Napisane przez: futrzak | 23 grudnia 2018

Wigilia w Urugwaju

a właściwie jej brak…
Bo Urugwajczycy wigilii nie obchodzą. To bardzo laicki kraj i generalnie tradycji związanych ze świętami religijnymi raczej nie ma.
Oczywiscie, Boże Narodzenie jest dniem wolnym od pracy i obchodzi się go spędzając czas z rodzina i przyjaciółmi na parilli.

Menu nie jest jakieś wyszukane – oprocz wołowiny, jak zwykle, piecze się też prosiaczka (w całości, jeśli party wystarczająco duże, nogę jeśli mniejsze..), królika. Nie może zabraknąć pan dulce, czyli słodkiego, puszystego ciasta z bakaliami – przy czym ogromna większość ludzi nie męczy się z pieczeniem w domu, po prostu kupuje już gotowe w supermarkecie.
Pan dulce jest popijany cydrem (niestety wszystkie cydry tutaj są słodkie jak ulep), czasami szampanem (wersja droższa) – jednym i drugim wznosi się toast o północy, składając sobie życzenia.

Tutaj typowa oferta świąteczna supermarketowa:

W Montevideo jest też tradycja, żeby właśnie o północy wyjść na Ramblę (bulwar nadmorski) z szampanem/cydrem i wznosić toasty z obcymi ludzmi oraz obserwowac fajerwerki. Bardzo to fajne.

A potem młodsi ludzie „idą w miasto” się bawić.

To wszystko zapewne brzmi dziwacznie dla Polaków, ale po prawdzie jest bardzo logiczne. No bo jak obchodzi się urodziny? Jest impreza, są toasty, jest wyżerka – ludzie się bawią. A jak obchodzić urodziny kogoś bardzo ważnego? No tak samo, tylko bardziej :)

W sklepach nie ma nawet „Feliz Navidad” (Szczęśliwych świąt Bożego Narodzenia) – jest Felices Fiestas, czyli szczęściwej zabawy :)

Reklamy

Responses

  1. Jak wiesz, V. jest protestantką, więc pan Jezus jest dla niej bardzo ważny, ale jego ostatnie trzy lata, a nie jego rodzenie się, jego mamusia, pseudo-tatuś, jego żłobek i przedszkole – czyli w domu nie ma żadnej presji na zawieszanie migoczących światełek czy na otrzymywanie o wysyłanie oznajmień, że komuś tam życzymy czegoś tam z okazji Bożego Narodzenia. A miejsce, gdzie obecnie żyjemy jest obsiane protestantami, więc żyje się w tych dniach normalnie, jeśli nie liczyć kupowania jakiegoś nadzianego przyprawami kurczaka, chester czy świnki (ale ta ostatnia mniej mnie pociąga ze względu na świński smak).

  2. Ja tam widze importowane z Wloch panettone na syropie glukozowo-fruktozowym.

  3. @andsol:

    co to „chester”?

    @wszystkobedziezle:

    dobrze widzisz. To taka snobistyczna, bo importowana, wersja „pan dulce”. Zreszta podejrzewam ze wlasnie tradycja tegoz przywędrowała tutaj razem z emigrantami z Wloch.

  4. @futrzak: superkurczak. Zerknij tu:

    https://super.abril.com.br/saude/o-que-e-um-chester/

    i ciekaw jestem czy tylko jedno portugalskie słowo nie przyniesie Ci trudności: peru. U nas mówią, że on jest z Indii, Amerykanie, że z Turkii, a tu upycha się w Peru.

  5. Przepraszam, z Turcji.

  6. U mnie 12 dań. Czyli tradycja. Pamiętam tylko kilka: coś z makiem, karp, groch z kapustą, nie wiem zupa rybna ale albo barszcz. Najbardziej w tych świętach nie lubię prac przygotowawczych.

  7. @andsol:
    wow, to jakis super kurak. Prawie jak maly indyk :) A jak toto smakuje?
    Jak zwykly kurczak?
    Ja przyznam zawsze wolalam kurczaka od indyka, bo indyk to ma suche i łykowate mięso, ale wiadomo u brytów tradycja na christmas musi byc indyk, i juz.

  8. @futrzak: głupio tak Ci odpowiedzieć i mam nadzieję, że za taką odpowiedź firma Perdigão nie poda mnie do sądu, ale nie wiem jak to smakuje. Wyraźnie odróżniam smaki paru kawałków byka (nie nazwę ich, bo w każdym kraju inny jest krój i inne nazwy), ale te kurczaki w tej i w innej formie… Wiem, że to potrzeba światowa —

    kiedyś chodziło tu powiedzonko: „gdy biedny je kurczaka to jeden z nich jest chory”, dziś to jest kompletnie nieaktualne

    — tanie to, dużo tego, ale można mówić o smaku dzięki talentom kulinarnym V., a nie jakimś cechom tych biednych zwierzątek.

  9. A u nas – jak dawniej mówi się Godnie Święta na równi z Bożym Narodzeniem, a puste krzesło przy stole zostawia się dla Bliskich Zmarłych, których zresztą tuż przed Wieczerzą zaprasza się na wspólne świętowanie. Bardzo lubię i celebruję te kawałki wierzeń starszych niż chrześcijaństwo. To wszystko przypomina mi nieco sytuację z powstaniem organelli komórkowych. Można było się pożreć, a ostatecznie jest głęboka endosymbioza. Szczodrych Świąt!

  10. Tymczasem mój argentyński coworker, którego przywiało do kraju praprapradziadów, był zdziwiony, że w wigilię Polacy marnują taką dobrą okazję do zjedzenia asado :)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: