Posted by: futrzak | 6 May 2020

Edukacja seksualna – do czego służy?

Wg obecnych rządów Polski, służy do siania wymyślonej tzw. ideologii dżender i dlatego najlepiej edukacji zakazać, podobnie jak antykoncepcji, bo to przecież grzech.
Co prawda antykoncepcja niby nadal legalna, ale małymi kroczkami utrudnia się dostęp do niej – na ten przykład pozwalając lekarzom w publicznych placówkach odmawiania usług, które lekarze mają widzimisię uznać za “niezgodne z sumieniem” albo robiąc “tabletki po” na receptę i bardzo drogimi.

No, ale zobaczmy jak to wygląda w szerokim świecie?

Holandia versus Latin America.
W Holandii liczba ciąż nastolatek na każde tysiąc wynosi 4. W Ameryce Łacińskiej – 100.

Skąd taka ogromna różnica?

W Holandii istnieje coś, co się nazywa kompletna edukacja seksualna (Complete Sex Education), rozpoczyna się wśród dzieci mających 4 lata i jest uznana za najlepszy program edukacji seksualnej na świecie.
Maluchy uczą się najpierw jak zindentyfikować wykorzystywanie – od fizycznego do seksualnego.

Program bynajmniej nie zachęca do seksu ani nikogo nie namawia; holenderskie nastolatki nie wchodza wcześnie w relacje seksualne, a jak już zaczynają współżycie, to uzywaja antykoncepcji od pierwszego razu.
Efektem jest jedna z najniższych liczb ciąż nastoletnich na świecie, podobnie jak zakażeń chorobami wenerycznymi i HIV.

A jak jest w Ameryce Łacińskiej?
Otóż KK ma tam bardzo mocną pozycję i jest wrogi w stosunku do edukacji seksualnej, organizuje protesty za każdym razem, gdy podejmowane są próby jej wprowadzenia w publicznych szkołach – przy czym “argumentacja” jest taka sama jak w Polsce: to środowisko LGBT chce seksualizować dzieci, jest gniazdem pedofilii, będzie uczyć gejowskiej kamasutry itp.

Brzmi znajomo, prawda?

Cóż. Jak mawiała pewna księga: po efektach ich poznacie.


Responses

  1. Patrząc na tę mapkę można odnieść wrażenie, że teza posta nijak ma się do rzeczywistości:
    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/6/6a/Adolescent_birth_rate_in_women_aged_10-19_years%2C_OWID.svg

    Ilość ciąż nastoletnich nie jest w jakikolwiek sposób powiązana z religią, a raczej z zamożnością społeczeństw.

  2. Nie bardzo rozumiem, co w czasach internetu i szerokiego dostępu do wiedzy (o np. tutaj https://www.zanzu.de/pl/mapa-strony/) można jeszcze oczekiwać od szkół i jakichś programów?
    Każdy kto umie czytać i ma dostęp do internetu sobie znajdzie.

  3. @Alina:

    Korelacja to nie kauzacja. Poziom zamoznosci panstwa owszem koreluje z iloscia ciąż u nastolatek, bo latwiej wprowadzac publiczną, świecka edukacje seksualna i szeroko dostępna antykoncepcje w zamoznych panstwach, a nie biednych.

    Natomiast tezę, ze najbardziej na obnizenie ilosci niechcianych ciaz (w tym nastoletnich) wplywa edukacja seksualna i dostepna antykoncepcja, udowadniano wiele razy. Np. na przykladzie poszczegolnych stanów USA – tam, gdzie rządzi konserwatywny GOP i gdzie preferuje sie programy abstynencji seksualnej (popierane przez lokalne grupy religijne), ilosc ciaz nastoletnich i chorob wenerycznych jest bardzo duża.
    Natomiast stany, ktore maja normalna edukacje seksualna PLUS dostepne za darmo srodki antykoncepcyjne o duzej skutecznosci (pigulki, wkladki) – zmniejszyly w ciagu kilku lat drastycznie liczbe ciaz nastoletnich i w ogole niechcianych oraz liczbe aborcji (do tych stanow nalezy m. in. Kolorado).

  4. @Tamara:

    Każdy kto umie czytać i ma dostęp do internetu sobie znajdzie.

    Nie.
    Blednosc tej tezy ładnie widac na przykładzie ruchów antyszczepionkowych. Kazdy kto umie czytac i ma dostep do Internetu powinien sobie znalezc, ze szczepionki DZIALAJA, nie powoduja autyzmu i ze dzieki nim zlikwidowano większosc chorob zakaznych.

    Gdyby twoja teza byla prawdziwa, to nie byloby zadnych ruchow antyszczepionkowych, Zięba nie miałby klientów na swoje lewoskrętne witaminy C oraz nikt nie kupowalby “lekarst” homeopatycznych (ktorych skutecznosc jest nie większa niż placebo, badan na ten temat robiono sporo i nie ma problemu z ich znalezieniem w Internecie).

  5. A jak ze szkolnictwem wyższym w Ameryce łacińskiej?
    Autorka M. Adshade w książce “Seks i pieniądze” obala tę tezę o edukacji seksualnej i jej wpływie na nastoletnie ciąże. Wg niej jeśli w danym kraju musisz płacić za studia, to ciąże nastolatek (i w ogóle wczesne macierzyństwo) będą. Jeśli studia są za free, to “kalkulacja w miłości” (podtytuł książki) wygląda inaczej i później decydujesz się na dziecko.

  6. @Łukasz:

    Nie czytalam tej książki, wiec mogę się odnieść tylko do tego, co przytoczyles w komentarzu.

    Otoz w USA sie placi za studia, a jednak roznice miedzy konserwatywnymi stanami a tymi, co wprowadzily w publicznych szkolach normalna edukacje seksualna plus darmowy dostep do antykoncepcji, są ogromne (o czym pisalam w komentarzu wyzej).
    Gdyby teza tej pani byla prawdziwa tj. gdyby glowna przyczyna byl fakt platnych/nieplatnych studiów, to nie powinno byc zadnych roznic między poszczegolnymi stanami w USA.

    Oczywiscie fakt dostepnosci edukacji dla dziewczynek/kobiet a pozniej mozliwosci pracy zawodowej ma wplyw na droge zyciowa mlodych kobiet i temu nikt nie przeczy. Tylko ze kobieta MOZE decydowac o czasie zajscia w ciąże tylko wtedy, kiedy ma latwy dostep do skutecznej antykoncepcji i kiedy w ogole wie, ze taka jest mozliwa!

  7. “(…) po efektach ich poznacie.”

    Holenderski program edukacji seksualnej został opracowany ‘in the late 1980s’, więc trwa zaledwie od jednego pokolenia i trochę. Owszem liczba nastoletnich ciąż spadła, zachorowalność spadła – ale:

    – to nie są jedyne rzeczy które się z jego powodu zmieniły;
    – to nie są jedyne rzeczy które się z jego powodu zmienią.

    Więc na poznawanie po efektach jest zdecydowanie za wcześnie. Dajmy im jeszcze ze 2 pokolenia, albo 3 jeśli ktoś chce mieć większą pewność; może dożyjemy tych czasów, i wtedy zobaczymy na własne oczy.

  8. @futrzak:

    Natomiast gdyby twoja teza o edukacji była prawdziwa, to tym bardziej nie byłoby ruchów antyszczepionkowych, ponieważ w tym zakresie w szkołach jest prowadzona edukacja podczas której jest dokładnie tłumaczone jak i dlaczego szczepionki działają. A jednak ruchy antyszczepionkowe są i mają się świetnie.

    Więc jest jakieś inne wytłumaczenie, które nam umyka.

  9. @futrzak:

    Wybacz, nie zgodzę się z twoim zdaniem.

    Tak popatrzyłam sobie na dane z całego świata, tutaj:

    https://ourworldindata.org/grapher/adolescent-fertility-ihme?year=latest

    tam jest taki suwak na dole, i widzę jak się to zmienia od lat 90ty do obecnych. Wszędzie następuje spadek liczby ciąż nastoletnich. Więc nie uważam aby wiązanie religii, jakiejkolwiek, czy nawet edukacji seksualnej z takim czy innym wynikiem trzymało się dla mnie kupy.

    Natomiast to wyjaśnienie

    jak najbardziej trzyma się kupy.

  10. @futrzak:

    Wybacz, nie zgodzę się z twoim zdaniem.

    Tak popatrzyłam sobie na dane z całego świata, tutaj:

    https://ourworldindata.org/grapher/adolescent-fertility-ihme?year=latest

    tam jest taki suwak na dole, i widzę jak się to zmienia od lat 90ty do obecnych. Wszędzie następuje spadek liczby ciąż nastoletnich. Więc nie uważam aby wiązanie religii, jakiejkolwiek, czy nawet edukacji seksualnej z takim czy innym wynikiem trzymało się dla mnie kupy.

    Natomiast to wyjaśnienie

    jak najbardziej trzyma się kupy.

  11. W poprzednim poście nie weszło

  12. Oj, jeden komentarz wszedł mi nadprogramowo… możesz skasować.

    A co do USA, to zachodzi dokładnie ten sam mechanizm

  13. @futrzak
    Po przyjrzeniu się USA na podstawie choćby takiego raportu

    Click to access FB-ATSRH.pdf

    nie da się nijak wyciągnąć wniosków jak u Ciebie.

    Są wyraźne różnice dotyczące ilości młodocianych ciąż – dotyczące wszystkich stanów!! – a odnoszące się do różnic “Black / Hispanic / Whites”.

    Jest wyraźne wskazanie na to, że młodzież – obojętnie jaka – po prostu zaczęła się zabezpieczać:
    The decline in teen pregnancy rates in the United States is due primarily to teens’ improved contraceptive use.

    Ale ani słowa o religii albo edukacji seksualnej.

    Rzuca się tam w oczy fakt, że bez względu na wszystko jest pewien procent zarówno nastolatek (13%) / jak i nastolatków (18%), które/którzy byłyby/byliby zadowolone/zadowoleni lub bardzo zadowolone/zadowoleni, jeśliby zaszły w ciążę / jeśliby sprawili, że ktoś zajdzie w ciążę.

    Dodatkowo można sobie uwzględnić to porównanie odnośnie edukacji seksualnej w Europie

    Click to access Comprehensive%20Country%20Report%20on%20CSE%20in%20Europe%20and%20Central%20Asia_0.pdf

    na stronie 25 jest ta tabelka:

    Wynika stamtąd, że Belgia – w której rezyduję – ma w pewnych aspektach lepszy program edukacji seksualnej odnośnie “Sexual and reproductive health” w porównaniu z Holandią.

    Jednak to Belgia ma 2 razy więcej ciąż nastoletnich niż Holandia, w której ten program nie jest tak kompleksowy…

    Jak proponowana teoria nadawałaby się do tego, aby wyjaśnić taką rozbieżność ze stanem faktycznym?

  14. @Tamara:

    Natomiast gdyby twoja teza o edukacji była prawdziwa, to tym bardziej nie byłoby ruchów antyszczepionkowych, ponieważ w tym zakresie w szkołach jest prowadzona edukacja podczas której jest dokładnie tłumaczone jak i dlaczego szczepionki działają.

    Nie, w szkolach w Polsce nie ma lekcji o tym, jak dzialaja szczepionki. Odpytalam znajomych, co maja dzieci w wieku szkolnym i tych, ktorzy sa nauczycielami. Byl tylko jeden wyjatek: ogolniak w miejscie wojewodzkim, gdzie wychowawczyni z wlasnej inicjatywy poswiecila na ten temat lekcje wychowawcza i zaprosila epidemiologow z uniwerka.

  15. @futrzak
    Nie, w szkolach w Polsce nie ma lekcji o tym, jak dzialaja szczepionki. Odpytalam znajomych, co maja dzieci w wieku szkolnym i tych, ktorzy sa nauczycielami. Byl tylko jeden wyjatek: ogolniak w miejscie

    Nie rozumiem jak fakt, że teraz w polskich szkołach nie mówi się o szczepieniach tłumaczy fakt, że ruchy antyszczepionkowe to globalne zjawisko, z którym aktywnie muszą walczyć rządy wielu państw?

    (Na pewno się nie mówi? To co piszesz, to są jakieś mało znaczące anecdata… moja starsza córka jeszcze w Polsce się o tym uczyła, a młodsza już tu w Madrycie też przy paru okazjach miała ten temat w szkole)

    Nie rozumiem jak fakt, że teraz w polskich szkołach nie mówi się o szczepieniach tłumaczy fakt, że dotknięci “nastawieniem antyszczepionkowym” są dorośli ludzie, którzy w szkołach wiedzę o szczepionkach dostali? (Ja dostałam, na biologi przy okazji kilku tematów… lekcji o bakteriach oraz o wirusach, a później w przy okazji systemu immunologicznego)

  16. @Tamara:

    Ja dokladnie zacytowalam twoja teze, do ktorej sie odnioslam.

    Co do reszty to stawiasz sobie chochola i dzielnie w niego walisz, a potem mowisz, ze nie rozumiesz :)
    Good luck!

  17. @futrzak
    Twoją tezą jest, że edukacja seksualne przyczynia się do tego czy owego… ja twierdzę, że kto chce i potrafi znajdzie właściwe informacje w internecie. Obecnie jest multum dobrych źródeł.
    A kto nie potrafi lub nie chce, nie skorzysta nawet z najlepszej edukacji.

    Porównanie, które zrobiłaś do ruchów antyszczepionkowych – czy też weźmy płaskoziemców, wierzących w reptilian czy inne chemitrailsy – raczej potwierdza tezę, którą ja postawiłam a nie twoją. Bo w ramach programów szkolnych większości państw jest wiedza, która pozwala nie wierzyć w takie bzdury.

  18. P.S. miłego weekednu :)

  19. No nie, w polskiej szkole jak najbardziej mówi się o szczepionkach. Przepytałem dwójkę dzieci – trzynastolatek rzucił Pasteurem i dodatkowo historią choroby Heinego-Medina, jedenastolatek pamiętał, że szczepionki są potrzebne i jak działają (że to martwe bakterie, na których organizm się “uczy”) choć historii szczepionek nie znał. Obaj w zupełnie normalnej polskiej szkole (ok, muzycznej, ale to nie daje bonusów do wiedzy o immunologii:-) nie edukowani ze szczepionek domowo (nie widziałem potrzeby i jak się okazuje, całkiem słusznie). Pozostałej części dyskursu nie tykam, ale dodam tylko, że w Polsce mamy sytuację westernowego stand-offu – szkoły modlą się, żeby rodzice nie chcieli sex edu bo to problem organizacyjny i potencjalny atak konserwatywnie religijnych rodziców, a rodzice modlą się, żeby szkoła nie naciskała na sex ed, bo nie mają wpływu na to z jakich podręczników i jaki program będzie na zajęciach realizowany.
    Pozdrawiam!

  20. @TFM:

    W jednych sie mowi, w innych nie. Zalezy od szkoly i przede wszystkim nauczyciela.
    Fajnie, ze ktos im powiedzial, ze szczepionki dzialaja i ze to “martwe bakterie” (a co ze szczepionkami przeciwko chorobom wirusowym? Co z tymi, ktore skladaja sie tylko z bialek powierzchniowych wirusa albo toksyn?).

    Tyle ze … problem glownie polega na tym, ze nie ma w programie szkolnym niczego na temat jak wygladaja badania kliniczne, czy w ogole w ogolnym zarysie metodologia naukowa.
    Ze posluze sie cytatem:

    Porozmawiajmy o tym, że nikt nie uczy w szkołach o co chodzi w badaniach klinicznych i że gdy jakikolwiek lek jest wprowadzany do obiegu, to to nie jest tak, że pewnego dnia przychodzi do pracy jakiś Mariusz, który wymyśla sobie, że zmiesza sobie liście babki, dwie łyżki soku z cytryny i kilka wirusów, a potem zacznie wstrzykiwać tę substancję wszystkim ludziom na świecie, a wszyscy natychmiast stwierdzają, że to wspaniały pomysł i klaszczą, i robią sobie z nim pamiątkowe zdjęcia, a następnego dnia substancja jest już w aptekach. Nikt nie uczy nas jak skomplikowanym procesem jest wprowadzenie jakiegokolwiek leku lub szczepionki na rynek, w jaki sposób bezpieczeństwo i skuteczność substancji jest weryfikowane, jak wiele testów dana substancja przechodzi zanim zostanie podana jakiemukolwiek człowiekowi.
    […]
    Innymi słowy – chwilę zajęło mi przyznanie sama przed sobą, że tak, mamy kryzys wiary w naukę. I tak, częściowo sami na to zapracowaliśmy.

    W jaki sposób? Słuchajcie, jest książka, która to doskonale tłumaczy. Seth Mnookin, „Wirus paniki. Historia kontrowersji wokół szczepionek i autyzmu”. To tytuł, który – gdy już zostanę prezydentem – będzie lekturą obowiązkową we wszystkich szkołach, zaraz obok „Factfulness” Hansa Roslinga. Bo to książka o dwóch rzeczach: po pierwsze, systematycznie omawia i obala najczęstsze mity związane ze szczepieniami (autyzm, płody po aborcji, „krzyk mózgowy” i wiele, wiele innych) – skąd się wzięły, dlaczego udało im się tak dokładnie wszyć w społeczną świadomość i – przede wszystkim – dlaczego nie są prawdą i nie należy się ich bać.
    Po drugie, ta książka robi coś innego, równie ważnego. Wskazuje na wszystkie błędy, które w przeszłości zostały popełnione przy komunikowaniu osiągnięć nauki, a także przy radzeniu sobie z sytuacjami kryzysowymi, które doprowadziły do tego, że teorie wszystkich szarlatanów tego świata natrafiły na grunt miły im i podatny, żyzny na tyle, by kwitły, rozwijały się i wrastały w myślenie i działanie coraz większej grupy ludzi. Ta książka mówi też o tym, w jaki sposób arogancja polityków i naukowców doprowadziła do tego kryzysu wiary w naukę. I o wszystkich mechanizmach społecznych i błędach poznawczych, które sprawiają, że ruch antyszczepionkowy (a szerzej – ruch antynaukowy) ma się tak dobrze; przytulił się do opinii publicznej i szybko nie odpuści.

    (cytat z Janinydaily)

  21. @TFM:

    Powiadasz ze nikt nie chce edukacji seksualnej, bo to sam klopot.
    Sama esencja polskosci. Najlepiej schowac glowe w piasek i nie informowac o ludzkiej seksualnosci, prawach reprodukcyjnych, antykoncepcji.
    Za to lekcje tzw. “wychowania do zycia w rodzinie” są ok no i o co chodzi, ze z nich dziewczynki dowiaduja sie, ze ich rola w rodzinie jest prokreacja i funkcja opiekuncza :-/ Dowiaduja sie, ze “kalendarzyk” to swietna i skuteczna metoda antykoncepcyjna, oraz ze tabletka hamująca owulację “zabija zycie nienarodzone”.

    I to jest ok, bo nie sprawia nikomu klopotow. A ze w szkole karmi sie dzieciaki klamstwami ojtam ojtam. Przeczytaja se w Internetach…

  22. Wcześniej napisałam posta… chyba go wcięło, albo wylądował w spamie…

  23. @futrzak: Z mojego punktu widzenia, nie do końca jest tak jak piszesz. Mamy w Polsce (pewnie gdzie indziej też, ale tu żyję i tu widzę) polaryzację. Część ludzi jest deklaratywnie konserwatywna, część jest deklaratywnie postępowa, część właśnie najchętniej chowa głowę w piasek/zwala na innych. Szkoły nie chcą, żeby ludzie skakali sobie (i im) do oczu walcząc o przekaz tego sex edu. Przy czym mówiąc sex ed mam właśnie na myśli przysposobienie do życia w rodzinie, bo ono już dawno nie jest obowiązkowe. Nie potrafimy się między sobą dogadać co do tego czy ma być postępowo, czy konserwatywnie, więc wolimy, żeby każdy uczył po swojemu, poszkodowane są tylko dzieci w rodzinach, które nie przekażą żadnej wiedzy.
    A co do szczepionek, to naprawdę, mi wystarczy, że jedenastolatek wie z grubsza co to jest szczepionka i antyszczepów traktuje jak folklor. Pewnie mogli im powiedzieć też o wirusach, ale to zlał i na użytek własny klasyfikuje sobie jako “zły drobnoustrój = bakteria”. Zawsze znajdziesz coś, czego w szkolnym programie nie ma, ale jest tam wystarczająco dużo, żeby nikt nie wpadał na pomysł promowania kreacjonizmu, płaskiej ziemi, czy autyzmu wywołanego przez szczepionki. Piramida żywieniowa (ta nowsza) też w szkole jest omawiana i serio nie widzę w tej placówce rozsadnictwa ciemnoty. A powtórzę, jest to szkoła publiczna, w średniej wielkości mieście, żadna awangarda edukacyjna. Acha, dla nie uczęszczających na religię mają etykę, bardzo fajnie prowadzoną, chociaż dzieci na etykę chodzi mało (z religii rezygnuje sporo, ale w muzycznej dzieci mają dużo godzin, wiec każda jedna mniej się liczy).

  24. @Sabina:

    rzeczywiscie, twoj post wpadl do spamu.
    Wyciagniety.

    Oczywiscie, ze sama edukacja seksualna, czyli teoria bez praktyki, nic nie daje; musi za tym isc uzywanie nowoczesnej antykoncepcji i dopiero wtedy jest efekt, co zreszta sama cytujesz z podlinkowanych badan:

    The decline in teen pregnancy rates in the United States is due primarily to teens’ improved contraceptive use.

    Tyle, ze tego contraceptive use nie bedzie, jesli nie będzie swiadomosci, ze powinno sie zabezpieczac i jesli nie bedzie owa antykoncepcja dostępna.
    W warunkach USA to nie takie proste, bo antykoncepcja jest bardzo droga, a w poludniowych stanach dostęp do Planned Parenthood jest bardzo ograniczony.

    A co religia ma do antykoncepcji? No na przyklad to, zew Polsce idziesz do ginekologa na NFZ a on ci nie przepisze pigul albo wkladki, BO KLAUZULA SUMIENIA. O tabletce po juz nawet nie wspomne.
    Albo: idziesz do ginekologa, a on zaczyna od wywiadu na temat twojego stanu cywilinego i pozycia seksualnego, a na koniec daje papier i kaze zaznaczac na nim temperature codziennie mierzoną a potem przyjsc za miesiąc.

  25. @futrzak

    Fajnie, ze ktos im powiedzial, ze szczepionki dzialaja i ze to „martwe bakterie” (a co ze szczepionkami przeciwko chorobom wirusowym? Co z tymi, ktore skladaja sie tylko z bialek powierzchniowych wirusa albo toksyn?).

    Tyle ze … problem glownie polega na tym, ze nie ma w programie szkolnym niczego na temat jak wygladaja badania kliniczne, czy w ogole w ogolnym zarysie metodologia naukowa.

    W programie szkolnym nie ma też niczego o tym jak się w żmudnym procesie projektuje np. samochody i nie ma wielu innych rzeczy, ale jakoś nikt nie wpada na pomysł, żeby wokół tych tematów tworzyć teorie spiskowe.
    Natomiast np. podczas geografii dosyć dokładnie przerabia to, że ziemia jest kulistą planetą, ale płaskoziemcy jednak istnieją.
    Czyli edukacja szkolna nie zawsze jest gwarantem tego czy innego efektu.

    Natomiast co do edukacji seksualnej, to w linku podanym powyżej przez @Alinę, ładnie widać, że ilość nastoletnich ciąż zmniejsza się na całym świecie, łącznie z czarną Afryką… i naprawdę nikt nie wmówi mi, że w państwach islamskich wprowadzono edukację seksualną oraz powszechny dostęp do antykoncepcji. A jednak fenomen zmniejszania się ilości nastoletnich ciąż tam jak najbardziej występuje.
    Czyli to co zauważyła @Alina oraz to co ja napisałem o wiele łatwiej wyjaśnia fakt zmniejszania się ilości nastoletnich ciąż.

    Czyli 1) rosnący dobrobyt i 2) dostęp do internetu, z którego można zdobyć wiedzę.
    Wiedza o sexie to nie “wiedza magiczna” o bakteriach i wirusach, których się nie widzi i których bez fachowej wiedzy i wyposażenia się nie da zobaczyć.

    Natomiast z mojego punktu widzenia edukacja seksualna może być medium rozsadnikowym tego czy innego ideolo, i być może o to Ci chodzi, żeby właśnie była?

  26. @Tamara
    “Natomiast z mojego punktu widzenia edukacja seksualna może być medium rozsadnikowym tego czy innego ideolo, i być może o to Ci chodzi, żeby właśnie była?”

    Tak dokładnie jest – cieszę się że to pisze kobieta bo ja tu już byłem wyzywany od faszystów więc nie chciałem ponownie się udzielac w tym wątku

    PS. Moim zdaniem obecne ruchy feministyczne na zachodzie najbardziej szkodzą kobietom właśnie – Szwecja i USA oraz Hiszpania ( obecnie najwieksze przegięcie ! ) są tego najlepszymi przykładami.

  27. Chyba mój komentarz wpadł w spam :)


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

Categories

%d bloggers like this: