Posted by: futrzak | 3 September 2020

Ah ta socjalistyczna Kalifornia…

FUN FACT:

Wiecie, skąd się wzieło w Kalifornii prawo zabraniające noszenia naładowanej broni w miejscach publicznych? Prawacy oczywiscie wiążą to z “lewackimi” rządami w Kalifornii.
A jak było naprawdę?

Zakaz – Mulford Act – uchwalono w 1967 roku.
Sponsorem tej legislacji był republikanin Don Mulford i została ona podpisana przez gubernatora Kalifornii Ronalda Reagana. Powód? Chciano zdelegalizować patrole Black Panther Party, które całkowicie zgodnie z prawem patrolowały ulice Oakland, w celu tzw. copwatching czyli kontrolowania rasistowskich działań policji.

Kto jeszcze wtedy wspierał zwiększenie gun control? No kto? Nie zgadlibyście! National Rifle Association!

Tak jest. Republikanie, demokraci i NRA zjednoczyli się w sprawie ograniczenia noszenia broni palnej przez obywateli jak tylko ulice zaczeli patrolować czarni wkurzeni tym, że policja mogła do nich bezkarnie strzelać.


Responses

  1. Czyli wychodzi na to, że jednak swobodny dostęp obywateli do broni jest dowiedzionym sposobem kontroli władzy przez społeczeństwo. I każda władza – obojętnienie prawicowa czy lewicowa – będzie to prawo starała się obywatelom odebrać… ];->

  2. Albo bedzie podkurwiala jednych na drugich, zeby sie nawzajem powystrzelali, jak malolaciki w Kenosha.

  3. @RafalS:

    Nie jest.
    “Kontrolowanie” za pomoca broni ma miejsce w panstwach w ktorych panuje wojna domowa, ktore sa niestabilne, w chaosie, gdzie dziala partyzantka.
    W normalnych demokratycznych krajach sa inne mechanizmy kontroli wladz i administracji.

    W ogole dziwie sie, ze musze cos takiego tlumaczyc.

  4. Niektórzy to nawet z faktu, że trawa jest zielona, wywiodą niezbicie, że swobodny dostęp do broni…
    Rafale, przepraszam najmocniej, ale w jaki niby sposób człowieczek z bronią miałby tę władzę kontrolować? Nie za dużo filmów akcji aby?

  5. @Andrzej B.: schemat myślowy to zapewne wyobrażenie, że ekipa z bronią w ostateczności zawsze rozstrzela władzę, która im szkodzi. Zapomina, że władza zorganizuje sobie inną grupę z bronią i pokaże, że obie grupy są sobie wrogie. No ale dla mnie i Ciebie to Kapitan Oczywisty.

  6. @Futrzak
    Ależ oczywiście ma Pani rację. W moim poprzednim poście dałem też temu wyraz stosując w moim komentarzu emotikonę diabełka ;-)

    Tym niemniej zarówno sformułowanie posta jak i komentarz w odpowiedzi na mój daje raczej amunicję myślącym inaczej oraz jest, hmmm strzałem w kolano dla tych, którzy opowiadają się za ścisłą kontrolą posiadania broni.
    Bo
    1. W USA w 1967 ani nie panowała wojna domowa, ani nie były jakoś niestabilne, nie były w chaosie, oraz nie działała tam partyzantka. Funkcjonowały tam niby inne mechanizmy kontroli władz oraz administracji, USA w końcu były i miejmy nadzieję dalej są demokratyczne.
    2. A jednak dozwolona w tamtym czasie w tamtejszym prawie metoda chwycenia za broń powzięta przez tę mniejszość spowodowała, że władze i administracja musiały się do tej akcji/demonstracji w ten czy inny sposób odnieść. Bez legalnego prawa posiadania i noszenia broni ta demonstracja nie byłaby legalnie możliwa.

    I teraz proszę sobie wyobrazić każdego kto próbuje argumentować, że “W normalnych demokratycznych krajach sa inne mechanizmy kontroli wladz i administracji”, a Pani daje tu przykład na coś odwrotnego ;-)
    Jak sama Pani gdzieś napisała, context is the king.

  7. @RafalS:

    W USA w 1967 ani nie panowała wojna domowa, ani nie były jakoś niestabilne, nie były w chaosie, oraz nie działała tam partyzantka.

    Sedecznie polecam odrobienie lekcji historii z tego, co to byl Black Power Movement i Black Panthers. Mozna zaczac chociazby tu
    https://en.wikipedia.org/wiki/Black_Power_movement

    zwlaszcza ten kawalek:
    https://en.wikipedia.org/wiki/Black_Power_movement#Escalation_in_the_late_1960s

    Bo tak sie sklada, ze USA byly i sa (nadal niestety) panstwem rasistowskim. Czarni nie mieli wtedy podstawowych praw obywatelskich i o nie walczyli; policja strzelala do nich jak do kaczek i nikt nie ponosil za to zadnej odpowiedzialnosci. Ciezko ten kraj WTEDY nazwac, ze nie byl niestabilny ani w chaosie,a juz twierdzic, ze byl normalna demokracja to klamstwo.

    Gdzie w normalnej demokracji mniejszosci nie maja podstawowych praw czlowieka i obywatelskich??
    Przeciez tam wtedy (stany poludniowe) byla segregacja rasowa. Slyszales cos o Jim Crow’s laws?
    Wiem, ze z punktu widzenia polskich prawakow, nacjonalistow, konserwatystow i reszty mozna uzyc powyzszego jako “antyargumentu” i pojsc po linii twojego rozumowania, ale jest to mozliwe tylko jesli ktos kompletnie nie zna historii USA i nie wie, co sie wtedy tam dzialo.

  8. @Futrzak
    Widzi Pani, jest coś takiego jak Wskaźnik Demokracji, według którego USA spadło do kategorii “demokracja wadliwa” dopiero od 2017… wcześniej nawet zanim coś takiego było publikowane, były uznawane za pełną demokrację. I pozwolę sobie się tego trzymać, a nie zgadzać się na Pani subiektywne oceny.

    Fakt niepokojów rasowych w USA nie równa się partyzantkom np. w Afryce czy Am. Południowej.
    A porównując to co się działo w USA z wydarzeniami w Europie w tym samym czasie, to nie było to w tamtym czasie nic niezwykłego
    https://en.wikipedia.org/wiki/Protests_of_1968

    Dlatego z punktu widzenia przeciętnego obserwatora w tamtym czasie USA musiały się mimo wszystko jawić jako ostoja stabilności, spokoju oraz demokracji.

    A na koniec, większość osób ma gdzieś historię, więc się przy dywagacji nad dyskutowanymi kwestiami nie będzie bawiła we wnikanie jaka sytuacja była w danym okresie historycznym w danym miejscu.
    Bo gdyby ktokolwiek się tym przejmował, to np. ruchy lewicowe/prawicowe nie przykładałyby do przeszłych wydarzeń ocen opartych na dzisiejszej skali wartości. A tak się powszechnie dzieje.

    Wybaczy Pani, jednak pozostanę przy swoim zdaniu :-)

  9. @RafalS:

    Wskaznik, ktory ocenia kraj, gdzie kilkanascie procent ludnosci nie ma podstawowych praw obywatelskich, gdzie jest apartheid, jako “wysoce demokratyczny” mozna sobie, pardon, w dupę wsadzić.


    A na koniec, większość osób ma gdzieś historię, więc się przy dywagacji nad dyskutowanymi kwestiami nie będzie bawiła we wnikanie jaka sytuacja była w danym okresie historycznym w danym miejscu.

    To ich problem. Tylko dlatego, ze w Polsce jest iles-tam moronów ignorantow nie zamierzam przestac pisac na tematy, ktore mnie interesuja.

  10. @RafalS: Czy przypadkiem odnoszenie się do przeszłych wydarzeń w oparciu o wiedzę aktualną nie jest czynnikiem niezbędnym do rozwoju i poprawy? I to czynnikiem na tyle uniwersalnym, że dotyczącym zarówno człowieka jako jednostki, ale i społeczeństw. Taka jedynie uwaga na boku.

  11. @mall
    Czym innym jest (1) wyciąganie wniosków z przeszłości i uczenie się na historycznych wydarzeniach, a czym innym jest (2) zmienianie nazw ustrojów panujących w przeszłych czasach w oparciu o bieżące trendy polityczne rozumiane przez niewielką liczbę ludzi.

    Pierwsze jest niezbędnym narzędziem postępu i rozwoju.

    Drugie jest zabiegiem manipulacyjnym szeroko stosowanym przez różnych demagogów… że jako przykłady podam
    a) ciągle klepanie, że prawdziwie wolnego rynku to jeszcze nigdzie nigdy nie było (i jak się go wprowadzi, to będzie powszechna szczęśliwość)
    b) prawdziwego komunizmu, to jeszcze to jeszcze nigdzie nigdy nie było (i jak się go wprowadzi, to będzie powszechna szczęśliwość)
    c) prawdziwej demokracji to jeszcze nigdzie nigdy nie było (a grecka, szlachecka itp to nieprawdziwe są) (i jak się ją wprowadzi, to będzie powszechna szczęśliwość)

    Chociaż przodkowie, którzy to czy co innego wprowadzali w przeszłości, byli święcie przekonani, że to co wprowadzają jest tym, co w ich rozumieniu odpowiada 100% wolnego rynku/ komunizmu/demokracji w ich ówczesnym rozumieniu.

  12. @mall
    Żeby unaocznić jeszcze co mam na myśli, taka analogia:

    To, że mamy teraz zupełnie inny Windows10/Linuks/Unix nie daje podstawy, aby poprzednie wersje przestać nazywać Windowsami/Linuxami/Unixami, chociaż cały czas coś się w nich zmieniało i było ulepszane/zmieniane.

  13. @RafalS: A kto rozstrzyga czy coś jest rozumiane jako “bieżące trendy polityczne rozumiane przez niewielką liczbę ludzi”? Czy decydują o tym sondaże badające przekonanie większości?

    Ostatecznie same zmiany nazw ustrojów nie są poznawcze. Poznawcze jest sprawdzenie wstecz jaki był charakter ustrojów. I wyciąganie z tego wniosków na przyszłość.

  14. @mall

    To jest bardzo ważne pytanie, gdyż jest to niezwykle ciekawe, kto decyduje jak są rozumiane różne rzeczy. W zasadzie ten ktoś posiada niewyobrażalną władzę, nie sądzisz?

    Z kolei zmiany tego jak rozumiane są pewne rzeczy prowadzi często do dewaluacji znaczeń i też jest dobrym pytaniem, kto o tym decyduje…

    Myślę, że w przestrzeni medialnej właśnie trwa bezpardonowa walka o to kto będzie nadawał znaczenia i jak różne zjawiska będą rozumiane. Dlatego wszyscy wyrażający się umiarkowanie są sekowani przez obozy po każdej skrajnej stronie spektrum.

  15. @Zaciekawiony: osobiście wolałbym słowne podsumowanie zamiast filmiku na YT. Tak szybciej :)

    Co do walki o przestrzeń medialną- ona jest generalnie przegrana. Wygranymi są i będą elity.


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

Categories

%d bloggers like this: