Napisane przez: futrzak | 15 listopada 2018

Efekty globalnego ocieplenia w Polsce

Dośc często spotykam się z lekceważącymi reakcjami Polaków na globalne ocieplenie. Przyznają, że owszem, no będzie, ale co za problem? Będą zimy bez sniegu, a w lecie ciepełko, dluzszy okres wegetacyjny, po prostu świetnie, no czym się przejmować?

Otóż nie. Będzie mniej-więcej tak:

Problem w tym, że jesteśmy blisko Arktyki, która rozmarza, a w związku z tym zmieniają się wzorce pogodowe. Co na przykład oznacza, że może się zdarzyć dużo silniejsza burza niż dotychczas. Z tornadem. A do tego nie jesteśmy przyzwyczajeni.

Ale największym dla nas zagrożeniem w krótkiej perspektywie jest to, że będzie bardzo gorąco i bardzo sucho.

A konkretniej?
– Że mamy falę upałów, która trwa miesiąc, temperatury dochodzą do 35 stopni w dzień i 25 w nocy. I nie pada. Co wynika z tego, że mamy duży stacjonarny wyż, który z kolei wynika z tego, że jest słaba cyrkulacja atmosferyczna. A to dlatego, że jest niewielka różnica temperatur między ciepłym latem biegunem a równikiem.

No więc jest gorąco, sucho, zaczyna spadać ilość wody w gruncie i w rzekach – widział pan, jak wygląda Wisła w gorące lata? Albo Bug? Zaczynamy mieć kłopoty najpierw z wodociągami, aż w pewnym momencie tej wody jest tak mało, że nie możemy jej użyć do chłodzenia elektrowni. I w tym momencie załamuje się system energetyczny.

Oczywiście przez kilka kolejnych dni sobie z tym radzimy, bo mamy zapasowe agregaty, gdzieś tam można, na przykład w szpitalach, pewne rzeczy jeszcze uruchomić. Ale wszystko inne się załamuje. Wysiada łączność, klimatyzacja, transport, bo na stacjach paliw pompy są przecież elektryczne.

Lasy płoną na potęgę.

Żywność w supermarketach, magazynach, domach zaczyna się psuć…

Mamy baterie słoneczne.
– Oczywiście, zwłaszcza że świetnie pracują, jak jest bezchmurne, słoneczne niebo. Kłopot w tym, że wciąż ich nie mamy. Za to coraz więcej zużywamy węgla, ropy, pompując ten dwutlenek węgla do atmosfery.

I teraz proszę sobie wyobrazić dwa tygodnie bez prądu.

Powyższe to jest scenariusz już na nabliższe lata. Tak, właśnie. A potem będzie tylko straszniej.
sami poczytajcie…

Reklamy

Responses

  1. Ja się w sumie nie dziwię, że Polacy ignorują problem. Bo pytanie jest, jaki mają globalnie na to faktyczny wpływ?

    W emisjach na osobę plasujemy się, gdzieś na 40tym miejscu w świecie:
    https://de.wikipedia.org/wiki/Liste_der_L%C3%A4nder_nach_CO2-Emission

    W emisji całościowej jakoś na 20tym miejscu, odpowiadając za ca. 1% emisji CO2 globalnie.
    Przy czym 19 krajów przed nami odpowiada za ca. 78,5% z czego same tylko USA i CHRL za ca. 44%.
    https://de.wikipedia.org/wiki/Liste_der_gr%C3%B6%C3%9Ften_Kohlenstoffdioxidemittenten

    Czyli w sumie Polska ze wszystkimi krajami, które mniej od nas emitują odpowiadają za ok 20% emisji CO2….
    Nawet prekursor Transformacji energetycznej (Energiewende) zarówno sumarycznie jak i na głowę emituje więcej.

    No to przepraszam, ale z czym do ludzi. Klasyczna sytuacja, że kowal zawinił, a wieszać chcemy cygana.
    Albo biorąc inną analogię, to tak jak by granicznym żołnierzom z 39go wmawiać, że mogą być winni wybuchu wojny i powinni coś z tym zrobić. No bez jaj.

  2. Uzupełniając, wystarczy spojrzeć na poniższą grafikę.

    Wynika z niej, że cała Polska mogłaby zniknąć, a emisja CO2 dalejby rosła.

    I owszem, skutki globalnego ocieplenia mogą być również dla terytorium Polski katastrofalne.
    Tylko co poszczególny Kowalski tak w praktyce może zrobić, aby siebie albo swoich potomków na to przygotować?

    Bo pisanie takich katastroficznych artykułów ma zerowy skutek, jeżeli przeciętnemu Kowalskiemu nie oferuje listy rzeczy, które może zrobić.
    Pamiętając, że globalnie, to możemy co najwyżej apelować do głównych truciceli, aby coś w swoim postępowaniu zmienili.

  3. Uwielbiam tą polską blame game.

    To nie my! To nie my! To oni!
    No i już, spoczko. Nic nie trzeba robic! Bo to oni, a nie my.

    No bo po co wydawac pieniądze na stopniowe instalowane fotowoltaiki i wiatraków? Lepiej wydawac je na swiatynie opatrznosci bożej, religie w szkołach, kolejne pomniki! Wiadomo przeciez, ze jak juz prądu nie będzie, to sie pomodli do boga, a on zyszczy i spuści nam!

    Albo zeby chociaz zmodernizowac sieć energetyczną na tyle, zeby w razie czego móc tą siecią przetransportowac prąd od bardziej zapobiegawczych sąsiadów, ktorzy oczywiscie będą kosić jak za złoto w podbramkowej sytuacji? Nie, no po co! To byloby dla Polaków za łatwe!!!!

    Ah, no i zapomnialam. Jak przeciętny Kowalski nie otrzyma listy rzeczy do zrobienia od pana i ekonoma, to przeciez problem nie istnieje. Ze cos trzeba robic na skale panstwa? Ze obywatele moga takie rzeczy wymusic? Nie, skąd. W Polsce nie. Dlatego nalezy walić po łbie tych, co usiłują o problemie informować PRZED. Nienormalni jacyś, nie? TRADYCJE NAM PSUJO.
    Wiadomo przeciez, ze Polak mądr po szkodzie. Ze przy okazji będzie katastrofa humanitarna? Ojtam ojtam. Ot, kolejna rocznica do świętowania bohaterstwa!!!! Wazne, ze tradycja będzie utrzymana! TRADITIOOOOOON!
    Co nam będzie jakis tam fizyk od pogody tradycje zakłócał!!!!

    No. I po problemie.

  4. 1. „To nie my! To nie my! To oni!
    To nie my! To nie my! To oni!
    No i już, spoczko. Nic nie trzeba robic! Bo to oni, a nie my.
    No bo po co wydawac pieniądze na stopniowe instalowane fotowoltaiki i wiatraków? Lepiej wydawac je na swiatynie opatrznosci bożej, religie w szkołach, kolejne pomniki! Wiadomo przeciez, ze jak juz prądu nie będzie, to sie pomodli do boga, a on zyszczy i spuści nam!

    Ale ja nie piszę, że nie należy nic robić. Tylko, że artykuł daje odczucie, że jak Polacy by zmienili swoje zachowanie, to by i trend zmienili. To jest perfidne wprowadzanie w błąd.
    Powinno być uczciwie powiedziane, że trend jest rosnący, to co Polacy zrobią odnośnie redukcji emisji CO2, nie ma praktycznie żadnego wpływu na sytuację globalną. Więc BĘDZIE PRZESRANE, tak czy tak i do zniwelowania na 100% pewnych skutków niezbędne są następujące działania.
    I tu powinna być lista działań oraz informacja, które ugrupowanie polityczne jest zdeterminowane takowe wprowadzić.

    2. „Ah, no i zapomnialam. Jak przeciętny Kowalski nie otrzyma listy rzeczy do zrobienia od pana i ekonoma, to przeciez problem nie istnieje.

    Ależ dokładnie taki sam problem mają np. Niemcy. Tam przeciętny Schmid też nie planuje na dekady. Wystarczy popatrzeć na rozkład IQ w społeczeństwie (https://3.bp.blogspot.com/_cnVV3YRQuhE/TOmtwZ4mxiI/AAAAAAAAAFE/2fvHuDwMcAU/s1600/gauss.gif) i zastanowić się od jakiego poziomu ludzie mają zdolność do długoterminowego planowania i wprowadzanie w życie planow.
    Dlatego w ramach Energiewende metodami Top-Down są tworzone strategie zmiany świadomości społecznej oraz generowane są zestawy strategii i taktyk dla przeciętnego Schmida, które może on faktycznie zastosować.
    Że tylko wymienię takie sympozja:
    https://www.green-transformation.net/Binaries/Binary10706/Vortrag_Roth_2013_1.pdf
    https://www.green-transformation.net/Binaries/Binary10707/Vortrag_Roth_2013_2.pdf

    W tych zalinkowanych przeze mnie materiałach jest dokładnie to, czego nie ma w zalinkowanym przez Ciebie artykule. I to jest mój zarzut.

    Ponadto Kowalscy w Polsce może i mogą chcieć zmian i nawet za nimi głosować, tylko w ciągu ostatnich 28 lat kilkakrotnie zmieniali rządzących i za każdym razem dla większości nie jest lepiej a gorzej.
    Co sama pokazywałaś we wpisach o rozkładzie wzrostu PKB. No to jaką mają zastosować strategię, aby coś zmienić?
    Bo kilka milionów, łącznie z Tobą po prostu wyemigrowała…

  5. Ale ja nie piszę, że nie należy nic robić. Tylko, że artykuł daje odczucie, że jak Polacy by zmienili swoje zachowanie, to by i trend zmienili

    O, ciekawe. Ja tam nic takiego nie wyczytalam, takoz samo kilkadziesiat osob, co pod tymze artykulem na fejsie dyskutowalo.

    Sorki, ale z ustawianymi chochołami nie mam ochoty dyskutowac, juz ci to wiele razy mowilam.

    Ponadto Kowalscy w Polsce może i mogą chcieć zmian i nawet za nimi głosować, tylko w ciągu ostatnich 28 lat kilkakrotnie zmieniali rządzących i za każdym razem dla większości nie jest lepiej a gorzej.

    No mówie, nie da sie. Kowalski w Polsce 28 lat glosowal, za kazdym razem wybiera władze, co go ładuje w ch* i co robi w następnych wyborach? Znowu wybiera wladze, co go ładuje w ch*.

    Nic, no panie nic się nie da zrobic! TRADYCJE PSUJO.

  6. W sumie masz @futrzaku rację. No psują tradycję. Tradycyjnie trzeba było olewać państwo. A potem po zawirowaniach okazało się, że dalej trzeba olewać państwo i patrzeć własnej koszuli. Tak – to jest ewidentnie tradycja i niezabijalny sposób myślenia. Zanim to się zmieni będzie po ptokach jak zwykle. Nikt nie rozumie, że rozwój sprawnego państwa to koszt, który należy ponieść. I zawsze tak będzie. Nie spadnie z nieba i samo się nie zrobi. Ba – jeszcze trzeba to samemu zrobić i jeszcze też ponieść koszt. Ale tak za państwo ? Dokąd będzie wojna na linii obywatel – państwo to tak będzie. Może @Arturro rzuci statystykę zaufania do państwa – ilość umów na etat z pełnym ZUS :)

  7. elajasi12.11.2018, 18:41
    Nieważne, czy profesor przesadza, czy nie, faktem jest, że żarty się skończyły i czas zacząć myśleć o śladzie węglowym, który każdy z nas zostawia. I powiem wprost: niesamowicie wkurza mnie, gdy wykształceni, jakoby myślący ludzie chwalą się wypadami na weekend oczywiście samolotem, bez szans żeby cokolwiek poznać w odwiedzanym miejscu, ale lajki na FB są, jak jeżdżą w te i wewte samochodem, stojąc w korkach, zamiast dojść pieszo, jak ogrzewają domy i biura do czerwoności, żeby w zimę móc chodzić w krótkim rękawku itp. itd. Przykłady można mnożyć. Wiele jestem w stanie zrozumieć, ale nijak nie rozumiem tej manii podjeżdżania, czy podwożenia, np. dzieci, w sytuacji, gdy swobodnie można dojść pieszo (vide pan dziennikarz), czy oczekiwania, że zimą musi być ciepło nawet w miejscach, w których jesteśmy w okryciach wierzchnich np. metro, autobus, sklep itp. Czas zmienić mentalność, bo rezygnacja z tego, o czym piszę nie jest żadnym wyrzeczeniem.

    To jest tylko jeden przyklad jednego z komentarzy, a takich jest tam sporo, gdzie czytelnicy zrozmieli to dokladnie tak jak napisalem „że jak Polacy by zmienili swoje zachowanie, to by i trend zmienili”.
    To nie chochol. Wybacz wiec, ze nie przyjmuje Twojego argumentu.

    No mówie, nie da sie. (…)
    No owszem, mozemy wszyscy wyemigrowac do USA do Silicon Valey, potem do Argentyny a potem do Urugwaju :-)

  8. @korposzczur:

    O, taki cytat podsumowujacy:

    ” GUS przeprowadził w 2015 r. badanie, z którego wynika, że o ile tym służbom ratującym życie ufa odpowiednio 94 proc. i 84 proc. z nas, o tyle Kościołowi już tylko 67 proc., a władzy 25 proc.

    Dlaczego zaufanie społeczne jest tak ważne? W Diagnozie Społecznej, obszernym badaniu przygotowywanym co dwa lata przez zespół prof. Janusza Czapińskiego, czytamy, że jest ono budulcem kapitału społecznego, który decyduje o „zdrowych relacjach społecznych, dbaniu o dobro wspólne i współpracy”. Ale nie chodzi tylko o miłą koegzystencję z innymi. Zaufanie to podstawa dobrobytu. Profesor Douglass North, historyk gospodarki i laureat Nagrody Nobla, przekonywał, że niski poziom zaufania może być przyczyną stagnacji oraz ekonomicznej zapaści.”

    https://gospodarka.dziennik.pl/news/artykuly/547020,zaufanie-polska-polacy-badania-zaufanie-spoleczne.html

  9. @PawelW:

    A teraz pokaz mi, gdzie w owym cytacie jest cos o zmianie trendu globalnego? Bo ja nie widze. To, co widze, ze facet pisze iz denerwuja go codzienne nawyki, ktore dokladaja sie do zwiększania śladu węglowego, a ktorych mozna łatwo uniknąć. I tyle.

  10. @PawelW
    Niezależnie od tego czy ktoś tam widzi aluzje do Polski i jakieś zobowiązania, to ja bym powiedział tak:
    Jeśli jest taka sytuacja, że czas pilny i najwyższy jest budować powiedzmy wały przeciwpowodziowe, część to robi, a cześć nie, to tej części, która ma wszystko w d… nie szacujemy na podstawie czy mniej czy bardziej potrzebują tych wałów, ani w jakim stopniu się przyczynili do potencjalnej katastrofy. Oceniamy ich na podstawie czy mogą się przyczynić do odwrócenia wspólnego niebezpieczeństwa i jeśli mogą, a tego nie robią, to nazywamy ich kutaflonami. Albo dosadniej, ale na pewno nie traktujemy ich jak normalnych członków solidarnego społeczeństwa.
    To powiedziawszy, Polskę jako kraj i każdego mieszkańca z osobna należy oceniać przez pryzmat tego czy robi ile może.
    A jeśli oceniamy przez pryzmat ile kto jest winien, to niestety ale Polska jest też w absolutnej czołówce. Ma jedną z najbrudniejszych (a obecnie chyba naj..) energetyk na świecie. Sektor transportowy też wygląda źle.
    W granicach Polski leży jeden z najstarszych okręgów węglowych na świecie i skumulowane w czasie emisje są z całą pewnością w ścisłej światowej czołówce.
    Więc mamy wersję wujka, co przy wałach robić nie będzie, ale wcześniej dokładnie wykarczował swój las na terenach zalewowych w górze rzeki.
    Takie teksty są po prostu OBRZYDLIWE, a osoby prezentujące taką postawę zasługują na określenia jak powyżej.

  11. Można lekceważyć, a może być gorzej: (nawiązując do niedawnego wpisu RE)
    https://www.theguardian.com/world/2018/nov/15/brazil-foreign-minister-ernesto-araujo-climate-change-marxist-plot

    Moim zdaniem… faktycznie zależy od nas mało – coś jak problem zanieczyszczenia wód przez plastik, gdzie owszem śmieci od nas też idą, i gdzie Unia chce walczyć (i chwała jej za to), ale większość tego syfu idzie z rzek azjatyckich – tu trują inni w znacznie większym stopniu, ale nie jest tak że to co się w Polsce dzieje jest obojętne..
    Z takich chwilowych marzeń [ściętej głowy] – powrót taryf FIT by ludzie
    kupowali te solary nie dla idei, a DLA KASY drodzy Państwo… *_*

    A co do zacytowanego postu z forum – same antypomysły, to dam jeden pozytywny – przysznic w całkowicie zimnej wodzie w środku lata (w sensie to nawet w rurach trochę jednak cieplejsze się robi – powiedzmy że wstępnie proponuję zacząć w okolicach temperatury >20 st. C w nocy) – sam zacząłem przypadkiem (po przeprowadzce nie działał bojler), ale mi zostało (niezły zastrzyk adrenaliny rano:) [niestety już temperatury spadły, i teraz grzeję…]

  12. (dopisek na szybko po zobaczeniu kolejnej odpowiedzi: skumulowane emisje niewątpliwie grają na wybitną niekorzyść w bilansie OGÓLNYM Polski…:<)

  13. @Matt Macief:

    A tak, widzialam teorię spiskową nowego ministra Araujo ododnosnie global warming :(
    Nóż się w kieszeni otwiera po prostu.

    Co do emisji w Polsce… eh. My tu o zmianach klimatu, podczas gdy Kraków i Wawa są w czołówce swiatowej jesli chodzi o zanieczyszczenie powietrza. Ludzie odczuwaja to na sobie TU I TERAZ i co? Z jednej strony sporo ludzi juz jest swiadomych, usiluja cos robic, wywierac wplyw na wladze – niestety ciagle nadal mnóstwo ludzi co to „nikt mi nie bedzie mowil, czym mam palic w piecu”. Ewentualnie zaczynaja niekonczące sie pyskowki na temat tego, kto winien: piece czy samochody. I tak juz od kilku lat :-/

    Czarno widzę :-/

  14. @futrzak

    Jak przeciętny Kowalski nie otrzyma listy rzeczy do zrobienia od pana i ekonoma, to przeciez problem nie istnieje. I Ty piszesz, że spora część społeczeństwa najbardziej by szczęśliwa była w feudalizmie? ;-)

    @korposzczur
    Mam zafałszowane dane, gdyż pracują dla mnie ludzie o inteligencji większej od przeciętnej. Mógłbym dorzucić że wyłącznie z wyższym wykształceniem, ale po naczytaniu się CV z błędami gramatycznymi i ortograficznymi po kierunkach typu filologia czy dziennikarstwo zwątpiłem w wartość skrótu mgr…

    @RE
    Jako były sceptyk co do globalnego ocieplenia mogę stwierdzić, że argumentami da się ludzi przekonać. Problem w tym, że wiele osób o tym ostrzegających zachowuje się jak fanatycy religijni, a to zraża myślących.

    @PaweL
    W Krakowie od kilku lat działa pewien polityk, taki sobie ale i tak lepszy od krakowskiej przeciętnej, który głośno mówi o problemie smogu i nawet podaje jakieś rozwiązania. Zdawało by się, że problem smogu jest Krakusom doskonale znany. Ale i tak wygrał polityk, który tylko symuluje walkę ze smogiem równocześnie wydając zgody (jego urzędnicy wydają) na zalewanie betonem ostatnich korytarzy napowietrzających miasto. Niestety w Polsce to trzeba walkę z zanieczyszczeniami wprowadzić od górnie, jak przed wojną Sławoj wprowadzał szalety zamiast srania za winklem…

    ps. futszaku, na komentarz o bankach odpowiem, jak będę miał ciut więcej czasu…

  15. @Arturro
    Rozdzielmy dwie zupełnie różne sytuacje. Pierwszą jest kwestionowanie faktu szybkich zmian klimatu, a drugą postawa: „tak, mamy problem, ale ja nic z tym robić nie będę, bo …”
    Pierwsza jest zmienianla za pomocą przekonywania i w roku 2018 naprawdę każdy widzi dość łatwe do zauważenia dowody dookoła siebie. To dotyczy wiedzy i rozumienia świata, a nie postawy moralnej, wiec jak najbardziej tłumaczenie i wskazywanie działa. Na dziś to często jest kwestia kilku zdaniowej rozmowy z kimś kto po prostu nigdy się wcześniej nad tym problemem nie zastanawiał.
    Postawa druga nie jest problemem wiedzy, tylko moralności i tu nie ma żadnego problemu z tłumaczeniem, a z oceną postawy. I ja to robię w przypadku postawy wyżej wskazanej przez PawłaW, oceniając tą postawę negatywnie.
    Ekstremalnym przypadkiem drugiej postawy jest propagowanie postaw które spowalniają wspólną walkę z problemem. To można porównać w moim wyżej podanym przykładzie do utrudniania budowy wałów w krytycznej sytuacji, czy ich uszkadzaniu i w normalnych warunkach jest uznawane za działaność kryminalną.

  16. @Arturro- to był żart. To nie miejsce na to.

    @futrzak – puściłem Ci maila.

  17. U mnie zima króluje. Ciągle gdzieś uchylone okno. Chodzę w domu ubrsny jak po polu. E tam jeszcze szlafrok zakładam. Byle do wiosny.

  18. @Arturro:

    „Jako były sceptyk co do globalnego ocieplenia mogę stwierdzić, że argumentami da się ludzi przekonać. Problem w tym, że wiele osób o tym ostrzegających zachowuje się jak fanatycy religijni, a to zraża myślących.”

    Nie wiem, kogo masz na mysli w powyzszym, jakich fanatykow? Bo podlinkowany wywiad z profesorem Malinowskim jest bardzo konkretny i rzeczowy, ja tam fanatyzmu nie widzę.
    Podobnie rzecz sie ma, jak rozmawiasz z większoscia naukowcow. Usiluja tlumaczyc i prezentują konkretne dane – jak to naukowcy.

    A z ludzmi problem jest jeden – zeby kogos przekonac, ten ktos musi sie wykazac odrobina dobrej woli i SLUCHAC ZE ZROZUMIENIEM.
    No i to jest problem. Bo tacy ludzie wola sluchac szamanów i con artists, takich jak Zięba, Socha, profesor Youtube i takie tam. Bo rzeczone źródla oferuja wyjasnienia proste, latwe do zrozumienia i obiecuja cuda – coż z tego, ze to wszystko są bzdury :-/

    Przeciętny czlowiek woli pielegnowac dysosans poznawczy i nie dopuszczac do siebie faktow, ktore sa, cóż, dosc straszne. Ludzkosc ma kilkanascie lat na drastyczne ograniczenie emisji, najepiej do zera, ale NAWET JESLI to sie stanie, to pewne procesy sa juz zapoczatkowane, temperatura bedzie wyzsza niz 2 stopnie (globalnie) a to pociagnie za soba okreslone zmiany. Na ktore jesli ludzie mieszkajacy na danym terenie sie nie przygotuja, to bedzie katastrofa humanitarna – taka jak np, w zeszlym roku w Bangladeszu/Pakistanie, gdzie z powodu fali gorąca ludzie umierali tysiącami i nie bardzo bylo ani gdzie ich skladowac ani odpowiednio szybko grzebac :-/

  19. A co zwykli obywatele mogą robic, pokazali Londyńczycy:
    https://www.theguardian.com/environment/2018/nov/17/thousands-gather-to-block-london-bridges-in-climate-rebellion?CMP=fb_gu&fbclid=IwAR3kEMhyf4iFoTLrwmFdcxqnP-CaOsV2Th89oE4aVHx4P-YZUGmUQE4tJyQ

  20. @futrzak
    […]jesli ludzie mieszkajacy na danym terenie sie nie przygotuja, to bedzie katastrofa humanitarna[…]

    Trudno mi z tym polemizować, bo zgadzam się całkowicie. Co w Polsce m.in. oznacza przeciwdziałanie stepowieniu (m.in. duża i mała retencja, wały, tereny zalewowe, zalesiania źródeł rzek itd.), stworzenie rozproszonego i niezależnego od paliw kopalnych systemu energetycznego czy budowę interlokutorów z sąsiadami, jak też naprawę oraz rozbudowę sieci elektrycznej. Co, niejako przy okazji, ograniczyło by emisję gazów cieplarnianych, problem smogu i poprawiło nasz bilans handlowy. No ale do tego potrzebni by byli politycy i wyborcy patrzący w przód dalej niż 3 miesiące…

    […] pewne procesy sa juz zapoczatkowane, temperatura bedzie wyzsza niz 2 stopnie[…]

    Biorąc pod uwagę doniesienia o obniżeniu albedo tundry z powodu jej zarastania krzakami oraz doniesienia o uwalnianiu się metanu z hydratów bo woda w oceanach jest za ciepła, obawiam się, że może już być za późno. Kto nie zdoła wyjechać do Nowej Zelandii na Alaskę, ewentualnie do Skandynawii, powinien dzielić czas na modlitwę, by Ziemia nie stała się nową Wenus, a szkoleniem z survivalu… Tak tylko piszę, gdy dopada mnie większa niż zwykle niewiara w ludzkość…

    […]podlinkowany wywiad z profesorem Malinowskim jest bardzo konkretny i rzeczowy[…]

    Akurat w tym miejscu nie odnosiłem się do podlinkowanego wywiadu, co mogło być mylące, tylko odpisywałem na komentarz Maczety co do postaw moralnych części ludzi.
    Doskonale sobie zdaję sprawę, że tłumaczenie po raz n-ty, że Ziemia nie jest płaska itp. może doprowadzić do szału. Tylko że sprawa jest tak ważna, iż trzeba ją tłumaczyć cierpliwie, aż do skutku. Niestety i kiedyś i teraz też spotykam się aktywistami czy publicystami, którzy zamiast tłumaczyć sprawę wolą na niezorientowanych pokrzykiwać, że mają UWIERZYĆ (co ma z tym wspólnego wiara? do dziś nie rozumiem) w GLOBALNE OCIEPLENIE bo tak mówi WIEKI MĘDRZEC.
    Problem zmian klimatu trzeba wyjaśnić a nie nawracać. I trzeba pokazać, jak sobie z tym problemem poradzić, najlepiej pokazując też możliwie bliskie i bezpośrednie korzyści z takich działań dla osoby, której się to tłumaczy. Cierpliwie.

  21. @Arturro:

    Powtorze raz jeszcze: do PEWNYCH ludzi tlumaczenie cierpliwe i wyjasnianie trafia, owszem. Ale nie do wszystkich.
    Bo jak ma trafic logiczne i zgodne z nauka wyjasnienie z zakresu relatywnie skomplikowanych tematow (spektometria masowa, chemia+fizyka, klimatologia) do kogos, kto WIERZY w istnienie „wody zywej” ? Do kogos, kto nie posiada elementarnej wiedzy z chemii i nie wie, jak cząsteczka wody jest zbudowana, nie ma pojęcia o atomach i najprostszych reakcjach chemicznych i wobec tego bierze na WIARE bzdety dotyczace homeopatii?

    To sa ludzie, ktorych mental capacity pozwala jedynie na ogarnianie prostych wydarzen typu akcja-inna akcja i przypisywania im mocy sprawczej. Na przyklad: zaszczepilismy dziecko, miesiac pozniej na wizycie u lekarza zdiagnozowano u dziecka autyzm ERGO autyzm powoduja szczepionki :-/

    Ilez ja czasu spędzilam usilujac wyjasnic, ze nie, korelacja to nie to samo co relacja przyczynowo skutkowa. Podawalam wiele razy przyklady typu „Kierowca zjadl sloik ogorkow kiszonych, wsiadl w samochod a potem mial wypadek i zginąl w nim. Czy mozemy powiedziec, ze ogorki kiszone powoduja wypadki, bo przeciez wiekszosc kierowcow, ktorzy powoduja wypadki, jadla tego samego dnia ogorki kiszone?”

    I wiesz, nie dociera. Taka osoba w tym momencie twierdzi „TY nic nie rozumiesz”, a na dalsze proby tlumaczenia WYLACZA SIE.

    I co? Co robisz potem?

    A do tego trzeba jeszcze dodac cale masy trolli, ktorzy cynicznie, za placone pieniądze z Rosji, uzywajac wszystkich brudnych trickow erystycznych, mącą takim ludziom w glowach. I co? Za moich czasow jak chodzilam do szkoly nie bylo na taka skale podwazania podstaw chemii i fizyki. Trzeba bylo dekad jadących w dół szkol, wmawiania wszedzie, ze „moja opinia jest najmojsza”, mieszania opinii z faktami i uwazania ich za rownoprawnych..kultu ignorancji – no i mamy, co mamy.

    Cierpliwosc? Ludzkosc ma juz tylko kilkanascie lat na to, zeby nie pozwolic na usmazenie sie naszej jedynej planety. Wszystkie sily trzeba skierowac na dzialania zapobiegawcze, po prostu nie ma czasu na „cierpliwie” walenie w kolko tego samego.

    Zreszta… zrob eksperyment. Na pewno znasz kogos, kto wierzy w homeopatie i kupuje tą wodę z cukrem. Daj znac, jak juz ich przekonasz, ze homeopatia to jest ściema. A potem przekonaj jednego antyszczepionkowca. To wtedy ruszymy dalej. Ok?

  22. @futrzak
    Pierwsze należałoby przekonać lekarzy, żeby nie przepisywali homeopatycznych specyfików.

  23. @Futrzak…
    Właśnie w ostatnim akapicie przed-przedostatniego swojego komentarza oraz w pierwszym ostatniego wyjęłaś mi z ust, to co było moim głównym zarzutem do zalinkowanego przez Ciebie artykułu:
    „(…)Przeciętny czlowiek woli pielegnowac dysosans poznawczy i nie dopuszczac do siebie faktow, ktore sa, cóż, dosc straszne. Lud…(…)

    Dokładnie z tym mam problem, bo artykuł jest rzeczowy, ale w swej warstwie komunikacyjnej raczej SABOTUJE aniżeli wspiera działania na rzecz walki z globalnym ociepleniem. Łącznie z zakończeniem wywiadu, gdzie przyznaje profesor, że znajomi nie biorą go poważnie. To właśnie tak odbierze go sporo czytelników, „stary pierdziel, który bredzi o katastrofach i nikt go poważnie nie bierze”. Naprawdę, taki komunikat chcemy wysłać?
    Z prostej analizy:
    – kto pisze (Wyborcza),
    – do kogo (raczej do ludzi niemających problemu z TLDR),
    – o czym (zagrożenie dla ludzkości),
    – czego oczekując (prawdopodobnie silnej gotowości do zaimplementowania działań naprawczych)
    – co otrzymuje w komentarzach/działaniach (raczej powierzchowne i nie daleko idące wypowiedzi)
    taki wnioski wyciągnąłem jak w poprzednich komentarzach opisałem.

    Dlatego mój zarzut, że właśnie większość ludzi zracjonalizuje sobie nic nierobienie z takich powodów jakie opisałem.
    Moim zdaniem, autorzy zadali sobie za mało trudu, aby w sferze komunikacyjnej bardziej działający komunikat stworzyć.
    Dlatego linkowałem te dwie prezentacje, gdzie właśnie Niemcy na pierwszej stronie tej prezentacji zadali sami sobie następujące pytanie:

    „(…)Ogólna gotowość do ostrożnego obchodzenia się z zasobami energetycznymi jest szeroko rozpowszechniona w polityce, biznesie i społeczeństwie. Niemniej jednak, środki oszczędzania energii w gospodarce, a także w gospodarstwie domowym są daleko w tyle pod względem oczekiwań i wymagań. Rządzą zamieszanie, sceptycyzm, nieufność, wyczekiwanie i skłonność do „kontynuowania jak dotychczas”.

    To samo dotyczy ekspansji alternatywnych źródeł energii. Ponownie, istnieje wysoka ogólne zgoda na „transformację energetyczną”, jednakże niezbędne środki wykonawcze (nowe linie energetyczne, mega turbiny wiatrowe, itp.) są często odrzucane przez zainteresowane grupy ludności i adresowane przez operatorów ledwie „na pół gwizdka”.
    Jak wyjaśnić tę lukę między ogólną gotowością a brakiem wdrożenia? Dlaczego zmiana świadomości jest tak trudna?
    (…)”

    I tam strona po stronie wyjaśniają w oparciu o najnowsze badania zakresu działania mózgu jakie bodźce motywacyjne są możliwe, jaka jest ich skuteczność, jakie komunikaty należy kreować. Itd itp.
    @RE: Tam też jest poruszone „odwołanie się do solidarności w niebezpieczeństwie” i jest wyjaśnione, dlaczego w kwestii globalnego ocieplenia to nie działa, ponieważ jest to zjawisko długotrwałe, a „odwołanie się do solidarności w niebezpieczeństwie” działa tylko przez krótki czas i powinno jakieś benefity przynieść. Więc porównanie z budową wałów powodziowych nie jest w tej sytuacji trafne. I owszem masz absolutnie rację, jeżeli chodzi o ocenę takich postaw, jednak ten bodziec motywacyjny nie spełni pokładanej w nim nadziei. Czyli nazwanie nic nie robiących kutafonami nie pomoże. Trzeba czegoś innego. Skuteczniejszego. Zwłaszcza, że jak zauważyć można z przytoczonego przeze mnie cytatu Niemcy, pomimo powszechnej zgody, mają problemy z wykonaniem, to w Polsce zgody nie ma. I najpierw ją trzeba jakoś uzyskać.

    Swego czasu wpadł mi w ręce raport pokazujący jak analizować ryzyko globalnego ocieplenia i jak je komunikować ludziom…. porównywalny sposób oceny można znaleźć tutaj:
    https://80000hours.org/articles/problem-framework/

    Gdyby tak opracowane i przygotowane komunikaty szły, to może nie mielibyśmy tego: https://bezprawnik.pl/teorie-spiskowe-polska/

  24. Powiedziawszy powyższe, chciałbym jednakże zwrócić uwagę, że Sekretarz Generalny ONZ zlecił tym osobom:
    https://www.un.org/sg/en/management/hlppost2015.shtml
    napisanie raportu odnośnie zrównoważonego rozwoju po 2015 w ramach Milenijnych Celów Rozwojowych [Millennium Development Goals (MDGs)] (Tu go można znaleźć https://www.un.org/sg/sites/www.un.org.sg/files/files/HLP_P2015_Report.pdf)
    I w tym raporcie nikt nie ustanawia „Walki z globalnym ocieplenie” sensu stricte jako jednego z celów.
    Zaledwie celem 7mym jest „Zabezpieczenie zrównoważonej energii”:
    „(…)
    7a. Podwojenie udziału energii odnawialnej w globalnym koszyku energetycznym
    7b. Zapewnienie powszechnego dostępu do nowoczesnych usług energetycznych 1, 2
    7c. Podwojenie globalnej stopy poprawy efektywności energetycznej w budynkach, przemyśle, rolnictwie i transporcie
    7d. Wyeliminowanie nieefektywnych dopłat do paliw kopalnych, które zachęcają do nieekonomicznego zużycia 1,3
    (…)”

    Dosyć ważnym punktem jest tam stwierdzenie, że migracje są prawem człowieka.
    Zatem wnioskować można (a przynajmniej ja to robię), że raczej wszyscy liczą się z tym, że nie da się uzyskać ogólnoświatowego konsensusu odnośnie radykalnej redukcji emisji CO2 i dojdzie do zmian klimatu a tym samym do migracji.

  25. Wróć!!! Cofam co napisałem w poprzednim komentarzu :-)

    Cel 12ty obejmuje walkę z globalnym ociepleniem:

    „(…)
    Create a Global Enabling Environment and Catalyse Long-Term Finance
    (…)
    12c. Utrzymać wzrost średniej globalnej temperatury poniżej 2⁰C powyżej poziomu sprzed rewolucji przemysłowej, zgodnie z umowami międzynarodowymi
    (…)
    (…)”

  26. @PawełW – przeciętny Kowalski może sporo zrobić ( ograniczyć zużycie paliwa, plastiku założyć panele , rekuperatory itd) ale faktycznie w skali świata będą to ciągle drobnostki

  27. Oddolna presja świadomych Kowalskich ma sens. OIDP postulaty niemieckich Zielonych były realizowane w latach 80 między innymi dzięki presji obywateli. Oddolna presja miały też wpływ w Niemczech na poprawę środowiska pracy dla imigrantów w latach 80 (skutek fali oburzenia po reportażu Guntera Walraffa o traktowaniu tureckich gastarbeiterów).

  28. @mall:

    Tak, oddolna presja Kowalskich ma jak najbardziej sens, tylko musi byc skierowana we wlasciwa strone.

    Tymczasem….

    Kultura konsumpcyjna i kapitalistyczna mentalność nauczyły nas, żebyśmy, zamiast aktów zorganizowanego politycznego oporu, stosowali akty indywidualnej konsumpcji (lub oświecenia), które stanowią jego namiastkę. Film „Niewygodna prawda” pomógł zwrócić uwagę na problem globalnego ocieplenia. Ale czy zauważyliście, że wszystkie rozwiązania w nim proponowane odnosiły się tylko do jednostkowej konsumpcji – wymiana żarówek, dopompowywanie opon, ograniczenie podróży samochodem – i nie miały nic wspólnego z odebraniem władzy korporacjom lub zatrzymaniem niszczącej naszą planetę polityki wzrostu gospodarczego? Nawet gdyby każdy mieszkaniec USA zrobił wszystko, co zostało zaproponowane w filmie, emisja dwutlenku węgla spadłaby tam tylko o 22%. Wśród naukowców panuje przekonanie, że emisje te muszą zostać zredukowane przynajmniej o 75% w skali globu.

    (cytat z https://nowyobywatel.pl/2016/06/22/uluda-krotkiego-prysznica/)

  29. @mall, @futrzak
    Oddolna presja ma sens, jeśli jej efektem jest zmiana centralnej polityki. Co np. udało się Zielonym w Niemczech. I nawet Merklel nie zdołała tego do końca rozmontować.
    Ale jeśle, jakims magicznym zbiegiem okoliczności akty indywidualnej konsumpcji by podważyły pozycję koncernów naftowych czy biznesu węglowego w jakimś hipotetycznym, centralistycznym, reakcyjnie zarządzanym kraju, to najprawdopodobniej skutkiem by było ekstremalne opodatkowanie rozwiązań szkodzących oligarchii do stopnia że robili to już tylko partyzaci-pasjonaci oraz solidne subsydia dla przemysłu węglowego i naftowego.
    To nie jest żaden wymysł, w latach 70-tych centrum światowego rozwoju energetyki odnawialnej, efektywności energetycznej i wszystkiego związanego z alternatywami były USA. Zarówno kapitałowo, jak też technologicznie. Duńczycy, a potem Niemcy się od nich uczyli. Potem przyszedł Reagan i zrobił co tylko mógł dla jak najdokładniejszego uwalenia całego przemysłu i w miarę możliwości nieodwracalnego zniszczenia kapitału ludzkiego i technologicznego. I mu się udało.
    W Hiszpanii rząd Rajoy’a robił mniej- więcej to samo. I też dość skutecznie. Przynajmniej Merkel nie była w tym aż tak dobra (albo nie aż tak zmotywowana), albo władze lokalne mogły prowadzić własną politykę, wbrew Berlinowi.
    Jeśli mamy takie rządy centralne, to nic nie zrobimy. Możemy sobie partyzancko zakładać ogródki miejskie. I jeśli rząd ma w d.. opinie olbrzymiej większości społeczeństwa, to też społeczeństwo nic nie zrobi. Rajoy w końcu przez kilka lat przegrywał kolejne wybory, a od stołka się go odspawać nie dało.
    BTW. Jak dużo mniejszy problem byśmy dziś mieli gdyby nie klika Reagana….

  30. @RE: Jak Reganowi się to udało, jakie mechanizmy zastosował? USA też mają w końcu rządy stanowe niezależne w jakimś stopniu od rządu federalnego.

    A propo Niemiec, zieloni ostatnio zdobyli 10% w Bawarii. CDU/CSU pierwszy raz od wielu lat straciła absolutną większość w parlamencie landowym.

  31. @PawelW
    Właściwie wszystkie jakie można sobie wyobrazić. Tam to tak działa, że impakt na politykę ma się przez drobne zmiany w tysiącu miejsc.
    Pierwszą była próba demontażu EPA, z czego akurat musiał się wycofać przed reelekcją
    Zamrożenie standardów emisji samochodów.
    Faktyczny zakaz federalnego finansowania produkcji energii odnawialnej i badań nad nią.
    Zaprzestanie zaostrzania standardów budowlanych.
    Redukcja ulg podatkowych 1985 jakoś nie objęła nafciarzy, za to w 1988 już im zlikwidowano podatek od nadmiernych zysków.
    Itd, itp.
    Naprawdę gdzie się przyjrzysz polityce z tamtego okresu prawie zawsze wspólnym mianownikiem jest promocja większego zużycia przede wszystkim ropy, ale innych surowców także.
    Żeby było śmieszniej, to nafciarz z zawodu i pochodzenia, G.H.Bush podwyższył podatki od samochodów o zbyt dużym spalaniu i przywrócił ulgi podatkowe od alternatywnych źródeł energii.

    Co do Zielonych. Cóż, społeczeństwo ma zupełnie dość mainstreamowych hipokrytów, potem próbuje najgłośniejszych krzykaczy i okazuje się, że to wychodzi jeszcze gorzej, to na koniec szuka się odpowiedzialnych ludzi o sensownych poglądach. I na szczęście w Niemczech Zieloni to jest poważna partia. Naprawdę miejmy nadzieję, ze jak najszybciej wrócą do koalicji rządowej.

  32. Jeśli wierzyć temu obrazkowi, to krajowe społeczne parcie na solary powinno być 3x większe jak parcie na autobusy/samochody elektryczne.

    (Na marginesie: agitując w centrum miasta jakieś 10 lat temu za ówczesną partią JKM, gadałem z człowiekiem z organizacji firmującej powyższy obrazek.. i przyznaję bez bicia, jak Arturro, byłem ówczas sceptykiem klimatycznym……)

  33. @Matt:

    eh… a tymczasem jak narazie nie daje sie zrobic niczego ze smogiem generowanym przez wadliwe piece i palenie byle czym… a co dopiero namowic Polakow do solarów! No chyba, ze rozdawaliby za darmo, ale i wtedy to sprawa wątpliwa, no bo jak to, JA WYDALEM tyle piniondzów na piec na gaz i to wszystko na marne???? Niedoczekanie, zeby Kowalski mial za darmo!!!!

  34. @futrzak – trzeba argumentować pod mentalność. Jeśli moje PV powinny zwrócić się po 12 latach to stopa zwrotu wynosi te 8%. Który bank tyle daje ? To jest argument dla przeciętniaka nie bawiącego się w giełdę.

    Oczywiście jest to pewne uproszczenie, ale lokalizację też mam jaką mam i widziałem instalacje sporo wydajniejsze.

  35. @korposzczur:

    Jak to dobrze, ze ja juz nie musze sie tam z nikim uzerac…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: