Napisane przez: futrzak | 5 listopada 2018

Mordujemy klasę średnią

czyli jak podatkami zarżnąć tąże.

Pod takim tytułem ukazał się wywiad w Wyborczej z profesor ekonomii Kuzińską. Tłumaczy jasno, przystępnie i na przykładach, jak w Polsce wygląda system podatkowy degresywny – premiujący najbogatszych, a dożynający najbiedniejszych i niemajętnych.

Niestety ludzie w Polsce, podobnie jak w innych krajach, dali sobie wmówić (3 dekady szkodliwej propagandy robi swoje, wszędzie), że rozwiązaniem problemu jest obniżka podatków (jeszcze większa!!!) dla super-bogatych, bo wtedy tym biednym „skapnie”.

Że nie skapuje, to wiadomo od dawna, ale kto by się przejmował konkretnymi danymi ekonomicznymi? :-/

Reklamy

Responses

  1. Brakuje tylko informacji, od jakiej kwoty dla pani prof. mówimy o „klasa średnia”. Bo przywoływane pielęgniarki (wykładowcy mniej) od lat kojarzą mi się z najniższymi dochodami.

  2. Tak, w Polsce pielęgniarki od lat maja glodowe pensje. Ale bo Polska to patologia.
    W normalnych krajach dyplomowana pielęgrniarka zarabia pieniądze, z ktorych daje sie utrzymac i jeszcze ma disposable income.

  3. Ale to w zasadzie jest ortogonalne do problemu glownego, ktory polega na:

    Nasz system podatkowy jest tak skonstruowany, że bardziej obciąża tych, którzy zarabiają miesięcznie od 2 do 5 tysięcy złotych brutto. Powyżej 10 tysięcy obciążenie podatkami wyraźnie spada. System udaje, że jest odwrotnie. Ale tylko udaje

  4. Absurdalna trochę dyskusja.
    Podatki są zapłatą za pewne usługi jakie państwo świadczy obywatelom – i państwo nie jest tu 100-procentowym monopolistą, więc nie jest tak że może sobie całkowicie dowolnie ustalić ich wysokość.
    Bogaci są niżej opodatkowani nie tylko w Polsce – w większości krajów dochody z działalności gospodarczej (czyli źródło dochodów bogatych) są opodatkowane niższymi stawkami, bo bogaci mają większe możliwości zmienienia „dostawcy usług” (zmiany obywatelstwa lub miejsca rezydencji podatkowej) – a państwa reagują na tę sytuację tak jak każdy dostawca usług chcący zmaksymalizować swoje wpływy: wyższa cena dla klienta, który nie może pójść do konkurencji, niższa dla tego, który może.

    Zwykłe prawa ekonomii, i niepotrzebnej jest dorabianie do nich teorii spiskowych

  5. 1. Oczywiscie, ze panstwo moze sobie dowolnie ustalic wysokosc podatkow – wystarczy, ze jedna opcja polityczna bedzie miala wiekszosc w sejmie oraz swojego prezydenta.

    2. „Bogaci sa nizej opodatkowani nie tylko w Polsce” – i co z tego? Z faktu, ze sa inne panstwa, ktore żerują na pracy biednych i trzymaja ich na granicy egzystencji bynajmniej nie wynika, ze jest to sprawiedliwe ani sensowne. To argument rzędu „wszyscy kradną, to znaczy ze zlodziejstwo jest ok”

    3. Panstwo nie jest zadnym „dostawcą”, a rząd to nie jest rada nadzorcza korporacji. Rząd i parlament to jest reprezentacja WSZYSTKICH OBYWATELI i ma dzialać na rzecz WSZYSTKICH a nie tylko najbgatszej garstki.

  6. @Łukasz kiedyś jedna z szamańskich firm od konsultingu uznała, że w Polsce klasa średnia zaczyna się w okolicy siedmiu tysięcy brutto miesięcznie, bo to są pieniądze, które pozwalają zacząć obrastać jakimś tłuszczem (https://businessinsider.com.pl/lifestyle/luksus/klasa-srednia-w-polsce-gospodarka-w-2017-roku/lnzgvk0)

    Zaraz rozległy się jojczenia, że co to za klasa średnia, którą stać na używanego Pastuszka i mieszkanie na raty. No cóż, jaki kraj, taka klasa średnia, z danych kalkulatora podatkowego Razemitów (IIRC opartego na danych z PIT-ów) wynika, że jak zarabiasz 7000 brutto, to łapiesz się na górne 5% płatników PIT.

    (przy czym wg niektórych podziałów wyróżnia się trzy podklasy w klasie średniej: LMC, MMC i UMC, więc do LMC może się załapać polska pielęgniarka, która kokosów nie zarabia, ale dodatkowo ma jakiś kapitał kulturowy).

  7. @1
    Nie jeśli chce kontynuować swoją egzystencję

    @3
    Oczywiście, że państwo jest dostawcą usług: ochrony przez agresją zewnętrzną i wewnętrzną, usług zdrowotnych, usług edukacyjnych, usług zabezpieczenia emerytalnego, usług ubezpieczenia od wypadków losowych, usług udostępnienia elementów infrastruktury… wymieniać można długo.. i na ich zapewnenie potrzebuje wpływów – pochodzących z podatków.

    Jeśli ma dostarczyć dużą ilość tych usług to musi maksymalisować wpływy, czyli tak jak firma chcąca maksymalizować swoje wpływy musi dawać niższą cenę dla tych którzy mogą pójść do konkurencji i wyższą dla tych, którzy nie mogą

    Bycie państwem nie oznacza, że przestają w nim działać prawa ekonomii, o czym przekonały się takie państwa jak ZSRR, PRL, a ostatnio Wenezuela

    @2
    Państwa próbują dostarczyć usług, których dostarczenia oczekują od państwa WSZYSCY OBYWATELE. Obywatele po to wybierają rząd i parlament by ten zabezpieczył dostarczenie usług przez państwo, a żeby do tego dostarczenia doszło trzeba… patrz punk poprzedni

  8. Jeśli kilka lat temu 7000 brutto pozwalało dołączyć do klasy średniej, to niech teraz to będzie 10000. Pani prof. przyznaje, że powyżej tej kwoty obciążenia maleją, stąd moja ciekawość definicji. Powyżej dyszki już nie mordujemy, tylko luzujemy pętlę dla klasy średniej.

  9. Nie mam pojęcia, jak można tak myśleć
    „Nasz system podatkowy jest tak skonstruowany, że bardziej obciąża tych, którzy zarabiają miesięcznie od 2 do 5 tysięcy złotych brutto. Powyżej 10 tysięcy obciążenie podatkami wyraźnie spada. System udaje, że jest odwrotnie. Ale tylko udaje”

    To kłamstwo. Zakłada się, że powyżej pewnych dochodów, np 10 k brutto ludzi przejdą na samozatrudnienie itp. A co ze specjalistami na etacie, którzy nie chcą kombinować? Otóż jesteśmy w drugim progu i zabiera się nam coraz więcej. Majstruje przy prawie autorskim (samo to zabrało mi 20 k zł w 6 miesięcy zanim Erns & Young coś wykombinował, ale zobaczymy na jak długo, w końcu pracując twórczo jesteśmy potencjalnymi przestępcami dla władzy), znosi limit składek rentowych (jakbyśmy płacili mało podatków).

    Zgadzam się, składka na ZUS i ogólnie opodatkowanie jest patologią dla ludzi z pensjami niskimi/minimalnymi. Kwota wolna od podatku również. Ale to zadziwiające, że tytułem jest „zażynanie klasy średniej” i szczucie od razu na ludzi, którzy netto zarabiają około 1 m2 miesięcznie, w miejscu, w którym mieszkają.

    Taki mam m.in. problem z PiSem i Razem, że dla nich każdy po studiach w dobrym zawodzie to bogacz do dojenia. Ludzie bez dobrego wykształcenia i chęci do pracy to wspaniały elektorat i ludzie, którym trzeba pomóc. Mi jest zwyczajnie żal, że coraz mniejszy sens ma otwieranie R&D w Polsce, gdy koszty pracy szybują w górę. Jeszcze rok temu zarabiałem jak koledzy w Berlinie, dziś lepiej niż przeciętny Polak, jutro mogę nie mieć pracy, bo na Wschodzie będzie dużo taniej i ryzyko firmie się opłaci. Z resztą zarabiając mniej, wydaję mniej. Zwolniłem opiekunkę, zrezygnowałem z kupowania większego mieszkania – to są dosłownie efekty „jechania bogaczy” z dochodami od 10 k brutto wzwyż. Ludzi bogatszych też władza zniechęca do zwiększania PKB, ostatnio zabrali sens kupowania drogich samochodów na firmę (powyżej 150 k, czyli lepszej Skody już w całości nie odliczymy, tak samo jak Leafa, jeśli ktoś jest ekologicznie świadomy). Rozmawiałem z milionerem i powiedział mi, że gdyby nie drogie samochody, jachty, samoloty, to on jak wielu innych, tylko trzymałby zera na końcie. Te rzeczy, takie nagrody za sukces, dają im pokusę, by trochę kapitału jednak zwrócić do obiegu. Wtedy zarobi sprzedawca, dealer, mechanik, firma leasingowa… i przede wszystkim całkiem sporo państwo z podatków od nich wszystkich.

    Wrócił do Polski kult cwaniactwa – pracując legalnie na etacie, jesteśmy prześladowani. Mój pracodawca najbardziej.

  10. @Wojtek inzynier:

    polecam jednak przeczytanie calego wywiadu. Glownie dlatego, ze tam jest odpowiedz na twoje „nie mam pojęcia”.

    Dopoki nie przeczytasz i nie ustosunkujesz sie do argumentow Kuzińskiej, dalsza dyskusja nie ma sensu, bo narazie twoja „argumentacja” ogranicza sie do „zarabiam więcej niz 10k i tak strasznie mnie uciskajom!!! musialem zwolnic opiekunke i nie kupuje większego mieszkania!!”

  11. @aktrwn:


    Podatki są zapłatą za pewne usługi jakie państwo świadczy obywatelom

    Nie.
    Podatek – obowiązkowe świadczenie pieniężne pobierane przez związek publicznoprawny (państwo, jednostka samorządu terytorialnego) bez konkretnego, bezpośredniego świadczenia wzajemnego. Zebrane podatki są wykorzystywane na potrzeby realizacji zadań publicznych.

    Ja wiem, ze neoliberałowie usiłują wypaczać znaczenia podstawowych pojęć, byle tylko usprawiedliwić zlodziejstwo, ale tutaj na moim blogu takie numery nie przechodzą.

  12. @Wojtek Inżynier. Skoro Rumunia urządziła raj podatkowy dla AjTi-pipli, to my też powinniśmy? Czy może jednak należałoby naciskać na Unię, by zaczęła unifikowac system podatkowy krajów członkowskich i tępić lokalne raje? (no tak, naciskać to my sobie możemy klawiszki na pilocie, bo obecnie Unia ma nas totalnie w dupie).

    Oraz samochody: są kraje, gdzie na firmę to możesz kupić najwyżej panel vana (np. Niemcy), a nie Cayenne czy Ferrari-„bankowóz”. (notabene pieniądze za te wszystkie luksusowe wynalazki nie pracują na dobrobyt w Polsce, tylko wpadają do właścicieli fabryk produkujących owe dobra, a kolega milioner właśnie odkrył krańcową użyteczność pieniądza, dlatego można go nieco mocniej oskubać niż przeciętnego szaraka).

    Zapomniałeś jeszcze o możliwości brania faktur na wszystko, łącznie z gaciami, farbą do malowania pokoju, sushi i ciastem kupowanym w sobotnie popołudnie. Wg moich książek to się nazywa „oszustwo”.

    A teraz żebyś nie płakał: ja też jestem w drugim i na dodatek nie „pracuję twórczo”. I nie mam nic przeciwko temu, by roczna stawka ZUS nie miała maksymalnej wartości. (ale ja mam rodziców na emeryturze i wiem, że te świadczenia nie biorą się z powietrza, a nie z mitycznego odkładania na koncie z palmami — nie tak działa umowa pokoleniowa)

  13. Najgorszym podatkiem dla większości ( poza niską kwotą wolną ) jest VAT – w PL jeden z wyższych w UE a co najgorsze o 1/4 wyższy niż w Niemczech. Bogaci płacą go też odpowiednio mniej a czasem prawie wcale.
    Druga sprawa to brak katastru – to już jest zupełnie absurdalne bo jest w najbardziej liberalnych demokracjach a jego brak utrudnia obrót ziemią.

  14. @Karroryfer: dodałbym praktyczny brak podatku od spadków i darowizn.

    Jeszcze całkiem niedawno można było zmienić podatek na ryczałt od wynajmu (właściciel spółki musiał być właścicielem nieruchomości, którą wynajmował spółce; zamiast dywidendy obciążonej 19% podatkiem był ryczałt od wynajmu; z grubsza tak to wyglądało).

  15. @mall – tak zgadza się to też jest chore.

    PS. Kiedyś uważałem to za sprawiedliwe teraz widzę wyraźnie że to w interesie tego 1%.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: