Napisane przez: futrzak | 10 stycznia 2019

Bo dziecko w Polsce powinno być garbate…

Dowiedziałam się dziś, ze przeciętny polski uczen podstawówki codzienne nosi na plecach 6-11kg. Ksiązki, zeszyty do cwiczen, lektury, lunch i wodę, strój na WF.
Szafki w szkole nie rozwiązują problemu, bo w domu trzeba odrabiać prace domowe, więc codzien targac w tę i spowrotem wszystko.

Wobec powyższego zapytalam sie rodziców, czy myśleli o sprawieniu dziecku zamiast plecaka noszonego na plecach taki na kółkach, jak walizka. Niektórzy myśleli ale….w wielu szkołach jest ban na plecaki na kółkach!
Tu padły rozmaite uzasadnienia tego bana, a jeden rozwalił mnie kompletnie: otóż dyrektor szkoły zakazał takich plecaków bo…kółka generują za duży hałas.

OJPRDL….jak te dzieci mają być normalne??? Jak to jest, ze w innych krajach daje się naukę zorganizować tak, że dzieciaki z podstawowki nie maja zadawanych prac do domow, a wszystkie materialy trzymaja w szafkach w szkole i nic nie muszą taszczyć? No i żeby jeszcze wodę nosic??? To szkoła nie zapewnia juz wody/herbaty dla wszystkich??

Smutne to.


Responses

  1. Można wózki ale raz prawą a raz lewą ręką. Bo inaczej krzywizna.

  2. @prezio:

    Skąd ten pomysł z krzywizną? Jeśli rączka od walizki/plecaka ma odpowiednia długość (a sa przeciez regulowane!!!!), to walizeczka jedzie sobie obok na wyciągniętej ręce. Nie trzeba się do niczego krzywić.

  3. Wózeczek ma taką immanentną cechę że w kwietniowy poranek jak z reklamy płynu do prania może go zaciągnąć do szkoły nawet niezbyt wyrośnięta drugoklasistka. Niestety dzisiaj mamy za oknem błoto pośniegowe w którym mógłby utonąć szwadron ułanów pod bronią i nikt by ich nie znalazł do wiosny, więc ten tego. Klimat jest taki że plecak na kółkach daje radę tylko kiedy jest sucho, a z tym bywa równie, a kiedy bywa różnie, i tak trzeba go wziąć na plecy. A na plecach jest sporo cięższy niż plecak bez kółek – przerabialiśmy to z moją córką na wszystkie strony i plecak na kółkach wylądował w piwnicy. Tak naprawdę z resztą to jest póśrodek, jedyne cywilizowane rozwiązanie to szafki na książki w szkołach. Czemu ich nie ma? To jeden z drobnych kamyczków na tym ugorze jakim jest obecnie system edukacji w Polsce.

  4. @futrzak
    Chodziłaś do podstawówki? Jeżeli tak, to ile nosiłaś?
    .
    Bo ja mam wrażenie, że znacznie mniej. Słabo pamiętam, bo to dawno było, ale taki zwykły tornister wystarczał…
    .
    A może oni teraz drukują podręczniki na kredowym papierze?

  5. @Miroslaw:

    Tez mi sie wydaje, ze mniej. Przede wszystkim nie musialam ciągac ze sobą wody/napojów. W szkole byla stołówka, w zimie kazdy dzieciak dostawal szklankę gorącego mleka, jak chcial to herbaty, a w lecie były kompoty.

    Nie bylo czegos takiego jak zeszyty do cwiczen formatu A4, w ogole „zeszytow do cwiczen” nie bylo. Prace domowe robilo sie w zwyklych zeszytach. Podręczniki tez nie kazdy taszczyl, bo starczal na lekcji jeden na ławkę. Stroje na WF mozna bylo trzymac w workach w szatni, tylko co jakis czas zbierac do domu do prania.
    O ile pamietam zawsze nosilam zwykly tornister…

  6. A nie bylby najlepszym rozwiazaniem tablet z wszystkimi materialami do nauki na nim?

  7. @wszystkobedziezle:

    Pewnie, ze bylby. Ale kto za niego zaplaci?
    W takim Urugwaju każdy dziecior dostaje taki tablet (on jest tani bardzo, ale na potrzeby dzieci szkolnych starcza) ze szkoly. A w Polsce?

  8. Zestaw ksiazek, podejzewam inny co roku, tez kosztuje. Podejzewam na wszystkie klasy pare ladnych stowek.

  9. W Argentynie widokiem typowym było dziecko z wózeczkiem, czy tornistrem na kółkach i tak nie wyglądały one na specjalnie obciążone. Za to w Urugwaju o ile dobrze kojarzę, olbrzymia większość dzieci nie nosi ze sobą nic lub tylko tableta. Tak wyglądają wychodząc ze szkół czy autobusów szkolnych. Zgaduję, że te które mają w domu bezproblemowy dostęp do komputera swoje zostawiają w szkole. I odwrotnie, tam gdzie szkolny tablet jest jedynym w domu zawsze go noszą.
    Wydaje mi się, że jakieś plecaki czy wózeczki ma tak co 5- 10 dziecko, czyli jakieś noszenie ekstra prac ręcznych czy zmiana rzeczy na WF.
    Cały czas pamiętajmy, że Urugwaj jest krajem trochę biedniejszym od Polski…

  10. W Holandii, jak donosi znajomy co ma dziecko w podstawowce, dziecko do szkoly nie nosi ze sobą nic, bo wszystko trzyma w szafce w szkole, a prace domowe nie są zadawane, wiec nic nosic nie musi…

    Podobnie jest w Finlandii.

  11. Moje w Szkocji nosza wode (chociac sa ‚wodopoje’, ale wola butelke i to musi byc woda – soki i nap. gazowane odpadaja). W poniedzialek zabieraja stroj na w-f, niektore nosza piorniki i ksiazki, ktore akurat czytaja. No i czasem lunch, jak szkolny nie podchodzi. Ciezszy plecak maja do polskiej szkoly, ktora trwa 4h/tydz.
    Zadan domowych nie ma, co mi sie akurat nie podoba.

  12. @Miss
    „to musi byc woda ” To znaczy dzieci tak chcą, czy to jest wymóg państwowy/szkolny?

  13. W Polsce akcja sprzeciwu wobec zadawania zadań domowych przeżywa właśnie swój boom. Rodzice organizują się i składają grupowo oświadczenia, że nie zgadzają się, by „szkoła/nauczyciel dysponowała czasem pozaszkolnym dziecka”. W portalach lokalnych dyskusja pod takimi postami przypomina te pomiędzy antywackami a resztą świata.

  14. Moje dzieci w Norwegii (2 i 3 klasa) zabieraja ze soba zeszyty cwiczen w poniedzialek i oddaja je do szkoly kiedy zrobia zadanie (jest tygodniowy plan). W sumie 2 szt. Do tego ksiazka, z ktorej codziennie czytaja zarowno w szkole jak i w domu. W szkole, w swojej sali, maja szafki, w ktorych trzymaja cala reszte. Plecak nie wazy wiec jakos szczegolnie duzo. Najciezszy jest jak przytargaja ze soba ksiazki z biblioteki :)

    Do tego dochodzi plastikowa butelka na wode. Moga ja zostawic w szkole na tydzien (wymieniajac naturalnie wode) albo nosic ze soba. Soki i gazowane napoje sa zabronione. I jeszcze pudelko z 2 sniadaniem (nie ma posilkow w szkole, z wyjatkiem drobnych posilkow na swietlicy, po lekcjach). To zwykle kanapki + owoce (slodycze sa zabronione).
    Liste pakunkow zamykaja stroj na WF albo basen (1,max 2 razy w tyg.).

    PS Ksiazki i cwiczenia dostaja ze szkoly calkowicie za darmo.

  15. Zadania domowe są o tyle sensowne, że rodzić jest w stanie wyłapać luki w myśleniu dziecka i szybko wytłumaczyć to i owo. Osobiście sprawdzam 11 latkowi matematykę. Efekty są doskonałe. Nie ma braków, które ciągnęłyby się później latami. Akurat mieszkamy w kraju, gdzie system jest ‚niedoskonały’ delikatnie mówiąc. Dzieciaki masowo chodzą na dodatkowe kursy, albo płatne korepetycje, oczywiście nie do swoich nauczycieli. Nauczyciel tylko sugeruje swojego dobrego kolegę, z innej szkoły. A tamten rewanżuje się podobną ‚uprzejmością’. Tak to radzą sobie nauczyciele w najbiedniejszym kraju Unii. Nie są idiotami, więc wymyśli jak dorabiać do bardzo skromnej pensji.

    Dzieciaki zapierdzielają tu niesamowicie, w piątej klasie mają w szkole 10 godzin lekcyjnych więcej niż uczniowie w Polsce. Do tego dochodzą wieczorowe korki. Sobotnie i niedzielne kursy. A wyniki PISA nieciekawe – okolica 50 miejsca.

    Plecaki – masakra. 7 różnych przedmiotów jednego dnia? No to i ćwiczenia do tego dochodzą. Papier porządny. Ciężki (ale za to treść całkiem fajnie podana).

    Moje sugestie:
    jeden komplet podręczników w szkole – drugi w domu. Cieńszy papier. Podręczniki podzielone na więcej części. Nawet niech to będzie forma segregatora z wypinanymi sekcjami. Po wypełnieniu ćwiczeń, dziecko wyrywa kartkę, zgniata i wrzuca z radością do kosza.

    Cyfrowe podręczniki? Już są. Nawet całkiem niezłe. Tylko opór materii jest wielki.

    Dołączam link, może komuś na obczyźnie się przyda: https://www.epodreczniki.pl/front/education/1

  16. „Zadania domowe są o tyle sensowne, że rodzic jest w stanie wyłapać luki w myśleniu dziecka i szybko wytłumaczyć to i owo”

    — no ale to jest funkcja szkoly i nauczycieli, nie rodzicow.

    „Dzieciaki zapierdzielają tu niesamowicie, w piątej klasie mają w szkole 10 godzin lekcyjnych więcej niż uczniowie w Polsce. Do tego dochodzą wieczorowe korki. Sobotnie i niedzielne kursy. A wyniki PISA nieciekawe – okolica 50 miejsca.”

    — wlasnie. Sam piszesz, ze ten sposob – dowalic wiecej godzin, wiecej korepetycji i kursow – nie dziala.

  17. Rewolucja Energetyczna – Nie wiem dokładnie czyj to wymóg, ale trzy szkoły przerobiliśmy i wszedzie to samo.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: