Napisane przez: futrzak | 11 października 2018

Z annałów dyskryminacji kobiet

Polskie tłumoczenie książki „Pragmatyczny Programista”, tłum. Mikołaj Szczepaniak, Gliwice, Wydawnictwo Helion, 2011:

Dla niekumatych: Grace Hopper to amerykańska kontradmirał, informatyk, absolwentka Yale i twórczyni języka programowania COBOL.

Wstyd. Po prostu wstyd – tak dla tłumacza jak i wydawnictwa.

Reklamy

Responses

  1. Futrzak, podejrzewam, że to zwykła głupota i niewiedza, a nie celowe działanie. Tłumaczy z angielskiego na polski którzy dobrze opanowali oba języki jest niewielu (znaczy rozumie tekst angielski trochę lepiej niż translator) i posługuje się językiem polskim na poziomie wyższym niż początek liceum. A tacy, którzy jeszcze znają się na temacie, który tłumaczą, to już zupełne unikaty. Korekty brak, a jak jest, to małe szanse, że korektor wie co poprawia (znaczy ma choćby pobieżną wiedzę z tematu).
    BTW – zgodnie z zasadami języka polskiego powinno się tłumaczyć imiona, a transkrypcje nazwisk nieangielskich powinno się dokonywać bezpośrednio na polski a nie przepisywać tylko angielskie litery. Zjawisko równie częste jak uczciwy polityk…

  2. @Arturro:

    Pracowalam i jako tłumacz, i jako redaktor wydawnictwa.
    Jesli ktos tlumaczy z angielskiego, a nie wie, ze Grace to jest imię żenskie, to nie nadaje sie do tego zawodu.

    Korektor to poprawia bledy ortograficzne, interpunkcyjne, stylistyczne. Merytorycznie za książke odpowiada redaktor.

    Nawet nie próbuj ich usprawiedliwiac. Jakbys czytal ksiazke, w ktorej stoi jak byk, ze stolicą Polski jest Moskwa, to tez bys usprawiedliwial tlumacza i redaktora?
    Helion jest wydawnictwem specjalizujacym sie w ksiazkach z dziedziny szerokopojętej informatyki, komputerow i programowania.
    WSTYD.

  3. @futrzak – twierdzisz, że CELOWO to zrobili ?
    Trudno uznać Grace za imię męskie. To jest oczywisty błąd. Błędem jest końcówka „‚owi” w imieniu i nazwisku. Gdyby zdanie brzmiało „kontradmirałowi Grace Hopper przypisuje się” byłoby poprawnie. Podejrzewam automatyczne „spalszczanie” i tak wyszło. Wydaje mi się, że do dyskryminacji troszkę daleko. Co innego gdyby wrzucić tam współtwórcę-mężczyznę (o ile by był) jak kiedyś dawałaś przykłady. Ale to tam takie moje dywagacje.

  4. @korposzczur:

    Nie wiem, czy celowo, czy nie.
    Ale powtorzę: jesli ktos tlumaczy z angielskiego, a nie wie, ze Grace to imię żenskie, to sie na tlumacza nie nadaje.

    Jesli redaktor to przeoczyl – redaktor w wydawnictwie specjalizujacycm sie w tej tematyce, to przepraszam, ale niech spierdalają.

    Co bedzie nastepne? przeczytamy w jakiejs papierowej encyklopedii, ze pan Lovelace był pierwszym programistą?

    A wiecie w sumie, co jest najbardziej przerazajace? I mowie to juz ogolnie, niekoniecznie trzymajac sie tego jednego przykladu. Mianowicie, ludzie w Polsce coraz mniej reaguja na takie idiotyzmy i blędy. Książka z błędami merytorycznymi, gdzie mozna sie dowiedziec falszywej wersji juz nie historii, ale tez chemii, fizyki, biologii? Rażące błedy stylistyczne, merytoryczne i ortografy? Ale o co chodzi. Glupota i niewiedza, no teraz to normalne, oszczędzaja na tlumaczach, na redakcji, na korekcie. Bo wicie panie, ciężkie czasy, wydawnictwa ledwo przęda. No widocznie juz tak musi byc.

    …..dekada pozniej….

    Ale jak to! Teraz absolwent szkoly sredniej nie umie nawet poprawnie pisac i czytac?!?!?!?!

    Eh.
    Smutne.

  5. @futrzak – „coraz mniej reaguja na takie idiotyzmy i blędy. Książka z błędami merytorycznymi, gdzie mozna sie dowiedziec falszywej wersji juz nie historii, ale tez chemii,” – pamiętasz co mówiłem o autorytetach ? Właśnie z tyłu głowy miałem m.in. to. Co napisałem @StAltowi ? Gdzie ta prawda ? Szybkie życie, szybkie zmiany – wiedza się dezaktualizuje, nowej nie ma kiedy się uczyć, a ty chcesz żeby redaktor wiedział, kto to była jakaś Grace. Termin goni, zyski mają być i trzeba patrzeć żeby bity z bajtami się nie pomieniały, bo to jest dopiero wpadka. W świecie nadmiaru informacji będzie tego coraz więcej. W świecie presji ceny i cięcia kosztów (płacowych też). Ma być szybko już i teraz. Detal nikogo nie interesuje. No i ważne kto płaci – taka będzie też linia. Inaczej nie zapłaci.

    Dlatego nieraz dziwię się twoim opowieściom – ktoś podrzuca śmieci i żałują go, że nie wie, że za free ? Jakiś prezydent, co dba o kraj jako całość ? Jakiś dochód gwarantowany ? Gdzie ty żyjesz ? A może gdzie ja żyję … ?

  6. Myślę, że ten kontradmirał ich mocno zmylił.

  7. @korposzczur:

    Dokladnie. Gdzie TY zyjesz. Szybkosc zmian, dezaktualizowanie sie etc. nie moze byc usprawiedliwieniem, jesli sa kraje GDZIE MOZNA INACZEJ.

    Trzeba dostrzec zwiazek przyczynowy: NIE WSZYSTKIE DZIEDZINY W PANSTWIE, jesli chcemy, zeby to panstwo bylo normalne, a nie bantustan, moga podlegac mechanizmom rynkowym tj. liczy sie TYLKO cena, koszty, byle szybko, bo zysk musi byc.

    Jedna z takich dziedzin jest healthcare. Nastepna wlasnie EDUKACJA. Jezeli nie chcemy miec kraju, w ktorym 90% obywateli to sa wtorni analfabeci, to edukacja nie moze podlegac prawom rynku i byc dzialka calkowicie prywatna, bez zadnych regulacji i kontroli. Sorry, ale nie. To juz bylo cwiczone w przeszlosci – NIE DZIALA.

    @miss:

    Nadal nie kupuje tego argumentu…..
    To tak jakby ktos tlumaczyl z polskiego na angielski, i przetlumaczyl „kontradmiral Maria Waliszewska” na „rear admiral Mario Waliszewski”.

    No, nie. Grace to imie zenskie – a jesli tlumacz sie zdziwil, ze jak to, zenskie imie i kontradmiral, to powinien SPRAWDZIC. Co zajmuje 3 minuty googlania.

  8. @futrzak – miło by było. Może kiedyś nawet dożyję :) Ale widzisz – rozmawiam np. z przedsiębiorcą prowadzącym średnią firmę od 25 lat. On nie rozumie, że w ramach własnej firmy DOTUJE choćby kibel dla ludzi. Ten kibel przynosi wyłącznie koszty. A jak mówię o państwowej dotacji np. do kom. publ. to krzyk. Ludziom w PL nie wytłumaczysz – dla nich wszystko to komuna, centralne planowanie itd. Z drugiej strony czasem piszę szydercze komentarze – cena prądu wzrasta ? Ale, że co ? Kapitalizm wam nie działa ? Aaaaa – jak trzeba z własnej kiesy wyjąć to nie działa. Ale dotacja do PV to marnowanie podatków czy jakoś tak. Schizofrenia.

    Dlatego tu się ze mną męczysz :) Lubię „dziwne” opowieści :):):):)

  9. @korposzczur:

    Kazdy kto zrozumial, kiedys nie rozumial. A jak nie rozumie po dobroci, to zrozumie za pomoca nakazu prawnego.

    Ludziom w PL nie wytlumaczysz? No wielu nie. Ale jednak popatrz – powstala partia Razem i zyskuje nowych czlonkow. To moze jednak przyznasz, ze sa ludzie, do ktorych cos trafia?

  10. @futrzaku – przyznaję bez bicia :) W robocie wśród znajomych ze 30% rozumie. 50% patrzy wyłącznie kasy bez wdawania się w niuanse kto płaci. 20% ma wszystko w d…i patrzy końca dniówki :)

  11. @korposzczur:

    Wlasnie. 30% rozumie. Z tych 20% co maja w dupie, niech jeszcze polowa przestanie miec w dupie. I juz masz więcej glosow, niz PiS potrzebowal do zdobycia większosci w parlamencie…ot i wszystko.

  12. @futrzak – a czy ja ich usprawiedliwiam? :O Skłaniam się tylko do stwierdzenia, że przyczyną tego żenującego błędu nie jest seksizm wydawcy/tłumacza a zwyczajne nieuctwo/głupota. Oczywiście zatrudnienie niedouczonego tłumacza to wina wydawnictwa, ale dla Helionu to nic nowego. Dlatego od dawna nie kupuję ich książek bo nie lubię się domyślać gdzie tłumacz popełnił błąd w „fachowej” literaturze.
    Co do znajomości imion wśród tłumaczy, to jest ona zbliżona do znajomości idiomów. Znaczy zdarzają się tacy, którzy wiedzą, że Grace to Gracja, ale niezbyt często.
    Nie wiem w jakim wieku jest tłumacz, ale jest spora szansa, że przynajmniej część edukacji pobierał w starym systemie.

  13. Ja tu widzę raczej bezrefleksyjne założenie że jak admirał i doktor to na pewno facet, więc ten tego. Inna sprawa że tłumaczenia zwykle są w Polsce robione przez ludzi którzy jeszcze nie znają angielskiego ale za to już nie pamiętają polskiego – i mówię o rzeczach najpodstawowszych, bo o realioznawstwie czy wiedzy fachowej szkoda gadać. W beletrystyce wydawanej przez poważne wydawnictwa jeszcze można znaleźć dobrą robotę, ale już literatura specjalistyczna (czy nawet hobbystyczna) to dno i ćwierć mili mułu, widziałem jak przez korektę i konsultację merytoryczną przechodziły rzeczy od których byłbym osiwiał gdybym nie był łysy (jak pistolety kalibru 45 mm w książce historycznej wydawnictwa specjalizującego się w II wojnie światowej).

  14. @Paskud:
    Ja tu widzę raczej bezrefleksyjne założenie że jak admirał i doktor to na pewno facet, więc ten tego

    Dokladnie…

    Jak tak tylko dodam, ze dobrych tłumaczy znam. Ale.
    Wszyscy oni mowia zgodnie, ze branza tlumaczen teraz to jest cos, z czego nie da sie wyzyc. Pieniądze gówniane, opoznienia w placeniu potworne. Jedyna dzialka, gdzie jakos mozna normalnie egzystowac, to lokalizacje, tj. tlumaczenia softu i dokumentacji na polski, pracując w korpo na etacie…

    Oto, do czego prowadzi „optymalizacja kosztów” i „urynkowienie” :-/

  15. …plus marny rynek wynikający z tego że przeciętny Polak woli stracić dłoń w sieczkarni niż przeczytać ksiązkę (i stracić rodzinę w pożarze niż książkę kupić).
    Inna sprawa że żeby być dobrym tłumaczem trzeba czegoś więcej niż tylko znajomości jakiegoś języka obcego; ludzi którzy potrafią dobrze przekładać beletrystykę jest garstka, bo dobry tłumacz musi umieć więcej niż autor książki. A tacy ludzie nie będą pracować za fistaszki. Cieszę się jak dzieciak jak trafi mi się dobry przekład, a w złym można chociaż wyłapywać potknięcia tłumacza i też jest frajda.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: