Posted by: futrzak | 26 May 2020

Ze świata proli

Dobra, pośmialim się z powodu oderwania polskich panów od jakiejkolwiek realności, porobilim bekę, to teraz wróćmy do świata proli.

Co słychać? A to co zwykle: nie ma dnia, żeby nie było dzikich eksmisji lokatorskich, przy ktorych a jakże JEST policja i… zamiast egzekwować istniejące prawo, po prostu stoi i się przygląda.

Zanim mi ktoś tu wyjedzie z durnym komentarzem, ze “właściciel ma prawo” spieszę donieść: to, ze ktoś jest wlaścicielem, nie czyni go z automatu osobą stojącą ponad prawem.
A prawo w Polsce jest takie: eksmisji może dokonać TYLKO komornik z nakazem eksmisji przyklepanym przez sąd.
Wlaściciel, zanim wystąpi o eksmisję, musi najpierw wypowiedzieć umowę najmu (jeśli lokal zajmowany był legalnie) lub udowodnić, że lokal jest zajmowany bezprawnie.
Sąd wydaje nakaz opuszczenia lokalu i z tym dokumentem komornik może udać się na miejsce i w asyście policji eksmitować lokatorów.

Sytuacja teraz, w czasie pandemii, jest jeszcze prostsza, bo ustawą antykryzysową wszystkie eksmisje wstrzymane są do końca czerwca. Wszystkie.
I co, przeszkadza to w czymś wlaścicielom? Nie.
Czy policja usiłuje egzekwować istniejące prawo? Nie.

Trzeci świat.
I tak od 3 dekad. Dzikie eksmisje w Wawie to realność IIIRP, podobnie jak dzika i bandycka prywatyzacja.
No ale klasa średnia i upper woli się rajcować tym, kto odszedł z Trójki i kto został jej nowym szefem i oh ten Kazik.
Bo problemy proli nie są ich problemami. Dla nich wazniejszy jest tzw. “brak cenzury” oraz “konstytucja”.

Że w życiu codziennym codziennie tę konstytucję łamie policja wobec proli? Who cares. Przeciez to ich nie dotyczy. Oni zaczynają podnosić wrzask jak od owej policji dostaną gazem po oczach. To jest większa tragedia niż to, że ktoś jest wyrzucany na ulicę.

Taki kraj.
I tylko potem zdziwko: no ale JAK TO, że nie idą bronić “wolnych sądów”? Że nie chcą z nami na demonstrację?

A wiecie, co najśmieszniejsze? Ze takie podejscie ma długą tradycję w państwie polskim. Wyjaśnia to prof. Adam Leszczyński w “Ludowej historii Polski”, a tutaj można przeczytać wywiad z profesorem, bardzo zresztą dobry. Kilka kawałków na zachętę:

Czy szlacheckie elity nie widziały związku między tym, jak traktują chłopów, że na przykład powołują ich do wojska i nawet nie zwalniają z pańszczyzny, a tym, że oni nie chcą się potem angażować w “pańskie” powstania?

To jest właśnie śmieszne i straszne zarazem. W ziemiańskich umysłach kisiło się od stuleci przekonanie o patriarchalnej relacji między panami i ludem. Oficjalną podbudową ideologiczną tego systemu była opieka, pomoc i przewodnictwo, czyli same dobre rzeczy. Mniej więcej od końca XVI wieku w naszej historiografii upowszechnia się tzw. teoria podboju – przekonanie, że nad Wisłą żyją dwa odmienne ludy: panowie są wojownikami, tak jak ich przodkowie, i dlatego sprawują władzę, a chłop należy do całkiem innego ludu, gorszego, nie umie myśleć, nie umie pracować, właściwie nic nie umie, sam nie jest w stanie o siebie zadbać, więc potrzebuje opieki, którą mu zapewnia pan. Chłop może swoje życie jako tako ogarnąć wyłącznie dzięki temu, że mu dziedzic powie, co ma robić. Dlatego zawsze, kiedy chłopi się buntowali przeciwko szlacheckim elitom, a tych buntów było w polskiej historii trochę, to szlachta traktowała to jako przejaw skrajnej niewdzięczności albo efekt obcego spisku. Nie dyskutowano o niesprawiedliwościach systemu, tylko raczej o tym, że poddani mają złe charaktery, są głupi, krnąbrni i dlatego się buntują. Bo jak to? My im dajemy opiekę i nasze światłe przewodnictwo, a oni co? Bunt był przejawem niewdzięczności.

I to pobrzmiewa do dziś?

Można się tu odwołać do kategorii długiego trwania. Istnieją w społeczeństwach pewne struktury relacji wewnętrznych, które są silniejsze od rewolucji i zmian ustrojów. W Polsce, jak sądzę, czymś takim jest typ relacji między “elitą” i “ludem”. Dzisiejsi specjaliści od zarządzania mówią o folwarcznym czy patriarchalnym stylu kierowania polskimi firmami – to mówi na przykład prof. Janusz Hryniewicz, to samo wychodzi z badań prof. Juliusza Gardawskiego.
Właściciel polskiego przedsiębiorstwa uważa, że jest ojcem dla pracowników i państwo nie powinno za bardzo ingerować w te serdeczne ojcowskie relacje, bo przecież każdy rodzic dla swoich dzieci chce najlepiej. Pracownicy nie potrzebują kodeksu pracy, związków zawodowych, gwarancji prawnych, bo jak mają problem, to zawsze mogą do mnie przyjść – tak często mówią pracodawcy. I dokładnie ten sam argument pojawiał się w konserwatywnej opinii szlacheckiej przeciwko zniesieniu pańszczyzny. Bo po co ją znosić? Jest przecież dobrze, a chłop to ma najlepiej w tym ojcowskim układzie.


Responses

  1. Bardzo dobry wywiad. Może nawet się na tę książkę wykosztuję, bo jak do tej pory udaje się, że historia Polski to wyłącznie historia wąsatych pijaków z szabelkami.

    Anegdotka w temacie “jak mają problem, to zawsze mogą do mnie przyjść”. Tło: na polecenie prezesa dokonano mocno partyzanckich modyfikacji maszyny, wskutek których klapa od tej maszyny zwiększyła swoją wagę dwu- czy trzykrotnie. Klapa otwierająca się w dół. Na przejście, którym chodzą ludzie. Klapa trzymająca się u góry tylko na magnesach. Zatem z tym problemem idę do prezesa. Rozmowa szła z grubsza tak:
    “Wie pan, pomysł dobry, ale to się może otworzyć od wibracji jak ktoś będzie szedł i komuś krzywdę zrobi…”.
    Tu prezes przerywa. “Ee, nic się nie stanie”.
    “…i w dodatku jak się otworzy i walnie to zawiasy mogą się wyrwać, i ten czujnik uszkodzić”
    Prezes: “Hmm, no faktycznie, trzeba z tym coś zrobić”.
    Kurtyna.

  2. A coś o Solidarności.

  3. @Andrzej B:

    No przeciez. Ludzie są disposable, a technologia droga.

    Jakies kilka dni temu, niejaki Senior White House economic adviser Kevin Hassett tak powiedział o obywatelach USA:

    “Our capital stock hasn’t been destroyed, our human capital stock is ready to get back to work, and so there are lots of reasons to believe that we can get going way faster than we have in previous crises”

    co można mniej-więcej przetłumaczyć tak:
    nasze zasoby kapitałowe nie zostały zniszczone, nasze kapitałowe zasoby ludzkie są gotowe do powrotu do pracy, więc jest wiele powodów, aby wierzyć, ze możemy wrócić do normalności o wiele szybciej, niz w poprzednich kryzysach.

    Po prostu: przez upper class (a do takiej aspiruje kazdy byznesmen w Polsce, hahah) ludzie utrzymujący się z pracy zarobkowej to jest zasób. Jak bydło, kasa albo dowolna inna własność, dowolnie rozporządzalna w imię zysków.

  4. Miałem kiedyś mieszkanie w mieście. Wiedziałem że przez pewien czas nie będę w nim mieszkał, więc postanowiłem wynająć. Akurat trafił się chętny specjalista od animacji komputerowych. Sądząc, że człowiek w wieku postudenckim i na brak kasy nie cierpiący nie powinien sprawiać kłopotów wynająłem. Oczywiście z umową, zgłoszeniem do zarządcy budynku, urzędu skarbowego i wszystkich świętych.
    Po trzech miesiącach niepłacenia czynszu, zaległości w opłatach za media, skargach sąsiadów na imprezy i kilku interwencjach Policji odwiedziłem mieszkanie – a właściwie melinę w którą się zmieniło. Zastałem połamane meble, ściany w graffiti, poniszczone podłogi i kafelki w łazience…
    Long story short – wywaliłem gościa z mieszkania w trybie natychmiastowym nie zawracając sądowi, urzędom i komornikom głowy trwająca miesiącami procedurą eksmisyjną…

    Ale już dawno ustaliliśmy że ja to kawał uja jestem, bo nie rozumiem tej sprawiedliwości według której ktoś miałby miesiącami mieszkać w moim mieszkaniu, nie płacić grosza i jeszcze je dewastować, a ja nie mógłbym absolutnie nic zrobić. Bo tak mówi PRAWO…

  5. @Marek W:

    Rozumiem. Jestes za samodzielnym wymierzaniem sprawiedliwosci, bez czekania na sądy, bo to takie upierdliwe i nieefektywne.

    Zapewne w takim razie nie będziesz mial nic przeciwko temu gdy pracownicy domagający się zapłaty zaległego wynagrodzenia za wykonaną pracę, zamiast wnieść sprawę do sądu, po prostu też sami wymierzą sprawiedliwosc? Np. przez pójscie pod dom wlasciciela, zabranie jego Porsche czy BMW, sprzedanie i odebranie naleznych im pięniędzy?
    A jeśli kasy nie starczy na pokrycie wszystkich roszczeń, to zabiorą też z domu bizuterię, sprzęt elektroniczny i cokolwiek, co da się spieniężyć? W końcu niezapłacenie za wykonaną pracę to jest złodziejstwo, a jesli panstwo nie jest w stanie wyegzekwowac tego miesiącami, to powinni sami sie tym zając, tak jak ty, prawda?

  6. @ Marek W.
    Byłeś trochę niedoinformowany. Są doradcy, którzy doradziliby Tobie, jak wynająć takie mieszkanie. Podstawowa rzecz – nigdy nie wynajmuj mieszkania jako całości, ale co najwyżej poszczególne pomieszczenia np. pokoje. Jest w sieci wiele firm, co pośredniczą w wynajmie, biorąc niewielką prowizję i sami się użerają z niepłacącymi osobnikami. I tak w Polsce, jeszcze, sprawy z niepłacącymi lokatorami, uregulowane są w bardziej cywilizowany sposób, niż np. w takiej Hiszpanii, gdzie dzikiego lokatora, który włamał się do mieszkania i w nim zamieszkał, można się pozbyć bez wyroku sądu, tylko do 72 godzin po dokonaniu przez niego włamania. Swoją drogą, dziwię się, że nie poprosiłeś pana lokatora o wpłacenie kaucji.

  7. W cywilizowanych miejscach są agencje pośredniczące, które oferują jakby ubezpieczenie najmu. Czasem to działa na zasadzie ubezpieczenia, gdzie w dzikich krajach się płaci składkę, a w razie czego niczego nie zobaczy (i pewnie w PL można takie znaleźć), ale np. w Urugwaju jest agencja działająca na zasadzie spółdzielni, do które przystępują obie strony, każda płaci po ok 3% czynszu i jakikolwiek problem jest z bani. Właściciel zawsze dostaje czynsz + ew. odszkodowanie za zniszczenia, najemca odszkodowanie w razie zerwania umowy, a próby dzikiej eksmisji to sobie w ogóle nie wyobrażam, ale pewnie by się skończyła szybko i sprawnie odsiadką próbującego.

  8. Marek W.,
    chyba gdzieś tam w założeniach (czy też raczej dogmatach) zalęgło ci się przekonanie, że twój dochód z własności ma być bezwzględnie święty i nie obarczony żadnym ryzykiem (za którego zmniejszenie musiałbyś poświęcić część tego dochodu – zgroza, zgroza). Przekonanie to należy do tej samej listy feudalno-neoliberalnych bzdur, jak “człowiek (…) na brak kasy nie cierpiący nie powinien sprawiać kłopotów”.
    Czy w związku z tym doświadczeniem zweryfikowałeś swój światopogląd?

  9. Futrzaku, nie twórz proszę chochoła. Bo z Twojego wpisu wynika, że jak ktoś kradnie mi to dobrze, a jak ja kradnę komuś to źle. Wychodzi z tego jakaś moralność Kalego a rebours.
    Żyjesz w innym kraju i innej rzeczywistości. My tu niestety borykamy się z Państwem którego praktycznie nie ma i w którym na rozstrzygnięcie najprostszej sprawy w sądzie czeka się latami. Ciekaw jestem Twojego pomysłu na rozwiązanie opisanej przeze mnie sytuacji. Bo jak na razie wnioskuję z Twojej wypowiedzi, że powinienem zgodnie z PRAWEM:
    1. Wezwać najemcę do zaprzestania naruszeń umowy i wyznaczyć miesięczny termin na zapłacenie zaległego czynszu, opłat za media i przywrócenie mieszkania do stanu pierwotnego.
    2. Wystosować ostateczne przedsądowe wezwanie wyznaczając dodatkowy miesięczny termin.
    3. Skierować sprawę do sądu.
    4. Odczekać 14 miesięcy (bo tyle wynosi czas oczekiwania na pierwszą rozprawę) lub dłużej o ile pozwany nie raczy pojawić się na rozprawie – przyjmijmy 20.
    5. Po uzyskaniu wyroku zwrócić się do gminy z wnioskiem o wyznaczenie lokalu socjalnego.
    6. Odczekać aż gmina będzie dysponowała wolnym lokalem socjalnym. Co w przypadku samotnego kawalera może nie nastąpić nigdy.
    7. Skierować do komornika wniosek o eksmisję.
    8. Po upływie wyznaczonego przez komornika terminu opuszczenia lokalu dokonuje on eksmisji.

    Czyli powinienem przez co najmniej trzy lata, po powrocie z delegacji nie mieć gdzie mieszkać, patrzeć jak moja własność jest niszczona przez jakiegoś przedstawiciela klasy uciśnionej i ponosić koszty utrzymania mieszkania w tym czasie. Przepraszam, ale nie skorzystałem z tej drogi.

    @Zbigniew – kaucję w wysokości miesięcznego czynszu oczywiście wziąłem ale zniszczenia wielokrotnie przekraczały jej wysokość. A i mieszkanie wynająłem przez agencję nieruchomości.

    @Rewolucja – niestety w Polsce tak to nie działa. Mamy tu dziki kraj I nikt przy zdrowych zmysłach, przy obecnym stanie prawnym, nie oferuje takiego ubezpieczenia.

  10. No ale większość tych medialnych „dzikich eksmisji” to są zdesperowani ludzie, którzy nie mogą odzyskać władania nad swoją własnością (ostatnia głośna sprawa to mieszkanie zlicytowane za długi ponad rok temu, właściciel nadal nie może z niego korzystać). Prawdziwi czyściciele kamienic zazwyczaj działają sprawnie, dyskretnie i bez zwracania uwagi.

    Procedurę opisaną przez Marek W. przerobiliśmy sami, mamy prawomocny wyrok sądowy, którym się zasadniczo możemy podetrzeć, ponieważ dopóki nie znalazłby się lokal socjalny, a nie znalazłby się, bo niby skąd, to żadna eksmisja by nie zastąpiła. Niepłacącej lokatorki musieliśmy się pozbyć metodami z pogranicza legalności (gdyby jej się chciało, to mogła nas oskarżyć o nękanie i zapewne by wygrała). Jesteśmy w plecy o kilkadziesiąt tysięcy, których nigdy nie odzyskamy, a pani śmieje się nam w twarz i wrzuca na fejsa fotki z all-inclusive.

    @RewolucjaEnergetyczna: nie, w PL nie ma niczego, co choćby z grubsza przypominałoby to, co opisujesz.

    @Andrzej B.: Prawa lokatora i właściciela w PL są drastycznie nierówne. Co jest dobre, jeśli właścicielem jest korporacja, mająca do dyspozycji kasę, prawników i windykatorów. Natomiast w PL właścicielem jest zazwyczaj człowiek wynajmujący luźną kawalerkę po babci, który w starciu z tym brakiem równowagi jest całkowicie bezradny (ponieważ zgodnie z prawem musi bezterminowo utrzymywać pasożyta).

  11. @Marek W, @JoP – wystawianie mieszań na wynajem wiąże się z ryzykiem, z definicji – można być stratnym z przyczyn od siebie niezależnych, tak paredziesiąt tysięcy. Jeśli nie akceptujesz ryzyka, to tego nie rób. Tak, jak kupisz obligacje firmy, firma zbankrutuje i nie odkupi obligacji. Jesteś stratny. Jak tego nie możesz znieść, to trzymaj pieniądze w gotówce, a mieszkanie nieużywane sprzedaj, chyba, że was stać na utrzymanie pustego mieszkania.

    Przypominam, że w warunkach promowanego przeze mnie podatku Land Value Tax, mieskania byłyby tanie, w zamian za to podatek odprowadzany od mieszkania byłby wysoki i taki sam, niezależnie od tego czy w mieszkaniu mieszkają właściciele, najemcy czy mieszkanie stoi puste, więc w interesie właścicieli NIE byłoby trzymanie zbyt długo pustych mieszkań.

  12. @Marek W.: dostrzegasz krzywdę po stronie wynajmującego, podczas gdy łaskawie pomijasz fakt, że to samo państwo daje możliwość zarabiania dużych pieniędzy z wynajmu z preferencyjną stawką podatkową. Dochód do 100000 PLN z wynajmu jest opodatkowany stawką 8,5% a po jego przekroczeniu 12,5%. Dla porównania ochód z PIT to 17% a dla dochodu większego niż 100000 PLN stawka to 32% od nadwyżki pow. ok. 85000 PLN. No i można prowadzić działalność gospodarczą i jednocześnie jej nie prowadzić i nie płacić składek z tego tytułu (regularne wynajmowanie lokalu w celu zarabiania de facto wypełnia definicję prowadzenia działalności gospodarczej). Jak to nie są preferencje ze strony państwa to nie wiem jak to nazwać.

    Można by więc podsumować sytuację tak: miałeś po prostu pecha. Bo normalnie na wynajmie oszczędza się ogromne pieniądze na podatkach (na przykład tak: prezes spółki zostaje właścicielem nieruchomości wykorzystywanej przez spółkę; spółka płaci mu za wynajem, od czego on odprowadza 12,5% podatek zamiast 19% liniowego; ale chętnie usłyszę jak ktoś dementuje taką możliwość).

  13. @Piotr Wasik

    Strata obligacji jest ograniczona do wydanej na obligacje. Ryzyko związane z wynajmem mieszkania jest praktycznie nieograniczone, a jest nieograniczone, ponieważ państwo z gówna i mokrej tektury nie jest w stanie ani zapewnić mieszkań socjalnych, ani skutecznej eksmisji, i z dużą ochotą przerzuca problem na najsłabsze ogniwo łańcucha, czyli obywatela.

    @Mall Ani ja, ani Marek W. nie mieliśmy jakiegoś szczególnego pecha, takie sytuacje są na porządku dziennym, właściwie każdy, kogo znam, a kto wynajmuje, miał taki epizod, ponieważ lokatorzy dobrze wiedzą, że są całkowicie bezkarni, a to kusi. Sąd coś zasądzi po dwóch latach albo i nie, komornik uzna, że dłużnik nie ma majątku, a eksmitować go nie ma dokąd. Może sobie mieszkać, a Ty musisz pokrywać koszty łącznie z mediami. Możesz sobie zainstalować w wynajętym mieszkaniu farmę bitcoinów, kręcić co miesiąc rachunek na tysiące złotych i śmiać się właścicielowi w twarz, a Ty nie możesz mu odciąć prądu (był taki jeden przypadek). Więc absolutnie się dziwię, że ludzie się chwytają metod nielegalnych, bo ostatecznie są mniej ryzykowne. Lokator wywalony na ulicę *może* pójść do sądu (ale to wtedy on się z tym będzie bujał latami).

  14. @Marek W:

    Nie tworze chochola.
    Zadalam bardzo konkretne pytanie w celu dowiedzenia sie, czy twoim zdaniem tylko wlasciciele nieruchomosci sa grupa, ktorej wolno stac ponad prawem, czy tez moze to przekonanie obejmuje jakies inne grupy.

    Poniewaz nie odpowiedziales na proste pytanie, natomiast roztaczasz tutaj scenariusze o biednych wlascicielach straszliwie poszkodowanych, ktore to szkody maja usprawiedliwiac samosad, to wnioskuje, ze tylko im wolno stac ponad prawem. Czemu? Bo nie usprawiedliwiasz takiego samego postepowania zadnej innej grupy spolecznej.

    Natomiast co do sedna, to juz ci inni komentatorzy odpowiedzieli: wynajem nieruchomosci to biznes, ktory (jak w zasadzie kazdy inny) jest opatrzony ryzykiem. Ryzyko jest na tyle duze, ze ten rodzaj dzialanosci ma preferencyjne, niskie stawki podatkowe – polowe tego, co podatek od pracy.

    Nie ma przymusu wynajmu. Nie chcesz ponosic tego ryzyka – nie wynajmuj nikomu mieszkania. To bardzo proste.

    z jednym twoim stwierdzeniem zgadzam sie calkowicie: “niestety w Polsce tak to nie działa. Mamy tu dziki kraj”.

    Tak, Polska to dziki kraj, wlasnie dzieki ludziom, ktorym – jak tobie – wydaje sie, ze wlasciciel nieruchomosci czy wlasciciel firmy to jest ktos, kto moze i powinien stac ponad prawem.

    To przekonanie, skad sie bierze, opisuje wlasnie Adam Leszczynski w swojej ksiazce i dokladnie wlasnie o tym jest ta notka.

  15. @JoP:

    No ale większość tych medialnych „dzikich eksmisji” to są zdesperowani ludzie, którzy nie mogą odzyskać władania nad swoją własnością

    Nieprawda.
    Jest taka organizacja, Komitet Obrony Praw Lokatorow, dzialajaca od wielu, wielu lat.
    Nie ma w zasadzie dnia, zeby nie interweniowali.

    Typowy scenariusz dzikiej eksmisji wyglada tak:
    pan biznesmen kupuje kamienice z lokatorami, ktorzy maja podpisane umowy najmu. Poniewaz kamienica jest z lokatorami, to cena kupna jest bardzo niska.
    Po uzyskaniu aktu wlasnosci nowy pan wlasciciel zatrudnia firmy zajmujace sie “czyszczeniem kamienic”.
    Firmy owe stosuja wszystkie mozliwe zagrania, byle tylko zmusic lokatorow do wyprowadzenia sie. Zwykle pierwszym ruchem jest podniesienie czynszow (2-3 krotne), a jesli to nie pomaga, to uniemozliwienie placenia.
    Jesli lokatorzy jednak nadal placa, to w ruch ida ciezkie argumenty: zastraszanie, wlamanie i zmiana zamkow pod nieobecnosc lokatora, wyrzucanie mienia lokatorow na ulice, odcinanie wody, pradu – cokolwiek.

    Komitet Obrony Praw Lokatorow ma swoja strone na fejsie, tam wrzucaja filmy z eksmisji, mozesz sprawdzic sama jak to wyglada.

    Jesteśmy w plecy o kilkadziesiąt tysięcy, których nigdy nie odzyskamy

    Takie jest ryzyko tego biznesu. Nie ma przymusu wynajmowania, jesli ktos nie jest w stanie poniesc ryzyka z tym zwiazanego.

  16. Ah, i jeszcze jedno:

    Może sobie mieszkać, a Ty musisz pokrywać koszty łącznie z mediami. Możesz sobie zainstalować w wynajętym mieszkaniu farmę bitcoinów, kręcić co miesiąc rachunek na tysiące złotych i śmiać się właścicielowi w twarz

    Nieprawda. Jesli rachunki za prad, wode, gaz sa przepisane na nazwisko wynajmujacego i narobi on dlugow, to zaklad energetyczny sciga wynajmujacego, a nie wlasciciela.
    Jesli wlasciciel nie dopilnowal przepisania mediow na nazwisko wynajmujacego to moze miec pretensje tylko do siebie.

    Od jakiegos tez czasu jest rowniez taka mozliwosc:
    przy wynajmie można z elektrownią podpisać umowę przedpłaconą. Taki pre-paid, dostarczą tyle, za ile się zapłaci, a potem licznik odcina prąd. W ten sposób nie ma długów.

  17. Futrzaku zdradzę Ci pewien sekret. Najem nieruchomości jest opodatkowany jak każdy inny przychód i ktokolwiek wie co nieco o podatkach może nie płacić całkiem legalnie zupełnie nic – hint: pełna stawka podatku i amortyzacja wliczona w KUP.
    A ryczałt 8,5% jest ułatwieniem dla tych którzy wynajmują okazjonalnie mieszkanie i nie radzą sobie z podstawami księgowości.

    Nigdy nie twierdziłem, że ktokolwiek jest “równiejszy”, za to głęboko wierzę że każdy powinien postępować uczciwie i za brak uczciwości ponosić konsekwencje.
    W kulturze anglosaskiej funkcjonuje powiedzenie justice late is justice denied, a największą słabością Polski jest dziadowskie Państwo, które tej uczciwości odmawia absolutnie wszystkim. I wynajmującym i najemcom. I pracodawcom i pracownikom. I gwałconym kobietom i fałszywie oskarżanym mężczyznom…
    Czytając Twojego bloga mam wrażenie, że uparcie ignorujesz punkt widzenia dokładnie połowy z wymienionych osób.

    Opisałem pewien epizod oraz sposób w jaki postąpiłem i bardzo jestem ciekaw Twojej recepty na zachowanie w tej sytuacji. Bez górnolotnych haseł. Po prostu rozwiązanie problemu.


  18. największą słabością Polski jest dziadowskie Państwo, które tej uczciwości odmawia absolutnie wszystkim

    To panstwo jest dziadowskie i takie pozostanie, bo obywatele zamiast zawalczyc o to, zeby cos zmienic, mowia ze poniewaz jest dziadowskie, to oni sami sobie beda wymierzac sprawiedliwosc.
    Takie Zosie-Samosie działajace wg prywatnych kodeksow tego, co jest sprawiedliwe a co nie. Wygrywa ten, kto ma większy kij bejzbolowy, a jak przypadkiem dostanie po łbie od innego obywatela, to pojdzie i np. podpali mu dom, bo nie moze tak byc, zeby ten co go bije pozostal bezkarny!

    Pytasz, jakbym rozwiazala problem panstwa, w ktorym nic nie dziala i panuje chlew i zlodziejstwo i nepotyzm i samosądy? Normalnie, ja go rozwiązałam już 22 lata temu, kiedy doszlam do wniosku, ze nie odpowiada mi zycie w takim syfie i nie mam ochoty sie bawic w wilczy kapitalizm i dzungle, gdzie wygrywa ten, kto silniejszy, ma wiecej ukladow i znajomosci.

    O ile jeszcze wtedy mialam wątpliwosci, o tyle czas pokazal, ze to byla bardzo dobra decyzja.

  19. @Futrzak

    “Nie ma przymusu wynajmu. Nie chcesz ponosic tego ryzyka – nie wynajmuj nikomu mieszkania. To bardzo proste”

    To brzmii jak demagogia. Korwinisci powiedzieliby (w druga strone): nie ma przymusu bycia biednym. Nie ma przymusu posiadania niskoplatnej pracy.

    Ale faktem jest, ze potrzebne sa rozwiazania systemowe. Tylko kto ma je wprowadzic? Czy jest w Polsce jakas sila polityczna gotowa wprowadzic sensowne rozwiazania?

  20. @Falls

    Nie, to nie brzmi jak demagogia. Z kolei to, co napisałeś, brzmi jak bzdura napisana w złej wierze. Bycie biednym nie jest wyborem, zarabianie na wynajmowaniu jest wyborem.

    A powierzanie w celach zarobkowych mienia o wartości czasem setek tysięcy złotych człowiekowi, o którym nie wiemy prawie nic (albo, jak przypadku Marka, że nie najemca jest majętny a zatem uczciwy, ahahaha) jest wyborem szczególnie ryzykownym.

    A receptą na “problem” w postaci “mam mieszkanie, którego nie potrzebuję a chcę pieniądze” jest sprzedaż mieszkania.

  21. @marek w.: Napisałeś tak: “Czytając Twojego bloga mam wrażenie, że uparcie ignorujesz punkt widzenia dokładnie połowy z wymienionych osób.” Wcześniej wymieniwszy różne grupy. Ale przecież to mylne postawienie sprawy bo przedsiębiorców/zatrudniających/wynajmujących jest wielokrotnie mniej, a nie połowa i do tego jest to głównie klasa średnia.

    Burdel w zakresie braku poszanowania prawa był w jej interesie od początku, tak samo jak realizacja ich interesów przez państwo (choćby poprzez system podatkowy). Można by się pokusić o tezę, że klasa średnia ma to co sama sobie zrobiła rękami polityków wcześniej.

  22. @Andrzej B.

    Czyli starsza kobieta wynajmujaca 1 pokoj studentom zasluguje na uzeranie sie z ew. oszustami bo prowadzi ryzykowny biznes?

    Potrzebne sa takie rozwiazania aby obie strony byly zabezpieczone.

  23. @Marek W., @JoP i @Falls – rozumiem, że jednak mimo złych lokatorów, właściciele puszczający mieszkania w najem wychodzą na swoje, nawet jeśli nie w formie bieżących wpływów pieniężnych, to np. oczekiwanych oszczędności wynikających z przetrzymania mieszkania “dla dzieci” przez 15 lat. Jeśli nie wychodzą na swoje, to proszę o przekonanie dyskutantów, że robią to charytatywnie.

    Moim zdaniem wychodzą na swoje już teraz, chcieli by zarabiać więcej, więc lobbują za pomocą półprawd o zmianę prawa.

    @Futrzak – “Ryzyko jest na tyle duze, ze ten rodzaj dzialanosci ma preferencyjne, niskie stawki podatkowe – polowe tego, co podatek od pracy.” Nie wiem, jaka była intencja ustawodawcy, ale niższy podatek od dochodu z najmu po prostu przekłada się na wyższą cenę, jaką jest w stanie inwestor zapłacić za mieszkanie na wynajem, podnosząc ceny dla wszystkich. Jeśli inwestor przy określonym poziomie ryzyka uważa, że stopa zwrotu np. 3% jest adekwatna do tego ryzyka, najemca płaci 1.5k zł miesięcznie = 18k rocznie, właściciel po odjęciu kosztówi podatku ma np. z 14k rocznie, to jest w stanie zapłacić 466k za mieszkanie, żeby dostać 3% rocznie. Jak podatek jest wyższy i zostaje inwestorowi tylko 10k rocznie, to przy planowanej stopie zwrotu 3%, będzie licytował tylko 333k zł.

    @Falls – “Czyli starsza kobieta wynajmujaca 1 pokoj studentom zasluguje na uzeranie sie z ew. oszustami bo prowadzi ryzykowny biznes?” – wiek właściciela nie ma znaczenia, podobnie jak płeć, stan cywilny (może jest wdową, ojoj, to większe współczucie) czy stan zdrowia (może jeździ na wózku). Taką sztuczkę erystyczną, porównywania cech z zupełnie innych kategorii nazywam “porównaniem diagonalnym” (nie ja wymyśliłem ten termni). W relacji właściciel najemca jedna strona jest właścicielem, druga najemcą, kropka.

  24. @Falls:

    Nie, to nie brzmi jak demagogia, juz ci Andrzej B wyjasnil, dlaczego.

    Owszem, potrzebne są rozwiązania systemowe zabezpieczające obie strony.
    Kto ma je wprowadzić pytasz?
    W Polsce działalnościa ustawodawczą zajmuje się sejm, posłów wybierają obywatele. Siła zdolna przeprowadzić reformę regulacji dotyczących nieruchomości i ich wynajmu pojawi się, jeśli obywatele będą zainteresowani pojawieniem sie takiej siły lub gdy wywrą odpowiednie naciski na już istniejące partie, żeby takie rozwiązania wprowadziły.

    Tak to działa w krajach, ktore są demokratyczne, a Polska wg obecnej konstytucji takim krajem, przynajmniej w teorii, jest.

    Oczywiscie, przez cały okres IIIRP, 3 dekady, jak dobrze wiemy nikt nie był zainteresowany zreformowaniem prawa pozostałego w spadku po PRL.

    Dlaczego? Zgadzam się tutaj z mallem, który napisal:

    “Burdel w zakresie braku poszanowania prawa był w jej interesie od początku, tak samo jak realizacja ich interesów przez państwo (choćby poprzez system podatkowy). Można by się pokusić o tezę, że klasa średnia ma to co sama sobie zrobiła rękami polityków wcześniej.”

    Dlaczego tak myślę?

    W Polsce dziś, mimo tego “okropnego” prawa, ktore wg wielu wlascicieli pozwala siedziec bez placenia w ich mieszkaniu lokatorowi wiecznie, istnieja rozwiazania zgodne z prawem, ktore pozwalaja sie zabezpieczyc.

    Mozna podpisac umowe najmu u notariusza, w ktorej to umowie najemca musi wyznaczyc lokal do ktorego będzie eksmitowany w razie niepłacenia najmu.
    Mozna pobrac wyzsza kaucje niz rownowartosc miesięcznego wynajmu.
    Mozna przepisac wszystkie media/liczniki na nazwisko wynajmującego – w razie narobienia dlugów to on będzie scigany przez dostawców prądu/gazu.
    Mozna wreszcie ubezpieczyc mieszkanie od wypadku zdemolowania go przez najemcę.

    Z taką umową notarialną najmu relatywnie łatwo jest dostać wyrok sądu zarządzający eksmisję.

    A co robi przeciętny polski właściciel? Oh, on oczywiscie musi OSZCZEDZIC. Na wszystkim, w tym na zabezpieczeniu wlasnego biznesu. No bo oh oh mojboze, umowa u notariusza oczywiscie nie jest za darmo. Przepisanie wszystkich licznikow zajmuje czas, ubezpieczenie kosztuje. Na dodatek oczywiscie nie kazdy wynajmujacy będzie chciał podpisac taką umowę, jasne.
    Oznacza to, ze być moze mieszkanie zamiast stac na rynku miesiąc, będzie stało trzy miesiące.
    STRASZLIWA STRATA. Nie przezyjo.
    Ale, ze juz sam fakt wymagania takiej a nie innej umowy odsieje większosc nieuczciwych najemców? Oh nie, o tym nie pomyslo.

    Co więc robi przeciętny polski wlasciciel? Wynajmuje na krzywy ryj bądz z umową podpisana osobiście na świstku papieru. Czy martwi się stratami? Nie, bo w razie lokatora, co nie chce się wyprowadzić, po prostu najmie zbirów, co wymienia zamki, wywalą mienie lokatora na ulicę, a jak się lokator będzie rzucał, to jeszcze pobiją.

    Tak jest im wygodniej, a potem w razie jak coś pojdzie nie tak, to jest wielki wrzask jak to straszliwe prawo w Polsce, nie da sie, nie mozna, biedny właściciel, zajeździć go chcą, obrabowac, wykorzystac, zlodzieje.

    I tak to sobie leci już 3 dekady.

    Mam nadzieję, ze odpowiedziałam dość wyczerpująco na twoje pytanie?

  25. @Futrzak

    Dziekuje za odpowiedz.

    Aczkolwiek nie rozumiem tej awersji do wlascicieli mieszkan (“STRASZLIWA STRATA. Nie przezyjo” oraz inne docinki).

  26. @Falls:

    Awersja się bierze stąd, ze codziennie widzę w mediach społecznościowych komentarze polskich właścicieli pod adresem lokatorów. Komentarze o tresci:
    “banda nierobów”
    “złodzieje i darmozjady”
    “chcą zyc kosztem mojej krwawicy” i tak dalej.

    Mój sarkazm w porównaniu z ich obelgami to tylko małe piórko, oni rzucają wiadrami gówien.
    Także cóż. Mnie się też czasami ulewa i pozwalam sobie na złośliwość.

  27. @Falls – z kolei mojej sympatii właściciele mieszkań nie mają, bo 4/5 wartości tego “biznesu” polega na otrzymywaniu bezpłatnie renty gruntowej wypracowanej przez podmioty trzecie, a następnie jej odsprzedawaniu.

    W twoim przykładzie ze starszą panią wynajmującą pokoje studentom, rentę wypracowuje uczelnia, a korzystają z niej wszyscy, którzy mieszkają w okolicy. Może ta starsza pani powinna w pierwszej kolejności płacić uczelni, co? Bo jakby uczelnia podupadła, to i studentów chętnych do płacenia za bliskość uczelni by nie było. Więc kto tu jest pasożytem i nierobem, który chce żyć z “krwawicy innych”? Ponieważ dochody tej pani są skorelowane z jakością i popularnością uczelni, to wygląda, jakby pobierała swoje prywatne czesne. Czy to jest sensowna organizacja społeczeństwa?

  28. @Piotr Wasik

    Wczesniej: “W relacji właściciel najemca jedna strona jest właścicielem, druga najemcą, kropka”.

    Teraz: “Więc kto tu jest pasożytem i nierobem, który chce żyć z „krwawicy innych”?”

    Demonizowanie wlascieli mieszkan jest wg. mnie bledne, no ale jak tam chcesz.

  29. @Falls – wyjeżdżasz z nielogicznym, emocjonalnie manipulatywnym porównaniem diagonalnym – chcesz, żebym sobie wyobraził, że na wynajmowaniu zarabia “starsza pani”, czyli podpowiadasz wiek i płeć. Jest to zupełnie bez związku z czymkolwiek w sprawie, żeby to zobaczyć, wystarczy odwrócić role postaci: niech właścicielem (odziedziczonego) mieszkania będzie rozpijaczony wieczny student, którego jedynymi zajęciami są imprezy i randkowanie, a jego lokatorką biedna starsza pani, którą tylko stać na wynajęcie pokoju z emerytury. Dalej chcesz, żeby brać pod uwagę wiek i płeć, czy może rzeczywiście prawo powinno widzieć jedynie najemcę i właściciela i nic więcej na temat ich płci i wieku w umowie bądź ustawie nie powinno się znaleźć?

    Co do “krwawicy innych i darmozjadztwa”, to dopóki nie odniesiesz się do punktu, który jak na razie pominąłeś – że w przypadku właściciela wynajmującego pokoje czy mieszkanie w dużym mieście studentom, 4/5 produktu/usługi sprzedawanego jako “wynajem mieszkania czy pokoju w konkretnej lokalizacji” jest otrzymywana przez właściciela bez żadnej rekompensaty dla uczelni, w wyniku aktywności której powstaje wartość sprzedawana, odmawiam dalszej dyskusji o drobiazgi – kto kogo jak brzydko nazwał (“proszę pani, bo on używa brzydkich wyrazów”).

    Żeby popchnąc merytorycznie duskusję, może wyjaśnisz, że w jakiś sposób właściciel mieszkania jednak wypracowuje tę wartość / rentę gruntową, a nie uczelnia. Dobry argument wyjaśniłby, dlaczego w lokalizacjach/miastach bez popularnej uczelni właścicielom nieruchomości tej wartości nie udaje się wypracować.

  30. @Piotr Wasik

    “wyjaśnisz, że w jakiś sposób właściciel mieszkania jednak wypracowuje tę wartość / rentę gruntową, a nie uczelnia.”

    Ktos kupil mieszkanie i wynajmuje. Ktos sam cos wybudowal a teraz wynajmuje. Kogos rodzice ostro zapieprzali, kupili mieszkanie/a a teraz ich dzieci je wynajmuja.

    A Ciebie to boli. Nie chce mi sie dyskutowac z Twoimi emocjami.

  31. @Falls – ktoś, kupując mieszkanie zapłacił poprzedniemu właścicielowi, a nie uczelni, której działalność nakręca cały ten “biznes” z wynajmowaniem pokoi studentom. Nie mam wątpliwości, że ktoś komuś za coś płacił. Ale czy ktokolwiek rekompensuje uczelnie, najważniejszego producenta w całym tym łańcuszku?

    Nie jest tylko ważne, że ktoś płaci, ale też komu. Spróbuj nie zapłacić za usługę dentyście, tłumacząc, że już zapłaciłeś taksówkarzowi za przejazd.

    Więc pytam po raz kolejny, konkretnie i bez emocji:
    1. czy cena za wynajem, którą gotowi są zapłacić studenci, jest odzwierciedleniem wartości lokalizacji? jeśli nie, to za co są gotowi płacić?

    2. jeśli tak, to czy uczelnia generuje wartość lokalizacji, którą odsprzedają studentom właściciele mieszkań? a jeśli nie, to kto – i dlaczego ten generator wartości nie działa w miejscach, gdzie uczelni nie ma?

    3. Jeśli tak, to czy to jest OK, że uczelnia nie jest za to rekompensowana przez tych, którzy tę wartość odsprzedają?

    4. jeśli uważasz, że uczelnia jest rekompensowana przez to, że jacyś ludzie “zapieprzali i kupili mieszkania dla dzieci”, to wyjaśnij, jak.

  32. @Piotr Wasik

    “Ale czy ktokolwiek rekompensuje uczelnie, najważniejszego producenta w całym tym łańcuszku?”

    Jakie straty ponosi uczelnia w zwiazku z tym, ze ktos wynajmuje mieszkania w jej okolicy?

  33. @Falls – takie, jak każdy, kto wytwarza jakieś wartościowe dobro, a ktoś inny to dobro spienięża.

    Rozumiem, że moje pytania, które uważam za rzeczowe, pozostaną bez odpowiedzi?

  34. @Falls
    Czyli starsza kobieta wynajmujaca 1 pokoj studentom zasluguje na uzeranie sie z ew. oszustami bo prowadzi ryzykowny biznes?

    Potrzebne sa takie rozwiazania aby obie strony byly zabezpieczone.”

    Spóźniłem się i swoją odpowiedź dostałeś już od innych, więc tylko mały dopisek: Wszystkie starsze kobiety wynajmujące pokoje lub mieszkania z którymi miałem kontakt (a było ich wiele) absolutnie nigdy nie chciały zgodzić się na jakąkolwiek umowę. Z tych, u których mieszkałem, większość próbowała mnie oszukać lub oszukała, niektóre próbowały okraść, chyba wszystkie grzebały w moich rzeczach. Także, na mnie “staruszkowanie” nie działa. A już szczególnie, jeśli bez zająknienia próbujesz przechodzić na staruszki z pozycji opowieści Marka, który chyba staruszką nie jest ani nie wynajmował studentom. Co

    Druga rzecz: tak, prowadzi ryzykowny biznes. W dodatku prawie zawsze w szarej strefie. Przecież umowy i temu podobne zabezpieczenia są de facto jednostronnie dyktowane przez właścicieli.

    Falls, napisz jeszcze, jak właściciel mieszkania wypracował jego wartość, jeśli np. wykupił spółdzielcze za śmieszne pieniądze. Co było bardzo częstą metodą nabywania własności w popularnych wynajmowych lokalizacjach.

  35. @Andrzej B.

    “napisz jeszcze, jak właściciel mieszkania wypracował jego wartość, jeśli np. wykupił spółdzielcze za śmieszne pieniądze”

    Remonty mieszkan (czesto w zlym stanie) sa oczywiscie za darmo. EOT.

  36. Falls, nie odpowiedziałeś na kilka bardzo ważnych pytań, które ci zadano (pytania Piotra, na przykład). Próbowałeś wciskać argument z litości (litości względem kogoś, kto typowo z chciwości ucieka do szarej strefy). Milcząco zakłądałeś, że państwo powinno chronić stronę silniejszą nawet, jeśli ta z oszczędności/chciwości zrezygnowała z jakichkolwiek opcji ochrony. Teraz próbujesz przemycić bzdury, że 1) kupienie za spółdzielczego za grosze plus remont ma się równać rynkowej wartości obecnego; 2) mieszkania na wynajem remontuje się do nie wiem jakiego standardu za ciężkie pieniądze (podpowiem: nie remontuje się zazwyczaj wcale). Równie dobrze mogłeś na początku napisać “nie mam żadnych argumentów, kapituluję” albo “mam gdzieś jakiekolwiek argumenty, bo tu chodzi o MOOOOJEEE” (bo przecież chodzi, prawda?).

  37. U podstaw europejskich (w tym i polskiego) systemów prawa cywilnego , jak i europejskiej kultury leżą zasady na których opiera się nasze społeczeństwo. Są to:

    1. Zasada ochrony osoby ludzkiej.
    – przyznanie każdemu człowiekowi zdolności prawnej (czyli możności bycia podmiotem praw i obowiązków) o jednakowym zakresie.
    – zapewnieniu mu gwarancji korzystania z jego dóbr osobistych
    2. Zasada równości wszystkich obywateli wobec prawa
    3. Zasada praw podmiotowych
    Podstawą korzystania przez ludzi z różnych dóbr są przysługujące im prawa o ustawowo zagwarantowanej treści.
    Wiąże się z tym zakaz nadużywania praw podmiotowych, czyli wykonywania tych praw z naruszeniem ich społeczno-gospodarczego przeznaczenia lub zasad współżycia społecznego.
    4. Zasada ochrony dobrej wiary
    Zasada ta służy ochronie zaufania podmiotu do składanych im oświadczeń woli czy innych doniosłych prawnie zachowań oraz zapewnieniu pewności obrotu prawnego.
    5. Zasada jednakowej ochrony każdej własności
    Chodzi o to, by prawo tak samo chroniło uprawnienia każdego i to bez względu na przedmiot własności.
    6. Zasada ochrony praw cywilnych przez niezawisłe sądy.
    7. Zasada cywilnej odpowiedzialności za długi
    8. Zasada odpowiedzialności za szkodę.
    Kto wyrządził drugiemu szkodę ze swej winy jest zobowiązany do jej naprawienia.

    Spora część komentujących tu prezentuje pogląd zupełnie tym zasadom przeciwny twierdząc, że jedna ze stron stosunku prawnego powinna mieć zagwarantowane większe prawa niż druga. Padają przy tym argumenty typu: to ryzykowny biznes, jak nie chce to niech nie wynajmuje itp.
    Tymczasem starannie starają się nie zauważyć, że najemca lokalu też wcale nie musi go wynajmować. Może przecież swobodnie mieszkać gdzie indziej – sam kupić, wybudować albo dostać w spadku…

    Ale skoro już obie strony swobodnie zawarły umowę to są obowiązane jej przestrzegać.
    Skoro ktokolwiek twierdzi, że najemca na większe prawa do zajmowanego lokalu niż jego właściciel, a umówiony czynsz to czysty wyzysk, jawnie łamie zasady nr 2, 3, 5, 6, 7 i 8.

    Próbowałem przekazać, że wszyscy powinni być równi wobec prawa, a sądy winny działać sprawnie, a sprowokowałem lawinę socjalistycznych w treści komentarzy o klasie uciśnionej przez kapitalistów.

  38. @Marek W.
    Ale czego się spodziewałeś na blogu o silnie socjalizującym a czasami wręcz komunizującym profilu?

  39. @Wojtek-Krąż:
    Ochrona słabszych to nie jest idea wyłącznie socjalistyczna czy komunistyczna. To zwykła przyzwoitość.

    @Marek W:
    “Skoro ktokolwiek twierdzi (itd)”
    – To jest śmieszno-straszne, bo właśnie ty sugerujesz konieczność jakiś ekstra uprawnień dla właściciela, pomimo tego, że z dostępnych ci opcji nie skorzystałeś.

    “(…) twierdząc, że jedna ze stron stosunku prawnego powinna mieć zagwarantowane większe prawa niż druga.”
    – …co jest europejskim standardem prawnym w sytuacji, gdy tylko jedna ze stron regularnie czerpie dochody z zawierania określonego typu umów, tj. jest profesjonalistą.

    “Skoro ktokolwiek twierdzi, że najemca na większe prawa do zajmowanego lokalu niż jego właściciel, a umówiony czynsz to czysty wyzysk (…)”
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Sofizmat_rozszerzenia

    Powiedz też, jak ma się do wymienionych przez ciebie punktów sytuacja “wywaliłem gościa z mieszkania w trybie natychmiastowym nie zawracając sądowi, urzędom i komornikom głowy trwająca miesiącami procedurą eksmisyjną”. No jak?

    Oczywiście doceniam lekkość i płynność twojego przejścia z chwalenia się przemocą i łamaniem prawa wprost do wykładów o praworządności. To takie… neolibskie?

  40. Dzisiejszy dzień spędziłem brodząc po kolana w gównie. Kurzym. Przewaliłem kilkanaście ton. Polecam każdemu. Nie tylko przetyka zatoki, ale również nadaje wielu wielkim problemom odpowiednią perspektywę…

    Andrzeju B., zakładam, że gdzieś mieszkasz. Może wynajmujesz, może masz własne mieszkanie/dom, a może u kogoś. Mogę się do Ciebie wprowadzić? Na miesiąc-dwa, a jak mi się spodoba to może i na dwa lata zostanę? Na pewno się zgodzisz, bo przecież każdy ma prawo gdzieś mieszkać, a z pewnością u Ciebie więcej ciekawych rzeczy do zobaczenia niż na mojej wiosce. Tym bardziej, że odmawiając okazałbyś pogardę dla mojego chłopskiego stanu. Nawet flaszkę przywiozę i coś Ci ugotuję – z Twoich składników oczywiście i korzystając z Twojego prądu i gazu. Pomieszkam gratis, bo przecież żądając czynszu wyzyskiwałbyś mnie i moje ciężkie położenie…

    Daj tylko znać gdzie mam przyjechać. Pozdrawiam serdecznie i liczę na szybkie spotkanie.

  41. Chyba mój poprzedni komentarz wylądował w krainie wiecznych łowów albo innym spamie.

  42. P.S. oraz mój komentarz pod postem o zamieszkach w USA zniknął… coś źle napisałem?

  43. Marku,
    Próbujesz zbudować porównanie między wprowadzeniem się do mieszkania człowieka, któremu to mieszkanie za pieniądze wynająłeś a wprowadzeniem się prawem kaduka czy też prawem pięści. To w ogóle argument ma być? Uważasz to za sprytne? Myślisz, że wszyscy są od ciebie głupsi i nie zauważą różnicy?

    Zawaliłeś sprawę z wynajmem a potem złamałeś prawo. Przyjmij te fakty do wiadomości jak dorosły, poważny człowiek.


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

Categories

%d bloggers like this: