Posted by: futrzak | 2 September 2020

O złudności warunkowej akceptacji

Lepiej bym tego nie napisała.

Jednym z fundamentów wszelkiego wykluczenia jest, paradoksalnie, warunkowa akceptacja.
Postawa “zaakceptuję twoją orientację, twoją płeć, twój kolor skóry O ILE będziesz się zachowywał odpowiednio” może wydawać się odrobinę bliższa pełnej akceptacji niż bezpośrednia nienawiść, ale to tylko złudzenie – warunkowa akceptacja i bezpośrednia nienawiść to lewa i prawa noga opresji.

Kościół Katolicki mówi „zaakceptujemy lesbijki, o ile nie będą uprawiać seksu i wchodzić w związki”. Prawicowe gazety mówią „zaakceptujemy gejów, o ile zgodzą się z nami, że kulturowy marksizm zagraża cywilizacji, a LGBT to lobby i ideologia”.
Liberalni komentatorzy mówią „zaakceptujemy transów, o ile nie będą zbyt wulgarni i radykalni”.
Gdy tylko jakaś osoba LGBT publicznie sprzeciwi się danej normie, to komentarze na stronach internetowych zapełniają się opiniami w rodzaju „Akceptowałam was, ale teraz przekroczyliście granicę. Gdybyście zachowywali się inaczej, to nie stracilibyście sojuszniczki”.

Ale szkopuł tkwi w tym, że przecież zawsze będzie gej, lesbijka, czy osoba trans, która nie spełni danej normy. Wśród osób LGBT zawsze będą ci łamiący prawo i ci go przestrzegający, ci lewicowi, centrowi i prawicowi, marksiści, anarchiści i konserwatyści, ci „grzeczni” i ci „niegrzeczni”.
Osób LGBT są setki tysięcy i nie są członkami żadnej scentralizowanej organizacji dyscyplinującej swoich członków – zawsze będą różnorodnym gronem osób o skrajnie odmiennych punktach widzenia na świat. Nieważne jaki warunek postawimy osobom LGBT zawsze znajdziemy osoby, którego nie spełnią. Zawsze będzie istnieć pretekst, by tę „warunkową” akceptację zdjąć z haczyka. A w domu, z którego w każdej chwili możesz być eksmitowany, nigdy nie poczujesz się bezpiecznie.

Na ten szwindel nabierają się nawet niektóre osoby LGBT. Część z nich robi to dla finansowych fruktów – posada „dyżurnego Geja” może przynieść pieniądze, wywiady i zasięgi, starczy tylko zerknąć na medialne kariery “geja Waldka”, czy w USA Blaire White. Część innych naprawdę w to wierzy i naprawdę myśli, że jeśli tylko będzie dyscyplinować resztę osób ze swojej społeczności, to sami nie będą musieli się o swoje bezpieczeństwo bać.
Dużo prościej jest być z bijącym niż z bitym, dużo łatwiej jest razem z resztą narzekać na „obnoszących się”, „przegiętych”, „transtrenderów”, „radykalnych aktywistów” i liczyć, że dzięki temu spojrzy ona przychylniej na ciebie.

Ale rzeczywistość jest taka, że nawet gdyby taka Margot i całe Stop Bzdurom posłuchały się rad internetowych wujaszków i ugrzeczniły swój przekaz, to zawsze znajdzie się kolejna osoba, która „skompromituje” LGBT, tym razem na inny sposób. Nie musi to być nawet żaden aktywista – może to być losowa osoba, tak jak u nas Rafalala, czy za granicą Jessica Janiv.
Możemy być tego pewni, bo tak przecież wyglądały lata przed powstaniem Stop Bzdurom. Główna twarz aktywizmu LGBT przez lata była pojednawcza, spokojna, edukacyjna i cierpliwa. Nic to „warunkowo akceptującym” nie robi, bo dla nich wystarczy jedna sytuacja, która im nie podpasuje, by wszystko to przekreślić i wrzucić do kosza.

Warunkowa akceptacja nigdy nie przechodzi do pełnej akceptacji, jest zasłoną dymną dla osób, które nie mogą same przed sobą przyznać, że mają problem z czyjąś orientacją, czy płcią i zamiast tego tworzą iluzje, że „gdyby tylko te LGBT zachowywało się inaczej, to byśmy je tolerowali”, tak jakby przynależenie do LGBT było ułomnością, którą społeczeństwo może łaskawie zignorować w ramach nagrody za dobre sprawowanie. Przenosi to tym samym ciężar odpowiedzialności za dyskryminację z homofobów na same osoby LGBT, które mają czelność nie realizować niemożliwych do spełnienia, często sprzecznych ze sobą oczekiwań.

Gdy ktoś narzeka na Stop Bzdurom, że zbyt radykalne, zbyt wulgarne, zbyt obraźliwe i w ogóle nie takie, to angażuje się właśnie w ten sposób myślenia. Na świecie są miliony wulgarnych i obraźliwych osób nieprzynależących do społeczności LGBT (i to często wulgarnych i obraźliwych w sprawach dużo mniej istotnych i usprawiedliwionych), ale nikt nie pomyśli, że „kompromitują społeczność heteryków”, czy „sprawiają, że zaczynamy mieć wątpliwości w sprawie tolerancji dla osób nie-transpłciowych”.
Właśnie po tym możemy poznać, że cechy, takie jak heteroseksualność są akceptowane, bo są przezroczyste – nikt nie zwraca na nie uwagi, nikt nie obwarowuje akceptacji heteroseksualności warunkami, nikt nie traktuje osób heteroseksualnych jak kolektywu Borg, w którym każda jednostka musi się tłumaczyć za czyny milionów.

Dlatego właśnie bądźmy „nieakceptowalni”, bądźmy wulgarni, łammy niesprawiedliwe i głupie prawa. A jeśli preferujemy inne sposoby wyrażania się i inne metody walki o swoje prawa – też spoko, też je róbmy. Ale nie przypierdalajmy się do siebie nawzajem i nie dawajmy się wciągnąć w świat iluzji, że „warunkowo akceptujący” nas kiedykolwiek w pełni zaakceptują.
Nigdy nie wygramy z opresją dopraszając się „wypełniam wszystkie wasze normy, czy teraz mnie zaakceptujecie?”. Zrobimy to tylko i wyłącznie przez głośne mówienie – nawet jeśli jesteśmy radykalni, głośni, wulgarni, nawet jeśli urażamy i łamiemy prawo, nawet jeśli ci się nie podobamy i cię wkurzamy, to NADAL masz obowiązek uszanować naszą orientację, płeć, czy każdą inną cechę mniejszościową.

zrodlo


Responses

  1. Hmm, na takim Salonie24.pl aż wrze od niechęci do LGBT (które pojmuje się tam jako IDEOLOGIĘ – pretensje do nich), ale nie przypominam sobie, żebym przeczytała, że ktoś nie toleruje samego gejowskiego seksu i będzie temu aktywnie przeciwdziałać. Jeden świr pisze bez przerwy o Sodomie i Gomorze, lecz nazwałabym tego nawoływaniem do prawnego zakazu stosunków homo.

    W ogóle warto rozróżnić akceptację od tolerancji.

    “Akceptacja – uznanie czegoś, aprobata, potwierdzenie czegoś, pogodzenie się z czymś, czego nie można zmienić, uznanie czyichś cech postępowania za zgodne z oczekiwaniami, a także formalna zgoda na jakieś działania […]”

    “Tolerancja – termin stosowany w socjologii, badaniach nad kulturą i religią, oznaczający postawę zgody na wyznawanie i głoszenie poglądów oraz wierzeń z którymi się nie zgadzamy, jak i praktykowanie sposobu życia, którego zdecydowanie nie aprobujemy, a więc zgody na to, aby społeczność do której przynależymy, była różnorodna w aspektach dla nas istotnych.”

    Nawoływanie do łamania złego i głupiego prawa jest OK, o ile zniesiemy konsekwencje.

  2. @Kira:

    Hmm, na takim Salonie24.pl aż wrze od niechęci do LGBT (które pojmuje się tam jako IDEOLOGIĘ – pretensje do nich), ale nie przypominam sobie, żebym przeczytała, że ktoś nie toleruje samego gejowskiego seksu i będzie temu aktywnie przeciwdziałać

    Nie wiem do czego sie odnosisz, ale we wpisie ktory komentujesz, stoi jak wół:

    Kościół Katolicki mówi „zaakceptujemy lesbijki, o ile nie będą uprawiać seksu i wchodzić w związki”

    Co ma do tego jakis salon i ci co tam komentuja to nie wiem.

  3. Myślałam, że mowa o wszystkich ludziach, którzy nie akceptują LGBT. Można potępiać aktywistów i krytykować wybryki “Margot”, a jednocześnie nie mieć nic przeciwko gejom/les, którzy po prostu – jak sama napisałaś – chcą spokojnie żyć.

    Co do Kościoła Rzymskokatolickiego to seks homo jest przeciwko jego doktrynie. Tu nie chodzi o pojedynczego księdza, tylko o całą strukturę ideologiczną. Po cholerę zresztą homosiom Kościół? Przecież polskie społeczeństwo też się laicyzuje.

  4. Moim zdaniem sprawa jest prosta i sprowadza się do starej zasady “żyj i daj żyć innym”.
    Jeżeli ktoś usiłuje NARZUCIĆ innym określone “jedynie słuszne” poglądy czy sposób postępowania – to obojętnie od tego, czy jest księdzem, konserwatywnym politykiem czy aktywistą LGBT – takiej osoby nie akceptuję. Jeżeli natomiast ktoś postępuje zgodnie ze swoimi poglądami NIE KRZYWDZĄC PRZY TYM INNYCH (bo to jest kryterium podstawowe i najważniejsze) i równocześnie uznaje, ze ktos może mieć inne poglady i postępować inaczej (również nie krzywdząc przy tym innych – bo jak krzywdzi to oczywiście krzywdzony ma wszelkie prawo się przed tym bronić), to zasługuje na szacunek i akceptację jak każdy człowiek i nikogo nie powino obchodzić czy ten ktoś jest lesbijką, transem, czy też – jak sobie dowcipkuje wyśmiewająca LGBT prawica – identyfikuje się jako smigłowiec bojowy :).


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

Categories

%d bloggers like this: