Posted by: futrzak | 14 February 2019

Najemcy w UK będą mogli podać do sądu…

… właścicieli wynajmowanych mieszkań, jeśli mieszkania te nie spełniają wymaganych standardów

Jakich standardów? Nic szczególnego, ot żeby nie było grzyba/pleśni, zeby kanalizacja i instalacje wodne działaly jak trzeba, zeby dach nie przeciekal, zeby ogrzewanie działalo, instalacja elektryczna byla w porzadku – takie tam.

Muszę przyznac, ze news ten wprawil mnie w oslupienie. Okazuje sie bowiem, ze ok. 2.5 miliona ludzi w UK mieszka w warunkach “not fit for human habitation”. Gdyby to bylo w ktoryms z krajów trzeciego świata – wiadomo. Normalne. W takich krajach państwo jest słabe lub w ogole nie zajmuje sie dziedziną budownictwa/wynajmu, więc ten sektor podlega regułom “wolnorynkowym” czyli własciciel nic nie musi, za to wynajmujacy jak nie zaplaci calosci calości sumy do konca kontraktu, to ma sprawę w sądzie i karę.
A tu proszę, to samo w UK.

Jak do tego doszlo? Otoż w epoce taczeryzmu w 1985 roku zmieniono prawo. Odtąd to lokalne władze mialy byc odpowiedzialne za weryfikcję warunków lokali do najmu. Tyle, że równoczesnie z tymże nowym prawem obcięto i to poważnie, finansowanie lokalnym gminom. Nie było więc pieniędzy na inspekcje i sprawdzanie, czy kazdy lokal ma wystarczajace standardy do wynajmu. Sytuacje szybko wykorzystali zachłanni landlordowie, podpisując dlugoterminowe umowy najmu, a potem odmawiajac podstawowych napraw.

Nie znam się na prawie obowiązującym w UK, nie wiem czemu w powyższej sytuacji najemcy nie mogli dochodzic swoich praw w sądach. A może mogli, tylko przekraczalo to ich mozliwosci i koszty, tak jak w USA?

Dość, ze organizacja Shelter przez dlugi czas lobbowała w celu zmiany starego prawa i wreszcie się im udalo. Homes (Fitness for Human Habitation) Act 2018 wchodzi w życie w marcu i cóż… oby zmienil, chociaz troche na lepsze, sytuację na rynku wynajmu….


Responses

  1. Cóż za koincydencja czasowa. Teraz będzie można powiedzieć, że to dzięki Brexitowi się tak poprawiło, ergo to UE narzucała takie przepisy.
    Nie takie rzeczy brytyjska prasa już wymyślała o UE…

  2. Ale kto w tym kraju wynajmuje? 90% to patologia na welfare – tych mi nie szkoda. Brytyjskie doly spoleczne to najwieksi syfiarze na swiecie. Mistrzowie swiata wagi ciezkiej w robieniu rozpizdziaju i totalnym zasyfieniu wszystkiego co sie da w niewiarygodnie krotkim czasie. Dasz im cos o wysokim standardzie to za trzy miesiace zrobia z tego ruine z obowiazkowa rezynfekcja, rezynsekcja i deratyzacja.

    Reszta studenci z Chin – tych stac na drogie wypasne mieszkania przez agencje; emigranci przez pierwsze pare lat dopoki nie odloza na depozyt i kupia dom… Jak im szkoda wydac stowke miesiecznie wiecej na lepszy standard, tylko skapia na lokum od pakiszcza, zeby miec na wakacje na Teneryfie, no to maja problem.

    Poczytaj jak dzialaja Small Claim Courts i jaki jest koszt (zdaje sie 75 funtow teraz, zwracane w wypadku wygranej), przy czym zanim dojdzie do rozprawy najpierw jest proba mediacji miedzy stronami i to nie kosztuje nic.
    Do tego masz porade prawna za darmo w Citizens Advice Bureau, ktore sa w kazdej miescinie, pracuja w nich nawet Polacy, dla tych co maja problem, a nie spikaja. Mozna zadzwonic, wyslac emaila, albo miec spotkanie z doradca.
    Ja 5 lat wynajmowalem od prywatnych landlordow i nigdy nie mialem problemu. Cos sie dzialo, dzwonilem do agencji i bylo do 2-3 dni naprawiane.
    Moze mialem szczescie. Nigdy nie wynajal bym nic od Polaka, Hindusa albo Pakiszcza.

  3. Mowa nienawiści. Polak, Hindus i Pakiszcz.

  4. @wszystkobedziezle:

    To nie pierwszy raz, kiedy na łamach mojego bloga dajesz upust swojej pogardzie do ludzi malo zarabiajacych/pobierajacych zasilki.

    T,o co tu wypisujesz nie zgadza sie ani z tym, co wiem od moich znajomych mieszkajacych w UK, (sporo z nich to sa ludzie z branzy IT, ciezko wiec raczej powiedziec, ze to “patologia na zasilku”), ani tez z liczbami.

    2.5 miliona ludzi mieszkajacych w substandard warunkach. Ta jasne, a wszystko to “syfiarze na welfare” ktorzy dostaja mieszkania w idealnym stanie, zamieniaja je w ruine, a więc sami sobie są winni. Bzdura.

    Odnosnie small claims courts w UK i kiedy ich mozna uzyc:

    here are a couple of key exceptions to this. You can’t claim up to this amount for housing disrepair or personal injury, the limit for these is £1,000.

    But even if your claim is within the claims limit, a judge may decide that a case cannot be heard as a small claim if the case is believed to be too complex

    Samo wniesienie claim niby nie kosztuje duzo, ot kilkadziesiąt funtow, ale:

    You may also have to pay for an expert to provide evidence to support your case. For example, a mechanic to say that a fault in your car shouldn’t occur in a car of that age.

    If you win, in most cases the defendant will have to pay these fees on top of the amount you’re claiming for.

    Czyli kaske trzeba wylozyc upfront. Z latwoscia moge sobie wyobrazic, ze polaczenie dwoch powyzszych stanowi sporą zaporę dla ludzi nie zarabiajacych zbyt duzo.

  5. Tymczasem w Krakowie:

    https://lifeinkrakow.pl/w-miescie/216,najmniejszy-apartament-swiata-jest-w-krakowie-komfortowe-25-metra-do-wynajecia

    Teraz każdy schowek na szczotki może być mikropartamentem, wamać…

  6. Ja chromolę. Widzialam juz podobne w NYC, w Japonii, HongKongu, ale to juz przechodzi ludzkie pojecie…

  7. wszystkobedzieźle – a jak przez te 5 lat wynajmowałes, to która grupa byłeś? patologią, czy chińskimi studentami? Bo jesli ta drugą to gratki za znajomość polskiego;)
    Na landlordów zawsze działało skasowanie direct debit jesli sprawa była powazna, a oni ja olewali. Chociaż wynajmowalam długo, bo ponad 10 lat to nie miałam z nimi problemu w tym wzgledzie – co sie zepsuło to naprawiali.
    Największy problem to faktycznie wilgoć i grzyb i nie wiem na ile jest do rozwiazania przez landlordów. Być może częsc z nich przerobi lokale na krótki wynajem, bo pozbycie się grzyba wymagałoby docieplenia całego budynku, a sa przypadki, że może byc cięzko to zrobić, jesli np ma się mieszkanie w kamienicy, a nie wszyscy własciciele w jednej chwili wyskocza z kasy, żeby całośc docieplić. Nie wszyscy wynajmujący stosują się tez do zaleceń – żeby odpowiednio dbać o lokal.
    No, ale ciekawe, czy będa jakies sprawy i jakie…
    Ze small claim courtem tez się coś pozmieniało ostanio.

  8. @miss:

    niekoniecznie pozbycie sie grzyba musi oznaczac docieplenie CALEGO budynku. Tzn. pewnie sa takie, gdzie grzyb wynika z niedogrzania, ale znacznie czesciej ( w klimacie wilgotnym jak w UK i Irlandii) to kwestia złej wentylacji i uszkodzen dachów. Remont dachu wiadomo, tani nie jest. Byc moze tez przeciekaja okna/balkon.
    Ale sama wentylacja grawitacyjna to jednak za malo. No trzeba miec drozne przewody kominowe/wentylacyjne, powstawiac w nie wiatraki, zainstalowac w kuchni wyciąg – cudów nie ma.

    Tu przypomina mi sie nasze poprzednie wynajmowane mieszkanie. Niby szal-cial nowoczesny apartament etc. ale przewiewu zero – bo to bylo monoambiente (studio jedno pomieszczenie). Otwarcie balkonu na osciez – nic. Dopoki nie otworzylo sie tez drzwi wejsciowych a potem drzwi na taras na dachu i nie zrobilo ciągu przez cala klatkę schodową, to figa byla a nie wietrzenie. W takkich mieszkaniach obowiazkowa powinna byc wentylacja mechaniczna, bo ani docieplenie ani szczelny dach sprawy nie zalatwią.

  9. @miss
    Samo docieplenie w takiej sytuacji powinno POGORSZYĆ kwestię grzyba. Ponieważ istotą jest wentylacja i wilgoć, jak słusznie napisała Futrzak a docieplając zmniejszasz potrzeby grzejne, co oznacza zmniejszenie gradientu temperatur w kominie, czyli pogorszenie wentylacji grawitacyjnej. I jeśli już była zła, to staje się gorsza.
    Wentylacja grawitacyjna najlepiej działa przy solidnym grzaniu słabo izolowanego budynku i niskich temperaturach zewnętrznych. Ale to jakby kosztuje, i to głównie najemców.

  10. Ale w UK mieszkania sa inaczej wentylowane – rzadko kiedy przez komin. Inaczej tez mają rozmieszczone grzejniki niz by wynikało z tego, co wiemy o cyrkulacji w pomieszczeniach. Nie będę już pisac eseju, w kazdym razie tak jak napisałam w pierwszym poscie – problemów jest troche do rozwiązania, a i tak może nie pomóc, bo nie wszyscy najemcy stosuja się do zaleceń – czyli do grzania i wietrzenia.

  11. @miss
    “Ale w UK mieszkania sa inaczej wentylowane – rzadko kiedy przez komin.”
    To się zasadniczo nazywa brak wentylacji. W skrócie- jakoś musisz wymienić powietrze. Albo to które jest w mieszkaniu ulatuje dzięki grawitacji (czyli po podgrzaniu do góry) i musi mieć ku temu jakąś drogę (czyli komin) i wwiew (szpara pod drzwami/oknami), albo jest przesuwane mechanicznie, czyli jakiś wentylatorem. We współczesnej cywilizowanej wersji jest to wentylator do wwiewu i drugi do wywiewu z wymianą ciepła pomiędzy nimi. O tym nikt w UK nawet nie słyszał.
    Jeśli nie ma jednego lub drugiego, to trzeba regularnie otwierać okna, a najlepiej od razu je zrobić po anglosasku, czyli wszystkie ze szparami na dwa karaluchy.
    Tak, wiem, że w tym da się mieszkać. Ale jest to wszystko bardzo odległe od cywilizacji. I pozostaje ten milion mieszkań w których nawet według takich standardów już nie da się mieszkać.

  12. Widzisz, no i nie wiesz gdzie w UK zazwyczaj jest wentylacja. Ech.

  13. @miss:

    ok, zacznijmy od początku.
    Domy budowane przez czlowieka na calym swiecie jesli chodzi o wentylacje, dzielą sie na takie, ktore:

    – maja wentylacje mechaniczna (wiatraki, wymienniki ciepla)
    – maja wentylacje grawitacyjna
    – kombinację powyzszych dwóch

    UK nie jest tutaj zadnym wyjątkiem. Kazdy dom w UK ma drzwi, okna (ok, tu moze nie kazdy..), przewody kominowe (lub ich brak), kanaly wentylacyjne (badz ich brak).

    Jaki dokladnie typ wentylacji bedzie w ktorym konkretnym domu, to zalezy od tego konkretnego domu, ale to NADAL bedzie albo mechaniczna, albo grawitacyjna, albo mieszana. Po prostu poza reguly fizyki (a konkretnie termodynamiki) nie wyjdziesz na planecie Ziemia, koniec, kropka.

    RE opisal mechanizm wentylacji grawitacyjnej, na przykladzie domu z przewodem kominowym (kanalem wentylacyjnym – z tego punktu widzenia tj ruchu powietrza nie ma to znaczenia) oraz takiego, ktory nie ma zadnych innych otworow oprocz okien i drzwi.

    Zrobil to w sposob zlosliwy i ironiczny – ale co do sedna ma racje, bo mechanizm wentylacji grawitacyjnej, ktory opisal, tak wlasnie dziala i nie ma znaczenia, gdzie w chalupie będa jakie dodatkowe otwory, gdzie będą rozmieszczone grzejniki etc. Termodynamiki NIE PRZESKOCZYSZ.

    Ale jesli twierdzisz, ze w UK jednak istnieje jakis inny mechanizm wentylacji – inny niz grawitacyjna lub mechaniczna – to ja z chęcia poslucham, bo to brzmi co najmniej jak kandydat do nagrody Nobla.

  14. HINT: w niektorych amerykanskich domach (budowane na szkielecie drewnianym) “wentylacja jest w innym miejscu” jakbys to pewnie okreslila. Bo są otwory (kratki wentylacyjne) w podlodze i przy suficie.

    W zimie tymi w podlodze leci gorące powietrze, ktore jest WTLACZANE do tych otworow za pomoca wiatraka, a wylatuje tymi otworami przy suficie, tudziez gdy owych otworow przy suficie nie ma, trzeba otworzyc okno i “wywietrzyc”.

    Czy to jest jakis kompletnie inny system wentylacji? NIE. To nadal jest krzyzowka systemu mechanicznego z wentylacja grawitacyjna.

    Czaisz juz?

  15. BTW: zalecenie “grzanie i wietrzenie” wskazuja na to, ze w domu jest wentylacja tylko grawitacyjna i na dodatek nie ma przewodów kominowych/wentylacyjnych. Gdyby byly i byly drozne/prawidlowo zrobione, to nie trzebaby zadnego specjalnego “wietrzenia” bo wymiana powietrza zachodzilaby bez “wietrzenia”.


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

Categories

%d bloggers like this: