Napisane przez: futrzak | 30 listopada 2018

Jak ratować planetę?

Od czasu do czasu opinia publiczna bombardowana jest artykułami/wezwaniami do tego, żeby ratować planetę (jak najbardziej sluszna idea), a zaraz po tym idzie teza, że jedną najważniejszą rzeczą, jaką można indywidualnie w tym celu zrobić, jest… rezygnacja z jedzenia mięsa.

Otóż, drodzy moi, nie. Ilosć gazów cieplarnianych, produkowanych przez mleczarstwo i przemysł mięsny, jest.. nikła. Wykres tak wygląda dla USA:

Jak widać, CAŁE rolnictwo to jest ledwie 6.2% emisji, z czego hodowla zwierząt i nawóz (livestock&manure) to 2.5%, a gleby to 3.6%. A przecież USA jest jednym z czołowych światowych producentów żywności, w tym mięsa i przetworów mlecznych.
Nie, nawet jeśliby od jutra wszyscy ludzie przeszli na wegetarianizm, nic to nie zmieni, bo głownym producentem gazów cieplarnianych jest transport i zaraz za nim ogrzewanie oraz elektryczność…

Sytuacja w ogóle robi się bardzo zabawna, jeśli zdamy sobie sprawę, że niespełna sto firm – producentów paliw kopalnych – jest odpowiedzialnych za 71% emisji!!!

A przypomnijmy: zostało ledwie kilkanaście, góra 20 lat na ścięcie emisji CO2 niemalże do zera, żeby powstrzymać obrócenie się Ziemi w gorące piekło, nie nadające się do zamieszkania dla ogromnej większosci dzisiejszej flory i fauny….

Reklamy

Responses

  1. Rubryka „emisje z gleby” jest bardzo ciekawa. Ponieważ to efektywnie oznacza utratę żyzności i niszczenie gleb.
    I jeśli by udało się odwrócić tą sytuację, to jest to jeden z bardzo niewielu realnych pomysłów na pochłanianie CO2 z atmosfery. Co chwila pojawiają się jakieś wielkie wynalazki niby do pochałaniania CO2, które głównie służą jako alibi dla trucicieli, a tymczasem oczywista i prosta rzecz jest starannie omijana.
    Ale cóż, przemysłowe rolnictwo jest dokładnie jednym z trucicieli. I to pod każdym możliwym względem.
    Więc to co każdy może robić, jeśli już mówimy o diecie, to raczej unikać produktów niszczących gleby i szukać tych, które je poprawiają. Czyli trzymać się jak najdalej od soi, a szukać czegokolwiek od lokalnych rolników, ale takich którzy trzymają też zwierzęta i stosują płodozmian.

  2. @RE – a jak ma się ilość ludności świata do przemysłowego rolnictwa ? Ile jest rezerwy żeby żywność nie stała się zbyt droga ? W sensie czy można produkować żywność dla całej populacji po rozsądnych pieniądzach zachowując wartości odżywcze i odtwarzalność natury ?

  3. @korposzczur
    Tak. Produktywność z ha przemysłowego rolnictwa jest, wbrew propagandzie, bardzo niska. Tak, wyższa niż tych samych plonów (choć i to niekoniecznie na dłuższą skalę- własnie przez degradację gleby).
    Ale jabłka dają plony znacznie wyższe niż zboża, nawet oliwy z oliwek jest z ha więcej niż oleju sojowego (zwykle nie jest, bo soja potrzebuje dużo więcej wody, ale w porównywalnych warunkach jest więcej)
    A jeśli już mówimy o w ogóle kwestii wyżywienia, to towarzysz Mao nakazał badania nad uprawą alg w piaszczystych deltach chińskich rzek (wcześniej je zbierano z kamienistych brzegów). Na dziś są uprawy wspólne alg i małży, przy okazji jest obok dużo więcej ryb. Produktywność czegoś takiego to około 200 ton suchej masy rocznie z ha. Wartościowego, pożywnego i zupełnie smacznego jedzenia. Sama La Plata, gdyby pokryć ją takimi uprawami (a akurat się znakomicie nadaje) wystarczyłaby do wyżywienia pewnie z 2 mld ludzi (tak, miliardów)
    Więc nie ma problemu braku możliwości wyżywienia. Jest problem przemysłu rolniczego.

  4. Do tego tez dochodzi kwestia marnotrawstwa. Ok. 1/3 całej wyprodukowanej zywnosci na świecie jest marnowana. Bo taki jest model biznesowy :(

  5. Dzięki. Model biznesu wiadomo. Ciekawiło mnie statystycznie. W sensie wykonalności.

    Żeby nie spamować (z tematu obok) – @futrzak – inni ludzie ? Wygląda to jak 60:1 https://www.youtube.com/watch?v=1Hf3eM8m9AM . Ale fakt – spotkaliśmy osobę, która przejechała dla nas 2,5 tys km żeby coś sprawdzić !!! A najśmieszniejsze jest to, że jest to Rosjanka …

  6. @RE: „(…)Sama La Plata, gdyby pokryć ją takimi uprawami (a akurat się znakomicie nadaje) wystarczyłaby do wyżywienia pewnie z 2 mld ludzi (tak, miliardów)(…)
    Swego czasu miałem w rękach raport ONZtu i rządu Indyjskiego, który wskazywał, że południowy trójkąt Indii (mniej więcej wszystko na południe od równoleżnika 16° łącznie z wybrzeżami) dzięki zastosowaniu odpowiednich upraw i zbiorom 3-4 razy do roku byłby w stanie wyżywić całą Azję :-) Więc potencjał mamy.

    @Futrzak:
    (…)Sytuacja w ogóle robi się bardzo zabawna, jeśli zdamy sobie sprawę, że niespełna sto firm – producentów paliw kopalnych – jest odpowiedzialnych za 71% emisji!!!(…)

    Tu zwróciłbym uwagę, że oczywiście firmy, które mają silną pozycje na rynku pracują na to aby
    – powstawały regulacje wspierające ich działalność lub ewentualnie nie dopuszczały konkurencji
    – aby percepcja społeczeństwa była im przychylna
    – aby promowany był styl życia, który sprzyja zwiększonemu zużyciu ich produktów

    Jednak aby być uczciwym to trzeba nazwać rzeczy po imieniu: za emisję głównie są odpowiedzialni ci, którzy te paliwa w auta leją i nimi jeżdżą. Tak samo z ogrzewaniem, ci którzy grzeją takimi a nie innymi systemami. A kryterium tychże jest zazwyczaj proste zazwyczaj. CENA.

    I tu wyrażę dosyć radykalny pogląd, wprawdzie nie mój własny, ale częściowo się z nim zgadzam. Promowanie indywidualnej mobilności i posiadania środków tej mobilności (poza rowerami oczywiście) jest właśnie największym problemem jeżeli chodzi o emisje CO2.Obojętnie czy będą to auta spalinowe czy też elektryki. Więc rozwiązaniem kompleksowym dla całego świata byłoby takie stworzenie systemów komunikacji publicznej, aby praktycznie każdy był w stanie dotrzeć z punktu A do B bez konieczności posiadania auta przy komforcie podróżowania zbliżonym do indywidualnego. Podobne stwierdzenie dotyczy ogrzewania. Krótko, ma być tak samo dobre i najlepiej nie droższe. Wszystko inne będzie przez masy (często spauperyzowane) po prostu odrzucane.

  7. Dokładnie o to na przykład idzie w protestach we Francji. Masy NIE CHCĄ transformacji w gospodarkę nisko-emisyjną CO2, bo to ich kosztuje za dużo. Czyli nie producenci paliw są problemem, a ci którzy z tych paliw korzystają i nie chcą się na inne rozwiązanie przesiąść:

    https://www.ndtv.com/world-news/france-yellow-vest-protests-75-000-protest-against-emmanuel-macron-in-france-1956527

    (…)Macron has sought to douse the anger by promising three months of nationwide talks on how best to transform France into a low-carbon economy without penalising the poor.

    He also vowed to slow the rate of increase in fuel taxes if international oil prices rise too rapidly but only after a tax hike due in January.

    But many protesters were unconvinced by Macron’s speech on Tuesday.

    „For two weeks we’ve been trying to make ourselves heard but nothing has changed,” said Gaetan Kerr, a 52-year-old farmer from the Yonne region, said near the Champs-Elysees on Saturday.

    „At some point Macron is going to have to listen, otherwise this is going to get worse and worse.”
    (…)

  8. Masy nie chca transformacji w gospodarke niskoemisyjną, bo ich to za duzo kosztuje.
    A dlaczego ich za duzo kosztuje?
    Bo rządy neoliberalne usiluja na Kowalskich zepchnąc cale koszta.
    Dlaczego? Bo wlasnie owi producenci paliw, o ktorych mowisz, ze nie sa problemem, przekupuja rządy zeby dokladnie wlasnie tak robily.

    Samochody elektryczne mogly byc na rynku juz 3 dekady temu, ale to sie lobby naftowemu nijak nie oplacalo. Dzis mialyby w miare normalne ceny.
    Transport elektryczny w miastach (tramwaje, trolejbusy) w latach 90-tych rozmontowywano. W USA transport publiczny byl calkiem niezly – ale lobby naftowo/samochodowemu sie to nie oplacalo, wiec zaczęto to likwidować.

    A ty coz jak widzę kupujesz ich propagandę i obwiniasz zwyklych Kowalskich. Tak, dokladnie po to oni wydaja miliardy dolarow kazdego roku, zeby ludzie tak mysleli…

  9. @Futrzak:

    1. Tak. Obwiniam masy z bardzo prostej przyczyny. W społeczeństwach demokratycznych przekrój polityków i ich jakość odzwierciedla li tylko i wyłącznie jakość mas i ich jakość oraz to co te masy wiedzą, w co wierzą i czego chcą. Ci politycy mówią im (i często to robią), to co te masy chcą słuchać i chcą dostać.
    I tak masy wybrały Adolfa, Trumpa a ostatnio Bolsonaro. Prawo do głosowania nakłada na każdego obowiązek samoedukacji i świadomego podejmowania wyborów. I każda poważna zmiana społeczna wymaga zmiany tego w co wierzą i czego chcą masy. Wymówki typu „że to przez Cambrige Analitica itp” podważają tylko sens demokracji, dlatego ich już nie akceptuję.

    2. ;-) Odnośnie tego czy auta elektryczne były możliwe 30 lat temu czy nie, to odsyłam do mojej dyskusji z @RE: tutaj https://rewolucjaenergetyczna.wordpress.com/2016/10/18/jak-zbudowac-porzadny-samochod/
    Z czasem, po udziale w kolejnych projektach rozwoju nowych produktów, uważam że to co tam napisałem jest bardzo adekwatne.
    Przy czym, tak jak napisałem w poprzednich komentarzach, z punktu widzenia ochrony środowiska (nie tylko CO2) sama idea mobilności indywidualnej jest wysoce problematyczna.

    Wiesz, że np. w USA swego czasu była próba wprowadzenia metrycznego systemu miar… wiesz czemu ta próba była bezskuteczna? :-)

  10. @PawelW

    „Wiesz, że np. w USA swego czasu była próba wprowadzenia metrycznego systemu miar… wiesz czemu ta próba była bezskuteczna? :-)”

    Pierwsza i najbardziej przemyślana- dlatego, ze zatonął statek wiozący wzorce jednostek z Francji.

    Masy wybrały polityków alternatywnych, bo recepty oferowane przez dotychczasowych w oczywisty sposób nie działały. I właściwie w każdej sytuacji było tak samo.
    Politycy centrowi oferowali rozwiązania pod nazwą lewicy, a w rzeczywistości politykę inkluzji społecznej z jednej strony i dzikiego kapitalizmu z drugiej. Wyborcy odrzucali to hurtem i otrzymywali w zamian politykę prooligarchiczną, rasistowską, ale z deklaracjami odrzucenia dzikiego kapitalizmu i inkluzji społecznej. W każdej z tych tech sytuacji było dokładnie to samo.

    Zresztą też przy okazji niszczenie czy hamowania elektryfikacji transportu i wsparcie dla biznesu motoryzacyjno-naftowego (tak, Hitler też promował paliwa płynne i niszczył elektryfikację transportu).

  11. USA od dluzszego czasu nie jest demokracja, ale oligarchia z pozorami kartonowymi demokracji:
    https://www.businessinsider.com/major-study-finds-that-the-us-is-an-oligarchy-2014-4?fbclid=IwAR3xyaMHFnj8uDUEwKhXL_4GnlFuRBvNn9KEgKExLIHH_62vd-xtstvnBCw

  12. @RE: „(…)dlatego, ze zatonął statek wiozący wzorce jednostek z Francji.(…)
    Obśmiałem się jak norka, dobre :D co do reszty, to tylko potwierdza, to na co zwracałem uwagę. Niezbyt rozgarnięte masy były i są używane do blokowanie często lepszych społecznie rozwiązań. Dlatego w DE aż muszą się uciekać do badań nad działaniem mózgu, aby rozpracować stosowne strategie i taktyki motywacyjne… tylko jak zwykle, użyć mogą tego zarówno lepsi jak i gorsi.

    @Futrzak: Jeżeli wierzyć postom RE u Ciebie to w USA prawdziwej demokracji w zasadzie nigdy nie było ;-)

  13. @PawelW
    „Obśmiałem się jak norka, dobre :D”
    To coś cię szybko bawią takie rzeczy. W rzeczywistości sprawę popsuli Piraci z Karaibów.
    Tu z Wikipedi: „In 1793, Thomas Jefferson requested artifacts from France that could be used to adopt the metric system in the United States, and Joseph Dombey was sent from France with a standard kilogram. Before reaching the United States, Dombey’s ship was blown off course by a storm and captured by pirates, and he died in captivity on Montserrat”

  14. @RE: A pamiętasz Waści, dokąd mnie odesłałeś z cytatami z Wiki odnośnie historii USA… a Gospodyni bloga mi za nie nawet permanentną moderację swego czasu ustawiła :D

    (…)
    In 1866, Congress authorized the use of the metric system in this country and supplied each state with a set of standard metric weights and measures.

    In 1875, the United States solidified its commitment to the development of the internationally recognized metric system by becoming one of the original seventeen signatory nations to the Treaty of the Meter . The signing of this international agreement concluded five years of meetings in which the metric system was reformulated, refining the accuracy of its
    standards. (…)”

    oraz to

    (…)
    When they began to vet potential systems around the year 1790, the newly developed French metric system made its way to the attention of Secretary of State Thomas Jefferson. Though it was so close at hand, Jefferson, and even France until much later, decided to pass, and the U.S. adopted the British Imperial System of measurement (the one still used in the country today). Since then, the U.S. has had many opportunities to change to the metric system, the one that is used by a majority of the world and that is lauded as much more logical and simple. So why hasn’t it changed?

    The biggest reasons the U.S. hasn’t adopted the metric system are simply time and money. When the Industrial Revolution began in the country, expensive manufacturing plants became a main source of American jobs and consumer products. Because the Imperial System (IS) of measurements was in place at this time, the machinery used in these factories was developed to size in IS units; all of the workers were trained to deal with IS units; and many products were made to feature IS units. Whenever the discussion of switching unit systems arose in Congress, the passage of a bill favoring the metric system was thwarted by big businesses and American citizens who didn’t want to go through the time-consuming and expensive hassle of changing the country’s entire infrastructure.
    (…)”

    Pogróbienia za źródłem.

    A tu nawet ciekawy wywiad
    https://www.theatlantic.com/technology/archive/2015/06/whos-afraid-of-the-metric-system/395057/

    I moim zdaniem generalnie przestawienie się na auta elektryczne przez wiele lat było blokowane przez dokładnie ten sam problem. Przestawienie kosztowałoby zbyt wielu zbyt wiele :-)

  15. I tak na koniec, dla „humoru” moje pesymistyczne przewidywanie staje się rzeczywistością:
    https://demotywatory.pl/4895022
    Czyli po prostu temat zostanie jak w wielu kabaretach śmiechem zamieciony pod dywan. Pośmiejemy się, i nic. Smutne to. :-/

  16. @PawelW
    To jest dobre. Niestety.

  17. Jeszcze trafiłem, odnośnie Milenijnych Celów Rozwojowych (o których tu wspominałem: https://futrzak.wordpress.com/2018/11/15/efekty-globalnego-ocieplenia-w-polsce/#comment-47356)
    na ciekawe spojrzenie z punktu widzenia ekonomicznego. Pozwala ono na nadawanie priorytetów przy realizacji celów, ponieważ zasoby które na ich realizację można przeznaczyć są zazwyczaj ograniczone. Wynik analiz pokazuje na jednej stronie A4 jaki wpływ miałby 1$ zainwestowany w realizacje każdego takiego celu:
    1. https://www.copenhagenconsensus.com/sites/default/files/post2015brochure_m.pdf
    2. https://www.copenhagenconsensus.com/sites/default/files/outcomedocument_col.pdf

    A tutaj wywiad z jedną z osób zajmujących się analizą tych tematów:

  18. Interpretacja tego wykresu zależy czy udziały procentowe są brane od masy emisji, czy wpływu na na środowisko. Każdy z tych gazów ma inny wpływ na efekt cieplarniany, np. wpływ metanu ocenia się na 200-300 razy większy niż CO2. Wtedy wpływ 2% metanu z rolnictwa robi się kilkukrotnie większy udział w effekcie cieplarnianym niż cały CO2.

  19. Pod warunkiem,oczywiście, że wykres przedstawia odniesienie do masy emitowanych gazów.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: