Napisane przez: futrzak | 5 grudnia 2018

W Polsce rośnie nowa kadra ginekologów…

I nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać, ale jakbym była kobietą w wieku rozrodczym mieszkającą w Polsce, to bałabym się.

Taka historia, od znajomej:

Uczę m.in. angielskiego medycznego. Mam uczennicę, ginekolożkę, która jest rezydentką na oddziale położniczym. Niedawno miała taką sytuację: pacjentka w okolo 20tygodniowej zagrożonej ciąży i tuz po skończonym obchodzie okazuje się, że z kobiety się leje. As in, jej łóżko, część sali w której ona leżała i korytarz którym ja wieźli na blok wyglądały jak po je*nym świniobiciu, połączonym z teksańską masakrą piłą mechaniczną. Płód obumarł, no to moja uczennica dawaj, łyżeczkuje, zaszywa babę… itd. Pacjentka przeżyła, ale po tym wszystkim miała hemoglobine ku*wa 5 albo 6.
No i koledzy mojej uczennicy już po wszystkim ją pytaja: ale po co to robilas? Przecież jak dziecko i tak nie żyje, to nie musiałaś. Ku*wa mać…

To nie jest ssane z palca, jak ktoś ma ochotę, to może sobie poczytać wspomnienia z porodów polskich kobiet. Stosowanie barbarzyńskich praktyk, zakazanych w normalnych krajach, traktowanie kobiet jak zwierząt, co nie mają nic do powiedzenia, zmuszanie do naturalnego porodu gdy zalecenie prowadzącego ginekologa jest wyraźne: cesarka, bo podczas normalnego porodu kobieta/dziecko mogą umrzeć.
I jeszcze opowieść znajomej, która miała pecha byc w ciazy pozamacicznej.

Dlaczego w Polsce tak bardzo nienawidzi się kobiet?

Reklamy

Responses

  1. Mam problem z tym fragmentem:
    Płód obumarł, no to moja uczennica dawaj, łyżeczkuje, zaszywa babę… itd. Pacjentka przeżyła, ale po tym wszystkim miała hemoglobine ku*wa 5 albo 6.
    No i koledzy mojej uczennicy już po wszystkim ją pytaja: ale po co to robilas? Przecież jak dziecko i tak nie żyje, to nie musiałaś. Ku*wa mać…

    masz moze mozliwosc wyjasnic komus nie rozumiejacemu procedur medycznych co tam jest napisane?

  2. To nie jest tak, że się nienawidzi. To jest egoizm i wdupiemanizm.

  3. @korposzczur: Ogólnie po moich nielicznych doświadczeniach z polską „służbą zdrowia” właśnie tak to bym interpretował. Jednostki potrafią być, że do rany przyłóż, ale cała organizacja i jej procesy powoduje, że zachowują się jak się zachowują.

  4. @korposzczur:

    wiesz, szukam i mysle i jakos nie moge znalezc przypadkow, kiedy lekarze odsylali do domu mężczyzn nie informując ich o diagnozie, o ktorej wiedzieli, ze zagraza ich zyciu.

    Podobnie nie przychodza mi do glowy przypadki, kiedy lekarze stwierdzaliby, ze po co zajmować się pacjentem, który ma krwotok.
    Osobliwie takie zachowania są w Polsce serwowane jedynie kobietom. A moze czegos nie wiem?

    Moze znasz lekarza, ktory odmowil jakiegos badania diagnostycznego mężczyźnie, zasłaniając się klauzulą sumienia?

  5. @futrzak – jak leżałem w szpitalu też mieli mnie w d…. Diagnostykę patrząc z perspektywy czasu też zrobili jak zrobili i kolejne operacje. Zresztą ginekologia jest dość specyficzna. I konkretnie tam jest olewactwo. W PL to jest już prawie sprywatyzowane prócz porodów (nie znam kobiety, która chodziła na NFZ na kontrole w trakcie ciąży). Uważam, że liczy się kasa i tyle. Nie płacisz – cierp. W tym kontekście zgodzę się, że „nienawidzi się kobiet”.

  6. @PawelW:

    łyżeczkowanie to jest procedura polegajaca na rozszerzeniu szyjki macicy i usunieciu zawartosci macicy. Wykonuje sie ją m. in. po poronieniach, zwlaszcza poronieniach w poznej ciazy.
    Po prostu trzeba usunac wszystkie pozostale tkanki: resztki lozyska, endometrium etc. bo jak sie tego nie zrobi, to moze skonczyc sie zakazeniem i smiercia (poczytaj o tym dlaczego zmarla Savita https://en.wikipedia.org/wiki/Death_of_Savita_Halappanavar ).

  7. @korposzczur:

    Ok, no masz zastrzezenia do pracy lekarzy w twoim wypadku. Rozumiem. Ale czy twoj medical condition zagrażal bezpośrednio twojemu życiu?

    Odpowiednikiem ciąży pozamacicznej zagniezdzonej w jajowodzie byloby u faceta cos powiedzmy takiego:

    masz tętniaka, który w każdej chwili moze pęknąć, lekarz to podczas badania widzi; widzi, ze tętniaka da się normalnie usunąć. Ale zamiast zrobic tak, jak sie robi w normalnym kraju tj. poinformowac cię, ze tętniak w kazdej chwili może pęknąć i cię zabić i w związku z tym jedziesz na blok operacyjny w celu usunięcia – otóż lekarz NIE MOWI NIC. I odsyła cię do domu.

    I co więcej, lekarze robią to nagminnie, w więcej niz polowie przypadków mężczyzn, ktorzy sie zglaszaja z problemami wskazującymi na posiadanie tętniaka.

    Nadal uwazasz, ze to byloby po prostu olewactwo i „manie w dupie”?

    Jesli zas chodzi o „nie znam kobiety, która chodziła na NFZ na kontrole w trakcie ciąży” — ja znam takich mnóstwo, naprawdę rzadko którą kobietę, normalnie pracująca i nie zarabiajaca duzo powyzej sredniej, stac jest na calkowicie prywatnego lekarza do prowadzenia ciąży.

    ORAZ: nie jest mi wiadomym, zeby w razie naglych przypadków istnial prywatny odpowiednik SORu. Nie są mi rownież znane prywatne kliniki w ktorych są oddziały patologii ciąży albo neonatologii. Znasz takie? To wszystko sa panstwowe szpitale/placówki na NFZ.

    Przebieg ciąży to cos więcej niz pojscie na jedno czy dwa badania – ZWLASZCZA jesli jest to ciąża wysokiego ryzyka lub nie przebiega standardowo. W razie obumarcia płodu, poronienia w poznej ciąży, ciąży pozamacicznej kobieta ryzykuje życiem.

  8. @futrzak – nie będę się kłócił, zwłaszcza, że opinie wyrabiam sobie na podstawie własnego bąbla. U mnie po prostu tak jest jak piszę. Na SOR mamy jednego lekarza, któremu nie dałbym psa leczyć, bo mi zwierzęcia szkoda. I tak – mieliśmy tu przypadki odesłania do domu osób niezdiagnozowanych do końca, które potem trafiały w stanie zagrażającym życiu gdzie indziej. Niektórzy ponoć nawet zmarli, ale nie śledziłem wyroków sądowych więc ….

    Prowadzenie ciąży – u mnie dziewczyny chodzą prywatnie, oczywiście co droższe leci na NFZ, ale przecież trzeba najpierw zrobić parę wizyt prywatnych. W tym wypadku nie mówię o skomplikowanych tematach, a o zwykłym prowadzeniu ciąży. I z opinii kobiet mi znanych mogę też powiedzieć, że na gówniane badanie ginekologiczne większość woli iść do faceta jak do kobiety. Choćby: pani ginekolog nie raczyła pierścionków do badania zdjąć. Albo pijana pani w szpitalu nie potrafi zrobić KTG. Ew diagnozuje błędnie położenia dziecka przed porodem.

    To tak na podstawie mojego bąbla. Dlatego uważam to za wdupiemanizm. Komu się poskarżysz ? Do Rzecznika ? W papierach wszystko gra przecież.

  9. @Futrzak: No to ja nie rozumiem tej wypowiedzi kolegów tej lekarki: „(…)ale po co to robilas? Przecież jak dziecko i tak nie żyje, to nie musiałaś.(…)”
    Skoro taka jest procedura, to czemu coś takiego powiedzieli? Oni się wogóle na swoim fachu znali?

  10. Trudno taki tekst komentować, zresztą komentarze są dość dziwne. Na pewno bywa różnie, ale to nie tłumaczy braku wręcz podstaw profesjonalizmu.

  11. @PawelW:

    A powiedz mi dlaczego Chazan odmawial zabiegów medycznych zgodnych z prawem w Polsce? Co więcej, dlaczego lekcewazyl wszystkie procedury, ktore wyraznie mowia, ze w razie odmowy nalezy pacjentce wskazac lekarza i placówke, gdzie moze sie zglosic?
    Dlaczego w Polsce odmawia sie kobietom badan prenatalnych, mimo ze sa takie procedury?

    Odpowiedz na pytanie, ktore zadales i na powyzsze jest dokladnie taka sama. W skrócie: bo w Polsce mozna kobietę traktować jak zywy inkubator. A czy inkubator ma jakies prawa? Czy ktos sie inkubatora pyta o zdanie? No przeciez nie!

  12. @Alicja:

    brak profesjonalizmu wśród lekarzy zaczyna sie od prawa, ktore pozwala na tzw. „klauzulę sumienia”. Jest to kuriozum niespotykane w normalnych krajach – a w Polsce jest, ma sie dobrze, pacjentki przez to umieraja, a publika sie dziwi NO ALE JAK TO.
    Wlasnie TAK TO.

  13. @Futrzak: co do tego, że kobiety w Polsce są traktowane jak worki na płody nie ulega wątpliwości. Osobiście skłaniałbym się do ogólnego określenia sytuacji w służbie zdrowia w sposób następujący: panuje ogólnie tumiwisizm, a w przypadku kobiet jest jeszcze gorzej.

    Przykłady z mojego bąbelka dotyczące facetów:
    – starszy pan trafia do szpitala, wypisany po obserwacji, krótko później wraca do szpitala i umiera; podobno nie zauważono czegoś (niestety nikt nie szedł w stronę procesów więc nic konkretnego ustalić nie mogę);
    – przykład sprzed jakichś 20 lat: facet ok. 40 lat trafił do szpitala; ostatecznie czegoś nie zdiagnozowano i jednak zmarł (niestety znów nikt nie chciał procesów więc trudno ustalić stan faktyczny);
    – mężczyzna z rakiem prostaty potrzebuje założyć cewnik: pielęgniarka u lekarza pierwszego kontaktu próbuje zrzucać na kogoś innego obowiązek, jak pacjent trafił do chirurga to ten przypomina, że jednak to obowiązek lekarzy pierwszego kontaktu; przy kolejnej próbie pielęgniarka robi procedurę mało finezyjnie wywołując ból; jak to nie jest „tumiwisizm” to ja nie wiem co to jest;
    – stara kobieta trafia do szpitala; wypisują ją ze szpitala w nocy i przez półtorej godziny w nieogrzewanej karetce odwożą ją do domu oddalonego jakieś 15km od szpitala; pacjentka przeziębia się i krótko później trafia do szpitala z zapaleniem płuc, po którym była pacjentem wymagającym pełnej opieki; podobno nie udało się zdiagnozować zawału tętnicy brzusznej; znów- nikt nie chciał procesu;
    – stara kobieta trafia do szpitala (nie znam szczegółów co do przyczyny); wypisano ją ze szpitala w środku nocy i odwieziono do domu.

    Trudno do jakoś skwantyfikować i doprecyzować, ale jak dla mnie- totalny tumiwisizm. Stąd moja teza: panuje ogólnie tumiwisizm, a w przypadku kobiet jest jeszcze gorzej.

  14. poprawka: „Przykłady z mojego bąbelka dotyczące facetów i nie tylko”

  15. @mall:

    zgadza się. O ile jednak w wyzej wymienionych przypadkach tumiwisizmu mozna w razie czego dochodzic sprawiedliwosci w polskich sądach, o tyle w wypadku bycia potraktowanym jak inkubator – nie. Bo klauzula sumienia i nie podskoczysz. Prawo nadrzędne, ktore pozwala na lamanie praw pacjenta i przysięgi lekarskiej.

  16. Opowieś o ginekolożce – czyżby potwierdzenia że kobieta kobiecie najgorszą .. ?

    PS. Polska służba zdrowia ma problem z prawami pacjenta nie tylko w ginekologi

  17. @karroryfer – nie wiem jak en masse.

    Np. w mojej korpo są różne. Niemniej znam przypadek dziewczyny, która nie wytrzymała presji koleżanek i zwolniła się (a super dziewczyna). Znajoma wolała przenieść się między 5ciu chłopa jak z dziewczynami robić. Ostatni przykład manipulacji psychologicznej jaki widziałem w korpo to też kobieta. Przytomnych, z jajami kobiet mniej więcej tyle ile manipulantek. Reszta neutralna.

    @futrzak (?) gdzieś tu pisała o mistrzyniach poniżania i przyczynach.

  18. @karroryfer – masz tu https://futrzak.wordpress.com/2018/11/27/ah-ci-prawdziwi-mezczyzni/ Komentarz By: futrzak on 28 listopada 2018
    at 22:38 i By: futrzak on 28 listopada 2018 at 22:42

    I warto przeczytać https://duckduckgo.com/?q=Wredni+ludzie&t=vivaldi&ia=web
    A propos manipulantów/złośliwców/umniejszacy – „Gdybyś spotkał Hitlera, mógłbyś uważać go za czarującego człowieka. Przypuszczalnie nigdy byś nie zgadł, do jakich zbrodni był zdolny… Wierzono mu. Nie można mu było nigdy niczego zarzucić. Był wzorem prawości… był super-burzycielem, zdecydowanym zdeptać i zniszczyć na świecie wszystko, co nie służyło jego celom” – portret wzorcowego manipulatora korpoludka :):):):)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: