Napisane przez: futrzak | 19 października 2018

Równouprawnienie w Polsce

CBOS wlasnie opublikował badania:

Po pięciu latach przerwy powróciliśmy do tematu podziału obowiązków domowych między kobiety i mężczyzn. Spodziewaliśmy się zmian w zakresie wykonywania czynności domowych. Jednak tegoroczne badanie przyniosło zaskakujące wyniki.

Okazuje się bowiem, że „partnerski model rodziny” opiera się głównie na pracy zawodowej obojga małżonków, bez większego wpływu na współdzielenie obowiązków w domu. Zadania „typowo kobiece” pozostają takimi mimo upływu czasu, a zadania „typowo męskie” coraz częściej są wykonywane wspólnie lub zamiennie.
Zdecydowaną większość obowiązków domowych nadal wykonują kobiety. Jedynie wykonywanie drobnych napraw oraz zlecanie usług fachowcom to zadania, które spoczywają głównie na mężczyznach.

Czyli tak jak dawniej: kobiety nadal harują na dwa etaty, z czego jeden w domu, niepłatny…

Reklamy

Responses

  1. No to muszę przestać sprzątać i myć gary :):):):)

  2. Bo?

  3. Bo znów nie mieszczę się w statystyce :) U mnie ona wygląda zupełnie inaczej. Mamy inny rozdział :)

  4. No to mile, ze macie normalnie…

  5. Korposzczur,
    To jest nas dwóch. Do tego ogarniam więcej spraw dziecka (lekarze, czas wolny, urlopy) i 80% gotowania.
    Tylko gdybym miał odpowiadać na ankietę, to wszędzie byłoby „różnie”

  6. Bez przesady :) Ja nie gotuję. Mnie się tylko woda na kawę nie przypala. I to tylko dlatego, że czajnik sam się wyłącza :):):)

  7. Zdanie mezczyzn (wiekszosci) nt znam tzn. wyglada ono tak: oni sie na tym nie znaja (na pracach domowych! – do tego potrzebna jest profesura!), kobieta jest w tym lepsza (bo od malenkosci cwiczy te nieszczesne prace domowe), oni wiecej zarabiaja (wiec kobieta ma zarabiac mniej, ale za to pracowac na dwa etaty – drugi gratis), taki podzial prac jest odwieczny i sluszny (naprawde???). A ja sobie mysle, no dobrze, co faceci sobie tam kombinuja to jedno, ale co kobiety z tym zrobia to drugie. Czyli wynika stad, ze kobiety sie nie buntuja i grzecznie, pokornie zapylaja w domach obslugujac jasniepanow i cala rodzinke, wychowujac corki tak, by „wszystko umialy” a synow na kolejnych „paniczow” :] Przy takiej mentalnosci kobiet – nie ma szans na zmiane. Minie kolejne 10 pokolen i nadal kobiety beda zapitalac jak sluzace w swoich domach…

  8. @Issa:

    nie buntuja sie? Wolne zarty. Ja sie wychowywalam w takim miejscu, gdzie odmowa zapierdalania w domu oznaczala bicie. Bicie przy poklasku wszystkich dookola, bo „lenia trzeba wybic z dupy”.

    Mowi mi jeszcze o tym nie buntowaniu sie, jasne.

  9. Jest taki newralgiczny okres w zyciu kobiety jak np. urlop macierzyński. Kobieta dotad pracowała teraz ma ten urlop i co? No i czuje, że musi coś wnieść skoro juz nie pracuje zawodowo (chwilowo, ale zawsze), więc przejmuje zajęcia od zywiciela rodziny, który przeciez tak cięzko pracuje… i tak się daje wkręcić w kierat, bo potem – jak wraca do pracy to coz – nie zawsze da się wrócic do stanu pierwotnego.
    To jeden ze schematów jak sie w to wkręcić – pomija masę pobocznych watków, które przy takim wkręcaniu pomagają. Czasem da się z tego wyjśc, a czasem juz nie.

  10. Futrzaku: napisalam – ze kobiety nie tylko sie nie buntuja ale i wychowuja kolejne pokolenia w identyczny sposob. Twoja matka sie nie zbuntowala, wiec uwazala ze Ciebie tez nalezy „przyuczyc do kobiecych powinnosci”. Moja zreszta tez nie. A ja sie zbuntowalam. I nie przeszkodzily mi w tym pasy, lania ani rodzinne awantury. Zbuntowana pozostaje. Albo relacje partnerskie i umiemy oboje wszystko zrobic i dzielimy sie obowiazkami (majsterkuje, wiec zaden facet do prac tzw. „meskich” nie jest mi niezbedny), albo szukaj sobie chlopie darmowej sluzacej gdzies indziej. Dzieki temu WIEM, ze faceci swietnie gotuja:) niezle sprzataja, dobrze robia zakupy, nieraz prasuja lepiej ode mnie itd. I dla mnie te odkrycia sa przelomowe, bo juz nigdy zaden facet nie wmowi mi, ze nie umie, nie da rady i nie bedzie czegos tam robil…

  11. @Issa:

    Moze jednak nie obwiniaj ofiar. To, ze jakas kobieta sie zbuntowala, ze chciala, mogla i miala ku temu warunki nie oznacza, ze kazda moze.

    Rownie dobrze moglabys obwiniac niewolnikow za to, ze gdy darowano im wolnosc, nie umieja zyc jak wolni ludzie. No nie umieja, bo gdzie niby i jak mieliby sie tego nauczyc? Cos da obwinianie ich? Nic. I tu mamy analogiczna sytuacje.

  12. Wydaje mi sie, ze nie obwiniam nikogo. Natomiast pokazuje, ze MOZNA cos zmienic, jesli sie tego naprawde chce. I zadne opresje, a nawet przemoc fizyczna nie sa w stanie na to wplynac. Od dziecka widzialam niesprawiedliwosc pomiedzy matka a ojcem – ktory w domu nie robil nic. I od dziecka wiedzialam, ze nie dam sie wrobic. Umiem wszystko (lub prawie wszystko, rowniez tzw. „meskie prace”), ale to nie znaczy, ze jesli decyduje sie na zycie z kims (facetem), rowna sie to dla mnie dzwiganie go na swoich plecach, zeby jemu bylo wygodnie i wyreczanie go w obowiazkach domowych.

    Kazdy dorosly czlowiek ma obowiazki. Faceci takze. Nic samo sie nie dzieje i mozna dogadywac sobie kto co robi, kto jest w czym lepszy lub po prostu cos lubi, a czegos nie znosi robic. Ale opcja kobiety-sluzki oraz jasniepana w moim zyciu nie wchodzi w gre. I tez musialam sie nauczyc wymagac tego od facetow. Nie robic za nich. Dac im wolna reke. Nie poprawiac, mimo ze cos tam moze umiem lepiej czy dokladniej. Nie ma to znaczenia. Znaczenie ma samodzielnosc obu osob i wspolne robienie tego, co jest do zrobienia. I w miare sprawiedliwy i rownomierny podzial obowiazkow, tak zeby zadna ze stron nie byla zbyt obciazona, bo to nie tylko zle wplywa na ta osobe, ale i na zwiazek.

    Jak slysze o „pomaganiu” w domu, przez facetow to robi mi sie niedobrze. I celowo zawsze to prostuje i mowie: to nie zadne pomaganie, tylko normalne obowiazki doroslej osoby. Sprawnej fizycznie i umyslowo.

    To bardzo uwalniajace doswiadczenie, kiedy mozesz polegac na drugim czlowieku, wiesz ze jest samodzielny, ze jak jestes chora/nieobecna to nie zginiecie, ani karaluchy nie beda maszerowac srodkiem domu. I tez bardzo meskie, ze facet zajmuje sie domem. Ze zalezy mu na tyle, ze poswieca swoj czas i energie dla wspolnego dobra. Podobnie zreszta jak kobieta. Domy niezaopiekowane przez mieszkancow – sa dla mnie nie-domowe. Brakuje w nich energii obojga ludzi, ktorzy ten dom tworza.

    Ale oczywiscie dopuszczam inne opcje, inne potrzeby i to, ze kazdy z nas uklada sobie wlasne zycie, jak mu pasuje. Jedna osoba lamie zle schematy, w ktorych wyrosla, inna nie jest w stanie.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: