Napisane przez: futrzak | 6 grudnia 2019

Dla kogo jest korzystna niejawność płac?

Dla pracodawcy, oczywiście.

Pani Whittle odkrywa karty, najpewniej nie do końca świadomie, w następnym akapicie, gdy mówi: „ja i mój zespół zawsze na etapie pierwszych rozmów pytamy kandydatów o ich oczekiwania finansowe”.
I tu jest właśnie odpowiedź na pytanie, dlaczego pracodawcy niechętnie informują o proponowanych zarobkach. Po prostu wolą sami najpierw wypytać o to kandydata, żeby potem móc mu zaproponować najniższą kwotę, na jaką się zgodzi, nawet wtedy, gdy mieli zabezpieczoną na ten cel kwotę znacznie wyższą.
Nie dość, że firmy siłą rzeczy mają przewagę negocjacyjną nad pojedynczymi kandydatami, to jeszcze bezwzględnie wykorzystują asymetrię informacji. Kandydat nie ma przecież pojęcia, jaką wartość przyniesie firmie jego wkład. Trudno mu nawet powiedzieć, jakie są płace rynkowe na tym stanowisku, bo w innych ogłoszeniach też takich informacji nie znajdzie.

Polecam caly artykul.


Responses

  1. No właśnie. Generalnie im większe zwiększenie jawności tym lepiej.

  2. Najzabawniejsze że „inteligentni z wielkich miast” uważają inaczej ( przynajmniej wiekszość w PL – choć podejrzewam że nie tylko ).
    Kolejny ciekawy case.

  3. @gszczepa:

    Tak. Ale zadziwiajaco duzo pracownikow broni tej niejawnosci plac…

  4. Jeśli chodzi o pracowników broniących niejawności, to mam taką dziwną hipotezę: według obecnych dogmatów ustrojowych pieniądze są miarę wartości człowieka a człowiek, który tymi dogmatami nasiąkł, nie chce pokazywać, że jest wart mało.

    Co do zalinkowanego artykułu – porównanie z randką posunąłbym dalej: byznesmeni w Polsce oczekują oświadczyn z góry.

  5. Albo inaczej:

    z punktu widzenia pracownikow rozmowy o prace, gdzie kwota oferowanej zaplaty za prace pada na koncu procesu, przypominaja zakupy w supermarkecie, gdzie nigdzie nie ma cen.
    Nie wiesz, ile co kosztuje, ale wkladasz do koszyka, bo cos trzeba jesc; czlowiek sie nalazi, nawybiera, potem przy kasie następuje przykra konfrontacja z rzeczywistoscia.
    I tak codzien! Chyba sie zgodzicie, ze kazdego szlag by trafil – a tu pracownicy musza niestety bawic się w tą idiotyczna grę…

  6. @Andrzej B.
    Tam gdzie się zarabia naprawdę mało to akurat zarobki są całkowicie jawne.

  7. Andrzej B – mi sie wydaje, że to Ci, którym się wydaje, że zarabiają więcej od innych tak tego bronią;)
    Pracowałam w firmach gdzie niby była niejawnośc zarobków i w sumie nigdy nie pytałam innych ile zarabiają, ale zawsze facet, który podejrzewał, że zarabia nie dośc przychodził podpytać o zarobki. Więc ostatecznie po jakimś czasie kazy wiedział kto ile zarabia. Pomagało to też w negocjacjach powyżek – tego tez chca unknąc pracodawcy.

  8. @Gszczepo,
    Jak wszyscy szeregowi pracownicy w fabryce są na minimalnej, to tak. Natomiast tam, gdzie zarabia się jakimiś dziwnymi śmieciówkami, to jednak niekoniecznie. A już w miejscach, gdzie standardem jest zestaw zlecenie (na ułamek rzeczywistego wymiaru godzin) plus reszta na czarno, to ho ho.

    @Miss,
    Nie powiedziałbym. Prędzej ktoś, kto faktycznie zarabia więcej (bo np. jest stereotypowym przydupasem czy kochanką prezesa) i ma wiedzę o zarobkach innych a chce tej asymetrii informacji bronić.

  9. Nie wnikam, czy jest przydupasem, czy nie, ale ma jakis interes w tym, żeby inni nie wiedzieli, a wbrew pozorom nie jest rudno sie dowiedziec ile kto zarabia jak się chce.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: