi? Część zajmują klomby, jednak głównie – trawa.

  6. PS. Powinno być “co i rusz rudzieje i kiepsko się trzyma”

  7. Łąka to dość niszowa jest w PL. Trochę jest takich miejsc, ale jednak niewiele.
    Naturalnie zamienia się dość sprawnie w las. Właśnie mogę obserwować na przykładzie okolic domu moich rodziców. Śmiesznie, bo to efekt odwróconej tragedii wspólnego pastwiska :D Ludzie pobudowali domy ‘wzdłuż ulicy’. Chętnie by sprzedali działki, za domami, ale nikt nie kupi bez drogi, a drogi nikt nie pozwoli zrobić. Na to się nakłada ograniczenie zyskowności drobnego rolnictwa (jeszcze w latach 80-tych wszyscy uprawiali, teraz praktycznie nikt), do tego teren nierówno-pagórkowaty i efekt jest taki że tam gdzie 30 lat temu były pola, to 20 lat były łąki, a teraz już całkiem sympatyczne początki lasu się tworzą, tam gdzie kiedyś to chyba dwa drzewa były.
    Martwi mnie tylko RE, poprzez ryzyko że elektrownie słoneczne założą.
    Natomiast, na zdrowy trawnik przepis jest prosty: kosić kosą.
    I dobrze dla zdrowia, i zdrowo dla trawy.

  8. @gszczepa:

    Docelowo biomem jest las w Polsce (za wyjatkiem niewielu terenow), zgadza sie – ale zanim on wyrosnie, to najpierw jest łąka, potem tu i owdzie zarastaja drzewka…ktore daje sie latwo kontrolowac.

  9. W polskim klimacie niekoszona łąka praktycznie nie ma prawa funkcjonować dłużej niż kilka lat. Proces przemiany Pole uprawne -> Łąka -> Las zachodzi w kilka lat. Jeżeli w pobliżu są dorosłe drzewa to praktycznie już w pierwszym/drugim pojawiają się pierwsze brzózki i sosenki.

    Chciałbym jeszcze zauważyć, że trawnik ma jednak też zastosowanie praktyczne jako utwardzenie miejsc mało intensywnie używanych. Dobrze rozrośnięta darń, szczególnie na terenach gliniastych ratuje przed wszechobecnym błotem. Bez niej brodziłbym w nim po kostki. Oczywiście w miejscach gdzie jeżdżą pojazdy jest zbyt delikatna, ale już kamienny bruk, przesypany ziemią i zarośnięty trawą sprawdza się świetnie.

    Regularne koszenie, powoduje zagęszczenie trawnika i zostawia wygodny do chodzenia “dywan”.
    Nie wiem jak to wygląda u innych, ale u mnie wkoło domu, tam gdzie regularnie przebywamy, dzieciaki biegają itp. mam wykoszony trawnik. A reszta sobie malowniczo zarasta.

  10. @Marek W

    W polskim klimacie niekoszona łąka praktycznie nie ma prawa funkcjonować dłużej niż kilka lat. Proces przemiany Pole uprawne -> Łąka -> Las zachodzi w kilka lat. Jeżeli w pobliżu są dorosłe drzewa to praktycznie już w pierwszym/drugim pojawiają się pierwsze brzózki i sosenki.

    No i jaki problem ta łąkę skosic kilka razy w roku, zostawiajac po 20 cm wegetcji? Robienie tego w sposob jaki opisalam w notce jest ciezkim debilizem i marnotrawstwem. A z tego, co mowia mi znajomi z Polski, to jest “standardowy” sposob “utrzymywania trawnikow” rowniez w przestrzeniach pbulicznych miejskich i konczy sie jak opisalam – klepiskiem i zniszczona gleba.

  11. Problem jest tylko taki, że po trawie o długości 20+ centymetrów (powiedzmy 40cm) chodzi się dość niewygodnie.
    Nie będę się wypowiadał za innych, ale u mnie wkoło domu i całym obejściu jest alternatywa: trawa (krótko przycięta) lub powierzchnia utwardzona betonem/kamieniem. Każda inna kombinacja po deszczu kończy się błotem po kostki.

    Oczywiście zgodzę się z Tobą, że piękne trawniczki wkoło deweloperskich domków służą głównie estetyce i podnoszeniu wartości nieruchomości.

  12. @Marek W.
    “Każda inna kombinacja po deszczu kończy się błotem po kostki.”
    To jest opis zbyt małej ilości materii organicznej, czyli dokładnie problem spowodowany patologicznym przycinaniem.
    Jak najbardziej można zrobić przydomowy trawnik, ale w taki sposób, aby dać miejsce dla jak największej ilości gatunków. Czasem dać urosnąć aby poszło w nasiona, nie wycinać na 3 cm, aby pozwolić zakwitnąć kwiatom, nie wycinać za często. I nie podlewać. Utrzymywanie między 10 a 20 (sporadycznie 30-40) cm to nie katastrofa, nadal dobre miejsce dla dzieci. A dużo lepsze dla wszystkiego dookoła. I nie będzie błota.

  13. @Marek W:

    Problem jest tylko taki, że po trawie o długości 20+ centymetrów (powiedzmy 40cm) chodzi się dość niewygodnie

    Ciekawe. Jako dziecko dorastalam w swiecie bez trawnikow przycinanych na 3 cm. Dookola, jak okiem sięgnac, byly albo pola uprawne, sady, warzywniki albo łąki, na ktorych okazjonalnie wypasaly sie rozne zwierzęta. Nikomu nie przeszkadzaly łąki, a zwlaszcza dzieciom, ktore nie mialy problemow z bieganiem po nich boso.

    Moda na krótko przycięte debilne trawniki przyszla z reklamami domeczkow na przedmiesciach z ich sztucznymi trawnikami przypominajacymi igielit. Przed latami 90-tymi w Polsce nie istnialo takie zjawisko jak trawniki z rolki (no, moze jeden procent najbogatszych zapatrzonych w “zachod” se takie cos fundowal, ale nie normalni ludzie).

  14. Przed latami 90-tymi dzieci nie lezaly w weekend do 14 w lozku ze smartfonem (corka kumpla potrafi caly dzien tak przelezec nie wychodzac w ogole z pokoju), rodzice nie wozili bachorow 2 kilometry do szkoly co rano samochodem, i ich wychowywali sami, a nie “influencerzy” na Fejsie, Insta i Netflixie. Jeszcze bidulek, jeden z drugim, chodzac boso po lace, nadepnalby na osta i by dostal anxiety.

  15. Uwielbiam ładny trawnik, o ile w Kalifornii, czy u Ciebie, w pełni popieram Twoje zdanie, to już u siebie w górach uwielbiam mieć skoszone, co najmniej co 10 dni. Czym motywujesz pogardę dla trawników w klimacie polskim?

    Mamy kilka hektarów w górach, z czego 1 ha dookoła domu to trawnik z różnymi drzewami, wliczając boisko do siatkówki, miejsce ogniskowe itp, a reszta to las, który w części sam sadziłem 20 lat temu lub haszcze. I to ostatnie jest straszne. Ja nie wiem po co komu coś takiego, to nie jest nic miłego. Ciernie, osty, małe drzewka. Za 100 lat coś może z tego będzie.

    Patologia to płoty. Cała wieś się śmiała, że nie wygrodziliśmy naszej własności. Że dom nam spalą, że nikogo nie ma w pobliżu, kto by pilnował, a większość roku stoi pusty (dopiero covid to zmienił). Tak samo parkowanie na otwartym osiedlu samochodu z miękkim dachem- ale jak to, przecież ktoś nóż wbije…

    Tego zamykania się w klatce, wydawania kasy na płoty, zamiast zapraszania sąsiadów raz w miesiącu na ognisko, kompletnie nie rozumiem. Nie trawników dywanów. Kocham je i po pracy, gdy nie możemy z synem pójść na szlak, odpalam kosiarkę i sobie kosze w słuchawkach tłumiących, jak Forest Gump.

    W Urugwaju i Kalifornii rozumiem, że nam Polakom tej zieleni zazdroszczą. Za to zimę macie cieplejszą.

  16. @Wojtek inzynier:

    Czym motywujesz pogardę dla trawników w klimacie polskim?

    Tu masz przyklad trawnika koszonego na zapalke, w Polsce, i nawet co noc podlewanego zraszaczem, od 2 w nocy do 6 rano. W lecie, mimo tego podlewania kilkugodzinnego, tak wyglada:

    (zdjecie stad https://szczecin.wyborcza.pl/szczecin/7,34939,24955906,jasne-blonia-usychaja-tak-wygladaja-reprezentacyjne-trawniki.html )

    Takich trawnikow w polskich miastach jest mnostwo – w lecie kolezanka co mieszka w Wawie nawet video nakrecila jak panowie kosza wyschniety trawnik, z ktorego kleby kurzu leca na cale osiedle, poczem zostaje gola ziemia.

    reszta to las, który w części sam sadziłem 20 lat temu lub haszcze. I to ostatnie jest straszne. Ja nie wiem po co komu coś takiego, to nie jest nic miłego.

    Naturalna szate roslinna, jak sie chce miec mile otoczenie, to tez trzeba utrzymywac – ale UMIEJETNIE a nie kosic jak debil do lysej ziemi wszystko jak leci.
    Ja nie wiem, o co chodzi. Powyzej RW mniej-wiecej napisal, jak utrzymywac bioroznorodnosc i szate roslinna tak, zeby nie dopuszczac do degradacji i utrzymywac retencje. A ty widzisz tylko skrajnosci – CHASZCZE straszliwe CHASZCZE lojezu, wyciac, zabic, wywalic. Nic pomiedzy, zadnego racjonalnego dzialania, tylko albo wygolony na lyso trawnik albo CHASZCZE osty i apage satanas.
    No ręce opadaja. Powiedz, dlaczego kompletnie zignorowales to: “Bo dobre prowadzenie to maksymalna bioróżnorodność i akumulacja materii organicznej w glebie. Do czego optymalnymi warunkami jest krótkotrwała aplikacja przeżuwaczy raz na 2-3 miesiące czy rzadziej i pozostawienie roślin w fazie intensywnego wzrostu. Jak ktoś nie ma przeżuwaczy to można też to zrobić kosiarką, zostawiając tak z 15 cm, a nigdy mniej niż 10.
    Więc jak najbardziej trawnik tak, ale koszony 2-3 razy w roku i zawsze zostawione naście centymetrów.” ?

  17. Masz rację, ale oboje piszemy o skrajnościach. Np moje osiedle się ogarnęło i w tym roku kosili trawę 3 razy, dawniej raz w miesiącu minimum. Sam blisko domu koszę na okolice 8 cm, a dalej pewnie Twoje 15 cm. Ale nie 3 razy w roku, tylko co około 10 dni. I w ogóle nigdy nie podlewam trawy. Za to wieś poniżej owszem. Leją, aż źródło wyschnie.
    Pod lasem mam mech, raczej go przed covid19 nie było. Ale ten dywan jest wspaniały i wykaszam nad nim te żdżbła trawy. A i skoszonej trawy, poza boiskiem i okolicami domku, nie grabie – zostawiam.
    W miastach coraz więcej kwietnych łąk, i to jest świetny pomysł.
    Znów żyję w innej Warszawie niż Twoje źródła, bo zmianę w podejściu do zieleni miejskiej widać gołym okiem. Rok temu był dramat i chyba wszyscy to w Polsce zapamiętali.

  18. @nuccio1982
    Jako dzieciak biegałem boso po łące do chwili aż właśnie mnie raz albo dwa razy nie ucięła albo osa albo pszczoła (7 lat miałem). Od tamtej pory po nieznanym podłożu wyłącznie w butach. Boso to co najwyżej po mieszkaniu, ewentualnie po plaży, jeżeli wiem, że jest czysta i nie natrafię na szkło albo inny badziew.

  19. Nie kontrolować! Zalesiać!

  20. BTW są rejony (mam wrażenie, że większa część USA do nich należy), gdzie taki regularnie koszony trawnik to nie tylko moda, ale i obowiązek – bo za niekoszenie można od lokalnych władz dostać grzywnę…

  21. @Szymon Sokół:

    Zgadza sie.
    W Kalifornii tak bylo: trawnik mial byc utrzymywany zielony i skoszony. Co biorąc pod uwage tamtejszy klimat wymagalo hektolitrow wody. Porazająca glupota. Ciekawa jestem, czy to zniesli.
    Przypomniala mi sie tez moja eks-teściowa (mieszkali z teściem w Newark, rzut beretem od NYC). Któregos dnia zauwazyla, ze sąsiedzi wywalili trawniczek i zrobili sobie low maintenance landscaping: jakies krzaczki, natywne rosliny a sciezki wysypane zwirkiem. Jej komentarz: “what is this low-maintenance shit? I don’t buy it! What, they cannot afford lawn mower and sprinklers?”
    Opadło mi wszystko…


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

Categories

%d bloggers like this: