Posted by: futrzak | 7 March 2020

Takie tam….

Dzisiaj, szukając zdjęć z klasycznego “tourist trap” z Montevideo czyli napisu przy plaży Pocitos, przy której mieszkaliśmy wszak 2 lata, uświadomiłam sobie, że nie mam!
W każdym razie chodzi o ten napis (zdjęcie nie moje):

Przy okazji szukania przypomniałam sobie, że mieszkając kilkanaście lat w Dolinie Krzemowej dopiero przed samą emigracją zaliczyłam jedną z “flagowych” turystycznych atrakcji czyli przejście na piechotę przez most Golden Gate. Oczywiście wszyscy znają, widzieli, filmy, zdjęcia i tak dalej.
Ale, myślę, że udało mi sie ująć perspektywę, której w folderach turystycznych i na filmach nie ma.
Poniższe zdjęcia są moje, i bez kija nie podchodź!

A panorama Sausalito, rozcigającego się po drugiej stronie mostu, wygląda tak:

Kalifornia piękna jest…
Urugwaj też, ale inaczej. No i muszę w końcu się zmobilizowac, zgrać zdjęcia z dwóch telefonów, jakoś je obrobić i wrzucic.
Tylko trochę motywacja mi umarła….


Responses

  1. Dzięki za piękne zdjęcia. Pokazują dlaczego wszyscy chcą tam mieszkać…

  2. @Wojtek:

    A z Urugwaju tez bys chcial sobie zdjęcia poogladac, czy tylko z Kalifornii?

  3. To jest klasy, że gdy gdzieś mieszkamy i zawsze możemy pójść/zwiedzić/pooglądać, to praktycznie nigdy z tego nie korzystamy. To co permanentnie dostępne podlega emocjonalnej inflacji. Skoro mogę zawsze, to niby dlaczego mam akurat dziś?

    Pamiętam, że gdy mieszkałem w Paryżu, to w życiu bym nie poświęcił cennego czasu na jakieś Louvry czy Wieże Eiffla. A potem, po latach, pojechałem z synem, który był jeszcze małym dzieckiem i spoko, zaciągnął mnie na wieżę Eiffla.Fajnie było, chociaż mgła i padało.

  4. @telemach:

    tak, dokladnie tak.

  5. Ja mam zupełnie inaczej, może to dziedzictwo mojej babci, która pomimo bycia nauczycielem, także miała uprawnienia przewodnika. I Kraków miałem cały oblatany, a wolne popołudnia/wagary/urlopy to różne atrakcje Krakowa i okolic. Nawet wszystkie szlaki przjeździłem rowerem.

    Od 12 lat Warszawa i to samo, naprawdę wyszukuję atrakcje lokalne i w zasięgu do 100 km i zaliczam je, do tego Pole Mokotowskie, Łazienki czy koncerty chopinowskie/festiwal ciszy to jest przyjemna rutyna, a nie jakieś wydarzenia.

    Byłem dwie noce w Bielsko-Białej, to już przed 23 pierwszego dnia (a dojechałem o 21) miałem obiegane stare miasto i okolice, a następnego dnia obfotografowane i zaliczoną najlepszą knajpę.

    Itd itd…

    Ale chyba będąc chorowitym i biednym dzieckiem nauczyłem się, że trzeba wykorzystywać życie na 100%. Póki mogę, bo koronawirus może zabić moje źródło dochodów (zakładałem, że prędzej klimat za kilka lat i zdążę się na to przygotować…).


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

Categories

%d bloggers like this: