Napisane przez: futrzak | 5 września 2018

Chujowym tłumaczem być

Porzebowałam wrzucic video z telefonu gdzieś, zeby było linkiem udostępnialne. Przypomniałam sobie, że mam przeciez swoje konto i tzw. channel na youtube.

Luzik.
Najpier uszarpałam się jak dzika świnia, zeby to ze srajfonu bezpośrednio na youtube wrzucić. Nie, „share” button z galerii zdjęc, a potem kliknięcie w ikonę „youtube” nie działa BO NIE. I zebym sie zesrała, nie zadzialalo. Ok, znalazłam obejście: zainstalowałam se appkę srutuba na srajfonie, odpaliłam, zalogowałam sie, nadałam jej uprawnienia do wszystkiego, łacznie z moim numerem buta i gut.
Wrzuciłam te nieszczęsne videa do chmury srutuba.

Aha.
No ale po obejrzeniu doszłam do wniosku, ze jednak część jest kijowa, więc kasuję. I tu zonk. Szukam i ryję jak świnia, a butonu do kasowania nie ma.
Uhhhhh.
Dobra, manual. Po angielsku, bo jak. W międzyczasie zauwazyłam, ze JAKIMS CUDEM moj interfejs od owego kanalu srutubowego jest cały po polsku. Da fuck?
W manualu stoi: ić do „my channel” a potem „video manager”. No proste, nie?
AHA.
Juźci.
Szukam.
I dupa.
Co się wkurwiłam, to moje, przyszedł Chłop zwabiony wrzaskami. Pyta. Wjaśniam sprawę. Porównuje on ci manual z interfejsem i mówi:

– a weź klinknij na to „studio twórców” może?

Zgadnijcie, co. Otóż owo „studio twórców” zaprowadziło mnie do tego samego interfejsu, ktory w wersji angielskiej ujawniał się pod linkiem „video manager”.

Drogi tłumaczu. JESTES CHUJOWYM TLUMACZEM.
Dziękuję. Tyle co miałam dziś do powiedzenia.

PS:
Cała pisownia powyżej jest ZAMIERZONA, więc proszę nie strzykać jadem i nie usiłować mnie poprawiać, bo jest i będzie srajfon, srutub i „ić”. Oraz przekleństwa.

PS2:
Te wszystkie interfejsy zakładają, że każdy, ale to każdy posługuje się jednym językiem. A jak ktoś operuje więcej, niż jednym, i na dodatek ma różne ustawienia do róznych serwisów, to ma przesrane jak w ruskim czołgu. I z tego powodu na przykład jak mi się smarkfon testowy przestawił z angielskiego na hiszpańską wersję (bo tak se gnida uznała po następnym updacie OSa), to mało apopleksji nie dostałam logując się kilkadziesiąt razy na pracowe konto, które ma „nina” w adresie, a ten smarkfon zasrany mi to pracowicie przerabiał na „niña”. Wrrrrrrrrr.


Responses

  1. To jest norma. Siądź do aplikacji od Motoroli to będziesz parskać śmiechem. Przestałem używać tłumaczeń i cisnę tylko po angielsku. Po polsku po prostu czasem nie wiem, co autor maił na myśli. Że o znakach diakrytycznych nie z tej ziemi nie wspomnę…

  2. Po zastanowieniu:
    tlumacz byc moze nie byl winien, jesli przetlumaczyl „creators studio” na „studio twórcow”. Pytanie, jak to sie znalazlo w niewlasciwym miejscu w interfejsie youtuba wersji polskiej. Cos zmieniali i nie wyszlo…

  3. Znam podobne bóle. Współczuję i wiem co to znaczy, zwłaszcza kiedy nie ma czasu…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: