Napisane przez: futrzak | 21 kwietnia 2019

Protesty, protesty…

Tymczasem w Paryzu około 9 tysięcy ludzi też protestowało w związku kupą szmalu, która znalazła się zaraz na odbudowę Notre Dame, a dla nich od miesięcy jest figa z makiem (17 000 protestujacych nie zostalo wpuszczonych w ogole do stolicy).

Miliony na Notre Dame, a dla nas nic! krzyczeli.

W całym kraju maszerowało znów ok. 28 tysięcy ludzi, protestując przeciwko nierównościom.

No i mają rację. Rząd Macrona nie zrobil nic, zeby uczynic zycie najnizej zarabiajacych znośnym – a protesty gilets jaunes trwaja przeciez od tygodni.
Jedyne, co zrobił Macron, to podpisał zgodę na użycie ostrej amunicji przeciwko własnym, protestującym obywatelom. Wkrótce poleje się krew zapewne, bo zdesperowani ludzie nie odpuszczają, a im bardziej są lekcewazeni, tym bardziej gniew i agresja rośnie.

A co poza tym slychac w EU (w Polsce wiadomo, święta, więc nic)? A na przykład protestujący przeciwko zmianom klimatu i bezczynności rządu już przez trzy dni blokowali Londyn.. 300 osób aresztowanych, ale ilość protestantów na tyle duza, ze niedoinwestowana policja słabo sobie z nimi radzi – bo policji jest za mało…

A w Polsce nasza wieś wesoła. Nawet protest nauczycieli (całkiem słuszny) zaczyna większość spoleczenstwa coraz bardziej wkurzac, bo „jak im się nie podoba, to niech se znajdą inną pracę”.
W końcu znajdą. Podobnie jak zlekceważeni przez rząd lekarze rezydenci i pielęgniarki. A potem tłumy Januszów za dekadę będą pomstować na to, że znowu ktoś zmarł na SOR, do szpitala czeka sie 3 lata na operację, a jego dziecko nie umie nawet czytać po skończeniu podstawówki. I nie połączą jenego z drugim, bo jak to. Polak mądr po szkodzie, tradycji musi stać się za dość.

PS:
Szpitale już są zamykane z braku personelu, no ale narazie to prowincja, do warsiawki nie doszło, więc zjawisko nie istnieje.


Responses

  1. Wypraszam sobie „warsiawkę”, bo nigdzie w Polsce nauczyciele nie mają takiego popracia rodziców, jak tutaj.

  2. I widzę to w mojej bańce fejsbookowej, w biurze pełnym dzieci (organizujemy dzieciom edukacyjne zabawy w Instytucie Lotnictwa), czy bezproblemowej pracy z domu, z której korzystam dzisiaj.
    Moi pisowscy znajomi widzę na fejsie ostro lecą po biednych nauczycielach – generalnie stosunek do nauczycieli pokrywa się z wynikami głosowania w wyborach parlamentarnych. Co ciekawe moja mama, nauczycielka na emeryturze, też hejci strajkujących. Że pis rozdaje przecież pieniądze uczciwie e mi zabrali, a nauczielom nie dali:-), że mają dużo wolnego. A nie od mamy usłyszałem, że nauczyciele to debile. No tak, każdy zdolny i ambitny młody człowiek wybierze pracę, gdzie musi się użerać
    1. z dziećmi
    2. z ich rodzicami
    3. z pracodawcą (rządem), który robi bezsensowene rewolucje w stylu likwidacji gimnazjów
    i to wszystko za kasę, która jest ok na wsiach, ale nigdzie indziej.

  3. Dorzucę anecdata: pensje nauczycieli na poziomie, powiedzmy, 2500 brutto uchodzą w takiej prowincji jak Ciechocinek za „dobre”. Zapewne dlatego, że komuś kto ma pracować przy ladzie w ogródku piwnym w sezonie proponuje się stawki 6-7 PLN/godz. i to na czarno. Tak więc niezadowolenie wobec nauczycieli idzie dosłownie po linii „dobrze zarabiają i marudzą”.

  4. @Wojtek:

    O warsiawce pisalam w kontekscie szpitali:

    Szpitale już są zamykane z braku personelu, no ale narazie to prowincja, do warsiawki nie doszło, więc zjawisko nie istnieje.

    I tu jeszcze swiadomosc skali problemu nie bardzo sie przedarla do normalnych ludzi – bo jeszcze nie czuja na wlasnej skórze. Jak poczuja, to będzie za pozno. Narazie oddzialy szpitalne zamyka sie na prowincji – chociaz jeszcze lada chwila i psychiatria dziecięca, nawet w Wawie, przestanie istniec. A za kilka lat nie będzie komu leczyc, bo sredni wiek lekarzy w Polsce to 55 lat. Odejda na emeryture, mlodzi wyjechali – z glowy. Bedzie Polska miec selekcje naturalna podobna jak malo rozwinięte kraje 3-go swiata…

    Co do poparcia strajku nauczycieli w Wa – tu sie zgadzamy w ocenie.

  5. @mall:

    Nie tylko tam. Zona mojego brata jest nauczycielka w malym miasteczku na lubelszczyźnie. Tam tez nauczyciele na tle reszty maja „dobre zarobki”.

    Swoja droga, jaka to paranoja…
    W 1996, jeszcze zanim wyemigrowalam, moja „pensja” (3/4 na czarno pod stolem, reszta na smieciowke) w Warszawie na stanowisku sekretarza redakcji wynosila 2500 PLN. Juz wtedy singlowi ciezko bylo sie utrzymac z takiej kasy (wynajęcie kawalerki po cenach rynkowych zjadalo prawie polowe tej sumy, o ile sie w ogole cos znalazlo).

    Minely DWIE DEKADY, koszty zycia poszly w gore o kilkaset procent i co? Co? Pensja jak stala, tak stoi – co najwyzej wydatnie poprawilo sie niektorym branżom jak IT….

    Jak to dobrze, ze wtedy mialam w d* opowiastki o tym, jak to juz-juz za momencik dogonimy „zachód” i będą dobre zarobki….

  6. Do Warszawy też doszło. W zeszłym roku mieli zamykać pediatrię w Bielańskim. Nie wiem, czy się nie ugięli, bo były petycje w tej sprawie. W przychodniach brakuje lekarzy, więc leczą staruszkowie po osiemdziesiątce, np. u mnie na Białołęce, u koleżanki na Bielanach i u syna na Mokotowie. Zatrudniają też cudzoziemców – syna operował Arab na Barskiej (dobry specjalista), ale koleżanka ma w przychodni Araba, który słabo sobie radzi i boi się, że da ciała, więc na wszelki wypadek wysyła na mnóstwo badań (w odróżnieniu od innych, którzy w ramach oszczędności nie dają skierowań).

  7. Wspolczuje tym, co mieszkaja w Polsce.
    Takie np. kraje anglojęzyczne moga sobie prawie od ręki zaimportowac lekarzy i pielęgniarki np. z Filipin (bo tam urzędowy lezyk to angielski) – a w Polsce? Nauczenie sie od zera polskiego do stopnia swobodnej komunikacji z pacjentami to sa miesiące. Ukraincom najlatwiej – ale tez oni wola jechac do innych krajow UE, gdzie lekarze i pielegniarki sa normalnie traktowani i normalnie oplacani….

  8. Lekarze z Filipin tak, ale na poziomie General Practitioner moze, i sprawdza ci na Google na podstawie twojego opisu dolegliwosci co ci dolega haha. Zaimportuja sobie… ludzi kompletnie obcych kulturowo obok ktorych trzeba chodzic na paluszkach, bo nigdy nie wiesz czy jego uczuc nie obrazasz.
    Z Brytyjczykiem o niczym innym jak o pilce i pogodzie juz sie pogadac nie da przez takie wlasnie importowania.

    A w Polsce teraz pielegniarka musi miec studia, wiec taka zgarnia dyplom i od razu chce byc oddzialowa i rozkazywac, nie bedzie rzygow wycierac, a nic praktycznie nie umie. Wiem bo mama byla 40 lat pielegniarka i ciagle ma kontakt z dziewczynami z jej oddzialu i zna caly ten cyrk od kuchni.

  9. @Wreszcie: Przecież Polacy się obrażają tak samo jak inni (jednych drażni fakt, że ktoś podarł Biblię, innych parada równości) i po sądach się z tego powodu ciągają nawet jeżeli nie byli naocznymi świadkami! W niczym się tu nie różnimy od innych!

    Dyplomy polskich lekarzy też się, często, gęsto, nadają do weryfikacji. Są tacy co na przeziębienia wpisują … homeopatię.

  10. ” ludzi kompletnie obcych kulturowo obok ktorych trzeba chodzic na paluszkach, bo nigdy nie wiesz czy jego uczuc nie obrazasz”

    Nie wiem, o jakiej to kulturze/nacji, bo chyba nie o Filipińczykach? Tak sie sklada, ze przez parę lat pracowalam w jednym teamie z Filipinczykami i nie zauwazylam tego. Byc moze byli juz przyzwyczajeni do pracy z klientami z USA/EU, mozliwe. Byc moze reszta spoleczenstwa jest inna – ale w takim razie zarzut powyzszy jest dziwaczny, bo kiedy sprowadza sie lekarzy z innego kraju to owszem, przechodzą oni trening odnosnie roznic kulturowych i nie widze powodu, dlaczego ludzie z branzy IT mieliby to zaliczone, a personel medyczny, ktory NA CODZIEN pracuje z kilientami, nie?

    A juz to, ze „Z Brytyjczykiem o niczym innym jak o pilce i pogodzie juz sie pogadac nie da przez takie wlasnie importowania.” jest tezą kuriozalną.

    Owszem, ze PEWNYMI LUDZMI nie da sie o niczym innym pogadac. I bynajmniej to nie sa tylko Brytyjczycy. Wsrod Amerykanow tez takich ludzi mnostwo, A NAWET wsrod Polakow. I to nie zalezy od jakeigos „importowania” ale od poziomu intelektualnego/mentalnego/zainteresowan danego czlowieka.
    Oraz: wsrod pewnych nacji do dobrego tonu nalezy nie poruszanie kontrowersyjnych tematow miedzy ludzmi, ktorych sie w zasadzie nie zna. Wsrod Brytyjczykow bylo to na dlugo, zanim w ogole zaczeli masowo „importowac” jakichkolwiek pracownikow z innych kultur.

    @mall:

    za homeopatię to powinni dyplomy odbierac, w istocie :-/

  11. @mall
    A może ta homeopatia to jest przypisywana na zasadzie: pacjent domaga się pigułek, a tu ewidentnie nie powinno się używać antybiotyków, to dajmy coś na odczepnego? I to bym nawet uważał za rozsądne i prawie odpowiedzialne, lepiej pacjentów edukować, oczywiście, ale nie w dzisiejszym obciążeniu lekarzy.

  12. @RE:

    niestety, z tego co slysze od znajomych, to nie dziala na takiej zasadzie.

  13. @Rewolucja: Nie będę ukrywał, że to był argument z mojego doświadczenia (nie domagałem się pigułek :) i niespecjalnie widziałem to co sugerujesz, niestety.
    Bo co do nadmiaru aplikowania antybiotyków zgadzam się w zupełności. Ludzie na grypę dostają antybiotyki ;/

  14. Cóż, chciałem pokazać, ze może nie jest tak źle, ale wyszło jak zawsze…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: