Napisane przez: futrzak | 12 lipca 2019

Bezdomni szkodliwi dla środowiska….

San Francisco to jedno z miast na świecie, gdzie są największe nierówności majątkowe.
Milionerów utuczonych na biznesach Doliny Krzemowej przybywa, ale ich bogactwo nie skapuje nigdzie. Mega popyt na nieruchomosci (a przypominam, ze SFO ma bardzo ograniczone mozliwosci rozbudowy ze względu na warunki geograficzne) powoduje, że ceny lecą w kosmos, a bezdomnych przybywa. Większosc z tych bezdomnych to byli rezydenci wyrzucani z dotychczasowych lokali przez rosnący w góre czynsz. Ich liczba wynosi już ponad 8 tysięcy (przy liczbie ludnosci miasta niecałych 900 tysięcy)

Miasto nie robi nic szczególnie w tej sprawie, chociaż ostatnio stworzono plany budowy dodatkowych shelters na terenach przybrzeżnych.
Co zrobili milionerzy? Otóż zaczeli kampanię crowdfundingową pod hasłem „bezdomni są szkodliwi dla środowiska”. Wytoczyli miastu proces, w ktorym twierdzą, ze projekt budowy schroniska nie przeszedl pełnej ewaluacji ze względu na szkodliwość dla środowiska i że bezdomni są bardzo szkodliwi dla środowiska.

Macie swoje załatwianie problemów społecznych przez „charities” finansowane przez bogatych. Kiedy wyjdą z propozycją zamykania bezdomnych w obozach koncentracyjnych, tak jak uchodzców?

PS:
Paradoksalnie sytuacja working poor w tej chwili w krajach takich jak Peru, Argentyna czy Brazylia wygląda lepiej. Czemu? Bo oni mieszkają w slumsach (favelach, villa miseria). Jakkolwiek slumsy nie bylyby potworne, to jednak ludzie maja JAKIS dach nad glową, ciągną na lewo prąd oraz wodę (w starszych slumsach, chociaz to akurat nie dotyczy Limy) no i nikt ich stamtad nie przegania (chociaz to o ile wiem za Bolsonaro w Brazylii się zmienia :(
A gdzie śpią bezdomni w San Francisco czy Los Angeles? Na ulicy, literalnie, i zewsząd są przeganiani oraz wlepia im się kary finansowe za nielegalne spanie na ulicy, siedzenie, jedzenie.

zrodlo


Responses

  1. Wystarczy budować w górę.

  2. Ano widzisz. Ubodzy, a tym bardziej bezdomni, to tacy współcześni Murzyni: tzw. porządni ludzie nie chcą mieć z nimi nic wspólnego. Tyle tylko że dawniej do bycia porządnym wystarczyło być białym, a teraz wystarczy być bogatym.

  3. Miejsca to tam jest mnóstwo. Jeśli by zmniejszyć ilość terenu przeznaczoną dla samochodów, i to nie tak jak należy, a zaledwie do poziomu jakiegoś samochodocentrycznego europejskiego miasta, to spokojnie ilość domów w Krzemowej Dolinie się podwaja i na dziś kryzys jest rozwiązany.
    Jeśli by zmienić to do intensywnie miejskiej zabudowy, tak jak powiedzmy Paryż, to żadnego problemu z mieszkaniami by tam nie było.
    Samego San Francisco to trochę mniej dotyczy, ale w dużym stopniu też. I nie ma większej potrzeby budowy niczego wysokiego. To na dziś jest po prostu wyasfaltowana pustynia z rozrzuconymi gdzieniegdzie domkami, a nie miasto.

  4. Nie no jasne, budowac w górę. A co zrobic z chalupami, ktore juz tam sa a kosztuja powyzej (w zasadzie wszystko, nawet durna szopa!) miliona dolarow? Myslicie, ze ludzie dla ktorych to jest dorobek calego zycia i kilkadziesiat lat splat pozyczek hipotecznych dadza sie tak latwo spacyfikowac?

  5. W sumie rozne proby byly, ale zadne wladze sie za to nie biora, bo to polityczna smierc.

  6. Nawet gdyby – zalozmy – bylo wystarczajaco duzo publicznych gruntow i hrabstwa z Doliny Krzemowej zdecydowalyby sie wybudowac tam apartamentowce z tanimi mieszkaniami – to nie przeszloby. Bo pojawienie sie wiekszej ilosci affordable housing na rynku spowodowaloby spadek cen tych obecnych. Ludzie, co zaciagneli pozyczke na 30 lat i splacaja milion dolarow, jesliby im zamajaczyla na horyzoncie taka rzecz jak nagly spadek cen…to bylyby riots. Ten system jest tak chory i zepsuty do szpiku kosci, ze w glowie sie to nie miesci.

    Lokalne budzety sa w glownej mierze finansowane z podatkow od nieruchomosci, ktore placi sie od rynkowej wartosci nieruchomosci (to jest korygowane raz na 6 miesiecy). Spadek cen spowodowalby bankructwo hrabstw i miast.

    A niedobor mieszkan jest tak duzy, ze juz, na zaraz, trzebaby przynajmniej z milion lokali wybudowac.

  7. Szczerze powiedziawszy zupełnie nie ruszają mnie problemy amerykańskich biednych ( i bogatych z nimi ) – z wielu powodów. Jedyne co jest interesujące to ewentualny wpływ na wybory w – ciągle – najpotęzniejszym kraju świata. Tyle że jakoś nie widać tego wpływu – a wybranie kogoś z demokratów raczej nic tu nie zmieni ( tak jak nie zmienił Barak – noblista ;P )

  8. Mój kolega właśnie wrócił z wakacji. Tydzień był w LA.
    Korzystał z komunikacji miejskiej (!) i nic nie zrobiło na nim takiego wrażenia jak nierówności w USA. Wsiadł do autobusu „w złym kierunku”. Mówi, że przejechał 2 przystanki „w złą stronę” i pokazały się całe kwartały osiedli namiotowych (dotychczas widywał osiedla z przyczep campingowych). Gdyby przejchał 2 przystanki „w dobrą stronę” to trafiłby na dzielnice bogaczy, w których coś tam chciał pooglądać.

    A co do budowy „w górę” to takiej samej porady udzielił miastom australijskim przywoływany tu często Jan Gehl.

  9. Jeśli ktoś ma działkę z domem za 1 mln USD to dlaczego ma mieć opory ze sprzedażą jej pod budowę wysokościowca? Przecież za mniej niż dużo lepsza chata jej nie sprzeda? Nie rozumiem tego argumentu.

    Kiedyś był tu komentarz, że w Kalifornii nie wolno budować w górę, a odpowiedziano, że to nie takie proste… ale w górę się jednak tam nie buduje, bo to arcytrudne. Obecnie 1 na ponad 100 jest tam bezdomny (z przytoczonych liczb tak wnioskuję), niestety musi być dużo gorzej, by ludzie zaczynali inaczej na to patrzeć.

    Np sam czuję się bezpieczniej w kraju z 500+ niż bez niego. I to mi osładza absolutnie durne i straszne rządy. Nie mam pojęcia, jak bogaci Amerykanie mogą chcieć żyć w kraju, w którym ludzie mogą z desperacji im poużynać gardła. Niby mają kasę na ochronę, ale to wszystko przecież do czasu. Car też miał ochronę i ochranę…

  10. @Wojtek inzynier:

    No widzę, ze nie rozumiesz.

    Po pierwsze: idz przekonaj kogos, kto mieszkal kilka dekad w jednym miejscu, podoba mu sie tam, ma tam dobrą pracę (tych z ch*ą nie stac na chalupy w Silly Valley) o rzut beretem, ma dzieci w najlepszych szkolach w county – zeby pobiegl i sprzedal swoja chalupe i przeprowadzil sie gdzie indziej.
    Jesli masz problemy, to proponuje porozmawiac z ludzmi w Polsce, ktorzy na kredyt kupili chalupy w premium miejscach w Wawie, czy od jutra zgodziliby sie bez protestow sprzedac swoje mieszkania w okolicach ceny rynkowej.

    Po drugie:
    miasto kupuje grunty za cene rynkowa. Ktos, kto kupil chalupe na kredyt placi za nia o wiele wiecej, a to wiele wiecej nazywa sie koszty obslugi kredytu. Co przy cenach latajacych w okolicach miliona dolarow nie jest jak w kij dmuchal. Co więcej, miasto zwykle kupuje w dołku cenowym. Czyli: wywaliles 700 tysiecy dolarow na chalupe, splacasz ja od 10 lat (zalozmy), przez pierwsze 2-3 lata placisz tylko interest. Przychodzi kryzys 2008 (albo inny, zdarzaja sie co kilka lat przeciez) i wartosc spada do 400 tysiecy dolarow – tyle oferuje county.

    I co, sprzedajesz? Serio? A potem zostajesz bez chalupy za to z kredytem do splacania, bo przeciez po drodze robiles refinance, a raz zrobiony refinance powoduje, ze prawo o odpowiadaniu tylko nieruchomoscia za kredyt przestaje obowiazywac i musisz zwracac roznicę?

    „Nie mam pojęcia, jak bogaci Amerykanie mogą chcieć żyć w kraju, w którym ludzie mogą z desperacji im poużynać gardła”.

    USA ma bardzo dlugą tradycję riots i – jesli trzeba – posylania i armii na te riots.
    Antiriot police jest uzbrojona jak armia. O Philadelphia Bombing, w 1985 roku, gdy zniszczono kilkadziesiat domów bombami zrzuconymi z helikoptera policyjnego slyszales? Zapewne nie. Polecam lekturę.
    https://en.wikipedia.org/wiki/MOVE#1985_bombing

    Przy rasistowskich rządach Trumpa i republikanow nie beda oni mieli zadnych problemow, zeby operacje powtórzyc. Juz pozamykali dzieci w obozach koncentracyjnych, to co za problem? Bezdomni? Jak sie zbuntuja, prędzej czy pozniej dojdzie do rzezi. A narazie rosnie drobna przestepczosc, bogaci stawiaja ploty, alarmy i zatrudniaja firmy ochroniarskie. Jak w RPA.

  11. Futrzaku,

    ale ja nie pisałem o ZSRR i pochodnych, że miasto wywłaszcza ludzi i płaci im za to, albo i nie, ale o obecnej sytuacji w krajach szanujących własność. Żeby ktoś się zgodził na wybudowanie wysokościowca, deweloper musi od niego odkupić działkę za cenę, na którą się zgodzi. Oczywistym jest, że deweloper zarobi na tej operacji krocie, więc może zaproponować sprzedającemu kasę nie, jak piszesz, poniżej spłaty kredytu, a raczej kilkukrotnie wyższą.
    Sam bym się przeniósł z miejsca, które lubię, jeśliby zaproponowano mi odpowiednie pieniądze i nie piszę o ceni

    Ale problemem jest to, że wysokościowców w rzeczonym rejonie się nie buduje.

    Dzięki za linka.

  12. Chyba, że w Kalifornii to stan zajmuje się budownictwem, jak w podziwianym przeze mnie Singapurze – w to wątpię, bo wtedy nie byłoby bezdomnych i tych wariackich cen. Problem by nie istniał.

  13. @Wojtek inzynier:

    1.
    W krajach szanujacych wlasnosc to nie ma takiej samowolki jak w Polsce, to po pierwsze.
    Jak jest plan zagospodarowania taki, ze zabudowa moze byc max 2 piętra w gorę, bo to dzielnica domkow jednorodzinnych (a tak wyglada wiekszosc USA poza centrami duzych miast, o czym pisalam gazylion razy), to ludzie nie pozwola tego zmienic tak, ze nagle niz gruchy ni z pietruchy ktos wybuduje wysokosciowca.
    Amerykanskie przedmiescia, ciagnace sie (np. w okolicach LA) setki kilometrow. Slyszales?
    Tobie serio tak trudno to zrozumiec? Na prawde wszedzie wydaje ci sie, ze jak developer przyjdzie i zamacha mieszkiem zlota wladzom city czy county, to bedzie jak w Polsce, ze sobie uchwala co chca i no problem? Nie, to tutaj tak nie dziala.

    2.
    Tam, gdzie developer mogl wykupic grunt i wybudowal apartamentowce, to NIE sa tanie mieszkania dostepne dla zwyklych ludzi, co zarabiaja srednia krajowa. To sa apartamenty, co sa pod wynajem i kosztuja 3-4 tysiace dolarow czynszu miesiecznie.
    Takie cos na przyklad wybudowano w Mountain View, zaraz przy stacji CalTrain. Swietnie skomunikowane z San Francisco (bo pociag), przy samym downtown, gdzie masz bank, poczte, osrodek kulturalny i kupe restauracji.
    Gdyby nie ta lokalizacja i fakt, ze to dostepne OD ZARAZ, to pies z kulawa noga nie zainteresowalby sie, bo jaki Amerykanin bedzie wywalal kilka tysiecy dolarow czynszu miesiecznie, jak moze za to samo miec DOM JEDNORODZINNY?

    Efekt: wiekszosc mieszkan jest tam wynajmowana przez corpo, ktore dają je w ramach allowance kontraktowcom-ekspatom co przyjezdzaja na kilkumiesieczne kontrakty.

    To, co powyzej, NIJAK nie rozwiazuje problemu affordable housing. NIGDZIE NA SWIECIE.

    To, co rozwiazuje, to budownictwo komunalne. Tymczasem z jakiegos powodu – pojecia nie mam jakiego – rzucasz tutaj propozycje, ktore dostepnosc affordable housing jeszcze pogarszaja. Dlaczego?

  14. Ty caly czas zapominasz o roznicy kulturowej. Od lat 50-tych, czyli od SIEDMIU DEKAD Amerykanie sa przyzwyczajeni do urban sprawl i przedmiesci. To jest częśc american dream: miec swoj wlasny DOM JEDNORODZINNY, w cichej okolicy, ktora jest residential i miec samochod i autostrade, ktora mozna dojechac do pracy.

    To jest wryte i wytrawione kwasem w ich mentalnosci i kulturze, tego sobie latwo odebrac nie dadzą.

    Byles w Dolinie Krzemowej? Widziales jak to wyglada? Poza scislym centrum San Francisco (a nawet i w San Francisco gestosci zabudowy daleko do chociazby Paryza!!!) i San Jose ciągna sie wszedzie niekonczące sie PRZEDMIESCIA.
    Powie ktos, ze widac spore polacie gruntu? No widac. Ale jesli stoi nijak nie zabudowany to dlatego, ze jest to albo grunt zalewowy, albo podlegajacy liquefaction i w razie powodzi/trzesienia ziemii wszystko ulegnie zniszczeniu.

  15. Czyli sama sobie odpowiedziałaś – mają bezdomnych, szalone ceny mieszkań, brak komunikacji zbiorowej (bo nie może działać przy takim rozlaniu przedmieść), bo to kochają.
    Nigdy nie byłem w Kalifornii, ale w innych stanach wielokrotnie – przecież wiesz. Nie wiem czy wiecie, ale w Europie dzieje się prawdziwa rewolucja energetyczna w transporcie. W godzinach szczytu mijam już setki ludzi na jeździkach elektrycznych. Ale to się nie zadzieje w USA poza Manhattanem, czy Chicago. Bo na hulajnodze, czy bardziej wymyślnym sprzęcie na żyroskopach, nikt nie dojedzie 50 mil do biura po autostradzie. Na szczęśćie Europa jest inna
    USA to kraj-kopalnia beki, dla Europejczyków. Zauważ, że marnotrastwo energii na transport, bezdomność, bycie niewolnikiem do końca swoich dni i niszczenie zasobów planety nie ma znaczenia dla Amerykaninów – liczy się domek o ogromnym metrażu. Bo tak im pokazali na wystawie przed wojną i im w mózgi weszło.
    To, że w Polsce jest inaczej, to wiem. Ale też wiem, że gdy Polacy staną się zamożniejsi, deweloperzy maksymalizujący zyski obudzą się z ręką w nocniku. Szczerze, to według mnie jesteśmy maksimum kilka lat od przesilenia – mieszkania w ciasnej zabudowie (w znaczeniu okna w okna), przestaną się sprzedawać, jeśli nie będzie to obok stacji metra/uczelni.

    Z drugiej strony bogaci stają się obrzydliwie bogaci i im gwarancja 100 000 euro w banku nic nie daje. Stąd kupują mieszkania, jako lokaty kapitału. I niestety to się może nigdy nie zatrzymać, póki trwa system.

  16. @Wojtek inzynier:

    Nie sobie, a Tobie odpowiedzialam :)
    Ja to wszystko wiem, ja odpowiadalam tylko na pierwszy argument przedpiścow, pod tytulem „wystarczy budowac w górę”.

    Podalam szereg powodow, dla ktorych sie w Dolinie Krzemowej (i nie tylko) nie da, ty do ktoregos zaoponowales, ze no ale jak to.
    To wyjasnilam, jak to.

    BTW: dla ludzi z normalnych krajow UE USA to kraj dla beki. Niestety dla wiekszosci Polaków to kraj, gdzie patrzy się tęsknie w stronę, bo w Polsce nadal panuje samochodoza zakazna, ktorej objawem jest pragnienie zaparkowania samochodu wlasnego na trawniku pod blokiem i dojezdzania wszedzie samochodem, nawet do sklepu odleglego o 200 metrów po bułki.

  17. Zreszta.. problem affordable housing to nie tylko Kalifornia bynajmniej:
    https://www.wpr.org/wisconsins-minimum-wage-workers-locked-out-affordable-housing?utm_campaign=npr&utm_source=facebook.com&utm_term=nprnews&utm_medium=social&fbclid=IwAR18X7xcszCWwEuXp3fRtU2AwQrkApJ6ZpK3BZTNAq-o9NhT0Yov43PIcZY

  18. @Futrzak:
    „w Polsce nadal panuje samochodoza zakazna”
    – Dziedzictwo poprzedniej epoki, odreagowanie braków. Jak zresztą cała ta rozbuchana, ostentacyjna konsumpcja. Z kolejnymi pokoleniami osłabnie.

    @Wojtek:
    „Stąd kupują mieszkania, jako lokaty kapitału. I niestety to się może nigdy nie zatrzymać, póki trwa system.”
    – Bardzo celna obserwacja. Ale jest też kupowanie na zasadzie „mamy odłożone pieniądze, córka/syn za parę lat dorośnie, kupmy coś i na razie wynajmujmy (najlepiej na lewo)”. Z moich doświadczeń: najmowanie od tej drugiej grupy jest znacznie gorsze.

  19. @Andrzej B:

    A bo ja wiem, czy oslabnie? Obserwacja USA pokazuje, ze trwalo to sobie radosnie przez 6 dekad i dopiero Wielka Recesja 2008 zaczela solidnie przeorywać swiadomosc nastepnego pokolenia, ktorego juz na nic nie jest stac…

  20. Futrzaku,

    ale nie ma rozwiązania innego, niż budować w górę. Nie można mieć milionów osób w jednym rejonie i zapewnić wszystkim z osobna dom o dużym metrażu i fajnym otoczeniu. To jest fizycznie niemożliwe.

    Te ich ogromne rozlane przedmieścia, robiące wrażenie z samolotu, to jest rak, który ich trawi. Fajnie, jeśli zaczną korzystać z samochodów elektrycznych i odnawialnych źródeł energii, ale
    1. nie wiem czy mamy tyle pierwiastków ziem rzadkich by wyprodukować tyle baterii, ilu Amerykanów porusza się samochodem (ale może się mylę, tylko dlaczego dziś tak ogromnym problemem jest zakup akumulatorów?)
    2. to niesamowicie kosztowne rozwiązanie w porównaniu z komunikacją miejską/jeździkami elektrycznymi/rowerami.
    3. znam wyliczenia Engineering Explained, że samochody elektryczne w perspektywie długoterminowej mają mniejszy impakt na klimat (ślad CO2) niż samochody spalinowe (mimo uwzględnienia prądu z węgla i większej energochłonności produkcji elektyków), niemniej w porównaniu do jeździków elektycznych to jest ciągle zbrodnia na klimacie. Liczę na nowe pokolenie, o ile całkiem się nie ugotujemy, za 20 lat zamiast buspasów będą pasy na jeździki elektyczne (w Warszawie chwilami te pojazdy nie mieszczą się z rowerami na drogach elektrycznych! serio, robią się zatory, jest już nas za dużo).

    Oczywiście jakimś rozwiązaniem jest Work From Home, ale tylko dla małego procenta ludzi, a i firmy są temu niechętne (musiałby regulator je do tego zmusić), o czym pisałaś.

    BTW ludzie śmieją się z Polaków, którzy picują swoje auta (sam jestem jednym z tych kochających własne samochody), a nie widzą, że większym rakiem jest budowanie ogromnych chat, głównie przez Amerykanów, ale i w Polsce jest ten trend. Potem ludzie spędzają w pracy i korkach 95% swojego życia, a przez te 5% w swoich domach albo je muszą naprawiać/remontować/urządzać, albo wypoczywać w jednym pomieszczeniu bez siły na latanie po piętrach i pokojach, żeby nie umrzeć z przepracowania.
    Widzę, co wystawiają koledzy z USA na sprzedaż – za ciasny dom z 10 pokojami, bo urodziło się 3. dziecko. WTF? I to są inżynierowie średniego poziomu, tacy jak ja, żaden tam zarząd.

    Co do fascynacji Polaków parkingami i betonowymi pustyniami pełna zgoda. W ostatnich wyborach chyba we wszystkich miastach przegrali działacze proponujący miasta dla ludzi, a nie dla samochodów. Co ciekawe będąc entuzastą motoryzacji, zawsze na nich głosuję. Samochód powinen być frajdą i przyjemnością, a nie koniecznym narzędziem do przemieszczania po miastach.

  21. Witam,
    Zainspirowalas mnie .
    Mieszkam w Illinois,w malym miasteczku kolo Chicago.
    Domek wzorem amerykanow mam na przedmiesciach i powiem ci ze bardzo lubie mieszkac w domu, wolnostojacym.Nie mam sasiada nade mna, obok, pijanego na klatce itp.
    Przez lata mieszkalam w bloku w Polsce i przez kilka lat wynajmowalismy mieszkania w US.Bywalo roznie.
    Mieszkanie w swoim domu , bez sasiada za sciana jest bezcenne.
    Z ciekawosci poszlam posprawdzac ceny nieruchomosci w Kalifornii.
    I wiesz co sa porownywalne do tych z Illinois.
    Kilka razy bylam na wakacjach w Kalifornii i zawsze mi sie strasznie podobalo i mysle ze za kilka lat sie tam przeprowadze :D
    Sa rozne ceny , sa domy po kilka milionow a sa tez domy po 200-300 tysiecy.

  22. @Grazyna Jelonek:

    podrzuc kilka linkow, az ciekawa jestem gdzie sa te domy po 200-300 tysięcy. Bo chyba w zadnej metropolitan area, a jesli juz, to w bardzo, bardzo zlej dzielnicy.

  23. @Futrzak
    Oczywiście, że są. Ja po 5 minutach szukania znalazłem nawet w San Francisco nieruchomość poniżej 300 tys. Konkretnie działkę bez prawa zabudowy.
    Poza tym w paru zdychających miasteczkach w Central Valley, w Inland Empire (czyli na pustyni) oraz w lasach na północy.
    Z tego lasy w sumie są ładne, ale niedługo i tam dojdą pożary i przestanie być fajnie.

  24. @Wojtek inzynier:

    tak, masz racje, zastanawiam sie jednak jaki kataklizm musi sie jeszcze przewalic, zeby zmienic tą mentalność Amerykanow…

  25. Alez prosze bardz
    https://www.redfin.com/city/14325/CA/Palo-Alto/filter/property-type=house,max-price=300k,viewport=38.13515:37.52939:-120.9351:-121.71376,no-outline

  26. I jeszcze jeden
    https://www.forbes.com/sites/andrewdepietro/2019/02/28/cheapest-places-california/#15416a3e52e5

  27. @Grażyna Jelonek
    Każde z tych miejsc pasuje do jednej z kategorii, które wymieniłem- z czego większość to Central Valley, już wkrótce bez wody. I najgorsze dzielnice Sacramento, w sumie najlepsza z wszystkich opcja. Ale to naprawdę są miejsca gdzie się mieszka z braku innego wyjścia.

  28. Oh. Stockton, Modesto, Bakersfield…. jasne, jasne. Central Valley. Juz wkrótce bez wody.
    Ja tam bym nie chciala mieszkac.

    Stockton zbankrutowalo w 2013 bodajze. Przestępczosc skoczyla potwornie w gore, podstawowe serwisy dostarczane przez miasto nie dzialaly.
    Czy dzis lepiej? No nie wiem:

    „Indeed, the report notes that Stockton is in a far better financial position “since a judge ruled the city was eligible for Chapter 9 bankruptcy protection in 2013” as a way to get out from under its “staggering debt burden.” The good news is the city now has plenty of assets to pay its bills and is enjoying the fruits of a recovering economy. The bad news is Stockton still has $390 million in unfunded pension liabilities.”

    Bakersfield jest w srodku niczego i to tak koszmarna dziura, ze wystarczylo mi tam byc raz, aby wiecej sie nawet nie wybierac.

    Modesto? Następna perła w koronie:

    „Just how sick is the city of Modesto?
    Let’s review the symptoms: First is the $16 million in unauthorized spending. It began when a city revealed a contract for street repairs had been overspent. Then the number grew to nine. Now, we’re told there are 45 similarly overspent contracts due to precious little oversight and, apparently, no accountability.
    But this isn’t a seasonal flu; in Modesto it’s a chronic condition.”

    Good luck!

  29. A Sacramento?
    https://www.redfin.com/city/16409/CA/Sacramento/filter/property-type=house,min-price=200k,max-price=300k,viewport=38.58678:38.45355:-121.37796:-121.57263

  30. W Sacramento to zalezy gdzie. Jak wszędzie, sa lepsze i gorsze dzielnice.
    Te lepsze i z lepszym dojazdem sa drozsze, jak wszędzie.
    Ale nie znam tego miasta na tyle, zeby wiedziec gdzie sa lepsze i gorsze lokalizacje.

    Niemniej, Sacramento to jest srodek Central Valley, wiec juz wkrotce bedzie mialo ten sam problem, co reszta Central Valley: suszę i brak wody.

    Nawet w Silicon Valley, np. na obrzezach San Jose, mozna znalezc domy za 300 tysięcy dolarów. Ale potem jest problem z dojazdem gdziekolwiek, bo zamiast jechac stoi sie w wiecznym korku. Znajomy z pracy, ktory mieszka w San Jose i co prawda do autostrady 280 ma tylko jakies kilka kilometrow, ale co z tego, jak 280tka w strone Mountain View jest wielkim paarkingiem w godzinach szczytu i dojazd do pracy zajmuje mu 2 godziny w jedna strone….

    W Mountain View nie ma juz domow w normalnych cenach; a i tak, jak jezdzilam Mountain View – Menlo Park, to te glupie 11 mil przejechac to byla prawie godzina.

    Jakbym miala kupe szmalu i dochod pasywny, to bym kupila sobie dom gdzies w gorach Sierra Nevada. Tylko jesli nie bedzie to dom przy autostradzie stanowej to trzeba sie liczyc z tym, ze droga bedzie w zimie nieprzejezdna…
    South Lake Tahoe, Tahoe City, Meyers… okolice jeziora South Lake. Plus wybrzeze dalej na północ stanu.
    Ale, tam trzeba sie liczyc z forest fires. Beda coraz częstsze…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: