Posted by: futrzak | 26 June 2020

Przypowiastka przedwyborcza…

czyli bajka o złudności wyboru

*********

Pewnego razu mistrz powiedział do swoich uczniów, gdy juz zebrali się i usiedli w oczekiwaniu na kolejną lekcję:

– Na stole stoi herbata i filiżanki. Możecie wypić herbatę, ale wtedy uderzę każdego pijącego kijem. Jeśli nie ruszycie herbaty, też jednak was uderzę kijem.

Część uczniow przemyślała sprawę i doszła do wniosku, ze skoro i tak maja dostać po grzbiecie, to przynajmniej napija sie herbaty bo lepsze to, niz mieć wygarbowaną skórę za nic.

Tylko jeden uczen wstał, spojrzał na mistrza i powiedział: nie zgadzam sie na udział w twojej grze. Odłóż ten kij.
Poczem wyszedł.

Gdy juz zamknęły się za nim drzwi, mistrz odezwał się do reszty uczniów tymi słowy:

– i dlatego zawsze w życiu będziecie dostawać w skórę, bo zgadzacie się na udział w cudzej, nieuczciwej grze.

PS:
A jakby ktoś był ciekaw, co w ogóle nie tak z demokracją większościową, to może poczytać TU. Bardzo ciekawy artykuł Davida Graebera, przetłumaczony na polski.


Responses

  1. Wizja społeczeństwa polskiego rozwiązującego problemy na drodze konsensu może co najwyżej wywołać spazm śmiechu. Stety, niestety, poczęstuję się w niedzielę herbatką…

  2. Zeby moc sie nie zgadzac i sobie “wyjsc” to jeszcze trzeba miec, jak to okreslil Scott Adams: “fuck you money”.

  3. Jest o wychodzeniu i braku zgody takie krótkie, ładne, zaskakujące i niepokojące opowiadanie Ursuli Le Guin: http://sites.asiasociety.org/asia21summit/wp-content/uploads/2011/02/3.-Le-Guin-Ursula-The-Ones-Who-Walk-Away-From-Omelas.pdf

  4. @Andrzej B:

    To tak jakby o kilka stopni wyzej, zamiast kija i rezygnacji – marchewka.

    Ale zawsze znajduja sie ci, who walk away from Omelas.

    No i jak ladnie opisany mechanizm racjonalizacji najgorszych skurwysynstw. Tak to dziala niestety na wiekszosc ludzi.
    Ci, ktorzy walk away, to sa autorzy zmian.

  5. Nie. Autorem zmian byłby ktoś, kto uratowałby dziecko i nakazał mieszkańcom Omelas samodzielnie walczyć o byt. Samo odejście jest niewiele lepsze od obojętności.

    Dobrobyt pierwszego, a nawet drugiego świata (Polska) jest oparty na względnie tanich towarach produkowanych przez półdarmową siłę roboczą (może trochę upraszczam) oraz eksploatacji środowiska ponad miarę. Wzniosłe oddzielenie się od tego, kupowanie tylko fair trade czy produkcja własnego pożywienia metodą ekstensywnej gospodarki rolniczej czy sadowniczej – mało da! Pojedyncze akty “nieposłuszeństwa” wobec wyzysku krajów trzeciego świata, najpierw drenowane z owoców półdarmowej pracy (choćby nasze ubrania), a potem zalewane śmieciami – mało dadzą. Potrzeba całkowitej zmiany myślenia społeczeństwa, a potem zmian wprowadzonych odgórnie na globalną skalę, pod przymusem.

  6. @Kira:

    Jedni odchodza, inni zaczynaja zmiany od siebie, jeszcze inni przekonuja innych, zakladaja ruchy spoleczne, wychodza na ulice – tak jak wyszli 2 tygodnie temu Amerykanie, tak jak kiedys Polacy wyszli za czasow pierwszej Solidarnosci, tak jak kiedys lud Paryza wyszedl na ulice i zapoczatkowal rewolucje.

    Jedno wszak jest 100% pewne i to ci moge zagwarantowac: dopoki usprawiedliwiasz istniejaca sytuacje lub z rezygnacja przyznajesz, ze to sie nie da, to nie zadziala, to “u nas niemozliwe” i tak dalej – w istocie NIC sie nie zmieni.

    Bo jakakolwiek zmiana, udana czy kompletny flop, zaczyna sie ZAWSZE od niezgody na zastana sytuacje. To warunek konieczny, ale niewystarczajacy.

    Dopoki “niestety poczęstuje sie w niedziele herbatką” króluje, nic sie nie zmieni.

    Twoja postawa, ze “Potrzeba całkowitej zmiany myślenia społeczeństwa, a potem zmian wprowadzonych odgórnie ” jest odbiciem niestety mentalnosci ludzi pogodzonych z tym, co jest.
    Religia oferuje takie cudowne “uzdrowienie” czy zbawienie po smierci oraz wieczne czekanie na “mesjasza” co to kiedys przyjdzie, machnie różdzka i zmieni i zarzadzi. Albo faszysci.

    Religia byla i jest uzywana przez rządzacych do utrzymania status-quo i tego, zeby sie masy nie buntowaly.

    Dziala, dziala znakomicie jak cholera, czego Polska dzis doskonalym przykladem. Oczywiscie niezadowolenie buzuje i w koncu faszyzm rozkwitnie w pelni, bo oferuje to, o czym uwazasz, ze jest konieczne do zmian: ze musza byc wprowadzone odgórnie.

  7. I masz rację, i nie. Pewnie, że najpierw musi być niezgoda. Niemniej pewne zmiany da się wprowadzić oddolnie, inne muszą być wprowadzone odgórnie. To dlatego, że jednym się ten świat podoba i za wszelką cenę chcą, żeby było jak było (dla nich Rewolucja Francuska jest złem!), inni machają na niego ręką i wygrzebują swoje poletko wolności, a inni chcą go zmieniać podług swojego gustu i moralności. Nie da się pogodzić wszystkich, jak to niektórzy naiwnie marzą. Nie w tym konsumpcjonistycznym świecie, z którego dobrodziejstw korzystamy.

    Nie licz na to, że społeczeństwo polskie dojdzie do porozumienia w ważnych sprawach, choćby ochrony środowiska. Podziały są zbyt silne. Można się buntować przeciwko temu, jak jest, albo COŚ robić. Ale to coś nie może się ograniczać do własnego podwórka, JEŚLI należymy do tej trzeciej grupy i mamy zmieniać świat – to raz. Dwa – w chwili obecnej stawka toczy się np. o ochronę lasów amazońskich, które rozciągają się na kilka krajów i mają znaczenie dla całej planety, co w naturalny sposób powinno doprowadzić do współpracy na szczeblu międzynarodowym.

    Lekceważenie wyborów i wychodzenie z pokoju tylko po to, żeby nie brać udziału w “nieuczciwej grze” jest bezsensownym posunięciem, gdyż NIC nie da. Uczeń powinien był zabrać kij mistrzowi. Albo przynajmniej powinien SPRÓBOWAĆ. Oczywiście dla siebie samej mogłabym wzruszyć ramionami i nie głosować, tak jak na jesieni zeszłego roku po raz pierwszy w życiu nie głosowałam w wyborach parlamentarnych. Teraz jednak, pomimo iż nie interesuję się polityką, wybiorę kandydata niemalże bez szans, gdyż podobają mi się głoszone przezeń hasła. Alternatywą jest… bierność.

  8. PS. I po co te wstawki z religią? Przecież była najsilniejsza (w Polsce) wtedy, kiedy była prześladowana. A obecnie wystarczy poczytać statystyki, jak szybko młodzi rezygnują z udziału w praktykowaniu.

  9. @Kira
    “Pojedyncze akty „nieposłuszeństwa”(…) mało dadzą.”
    – Po cichu wrzucasz do jednego worka rzeczy, które mało dadzą i brak jakichkolwiek zmian.
    Bardzo nie lubię argumentu, że skoro działanie x nie rozwiązuje wszystkich problemów (ani którego z nich całkowicie), to nie warto. To dość oczywista próba zachowania swojej samooceny i poczucia moralnej wyższości w sytuacji, gdy odmawia się robienia nawet rzeczy drobnych.

    “Potrzeba całkowitej zmiany myślenia”
    – …która spadnie nam z nieba? Która zostanie zadekretowana?

    “I po co te wstawki z religią? Przecież była najsilniejsza (w Polsce) wtedy, kiedy była prześladowana”
    – A była prześladowana? Kiedykolwiek? Chyba pogaństwo w X/XI wieku. Bo za poprzedniego ustroju “prześladowanie” polegało na np. odebraniu KK majątków ziemskich (mocno śmierdzących feudalizmem) w zamian za utworzenie Funduszu Kościelnego. Co jest bardzo łagodnym potraktowaniem.
    No i teraz KK – bo nie oszukujmy tutaj, nie chodzi co o jakąś uogólnioną “religię” – ma taki rurociąg pieniędzy i żyje w takiej symbiozie z władzą, że ciężko wyobrazić sobie lepszą dla nich sytuację. Nie w XXI wieku, w każdym razie.

  10. Kościół na czas PRLu nie był w symbiozie z władzą, odzyskał swój oficjalny status dopiero w latach 90-tych, wtedy też wróciła religia do szkół – i było to kiepskim ruchem… dla Kościoła. :)

    Pewnie, że warto coś robić także samemu. Dla siebie samego, żeby żyć w zgodzie z własnymi przekonaniami. Ja tylko piszę, że to nie wystarczy. Że samo odwracanie się i “odchodzenie” to za mało. Chyba, że odeszłyby miliony. A teraz pomyśl: ile dadzą np. celowo wrzucone nieważne głosy do urn? Czy unieważnią wybory?

  11. Hm.. Jakie są drogi do wprowadzenia zmian na trwałe?

    Tak jak proponuje Kira – odgórne.
    I oddolne.

    Zarzut że odgórne prowadzą do faszyzmu – może być słuszny.
    ale oddolne jest nie do uzyskania więc nie prowadzi do niczego.

    Żyjąc tu (w PL) dość długo zaczynam rozumieć, że warchoł polski nie zaniknie.
    I że sam z siebie się za siebie weźmie się (do podnoszenia swej jakości).

    (Tu nadal prostackie korwinowskie przykłady są uważane za aksjomaty i mądrości i przytaczane w dyskusjach nawet wśród ludzi w miarę wykształconych – niestety)

    Mogę sobie pozwolić więc na stwierdzenie, że do pięknoducha mi dość daleko, i ogląd mam w miarę rzeczywisty.

    (muszę się przyznać, że me ego jest mile łechtane, gdy widzę powrót narracji o tym że przyjęcie Chin do WTO było błędem – gdy to czyniono byłem silnie przeciw)

  12. Przecież takim oddolnym ruchem było u swych początków chrześcijaństwo. Jak przyszła pora, to elity przejęły je, zrobiły z niego religię państwową i jednocześnie narzędzie władzy, ekspansji i podtrzymywania status quo.

    A logika, że ci co odchodzą są inicjatorami zmian jest ewidentnie błędna. Na tej zasadzie Polska lub Niemcy by się już wielokrotnie zmieniły, bo z obu krajów odeszło miliony ludzi. A faktyczne zmiany weszły w życie dopiero jak oba kraje dostały solidny wpierdziel i dostały odgórnie inne systemy.

  13. @Kira

    Kościół na czas PRLu nie był w symbiozie z władzą

    Był.
    To, ze ty o tym nie wiesz, nie znaczy, ze nie mialo miejsca.
    Poczytaj sobie chociazby skrót tutaj:
    http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,5834

    Fragment na zachete:

    W oficjalnym kalendarzu obrzędowym KC PPR kierownictwo partii umieściło święta Bożego Narodzenia, Bożego Ciała oraz Wszystkich Świętych [ 1 ] (lecz nie Wielkanocne). Publiczny charakter nadawano świętom Bożego Narodzenia, Wielkanocnym, Boże Ciało, Wszystkich Świętych i Nowy Rok. Zarówno prezydent oraz całe partyjne kierownictwo uczestniczyli gromadnie w centralnych uroczystościach kościelnych. Kościół niejednokrotnie użyczał politykom ambony. Stąd w owym czasie nie były niczym nadzwyczajnym przemowy popularyzujące cele polityki partii robotniczych w czasie rezurekcji. [ 2 ]

    W zamian państwo wsparło Kościół w jego organizacyjnej i materialnej odbudowie. W tych pierwszych latach wybudowano 29 nowych kościołów i odbudowano 699 zniszczonych. [ 3 ] Pierwszym uniwersytetem reaktywowanym po wojnie był KUL. W jego inauguracji 12.11.1944 udział wzięły nie tylko władze polskie, ale i ZSRR, w osobie Nikołaja Bułganina. Wydano zgodę na wydawanie pism katolickich (środowisko katolicyzmu politycznego pod patronatem abp A. Sapiehy uzyskało zgodę na swój własny organ — „Tygodnik Powszechny”, podówczas jeszcze organ Kurii Krakowskiej), pozostawiono Kościołowi dobra „martwej ręki” (dekret o reformie rolnej z 6.9.1944 wyłączył dobra kościelne z obszarów przeznaczonych na cele reformy), po myśli Kościoła zorganizowano lekcje katechezy w szkole. Jak grzyby po deszczu odradzały się katolickie seminaria duchowne. Wznowiły działalność wydziały teologii na UW i UJ. W wielu miastach aktywnie organizowały się i działały sodalicje mariańskie oraz katolickie stowarzyszenia młodzieży męskiej i żeńskiej. Drukarnie kościelne pozostawały w rękach ich właścicieli. „Rycerz Niepokalanej” w roku 1947 zalewał kraj nakładem sięgającym pół miliona egzemplarzy. W wojsku działało 35 kapelanów podległych Zarządowi Politycznemu.

    W sierpniu 1944 oddziały zwycięskiej armii witano hucznie i religijnie na placu przykatedralnym w Sandomierzu, w czym uczestniczył ks. dr Seweryn Krzysztofik. Wkrótce potem współpracę z nowymi władzami podjął biskup sandomierski J. Lorek. W swych kazaniach wzywał on ludność do pomocy przy odbudowie mostów na Wiśle, nawoływał rolników, by przekazywali świadczenia materialne dla wojska, uczestniczył w uroczystości zawieszenia godła na wieży ratusza sandomierskiego w dniu 1.10.1944. Wkrótce odbył się też uroczysty pochód w którym wspólnie maszerowali mieszkańcy miasta oraz radziecka orkiestra wojskowa grająca Rotę. [ 4 ] W czasie święta niepodległości w roku 1944 celebrze nadano charakter państwowo-religijny. Wierni po wysłuchaniu kazania udawali się na cmentarz, gdzie składano „wieńce także na grobach sowieckich” [ 5 ]. Nie wszyscy hierarchowie podzielali ten optymizm, niemniej był on wcale częsty.

  14. @Kira
    “Kościół na czas PRLu nie był w symbiozie z władzą, odzyskał swój oficjalny status dopiero w latach 90-tych, wtedy też wróciła religia do szkół – i było to kiepskim ruchem… dla Kościoła. :)”
    – Było to znakomitym ruchem, bo pranie mózgów od małego było podstawową metodą agresywnego pozyskiwania wyznawców. A po co ten początek napisałaś, to w ogóle nie rozumiem. No i powtórzę: teraz KK jest w symbiozie w władzą i ma się znakomicie, bo pieniądze leją się jak nigdy. I to im wystarczy.

    “Ja tylko piszę, że to nie wystarczy. Że samo odwracanie się i „odchodzenie” to za mało.”
    – Chyba jednak “Samo odejście jest niewiele lepsze od obojętności.” znaczy coś innego. Strasznie ciężko dyskutować z tezą nie tylko niewyraźną, ale jeszcze ruchomą.

  15. @Mateusz:

    A logika, że ci co odchodzą są inicjatorami zmian jest ewidentnie błędna.

    Przeciez napisalam w komentarzu nastepnym, o co mi chodzilo:

    “Jedni odchodza, inni zaczynaja zmiany od siebie, jeszcze inni przekonuja innych, zakladaja ruchy spoleczne, wychodza na ulice – tak jak wyszli 2 tygodnie temu Amerykanie, tak jak kiedys Polacy wyszli za czasow pierwszej Solidarnosci, tak jak kiedys lud Paryza wyszedl na ulice i zapoczatkowal rewolucje.

    Jedno wszak jest 100% pewne i to ci moge zagwarantowac: dopoki usprawiedliwiasz istniejaca sytuacje lub z rezygnacja przyznajesz, ze to sie nie da, to nie zadziala, to „u nas niemozliwe” i tak dalej – w istocie NIC sie nie zmieni.”

    Moze jednak warto czytac wiecej niz jedno zdanie, hę?

  16. @Jura:

    Oczywiscie nie wszystke zmiany zaprowadzane odgornie prowadza do faszyzmu, ale tu i teraz w Polsce (oraz na Węgrzech) to najbardziej prawdopodobna opcja.

    Postawię taką tezę: większosc radykalnych zmian ustrojowych zaprowadzanych odgórnie konczy sie prędzej czy pozniej jakąs dyktatura bądz rządami autorytarnymi.
    Mielismy w XX wieku dyktatury na bazie leninizmu, mielismy dyktatury prawicowo-neoliberalne z mariazem wojska sponsorowanego przez USA i KK (Chile, Argentyna, Brazylia, w zasadzie cala Am Pd…).
    Przez pierwszą dekade XX wieku wiekszosc swiata (tzw. III-go) to byly dyktatury neokolonialne, oparte o rasizm i pracę niewolniczą.

    Paradoksalnie, Rewolucja Pazdziernikowa, mimo ze byla ruchem oddolnym (w duzym uproszczeniu) w koncu tez przerodzila sie w dyktaturę po tym, jak Stalin doszedl do wladzy.

    I to mysle jest podstawowym problemem: jesli mamy strukture panstwa polegajaca na zarządzaniu odgórnym (wszak carsja Rosja taka byla i mentalnosc ludzi tez taka byla), to nawet zmiana wladzy oddolna przerodzi sie w dyktature/rządy autorytarne, o ile nie dokona sie gruntownej reformy CALEGO panstwa i jego struktur.
    A w Polsce takiej reformy po 1989 roku nie bylo.

  17. @ Futrzak
    Znów – z przyjemnością – muszę się zgodzić z tym co piszesz.
    Stąd marzy mi się taki “Faszyzm” skupiony na ciągłym doskonaleniu jednostki.
    Po jakichś 4-5 pokoleń “nowy człowiek” (brzydkie skojarzenia się z tym nasuwają, nieprawdaż?) może mógłby już jakoś sam o sobie decydować (merytokracja wspomagana szerokim spojrzeniem (big picture)).
    Póki co, raczej się skłaniam do tezy że następuje powolny powrót do ciemnogrodu.
    (to ostatnio nasunęło mi to poniższe BTW.)
    Btw. z innej bajki: czy słuchałaś może podcasta Bret Waildstein u Joe Rogan

    Staram się jakoś zrozumieć “the USA”. i pare poruszonych w podzie kwestii mocno mnie zdziwiło. (może Ciebie jako bliżej związaną z tak by nie poruszyły)
    3 h kładzenia tynków mi zleciały jak biczem strzelił

  18. @Jura:

    Nie slucham podcastów, ten sposob przekazu w ogole do mnie nie dociera.

    Jesli są tam jakies kwestie, ktore ci zdziwily to streść je pokrótce i mozemy je tu omówic.

  19. @ Futrzak

    Dzięki za podreperowanie mojej wiedzy. Sporo czytałam o prześladowaniu i inwigilacji Kościoła, więc moje zdanie było inne.

    Czy nie jest tak, iż każda gwałtowna i UDANA rewolucja prowadzi w końcu do autorytarnych rządów? Dlatego nie krytykowałabym tak bardzo zmian wprowadzonych odgórnych, one są – wydaje mi się – nieuniknione. Przykładem takiej zmiany w Polsce byłby zakaz hodowania zwierząt na futro – coś, co dzieli ludzi zdecydowanie, nie daje szans na wypracowanie wspólnego stanowiska w pełni satysfakcjonującego wszystkie strony. Zresztą, w kwestii moralności kompromisu być nie może: Ty nie pójdziesz na żadną ugodę z Markiem Jurkiem czy Bosakiem (oglądałaś wywiad z Cejrowskim?), ja nie pójdę na żadną ugodę z właścicielami cyrków czy ferm futrzarskich.

    @ Andrzej B.

    Człowieku, wcześniej religia była nauczana w salkach przy kościele (czy może i gdzie indziej, nie pamiętam pierwszych lat szkoły), później stała się jednym z wielu przedmiotów. Ani z własnego doświadczenia, ani z tego, co czytałam w Sieci, nie wynika, żeby owo “pranie mózgów” odniosło sukces. A jak sobie znajdziesz info o statystykach odchodzenia od Kościoła… A zresztą, pisałam o tym u siebie: https://www.salon24.pl/u/karolinanowicka/1020609,dlaczego-ludzie-masowo-odchodza-z-kosciola Zachęcam do przeczytania linkowanych artykułów.

    @ Jura

    “Stąd marzy mi się taki „Faszyzm” skupiony na ciągłym doskonaleniu jednostki. Po jakichś 4-5 pokoleń „nowy człowiek” (brzydkie skojarzenia się z tym nasuwają, nieprawdaż?) może mógłby już jakoś sam o sobie decydować (merytokracja wspomagana szerokim spojrzeniem (big picture)).”

    Znaczy się, nagle człowiek otrzyma wolność całkowitą?

  20. @Futrzak
    Ten podcast nadal mi temat “critical theory”. Napisałem o ciemnogrodzie i od razu mi się skojarzyło, że pomyślałem o tym w czasie słuchania tego podcastu. Stąd link. Jeśli uznasz, że spam – wywal,pls.

  21. @Jura:

    O tej mowisz? https://en.wikipedia.org/wiki/Critical_theory

  22. @Kira:

    Czy nie jest tak, iż każda gwałtowna i UDANA rewolucja prowadzi w końcu do autorytarnych rządów? Dlatego nie krytykowałabym tak bardzo zmian wprowadzonych odgórnych, one są – wydaje mi się – nieuniknione. Przykładem takiej zmiany w Polsce byłby zakaz hodowania zwierząt na futro

    Czym innym są zmiany jakiegos jednego przepisu, dotyczacego jednostkowej sprawy, jak zakaz hodowania zwierząt na futro (skądinad przydalby sie, bo dzis nie ma konecznosci noszenia futer, zaspokajaja jedynie kaprysy bogatych) a czym innym zmiany USTROJOWE dotyczące tego, jak działa panstwo i jakimi wartosciami się mają kierować jego władze.

    Zmiana ustroju i reformy ustrojowe to cos, co dotyczy wszystkich obywateli i bez konsensusu, robione pod przymusem, konczy sie albo wojną domową albo dyktaturą, ktora opornych zabija i wtrąca do więzien.

  23. Dlatego zmiany będzie się wprowadzać stopniowo…

  24. @Futrzak
    Tak. teraz wiem, że tak.
    Skimuję temat. Elsevier dał kilka wyników:
    Objectives and Principles of Education from Critical Theorists POVs.
    Mam nadzieję, że przez 30 najbliższych lat “krytykanci owi” za empiryzm na stosy zsyłać nie będą.
    Choć to że Weinsteina zmusili do odejścia z uczelni, to już śmieszne nie jest.

  25. @Kira
    “Człowieku, wcześniej religia była nauczana w salkach przy kościele (czy może i gdzie indziej, nie pamiętam pierwszych lat szkoły), później stała się jednym z wielu przedmiotów.”
    Pierwsze zdanie całkowicie zbędne – wszyscy to wiemy.
    Później stała się jedynym przedmiotem, gdzie nauczyciel nie musi umieć niczego, jest de facto wyznaczany przez KK i gdzie można prowadzić chamską agitkę czy stawiać oceny za obecność w kościele w niedziele. Nie wiem, co zbyt niezrozumiale napisałem w zdaniu “No i teraz KK(…) żyje w takiej symbiozie z władzą(…) “.

    “Ani z własnego doświadczenia, ani z tego, co czytałam w Sieci, nie wynika, żeby owo „pranie mózgów” odniosło sukces.”
    – Wzrost poparcia dla bogoojczyźnianych nacjo-szajbusów wśród młodych ludzi wychowanych w tym systemie to co, jeśli nie sukces?

  26. @ Andrzej B.

    Śmiem twierdzić, iż nacjonalizm, choćby podparty hasełkiem “Bóg-honor-ojczyzna”, nie ma wiele wspólnego z prawdziwą religijnością. Powołałam się w swoim tekście na konkretne dane.

  27. @Kira:

    Tak, politycy co maja jakies pojecie o swojej dzialce, wprowadzaja kontrowersyjne zmiany stopniowo.
    I jak nie znosze PiS to trzeba im przyznac, ze robią to – niestety – bardzo dobrze.
    Tak wiele rzeczy zostalo oswojonych przez ostatnie 4 lata ich rządów.

    A juz wprowadzenie w Tarczy Antykryzysowej 4.0 zapisow o zaostrzeniu kar za aborcje, błędy lekarskie i rzeczy dotyczacych likwidacji praw pracowniczych – mistrzostwo. A ilez to obywateli zauwazylo? Prawie nikt…

  28. @Jura:

    He, w sumie zabawnie z ta Cirital Theory o tyle, ze jest to nurt znany bardzo dobrze w filozofii wspolczesnej i w sumie zadne odkrycie – pamietam jak walkowalismy nieszczesnego Habermasa na studiach, a koledzy ze specjalizacji logika i filozofia języka z kolei przekopwali sie przez Chomskego, Rortych i cala resztę.
    Tyle ze w Polsce ta część wspolczesnej filozofii politycznej po 1989 zostala wrzucona do ciemnego dołu i zasypana wapnem, byle tylko nie ujrzała światła dziennego.
    W USA troche z tym lepiej bylo, bo pragmatyzm i generalnie filozofia jezyka, ligwistyka i tematy pokrewne byly znacznie mocniejsze, niz w Europie (za wyjatkiem Anglii, tradycyjnego siedliska racjonalizmu i filozofii nauki) i istnialy na w debacie uniwersyteckiej; w Polsce co prawda są profesorowie filozofii (jeden nawet mi znany) zajmujący sie tym tematem, ale to jest nisza.

    No w kazdym razie jakbys chcial podyskutowac to daj znac. Masz konto na fejsie? Bo blog to troche za wolny na częstą komunikację.

  29. @Kira:

    nacjonalizm, choćby podparty hasełkiem „Bóg-honor-ojczyzna”, nie ma wiele wspólnego z prawdziwą religijnością.

    Ale to nie ma znaczenia. Z perspektywy spolecznej liczy sie to, ze nacjonalisci wyjmują sobie te elementy katolicyzmu, ktore im pasuja, dostaja na nie wsparcie KK w Polsce i robią co chcą.
    A poniewaz maja wsparcie od hierarchii i z ambon, pociagaja za soba – w strone nacjonalistyczno-faszystowskich idei – kolejnych wiernych i to niestety rowniez z coraz mlodszych pokolen.

  30. @ Futrzak

    Nie znam statystyk odnośnie poparcia młodych dla nacjonalistów (nie utożsamiam samego nacjonalizmu z faszyzmem). Natomiast jestem przekonana, że jak moje dziecko wejdzie już w dorosłość, to nasze kościoły będą świecić pustkami. Chyba, że Kościół gruntownie przemodeluje swoje nauczanie. Podobno już pół wieku temu pan Ratzinger wieszczył takie zmiany.

  31. @Kira
    “Natomiast jestem przekonana, że jak moje dziecko wejdzie już w dorosłość, to nasze kościoły będą świecić pustkami. ”
    – A KK nadal będzie ssać miliardy z budżetu. Lub siedzieć na nieprawdopodobnie wielkim majątku (bo jak to jest, to nie potrzeba już wiernych-wiernych).

    “Śmiem twierdzić, iż nacjonalizm, choćby podparty hasełkiem „Bóg-honor-ojczyzna”, nie ma wiele wspólnego z prawdziwą religijnością. Powołałam się w swoim tekście na konkretne dane.”

    …oprócz tego, że jest głośno wspierany przez zorganizowane struktury zorganizowanej religii (o których przecież mówimy).

    Jeszcze jedno. Prawdziwa religijność: https://en.wikipedia.org/wiki/No_true_Scotsman

  32. @ Andrzej B.

    Prawdziwa religijność ma wpisane posłuszeństwo jakiejś doktrynie lub przynajmniej uczestnictwo w obrzędach. Nie chodzi o samą wiarę. Podpieranie się “autorytetem” KK to NIE jest prawdziwa religijność i naprawdę nie mam zamiaru kopać się z Tobą, żeby ci dowieść swoją rację.

    Oczywiście KK nie powinien otrzymywać z budżetu pieniędzy, ale… kiedyś starłam się na tym polu z pewnym panem, który twierdził, iż jest to zadośćuczynienie za odebrany za PRL majątek. Nie podejmuję rękawicy, żeby bronić lub obalać tę (hipo)tezę.

    Natomiast co do tego, co już Kościół MA… No cóż, przynajmniej ma z czego płacić odszkodowania za bestialstwa niektórych księży.

  33. @Kira
    Mhm, posłuszeństwo doktrynie KK, ale zupełnie bez przyjmowania tego, co KK głosi. Sucha woda, kant kuli.

    “iż jest to zadośćuczynienie za odebrany za PRL majątek”
    – PRL już zadośćuczynił. Fundusz Kościelny. KK bierze zadośćuczynienie za to samo drugi raz. I nigdy brać nie skończy, dopóki brać będzie mógł. Co ładnie koresponduje ze stałym sprzedawaniem zbawienia – które, choć już je klientowi sprzedał, sprzedaje dalej i nie przestanie sprzedawać.

  34. Narracja o zbawieniu upada.

  35. @Futrzak
    Konto na fejsie mam tylko dla promowania działalności.
    Nie używam go prywatnie.
    Dziękuję, że dajesz szanse podyskutować, i na pewno skorzystam, ale ..
    muszę wrócić kiedyś o tej critical theory coś więcej zgłębić, bo na politechnice to nam dostarczano ścisłej wiedzy technicznej. i wszelakie “wymyślanki filozofów” (jak to kiedyś nazywaliśmy) były poza zakresem.
    Najbliższy filozofii był temat z inżynierii chemicznej “spływ kropli nieważkiej po wypełnieniu żeberkowym w warunkach nieizobarycznych” :-)
    (z nazwisk, które wymieniłaś znany mi jest Chomski, ale raczej od strony politycznej,)
    ale teraz zaczyna mi się sezon i do późnej jesieni jestem czasowo mocno ograniczony.

    @ KIRA
    Znaczy się, nagle człowiek otrzyma wolność całkowitą?
    Chciałbym! ale jak otrzymać coś co nie istnieje.
    I pytanie, co by z tą wolnością uczynił.
    Sam widzę proces radykalizacji swego światooglądu.
    Ostatnio coraz silniej skłaniam się ku twierdzeniu, że by otrzymać prawa wyborcze, powinno się zdobyć uprawnienia do ich posiadania.


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

Categories

%d bloggers like this: