Napisane przez: futrzak | 20 Maj 2019

Kolejny przykład socjalizmu w USA

Tym razem beneficjentem jest Gilead.
Firma owa sprzedaje truvadę, lek przeciwko HIV, za 20 tys dolarów (tyle wynosi roczna dawka kuracji tymże) w USA.
W zeszłym roku Gilead zarobił na sprzedaży truvady 3 miliardy dolarów.

Pewnie zaraz się ktoś odezwie z argumentem, ze „ale badania”.
No otóż za badania zapłacili amerykańscy podatnicy, a właścicielem patentu jest The Centers for Disease Control and Prevention. Gilead w zasadzie powinien płacić rządowi federalnemu za możliwosci korzystania z patentu, ale nie płaci…
Teoretycznie Dept. of Health and Human Services (odpowiednik polskiego ministerstwa zdrowia) powinien Gileada pozwać, ale pod rzadami Trumpa nie chce…

Tak się kończy zalegalizowanie korupcji (aka lobbying) oraz możliwość anonimowego finansowania kampani wyborczych (sprawa Citizens United).

PS:
trolli bredzących o „a kto ci broni otworzyć własną fabrykę” i innych mundrościach „wolnego rynku” wywalam od razu.


Responses

  1. To jest jeden z wielu przykladow, jak kolesie nas okradaja. Podobnie jest z wielgachnymi koncernami, ktore wykorzystuja panstwowe zasoby naturalne, np: gas, rope, wegiel… Powinni placic subsydia panstwu, a nie placa. Maja wiec surowce za darmo; sami ustalaja ceny i jeszcze nie chca placic podatkow, ani partycypowac w kosztach np. infrastruktury, z ktorej korzystaja (autostrady, drogi, itp).
    I takim Rudy w Bialym Domu dal obnizke podatkow.

  2. Tak. Dal obnizkę. I nadal sa Amerykanie, ktorzy bija mu brawo :-/

    BTW:
    tutaj artykul odnosnie hiszpanskiego… to jest to, na czym ja sie wykladam często…
    http://surdel.tierralatina.pl/2015/08/hiszpanski-ameryka-lacinska/

    bo to niby taki łatwy język, ale nie do konca.
    Glupi lunfardo, ktorym gada ulica Buenos, ma ok. 9 tys. słów nie do znalezieniaa w zadnym slowniku hiszpanskiego…

  3. @wielokropek – Zgadza się, zasoby naturalne jak gaz, ropa czy węgiel. Bardzo ważnym zasobem naturalnym, którego brakuje na takiej liście jest jednak „lokalizacja”. Czym różni się czerpanie dochodów przez Morawieckiego z jego uwłaszczonej działki (nie musi kiwnąć palcem ten „przedsiębiorca”, wartość wypracowują inni) od czerpania dochodów ze sprzedaży ropy, która już istnieje, i ma wartość „wypracowaną” przez naturę?

    Dopóki państwo funkcjonuje, zapewnia infrastrukturę i gospodarka się kręci, lokalizacje mają wartość i ta wartość – nie wytwarzana przez właścicieli – jest jednak sprywatyzowywana przez tych właścicieli.

    Skala tego jest zazwyczaj większa niż prywatyzacja jakiegoś pojedynczego złoża naturalnego, na przykład: w UK wydobycie ropy z Morza Północnego to 137 mln ton rocznie, co daje ok. miliarda baryłek, czyli 50 miliardów funtów. W porównaniu z tym wartość transferów pieniężnych z tytułu własności gruntu to 250 miliardów funtów rocznie.

    Myślę, że ludzie nie dostrzegają problemu, bo beneficjentem nie jest tylko kilka dużych koncernów, jak w przypadku ropy, ale również sąsiad, który jest baby-boomerem i miał szczęście kupić dom 40 lat temu, na którego nawet obecnie nie byłoby go czy ją stać. Ludzie zawyją z wściekłości na Morawieckiego czy ekipę HGW i ich zwroty kamienic w Warszawie, ale obecność tego sąsiada czy miłej wdowy – sąsiadki daje złudzenie, że dobro jakim jest prawo do lokalizacji jest rozdzielone demokratycznie, wystarczy zakasać rękawy i już jest w zasięgu ręki. Nie jest. Baby boomers kupili w innym systemie podatkowym, a potem dla własnej korzyści go zmienili. Własność gruntów rozkłada się pokoleniowo: starsze pokolenie ma, młodsze – nie.

  4. … miało być – „miał szczęście kupić dom 40 lat temu, na którego nawet *wynajem* obecnie nie byłoby go czy ją stać.”

  5. Piotr Wąsik, dzięki!
    Właśnie takie patrzenie na kapitał lubię. U nas jednak kole w oczy ktoś, kto zarabia 10 k zł, już go chcą dojechać podatkami, a najlepiej wsadzić do więzenia.
    A to właśnie wskazane przez Ciebie obszary, czy w tym akurat wpisie przez Futrzaka, pokazują gdzie się kryją te pieniądze, prawdziwie wielkie i nieuczciwie pozyskiwane.
    To nie jest problemem, że powstaje klasa średnia, a to że istnieje korupcja legalna, czy w USA, czy w Polsce (bo przecież Morawiecki żadnego prawa nie złamał, a dostał od KK ponad 3 miliony złotych). O nielegalnej nie trzeba nawet wspominać – jej wpływ na życie społeczeństwa świetnie widać na Wschodzie. Na Zachodzie i u nas głównie tę legalną.

  6. @Wojtek inzynier:

    U nas jednak kole w oczy ktoś, kto zarabia 10 k zł, już go chcą dojechać podatkami, a najlepiej wsadzić do więzenia.

    Rozumiem, ze masz jakis tik nerwowy na tym punkcie, ale nawet PiS nic takiego nie sugerowal tj. wsadzac do więzienia za zarabianie 10 tys zł, więc może, jak mawiaja Amerykanie, hold your horses. Bo to bez sensu co napisales.

  7. Natomiast jesli chodzi o przewaly w Polsce Morawieckiego, Hanny Gronkiewicz-Waltz i innych – I CO Z TEGO.

    Co z tego, ja sie pytam, skoro nawet jak juz skala jest gigantyczna i wszystko wyplynie na wierzch, to wyborcy NADAL ida i glosuja na partię, ktora byla umoczona i ktora dalej robi to samo (vide Trzaskowski w Wawie), a jedyna osobą, ktora ma problemy jest ten, kto cala afere ujawnil i to taką osobę zaszczuwa sie procesami i pozwami cywilnymi – przy kompletnej OBOJETNOSCI ludzi.

    W normalnym kraju tacy politycy nie mieliby juz zadnej kariery przed soba – ale nie w Polsce.

    Tutaj najwyrazniej zlodziejstwo i badyctwo wyborcom nie przeszkadza. Po prostu nie przeszkadza. Panowie, nic sie nie stalo, taki kraj, no taki klimat mamy, a w ogole to kazdy zawsze zlodziejem od dawna :-[[[[[

  8. Ja mysle, ze jest jeszcze wiecej sytuacji, gdy my (podatnicy) jestesmy bezczelnie obdzierani i wykorzystywani przez roznych cwaniakow, czy wielkie korporacjie, ale o nich nie wiemy… Ponadto nikt oficjalnie takich list nie stworzyl; mozemy sie tylko domyslac…

  9. @wielokropek:

    nie bardzo wiem, co masz na mysli mowiac „nikt oficjalnie takich list nie stworzyl”.

    Bo gdzie i w ktorym miejscu obdzierani są podatnicy, to tak w USA jak i w Polsce mniej-wiecej wiadomo. Tylko to nie jest wiedza podana na tacy, uczona w szkolach, postowana w gazetach co tydzien.
    Trzeba nieco zainteresowac sie tematem i sledzić doniesienia z kazdej strony, łączyć fakty.

    I problem polega na tym, ze wiekszosc ludzi tego nie robi, a potem znowu glosuja na umoczonych od gory do dołu cynicznych szubrawców :(

  10. Mialem na mysli dokladnie to, co powyzej napisalas :) Nie ma oficjalnych list, ale trzeba byc na tyle bystrym i dobrze zorientowanym, by glosowac (i namawiac do glosowania innch) na tych, ktorzy nie maja zlych intencji; zazwyczaj na swiezych ludzi/partie. Chociaz… Wiosna, np; niby swieza, niby postepowa, a juz sie okazuje, ze mobbing, ze aktywisci oskarzani o wyludzanie milionow…
    Moge glosowac na siebie samego? Przynajmniej sobie ufam :)

  11. Ale jaka Wiosna nowa?
    Ona nowa na zasadzie „hej! zbieramy stare szumowiny, dajemy im „europejską” twarz w osobie Biedronia, wymyślamy nową nazwę i zobaczycie, znowu zadziala.

    Ten chwyt jest stosowany az do urzygu od prawie 30 lat. Jak palcem poskrobiesz, to ci sami ludzie, tu i owdzie kwiatek do kozucha przypinają.
    Pamiętasz Stana Tymińskiego? To dluga tradycja w III RP jak widac.

  12. No, ale zdaje sie, ze wszystkie polskie ugrupowania dzialaja na podobnej zasadzie…

  13. Odnosnie roznych niuansow jezyka hiszpanskiego. W Hiszpanii „cojer” znaczy „brac”, „wziac”; natomiast w Meksyku „pieprzyc sie”. Kiedys ladnie z tym wpadlem :)

  14. @wielokropek:

    Nie wszystkie. Razem tak nie dziala.

  15. Dziś moją miłą lunchową przejażdżkę po stolicy zakłóciły dwie reklamy na tyłach autobusów. Koalicja Europejska numer 4 Danuta Huebner, z rodu stalinowskich zbrodniarzy, potem staję za kolejnym autobusem, numer 5 Michał Boni (lokaj w niemieckim pałącyku).
    Przerażające to jest!
    Futrzak narzeka na Trzaskowskiego, a to przynajmniej młody, wykształcony człowiek, którego nie można o nic oskarżyć, poza tym, że niestety współpracuje z PO, bo przecież inaczej by nie wygrał w Warszawie. Ale te nazwiska do PE na autobusach mnie naprawdę przebiły.
    Zapewne na innych jeździ śmietanka PiSu, Zalewska, Pawłowicz, Mazurek (nie wiem czy kandydują, nie zdziwi mnie to jeśli tak).

  16. @Wojtek inzynier:

    nie ma znaczenia, ile lat ma Trzaskowski i jakie ma wyksztalcenie. To jest wlasnie ten „kwiatek do kożucha” o ktorym pisalam wyzej, ktory jak widac znakomicie dziala na takich wyborcow jak ty.

    To co MA znaczenie to fakt, ze Trzaskowski reprezentuje partie, kóra Wawą rządzila przez dekady i która doprowadzila do rozkradzenia publicznego majątku. I to rozkradanie będzie sie dzialo nadal i DZIEJE SIE.

    Ale spoczko, spoczko, przeciez Trzaskowski taki piękny! Moze cos zmieni! Furda, ze juz trzecia dekadę dajemy nabierac sie jak dzieci, glosujmy dalej na tych, co nas w doopę walą, aż trzaska!

  17. A ja na partię Razem nie głosowałbym (na Trzaskowskiego też nie – żadna partia mi się nie podoba). W „Razem” nie podoba mi się skupienie się wyłącznie na podatkach dochodowych. Nie podoba mi się, że w jednym zdaniu deklaracji programowej piszą „Skończymy z pośrednim dofinansowywaniem deweloperów i banków z publicznych pieniędzy.”, a w następnym piszą JAK będą dotować deweloperów, banki (przez podniesienie cen mieszkań) i właścicieli nieruchomości pod wynajem (przez podniesienie czynszów): „Zwiększymy dostępność dodatków mieszkaniowych.”. Mówią jedno, zrobią drugie.

  18. @Piotr Wasik:

    „Nie podoba mi się, że w jednym zdaniu deklaracji programowej piszą „Skończymy z pośrednim dofinansowywaniem deweloperów i banków z publicznych pieniędzy.”, a w następnym piszą JAK będą dotować deweloperów, banki”

    — mozesz zacytowac tutaj ten kawalek ich deklaracji programowej, w ktorej pisza o dotowaniu deweloperow i banków?

    Czytalam ich deklaracje programowa i nie widzialam tam niczego takkiego, ale moze cos pominelam?

  19. @futrzak – zacytowałem: „Zwiększymy dostępność dodatków mieszkaniowych.” – w sekcji 3, punkt 6. Wszelkie dodatki do czynszu zwiększają czynsz i są de facto dopłatami dla landlordów (np. Housing Benefit w UK). Wszelkie dopłaty do zakupu mieszkań (np. wszelkie Mieszkania Dla Młodych w PL i Help to Buy w UK) zwiększają ceny mieszkań i są dodatkami dla deweloperów, np tutaj https://www.gpees.co.uk/media/433016/new-build-premium-gascoigne-pees.pdf przeczytaj paragraf wokół zdania „Developments offering Help to Buy tend to achieve above average premiums.”, a pośrednio dla banków, które mogą udzielać większych hipotek przy wyższych cenach.

  20. Aha. Wziales jedno zdanie z programu Razem a następnie wyciągnales wniosek: dodatki mieszkaniowe to doplaty do landlordów, bo tak jest w UK.

    *facepalm*.

    Czy przyszlo ci w ogole przez myśl, ze porownujesz dwa kraje o zupelnie roznej sytuacji, systemie prawnym i zaszlosciach i zupelnie roznych rozwiazaniach????

    Rownie dobrze moglbys wnioskowac o sukcesie plantacji ziemniaków w Polsce na podstawie rezultatów uprawy trzciny cukrowej w Brazylii.
    Tu gospodarstwo i tam gospodarstwo, tu sie hoduje rosliny i tam! Wiec o so cho?

    Tymczasem co proponuje Razem w kwestii rozwiazania sytuacji mieszkaniowej w Polsce?

    Masowa i realizowana w oparciu o fundusze centralne budowa małych i średnich mieszkań na wynajem będzie podstawowym środkiem zażegnania kryzysu. Zapewnimy mieszkania o przystępnym czynszu osobom o niskich zarobkach oraz młodym, którym taki projekt da możliwość startu w dorosłe życie bez konieczności zadłużania się na samym początku. Maksymalizowana będzie ilość budowanych mieszkań, a nie marża banków i deweloperów. Mieszkania z zasobu komunalnego (przyznawane zwykle na czas nieokreślony, z możliwością wykupu, zamiany i najmu) nie będą podlegać prywatyzacji.

    Podstawowym kryterium podziału środków pomiędzy samorządy będzie zapotrzebowanie zgłoszone przez gminy. Mieszkania będą budowane na gruntach gminnych a warunkiem dofinansowania będzie dostępność do odpowiedniej infrastruktury komunikacyjnej, w szczególności komunikacji publicznej. Docelowo gminy będą zobowiązane do wskazania w planach zagospodarowania przestrzennego lokalizacji pod inwestycje w mieszkania komunalne. Priorytetowo traktowane będą projekty budynków energooszczędnych i pasywnych zmniejszające koszt eksploatacji.

    Czynsz będzie wyliczany na podstawie wartości odtworzeniowej nieruchomości i pokryje wszystkie koszty związane z jej użytkowaniem, tak aby mieszkania komunalne nie stanowiły obciążenia dla gmin. Osoby, które nie będą w stanie opłacić czynszu, otrzymają wsparcie podmiotowe (dodatek mieszkaniowy). Każda osoba lub rodzina, która nie posiada własnego mieszkania lub zobowiąże się do jego zbycia po uzyskaniu przydziału, będzie miała prawo do złożenia wniosku o mieszkanie komunalne i zostanie wpisana na listę oczekujących. Utrzymamy najem na czas nieokreślony, niezależny od zmiany dochodów gospodarstwa.

    Mieszkania będą przydzielane na podstawie kryteriów dochodowych, a także kryterium wieku i sytuacji rodzinnej. Wyodrębnimy zasób dla osób o niskich dochodach, ubiegających się o mieszkania socjalne i komunalne (w ramach „kolejki”), zasób przeznaczony dla młodych rodzin i jednoosobowych gospodarstw domowych oraz zasób przeznaczony dla gospodarstw objętych ochroną przed eksmisją oraz wychodzących z bezdomności.

  21. (to i tak nie jest cala propozycja a tylko to, co dotyczy programu mieszkan komunalnych).

    W jaki sposob to ma byc doplatami do developerow????

  22. @futrzak, ja tę część – budowa mieszkań na wynajem będących własnością państwową akurat popieram. Thatcherowa zrobiła dokładnie odwrotnie, zaczynając masową wyprzedaż lokali będących własnością gmin (Right to Buy to się nazywało) i stało się to jedną z podwalin późniejszego tzw. kryzysu mieszkaniowego. I co, nie można porównywać UK do PL? W UK spadek dostępności mieszkań państwowych zaczęło „kryzys” (jako jeden z czynników), a „Razem” chce zażegnać kryzys budując mieszkania na wynajem. Chyba się poruszają na tej samej osi, tylko w przeciwnych kierunkach, prawda? UK i PL.

    Rynki nieruchomości mają podobne charatkerystyki w wielu miejscach, z racji tego, że to są…. rynki nieruchomości. Na przykład, zależność czynszu od dochodów potencjalnych najemców i w dobrym przybliżeniu od NICZEGO WIĘCEJ była zaobserwowana wielokrotnie na świecie. W ostatnich dekadach stopy procentowe zmieniały się bardzo, a to 5%, a to 0%, w związku z tym koszty obsługi przez landlordów już istniejących, starych hipotek zmiennoprocentowych zmieniały się bardzo – a czynsze – wcale. Myślisz, że to naprawdę wynika z systemu prawnego UK?

    Wracając do Razem:
    „Czynsz będzie wyliczany na podstawie wartości odtworzeniowej nieruchomości” – bardzo dobrze, rozróżniają site premium i wartość samej nieruchomości jako praca + materiał.

    „Osoby, które nie będą w stanie opłacić czynszu, otrzymają wsparcie podmiotowe (dodatek mieszkaniowy).” – jeśli to ma być dopłata do czynszu mieszkania komunalnego to jest nieszkodliwa ale absurdalna operacja księgowa: państwo (w postaci budżetu centralnego) może wytworzyć z niczego, z powietrza, pieniądze i zapłacić temu samemu państwu (w postaci budżetu gminnego). Równie dobrze można ten transfer pominąć i dać czynsze poniżej wartości odtworzeniowej, ale w praktyce wartość odtworzeniowa mieszkania nie jest duża (w porównaniu z ceną całości na tzw. wolnym rynku, 1/5 – 1/3), więc to nie będzie problemem. Jeśli jednak to mają być dopłaty do wynajmu komercyjnego, to przykro mi, ale to jest dopłata do landlordów. Tak, jak landlordzi nie są w stanie przenieść dodatkowych kosztów hipoteki na czynsz przy rosnących stopach procentowych, ani nie mają potrzeby czynszów obniżać, jak stopy maleją, tak samo po prostu połkną zwiększoną zdolność płacenia czynszu przez lokatora.

    Jestem za tym, żeby problemy mieszkaniowe rozwiązywać, ale korzystając z minionych doświadzczeń RÓŻNYCH krajów – szukając podobieństw i niezmienników (mieszkania komunalne OK), a nie uruchamiać programy, które intuicyjnie wydają się rozwiązywać problemy, a w rzeczywistości je tylko pogłębiają (dopłaty do mieszkań NIE OK). Jak ktoś proponuje dopłaty do mieszkań, to sugeruję odrobienie pracy domowej, materiału jest mnóstwo.

  23. @futrzak – „W jaki sposob to ma byc doplatami do developerow????”

    JEŚLI dopłaty do czynszu dotyczyć mają również najmu komercyjnego, to zwiększenie czynszów spowoduje wzrost cen transakcyjnych nieruchomości w regionie, gdzie te dopłaty mają miejsce. Potencjalny landlord może zarobić więcej, więc może licytować więcej.

    Czynsz razy 12 miesięcy razy powiedzmy 30 lat zdyskontowane do teraz = tyle pożyczy bank, więc taka jest cena transakcyjna nieruchomości.

  24. JESLI, ale jakby ci sie chcialo przeczytac ich program dokladnie, to bys zauwazyl ze NIE BEDA to doplaty do wynajmu komercyjnego.

    Z dodatkowa doplata do mieszkan komunanych mozna dyskutowac (chociaz i to zalezy od sposobu finansowania wszystkich skladnikow proponowanego programu) ok, ale powtorze raz jeszcze:

    Razem nie proponuje takich doplat, jakie sa w UK.

    Tylko trzeba po prostu przeczytac dokladnie ich propozycje dotyczaca rozwiazania problemu mieszkaniowego w Polsce.

    No ale po co, skoro mozna zalozyc z gory, ze bedzie tak, jak w UK :-/ i na podstawie tego zalozenia (błędnego) wyciągnac tezę, ze „będa doplacać developerom” i wobec tego nie będę na nich głosować!

    facepalm raz jeszcze.

  25. A co do rynków nieruchomosci:

    Rynki nieruchomości mają podobne charatkerystyki w wielu miejscach, z racji tego, że to są…. rynki nieruchomości. Na przykład, zależność czynszu od dochodów potencjalnych najemców i w dobrym przybliżeniu od NICZEGO WIĘCEJ była zaobserwowana wielokrotnie na świecie

    Tak, w panstwach, gdzie nie ma zadnych regulacji w tej kwestii to jeden z glownych skladnikow, od ktorych zalezy cena wynajmu.

    Ale jest wiele panstw, ktore ma regulacje dotyczace tego, co mozna, a co nie mozna wynajmowac i jakie najemca musi spelniac warunki.
    Takie regulacje sa np. w USA w Kalifornii, w Finlandii, Szwecji, Szwajcarii, Urugwaju, Argentynie, a nawet wyobraz sobie, w Polsce (chociazby przepisy dotyczace eksmisji – maja ogromny wplyw na to, komu wlasciciel odnajmie, a komu nie)

    Do tego rozne kraje roznie sobie opodatkowują dochód z wynajmu, co tez ma wplyw. Jest tez rozny sposob finansowania developmentu, co ROWNIEZ ma wplyw.

    I bez wzięcia pod uwagę tych wszystkich czynnikow ślepe porownania miedzy krajami dotyczace rynku nieruchomosci nie maja sensu, bo wyjdzie jak z ta plantacja ziemniakow w Polsce i trzciny cukrowej w Brazylii.

  26. @Piotr Wąsik
    „Na przykład, zależność czynszu od dochodów potencjalnych najemców i w dobrym przybliżeniu od NICZEGO WIĘCEJ była zaobserwowana wielokrotnie na świecie”
    Tak, była. I tak jest pod jednym warunkiem: że nie można zaspokoić popytu. Jeśli jest wystarczająco mieszkań o cywilizowanym standardzie, kosztach eksploatacji i czasie dojazdu do pracy w granicy 30 min to ten standard wyznaczy dominującą cenę.
    Aby ja zawyżyć wystarczy utrudnić dojazd do pracy i ci których będzie stać zapłacą ile ich stać aby mieszkać tam gdzie się da żyć. A inni będą marnować 4 godzi dziennie i 1/3 pensji na dojazdy.

    Stąd kluczem do rozsądnych cen nieruchomości jest efektywny transport. Czyli w uproszczeniu drastyczne ograniczenie samochodocentyzmu miast. Ale w mniejszych ośrodkach zwykła podaż i jakiś transport publiczny wystarczy, co dokładnie jest opisane w programie Razem.

  27. @futrzak, przyłapałaś mnie, nie czytałem wcześniej tego: http://partiarazem.pl/panstwo-budujace-mieszkania/ tylko ich program podlinkowany ze strony głównej. Poprawiam się, ten artykuł nie pisze o dopłatach do najmu komercyjnego, a w dodatku zawiera uwagi jak z mojego wpisu poprzednio o Help to Buy i MdM „Program dofinansowania kredytów hipotecznych stanowi de facto pomoc dla banków i deweloperów”.

    „Do tego rozne kraje roznie sobie opodatkowują dochód z wynajmu, co tez ma wplyw.” Tak jest. Na cenę nieruchomości, na czynsz – raczej nie. Czynsz pozostaje dalej skorelowany z dochodami potencjalnych najemców, ale landlord z tego może mniej zachować dla siebie, więc kupując mieszkanie, licytuje niżej. W PL jest ryczałt od najmu prywatnego, czyli dochód z najmu jest opodatkowany niżej niż dochód z pracy najemnej czy z firmy. W UK dochód z najmu jest też korzystnie (dla landlorda) opodatkowany.

    Z regulacji prawnych na czynsz to wpływa chyba tylko „rent control” czyli ustawowe maksymalne wysokości czynszu. Wpływ na ceny nieruchomości jest taki, jak wysokie opodatkowanie, czyli obniża ceny nieruchomości.

    Na ceny transakcyjne – oprócz czynszów – wpływa też sposób udzielania hipotek – czy jest to building society recyklujący oszczędności czy bank, który może teoretycznie utworzyć dowolnie dużą pożyczkę, i jaką maksymalną krotność rocznych zarobków mogą pożyczyć ustawowo albo z pośrednio z powodu kontroli ryzyka.

    UK w złotym okresie polityki mieszkaniowej (kilka dekad po wojnie), kiedy najwięcej ludzi zamieszkało w swoich mieszkaniach, miało rent control, mieszkania komunalne, wysokie opodatkowanie dochodu z czynszu i limit hipotek chyba do 3 krotności dochodów bez trików typu odpisy podatkowe na spłaty hipotek czy jakichkolwiek dopłaty do czynszów. Oczywiście systematycznie to rozmontowano, mieszkania stały się w końcu „assets” które przez to, że mogły generować coraz szerszy strumień dochodów, stawały się coraz cenniejsze i przez to droższe.

    Obstaję przy swoim, można i należy porównywać różne kraje, czynniki, które obydwoje wymieniamy, są znane (niektórym!) ekonomistom od dziesięcioleci, więc można je zestawiać w tabele i wykresy. Dzięki temu ekonomia może nie staje się nauką, ale przynajmniej nie jest tylko filozoficzną ideologią, ale zbiorem uporządkowanych obserwacji.

    Zwróć uwagę, że ograniczenie dochodów z najmu z jednej strony przez rent control, a z drugiej przez ich solidne opodatkowanie plus ograniczenie wielkości udzielania hipotek sprowadziło ceny nieruchomości blisko do wartości odtworzeniowej mieszkania, czyli site premium – wartość samego gruntu była bliska zera. I tu moja uwaga, skutek ekonomiczny tych środków – sprowadzenie ceny gruntu do zera, bo nie jest on „asset” – nie generuje strumienia gotówki – jest podobny do skutku ekonomicznego Land Value Tax. 100% Land Value Tax też sprowadziłby ceny gruntów do zera i jak widać, katastrofa nie nastąpiła.

  28. @RewolucjaEnergetyczna – nie zgadzam się, że można „zaspokoić” popyt na mieszkania. To jest podobna sytuacja, jak z piłkarzami i ich pensjami. Nie ważne ile dziesiąt tysięcy ludzi przyzwoicie grałoby w piłkę, te ileś najlepszych zespołów, a w zasadzie piłkarzy grających w tych zespołach, zarabia tyle, ile można wyciągnąć z telewizyjnych transmisji rozgrywek za reklamy. Nie ważne, ilu przyzwoitych graczy w kolejce stoi za nimi. Czy wysokie zarobki gwiazd futbolu sugerują, że jest niezaspokojony popyt na piłkarzy i gdyby tylko nie powiedzy nie było 1000 najlepszych na świecie piłkarzy (wg jakiegoś obiektywnego kryterium sprawności fizycznej), ale 2000 się wysiliło i spełniło te same kryteria, czy pensje tych 100 czy ilu rozpoznawalnych i najlepiej zarabiających spadłyby? Moim zdaniem nie.

    Oczywiście można zaspokoić „popyt” na mieszkania, ale w sensie braku bezdomności i zadowolenia mieszkańców, że nie mieszkają w norach wielkości pudełka na buty. Natomiast zawsze w centrach miast mieszkania trafią się tym, którzy są gotowi zapłacić najwięcej (w systemie podatkowym z land value tax – państwu, w typowym systemie podatkowym – obecnym prywatnym właścicielom). Centra są najbardziej pożądane, bo tam są biura, w których się pracuje, tam jest rozrywka i biznesy.

    Najlepsi piłkarze – centra miast. Dochody z reklam z transmisji meczu – wartość dodana network effect z miasta.

    Zgadzam się, że wzdłuż linii transportowych zachodzi to samo zjawisko, lokalizacje są tam korzystniejsze i droższe. Linie transportowe mają ograniczoną przepustowość, podobnie jak jest ograniczona liczba dobrych lokalizacji w centrum, więc zawsze będzie gradient wzrostu kosztów w stronę centrum i w stronę linii transportowej.

    Widziałem kiedyś zestawienie cen nieruchomości z cenami dojazdu i z czasem dojazdu do centrum Londynu, widać było, jak ludzie są w stanie zamieniać każde 15 minut dojazdu na konkretną kwotę w funtach. Poprawiając komunikację w Londynie, nie „zaspokoisz” niczego, tylko spowodujesz, że Londyn jeszcze bardziej urośnie. Ale to nie jest nic złego.

    „Jeśli jest wystarczająco mieszkań o cywilizowanym standardzie, kosztach eksploatacji i czasie dojazdu do pracy w granicy 30 min to ten standard wyznaczy dominującą cenę.” – myślę, że w granicach 30 minutowego dojazdu powstaną dodatkowe biznesy i region zostanie zamieszkany przez najlepiej zarabiających w tych biznesach. w sumie duże miasta stają się jeszcze większe, nie?

  29. @Piotr Wąsik:

    Dzięki, ze przyznales, ze sie myliles i nie doczytales.
    Niewielu ludzi dziś to potrafi.

    1. Sposób/wysokosc opodatkowania dochodu z wynajmowania ma równiez wplyw na cenę wynajmu.

    Masz racje, ze najbardziej wplywa na cene samej nieruchomosci, ale nie tylko.
    Na dzisiejszym patologicznym rynku nieruchmosci bowiem ma miejsce taka sytuacja:
    są sobie wielkie corpo, ktore są wlascicielami wielu nieruchomosci pod wynajem i je wynajmują. Nagle zmienia się wladza i wprowadza o 50% wyzszy podatek od dochodu z wynajmowania. Corpo dochodza do wniosku, ze wynajem teraz im sie nie opłaca, i przestaja wynajmowac. Na rynku duza część nieruchomosci stoi pusta, co zmniejsza pulę dostępnych nieruchomosci, co automatycznie winduje w górę czynsze tego, co jeszcze dostępne, bo zmniejszyla sie drastycznie podaż. Dotyczy to zwlaszcza wielkkich, atrakcyjnych metropolii, gdzie ilosc miejsca ograniczona.

    2. Regulacje prawne – lokalne – maja wplyw na czynsze.

    W Kalifornii są dość restryjcyjne building codes. Glownie ze wzgledu tego, ze strefa sejsmiczna, ale nie tylko. Kazda nieruchomosc pod wynajem musi spelniac okreslone wymagania. Nie moze byc zbyt mala (jest norma ile osób na metr kwadratowy), musi rowniez spelniac okreslone wymagania techniczne dotyczace instalacji i tak dalej. Efektem jest to, ze nie da sie latwo/tanio zwiększyc liczby mieszkan dostępnych na rynku pod wynajem. Ceny zaczynaja sie od okreslonego pulapu i koniec, nie przeskoczysz (chyba ze masz ochote ryzykowac wpadkę i drakonskie kary).

    Dla przykladu w krajach Am Pd (tam gdzie panstwo w ogole nie ingeruje w rynek nieruchomosci) mozesz komus odnajac budę dla psa, miejsce w ogródku czy szopę z desek. Takie cos oczywiscie, ze wzgledu na swoj stan, kosztuje grosze. I jest wynajmowane przez biedote, ktora sciaga do miasta w poszukiwaniu pracy i ima sie nabardziej gownianie platnych prac.
    Tak, to są slumsy, obecne w kazdym panstwie Am Pd (moze za wyjątkiem Urugwaju). Tak, tam tez sie placi i to TEZ jest część rynku na wynajem. Nie wiem czemu ludziom z pierwszego swiata wydaje sie, ze w favelach, villa miseria mieszka sie za darmo…

    3. Na ceny i rynek wynajmu maja wplyw regulacje prawne panstwowe

    W Urugwaju sa panstwowe agencje, ktore oferuja tzw. „garantia”. Dziala to tak, ze zarowno wlasciciel, jak i wynajmujacy, placa jakis procent (1-3% ceny najmu) do agencji.
    Agencja zapewnia z jednej strony weryfikacje stanu technicznego mieszkania, z drugiej sprawdza wiarygodnosc (wyplacalnosc) najmującego, sprawdza warunki kontraktu (tutaj umowy na wynajem normalne, a nie dla turystow, sa co najmniej na rok, najczesciej na dwa); pilnuje, zeby nie bylo zasiedzenia, w razie demolki refunduje do ustalonej wysokosci koszty wlascicielowi; prowadzi rejestr nierzetelnych najemcow, ktory jest na poziomie kraju – potem taki najemca nie ma szans dostac nastepnej garantii, wiec jest wykluczony z normalnego rynku. To dziala.
    To wszystko jest regulowane przez szczegolowe przepisy panstwowe.

    Dla porownania w sąsiedniej Brazylii tez sa firmy oferujace „garantia” – tyle ze sa prywatne i nie regulowanne przepisami panstwowymi. efekt jest taki, ze kasuja od 8 do kilkunastu procent od ceny czynszu. I oczywiscie odnajmujacy placi większosc tego.

    Roznica w cenie najmu kolosalna…

    Czy teraz widzisz, ze ma to wplyw?
    Bład, ktory popelniasz, polega na tym, ze rynek najmu oceniasz z perspektywy UK i ich regulacji glownie.

    A serio, jest tutaj mnostwo dodatkowych czynnikow – wyzej podalam, jakie i w jaki sposob wplywaja na ceny….

  30. @Piotr Wąsik
    Znaczy zawsze będzie gdzieś dążenie do wyróżnienia się i elity finansowe które na to stać. Ale śmiało można dążyć do modelu Singapuru, gdzie w różnych wersjach własności czy najmu od państwowej agencji mieszka 90% populacji. Pozostała część to z jednej strony domy opieki a z drugiej odrobina elitarnych nieruchomości. Ale te są dla naprawdę nielicznych.
    I jak najbardziej przyzwoitą urbanistyką i infrastrukturą da się zapewnić rozsądne odległości dla prawie każdego.

    Po prostu w dzisiejszych miastach infrastruktura samochodowa zżera tak nieprawdopodobne ilości przestrzeni, że dzięki temu wszędzie jest daleko. I wszędzie trzeba gdzieś jechać.
    W alternatywnej rzeczywistości, gdzie miejsca dla samochodów w miastach prawie nie ma gęstość zaludnienia (komfortowa, nie z azjatyckiej ekstremy) to powiedzmy 25 tys/km2. W środku dzielnicy mamy stację kolejową do której możemy dojechać w max. 15 min rowerem i z jednego końca na drugi dzielnicy w 30 min. To daje nam teoretycznie okrąg o średnicy 7,5 km (przy średniej 15 km/h). W rzeczywistości mniejszy, ale nawet jeśli to tylko 40 km2 to nadal mamy zwartą zabudowę z kompletem usług dla c. 1 mln ludzi. Jeśli miasto jest większe, to oczywiście potrzebuje kolei miejskiej. Ale nie zabawkowego metra ze stacjami co 500 m tylko kolei zintegrowanej z transportem rowerowym, co oznacza przystanki w tego typu sąsiednich dzielnicach i jak największe pojemności, częstotliwości i prędkości pociągów. Stacje co 10- 15 km ma podmiejska część Shikansena i prędkości handlowe powyżej 100 km/h.
    Jeśli mówimy o takiej urbanistyce, to gdzie tak naprawdę jest problem?

  31. @RewolucjaEnergetyczna – dzięki za wspomnienie o Singapurze w kontekście polityki mieszkaniowej, bo przecież Singapur to oczko w głowie neoliberałow (#2 na Heritage Foundation’s Index of Economic Freedom), bo ma niskie podatki dochodowe – i oczywiście większość z nich nie wie o polityce gruntowej i mieszkaniowej, tracąc z oczu (podobno) ok. 2/3 przepływu majątkowego.

    Bardzo chciałbym, żeby miasta były tak zorganizowane, jak piszesz, z dobrymi ścieżkami rowerowymi prowadzącymi do przyjaznych dla rowerów węzłów komunikacyjnych, np. kolejowych. Popieram w 100%, sam poruszam się codziennie rowerem.

    „Jeśli mówimy o takiej urbanistyce, to gdzie tak naprawdę jest problem?” – no właśnie. Gdyby państwo było właścicielem większości (atrakcyjnych) gruntów jak w Singapurze, to nie byłoby problemu. A że w UK i PL większość działek jest prywatna i nieopodatkowana (opodatkowane są dochody, a VATem – obroty firm), to wybudowanie linii kolejowej ze stacjami powoduje, że prezent dostają własciciele działek w okolicach każdej ze stacji. Nagle czas dojazdu do centrum miasta zmienia się np. z 90 minut do 30 minut, a jak wspomniałem wcześniej, zaoszczędzone 60 minut przekłada się na konkretny wzrost wartości lokalizacji. Z powodu linii kolejowej wybudowanej przez – ogólnie podatnika i potem utrzymywanej w ruchu przez podatnika. Znakomita większość podatników nic z tego nie ma, tylko zabrane przez państwo pieniądze, a najbliższe otoczenie stacji ma zysk znacznie przekraczający to, co płacą w podatkach. Czy infrastruktura komunikacyjna to nie jest idealny i najmniej kontrowersyjny projekt, który można byłoby sfinansować z Land Value Tax? Wtedy płaciliby ci, którzy z tego korzystają, proporcjonalnie do „konsumpcji” wartości nowej linii kolejowej.

    To nie jest teoria, to się stało w Londynie przy projekcie Crossrail: https://www.portico.com/blog/landlord-advice/what-does-the-delay-in-crossrail-mean-for-property-prices-along-it – i @futrzak, uważam, że ten mechanizm funkcjonuje też w PL. Taka solidarnościowa zrzuta wszytkich na bogactwo niewielu. Ale nie (tylko) korporacji, tylko zwykłych Jane & John Smithów.

    @futrzak – „w Urugwaju (…) Dziala to tak, ze zarowno wlasciciel, jak i wynajmujacy, placa jakis procent (1-3% ceny najmu) do agencji. W sąsiedniej Brazylii (..) efekt jest taki, ze kasuja od 8 do kilkunastu procent od ceny czynszu. I oczywiscie odnajmujacy placi większosc tego.” – musielibyśmy to sprawdzić dokładnie czy przypadkiem czynsz nie jest niższy o te 8 procent, np. porównując jaki procent dochodów w podobnej wielkości miastach w Brazylii i w Urugwaju stanowi typowy czynsz. Wg znanej mi teorii ekonomicznej wszystkie opłaty dodatkowe obciążają landlorda, a wszystkie ulgi i dopłaty trafiają do kieszeni landlorda. Nie ma znaczenia, kto nominalnie płaci. Jak płaci najemca, to w efekcie landlord musi zadowolić się mniejszym czynszem. Jak najemca ma dopłatę jak Help to Buy (tak, wiem, Razem tego nie proponuje), to landlord podwyższy czynsz o wielkość tej dopłaty. Z podatkami w transakcjach jest podobnie, to się nazywa nominal tax incidence (np. VAT nominalnie płaci ostatni konsument) i actual tax incidence, czyl że sprzedawca jest zmuszony obniżyć cenę, żeby klient dalej kupił po obłożeniu transakcji VATem.

    Kalifornia i restrykcyjne building codes, „garantia” w Urugwaju – nie mam osobiście wyczucia, jaki to może mieć wpływ, przyjmuję do wiadomości od Ciebie, że takie regulacje i instytucje tam są. Patrz moje uwagi dotyczące „incidence” opłat mieszkaniowych, nie zawsze to działa tak, jak widać na pierwszy rzut oka.

    „Nie wiem czemu ludziom z pierwszego swiata wydaje sie, ze w favelach, villa miseria mieszka sie za darmo…” – to bardzo ciekawe pytanie czy w favelach TEŻ czynsz jest wyłącznie funkcją dochodów najemców. Zgodziliście się, że przy braku dodatkowych regulacji (i w systemie podatku dochodowego, nie LVT – uwaga ode mnie) – tak to właśnie wygląda. Zgadywałbym, że niski czynsz nie jest spowodowany tym, że standard „mieszkań” jest niski, tylko tym, że ludzie mało zarabiają i w konsekwencji mogą mieszkać tylko w favelach. Pewnie, że mogę pogooglać, ale może wiesz?

    „i wprowadza o 50% wyzszy podatek od dochodu z wynajmowania. Corpo dochodza do wniosku, ze wynajem teraz im sie nie opłaca, i przestaja wynajmowac.” Tak, widuje się tu puste lokale na sklepy i usługi i landlordzi wrzeszczą, że im się nie opłaca. To nie musi być korpo, to może być 10 indywidualnych właścicieli lokali na tej samej ulicy, po kolei, i nie muszą się między sobą dogadywać. A zgadnij, jaki podatek byłby lepszy moim zdaniem i rozwiązał ten problem? Przy Land Value Tax właściciele płaciliby go niezależnie czy lokal jest wynajmowany czy nie, więc trzymanie pustego lokalu byłoby wyjątkowo kosztowne. Albo wypuszczasz w najem, albo sprzedajesz.

    „Na rynku duza część nieruchomosci stoi pusta, co zmniejsza pulę dostępnych nieruchomosci, co automatycznie winduje w górę czynsze tego, co jeszcze dostępne, bo zmniejszyla sie drastycznie podaż.” – myślę, że nie. W przykładzie powyżej, jak na 10 landlordów na ulicy 3 przestaje wypuszczać lokal, to pozostałych 7 może podnieść czynsze, bo się podaż zmniejszyła?

  32. @Piotr Wąsik

    musielibyśmy to sprawdzić dokładnie czy przypadkiem czynsz nie jest niższy o te 8 procent, np. porównując jaki procent dochodów w podobnej wielkości miastach w Brazylii i w Urugwaju stanowi typowy czynsz.

    To sprawdźcie. A potem dajcie mi znac jakiej metodologii uzyliscie i co porownywaliscie.

    Wg znanej mi teorii ekonomicznej wszystkie opłaty dodatkowe obciążają landlorda, a wszystkie ulgi i dopłaty trafiają do kieszeni landlorda

    Aha, i jesli teoria nie zgadza się z rzeczywistościa, to tym gorzej dla rzeczywistosci?

    Kalifornia i restrykcyjne building codes, „garantia” w Urugwaju – nie mam osobiście wyczucia, jaki to może mieć wpływ, przyjmuję do wiadomości od Ciebie, że takie regulacje i instytucje tam są.

    Jedno i drugie mozesz sprawdzić.

    to bardzo ciekawe pytanie czy w favelach TEŻ czynsz jest wyłącznie funkcją dochodów najemców. Zgodziliście się, że przy braku dodatkowych regulacji (i w systemie podatku dochodowego, nie LVT – uwaga ode mnie) – tak to właśnie wygląda. Zgadywałbym, że niski czynsz nie jest spowodowany tym, że standard „mieszkań” jest niski, tylko tym, że ludzie mało zarabiają i w konsekwencji mogą mieszkać tylko w favelach. Pewnie, że mogę pogooglać, ale może wiesz?

    O prawie popytu i podazy i jego wplywie na ceny slyszales? Dwa glowne skladniki, ktore maja wplyw na ceny nieruchomosci, to z jednej strony poziom dochodow najemców i ich liczba, a z drugiej strony ilosc dostępnych na rynku nieruchomosci w stosunku do chętnych do wynajmu.

    Favele powstaja w miastach, gdzie panuja specyficzne warunki: masowy naplyw niewykwalifikowanej sily roboczej ze wsi, ktora ma bardzo niskie zarobki ORAZ brak jakichkolwiek regulacji panstwa/panstwo de carton.
    Czyli ta biedota wlazi na teren niczyi/niezagospodarowany i kleci tam z byle czego byle jakie budy, bo tylko to jest dostępne, a potem kiedy juz skleci pobiera pieniadze od tych, co przybyli pozniej.

    A teraz Dolina Krzemowa. Tutaj są najbogatsze counties z calego USA. Ludzie zarabiaja dwa razy tyle, co w innych częsciach kraju. I co? I są odpowiedniki faveli – ludzie mieszkajacy w samochodach i RV.
    Dlaczego? Bo geografia i regulacje. O regulacjach juz wspomnialam. A geografia jest taka, ze to jest DOLINA z bardzo ograniczona iloscia terenow przeznaczonych do zabudowy. Ochotnikow do zamieszkania duzo wiecej, niz dostępnych lokali – co winduje ceny wynajmu w kosmos i skutkuje tym, ze nauczycieli, strazakow, urzednikow bankowych – slowem normalnych pracownikow – nie stac na wynajem nawet kawalerki, wiec albo dojezdzaja po 2 godziny w jedna strone do pracy, albo mieszkaja w samochodach.

    Na rynku duza część nieruchomosci stoi pusta, co zmniejsza pulę dostępnych nieruchomosci, co automatycznie winduje w górę czynsze tego, co jeszcze dostępne, bo zmniejszyla sie drastycznie podaż.” – myślę, że nie

    To źle myslisz. O Airbnb slyszales? A slyszales, ze w duzych turystycznych miastach, jak Paryz, Barcelona, NYC chca przyciąć dzialanosc Airbnb? A wiesz dlaczego? Bo landlordzi przeznaczaja coraz wieksza ilosc lokali na wynajem tymczasowy via Airbnb, te lokale znikaja z rynku dlugoterminowego wynajmu, co automatycznie pociaga za soba jazdę cen wynajmu w kosmos, co powoduje dokladnie to samo zjawisko co i w Dolinie Krzemowej: normalnie pracujacych ludzi z klasy sredniej nie stac na wynajem w miescie.

    Podsumowujac:
    wydaje mi sie, ze masz w glowie wbitą teorie dotycząca dzialania rynku nieruchomosci – teorie wypracowana na podstawie rynku nieruchomosci w UK i sytuacji tam panującej.
    Kazdy inny rynek nieruchomosci w innym kraju usilujesz przykrawac do tej teorii i nią tlumaczyć; tymczasem wplyw na wysokosc czynszu oprocz prawa popytu i podazy (a nie tylko ilosci pieniedzy wynajmujacych, jak twierdzisz) maja jeszcze inne czynnki. Kilka z nich ci podalam.

  33. A tak naprawdę to największym czynnikiem majacym wplyw na wysokosc czynszu placonego na wynajem nie jest poziom zarobkow najemcow, ale

    1. forma wlasnosci nieruchomosci.
    Tam, gdzie przewazaja nieruchomosci panstwowe i mieszkania komunalne, czynsze są niskie.

    2. ilosc tych mieszkan w stosunku do popytu.

  34. @futrzak, a zdajesz sobie sprawę, że tę teorię wymyślił w XIX wieku Amerykanin, Henry George i spopularyzował w https://en.wikipedia.org/wiki/Progress_and_Poverty ? Serio myślisz, że to, co pisał, ma zastosowanie TYLKO XX i XXI wiecznego Londynu?

    a @futrzak „A tak naprawdę to największym czynnikiem majacym wplyw na wysokosc czynszu placonego na wynajem nie jest poziom zarobkow najemcow, ale (…) ilosc tych mieszkan w stosunku do popytu” – oj….. *facepalm* po Twojemu. jest tyle kontrprzykładów, ale jak pisał Tomasz Markiewka, wszyscy jesteśmy neoliberałami i tłumaczymy wszystko równowagą popytu i podaży, negocjowaną ceną. A o elastyczności cenowej podaży słyszałaś? Jaką ma elastyczność landlord? Może pod wpływem bodźca cenowego wypuścić na rynek 1.2 nieruchomości, albo 0.8? Ma jedną nieruchomość, wykres jest absurdalnie pionowy. Ale to tylko może w Londynie :-) Pozdrawiam i otwieram piwko.

  35. @Piotr Wasik:

    Mysle, ze w czasach kiedy Henry George formulowal swoja teorie, swiat finansow wyglądal zupelnie inaczej, niz dzis.

    W XIX wieku nie bylo globalizacji takiej, jak dzis. Nie bylo dolara jako waluty rezerwowej świata (to nastapilo dopiero po II WW w ramach układu z Bretton Woods). USA nie bylo światowym imperium i nie bylo wielką trąbą zasysająca nadwyzki kapitalowe z calego swiata (to nastapilo dopiero w latach 50-tych XX wieku).
    W XIX wieku byl parytet zlota, ktory ostatecznie zostal zniesiony dopiero za Nixona (miedzynarodowa wymienialnosc dolara na złoto).

    W XIX wieku nie bylo instrumentów pochodnych, CDSow, ktore spowodowaly najpierw napompowanie bani na nieruchomosciach w USA, a potem eksplozje tejze bani, ktora niemalze zatopila ekonomie polowy krajow pierwszego swiata.

    Nie wiem, dlaczego mialabym sądzic, ze teoria ekonomiczna (przypominam, ekonomia to nie science, tu nie ma weryfikowalnych eksperymentem praw fizycznych) wypracowana w zupelnie innej rzeczywistosci polityczno-ekonomiczno-finansowej mialaby tlumaczyc dobrze to, co dzieje sie w ekonomii wieku XXI?


    oj….. *facepalm* po Twojemu. jest tyle kontrprzykładów

    Jak narazie nie ustosunkowales sie w ogole do podanego przykladu z Airbnb, ktory, o ile dobrze zrozumialam twoja teorie, przeczy jej, a ma miejsce w NYC, Paryzu, Barcelonie i innych miastach.

  36. @futrzak
    Airbnb po mojemu? Turyści są w stanie w ciągu miesiąca w sumie zapłacić większy czynsz niż miejscowy, który wynajmuje długoterminowo. Znowu nie chodzi o podaż i popyt, tylko mamy czynsz zależny od zdolności płatniczej potencjalnego najemcy. Miejscowi nie są w stanie tyle płacić, więc wypadają.

    „Nie wiem, dlaczego mialabym sądzic, ze teoria ekonomiczna (…) wypracowana w zupelnie innej rzeczywistosci polityczno-ekonomiczno-finansowej mialaby tlumaczyc dobrze to, co dzieje sie w ekonomii wieku XXI?”

    No coż, tłumaczy. Może dlatego nie wiesz, dlaczego miałabyś tak sądzisz, bo tej „teorii” nie znasz? Rozumiem, że nie znasz dobrze georgizmu, skoro piszesz ogólnie, że stary, więc pewnie przestarzały. Słabo. Popper, na którego się często powołujesz, też nie jest najnowszy, a co gorsza jego idee to czysta filozofia, nawet nie można zrobić tabelki w Excelu, żeby sprawdzić: ta teoria pasuje do wyjaśnienia Poppera, ta nie.

    Skoro to takie nieaktualne, to dlaczego Crossrail w Londynie z mojego linku ma taki wpływ na ceny gruntów, jak opisywał George? I zauważyłaś, że artykuł jest w sekcji kierowanej do landlordów?

    W kwestii George’a tabelki w Excelu robiono wielokrotnie. Ekonomia nie jest nauką, ale zbiór uporządkowanych obserwacji jest dobrym antidotum na to, żeby nie była tylko filozofią bądź ideologią.

    Na temat Henry’ego George’a Land Value Tax uzasadnianym jego teoriami, Winston Churchill napisał w słynnym przemówieniu w 1909 roku:

    “Roads are made, streets are made, services are improved, electric light turns night into day, water is brought from reservoirs a hundred miles off in the mountains – and all the while the landlord sits still. Every one of those improvements is effected by the labour and cost of other people and the taxpayers. To not one of those improvements does the land monopolist, as a land monopolist, contribute, and yet by every one of them the value of his land is enhanced. He renders no service to the community, he contributes nothing to the general welfare, he contributes nothing to the process from which his own enrichment is derived.”

    I co, zmieniło się? Mają CDSy na to wpływ?


  37. Popper, na którego się często powołujesz, też nie jest najnowszy, a co gorsza jego idee to czysta filozofia

    Nigdzie w tej dyskusji nie uzylam Poppera ani jego filozofii jako argumentu.

    Popper zajmował się filozofią nauki (m. innymi), a my tu dyskutujemy o rynku nieruchomosci i wynajmu – nie zauwazyles, ze to nie jest to samo?


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: