Napisane przez: futrzak | 17 kwietnia 2019

Pierwsza wizyta na SORze – zaliczona!

A było to tak.

Wyszliśmy sobie na spacer, jak zwykle, nad morze. Idziemy tą samą trasą, co zwykle, aż tu nagle….
…BUM! AUUUUUU!
– palca sobie złamałem – zawył Chłop.

No i faktycznie, wygiął się jakoś palec u nogi pod dziwnym kątem…
Jako ze nie odeszlismy zbyt daleko od domu, to udało mu sie dokuśtykać spowrotem. Na miejscu od razu obłożenie lodem no i telefon na pogotowie. Dyspozytorka przyjęła zgłoszenie i powiedziała, że wkrótce skontaktuje się z nami lekarz.

W istocie, jakaś lekarka oddzwoniła za pół godziny, przeprowadziła dokładny wywiad, poczem oświadczyła, że do takich przypadków nie wysyłają karetki i zeby pojechać na SOR do kliniki przy Parque Battlle (jedna z największych w mieście).

No to pojechaliśmy.
System przyjmowania wygląda w ten sposób:

– najpierw puka się do pierwszych drzwi (jest ich kilka prowadzących z poczekalni, gdzie siedzą non-urgent pacjenci). Za tymi drzwiami urzędują studenci/rezydenci, którzy biorą ID, wypełniają dane, przeprowadzają wywiad, mierzą temperaturę, ciśnienie i dokonują pierwszych oględzin decydując, czy pacjent jest pilny czy też niepilny i może poczekać w normalnej kolejce. Oczywiście, złamanie palca to niepilny przypadek, jak łatwo się można domyślać.

– niepilni pacjenci wywoływani są potem po nazwisku i idą do gabinetów zabiegowych, gdzie są odpowiednio traktowani i odsyłani do domu, bądz zabierani na blok szpitalny.

W sumie na tym SORze spędziliśmy 6 godzin. Kolejka niepilnych była spora, a i w międzyczasie dużo się działo.
Pierwszy urgent pacjent przyjechał nieprzytomny karetką koronera z Minas. Domyślam się, ze w małym miasteczku mieli tylko jedną karetkę, więc nie chcieli jej zajmować na ładnych kilka godzin (odległość Minas-Montevideo to sto kilkadziesiąt kilometrów), więc wzięli coś mniej używanego…

Drugi przypadek był znacznie ciekawszy: akurat jak spacerowałam na zewnatrz, na sygnale podjechały 3 jednostki elitarnej policji urugwajskiej (mają lepszy sprzęt, lepsze wyszkolenie i generalnie są posyłani do trudniejszych zadań, niż normalna, regularna policja). Pickup z czterema w pełni uzbrojonymi funkcjonariuszami zaparkował dokładnie przed wejściem i jak tylko stanął policjani wyskoczyli i zaczęli wyciągać nieprzytomnego, postrzelonego przestępcę. Tenże przypadek wymagał natychmiastowej operacji, więc zaabsorbował personel, włącznie z dyżurującym chirurgiem, na parę godzin.
Skąd wiem, że to był przestępca postrzelony przez PADO?
Po pierwsze, oni sa tak wyszkoleni, że jeśli biorą udzial w akcji, gdzie mają do czynienia z ubzrojonymi przestępcami, to strzelają – ale tak, żeby nie zabic. A potem mają obowiązek przywieść postrzelonego do szpitala na SOR. Po drugie, ponieważ stałam na wyciągnięcie ręki, to słyszalam co mówili.
Swoją drogą, przyjemnie bylo ich obserwowac przy pracy. Doskonałe zorganizowanie, żadnych zbędnych ruchów, szybko, sprawnie. Jak skonczyła się operacja, to dwóch funkcjonariuszy, którzy czekali w poczekalni, wkroczyło na salę pooperacyjną pilnować delikwenta.

Oprócz powyższych przypadków, naptoczył się też pacjent z rozbitą głową i zakrwawioną twarza, oraz kobieta zwijająca się z bólu – też zostali przyjęci przed resztą „niepilnych”.

W efekcie opuścilismy SOR ok. 3 rano, z prześwietleniem i skierowaniem do kliniki traumatologii. W zasadzie Chłop mógł tam od razu pojechać – bo dopiero tam nastawili mu palec i unieruchomili – no ale skąd mieliśmy wiedzieć. Następnym razem bedziemy wiedzieć….

A teraz, najlepsza część tej wizyty z punktu widzenia Amerykanów: kosztowało to dokładnie ZERO piniondzów. Żadnego rachunku.
Tu przypomina mi się moja wizyta na amerykanskim Emergency sprzed ponad dekady, kiedy miałam wypadek na snowbordzie. Ski patrol przywiozł mnie na lokalny SOR gdzie zrobiono mi prześwietlenie, unieruchomiono rękę, opatrzono rozwalony łeb a następnie odesłano do domu.
Po miesiącu dostałam rachunek na 700 dolarów, ktorego refundacji odmowila firma ubezpieczeniowa mimo tego, ze teoretycznie wg umowy mieli taki obowiązek. Za rehabilitację potem też dostałam rachunek, na ponad 2 tysiące dolarów i też firma ubezpieczeniowa odmówila refundacji.
No.


Responses

  1. Cóż. Innym się przydarzały straszniejsze rzeczy: https://joemonster.org/mg/show/186528/206

  2. ” kosztowało to dokładnie ZERO piniondzów”

    – zawsze ktos płaci, nie ma nic za darmo… Nawet jeśli Was nic nie kosztowało w tamtym momencie, ktoś za to zapłacił, może Wy w składkach, może kto inny się do Was dołożył, ale to na pewno kosztowało

  3. @Antek:

    serio uwazasz, ze ja nie wiem, iz lekarze, szpitale, leki i cala reszta healthcare nie jest finansowana zielonymi listkami ani tez powietrzem, a pieniędzmi z jakiegos zrodla? Masz mnie za idiotkę, czy pięciolatka, ktory jeszcze nie wie, jak funkcjonuje ten świat?

    Masz caly akapit z kontekstem, gdzie wyjasniam z jakiego punktu widzenia kosztowalo „zero piniondzów”. Tak, jestem ubezpieczona w Uruwaju i place podatki i z tego finansowana jest tutaj sluzba zdrowia.

  4. ” serio uwazasz, ze ja nie wiem, iz lekarze, szpitale, leki i cala reszta healthcare nie jest finansowana zielonymi listkami ani tez powietrzem, a pieniędzmi z jakiegos zrodla? Masz mnie za idiotkę, czy pięciolatka, ktory jeszcze nie wie, jak funkcjonuje ten świat? ”

    Ciekawa reakcja, zwłaszcza biorąc pod uwagę niedawny post :

    „Słowem: krytyka poglądu jest przez nich utożsamiana z krytką ich własnej osoby i próbami zamknięcia im ust.”

  5. @Antoni
    Otóż człowiek jest stworzeniem społecznym i dzięki temu zarówno mamy taki gatunek jak pies domowy (który do tego społeczeństwa się przyłączył), jak tez internet.
    Podstawową częścią tego sukcesu jest dbanie o siebie nawzajem. W katastrofach, wojnach, chorobach, etc. Ludzie tak okrutni lub głupi, że tego nie wiedzą przyczyniają się do pogarszania i katastrofy społeczeństw i całej ludzkości. Oraz, w imię solidarności, normalnie są izolowani od wpływu na społeczeństwo, władzę i ignorowani w dyskusji publicznej.
    Ty jesteś zwyczajnie ignorowany i jest to ze wszech miar słuszne. Zgaduje, że w razie większej aktywności i zakłócania byłbyś po prostu wyrzucony. I to też by było słuszne.
    I nie, nie życzę ci żadnego kontaktu ze służbą zdrowia pozbawioną solidarystycznego elementu. Nie życzę tego nikomu, bo wszyscy jesteśmy ludźmi. Nawet jeśli zdziczałymi.

  6. […] Czytelnicy wiedzą również, ze jakis czas temu Chłop złamał sobie palca u nogi. […]


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: