Napisane przez: futrzak | 30 Maj 2019

Wypasiony polski socjal….

Bardzo często w dyskusjach na temat zarobków, państwa opiekuńczego, zasilków padaja argumenty o „wypasionym polskim socjalu”. Na przyklad:

– ja tu ciężko zapieprzam z nosem przy ziemi, płacę tyle podatków, na zycie mi nie starcza, a te darmozjady zyja z socjalu jak pączki w maśle!

– rozdawnictwo, 500+ plus, w dupach im sie poprzewracalo i nie ma komu robić!

Itd. itp.

Jakże rzadko tacy dyskutanci mają w ogóle jakiekolwiek pojęcie o czym mówią… bo czymże niby jest ten „wypasiony polski socjal”?

1. 500 zł miesięcznie na drugie i następne dziecko. Ktoś próbował z kwoty tysiąca złotych utrzymac troje dzieci? Za te pieniądze nie da się nawet dla nich opłacić opieki na czas pracy matki…
2. Zasiłki dla bezrobotnych, które pobiera 15% zarejestrowanych w urzędach, a które wynoszą od 500 do 900 zl/miesiąc, i
zeby dostac taki zasiłek trzeba najpierw przepracować rok na co najmniej płacy minimalnej i opłacać składki ubezpieczeniowe
3. Zasiłek opiekunczy dla niepełnosprawnych: 180 zl./miesiąc
4. Swiadczenie pielęgnacyjne dla opiekuna osoby niepełnosprawnej: 1500 zl/miesiac
5. Zasiłek stały z pomocy społecznej dla jednoosobowego gospodarstwa domowego: 700 zl/miesiąc

A jak wygląda życie poza dużymi ośrodkami miejskimi?

– Najczęstsza polska wypłacana emerytura to 1065 zł brutto (ZUS).
– 13,2 proc. gospodarstw domowych żyje poniżej progu ubóstwa – 1,3 tys. zł na osobę w rodzinie (GUS).
– Najczęściej wypłacana w Polsce pensja to ok 2500 brutto (MF).
– W 2015 roku dochód rozporządzalny na osobę w gospodarstwie domowym w 20% najbiedniejszych wynosił 457 zł, a wydatki na osobę – 567 zł.
– Zarobki powyżej 5700zl/mies notuje 10 procent najbogatszych. Te osoby kontrolują 41% dochodu.
– Osoby najbiedniejsze, czyli grupa, której zarobki nie przekraczają 10 tys. złotych rocznie, oddają państwu 60 proc. dochodu. Najbogatsi – 20 procent (MF).
– Są w Polsce powiaty z ponad 20-procentowym bezrobociem.

Tak wygląda obraz dobrobytu?


Responses

  1. „Jakże rzadko tacy dyskutanci mają w ogóle jakiekolwiek pojęcie o czym mówią…”

    wyglada na to, ze nie masz jakiegokolwiek pojecia o deficycie budzetowym i o tym, ze te 500+, emerytury+ splaca kolejne pokolenia. Splaca oczywiscie tylko wtedy jesli to wszystko nie jebnie.

    Witamy w programie Wenezuela+

  2. @Libertarianin: Schodząc do twojego poziomu argumentacji: mamy deficyt bo bogaci przez lata otrzymywali VAT do prywatnie używanych luksusowych aut kupowanych na firmę i wspierano kupowanie przez nich mieszkań i budowę domów.

  3. Ach. Byłbym zapomniał. Przez kilka lat była możliwość opodatkowania milionowych dochodów ryczałtem od wynajmu zamiast PIT.

  4. Szkoda, że w Polsce jak w PRLu/ZSRR nie można się przemieszczać bez przepustki. Gdyby nie to, ludzie którym źle osiedliliby się w dużych miastach…

    A nie, przecież właśnie to się dzieje. W miasteczkach zostają starcy, którzy wiele od życia nie potrzebują.

  5. @Wojtek inzynier:

    A co to ma do rzeczy? Twierdzisz, ze fakt wyprowadzki do miasta mlodych ludzi magicznie podnosi poziom zasilkow dla bezrobotnych, dominantę płac i dominantę emerytury?

    BTW:
    wg GUS w Polsce w miastach powyzej 100 tys. mieszkancow mieszka 10,8 mln osób. Czyli jakieś 30% ludnosci kraju. Czyli wg ciebie 70% ludnosci Polski to „starcy, ktorzy juz wiele do zycia nie potrzebują”. Ehm…

    Naprawdę, bardzo serdecznie ci polecam, zanim znowu zaczniesz wyciągac argumenty z sufitu, zapoznanie sie z danymi. Ulatwie ci zycie i nawet podam linka, bo raport na ow temat dostepny online:

    https://stat.gov.pl/files/gfx/portalinformacyjny/pl/defaultaktualnosci/5468/6/22/1/ludnosc._stan_i_struktura_w_przekroju_terytorialnym._stan_w_dniu_30.06.2017.pdf?fbclid=IwAR12_jS6SMx8YeSnjWESqb-bnx56H1dE6NNG87caeI7vPlxI5FBZJH4kJE0

  6. Wszystko wszystkim a prawda jest okrutna polska ma rozwarstwienie w zarobkach jak afryka.Fakty sa takie ,ze niewielki procent polakow zyje dobrze na wyzysku reszty.

  7. Futrzaku, a co ty na to że dobrobyt właśnie tak wygląda? Że jak rząd będzie dążyć do wprowadzenia dobrobytu w państwie – to jak by nie kombinował, i tak osiągnie co najwyżej takiego potworka jakiego opisałaś?

  8. @Migrant Worker:

    A ja na to, ze owa teza jest calkowicie z sufitu wzięta.

    Jest troche krajow, ktore maja normalne rządy, te rzady dbaja o swoich obywateli poprzez uchwalanie takich praw i ustaw podatkowych, ze zwykli ludzie – nauczyciele, strazacy, pielegniarki, sprzedawczynie, kasjerzy itp. itd. zarabiaja wystarczająco, zeby sie utrzymac, odchowac dzieci i jeszcze maja disposable income.

    W Polsce ludzie najmniej zarabiajacy sa obciazeni najwyzsza stawka podatku i skladek, a najbogatsi najnizszą. To nie jest normalne, podobnie jak nie jest normalne wypychanie ludzi pracujacych na etacie na samozatrudnienie i kilka innych rzeczy.

  9. Futrzaku, możesz podać źródło tych danych dot. zarobków? Bo ja mieszkając w popegeerowskiej Polsce powiatowej szukam w miarę ogarniętych pracowników do magazynu i na wózki widłowe oferując 5500 brutto. I jakoś od 2 tygodni dostałem 3 zupełnie nieciekawe CV… I mam dysonans poznawczy bo sporo osób z którymi rozmawiam twierdzi że im się nie chce iść do roboty bo prawie tyle samo za frajer dostają w zasiłkach…

    Z kolei ci co pracują sami jak mogą bronią się przed etatem logicznie rozumując że lepiej wziąć 2250 płacy minimalnej a resztę do ręki – czysty zysk.

  10. MinFin, GUS, ZUS.

    Zwrócę uprzejmie uwagę, ze są podane dominanty.

    To, ze ty nie mozesz gdzies znalezc kogos z czyms za ileś NIJAK nie podwaza statystycznych danych dotyczących dominanty zarobków czy emerytur w Polsce.

    W razie gdybys nadal nie byl pewny, wyjaśniam co to dominanta: jest to wartość najczęściej występująca w próbie (zbiorze) – w tym wypadku płac na terenie Polski.
    To, ze ktoś gdzies zarabia 5000pln nijak nie zaprzecza temu, ze najczesciej wyplacaną pensja w Polsce jest 2500 zl brutto/mies.

    Kwoty z zasiłków podane we wpisie są sprawdzalne – nie mam powodów, zeby wierzyc bardziej w opowieści „śwagier Jurka znajomego powiedzial, że..” niż konkretnym danym.

  11. Jest jeden podstawowy problem. 500+ jest wyplacany kosztem całej reszty działalności państwa. Dlatego nie dali podwyżek strajkującym nauczycielom. Dlatego od 3 lat spada srednia długość życia! Po prostu na raka człowiek choruje raz życiu a 500+ dostaje co miesiąc😈 Już niebawem okaże się że jedynie prywatna szkoła i prywatna służba zdrowia gwarantują cokolwiek!

  12. Futrzaku,

    Ja pisałem, że kto chce ten może spróbować podnieść drogę dochody przenosząc się do dużego miasta. Gdzie napisałem, że każdy tak robi?

    Mam wielu znajomych i naprawdę większość z nich woli swoje życie. Ja nie wiem jak można przeżyć za 3k zł, ale uwierz mi że wielu moich przyjaciół tyle zarabia. I są szczęśliwi. Kilku z nim proponowałem etat za równo 2 razy tyle ile mieli. Nie chcieli. Ale szczerze gdyby nie miłość do samochodów, to pewnie bym nie zostawił Krakowa.

  13. Mam za sobą dobry kurs statystyki matematycznej na studiach więc pojęcie dominanty jakoś jeszcze z trudem ogarniam. I średnią od mediany też czasami uda mi się odróżnić. Tak że obejdzie się bez uszczypliwości…

    Moją sugestią było, że , moim zdaniem, statystyki GUS mają dość luźny związek z rzeczywistością jako że sam wysyłam cząstkę danych źródłowych na bazie których te statystyki powstają. Może mikroskopijną, ale w skali kraju podobnych mnie jest pewnie tysiące.
    Podobnie jak oficjalnie inflacji nie ma, a mój prywatny koszyk zakupów w ciągu roku podrożał o ponad 30%…

  14. Futrzaku, a ja ci na to że w momencie uchwalania tych praw, rządy nie mogły wiedzieć jakie będą ich konsekwencje. Po prostu tak wyszło że dobrze obstawili, i dzięki temu z perspektywy czasu ówczesne rządy sprawiają wrażenie wyjątkowo mądrych. Historia jest pisana przez zwycięzców, itp.

  15. @Migrant Worker:

    Szwecja, Norwegia i Dania wkroczyly na sciezke socjaldemokracji i praw pracowniczych jeszcze w latach 30-tych.
    No ale liczmy od czasów powojennych. Jak w ryja strzelił prawie 5 dekad, a ty mi usilujesz wciskac, ze rządy III RP na początku lat 90-tych „nie wiedzialy jakie sa konsekwencje” polityki socjaldemokratycznej?
    Oczywiscie, ze wiedzialy. Ale wszyscy woleli wybrac p***** Sachsa.

    Jedyne, co smutne w pipę to fakt, ze po bankructwie Argentyny (najwieksze w historii powojennej bankructwo panstwa – wdrazali ten sam plan Sachsa), po kryzysie 2008 w USA, po tym jak juz nawet IMF pisze, ze neoliberalizm sie nie sprawdza, bo prowadzi do nierownosci spolecznych (dochodowych i majatkowych) takich, ze rozpieprzaja cala ekonomie bogatych krajow – no wiec NAWET PO TYM w Polsce nadal sa zwolennicy teorii Korwina i to z 4 dyszkami na karku.

    Aha, zeby nie bylo – ja jak wyjezdzalam z Polski 22 lata temu, to tez mi sie wydawalo, ze Wolny Rynek, Liberalizm, cud, miód malina. Kilkanascie lat w USA, jedna recesja, druga recesja i zmienilam zdanie prawie-ze o 180 stopni. Po prostu, jak mi sie teoria neoliberalna rozjechala z praktyka, to zaczelam dociekac i czytac na ten temat i usilowac sobie odpowiedziec na pytanie DLACZEGO.
    Czego i tobie zyczę.

  16. Drodzy Komentatorzy!
    Prawie z wszystkich wypowiedzi wystaje w jakimś stopniu zawiść i niechęć do innych członków społeczeństwa. To przyczyny tego są ciekawe.
    Jestem praktycznie pewien, że problem polega dokładnie na skali nierówności dochodowych w Polsce. Rozwarstwienie jest tak duże, że tworzy odrębne społeczeństwa mające ze sobą mało wspólnego. Co się przekłada na toksyczność życia publicznego, społecznego, a często i prywatnego.
    Więc wszystko, dokładnie wszystko, co może zniwelować nierówności jest w interesie wszystkich (za wyjątkiem garstki oligarchów i innych złodziei oraz polityków tym się żywiących).
    Co oznacza, że koszty 500+ nie mają żadnego znaczenia, bo to jest program niwelujący nierówności na prawie największa skalę w historii Polski, zaraz po powojennej nacjonalizacji.
    Ale jeśli ktokolwiek by chciał liczyć, to i tak większość tych kwot trafia zaraz z powrotem do budżetu i ich koszt netto jest dużo mniejszy niż nominalny.
    Co więcej- tu zgaduję, ale statystyki zadłużenia, wyniki finansowe lichwiarzy i dane budżetowe na to wskazują- duża część społeczeństwa po wprowadzeniu 500+ zaczęła spłacać długi i to nie kredyty hipoteczne, a chwilówki i dopiero potem (teraz) zaczyna wracać na rynek i do normalnego życia z odrobinami disposable income. Na pewno by nie było tak, gdyby wszyscy zarabiali 5000+ zł i tylko dla rozrywki ukrywali dochody.

  17. @brysio
    Podwyżki dla nauczycieli o 1000 zł brutto to 600 mln zł. Koszt programu 500+ to są dwa rzędy wielkości więcej, ponad 24 mld. To nie ma związku, bo to zupełnie inne pieniądze.
    Za to podobna skala pieniędzy jest łatwa do znalezienia. Łącznie pensje katechetów w szkołach to pod 1,5 mld. Wystarczy w sam raz na podwyżkę 2500 zł dla WSZYSTKICH POZOSTAŁYCH nauczycieli.

  18. @Brysio:

    Dlatego nie dali podwyżek strajkującym nauczycielom.

    Ja nie wiem, dlaczego nie dali. Masz cos na poparcie swojej tezy? Calkiem serio pytam, bo wiesz, gadac na zasadzie „mnie sie wydaje ze” to kazdy Jasiek spod budki z piwem potrafi, ale mnie chodzi o argumenty.

    Dlatego od 3 lat spada srednia długość życia! Po prostu na raka człowiek choruje raz życiu a 500+ dostaje co miesiąc

    Mozesz podac konkretne dane? Bo znowu, sorki, ale twoja teza wygląda na kompletnie z dupy wyciągniętą. I podkreslam – pytam o konkretne DANE a nie o to, co tobie sie wydaje bo cos-tam.

  19. Futrzaku, za życzenia dziękuję aczkolwiek uważam je za nieuzasadnione. Ja *część* odpowiedzi na pytanie DLACZEGO znam – i podejrzewam, że akurat z tej perspektywy się tej kwestii nie przyglądałaś. Pozwól, że wyjaśnię; chętnie też wysłucham twoich obserwacji.

    Rząd III RP wiedział w roku 1990, jakie są konsekwencje 50 lat ciągłego prowadzenia polityki socjaldemokratycznej. Zgoda. A powiedz – skąd ten rząd mógł wiedzieć, że tak długi okres ciągłości będzie mu dany? 50 lat wcześniej II RP świeżo co straciła niepodległość; a co będzie 50 lat później, tego i my jeszcze nie wiemy. Toż ledwo pół roku wcześniej liderzy PZPR na poważnie rozważali, jak Zachód zareaguje jeśli Solidarność nie zdobędzie w wyborach żadnego mandatu; w rzeczywistości rozgromili PZPR do tego stopnia, że trzeba było na kolanie zmieniać ordynację bo inaczej w Sejmie byłoby za mało posłów. W tak nieprzewidywalnej sytuacji, czemu mieliby zakładać że będą w stanie konsekwentnie kontynuować jakąś politykę przez dziesięciolecia? Z tej perspektywy plan Sachsa obiecujący konkretne wyniki w ciągu jednego roku przestaje być p*****, a może nawet jego wybór nabiera nieco racjonalności.

    No dobrze, ale teraz sytuacja jest bardziej stabilna? Chciałoby się… ;) Jak oceniłabyś w 2010 roku prawdopodobieństwo tego, że będzie wojna domowa w Syrii, z której kilka milionów ludzi ucieknie do Turcji, która w pewnym momencie obrazi się na UE i pozwoli tym uciekinierom pójść na zachód, gdzie partie rządzące przyjmą ich z otwartymi ramionami, co spowoduje wzrost nastrojów antyimigracyjnych, co skłoni szefa partii brytyjskich Torysów do złożenia obietnicy przeprowadzenia referendum w sprawie ewentualnego wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, w którym większość głosujących opowie się za wyjściem? A to nawet nie jedno dziesięciolecie temu, a co dopiero pół wieku. Nigdy nie wiadomo gdzie i kiedy będzie następna Syria, i w którym kraju doprowadzi do politycznej zawieruchy.

    Podsumowując, rząd – nie tylko III RP, ale każdy – powinien rozpatrzyć nie tylko wiedzę, ale i ryzyko że wiedzy nie zdąży wprowadzić w życie. A to ryzyko jest głęboko niedoceniane. Co się może stać z państwem socjalnym (choć niedemokratycznym) kiedy wcześniejsze założenia przestaną się sprawdzać w praktyce, dobrze pokazuje doświadczony przez ciebie osobiście i przez twoich rodziców PRL z lat 80-tych, albo w chwili obecnej Wenezuela.

    Do zwolenników Korwina nie należę, więc i nie będę się w ich imieniu wypowiadał. Niech zrobią to sami, jeśli mają taką ochotę.

  20. 600 mln na podwyżki dla nauczycieli? Chyba miesięcznie! Bo mamy ponad pół miliona nauczycieli!. Plus ZUS. Wychodzi 10 mld jak w mordę strzelił. Nauczyciele żyją w gorszej nędzy niż pisowski Suweren😈
    Tak samo oszukano lekarzy rezydentów. Właśnie dzisiaj zaczynają się wielkie protesty lekarzy. Średnia długość zycia spada od 2017 (zimą 2017 roku umarło blisko 2x tyle ludzi co przeciętnie!). Stawiam dolary przeciw orzechom że tak samo będzie w 2019. Za czasów straszliwej głodzącej lud pracujący miast i wsi 3 RP nigdy coś takiego się nie zdarzyło!
    No ale to też w sumie idzie na plus dla państwa bo spadają koszty ZUS i NFZ😈. Niebawem suweren odkryje że całość 500+ będzie musiał wydać na to czego nie zapewnia Państwo.
    Takie samo podejście jest w innych dziedzonach. Ale kto by się tam przejmował np urzędnikami. W efekcie wykwalifikowany inżynier/weterynarz w nadzorze często dostaje 2000 na rękę! Podobnie jak nauczyciele. Fizjoterapeuci po studiach dostają niecałe 2000. Oznacza to mniej niż kasjerzy w Biedronce!
    Podejście PiS najlepiej opisał lewicowy bloger który stwierdził że gdyby rządzili oni po 2 WW to odbudowa Warszawy polegałaby na wręczeniu każdej rodzinie po worku cegieł na dziecko i oświadczeniu „A teraz sobie radzcie”

  21. @rewolucjaenergetyczna
    PS. Po twoich wyliczeniach podwyżek nauczycieli mam poważne wątpliwości czy wierzyć twoim ekonomiczbym i technicznym wyliczeniom z bloga!😈😉
    PS2. Że bedzie tak jak opisałem przepowiadałem już w momencie wprowadzenia 500+ tylko sądziłem że ujawni się to w momencie kryzysu. Pomyliłem się. Ujawniło się dosłownie natychmiast.

  22. @brysio
    Tak, machnąłem się, podałem miesięczne jako roczne, dzięki za czujność. Moje wyliczenie jest bez sensu. I tak samo katecheci to są symboliczne pieniądze rzędu 60 zł.

    Wyliczeniom z bloga można wierzyć, bo jak ktoś mnie złapie na tym, że walnąłem babola to odszczekuję…

  23. https://serwisy.gazetaprawna.pl/emerytury-i-renty/artykuly/1102416,liczba-zgonow-w-polsce-bliska-rekordu.html
    I tak samo będzie w 2019.
    Polska to Państwo z dykty ale PiS systematyczne ją drze!😒

  24. Ale konkluzji będę bronił. Tu nie ma żadnego załamania, jest zueplnei inna sprawa. Zwiększono dochody klasy niższej- średniej o całkiem spore pieniądze. Co więcej, w taki sposób, że te pieniądze trafiły może nie do dokładnie najbardziej potrzebujących, ale w większości zostały od razu wpompowane z powrotem do gospodarki. To dało impuls wzrostu bazowanego na konsumpcji.
    I dopiero konsumpcja dała impuls do zatrudnienia, zwłaszcza na prowincji, co, wobec patologicznej sytuacji mieszkaniowej spowodowało lokalne braki siły roboczej i wzrosty wynagrodzeń. To dopiero dało wtórny impuls zarobków, konsumpcji i podatków. I rozpoczęcie wzrostu wynagrodzeń, na tle którego nauczyciele, fizjoterapeuci i cała reszta zaczęła wyglądać źle. Jako żywo nie pamiętam narzekań nauczycieli czy drobnych urzędników na życie w Polsce powiatowej. Pensje były marne zawsze, ale stabilność zatrudnienia w morzu beznadziei i bezrobocia to była wartość. Dopiero dziś zatrudnienie jest wszędzie i nawet można unikać wyzysku. Na tym tle niskie ale stabilne pensje zaczęły po prostu być… niskie. I cały system 3 RP wygląda dziadowsko, jakim i przez cały czas był.

  25. @Brysio: zamrożenie płac w budżetówce, do którego nawiązujesz, miało miejsce na dlugo przed wprowadzeniem 500+. Zrobiła to PO w 2010 roku. W 2015 roku kopnęło ich to w ‚cztery litery’.

  26. @Wojtek inzynier:

    „Ja pisałem, że kto chce ten może spróbować podnieść drogę dochody przenosząc się do dużego miasta. Gdzie napisałem, że każdy tak robi?”

    Nie napisales, ze kazdy tak robi. Ale mowisz to za kazdym razem, kiedy pisze o marnych placach, zasilkach, niesprawiedliwym systemie podatkowym. Wystarczy, ze wspomne o nierownosciach majatkowych, do ktorych prowadzi polityka neoliberalna a ty juz biegniesz ze swoimi „zlotymi radami” o postaci „jakby chcial to by wyjechal do miasta”.

    To nie jest zadne remedium na wyprowadzanie z biedy milionow ludzi, ani na niesprawiedliwy system podatkowy. Do czego prowadzi na masowa skalę takie „przenies sie do duzego miasta” widac na przykladzie Mexico City, Buenos Aires, Sao Paulo, Limy.

    Ludzie przyjezdzaja z calego kraju, bo jest praca. Za gowniane pieniadze. Gniezdzą sie po kilkanascie osob w jednym pokoju albo zaczynaja budowac slumsy. Sytuacja materialna sie owszem, poprawia – ale tym, co ciagną zyski z ich pracy i nikomu więcej. Nierownosci rosną.

    A ty mowisz tak, jakby to, ze ktos jest biedny, to byla jego wina, no bo NIE CHCE sie przenisc do miasta.
    Serio? Na takim poziomie postrzegasz zjawiska makroekonomiczne? Na poziomie zwalania winy na lenistwo i skazy charakteru tych, co „nie chca” sie przeniesc do miasta, bo przeciez jakby chcieli, to by sie przeniesli, dostali lepsza prace i zyli dlugo i szczesliwie?

    Nie zauwazyles, ze z Polski w ciagu dekady wyjechalo ok. 2 mln ludzi – wlasnie na tej zasadzie – „przeniesli sie do miasta” – za lepsza praca i perspektywami. Czy od tego sytuacja ekonomiczna w kraju poprawila sie? Wzrosla mediana i dominanta plac? Nie widze, nie slysze. TO NIE DZIALA.

  27. Eeeech Futrzaku, Futrzaku – mnie się cisną do głowy (po przeczytaniu dyskusji) następujące myśli:

    1. Każda dyskusja pomiędzy zwolennikami neoliberalizmu ze zwolennikami niwelowania nierówności społecznych poprzez sprawiedliwy podział pieniędzy, których nie ma – szybko zaczyna przypominać kłótnię o to czy lepiej zejść w boleściach na raka odbytu czy też umrzeć w stanie całkowitej demencji.Jedni drugim wytykają jak mają dobrze lub źle.

    2. Jest fajnie patrzeć na formułowane z perspektywy Montevideo analizy z których wynikają doskonałe pomysły jakby tu poprawić los poskiego chłopa postpańszczyźnianego na przedmieściach Pierdziszewa Kieleckiego.

    3. Dane statystyczne odzwierciedlają tylko to co mają odzwierciedlać. Dlatego ostrożniej bym nimi wymachiwał. Szczególnie z oddali.

    4. Szkoda że nie możesz porozmawiać na poruszane tutaj przez Ciebie tematy z którymś z moich szwedzkich przyjaciół którzy uciekli ze Szwecji. Naprawdę uciekli. Podobnie jak Ty z lubelskiego. Jak się z nimi pogawędzi na temat skandynawskiego raju to można zwątpić w niektóre dogmaty dotyczące związków pewnych rozwiązań z ludzkim szczęściem i (wyobrażanych) społecznych skutków tychże. Trudny temat.

    5. Kiedy ostatni raz byłaś skonfrontowana z polską codziennością rozumianą jako zbiór uwarunkowań, którym trzeba się (i swoje życie) poddać?

    6. Wierz mi, to że przeszłaś z neoliberalizmu na neokeynesianizm jest zrozumiałe w obliczu osobistych obserwacji, doświadczeń i wynikających z nich przemyśleń. Tak samo jak (obawiam się) zrozumiałe byłoby odbycie tej samej drogi w przeciwnym kierunku, w przypadku odwrotnego kierunku podróży,

    7. Zastanawia mnie dlaczego dręczy nas wszystkich (starających się rozmawiać na tematy poruszane w tej nocie) jakaś przedziwna przypadłość polegająca na widocznym natychmiastowym pojawianiu się chęci przekonania oponenta że się myli?
    Wszyscy wszystkim chcą udowodnić, że nie mają racji zamiast podjąć przynajmniej próbę przekonać ich do własnych.

    Z sympatią

    T.

  28. @mall
    Akurat w pierwszej kadencji PO dała nauczycielom (i lekarzom!) bardzo przyzwoite podwyżki ( w warunkach kryzysu!). Kolega dyrektor wiejskiej podstawówki przyznał wówczas że lepiej pd jego podwładnych zarabiali jedynie wyżsi urzędnicy w gminie. To zaczęło się rozjeżdżać dopiero pod koniec PO wraz ze wzrostem ogólnego poziomu zarobków.

  29. @Telemach
    Zakładając, że że nie dostaniesz bana za publikowanie komentarza składającego się wyłącznie z przytyków osobistych, czy mógłbyś odpowiedzieć na pytanie co konkretnie zarzucasz statystykom, które tu wszyscy uważamy za podstawę do dyskusji?

  30. @Telemach:

    Ad 2, 3
    Dane statystyczne nie zmieniaja sie w zaleznosci od tego, kto i gdzie je obserwuje. To nie fizyka kwantowa. Czy serio musisz stosowac takie chwyty erystyczne? Po Tobie spodziewalam sie troche wyzszego poziomu dyskusji, jak widac bezpodstawnie :(

    Ad. 4
    Znowu. Czy masz zamiar uzywac argumentacji typu anecdata? Wrocmy moze do faktow. A one są takie, ze to 2 mln Polakow wyemigrowalo z Polski w poszukiwaniu lepszej przyszlosci, a nie 2 mln Szwedów wyjechalo ze Szwecji.

    Ad. 5 – znowu ad personam? Dlaczego odmawiasz dyskusji merytorycznej?

    Ad. 7

    Chcialam zauwazyc, ze celem dyskusji (a nie dwoch monologów) jest ustna lub pisemna wymiana zdań na jakiś temat mająca prowadzić do wspólnych wniosków. Jesli nazywasz to przypadloscia to jednak zerknij do slownika języka polskiego, bo w tym wlasnie języku dyskutujemy i dobrze byloby uzywac podstawowych terminów w znaczeniu, jakie normalnie w języku mają.

    A teraz przejdę do merytorycznej częsci dyskusji.

    Jak narazie nikt tutaj podanych danych nie podwazal, poza Tobą.
    Tak, budzet panstwa to nie jest nieskonczona studnia bez dna, ale nawet w wypadku Polski za rok 2018 byla nadwyzka budzetowa (wplywy większe niz zalozono) ok. 11 mld zl. Jak sie do tego doda 11 mld wydane na KK z budzetu, to juz wychodzi suma prawie taka, jaka jest wydawana na 500+

    Mozna sie spierac, czy nie sensowniej wydac te pieniadze na podwyzki np. dla pielegniarek i ratownikow medycznych – ale to NIJAK nie zmieni faktu, ze opodatkowanie w Polsce jest degresywne i ze jest to skrajnie niesprawiedliwe, zeby najmniej zarabiajacy musieli panstwu oddawac 60% swoich zarobkow, a najlepiej zarabiajacy tylko 20%.

  31. Chyba sobie zaprzeczacie, bo albo:

    „500 zł miesięcznie na drugie i następne dziecko. Ktoś próbował z kwoty tysiąca złotych utrzymac troje dzieci? Za te pieniądze nie da się nawet dla nich opłacić opieki na czas pracy matki…”

    albo

    „duża część społeczeństwa po wprowadzeniu 500+ zaczęła spłacać długi i to nie kredyty hipoteczne, a chwilówki i dopiero potem (teraz) zaczyna wracać na rynek i do normalnego życia z odrobinami disposable income”

    Albo nie starcza, albo surplus.
    To jak to w koncu jest?

  32. @Katani:

    Z 1000 zl miesięcznie nie da sie wyzyc trzem osobom – wiec argument, ze z powodu zasilku na drugie i trzecie dziecko ludzie porzucają pracę, jest bzdurny.
    MUSZA miec jeszcze jakies inne dochody, zeby przezyc.

    Natomiast 1000 zl miesiecznie to jest powazna pozycja w budzecie rodziny, w ktorej caly dochod z pracy to jest 2500 zl. lub niewiele więcej. To nadwyzka, ktora w wypadku wielu rodzin pozwala na splacenie dlugow, kupienie dziecku prezentu, odmalowanie mieszkania, kupienie nowej kurtki i tak dalej.

    Pamiętaj, ze zasilek na drugie i trzecie dziecko dostaja WSZYSCY niezaleznie od poziomu dochodow. Największe jednak znaczenie i roznice robi to najbiedniejszym.

  33. Jeśli dla „inteligenta” (lub co gorsza inż) najwiekszym problemem polskiego budżetu jest +500 to tylko potwierdza tezę o spadającej jakości edukacji.
    Przecież to jest podstawowa nieumiejętność kojarzenia faktów SAMODZIELNIE ( czyli bez pomocy tvn i tvp)
    Primo – dla większości pracujących jest to po prostu zwrot podatku. Można oczywiscie twierdzić że prościej to było zrobić odpisem – tylko pytanie DLACZEGO przez 26 lat tego nie zrobiono ? Mamy taką bezklasę polityczną jaką mamy a na pewno powrót PO do władzy sytuacji nie poprawi.

    Secundo – jeśli kobieta rezygnuje z pracy dla +500 tzn że jej praca była tragicznie opłacana a raczej była po prostu wyzyskaniem czyjejś tragedi życiowej. Upadek takich januszów „biznesu” jest dobry na dłuższą metę dla gospodarki.

  34. @futrzak:

    Może ustalmy na początek kilka rzeczy. Nie jestem neoliberałem (aczkolwiek byłem przez wiele lat przedsiębiorcą, a to pozostawia ślady). Nie uważam obecnego systemu podatkowego w Rp za sprawiedliwy. Jestem zwolennikiem tezy, że należy przystąpić do redystrybucji dobrobytu, bo dalej tak nie można jak dotąd. Nie lubię (i to bardzo) wielkiego korpo bo począwszy od pewnej wielkości to co było rosnącym organem zamienia się w guz nowotworowy niszczący, aby rosnąć, zdrową tkankę społeczną.

    Tyle co do fundamentu. Teraz reszta.

    Moje pytania (które żartobliwie nazwałaś przytykami osobistymi) wynikajä z przekonaia że zgodnie z tezą propagowanä niegdyś przez Theillarda de Chardin „nieważne na co się patrzy, ważne skąd się patrzy”. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja kobiety w Burkina Faso gdy patrzymy na nią z (dajmy na to) z Europy, a zupełnie inaczej gdy patrzymy z pobliskiego Nigru.
    Miałem wątpliwą przyjemność odwiedzić Niger w 2010 roku, zaraz po „powodzi tysiąclecia”, która zniszczyła co 6 nigeryjskiej rodzinie domostwo. I zabrała z nurtem rzeki cały dobytek. Towarzyszyłem pewnej pani z Francji, która napisawszy doktorat o tragicznym losie kobiet w Burkina Faso, próbowała nawiązać kontakty z miejscowymi organizacjami kobiecymi. Nie udało się. Największym marzeniem kobiet w Republice Niger było mieć dom nad głową a pod tym dachem męża, który by ją uciskał i wykorzystywał.
    Nie, nie żartuję.

    Rzeczywistość przeżywana bezpośrednio ma kolosalny wpływ na zdolność percepcji indywidualnej. A ta znowu na świadomość. Stąd pytanie o to, kiedy doświadczyłaś po raz ostatni polskiej rzeczywistości jako jej uczestnik a nie obserwator z daleka lub z bliska. Wierz mi, to nie była zaczepka, to jest zasadne pytanie i ma spore znaczenie.

    Podobnie ma się sprawa ze Skandynawią. Warto oddzielić rozpowszechnioną w Polsce mitologię na temat niebywałego dobrostanu obywateli wygenerowanego przez skandynawską socjaldemokrację na przestrzeni dekad, od rzeczywistości. Przyznaję, nie doświadczyłem jej i zawsze podziwiałem model szwedzki. Kubłem wody były wyznania przyjaciół – szwedzkich ekspatów. Ludzi, którzy musieli opuścić Szwecję aby się nie udusić, nie zwariować lub nie popełnić samobójstwa. Wszystkie kraje skandynawskie mieszczą się w 15% krajów z najwyższym odsetkiem samobójstw na świecie. Przyczyną nie jest chyba ani nędza materialna, ani niesprawiedliwość społeczna. Może rzeczywiście jest tam strasznie?

    Wracając do statystyk, bynajmniej nie podważam twardych danych. Ja jedynie pragnę zauważyć, że istotniejsze od posiadania dostępu do danych jest posiadanie aparatu pojęciowego i poznawczego pozwalającego na tych danych prawidłową interpretację. Statystyka w ręku głupca lub cynika jest morderczą bronią. Ponieważ jestem człowiekiemm już nie najmłodszym to świetnie pamiętam słuszne jak najbardziej statystyki dotyczące bezrobocia publikowane w prasie różnych demoludów. Jakże wysokie było to bezrobocie u wroga a jakże nieistniejące u nas. Jak wiele niemowląt umierało po urodzeniu w krajach trzeciego świata, a jak mało na Kubie, która wkroczyła na drogę socjalizmu. Jak wiele samochodów wyprodukowano w radzieckim Togliatti w porównaniu z ówczesnymi Chinami gdzie nie było ani Fabryki w Togliatti ani nawet Togliatti. Co tak naprawdę z tego wynikło? Dlatego mam ból tyłka gdy adwersarze wymachują statystykami jakimikolwiek jako ostatecznymi, morderczymi argumentami mającymi powalić przeciwnika.

    A jeśli chodzi o tzw. socjal to to słynne 500plus należy moim skromnym zdaniem nie tylko oceniać stosując takie kryteria jak „należy się”, nie należy się”,” pomaga”, „wcale nie pomaga”.
    Na pewno należy się i na pewno pomaga. Przeciw jestem z zupełnie innego powodu. Obecny polityczny kociokwik w Polsce jest wynikiem zaniedbać w tworzeniu wspólnoty, w wychowywaniu postfeudalnego poddanego na obywatela – czyli osobnika dumnego ze swoich praw i osiągnięć oraz świadomego swoich obowiązków.
    Ludziom żyjącym w niedostatku na pewno należą się środki do życia i adekwatna pomoc państwa gdy sami sobie pomóc nie potrafią. Nie zaś darowizna w postaci ochłapu z pańskiego stołu. Datki demoralizują na dłuższą metę i tworzą system spetryfikowanego klientyzmu, który nabiera własnej dynamiki. Do władzy będzie się dochodziło w przyszłości jedyni po przekupieniu wyborcy prezentami. To jest koniec demokracji jako wspólnego obowiązku. Nie podoba mi się to.

  35. Wypasiony polski socjal na przykładzie rodziny wielodzietnej 2+3 (11, 9 i 7 lat):
    1. 500+ x 3 = 1500 zł/m-c
    2. Zasiłek rodzinny 124 x 3 = 372 zł/ m-c
    3. Dodatek do zasiłku z tytułu z tyt. nauki w miejscowości poza miejscem zamieszkana 113 x 3 = 339 zł/ m-c
    4. Dodatek z tyt. wychowywania dziecka w rodzinie wielodzietnej (od trzeciego dziecka) 95 zł/ m-c
    Łącznie 2306 zł na miesiąc

    Do tego:
    Jednorazowy dodatek z tyt. rozpoczęcia roku szkolnego 3x 100 zł
    „Dobry start” na rozpoczęcie roku szkolnego 3 x 300 zł
    to razem dodatkowe 100 zł/ m-c

    Łącznie 2406 zł miesięcznie co daje ekwiwalent wypłaty w wysokości 3358 zł brutto (łączny koszt pracodawcy 4045 zł) – czyli naprawdę (może poza największymi miastami) dobra pensja.

    Poza tym można ubiegać się o zasiłki celowe na przykład na opłacenie energii elektrycznej, zakup opału, komputer dla dziecka, dofinansowanie obiadów w szkole, wyjazd na kolonie dla dzieci itp. – ale tego tematu nie zgłębiałem dokładniej.

    I nie jest to jakaś wyimaginowana statystyka, czy liczby brane z sufitu, a konkretne wpływy na moje konto.

    Naprawdę jest wg Ciebie aż tak źle?

    A na jako puentę polecam utwór: PeWeX „Szlachta nie pracuje”:

    Ale uprzednio profilaktycznie zalecam kieliszek wina lub kufelek piwa ;)

  36. @Marek W.
    Tak, wszystko się zgadza. O ILE dochody w takiej rodzinie nie przekroczą 674 zł na osobę ORAZ wszystkie dzieci muszą mieszkać w miejscowości bez szkoły.
    O zasiłkach jednorazowych nie wspominajmy, bo to są rzeczy uznaniowe i naprawdę ich ilość jest żałosna w porównaniu do prawdziwych potrzeb.
    Dziękuję bardzo, ale to opis funkcjonowania na dużym skraju nędzy, a nie „super życia z zasiłków” i jeśli to jest tyle, na co stać państwo degresywnych podatków to coś jest bardzo nie w porządku.

  37. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Inaczej wygląda to z perspektywy Ameryki, a zupełnie inaczej z polskiej prowincji.

    Warunkiem uzyskania wspomnianych przeze mnie płatności jest nie przekroczenie dochodu 674 na osobę w rodzinie, czyli 3370 zł netto miesięcznie, co daje 4741 brutto – gdzie trafiamy w okolice mediany zarobków w Polsce. Dodając do tego dochód w wysokości 2406 miesięcznie netto trudno mówić w polskich realiach o skraju nędzy.

    Nie musisz mi wierzyć, ale miliony polaków uznają kwotę 5776 netto miesięcznie za wystarczającą do życia, a sporo z nich również za całkiem przyzwoite pieniądze.

    Przeliczając na USD – ok 25 000 rocznie – i warunki tam panujące rzeczywiście wygląda to śmiesznie za to w Polsce?

    Tym bardziej, że mam zaszczyt działać w sektorze w którym nie płacę żadnych podatków dochodowych, a mój oficjalny i urzędowo stwierdzony dochód liczony do progu wszelkich zasiłków to jakieś śmieszne grosze (hint – liczony od ha przeliczeniowego).

  38. @Marek W.
    Zrobienie z 3370 zł na 5 osób kwoty 5776 zł jest bardzo zabawną demagogią. Uśmiałem się do pasa.
    A teraz serio:
    Zakładając nawet, że chodzi o 5-osobowe gospodarstwo domowe z 2 dorosłych, czyli najbardziej uprzywilejowane w tej sytuacji to nadal to kryterium dochodowe jest poniżej 2 pensji minimalnych.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: