Napisane przez: futrzak | 25 października 2018

Jak się pracuje w LOT….

Niektórzy dziwią się, dlaczego pracownicy LOT strajkują. No to trochę wyjaśnienia, jakie mają warunki pracy:

„Jak działają „kontrakty B2B” w LOT: jest podstawa, czyli gwarantowane minimum. Powiedzmy że 20h do wylatania czyli 1500 zł netto podstawy (dane przykładowe). To jest gwarantowane. Wszystko co zostanie wylatane ponad to jest osobno płacone, ale to nie pracownicy decydują gdzie polecą i ile będą pracować. Jest ustalany grafik uwzględniający twoje uprawnienia.

I tak w jednym miesiącu możesz zarobić tylko tyle ile masz podstawy, bo na przykład jesteś chora, a w drugim zarobisz dwa albo nawet trzy razy tyle, bo trafi ci się rejs transatlantycki. Oczywiście przepisy regulują ile możesz odpoczywać między rejsami, więc nie jest tak, że będziesz pracować 24/7 i napełnisz kiesę jak chcieliby mądrzy, którzy radzą, żeby więcej pracować.
No luzik, tylko że czas twojej pracy nie liczy się od zameldowania się na miejscu pracy. Nie liczy się też od wejścia na lotnisko czy przejścia przez kontrolę bezpieczeństwa. Liczy się od zatrzaśnięcia drzwi samolotu.
Tak więc stewardessa, która wita cię na pokładzie robi to właściwie wolontaryjnie, bo dopiero jak zamknie za wszystkimi drzwi ma liczony czas pracy. A jak samolot się opóźnia, bo np. jest zła pogoda albo jakiś pasażer się spóźnia to ona wolontaryjnie rozdaje wodę.

No dobra, a słyszałaś o dyżurach? Nie? No więc ubierasz się w mundur, jedziesz do biura, meldujesz się i czekasz w budynku, aż ktoś zadzwoni i powie: jedziesz do Hamburga. Albo Sofii. Albo Rzeszowa. Więc siedzisz tam i czytasz książkę albo oglądasz seriale przez trzy, cztery, sześć godzin w pełnej gotowości do pracy. Czy ci za to zapłacą? No nie. Wolontaryjnie przecież siedzisz w tym budynku i czekasz na dyspozycje. Dopiero jak zamkniesz drzwi samolotu to dostaniesz hajs.

Przekładając to na język ludzi pracujących przy komputerach to tak jakby ci płacili tylko wtedy, kiedy odpowiadasz na maile. Odpowiadasz na maile, jest hajs, idziesz siku albo jesz obiad, nie ma hajsu. Przy czym gwarantują ci, że spłynie do ciebie 20 maili miesięcznie. Brzmi spoko?”

Tekst z komentarzy na lotnictwo.net.pl

Reklamy

Responses

  1. Mam tu kolezanke, ktora cale zycie przepracowala w roznch liniach lotniczych kanadyjskich jako flight attendent, i z tego co mowi takie kontrakty w branzy lotniczej sa standardem. Nie mowie, ze to fajnie, ale wyglada na to, ze to nie jest nic dziwnego i jesli chce sie pracowac w tym zawodzie to niestety trzeba sie z tym liczyc. Jednoczesnie rowniez wyglada na to, ze w tej branzy zwiazki zawodowe sa bardzo silne. Tylko poniewaz w Polsce jest wlasciwie monopol LOT, to za bardzo tego nie widac. To co mnie osobiscie przeraza, to ze zdawaloby sie wykwalifikowani managerowie popelniaja podstawowe bledy, i wykazuja sie zastraszajaca nieumiejetnoscia rozwiazywania konfliktow. A wrecz konflikt eskaluja.

  2. Czyli tak naprawde problemem jest wysokosc tej podstawy. Jesliby dali godna, wystarczajaca na sensowne zycie, to nikt by nie narzekal.

  3. @Roar:

    Nie sprawdzales polstulatów strajkujących pracownikow, prawda?
    Jakbys sprawdzil, to wiedzialbys, ze nie chodzi o „wysokosc podstawy” tylko chodzi o to, zeby ludzie byli zatrudnieni na normalnych etatach oraz zeby do pracy przywrocono wszystkich, ktorym Milczarski wręczyl dyscyplinarki.
    Od pilotow (miedzy innymi) zarządal on zaplaty 600 tysięcy zlotych za niestawienie sie do pracy.

  4. Zreszta, sprawa zmierza do szybkiego zakonczenia:

    „Zapewne nie takiego efektu dyscyplinarek wysłanych mailem do 67 uczestników strajku spodziewał się zarząd PLL LOT. Jak bowiem poinformował w rozmowie z TVN24 kapitan Roman Landowski, wszyscy, których wyrzucono, otrzymali propozycje podjęcia pracy w innych liniach lotniczych. Według jego słów, przedstawiciele konkurentów naszego przewoźnika, otwarcie mówią o chęci zatrudnienia nawet większej liczby osób, jeśli zarząd postanowi wręczać dyscyplinarki.

    Propozycje pracy skierowane są nie tylko do pilotów. – (Te spółki – red.) Cenią szczególnie panie, które na pokładach pracują powyżej 10 lat – dodał Landowski.”

    zrodlo https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/efekt-strajku-w-pll-lot-wszyscy-zwolnieni,243,0,2419699.html?fbclid=IwAR1vXJ8ZEdgMrysY1WKDN0cZR9Q5_Y2F_BroinKk4BciFflIFy5GL7YuXu8

    Czyli wygląda na to, ze pan prezio bardzo sprawnie realizuje scenariusz bankructwa LOTu. Ciekawe, jak juz firma zbankrutuje, komu zostanie sprzedana za symboliczna zlotowke? I czy pan prezio odpowie karnie za dzialanosc na szkodę spółki? I czy premier nadal będzie premierem, bo przeciez pozwolil na cos takiego?

  5. @futrzak
    Nikomu, bo dziś firmy lotnicze nie są właścicielami samolotów, ani infrastruktury, w epoce internetowych porównywarek cen marka nie ma większego znaczenia, więc jedynymi realnymi zasobami są wykwalifikowani pracownicy za konkurencyjne ceny i umiejętność zorganizowania tego tak, aby generowało jak najniższe koszty. Czyli na przykład punktualności, aby nie gonić na trasie i nie przepalać zbyt dużo paliwa. Sensownego zarządzania w LOCIE nie ma od zawsze, a teraz jeszcze chcą się pozbywać pracowników, którzy są względnie tani i trzymają tę firmę na powierzchni. Punktualnie odlatujący samolot LOTu ktoś kiedyś podobno widział, ale nie wiadomo kto i czy jeszcze żyje.
    Ten prezes to ma łeb. On musiał naprawdę prestiżowe MBA skończyć!!

  6. Jeśli w jednej grupie strajkują piloci i 50 letnie stewardesy to mogą być 2 sytucje albo strajk jest uzasadniony ( więc pojawia się pytanie dlaczego teraz strajkują jak 7 lat temu zgodzili się na ograniczenie przywilejów ) albo też te sterwardesy zostały perfidnie wykorzystane w rozgrywce „starszych” i mądrzejszych.
    Piloci(tki) niewątpliwie znajdą inną pracę ( pytanie czy lepiej płatną i czy na lepszych warunkach – vide Rayanair ) ale te stewardesy raczej niekoniecznie a już niekoniecznie.
    Bo dziwnym trafem strajk dotyczy przywrócenia przywilejów które ( mi) doprowadziły firmę na skraj bankructwa.
    Można się obrażać ale branża lotnicza jest skrajnie konkurencyjna i tu NIE ma miejsca na skrajnie „skandynawski” polski kodeks pracy.

    PS. Naprawdę ćwiczenie lewicowości na przykładzie LOT ( KGHM, Orlen itp) jest bez sensu – to ciągle firma z znacznie ponad standardowymi zarobkami o których MILIONY pracowników może tylko pomarzyć. Dlatego poparcie OPZZ jest prawie równie zabawne jak troska PO i .N o prawa pracowników …

  7. @Futrzak – co do podstawy. To jeśli zarabia się odpowiednio dużo ( tak jak w LOT ) to każdego stać na ubezpieczenie od utraty zarobków itp.
    Występując tutaj w obronie pracowników LOT to podobnie mogła byś napisać o pracownikach krzemowej doliny. Naprawdę nie znalazłaś ciekawszych strajków ( choćby ratownikó medycznych ) do poparcia ???

  8. @karroryfer:

    A zebys ty chociaz wiedzial, o czym mowisz! Ale nie, po co sprawdzac, jeszcze by sie czlowiek czegos nowego dowiedzial.

    A teraz, prosze, pokaz mi firme, ktora ubezpieczy pilota linii lotniczych, co pracuje na B2B umowie i zgodnie z prawem jego „firma” odpowiada za „szkody” jakich doznal LOT – odpowiada bez ograniczenia – na przyklad 600 tysięcy zlotych, bo na tyle sobie wycenil straty prezes LOT.

    Podajesz przyklad Rayanair. Aha, prezesowi tez sie wydawalo, ze bedzie zatrudnial na zero-hour contracts. Po strajku zmienil zdanie. Ciekawe, ze prezes LOTu nic a nic sie nie nauczyl, nie wyciagnal wnioskow. Ty tez nie. Powtarzasz neoliberalna mantrę bez chociazby minimalnego zapoznania sie jak wyglada ta branza.

  9. @futrzak – jestem daleki od neoliberalnej mantry. Ale jeszcze raz powtarzam – LOT działa na bardzo mocno konkurencyjnym rynku.
    I na współczucie dla pilotów proszę nie próbuj mnie nabierać ( naprawdę oni dadzą sobie radę – ciekawe co byś powiedziała gdyby to tulko oni strajkowali ) bo to tak jak SLDowskia obrona przywilejów emerytalnych dla UBeków.

    Równie dobrze co pilotów możesz bronić managmentu LOT ( i innych prywatnch firm ) – w ogóle to od kiedy lewicowców wzruszają „problemy” ludzi którzy w MIESIAĆ zarabiają tyle ile 50% pracujacych w ROK >???

  10. @karroryfer:

    Znowu sie oderwales od rzeczywistosci.

    Personel pomocniczy w LOT zarabia średnio od 5 do 8 tysięcy złotych brutto. Przy umowie B2B w razie choroby nie dostaja nic, a ich zarobki zaleza od ilosci wylatanych miesięcznie godzin, ktora to ilosc tez od nich nie zalezy. Urlopy im nie przysluguja.

    Piloci zarabiaja więcej, ale tez na pilocie spoczywa ogromna odpowiedzialnosc, oraz zeby w ogole mógl zaczac latac, musi spędzic lata na nauce i treningu. Musi miec odpowiednia ilosc godzin wylataną, a to jest bardzo droga impreza.

  11. @karroryfer:

    nadal czekam na podanie oferty firm, ktore zechca ubezpieczyc pilotow pracujacych na B2B.

  12. 5 k przy umowie B2B to są fistaszki na pograniczu przeżycia. Po odliczeniu ZUS-u i podatku (kosztów za bardzo nie ma, co sobie taka stewardessa wrzuci w koszty, mundur raz na jakiś czas?) zostanie trochę ponad 3 k. Za koszmarnie ciężką, wymagającą, nieregularną pracę, często w dziwnych godzinach. Noż kur…

  13. Prawdaż?

  14. No, to się robi niewiele więcej, niż płaci Lidl na kasie. W dodatku przy pracy w Lidlu ma się płatne urlopy, nie pracuje się po nocach i nie ma zagrożenia zginięciem w katastrofie lotniczej (tak, wiem, latanie to statystycznie najbezpieczniejszy sposób podróżowania, ale katastrofy się zdarzają i latająca co drugi dzień stewardessa jednak ma na to istotnie większą szansę niż ja, ze 4-8 lotami rocznie).

  15. @RewolucjaEnergetyczna
    Jest jeszcze „zasób”, którego właścicielem są linie lotnicze, chociaż w przypadku LOT-u nie wiem, na ile atrakcyjny: sloty na innych lotniskach.

  16. @nocman
    A w istocie. M.in. latają na Heathrow, tam każdy slot ma bardzo poważną wartość, pewnie inne z głównych lotnisk w stolicach też, typu Paryż czy Bruksela.

  17. @JoP z tym niebezpieczeństwem to pojechałeś – statystycznie to kierowca TiR ma duzo bardziej niebezpieczną pracę niż stewardesa.

    @futrzak – 8tyś brutto to nawet w Wawie nie jest zła pensja ( 5 to mają może młodzi na stażu ) Z tego co rozmawiałem z 2 stewardesami ( jedna młoda druga przed emeryturą ) nie narzekały na pensję.
    Warto dodać że praca na liniach międzynarodowych daje sporo okazji do dorobienia ( legalnie) i to nie są małe kwoty.
    Zresztą o czym mowa – większość młodych może się przenieść do innych lini lotniczych ( a nie robią tego – dlaczego – czyżby tam nie było dużo lepiej ?)
    a najzabawniejsze jest że strajkują te starsze które alternatywy nie mają za to mają stracone przywileje lata temu ( zabrane przez managera z PO ) które były jedną z przyczyn problemów finansowych firmy.

    PS. Wyszkolenie pilota kosztuje około 300 tyś PLN ( całkowicie komercyjne – potem tylko kursy na dany typ samolotu) ale od licencji turystycznej ( około 20tyś ) a i wczesniej można zwykle liczyć na finansowanie przez szkoły a potem linie lotnicze. (jest to tylko ~2 razy droższe niż studia medyczne tak przy okazji )
    Piszę to bo te 30 tyś pensji to wcale nie mało i piloci nie uciekali masowo z LOT ( choć łatwo mogli ) – a WIĘC jeśli elita po tak drogich szkoleniach ( i wymaganiach zdrowotnych ) zarabia 30 to przepraszam ILE miała by zarabiać
    stewardesa ( albo pracownik naziemny ) aby być zadowolonym ???

  18. @Futrzak – nie zauważyłem twego pytania ( jakże istotnego ! ). Otóż nie wiem. Nie znam się na wszystkim i nie zamierzam zgłębiać tematu ubezpieczeń pilotów ( Ciebie to interesuje ??? ;)
    ale odpowiem na to pytanie jeszcze raz podkreślając – piloci nie uciekali do tej pory z LOTu. Nie uciekali nawet kiedy kurs PLN był znacznie niższy !
    Ponieważ nie podejrzewam ich że są durniami i umieją liczyć to pewnie im się opłaca. Inna sprawa że pewnie każdy chętnie sobie poprawi warunki zwłaszcza jeśli niewiele ryzykuje a większość czarnej roboty wezmą na siebie
    ryzykujący znacznie więcej starzy szeregowi pracownicy ( w razie upadku lub kłpotów LOTu to oni będą najbardziej poszkodowani)

    PS. Nie neguję że strajkujący mają część słusznych postulatów ale powinni pamiętać że w normalnej firmie przejście z umowy B2B na pensję wiązać się powinno z OBNIŻKĄ pensji ! To chyba oczywiste – chyba że podwyższmy fundusz pracy – och jakie to łatwe ! Tylko ja nie chcę ich ratować z moich (naszych) podatków !

  19. @karroryfer:

    Najpierw twierdzisz, ze „jeśli zarabia się odpowiednio dużo ( tak jak w LOT ) to kazdego stac na ubezpieczenie od utraty zarobkow”

    Potem, przycisnięty do ściany, zeby podac firmę, ktora ubezpieczy pilotów pracujacych na B2B lakonicznie stwiedzasz:

    „Otóż nie wiem. Nie znam się na wszystkim i nie zamierzam zgłębiać tematu ubezpieczeń pilotów”

    No to jak NIE ZNASZ, NIE WIESZ i NIE ZAMIERZASZ zglłębiać tego tematu, to powinienes zamilknąć, a nie wyciągać wymyslone i z księzyca wzięte pseudoargumenty.

    U mnie na taką demagogię miejsca nie ma i tak nie będziemy tu dyskutowac.

  20. Uczciwe postawienie sprawy przez pracodawcę jest takie (sam stosuję):
    – koszt Twojej pracy, który jestem skłonny zapłacić, wynosi X;
    – przy etacie X = pensja duże brutto (taki polski wynalazek – duże brutto to koszt pracodawcy, a zwykłe brutto to trudno powiedzieć co to jest), czyli na rękę jest około 60%;
    – przy samozatrudnieniu na rękę dostajesz X – ZUS – PIT (na rękę 70%-80%);
    – tzw. śmieciówki + ubezpieczenie zdrowotne i wypadkowe – na rękę 80-90%;
    – są i inne opcje, ale to nie miejsce na pisanie o nienormalnym systemie danin od pracy w Polsce i dziurach w systemie (tak szerokich wyłomach że kolumna ciężarówek wyjedzie).

    Nie zgadzam się na zatrudnienie w takiej formie, która nie daje ubezpieczenia zdrowotnego i wypadkowego. Pewnie pracownik by „wykręcił” z tego jeszcze ze 3-5% pensji, ale nikomu nie pozwalam tak ryzykować w mojej firmie. Tak już mam, ponoć jestem w mniejszości.

    Pracownik może negocjować jeszcze inne przywileje, każdy wynegocjuje płatny urlop niezależnie od formy umowy (bo to w moim interesie aby pracownik wypoczął), jak ktoś ma cenne umiejętności to wynegocjuje coś ekstra.

    Każdy dostaje informacje, z liczbami, jak mu się różne formy umowy przekładają na sprawy emerytalne, rentowe, kredytu mieszkaniowego itp. I człowiek pracujący dla mnie sam wybiera rodzaj umowy. Oczywiście o ile jest taka możliwość – mam w firmie pewne stanowiska, na których dopuszczalny jest tylko etat i nie ma co wybierać. Ponieważ mam dość specyficzną działalność i strukturę firmy to większość ludzi ma spory wybór. Wciąż jeszcze „na żywo” nie widziałem kilku pracujących dla mnie osób, pomimo kilku lat współpracy.

    Taka ciekawostka, przed zaborem OFE przez PO preferowana forma zatrudnienia to był etat. Po zaborze ludzie sami zaczęli prosić o „śmieciówki”, aż musiałem odmawiać… Może to mała próbka, ale po OFE wiara w państwo wśród „młodych, wykształconych…” zaryła w muł.

    Z tego co czytam, w LOT pracownik nie ma wyboru, czy woli mniej lub bardziej iluzoryczną pewność zatrudnienia, czy wyższą pensję w zamian za mniejsze przywileje. Ma wybór „b2b lub drzwi”. To działa w tej chwili, bo obecnie jest większa podaż pracowników linii lotniczych niż zapotrzebowanie. Za kilka lat to się skończy i pensje skoczą do góry, bo skończą się młodzi naiwniacy wierzący, że jak zostaną lotnikiem/stewardem to czeka ich przygoda, prestiż i dobra pensja. Dojdą do wniosku, że lepiej zostać spawaczem/kucharzem/itp.

  21. @Arturro – tak z ciekawości: ile z tych osób na czym innym jak etacie oszczędza na emeryturę i gdzie ?

    „wiara w państwo wśród „młodych, wykształconych…” zaryła w muł” – ja tam nie mam nic przeciw. O ile nie przyjdą potem do tego państwa. Bo to chyba powinno działać „albo-albo”. Oczywiście przewiduję, że w ramach postępu trzeba będzie się ulitować nad nimi. Wtedy trzeba będzie kijem i pałką zachęcać do ZUS pracujących :):):) Trochę marudzę, ale przez weekend miałem próbkę – para siedzi w Austrii na czarno, poszli na dyskotekę – 6k poszło :):):) I banda sępów naokoło :)

  22. @korposzczur:

    Co to znaczy „poszli na dyskotekę – 6k poszło :):):) I banda sępów naokoło” ?

    @Arturro:

    No wlasnie, dotknales sedna. U ciebie pracownik ma wybor. A w LOT-cie nie.
    A jak ktos wykonuje faktycznie pracę etatową, to umowa B2B jest fajna, dopoki nic sie wielkiego nie dzieje. Dajmy na to, ktos zlamie sobie nogę albo potrąci go samochód i najpierw miesiąc w szpitalu, a potem dluga rehabilitacja. W wypadku takiej stewardessy, ktora ma od strony fizycznej bardzo wymagajaca pracę, to jest w zasadzie bankructwo.

  23. @futrzak – rozpuścili 6 tys zł. Jak ktoś szasta kasą to zaraz „najlepsi koledzy” się znajdą. To te sępy. Choć w sumie nie wiem jak można przerżnąć 6 tys na imprezie, ale widać można.

    Piję do tego, że „duże brutto” jest łącznym zarobkiem pracownika. I to, że koszt pracodawcy wynosi 6k zł , a netto te pi*oko 3,5k. Jak się bierze na taką umowę żeby netto było jak największe to sobie trzeba odkładać, a nie przepijać. Potem jęki stęki jak artyści – 800zł emerytury i płacz. Choć taki jeden, chyba z Budki Suflera (?), miał jaja żeby powiedzieć, że emerytury będzie miał 800, ale 1 mln PLN w produkcję wódki zainwestował.

  24. Edit: oczywiście zarobki typu minimalna mozna sobie wsadzić głęboko. Ani z tego żyć ani z tego odkładać. Dlatego kiedyś proponowałem „produkcję wahaczy do BMW”. Kasjerce w sklepiku osiedlowym nikt nie zaproponuje lepiej jak minimum, bo ilość pracowników na ilość towaru i m2 lokalu ma się nijak do marketu. Ale to trzeba się przyznać przed samym sobą, że prowadzi się bieda-biznes i żadną siłą nie będzie się płacić więcej. Inaczej trzeba budę zamknąć.
    To się nazywa pułapka średniego rozwoju czy jakoś tak :):):):)

  25. @korposzczur:

    „Choć w sumie nie wiem jak można przerżnąć 6 tys na imprezie, ale widać można.”

    To nie jest specjalnie trudne, zalezy tylko od klasy lokalu. Wystarczy, ze zamówisz sobie bardzo drogie drinki – np. bardzo dobrą whisky albo wino za kilkaset dolarów za butelkę. I jest was kilka osób.

  26. @futrzak – tylko niech mi potem nikt nie jęczy, że na ZUS go nie stać.

  27. @korposzczur
    Nie odpytuję ludzi w jaki sposób oszczędzają. Mogę się dowiedzieć tylko jeśli ktoś mi przy okazji o tym powie. Zakładam, że jeśli ktoś jest wystarczająco dorosły, aby głosować, zawrzeć małżeństwo, wziąć kredyt hipoteczny na ćwierć wieku i wychowywać dzieci, to jest też wystarczająco dorosły, aby podejmować decyzje o swojej emeryturze. Zwłaszcza jeśli mu się powie, że oszczędzać musi i dlaczego.
    Z tego co się orientuję najpopularniejsza forma oszczędzania to dodatkowa nieruchomość na wynajem, co patrząc na piramidę demograficzną nie jest raczej idealnym wyborem, ale zapewne lepszym niż wiara w emerytury płatne solidarnie przez przyszłe pokolenie, które to będzie znacznie mniej liczne.

  28. @Arturro – thx. Wiara wszystkim będzie potrzebna :) W nieruchy, ZUS czy giełdę albo inne złoto. Ważne, że ktoś ROBI coś, nie liczy, że „się uda”. I grunt, że ma z CZEGO.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: