Napisane przez: futrzak | 16 sierpnia 2018

Starość….

…zagościła w mej duszy albowiem zdałam sobie sprawę, że nowe pokolenie – tj. millenialsów – nie potrafi czytać map fizycznych. Coś, co wydawało mi się rzeczą tak oczywistą, jak umiejętność czytania książek. Po prostu nie umieją.
Ja pierdolę. Dawno temu, kiedy chodziłam jeszcze na hikes w Kalifornii, do planowania trasy kumpel (Rumun z urodzenia, kształcony we Francji inzynier, a potem emigrant w USA) używał wyciągnięte spod ziemi na lewo mapy fizyczne robione dla armii USA. Ja i on byliśmy jedynymi osobami, potrafiącymi te mapy czytać. Ale jakoś wtedy nie zwracałam na to aż takiej uwagi.

Ale. Dzisiejsi millenialsi nie potrafią nawet zwykłej mapy samochodowej odcyfrować. Bo króluje GPS i pokazuje kiedy i gdzie skręcić. Ba. MOWI. Ale nawet z GPSem są jaja, bo tutaj przypomina mi się sławetna wycieczka ongiś….w góry. Kiedy drużyna postanowiła jechać na skróty, wrzucili nowe dane początkowe i końcowe i zadali nową trasę i….no i po 10 min patrzę na GPS, patrze na niebo (dzięka bogu było pogodne popołudnie, więc kierunki świata widać jak w ryj strzelił) i wpiezdu, widzę ze jedziemy w dokładnie odwrotną stronę. Góry są na wschodzie, a samochód jedzie se spokojnie na zachód. Oczywiscie wszyscy na mnie z mordą, że się nie znam, nie umiem z GPSa korzystac, mam sie nie odzywac etc. Aha. Jasne. Tylko, że droga wije się miedzy wzgórzami i NIJAK kurwa ale to NIJAK nie ma możliwosci, zeby w takiej rzeżbie terenu ZARAZ miała zawrócic na wschód. A jedziemy twardo na zachód, ja wohl!
Ponieważ wszyscy na mnie mordę darli, to się przestałam odzywać.
Po godzine dojechaliśmy do miasta, z którego wyjechalismy celem „pojechania na skróty”.

Myślicie, ze ktorys z tych nadętych dupków powiedział chociaż przepraszam, ze na mnie wydarl ryja, sam nie wiedząc, co mowi? Skąd. Zapadła cisza. A po pięciu minutach pytanie DO MNIE: „to którą drogą myślisz trzeba jechać?”

facepalm

To nie nowe, ale przypomniało mi się odnośnie ostatnich dyskusji na fejsie.
Mówcie co chcecie, ale jak dla mnie zatracenie zdolności orientowania się w terenie bez pomocy urządzeń elektronicznych, to jest poważna ułomność. Bo wystarczy, że wyczerpie się bateria, i jesteś człowieczku w czarnej dupie. Tyle w temacie…

Reklamy

Responses

  1. Od lat się łapię na tym, że gdy zapominam zabrać papierową mapę w teren, to potem płaczę nad tym faktem, bo nawigacja nie ma tylu warstw informacji, co dobre mapy topo lub turystyczne, bo papier nie potrzebuje baterii i ma zawsze zasięg. Obecnie jeżdżę na dwie nawigacje: Google i Garmin z mapą turystyczną, bo jedna nieźle wyznacza trasę, a druga ma w mapie zaszyte informacje, których nie ma na Google i ma inne użyteczności + brak problemów z zasięgiem GSM.
    Wielu starych znajomych wyrzuciło mapy, ja nadal trzymam. Moje dzieci niestety również nie widzą potrzeby nauczenia się korzystania z map. Takie życie :/

  2. Ciekawe czy młodsze pokolenia będą patrzyły na nas, czytających papier, z choćby ułamkiem tego podziwu z jakim ja postrzegam pokolenia uczące się że Gallia est omnis divisa in partes tres. Akurat co do map nie jestem pewien na ile to rzeczywiście kwestia pokoleniowa, gdyby wziąć ludzi z mojego zamierzchłego rocznika i odsiać turystów, włóczęgów i innych nomadów to okazałoby się że reszta radzi sobie równie marnie jak millenialsi (anecdata: moja żona sama przyznaje że ma zaawansowaną dyskartografię, za to córka robi szybkie postępy).
    Inna sprawa to nasze totalne uzależnienie od elektryczności ze wszystkimi tego konsekwencjami; po lekturze „Blackoutu” Elsberga – powieść marna, ale niezła pożywka dla myśli ponoć dobrze poparta researchem – miałem nietęgą minę uświadomiwszy sobie że jakieś trzy doby bez prądu dzielą nas od konkretnej zapaści.

  3. Nie wiem, czy moge wysuwac az takie uogólnienie na podstawie wlasnego bąbla… ale jak narazie te mlodsze pokolenia, ktore spotkalam, to smieja sie ze mnie ze po co mi papierowa mapa, to przezytek…ze nie umiem z GPSa korzystac…

    Ale wlasnie.
    Ja uwazam, ze takie podejscie jest bardzo niebezpieczne, bo wystarczy faktycznie 2 tygodnie bez prądu i ci smiejacy nie potrafiliby nawet wydostac sie gdziekolwiek z wlasnego miasta czy innego obszaru, ktory znaja na pamiec…eh.

  4. Nie jestem pewien czy to kwestia wieku… w DE i w PL jak się gdzieś w górki wybieram ze znajomymi, szczególnie młodszymi (36 lat i młodsi) to zawsze jest jakaś papierowa mapa, a najczęściej kilka… moim zdaniem zatem kwestia bąbla znajomych.

    Co do odporności na katastrofy… jak się jakaś solidna by przytrafiła z zanikiem prądu na więcej jak 3 doby to jest to cholernie poważny problem, bo większość służb (w bogatszych państwach) ma zapasy paliwa na tylko tyle. A restartowanie padniętej sieci elektroenergetycznej, to nie w kij dmuchał.

    Polecam zawsze dlatego broszury niemieckiego Urzędu Federalnego ds. Ochrony Cywilnej i Pomocy Ofiarom Katastrof (Bundesamt für Bevölkerungsschutz und Katastrophenhilfe) są w kilku językach, również po polsku:
    https://www.bbk.bund.de/DE/Service/Publikationen/Broschuerenfaltblaetter/Ratgeber_node.html

  5. Polskie Przedsiębiorstwo Wydawnictw Kartograficznych wydawało jedne z najlepszych map na świecie. Dzisiaj zaorane :( to się było łatwo nauczyć.
    20 lat temu,12 letni brat ówczesnej narzeczonej nie znał się na analogowym zegarku takim ze wskazówkami. się wstydził i do magnetowidu leciał jak się pytało która godzina bo ten to cyfrowo pokazywał.

  6. Naukowcy przecież ostrzegają żeby małe dzieci nie używały sprzętów z obrazem 3D bo może to rzutować na rozwój pewnych obszarów mózgu i skutkować tzw. wtórnym autyzmem. Więc może ci millenialsi mają jakieś nieodwracalne zmiany?
    Tak jak kury mają lepszą orientację przestrzenną w zabudowaniach ludzkich od perliczek bo mają lepiej przystosowane ptasie mózgi i pamieć topograficzną, chociaż kury nie latają a perliczki tak, i prawdopodobnie jest to związane z wczesnym udomowieniem gatunku.
    Pytanie czy te zmiany są wywołane tylko przez tryb życia, czy może jakieś czynniki zewnętrzne (np. szczepionki)? Może chodzi o to żeby oni nie mogli uciec w razie zagrożenia z aglomeracji miejskich i wracali zawsze do punktu wyjścia?

  7. Gajger
    Wow, i gps ich przy próbie ucieczki z powrotem zaprowadzi do koszar w mieście.
    Ciekawe.
    Powiało świeżością w teoriach spiskowych ;-)
    Pozdrawiam

  8. @Paskud:
    „Blackout” Elsberga jest poparty bardzo dobrym researchem.

    Równolegle do badań przeprowadzonych przez Elsberga, Biuro ds. Oceny Technologii w niemieckim Bundestagu przygotowało szeroko zakrojone badania naukowe dotyczące podatności i wrażliwości na zagrożenia współczesnych społeczeństw – na przykładzie długotrwałego wielkopowierzchniowego zaniku zasilania w energię elektryczną. I wiele rzeczy z książki jest tam potwierdzonych, względnie część wyników tych badan Elsberg uwzględnił w książce.

    U mnie w firmie to prawie lektura obowiązkowa :-)

  9. I nic dziwnego, że Niemcy się tematem tak interesują…
    jak im się takie rzeczy przydarzają:
    https://de.wikipedia.org/wiki/M%C3%BCnsterl%C3%A4nder_Schneechaos
    ja wtedy w DE już byłem, i nas znajomi z rejonu ogarniętego brakiem zasilania w energię elektryczną odwiedzili bo wszystko w tamtym rejonie stanęło.

    Niedawno się od kolegi z pracy dowiedziałem, że podczas tamtej katastrofy utknął na dwa dni w środku lasu i tych mrozów w niemobilnym ICE razem coś z setką innych ludzi.

  10. @hysak

    Piszesz „koszar” i masz rację. Oto jak sie teraz buduje domy dla millenialsów w postepowej Szwecji:
    http://www.utopia.se/se/projekt/kombo

    Mi to przypomina właśnie koszary.

  11. oj tam…. a nieumiejętnością używania suwaka logarytmicznego, który w przeciwieństwie do kalkulatora nie potrzebuje baterii, też należy się martwić? ja nie umiem. a na kartce potrafię dodawać, mnożyć, powoli i od biedy dzielić, ale pierwiastkować już nie.

  12. @gajer – projekt kombo – genialne :):):):) Przypomniały mi się dawne czasy mieszkania po krakowskich internatach.

    W sumie jeśli rozwiniemy myśl „bo nie potrafią korzystać” to dojdziemy do preppersów. Nie ma się co dać wariować, a jedynie UMIARKOWANIE korzystać z dobrodziejstw postępu. A to warunkuje mimo wszystko posiadanie podstawowej wiedzy. Może dlatego czasem @futrzaku spinamy się co nieco: jestem wrogiem dawania praw ludziom. Jedynie wtedy kiedy spełnią jakieś obowiązki to dostaną prawa. Nieco daleka analogia do tematu, ale mam nadziej, że rozumiesz.

  13. Gajger – mi to przypomina akademiki:) I widze nawet plusik taki, że wspólna kuchnia i część nasiadowa może sie przyczynić do wyjścia poza ekran własnego smartfona:)

  14. Na pewno części wspólne sprzyjają ograniczaniu kosztów. Klientami docelowymi są chyba mieszkający z rodzicami millenialsi, młodzi prekariusze których nie stać na nic lepszego w świecie zbańczonych nieruchomości. Wyprowadzka od starych to niewątpliwie krok do przodu. Ukraińcy mieszkający w Polsce po kilku w jednym pokoju klaskaliby uszami.

    Natomiast jeśli Szwedzi myślą że budując kollektivboende rozwiążą jakieś swoje problemy społeczne… to się raczej rozczarują.

  15. @korposzczur:
    Rozumiem.

    @Piotr Wasik:

    imho analogia chybiona – nieumiejetnosc znalezienia drogi to niejednokrotnie kwestia zycia i smierci, podczas gdy nieumiejetnosc uzywania suwaka logarytmicznego nie jest do tego niezbędna.

  16. Z polskiego podwórka: https://tech.wp.pl/turystyczni-analfabeci-bezgranicznie-ufaja-smartfonom-nie-potrafia-czytac-mapy-6292764823701121a


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: