Napisane przez: futrzak | 5 marca 2019

Samochody autonomiczne…

Dużo się o nich mówi. Wielu ludzi jara się tym, jak będzie fajnie, kiedy już wejdą do użytku…

…tylko ze samochody autonomiczne to jest scam.
Nie rozwiązuja żadnego z obecnych problemów komunikacyjnych, natomiast rozwiązują JEDEN problem: korporacji zmuszonych do zatrudniania ludzi jako kierowcow.

Tak.
Firmą numer jeden, która usilnie pracuje nad autonomicznymi samochodami, jest Uber. Cóż, koniecznosc zatrudniania ludzi powoduje, ze maja zbyt małe zyski.
Pozostale firmy to są firmy transportowe, ktore najchętniej miałyby autonomiczne ciężarówki.

I tyle.
Autonomiczne samochody to jest kuriozalny i poroniony pomysł w temacie transportu w miastach – one nadal będa zajmowac dokladnie tyle samo miejsca, ile dzis zajmuja normalne samochody. Zamiana ich na elektryczne NIC nie zmieni w tym względzie. Nawet jesli zalozymy, ze przeciętnie beda przewozic 4 osoby, zamiast jednej, to niczego nie zmienia. W porownaniu z iloscią przewozonych pasażerów w jednym tramwaju/autobusie, o metrze i metrobusie nie wspominając, to jest po prostu joke.

No ale przeciętny Kowalski jara się perspektywą nowego gadżetu bo myśli sobie, że będzie cudownie: wraca naprany z knajpy i po prostu wsiądzie sobie do autonomicznego samochodzika i powie mu, zeby zawiózł go bezpiecznie do domu…. a korporacje transportowe i samochodowe zacierają łapki, pakując miliony w reklamę i podtrzymanie tego złudzenia u Kowalskiego. NIECH MA :(

PS:
Kilka miesięcy temu ukazalo się badanie pokazujące, że lawinowy wzrost popularności „ride-hailing services” zwiększa znacząco poziom zakorkowania dziewięciu największych miast w USA. To się dzieje juz, a w wypadku elektryczych samochodów będzie tylko gorzej.


Responses

  1. Nr jeden jednak jest Waymo, prawdopodobnie daleko z przodu od wszystkich konkurentów. Uber wskoczył do wyścigu jak się zorientowali w sytuacji o tym co napisałaś (zresztą kradnąc część dokumentacji Waymo).
    Dlaczego jeszcze nie widzimy takich samochodów jest bardziej problemem prawnym – kto odpowiada za szkody w trakcie wypadku.
    Ale masz rację, firmy aż przebierają nóżkami o to kto wejdzie pierwszy na ten rynek. Pewnie już trwają negocjacje nad projektem prawa ograniczającym odpowiedzialność producentów samochodów, i jakąś ugoda z ubezpieczalniami.

  2. @darek:

    O, a to nie wiedzialam, ze kradli. Ze Uber kupil jakiegos startupa zalozonego przez ex-googlera, co sie zajmowal tą technologią, to wiedzialam, ale az tak w szczegoly nie wnikalam.

    Kwestia odpowiedzialnosci w tym kontekscie jest faktycznie interesujaca.

  3. Właśnie ze względu na kwestię odpowiedzialności pierwsze auta autonomiczne w ruchu ulicznym na większą skalę testuje się … w Chinach
    https://www.ft.com/content/86dd5c36-dcd3-11e8-9f04-38d397e6661c

    Ciekawe dlaczego…?

  4. No na osobę o tak „progresywnych” pogladach zadziwiająco konserwatywny fundamentalizm. Po pierwsze samochody autonomiczne to ciągle pieśn przyszłości – co najmniej 5 lat na wejście do segmentu popularnego a potem kolejne 5-10 na zastapienie starej floty.
    Przewidywanie na 15 lat do przodu to już s-f ale pewne tendencje mozna przewidzieć. Ruch drogowy to jedno z głownych przyczyn śmierci ( i kalectwa !) ludzi w wieku produkcyjnym. Automatyka już obecnie pozwala na pewne ograniczenie ryzyka a jej postęp jest poza sporem raczej ( choć niewątpliwie powstaną nowe zagrożenia).
    Problem pracy dla kierowców jest poważny – jednak tak jak mówię te co najmniej 15 lat pozwala na okres przystosowawczy. Zresztą w przypadku autobusów czy ciężarówek może być tak jak z samolotami ( gdzie automaty już od wielu lat pilotują samoloty a piloci w większości tylko nadzorują i są potrzebni tylko w sytuacjach nadzwyczajnych ( coraz rzadziej ).
    Zmianami zainteresowane będą też rządy – zdalnie nadzorowane samochody to świetny sposób kontroli obywateli ( to jest ten jeden z groźniejszych aspektow sprawy ! )

    Krótko mówiąc nie ma sensu zawracać kijem Wisły – to i tak nadejdzie.

  5. Moim zdaniem samochody autonomiczne zmienią w ruchu drogowym bardzo wiele. Jeżeli będzie ich odpowiednio dużo i będą się ze sobą komunikowały, to możliwa będzie jazda znacznie szybsza i w mniejszych odstępach. Do tego dojdzie odgórne balansowanie ruchem na poszczególnych ulicach, likwidacja sygnalizacji świetlnej i na ulicach zmieści się jeszcze wiele aut, a czas dojazdu się skróci.

    Gdyby algorytm wyznaczania trasy znał położenie (także przyszłe) wszystkich aut w mieście z dokładnością do metra i sekundy, to mógłby wyznaczyć naprawdę optymalną trasę pomiędzy dowolnymi punktami.

    Po przekroczeniu pewnego natężenia ruchu, ale jeszcze w limitach przepustowości, korki powstają głównie z błędów kierowców i reakcji na nie pozostałych uczestników ruchu. Gdzieś był eksperyment z jazdą kilku aut po okręgu – bez żadnej zewnętrznej przyczyny dosyć szybko się wszystko zatrzymało.

    Wyeliminowanie człowieka, jego niedokładności, niepewności i nieprzewidywalności da bardzo wiele.

  6. @MrH
    „Wyeliminowanie człowieka, jego niedokładności, niepewności i nieprzewidywalności da bardzo wiele.”
    Gówno da. Może 5 może 50%, ale to jest dokładnie tyle- gówno.
    Przepustowość pasa ruchu samochodowego to w mieście w dobrym przypadku z 1000 osób na godzinę. Naprawdę dobrym. Magicznie wyeliminujmy ludzkie niedoskonałości i wyjdzie 1500, a niech- 2000.
    To jest nadal gówniana, dysfunkcjonalna infrastruktura tworząca miasto nie nadające się do życia i funkcjonowania.
    Ten sam pas przeznaczony dla transportu publicznego bez żadnych ulepszeń to z 5-10 tys/h. Przebudowany do standardu metrobusa to 30-40 tys, tyle samo co metro.
    Przebudowany na drogę rowerową także dramatycznie zyskuje na przepustowości.

    To są liczby. Z których wynika dość jasno: samochody autonomiczne to bardzo drogi sposób udawania, że coś się robi.

    Dzisiejsza technologia pozwala na pełną autonomię w miejscach bez ludzi, a w miejscach z ludźmi jest ona szkodliwa i niepotrzebna.

    Wiec jak najbardziej, dziś można zautomatyzować komunikację publiczną na całkowicie wydzielonych pasach, tak samo transport towarowy. I wyrzucić samochody z miast.
    Nie potrzeba żadnej technologi specjalnie lepszej niż dzisiejsza, nie potrzeba Uberów, Waymo i całej reszty, zostaną zwolnione miliony kilometrów kwadratowych w miastach pod parki i mieszkania i obniżony koszt transportu dla wszystkich.
    Ale nie, lepiej bajdurzyć o komunikowaniu się samochodów. W czasach, kiedy firmy dla poprawiania bilansów likwidują działy kontroli jakości (i.e. Microsoft)…

  7. Immanentną cechą kapitalizmu, zwłaszcza tego korporacyjnego jest żądanie nieustannego zwiększania zysków. Nie wystarczy stały zysk – on się musi non stop zwiększać, słupki muszą być coraz wyższe.
    A że na rynku jest nadmiar towarów i nie da się już ich więcej upchnąć, w związku z tym należy znaleźć inne sposoby wydłużenia słupków zysków.
    Jednym sposobem jest tzw. restrukturyzacja, polegająca na zwolnieniu części pracowników i nakazaniu reszcie pracować za dwóch. Oczywiście za to samo wynagrodzenie.
    Innym sposobem jest sprzedanie tego samego po raz drugi, w trochę innym opakowaniu. I tu przykład – telewizory:
    sprzedaliśmy HD ready, to teraz kolej na „lepsze” Full HD, następnie na 3D, 4K i tak w nieskończoność.
    Należy tylko wmówić „ciemnemu ludowi” iż każdy następny produkt jest lepszy od poprzedniego i że koniecznie „musisz to mieć”.
    Podobnie jest właśnie z samochodami.
    A w nawiązaniu do tego co napisała @futrzak w końcówce –
    Jak w USA w imię zysku firm motoryzacyjnych, zniszczono transport publiczny, a konkretnie tramwaje.
    „Rzeź tramwajów, czyli jak Ameryka odwróciła się od szyny.”
    https://www.transport-publiczny.pl/wiadomosci/rzez-tramwajow-czyli-jak-ameryka-odwrocila-sie-od-szyny-2039.html

    https://www.transport-publiczny.pl/wiadomosci/rzez-tramwajow-czyli-jak-ameryka-odwrocila-sie-od-szyny-2039.html

    https://www.transport-publiczny.pl/wiadomosci/tramwaje-wracaja-do-usa-pociagi-wciaz-jezdza-2086.html

  8. @MrH: Ja do tego co napisał RE (a z czym się z małymi wyjątkami zgadzam) dodałbym, że rozwijanie technologii autonomicznych samochodów ma również jeden bardzo negatywny aspekt. To jest ulepszanie sztucznej inteligencji działającej w środowisku ludzi. A jak każda technologia, i ta może mieć zastosowanie przeciwko ludziom i to nie tylko jak napisał wyżej @karroryfer, jako środek inwigilacji, ale również jako środek siłowy. Wystarczy popatrzeć co robią w Boston Dynamics… jak się doda do tego systemy rozwinięte przy opracowywaniu aut autonomicznych, to się włosy na głowie jeżą.

    Samochody autonomiczne to nie jest bardzo drogi sposób udawania, że coś się robi. To jest bardzo sprytny sposób rozwoju technologii umożliwiającej totalną kontrolę ludzi (informacyjną i fizyczną) za pieniądze tych ludzi i przy ich entuzjastycznym wsparciu.

  9. @RewolucjaEnergetyczna

    Policzmy wg mojego konceptu: mamy 4,5m samochodu, do tego odstęp 5,5m (spokojnie do zmniejszenia dla w pełni autonomicznego ruchu), czyli jeden pojazd zajmuje 10m jezdni. Porusza się z prędkością 50km/h, czyli ok. 14m/s, zatem w sekundę przejeżdża 1,4 auta, co daje 5000 samochodów na godzinę. Licząc po jednej osobie już mamy 5000 osób/h.

    W opcji z autobusami, gdy na pokład wsiada 200 osób, musiałyby jeździć 25 razy na godzinę (co ok. 2,5 minuty), aby przewieźć tyle samo osób.

    Rower – 1,5m długości, 3,5m odstępu, czyli zajmuje 5m drogi. Prędkość 18km/h, czyli jeden na sekundę. Niby nieźle, bo na pasie samochodowym można wyznaczyć ze trzy rowerowe (prawie 11 tys. osób/h), ale wątpię, aby przy takim zagęszczeniu rowerzystów prędkość się utrzymała. No i dochodzi kwestia przypinania roweru, przebierania i higieny w miejscu docelowym…

    Jeżeli mam do przejechania 5km, to samochodem zajmie mi to 6 minut. Autobusem jazda tyle samo, ale dochodzą przystanki (30 sekund co kilometr = 2,5 minuty), oraz dojście na i z przystanku (2x 500 metrów = 10 minut). Czyli razem 18,5 minuty – 3x dłużej niż samochodem.

    Jeżeli jadę 10km, to samochodem 12 minut, a autobusem 12 (jazda) + 5 (przystanki) + 10 (dojście) + przesiadka (1 minuta) = 28 minut. Lepiej, ale nadal ponad dwa razy dłużej.

    I to wszystko liczę przy sporym zagęszczeniu ruchu autobusowego – przy obecnych standardach bardziej przypomina godziny szczytu w centrum niż południe na osiedlu domków jednorodzinnych. Nie mówiąc już o komforcie jazdy samemu sporym autem kontra stanie w autobusie.

    Oczywiście częstotliwość kursowania autobusów można zwiększyć, tak samo, jak prędkość samochodów autonomicznych (i/lub zmniejszyć ich długość, odstępy pomiędzy). Mnie wychodzi, że dni transportu zbiorowego są policzone, jeżeli tylko samochody nie będą wymagały kierowcy. Jeżeli Tobie wyszło inaczej, to chętnie poczytam konkretne wyliczenia, a nie liczby z głowy.

    Pomijam utopijne pozbycie się samochodów i ulic – na dojazdy do pracy biurowej może by się sprawdziło, ale na tym świat się nie kończy. No i odbyłoby się wielkim kosztem czasu i komfortu podróżujących poza ścisłym centrum.

  10. @MrH
    „Policzmy wg mojego konceptu: ”
    To liczcie, ale prawdziwego świata w to nie mieszajcie. Samochody, tak samo rowery i autobusy, jakkolwiek kierowane, musza jeszcze się zatrzymywać, nawet jeśli tylko po pasażerów, ustępować drogi, zmieniać pasy ruchu, reagować na warunki atmosferyczne, itp.
    To co podałeś jest możliwe na autobanie, POD WARUNKIEM wprowadzenia ograniczenia do 50 km/h. Co byłoby trudne z ludźmi-kierowcami, ale całkowicie możliwe przy autonomicznych.
    Więc co prawda 5 tys. sam na godzinę to jest absurd i fantazja z którą ja nie będę polemizował, bo to poniżej normalnego poziomu dyskusji, ale możliwe że na autostradzie z limitem ok 50 km/h byłoby to bliskie możliwości (też raczej nie, ale to by było najwięcej). I uwaga- nie na miejskiej obwodnicy czy czymś, tylko na dalekobieżnej autostradzie ze zjazdami co kilkadziesiąt kilometrów.
    To tak na oko.
    I uwaga- mamy wystarczająco wiele dróg, różnych rodzajów i pomiarów ruchu z nich z ostatnich kilkudziesięciu lat, aby naprawdę dobrze wiedzieć co jest czy i co jest możliwe. Nie potrzeba takich absurdalnych wyliczeń uprawiać.

  11. @MrH: Uzasadnij, proszę, dlaczego w przypadku przejazdu autem nie wliczyłeś czasu na poszukiwanie miejsca na parkingu, czasu na przedostanie się z parkingu w miejsce docelowe, czasu na dostanie z miejsca docelowego na parking, opłacenia usługi parkingowej (niechby to była 1 minuta!) i wreszcie odnalezienie auta na parkingu.

  12. @PawelW

    Z kwestią inwigilacji, nacisku itp. jak najbardziej się zgadzam. Ale walki sztucznej inteligencji z ludźmi bym się nie spodziewał. Jeżeli będzie na tyle rozwinięta, aby chcieć zawładnąć światem, to zostaniemy niewolnikami nawet o tym nie wiedząc.

    @mall

    W przypadku pojazdów w pełni autonomicznych problem parkowania nie występuje. Samochód podwozi mnie pod miejsce docelowe, wysiadam, on jedzie na parking (przy pełnym nadzorze może dokładnie wiedzieć, gdzie jest wolne miejsce, nawet kilka km dalej) albo, jeszcze lepiej, jedzie po kolejnego klienta, bo to automatyczna taksówka czy inny car sharing. W drugą stronę tak samo – wzywam samochód i dostaję dokładny czas jego przyjazdu pod moje drzwi.

    @RewolucjaEnergetyczna

    Dzięki za merytoryczną dyskusję :-) Podałem konkretne założenia i wyliczenia i nie odniosłeś się do tego inaczej niż „absurd”. Piszesz w taki sposób, że czuję, że uważasz mnie za zbyt głupiego, aby ze mną rozmawiać. OK, twoje prawo, ale w ten sposób nie masz szans przekonać mnie do swojego punktu widzenia.

    A wszystkie pomiary mamy z ułomnymi ludźmi za kierownicą, więc mają się nijak do tego, o czym rozmawiamy. I tak chętnie poczytałbym o tym, ale nie potrafię znaleźć, pomożesz?

    Samochody mają tę zaletę, że muszą zatrzymać się tylko dwa razy i przeważnie są to boczne ulice, parkingi itp. zatem na głównych ruch nie jest spowalniany przez wsiadanie/wysiadanie, a tylko ewentualnie przez skrzyżowania. Średnia 50km/h jest do osiągnięcia jadąc jakieś 70-80km/h pomiędzy skrzyżowaniami. Do tego mogą poruszać się ze znacznie większymi przyspieszeniami i przeciążeniami niż komunikacja miejska, więc, po prostu, nie są zawalidrogami.

    Same skrzyżowania mogłyby tak wyglądać:

    To tylko wizja artystyczna i to bardzo niedoskonała – ruch ma spore luki, w które można „upchnąć” jeszcze wiele dodatkowych aut. Algorytmy zarządzania ruchem w mieście bez problemu sobie z tym poradzą, jeżeli będą mogły wydawać polecenia każdemu pojazdowi z osobna.

  13. @MrH
    Oczywiście, że się nabijałem. Ale OK, mogę nawet przeprosić i powiedzieć dlaczego.
    Otóż w miastach liczba potencjalnych połączeń i popytu na przemieszczanie się rośnie wraz z liczbą ludności i to bardziej niż liniowo. A powierzchnia i liczba dróg poniżej tej proporcji. Co w skrócie oznacza, że w miarę wzrostu miasta usługi transportowe musza być zapewniane w sposób coraz mniej angażujący przestrzeń, bo ta staje się deficytowa.
    I w istocie to ilość miejsca jest ogranicznikiem nie o procenty a o rzędy wielkości.
    I ja się złośliwie nabijam z każdego kto proponuje rozwiązać problem braku miejsca dla samochodów w miastach przez tworzenie miejsca dla samochodów w miastach, bo to jest po prostu idiotyzm nie wart dyskusji.

    Dlatego, że chcesz w mieście zmieniać wszystkie sposoby transportu, jedne bardziej wydajne przestrzennie, inne trochę mniej, na najgorszy możliwy i kompletnie nieadekwatny dla miast (indywidualny samochód) z drobnym ulepszeniem refleksu i orientacji człowieka przez elektronikę. Elektronika zmieni trochę, ale niedużo.
    Samochód nadal potrzebuje swoje 15 m2 i nadal gdzieś musi stać poza godzinami szczytu,nadal musi ustąpić miejsca na skrzyżowaniach.
    To co opisujesz to są bajki.
    Chcesz od czegoś zacząć- prosze bardzo- tu jest początek, https://www.resourcesmag.org/common-resources/the-fundamental-law-of-road-congestion-and-its-implications-for-transportation-policy/
    Takie badania są prowadzone dookoła świata, a to co ty wypisujesz to poziom naukowy antyszczepionkowców, z których też bym sobie bekę kręcił.

  14. @MrH – ” Średnia 50km/h jest do osiągnięcia jadąc jakieś 70-80km/h pomiędzy skrzyżowaniami”. Nie uwierzę. Ale każdy mierzy miarą swojego otoczenia. Moje trasy: 70km dziennie (pn-pt) drogami powiatowymi. Rano prędkości 60-120, po południu 40-70. W weekendy jazdy po mieście <50tys os. Średnia z kompa za ostatnie pół roku 32,8 km/h.

    Na moje drogi osiągnięcie 50km/h średniej nawet w autonomii uważam za nierealne. Nieco wyższą średnią (ca 55) uzyskałem jadąc 300km na wczasy (wszystkie kategorie dróg prócz autostrad).

  15. @RewolucjaEnergetyczna

    Bardzo możliwe, że budowanie nowych dróg polepsza sytuację tylko na chwilę, bo zaraz ponownie się zapychają. Być może optymalizacja transportu indywidualnego nie jest idealnym rozwiązaniem, ale rozbudowa publicznego także, moim zdaniem, się nie sprawdzi, bo znacznie wydłuża czas podróży. Im większe i bardziej „rozłożyste” miasto, tym więcej przesiadek, które obecnie najbardziej wydłużają przejazd. Z artykułu, który podesłałeś: „Our research tells us that the amount of automobile travel in a city is very sensitive to the time cost of this travel: people are willing to give up a lot of travel for a small reduction in their travel time.”. Tak samo koszt nie jest wielkim motywatorem: https://www.fastcompany.com/3025761/why-the-worlds-largest-experiment-in-free-public-transportation-failed

    Co do bajek, to w przeszłości ludzie mówili, że nie może być bryczki bez konia, że światowe zapotrzebowanie na komputery to kilka sztuk, że 640kB pamięci powinno każdemu wystarczyć. 20 lat temu nikt by Ci nie uwierzył, że będziesz nosił w kieszeni urządzenie, na którym możesz oglądać dowolne filmy w jakości wyższej niż ówczesne kino i słuchać dowolnej muzyki kiedykolwiek i gdziekolwiek chcesz.

    @korposzczur

    Swego czasu przejeżdżałem codziennie dwukrotnie cały Gdańsk głównymi ulicami – średnia prędkość ok. 33km/h, więc jak u Ciebie. Jadąc w małym ruchu dawało się przejechać te 15km zatrzymując się dosłownie 3-4 razy na czerwonych światłach (a fuksem to nawet bez żadnych postojów) – wystarczyło jechać równo z zieloną falą, czyli plus-minus zgodnie z limitami. Niestety przy większym natężeniu pojazdów za dużo osób „głupio” jedzie, aby dało się ich ominąć i zamiast około kwadransa jechałem do pracy 25 minut albo dłużej. Nie widzę przeszkód, aby wszyscy jeździli tak jak ja i od razu ta trasa trwałaby o 1/3 krócej – z ludźmi nierealne, a z automatami tak.

    Poza miastem średnia z trasy 350 km wychodziła mi ok. 70km/h i to niezależnie, czy jechałem głównymi (S7) czy bocznymi drogami przez wioski, więc często z ograniczeniem do 50 czy 70km/h (jeżdżę max 10 ponad limit). Na głównych zawsze znalazł się ktoś wolniejszy niż ogół, ktoś szybszy zmuszający innych do hamowania, ktoś nie pozwalający wjechać z bocznej, czym „zmuszał” do wymuszania pierwszeństwa itd. To wystarczająco dużo, aby robiły się zatory – już niewielkie zaburzenia powodują korki: https://www.youtube.com/watch?v=7wm-pZp_mi0

    Idealnym rozwiązaniem byłoby lepsze projektowanie miast, aby bardziej rozsiane były usługi, szkoły, miejsca pracy biurowej itp., żeby ludzie nie musieli pokonywać codziennie pół miasta. Trudno rozrzucić po dzielnicach mieszkalnych zakłady przemysłowe, ale one nie koncentrują aż tak wielu ludzi na niedużym terenie jak biurowce. Ostatnio mam wrażenie, że ulokowanie szkół może być kluczowe, bo w Gdańsku w czasie ferii większość korków znika – może wszyscy biorą urlopy, ale bardziej podejrzewam, że po prostu nie jeżdżą w tę i we w tę z dzieciakami zwiększając N-krotnie ruch w godzinach szczytu.

  16. @MrH
    Kolejny raz ci powtarzam, że piszesz głupoty sprzeczne ze znanym stanem nauki i się przy nich upierasz, „bo ci się wydaje”. Ja wiem, że jesteśmy w epoce postprawdy, każdemu się coś wydaje i kwestionuje to co mu się nie wydaje. Ale jedna rzecz to kwestionowanie widzimisia cioci Basi, a druga to ustalonego konsensusu naukowego. I jeśli nie chcesz być wyśmiewany przez ludzi, którzy to potrafią odróżnić, to też zacznij odróżniać.
    Wyżej podałem ci linka do publikacji naukowych faceta który tym się zajmuje i jest światowej klasy naukowcem.

    I jak najbardziej, twoje wywody są na poziomie Płaskiej Ziemi, Turbosłowian, antywacków, czy opowieści ekonomiczno-społecznych Korwina Mikke. Powtarzanie tych samych argumentów tego nie zmieni, ja je naprawdę znam i odróżniam zwykle w połowie pierwszego zdania.

    Jeśli tamto było za trudne- to tu masz popularyzację nauki, z tłumaczeniem prostszym językiem:
    https://www.wired.com/2014/06/wuwt-traffic-induced-demand/

    To jest powód dla którego transport autonomiczny nie będzie szybszy niż kierowany przez ludzi.

  17. @RewolucjaEnergetyczna

    Przecież zacytowałem Ci fragment artykułu, który sam podesłałeś – wg tego badania ludziom najbardziej zależy na czasie dojazdu. Jeżeli całkowicie nie zlikwidujesz transportu indywidualnego, to nie będą używali publicznego, bo, poza idealnymi przypadkami, jest wolniejszy w dotarciu z A do B w obrębie miasta.

    I kolejny cytat z Twojego linka: „Changes in a city’s stock of buses have no measurable effect on traffic in the city. Increases in the supply of public transit appear to operate in much the same way as road capacity increases do […]”. Co prawda napisali, że „[…] expansions of the bus network are more likely to pass a cost–benefit test than expansions of the highway network.” ale nie jest to wypowiedziane ze zbytnią pewnością…

    Przykład Tallina pokazuje, że nawet darmowość komunikacji nie skłania do jej użycia, więc pozostaje albo uznanie także tej opcji za utopię albo wymuszanie pewnych zachowań wbrew ludziom, a ich kosztem.

  18. @MrH
    To są określenia z USA. Gdzie ze względu na sposób urbanizacji i organizacji miast ani nie ma transportu publicznego, ani nie ma go jak zbudować. I poprawa o 20 czy 50% nic tu nie zmienia, bo nawet jeśli poprawimy to co jest w takim Dallas (niezły transport publiczny jak na USA) o 300% to nadal będzie to kilka linii z trudem łączących się w marną siec.
    Tam gdzie transport publiczny jest realną alternatywą, czyli w Nowym Jorku i San Francisco (jeśli ktoś się nie rusza z miasta) tam modalność się zmienia w miarę eliminacji ruchu samochodowego.
    Ale po co czytać ze zrozumieniem, lepiej szukać wyrywać zdania z kontekstu i rzeczywistości i dopasowywać jest do własnych zmyśleń, nieprawdaż?

    Nie wiem co cena komunikacji ma do tego wszystkiego? Rozmawiamy o dostępności przestrzeni miejskiej i prawach nią rzadzących.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: