Napisane przez: futrzak | 6 grudnia 2018

O co chodzi w protestach we Francji?

Zwięźle i rzeczowo podsumował je Tomasz Markiewka

Chcecie zobaczyć Europę przyszłości? Spójrzcie na Francję. Trwające tam protesty „żółtych kamizelek” są zwiastunem problemów, przed którymi stanie niebawem większość Europy. Również Polska.

Zaczęło się od podniesienia podatków na paliwa w nadziei, że będzie to kolejny krok Francji na drodze do czystszej energii. Ten ruch szybko wywołał masowe i gwałtowne protesty. I tak to właśnie będzie wyglądało. Zazwyczaj wydaje się nam, że katastrofa klimatyczna będzie się przejawiała w iście hollywoodzkiej skali, w postaci potężnych anomalii pogodowych. Czasem tak, ale często problemy będą występowały w subtelniejszej postaci. Gdzieś trzeba będzie wprowadzić limity na korzystanie z wody z powodu jej niedoborów. Gdzie indziej poradzić sobie z przyjęciem ludzi uciekających z terenów nienadających się dłużej do zamieszkania. Albo ograniczać konsumpcję paliw. Nie trzeba dodawać, że za każdym razem może to stanowić zarzewie poważnych konfliktów społecznych.

Tym bardziej, że tutaj historia się nie kończy. Dlaczego właściwie ludzie protestują tak zaciekle przeciwko temu nowemu podatkowi we Francji? Kto dokładnie to robi? Cóż, jak zwykle, wśród protestantów nie brakuje zwykłych zadymiarzy, którzy chcą po prostu siać zamęt. Ale to nie oni stanowią większość. Jak pisze „Guardian”: „Protestujący przybywają głównie z miasteczek, miast i wsi rozsianych po Francji, jest wśród nich wiele kobiet i samotnych matek. Większość z nich ma pracę, są zatrudnieni jako informatycy, pracownicy fabryk, dostawcy i opiekuni. Wszyscy mówią, że z powodu niskich zarobków ledwo wiążą koniec z końcem”.
Nieprzypadkowo protestujący wypominają prezydentowi Francji obniżki podatków dla najbogatszych i żądają podniesienia płacy minimalnej. I tu dochodzimy do sedna problem. Do czegoś, o czym wielu przytomnych ekonomistów i komentatorów politycznych mówi od dawna, choć ich ostrzeżenia nie prowadzą do realnych zmian. Najzwyczajniej w świecie nie da się zbudować sprawnego społeczeństwa i sprawnej demokracji wśród ludzi, których dzielą tak ogromne różnice zarobkowe i majątkowe. Można sobie opowiadać różne bajki o tym, że każdy ma szansę (wbrew statystykom) i że przypływ podnosi wszystkie łodzie (wbrew doświadczeniom ostatnich kilkudziesięciu lat), ale to wszystko na nic.

Ostatecznie rzeczywistość puka do okna, żeby przypomnieć prostą prawdę. W tak podzielonym klasowo społeczeństwie muszą pojawić się konflikty. W czasach względnego spokoju przybierają one stosunkowo łagodną postać. Ale w czasach katastrofy klimatycznej, która wywróci nasz świat do góry nogami, frustracja, wrogość i agresja będą przybierały na sile.
Tych problemów nie da się zagadać. Nie wystarczy pomachać flagą Unii Europejskiej, powiedzieć coś ładnego o tolerancji i udawać najfajniejszego dzieciaka w mieście. Ta strategia dała zwycięstwo Emmanuelowi Macronowi nad Marine Le Pen w ostatnich wyborach prezydenckich. I super. Naprawdę super, bo Le Pen reprezentuje najmroczniejsze siły we Francji. Ale to, co starczyło do zwycięstwa wyborczego nad radykalną prawicą, w żaden sposób nie wystarcza do poradzenia sobie z problemami, którymi ta prawica się karmi. Fajnością można wygrać wybory, ale nie naprawić świat.

Jeśli ktoś łudzi się, że te kłopoty nas ominą – że katastrofa klimatyczna przeskoczy sobie nad Polską i pogna gdzie indziej – ten powinien się w końcu obudzić. Spytajcie polski rząd klęczący przed Rydzykiem, jaki ma plan w związku z tym. Spytajcie, polityków i fanów PO, którzy zredukowali polską politykę do liczenia procentów poparcia dla Zjednoczonej Opozycji, jakie oni mają plany. Jakie mają pomysły na poradzenie sobie z procesami, które mogą znacząco pogorszyć warunki życia większości z nas i wynieść do władzy siły dalece gorsze od Kaczyńskiego? Nikt z nich nie ma odpowiedzi na te wyzwania, mało kto w ogóle o nich myśli, bo to jednak rzeczy trochę bardziej skomplikowane niż zakładanie koszulki z napisem „Konstytucja”.

Reklamy

Responses

  1. Spoleczenstwo w Polsce jest tak wykastrowane, ze nie ma co marzyc o masowych protestach. Czy ktos protestuje przeciwko haraczowi ZUS? Czy ktos protestuje przeciwko podatkom w paliwie? Czy ktos protestuje przeciwko sprowadzaniu taniej sily roboczej z radykalnie islamskiego Bangladeszu? No… nie… Polacy sa wykastrowani. A ci ktorzy mieli dosc – wyjechali do Europy Zachodniej.

  2. @Blablozaur:

    Czy ktos protestuje przeciwko sprowadzaniu taniej sily roboczej z radykalnie islamskiego Bangladeszu?

    Mozesz podac zrodlo tego stwierdzenia? Bo jesli chodzi o „tania sile robocza” to najwięcej jest w Polsce emigrantow z Ukrainy – ok. 2 mlionów. O masowym naplywie emigrantów z Bangladeszu nie slyszalam, mozesz podac źródlo tej wiadomosci?

    Oraz – skąd wziąłeś ten „radykalny islam” w Bagladeszu? ISIS (Islamic State of Iraq and Levant) to jest wlasnie Irak, Syria (czesciowo) i tereny przylegle, o tu masz mapkę:

    (kliknij w ten link)

    Wiesz, gdzie lezy Bangladesz? Wiesz, ze to są tysiące kilometrów od powyzszych terenów?

  3. @Blablozaur: polskie społeczeństwo nie jest wykastrowane czy nieskore do protestów. Jest jedynie skupione całkowicie na swoim i tylko swoiim krótkoterminowym interesie i zakresie swawoli jaką może mieć (a może mieć dużą włącznie z rozjeżdżaniem pieszych na pasach z karą 5000 PLN). Tylko tyle i aż tyle.

  4. Apropo Bangladeszu to wiem gdzie leży ;) . Ale faktycznie nie wiem co spowodowało że ten jeszcze do niedawna ( pół wieku nie zmieniło raczej go radykalnie ) fragment Pakistanu jest raczej wolny od jego radykalizmów.
    Widział ktoś może krótkie opracowanie na ten temat bo to ciekawe …

  5. @karroryfer:

    Ok, wiesz gdzie lezy. To teraz poczytaj jeszcze ciut o historii Bangladeszu, to bedziesz mial odpowiedz na swoje pytanie.

  6. Zgaduję za karroryfera – Bangladesz jest bardziej otwarty, niż taki Pakistan. I nie ma z nikim wojny po sąsiedzku (?).
    Wniosek opieram na dwóch rzeczach: mój t-shirt jest tam uszyty, mój wieloletni kolega z pracy jest z Bangladeszu i raz w roku jeździ tam na Ramadan. Skoro Monir został inżynierem w amerykańskiej korpo to nie może to być kraj pokroju Pakistanu, ale może się mylę i to przykłady jednostkowe. Niemniej pół świata nosi ubrania uszyte w Bangladeszu, to wydaje mi się, że jest jak z Chinami – nie da się być trybem w gospodarce globalnej bez bycia otwartym na innych. Chyba, że się wydobywa ropę (ale dzięki Rewolucji Energetycznej wiem, że może szczęśliwie dożyję końca tego wyjątku).

  7. Jest wiele wytłumaczeń dlaczego islam w Azji ( południowej ) jest inny niż na Bliskim Wschodzie ale nie widziałem nigdzie dobrego wyjasnienia dlaczego zaczyna się to właśnie miedzy Pakistanem a Bangladeszem.

    Odnośnie jeszcze imigracji – jest naturalne że skoro nasze ( europejskie) feministki nie chcą rodzić dzieci to na starość opiekować się nimi – w domach starców – będą dzieci kobiet mniej feministycznych…

  8. @karroryfer, Wojtek inzynier
    Ale Wy to tak na powaznie o tym Bangladeszu?
    1. https://www.ucanews.com/news/the-rise-of-radical-islam-in-bangladesh/80853
    2. https://themoderntokyotimes.wordpress.com/tag/radical-sunni-islam-in-bangladesh/
    3. https://www.theguardian.com/world/2016/jul/01/dhaka-attack-bangladesh-muslim-extremism-holey-artisan-bakery

    Co do Islamu w Azji południowej… to wystarczy spojrzec na te mape
    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/b/ba/Islam_percent_population_in_each_nation_World_Map_Muslim_data_by_Pew_Research.svg
    tam gdzie jest marginalna mniejszoscią jest zdeczdowanie inny aniżeli tam, gdzie stanowi bezwzględną większość. ;-) Ciekawe dlaczego?

    Przy czym ważnym jest też jak to się stało, że Islam w danym regionie jest dominującą religią. W większości przypadków, jest to po prostu w wyniku brutalnych podbojów militarnych ;-) Jedynym rejonem, gdzie religię tę przyjęto dobrowolnie decyzją lokalnych władz są Indonezja i Malezja. Ale i tam dochodzi ostatnimi laty do radykalizacji sponsorowanej przez Arabię Saudyjską. (Przy czym trafiłem kiedyś na artykuł sugerujący, że Saudowie byli zachęcani do rozprzestrzeniania radykalnego Islamu przez elity zachodniego świata…. hmmm.)

    A odnośnie tego regionu (przede wszystkim Malezji) mam świeży update. Mieliśmy rok temu w firmie praktykantkę z tamtego rejonu (Chinkę malezyjską). Przez pół roku dojeżdżałem z nią tym samym autobusem do pracy to i okazji do różnych pogawędek było sporo. W sumie spytana o jakąś pierdołę, sama z siebie poopowiadała jak wygląda tam islam i jak wygląda życie jej i jej rodziny i jej podobnych nie będących muzłmanami czyli dhimi. Powiedziała mi, że jest po doświadczeniu życia w Niemczech absolutnie zdeterminowana, aby do Niemiec po tej praktyce wrócić na dalsze studia, a jak się uda to i wogóle zostać w Europie. Akurat od 1,5 miesiąca jest w DE znowu i się aplikuje po lokalnych firmach na pracę magisterską…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: